Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

19-09-2013, 11:15

Sto lat, Czesiu!  »

Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Oddział w Katowicach
ów
19-09-2013

Nasz znakomity Kolega – Redaktor Czesław Ludwiczek kończy dzisiaj 80 rok życia. Z tej okazji wszyscy bez wyjątku Koleżanki i Koledzy, składają mu, za naszym pośrednictwem, najserdeczniejsze życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności.

Sto lat, Czesiu!

Czesław Ludwiczek

Nie wszyscy wiedzą, że red. Ludwiczek przepracował w dziennikarskim rzemiośle ponad 60 lat, co także jest ewenementem. A jak się to wszystko zaczęło, opowie Wam sam.

Przygodę dziennikarską rozpocząłem bezpośrednio po maturze w roku 1952, co oznacza, że trwała ona 60 lat, bo, mimo iż formalnie przeszedłem w połowie lat dziewięćdziesiątych w stan spoczynku, wciąż pisywałem teksty do różnych periodyków aż do lipca 2012 r. W zawodzie tym, ukończywszy zaocznie wyższe studia, przeszedłem wszystkie szczeble, od aplikanta poprzez reportera, publicystę, reportażystę, felietonistę, korespondenta prasy zagranicznej, po redaktora naczelnego. Moja aktywność dziennikarska koncentrowała się głównie w PAP, “Dzienniku Zachodnim”, “Trybunie Robotniczej”, “Wieczorze”, ale współpracowałem także z tygodnikami “Panoramą”, “Tak i Nie”, “Górnikiem” i z wieloma pismami poza katowickimi. Najdłużej jednak, bo kilkanaście lat przepracowałem w redakcji “Sportu”, pełniąc m.in. funkcję sekretarza redakcji. Ciekawostkę stanowi fakt, że 1 grudnia 1981 roku otrzymałem nominację na zastępcę redaktora naczelnego tego dziennika, ale funkcję tę pełniłem, przynajmniej teoretycznie, tylko 12 dni, do chwili ogłoszenia stanu wojennego w Polsce, a zatem i do zawieszenia gazety. Po wznowieniu czynności edytorskiej pisma ową decyzję anulowano. Od 1 stycznia 1987 r. do 20 lipca 1990 roku byłem naczelnym redaktorem „Wieczoru” i z funkcji tej po zmianach ustrojowych dobrowolnie zrezygnowałem. Nadal jednak pracowałem w dziale sportowym tej redakcji, aż do przejścia na emeryturę. Jedna z najciekawszych moich inicjatyw dziennikarskich wiąże się z francuskim bi-tygodnikiem “France Football”. Poczynając od początku 1985 roku byłem jedynym polskim korespondentem tego pisma. W ciągu 24 lat aktywnej współpracy zamieściłem w nim setki informacji o polskiej piłce nożnej, a równocześnie pełniłem funkcję członka międzynarodowego jury wybierającego najlepszego piłkarza występującego w Europie i nagradzanego Ballon d`Or czyli Złotą Piłką.

Ten życiorys nie byłby pełny, gdyby nie uwzględnił mojej tenisowej pasji. Sam przez większą część życia uprawiałem rekreacyjnie ten sport i przez kilkadziesiąt lat o nim pisywałem. Już w rok po podjęciu pracy dziennikarskiej relacjonowałem dla PAP wydarzenia tenisowe na terenie województwa katowickiego. W latach sześćdziesiątych byłem tylko obserwatorem turniejów, ponieważ “Dziennik Zachodni”, w którym wówczas pracowałem nie prowadził działu sportowego. Za to od lat siedemdziesiątych w redakcji “Sportu” pisałem niemal wyłącznie o tenisie.

Działalność dziennikarską łączyłem z aktywnością organizatorską, bowiem od połowy lat siedemdziesiątych byłem członkiem Zarządu Okręgowego Związku Tenisowego w Katowicach, a 3 stycznia 1981 roku wybrany zostałem jego prezesem. W tym samym roku w wyniku wyborów na Walnym Zjeździe zostałem członkiem Zarządu Polskiego Związku Tenisowego i funkcję tę sprawowałem przez trzy kolejne kadencje. Jako przedstawiciel PZT wybrany zostałem na Zgromadzeniu Generalnym d/s Młodzieży w Paryżu do dwóch międzynarodowych komitetów organizacyjnych – Komitetu Soisbault i Komitetu Galea afiliowanych przy Europejskiej Federacji Tenisowej.

Podejmowałem również wiele innych inicjatyw związanych z tenisem. W roku 1987 byłem współzałożycielem pierwszego w Polsce magazynu “Tenis”, w którym przez dłuższy czas sprawowałem funkcje zastępcy redaktora naczelnego, a następnie w roli publicysty współpracowałem z nim do 2011 roku włącznie. W latach dziewięćdziesiątych pisywałem m.in. reportaże z wielkoszlemowego turnieju Internationaux de France w Paryżu. Przetłumaczyłem także z francuskiego książkę Georgesa Deniau “Tenis-technika, taktyka, trening” wydaną przez Ossolineum w nakładzie 30.000 egzemplarzy. W ostatnich latach podejmowałem się roli rzecznika prasowego międzynarodowych turniejów tenisowych odbywających się na terenie województwa śląskiego. Pod sam koniec 2010 roku wydałem w katowickim wydawnictwie TextPartner książkę pt. “Tenis na Śląsku” i jest to jedyna pozycja wydawnicza obrazująca historię tej dyscypliny w naszym regionie. W czerwcu 2011 roku w konkursie Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Klubu Dziennikarzy Sportowych otrzymałem wyróżnienie-dyplom honorowy “Złotego Pióra” za “cykl felietonów “Okienko na świat” i autorską książkę “Tenis na Śląsku”.

Sumując ten życiorys mogę stwierdzić, że miałem dużo szczęścia, bowiem udało mi się dojść tam, gdzie w tym tekście wskazałem i że moja praca zawodowa skumulowała się z wielką przygodą, jaką od chłopięcych lat stanowiło dla mnie dziennikarstwo.

Nic dodać, nic ująć. Nas, dokonania Czesia nie zaskakują. Okupione ciężką, wieloletnią pracą, napawają dumą. Skromny, życzliwy, zawsze wsłuchany w swojego rozmówcę – po prostu dobra stara szkoła. I stale pokazuje, że jest jednym z nas.

Życzymy Ci Czesiu wszystkiego, co najlepsze, przede wszystkim zdrowia i tej pogody ducha, którą okazujesz nam na co dzień.

Zarząd Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy RP w Katowicach

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/5115

18-09-2013, 18:50

Bez windy starsza pani nie dostanie się do domu  »

Gazeta.pl Katowice
Anna Malinowska
18-09-2013

W przedwojennej kamienicy w Katowicach 10 lat temu zepsuła się winda. Od tamtej pory właścicielka budynku nie jest zainteresowana jej naprawą. – Jak mam wejść do mieszkania? – pyta jedna z lokatorek, która leży w szpitalu po operacji by-passów.

Kamienica przy ulicy Szafranka

Kamienicę wybudowano w latach 30. na ul. Szafranka. Od wielu lat na piątym piętrze kamienicy mieszka 77-letnia Hanna Jarosz-Jałowiecka. Jest emerytowaną dziennikarką, wiele lat pracowała w “Dzienniku Zachodnim”, współpracowała m.in. z telewizją i tygodnikiem “Polityka”. Prezesuje katowickiemu oddziałowi Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej.

Niedawno Jarosz-Jałowiecka trafiła do szpitala. Po wszczepieniu by-passów ma problemy z poruszaniem się. – Przez ostatnie lata z trudem docierałam po schodach do mojego mieszkania. Po wyjściu ze szpitala wiem, że już po nich nie wejdę – żali się.

Okazuje się dziesięć lat temu w kamienicy zepsuła się winda. Mimo próśb lokatorów właścicielka budynku do tej pory jej nie naprawiła. – Wszyscy lokatorzy płacą czynsze. W moim przypadku to 900 zł miesięcznie, bez mediów. Czy z takich pieniędzy nie można sfinansować naprawy windy? – pyta Jarosz-Jałowiecka. Dodaje, że wszystkie próby rozmów z właścicielką kończyły się fiaskiem.

Syn emerytki, prof. Przemysław Jałowiecki, rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, zaproponował, że przekaże pieniądze na remont windy. – Chciałem wziąć kredyt i sfinansować naprawę. W zamian mama mogłaby mieć obniżony czynsz. Propozycja nie spotkała się z żadną reakcją. Niestety, właścicielka w ogóle nie interesuje się ani budynkiem, ani ludźmi, którzy w nim żyją – martwi się profesor.

Próbowaliśmy się skontaktować z administratorami kamienicy. Żaden z nich nie chciał z nami rozmawiać. – Już się tym nie zajmuję. Nie pamiętam sprawy windy – skwitował jeden z nich i wyłączył telefon.

Jarosz-Jałowiecka po wyjściu ze szpitala jedzie od razu na turnus rehabilitacyjny do Ustronia. Starsza pani przyznaje, że po powrocie, by dostać się do domu, ktoś będzie musiał wnieść ją na noszach. – Bardzo chcę wrócić do domu. Rozumiem święte prawo własności, ale dlaczego ono ma być w kolizji z moim prawem do mieszkania? – pyta Jarosz-Jałowiecka.

Magdalena Lachowska, wojewódzka konserwator zabytków, wyjaśnia, że choć kamienica widnieje w ewidencji zabytków, to konserwator nie może w tej sprawie interweniować. – Za stan techniczny odpowiada nadzór budowlany. Sprawę trzeba zgłosić do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego – podpowiada.

W podobnym tonie wypowiada się Jakub Jarząbek z biura prasowego katowickiego urzędu miasta. – Jeśli otrzymamy oficjalne pismo w tej sprawie, natychmiast przekażemy je powiatowemu inspektorowi nadzoru budowlanego. Tylko on jest w stanie wymóc na właścicielce naprawę – zapewnia.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,14629193,Bez_windy_starsza_pani_nie_dostanie_sie_do_domu.html#ixzz37z8V4yia

17-09-2013, 22:38

Debata na Targach Książki w Spodku – Czy już istnieje literatura śląska?  »

Kwartalnik Fabryka Silesia
Alicja Wizner
17-09-2013

Kontakt:
fabrykasilesia@gmail.com
32/ 201 77 74

Pozdrawiamy serdecznie,

Kwartalnik Fabryka Silesia

Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach
ul. PCK 19 | 40-057 Katowice 
tel. (48) 32 201 77 74  
kom. 48 604 104 221

 

Całość: http://www.fabrykasilesia.pl

17-09-2013, 21:59

Wystawa Grand Press Photo w Rybnik Plaza  »

Press
17-09-2013

Grand Press Photo 2013

Najlepsze zdjęcia prasowe minionego roku do 30 września br. można oglądać w rybnickim CH-R Rybnik Plaza.

Na wystawie prezentowane są wszystkie finałowe zdjęcia konkursu Grand Press Photo 2013: 60 fotografii pojedynczych i 16 fotoreportaży. Prezentowane są także zdjęcia Samuela Arandy, zwycięzcy World Press Photo 2012, który w tym roku przewodniczył jury Grand Press Photo.

Atrakcją dla zwiedzających wystawę w Rybniku jest konkurs fotograficzny, którego laureaci otrzymają pierwsze egzemplarze albumów fotograficznych “Grand Press Photo 2013”, którego premierę przewidziano na wrzesień 2013 roku.

Więcej informacji o wystawie i konkursie na Rybnikplaza.pl i Facebook.com/RybnikPlaza.

Partnerem wspierającym wystawę miejską w Rybniku jest CH-R Rybnik Plaza. Patroni medialni wystawy w Rybniku to: “Dziennik Zachodni”, Naszemiasto.pl, Radio 90.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/42860,Wystawa-Grand-Press-Photo-w-Rybnik-Plaza

17-09-2013, 09:32

Grzegorz Hajdarowicz sprzedaje “Przekrój”, Knap rezygnuje  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
17-09-2013

Fundacja “Przekrój”, która miała przejąć wydawanie „Przekroju” nie powstanie, a tworzący ją Jarosław Knap odchodzi z Gremi Media. Grzegorz Hajdarowicz znalazł bowiem wydawnictwo, które jest zainteresowane odkupieniem tytułu.

Grzegorz Hajdarowicz

- Gremi Media  sp. z o. o. informuje, że w związku z poważnym zainteresowaniem ze strony inwestora  wstrzymane zostają prace nad powołaniem Fundacji „Przekrój”. Obecnie prowadzone rozmowy dają szansę  magazynowi „Przekrój” na rozwój w innym wydawnictwie – napisano w komunikacie przesłanym do Wirtualnemedia.pl. Spółka podała, że rozmowy z inwestorem są zaawansowane, ale więcej szczegółów na jego temat nie chciała się ujawnić.

Decyzja o tym, że Wydawnictwo “Przekrój” nie przekaże Fundacji praw do wydawania tytułu zapadła w poniedziałek. – Dowiedziałem się o tym na dwie godziny przed powołaniem Fundacji – mówi Wirtualnemedia.pl Jarosław Knap, członek rady nadzorczej Gremi Media, który odpowiadał za stworzenie nowej koncepcji dla magazynu.

Według przygotowanego przez niego projektu, nowy “Przekrój” miał stać się “gazetą dla ludzi myślących, pismem dla inteligentów” promującym kulturę i naukę, analizującym to, co dzieje się w społeczeństwie oraz promującym młodych twórców i naukowców. W magazynie planowano publikować reportaże, wywiady, fotoreportaże i felietony. Tytuł miał z tygodnika stać się miesięcznikiem i zwiększyć objętość . Fundacja “Przekrój” miała działać w Krakowie, a miesięcznik miał się utrzymywać głównie z dotacji i subwencji.

- Bardzo przepraszam wszystkich, którzy zaangażowali się w misję tworzenia “Przekroju”. Zarówno fundatorów, środowiska nauki i kultury jak i dziennikarzy i publicystów – napisał Knap w swoim oświadczeniu. W rozmowie z Wirtualnemedia.pl poinformował też, że w związku z zaistniałą sytuację złoży rezygnację z zasiadania w radach nadzorczych wszystkich czterech spółek Grupy Gremi, w tym w radzie nadzorczej Gremi Media.

Obecna redakcja “Przekroju” kierowana przez Marcina Prokopa i Zuzannę Ziomecką ma tworzyć tygodnik tylko do końca miesiąca. Ostatni numer przygotowany przez ten zespół ukaże się 30 września br.

“Przekrój” zaczął się ukazywać w 1945 roku w Krakowie. Założyciel pisma, Marian Eile, był jego redaktorem naczelnym aż przez 24 lata. “Przekrój” święcił największe triumfy w latach siedemdziesiątych, kiedy jego szefem był Mieczysław Czuma (łącznie przez prawie 28 lat). Zdarzało się wtedy, że nakład magazynu osiągał milion egzemplarzy.

Grzegorz Hajdarowicz właścicielem “Przekroju” został w 2009 roku, wcześniej przez dziewięć lat tytuł należał do Edipresse Polska. Warto wspomnieć, że od 2000 roku “Przekrój” miał już ponad 11 redaktorów naczelnych i kilka razy zmieniał swoją koncepcję wydawniczą.

Z danych ZKDP wynika, że średnia sprzedaż ogółem tygodnika w I półroczu br. wyniosła 17 960 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/grzegorz-hajdarowicz-sprzedaje-przekroj-knap-rezygnuje

14-09-2013, 18:04

“Śląska riwiera” Arkadiusza Goli  »

Press
14-09-2013

Śląska riwiera Arkadiusza Goli

Mieszka w Zabrzu. Zajmuje się fotografią dokumentalną, głównie rejestrując zmiany w społeczeństwie na Górnym Śląsku po 1989 roku. Szczególnie interesują go miejsca związane z przemysłem ciężkim. Jest absolwentem Instytutu Kreatywnej Fotografii Uniwersytetu Śląskiego w Opawie. Jako fotoreporter prasowy pracuje od 1991 roku, od 18 lat w redakcji „Dziennika Zachodniego” w Katowicach. Laureat m.in. Konkursu Polskiej Fotografii Prasowej, BZ WBK Press Foto, konkursu Newsreportaż, konkursu Śląska Fotografia Prasowa, Grand Press Photo. Jego zdjęcia znajdują się w zbiorach kilku muzeów. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Autor albumów “Ludzie z węgla”, “Nie muszę wracać…” i “Stany graniczne”. Przewodnim motywem prezentowanego tu cyklu “Riviera” są hałdy, czyli usypywane w pobliżu kopalń węgla kamiennego zwałowiska kamieni wydobytych z podziemi razem z węglem. – Są nieodłącznie związane z historią wielkiego przemysłu i ludzi żyjących na Górnym Śląsku. Nie tylko dla mnie są to miejsca metafizyczne, często ogołocone z roślinności, przez co tak piękne w swej surowości. Chciałem pokazać związek ludzi z tymi surowymi przestrzeniami powstałymi w skutek ciężkiej wielopokoleniowej pracy górników – tłumaczy Arkadiusz Gola.

http://www.arekgola.com/

 

Kwestionariusz fotoreportera
Arkadiusza Goli

Arkadiusz Gola

Być fotoreporterem znaczy…
być odpowiedzialnym.

Naciskając spust migawki…
trzeba mieć świadomość siły przekazu.

Moje najlepsze zdjęcie…
to takie, nad którym widz się przez chwilę zatrzyma i zastanowi.

Gdy widzę piękne zdjęcie innego autora…
w duchu dziękuję mu za wizualną ucztę.

Brzydota…
dla mnie nie istnieje. To co inni nazywają brzydotą, często mnie fascynuje.

Wystawy…
lubię.

Najlepiej wspominam…
kilkuletnią współpracę z genialnym dziennikarzem.

Najgorzej wspominam…
nauczycielkę fizyki z podstawówki.

Największy stres miałem…
jak rodziła się moja córka.

Chciałbym fotografować…
dalej.

Mówienie o fotografii…
jest czasami inspirujące.

Nie miałem ze sobą aparatu…
na urlopie i dobrze to wspominam.

Pieniądze z fotografii…
chyba robią inni.

Gdybym nie był fotoreporterem…
to mało brakowało i byłbym górnikiem. Całe szczęście, że nie jestem.

Całość: http://www.press.pl/galeria/pokaz/2334,Arkadiusz-Gola_-Slaska-riwiera http://www.press.pl/wywiady/pokaz/480