Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

23-12-2013, 10:24

Przeprowadzka pamięci  »

Miesięcznik społeczno-kulturalny "Śląsk" nr 12/2013
Bogdan Widera
23-12-2013

Co słychać w Radiu Katowice?

Przed laty Polskie Radio Katowice wzięło po raz pierwszy udział w Nocy Muzeów. Redaktor Beata Tomanek, która wówczas podjęła się oprowadzania chętnych, poprosiła mnie o wsparcie w tym przedsięwzięciu. Pamiętam ten dzień (a raczej wieczór). Było ohydnie. Lało. Wiał przenikliwy wiatr, choć i bez niego było dostatecznie zimno.

- Pewnie nikt nie przyjdzie – stwierdziła Beatka. – Posiedzimy z godzinę i o dwudziestej pierwszej pojedziemy do domu.

O dwudziestej trzeciej oznajmiłem jej, że idę sobie zapalić.

-  Nie możesz! – zaprotestowała. – Na dole już znowu czeka dziewięć osób.

Nie zapaliłem. Do pierwszej w nocy mieliśmy bez żadnej przerwy ruch jak w ulu. Nasi goście wychodzili zadowoleni, bo zobaczyli Radio “od kuchni”, a w dodatku dowiedzieli się, “jak to drzewiej bywało”. To, że mieliśmy im co pokazywać zawdzięczamy jednemu człowiekowi. Karolowi Lipowczanowi, emerytowanemu pracownikowi niegdysiejszego Działu Techniki. On to bowiem ocalił od likwidacji mnóstwo dawnego sprzętu, zebrał masę archiwalnych zdjęć, zgromadził związane z Radiem publikacje, krótko mówiąc – wypełnił eksponatami radiową “izbę pamięci”. Magnetofony, mikrofony, radioodbiorniki z pierwszych lat radiofonii… W tym radiowym mini-muzeum jest też makieta przedwojennej katowickiej stacji nadawczej z dwoma masztami, wybudowana na Brynowie. Niewytłumaczalnym fenomenem jest to, że emitowany stąd sygnał był odbierany praktycznie na całym świecie, do Radia Katowice dochodziły bowiem listy nie tylko z Europy, ale i z USA a nawet z Australii. A we Francji powstał nawet klub słuchaczy naszej rozgłośni. Nazwali się Katowisardami. Tu dygresja – w ubiegłym, jubileuszowym dla Radia Katowice roku “osiemdziesięciopięciolecia, w audycji Beaty Tomanek “Czy to prawda, że…” mogliśmy z dumą zameldować prezesowi Henrykowi Grzonce, że znowu mamy w Paryżu Katowisardów, na razie dwoje – Anetę, katowiczankę z Załęża i jej męża Gillesa — Francuza, który mówi po polsku. Słuchają nas oczywiście nie z nadajników ale przez Internet.

Dla starszych radiowców sentymentalną pamiątką jest dawna montażówka. Mebel wielkości całkiem pokaźnej sekretery. Tu realizowało się zapowiedź: “to się wytnie”. A wycinało się żyletką oklejoną z jednej strony plastrem (takie małe BHP). Wprawdzie na blacie montażówki był stacjonarny nożyk, ale tępy na skutek długotrwałej eksploatacji. Dla najmłodszej generacji radiowców sprzęt ten jest zupełnie egzotyczny. Podobnie jak “bomba”, która bardzo się podoba wycieczkom odwiedzającym radiowe muzeum. To było urządzenie do rozmagnesowywania taśm. Duże metalowe pudło z otworem jak w skrzynce na listy (tam się taśmę wsuwało), dwoma światełkami, i takim “pstryczkiem”, który całość uruchamiał. Kiedy już poprzednie nagranie skasowano i taśma była gotowa do kolejnego użycia, rozlegał się huk. Stąd bomba. Dziś, można powiedzieć, zabytek, podobnie zresztą jak i same taśmy, które młodym kojarzą się z jakimś sensacyjnym odkryciem archeologicznym. Radio się zmienia. Siedzę sobie “na antenie”, czyli w studiu emisyjnym, pytam o coś kolegę zza szyby, który program wypuszcza w świat, a on mi mówi:

- Masz przed sobą nowy monitor. Pokazuje ci, ile do końca muzyki, co nadajemy, co będzie potem.

Mój Boże, ale jeszcze miesiąc temu tego ekranu tu nie było! Co tu się znajdzie za tydzień? Technologia rozwija się w tempie wcześniej niespotykanym. Prezes Radia Katowice przypomniał mi w rozmowie, że kiedyś dziennikarz zamawiał na nagranie samochód z kierowcą, do tego dołączał się technik z przenośnym magnetofonem, po wszystkim taśma dostarczana była na stanowisko przegrywające, potem cięła ją – zgodnie z wytycznymi autora – montażystka, a w studiu zgrywał audycję realizator. A teraz? Większość z tych operacji może wykonać redaktor u siebie w domu. Komputery, elektronika, cyfryzacja… Ale właśnie dlatego warto pamiętać o tym “skąd przychodzimy”. Dlatego bardzo szanuję dobrą robotę Karola Lipowczana, któremu powinno się przyznać tytuł Kronikarza Radia Katowice. Jego inicjatywę doceniły też władze rozgłośni, ponieważ włączyły się w jego działalność, na przykład poprzez wzbogacenie historycznej ekspozycji kolekcją zdjęć znamienitych gości, którzy odwiedzili gmach przy ul. Ligonia 29.

Tu nasuwa mi się takie spostrzeżenie natury nieco ogólniejszej. W Radiu bywam często, odwiedzam wiele redakcji, więc zauważyłem, że niemal w każdym pokoju znajdują się jakieś pamiątki, żeby nie powiedzieć – eksponaty, zawierające w sobie jakąś opowieść związaną z historią Radia Katowice. Gromadzenie podobnych rzeczy dotyczy zapewne wielu zakładów pracy, czy instytucji, jednak nasilenie tego zjawiska właśnie w naszej rozgłośni wydaje mi się godne uwagi. Ta skłonność do przechowywania rozmaitych “świadectw materialnych” – taka przynajmniej teoria przyszła mi do głowy – wiąże się być może z tym, że radiowcy mają świadomość tego, że ich praca “idzie w eter”, czyli rozpływa się bez śladu w powietrzu. Chcą więc mieć w swoim otoczeniu jakiś konkret – oprawiony dyplom lub list, prezent od słuchaczy, statuetkę przyznaną za udział w jakimś konkursie. Najbardziej oryginalnym eksponatem, na jaki natknąłem się w jednej z redakcji, był oprawiony za szkłem niedopałek papierosa laureata literackiej Nagrody Nobla Josifa Brodskiego.

Pora na wyjaśnienie tytułu tego felietonu. Otóż w Radiu Katowice stale coś się zmienia. Ostatnio remontowano studio kameralne, co było niebywałym utrudnieniem dla radiowców. Niektóre rzeczy nagrywało się w pokoiku obok rozdzielni, zmienionym na ten czas w prowizoryczne stanowisko nagrań. Czynne było jedyne studio A 2. Tuż obok radiowego muzeum. Kiedy wyszedłem po nagraniu, zobaczyłem, że pomieszczenie jest otwarte. W środku był oczywiście Karol Lipowczan, który coś tam pakował. Okazało się, że muzeum się przeprowadza do zupełnie innej części budynku. Więc Karol – kustosz-wolontariusz czuwał nad całą operacją. Myślę, że już wkrótce odwiedzę go w nowym miejscu. A oglądając tamtego dnia zabezpieczane do przeprowadzki eksponaty pomyślałem sobie, czy nastąpi kontynuacja w tym procesie zachowywania materialnej historii Radia Katowice. Czy na przykład pierwszy komputer, z którego wyemitowano sygnał stacji – słynne młotki – jeszcze istnieje? Czy już ktoś myśli o przechowaniu dla potomności pierwszego reporterskiego magnetofonu na kartę? Za chwilę to będą zabytki.

BOGDAN WIDERA

Całość: http://www.sbc.org.pl/dlibra/publication?id=19462

23-12-2013, 07:33

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wystąpiło z Konferencji Mediów Polskich  »

Press
(MAL)
23-12-2013

W piątek Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, wydał oświadczenie, w którym poinformował o wystąpieniu SDP z Konferencji Mediów Polskich.

Krzysztof Skowroński

Skowroński uważa, że KMP przestała być instytucją, która reprezentuje wydawców i nadawców. “Nie skupia bowiem – jak to było w założeniu – największych wydawców i nadawców odpowiedzialnych za kształt rynku medialnego. W związku z powyższym dalszy udział SDP w pracach Konferencji Mediów Polskich uznajemy za bezcelowy” – napisał Skowroński w oświadczeniu. Informuje też, że zauważa “konieczność współpracy różnych środowisk w celu wyłonienia ciała oceniającego etyczne nadużycia w mediach”. – Wszystko, co mamy w tej sprawie do powiedzenia, zawarliśmy w oświadczeniu – ucina Skowroński.

Z Juliuszem Braunem, prezesem TVP, który jest przewodniczącym KMP z ramienia TVP SA (od 2011 roku na zasadzie rotacji przewodniczy KMP), nie udało nam się wczoraj skontaktować.

Głównym zadaniem KMP jest podejmowanie działań, które służą podnoszeniu etycznego poziomu mediów. KMP opracowała w 1995 roku Kartę Etyczną Mediów, na mocy której powołana została Rada Etyki Mediów.

W 2011 roku z Konferencji Mediów Polskich wystąpiło Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, po tym, jak bez wiedzy KSD podjęto decyzję o ustaleniu nowego składu Rady Etyki Mediów. KSD uznało to za eliminację głosu środowisk katolickich.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/43821,Stowarzyszenie-Dziennikarzy-Polskich-wystapilo-z-Konferencji-Mediow-Polskich

23-12-2013, 04:39

SDP apeluje o obowiązek pomocy prawnej dla dziennikarzy  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
23-12-2013
Zarząd główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zaapelował do Izby Wydawców Prasy, by zobowiązała swoich członków do wprowadzeniu do regulaminów lub statutów redakcji zapisów mówiących o tym, że wydawca musi zapewnić pomoc prawną dziennikarzom.

Zapis o pomocy prawnej dla dziennikarzy widnieje w uchwalonym przez IWP Kodeksie Dobrych Praktyk Wydawców Prasy. Mówi on o tym, że “wydawca chroni redaktora naczelnego przed naciskami zewnętrznymi, zwłaszcza ze strony organów administracji publicznej, osób sprawujących funkcje publiczne lub jednostek gospodarczych, które zmuszałyby go do postępowania sprzecznego z zasadami niezależnego dziennikarstwa, etyką zawodową i przyjętymi u wydawcy wewnętrznymi regulacjami”. Dalej zapis stanowi, że “wydawca udziela również wsparcia redaktorowi naczelnemu, redakcji i jej dziennikarzom w postępowaniach sądowych wynikających z wykonywanych przez nich zadań”.

Kodeks Dobrych Praktyk Wydawców Prasy obowiązuje od 1 marca 2006 roku. Muszą go przestrzegać wszyscy członkowie IWP, a wydawcy niezrzeszeni w Izbie mogą poddać się jego uregulowaniom dobrowolnie. Za naruszenie reguł kodeksu grożą sankcje, które nakłada sąd koleżeński IWP.

SDP w swoim komunikacie przypomina, że wspomniane postanowienie Kodeksu w ostatnim czasie było kilkakrotnie łamane przez niektórych wydawców, w tym przez jednego z członków Izby. Chodzi o spółkę Gremi Media Grzegorza Hajdarowicza, która była do niedawna wydawcą “Rzeczpospolitej” i “Uważam Rze” (obecnie “Rz” wydaje inna spółka Hajdarowicza – Gremi Business Communcations). Pozbawiła ona ochrony prawnej Pawła Lisickiego, Tomasza Wróblewskiego i Cezarego Gmyza, po tym jak Lisicki został zwolniony z tygodnika “Uważam Rze”, a Wróblewskiego i Gmyza zwolniono z “Rzeczpospolitej”. W procesach wytoczonych w czasie, gdy pracowali oni w Gremi Media, sami będą musieli zapewnić sobie pomoc prawną. W sumie pozwy przeciw trójce dziennikarzy opiewają na miliony złotych. – Przyczyną odstąpienia (od od ochrony prawnej- przyp.) jest fakt zaprzestania współpracy z tymi dziennikarzami z ich winy oraz prowadzenia przez nich działań wrogich wobec wydawnictwa oraz jego tytułów – tak swoją decyzją tłumaczyła spółka Gremi Media.

W związku z tą sytuacją zarząd główny SDP zaapelował do IWP, by zobowiązała ona swoich członków do wprowadzenia do statutów lub regulaminów redakcji wspominanego zapisu z Kodeksu Dobrych Praktyk Wydawców Prasy. Dziennikarska organizacja chce też wprowadzenia powyższych zapisów do umów o pracę oraz umów cywilnoprawnych zawieranych z dziennikarzami i wystąpienia przez IWP do wydawców niezrzeszonych w Izbie z apelem o podjęcie takich samych działań. SDP apeluje też, by Izba stosowała środków statutowe i regulaminowe wobec jej członków w przypadku naruszenia przez nich postanowień Kodeksu.

- Istniejąca sytuacja zniechęca dziennikarzy do podejmowania trudnych tematów, co szczególnie dotyczy dziennikarzy śledczych i interwencyjnych i bezpośrednio zagraża niezależności dziennikarskiej oraz wolności słowa w Polsce – czytamy w komunikacie zarządu głównego SDP, którym kieruje Krzysztof Skowroński.

W grudniu br. w siedzibie SDP odbyła się organizowana przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy konferencja „Dziennikarz nie może być sam!” poświęcona właśnie sprawie pomocy prawnej dla dziennikarzy. Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy, w stanowisku, które przesłał do jej uczestników poinformował, że “działania wydawców,  redakcji i dziennikarzy, dotyczące w szczególności relacji wzajemnych i funkcjonowania środowiska prasowego, powinny być  rozpatrywane przez właściwe organa środowiskowe, działające w  oparciu o przyjęte środowiskowe kodeksy etyczne i kodeksy dobrych  praktyk, z uwzględnieniem powszechnie akceptowanych  zasad i przyjętych wewnętrznych regulaminów redakcji”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/sdp-apeluje-o-obowiazek-pomocy-prawnej-dla-dziennikarzy

20-12-2013, 23:10

Tajemnice pracowni: Niezwykły album Arkadiusza Ławrywiańca i Henryki Wach-Malickiej  »

Dziennik Zachodni
Teresa Semik
20-12-2013

“Tajemnice pracowni” – album fotograficzny Arka Ławrywiańca, z impresjami Henryki Wach-Malickiej, portretuje plastyków w wirze pracy twórczej.

"Tajemnice pracowni"

W Bibliotece Śląskiej odbyła się promocja albumu “Tajemnice pracowni” ze zdjęciami Arkadiusza Ławrywiańca oraz słowem Henryki Wach-Malickiej. Oboje są od lat związani z Dziennikiem Zachodnim.

W spotkaniu uczestniczyło liczne grono bohaterów tej publikacji, bo ten album to bardzo intymna podróż po pracowniach 28 artystów plastyków związanych z naszym regionem. Arek na swoich fotografiach przedstawia ich pochylonych nad kolejną rzeźbą, witrażem, grafiką czy obrazem malarskim.

Jedni są przy sztalugach, drudzy przed komputerem, na taborecie albo na klęczkach. Inni, jak Tomasz Jura, mówili: - A co tu jest do fotografowania. Rysuję przy stole, przy którym też tłukę kotlety albo rysuję w pociągu na stoliku.

Nie są to zdjęcia pozowane, bo nie uchwycenie chwili było ważne dla Arka Ławrywiańca, na co dzień fotoreportera. Postanowił przeniknąć do wewnętrza procesu twórczego, tak intymnego dla każdego artysty. Bo przecież ten proces tworzenia odbywa się zwykle w samotności i nikt nie lubi, gdy ktoś inny patrzy mu na ręce. Jednak artyści pozwolili mu wejść w ten ich mikrokosmos. Czasem tylko podnieśli wzrok nieco zdziwieni dźwiękiem migawki. Jak zdobył ich zaufanie? - Nie było łatwo - mówi enigmatycznie - ale po kolejnej wizycie moi bohaterowie, zanurzeni w swoim mikroświecie, przestali zwracać uwagę na aparat fotograficzny.

Ten album to dokument trwania, zapis miejsca i czasu. W krótkich, wręcz lapidarnych komentarzach Henryka Wach-Malicka przybliża samych twórców, ich charaktery, upodobania, ale także zmaganie z tworzywem, czy wręcz z fizyczną pracą. Pokazuje ich poszukiwanie światła czy inspiracji. W tych impresjach oddaje w sposób niezwykle sugestywny aurę ich portretowanych pracowni, które czasem są ascetyczne, innym razem pełne różnych bibelotów, przestronne lub w kącie mieszkania.

- Po lekturze tego albumu studenci komentowali: “Nareszcie wiemy, co nasi profesorowie robią po godzinach” - mówił podczas promocji Mariusz Pałka z katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, jeden z bohaterów publikacji.

“Tajemnice pracowni” ukazały się nakładem wydawnictwa “Śląsk” w Katowicach.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/1071974,tajemnice-pracowni-niezwykly-album-arkadiusza-lawrywianca-i-henryki-wachmalickiej-zdjecia,id,t.html

20-12-2013, 14:36

Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska z nazwiskiem Tadeusza Mazowieckiego  »

Magdalena Maria Przedmojska
20-12-2013

Ostatnia prosta konkursu
Termin nadsyłania zgłoszeń 10 stycznia 2014 r.

Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska 2014

Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska w przyszłości nosić będzie nazwę “Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska im. Tadeusza Mazowieckiego”. Postanowili tak fundatorzy nagrody, wyrażając w ten sposób swoje uznanie dla działalności dziennikarskiej tego działacza na rzecz praw obywatelskich i pierwszego demokratycznego premiera Polski po roku 1989. Fundatorami Nagrody są: Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Fundacja Roberta Boscha i sześć regionów partnerskich – kraje związkowe Brandenburgia, Meklemburgia-Pomorze Przednie i Wolne Państwo Saksonia oraz trzy województwa – zachodniopomorskie, lubuskie i dolnośląskie.

Jednocześnie przypominamy o ostatniej prostej bogatego w tradycje konkursu o Nagrodę Dziennikarską. Termin nadsyłania zgłoszeń to 10 stycznia 2014 roku. Mile widziane są przede wszystkim te prace dziennikarskie, które poszerzają wiedzę o kraju sąsiada i przyczyniają się do lepszego wzajemnego zrozumienia się przez Polaków i Niemców. Po raz pierwszy przyznana zostanie Nagroda Specjalna “Dziennikarstwo na Pograniczu”, którą ufunduje gospodarz tegorocznej edycji Polsko-Niemieckich Dni Mediów – kraj związkowy Brandenburgia. Laureatów XVII edycji PNND poznamy podczas VII Polsko-Niemieckich Dni Mediów, które odbędą się 8 i 9 maja 2014 roku w Poczdamie.

Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska jest przyznawana w trzech kategoriach: Prasa, Radio i Telewizja, a wysokość każdej z nich wynosi 5000 euro. Ponadto zostanie wyłoniony laureat Nagrody Specjalnej “Dziennikarstwo na Pograniczu”. To wyróżnienie, które zostało ufundowane przez Brandenburgię, zostanie przyznane przez jury za materiał, który w sposób przykładny dokumentuje integrację, przemiany i nowe problemy codzienności na pograniczu i który został przygotowany przez dziennikarzy z sześciu regionów partnerskich. Wysokość tej nagrody to również 5000 euro. Nagroda będzie wręczona przez brandenburskiego ministra ds. europejskich, Ralfa Christoffersa.

Aspirujący dziennikarze, stacje radiowe i telewizyjne oraz redakcje z Polski i Niemiec zgłaszać mogą prace opublikowane po raz pierwszy w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2013 roku. Termin zgłaszania prac upływa 10 stycznia 2014 roku. Spośród nadesłanych prac jury składające się z niezależnych ekspertów i przedstawicieli organizatorów wybierze najlepsze materiały.

Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska przyznawana jest od 1997 roku, od 2008 roku w ramach corocznych Polsko-Niemieckich Dni Mediów.

Pełne warunki uczestnictwa oraz dokumenty konkursowe dostępne są na stronie internetowej www.polsko-niemiecka-nagroda-dziennikarska.pl.  Uczestnicy zgłaszający prace w kategorii Prasa tym razem mają wybór pomiędzy dwoma sposobami zgłaszania prac – tradycyjnie poprzez przesłanie dokumentów aplikacyjnych pocztą do biura w Warszawie (prace w języku polskim) i Dreźnie (prace w języku niemieckim) lub poprzez nowy internetowy system rejestracji na stronie www.dpjp.de/pl/

Kontakt:

Magdalena Maria Przedmojska
menedżer projektów
Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
ul. Zielna 37, 00-108 Warszawa
Tel.: + 48 (22) 338 62 73
Faks: + 48 (22) 338 62 01
magdalena.przedmojska@fwpn.org.pl

Heidrun Müller
Biuro Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej
Kancelaria Wolnego Państwa Saksonii
Archivstraße 1, 01097 Drezno
Tel.: +49 (351) 564 1332
Faks: +49 (351) 564 1359
kom.: +49 177 246 5130
dpjp@sk.sachsen.de

Całość: www.polsko-niemiecka-nagroda-dziennikarska.pl.

20-12-2013, 09:37

Twaróg: Jestem dumny, że wokół DZ budujemy tak silną społeczność  »

Dziennik Zachodni
Marek Twaróg
20-12-2013

Szanowni Państwo, jest już tradycją, że co roku przy świętach zdaję Państwu relację z działalności “Dziennika Zachodniego”. To Wasza gazeta i – proszę wybaczyć, że to tak górnolotnie zabrzmi – wspólne dobro i symbol naszej ziemi. Myślę, że dzielenie się sukcesami (i wyciąganie wniosków z porażek) oraz opowiadanie sobie o planach na przyszłość to rzecz jak najbardziej na miejscu – świąteczna i rodzinna. Cieszę się, że tak ciepło przyjmują Państwo zaproponowaną przeze mnie kilka lat temu formę świątecznej rozmowy i oczywiście w tym roku też czekam na uwagi.

Marek Twaróg

Jestem dumny z tego, że wokół DZ udaje nam się tworzyć pewnego rodzaju wspólnotę. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, byśmy kontynuowali te niemal domowe rytuały.

To był dobry rok, bo w dobrym stylu udało nam się wybronić pierwsze miejsce w Polsce w kategorii dzienników regionalnych. W żadnym innym mieście czy województwie w kraju nie ma tak silnej gazety, która w tak znaczący sposób moderuje regionalną debatę.

Wielkie to zobowiązanie. Staramy się wsłuchiwać w Wasze głosy i sięgać po tematy, bohaterów, rozmówców na miarę naszych wspólnych aspiracji. To właśnie dlatego ledwie kilka tygodni temu w redakcji gościliśmy najpotężniejszych ludzi branży górniczej – wszystkich prezesów wszystkich ważnych spółek. Bo jesteśmy miejscem, gdzie trzeba na takim poziomie dyskutować. Dlatego też wraz z prześwietnymi gośćmi z Bielska i Częstochowy wróciliśmy w tym roku do podziału administracyjnego naszego regionu i problemów, jakie w związku z tym rodzą się w tych arcyważnych miastach. To właśnie dlatego wstrząsnęliśmy NFZ-em, gdy trzeba było ratować zdrowie chorej na raka młodej jastrzębianki – bo tak rozumiemy misję ważnego medium. To wreszcie dlatego w naszym studiu TV marszałek śląski Mirosław Sekuła po raz pierwszy tłumaczył zerwanie koalicji PO-RAŚ w województwie – bo od ważnego medium mają Państwo prawo oczekiwać tak istotnych, szybkich i rzetelnych informacji.

Rozliczaliśmy w tym roku nasze śląskie Koleje i Stadion, a za sprawą nacisku, jaki wywieraliśmy wraz z Państwem, śląscy posłowie Platformy zdecydowali się stworzyć wreszcie projekt ustawy metropolitalnej. Naszą misję rozumiemy też tak, że w obronie ważnych wartości stajemy w kontrze nawet do naszych przyjaciół. Stąd decyzja o zaangażowaniu się w obronę dyrektorki w sławetnej “aferze” gender w Rybniku. Wybaczcie, jeśli byliśmy za ostrzy i zbyt stanowczy, ale intencja była czysta i słuszna.

“Dziennik Zachodni” to pielęgnowanie tradycji i historii. Nasz pomysł na stworzenie śląskiego panteonu rozwinął się w niezwykłym tempie. Kolejne środowiska – daleko poza Śląskiem, ale z jakichś powodów zainteresowane postaciami, które przypomnieliśmy – mobilizują się w popieraniu kandydatów, zasługujących na miejsce w panteonie. Nasz niedawny uroczysty obiad, na który zaprosiliśmy znamienitych przedstawicieli śląskich elit, był chyba godnym ukoronowaniem tej inicjatywy. Ale nie jej końcem – plany mamy wielkie.

Jaki będzie następny rok? Niełatwy, bo czekają nas wybory do europarlamentu, ale przede wszystkim – wybory do samorządów. To oznacza, że debata publiczna będzie się radykalizować. Mogą być Państwo pewni, że wyczuleni na populizm będziemy szczególnie tępić wszelkie manipulacje. Tak rozumiemy może trochę wytartą już dewizę, która sprowadza się do sformułowania “stoimy po Waszej stronie”. Będziemy zadawać proste pytania w imieniu mieszkańców Katowic, Rybnika, Sosnowca, Bielska, Częstochowy czy Żywca. Na łamach DZ będzie się toczyć najpoważniejsza debata o naszych miastach – to już mogę obiecać. Mamy nadzieję, że to będzie rok, w którym ucywilizuje się dyskusja o śląskości i zaproponowany przez nas poziom – niech wyznacznikiem będą rozmowy z profesorami Daviesem czy Snyderem, czy chociażby najnowszy przykład – publicystyka dra Kamuselli – będzie obowiązujący. Wciąż będziemy najsilniejszym z uczciwych mediów, w którym znajdą Państwo wszystkie punkty widzenia.

Przed nami też rozwój serwisu dziennikzachodni.pl, postawienie na prawdziwą, szybką, internetową reporterkę. Wkrótce przekroczymy granicę 1,5 mln użytkowników serwisu miesięcznie. Skoncentrowani byliśmy na ważkich regionalnych opiniach i pilnych newsach, a teraz zaoferujemy jeszcze więcej użytecznych informacji. Rok 2014 to zatem nie tylko technologiczne nowości, ale i nacisk na szybkie, miejskie dziennikarstwo.

Szanowni, to był dobry rok i wierzę, że będzie dobry rok. Trzymajmy się razem.

Marek Twaróg,
redaktor naczelny

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/1071008,twarog-jestem-dumny-ze-wokol-dz-budujemy-tak-silna-spolecznosc,id,t.html