Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

20-12-2013, 08:41

Promocja albumu Arkadiusza Ławrywiańca  »

Dziennik Zachodni
(KAP., HW-M)
20-12-2013

Fotoreporter DZ przez 5 lat odwiedzał plastyków tworzących w naszym regionie. Efekt jego pracy obejrzysz dzisiaj.

Artyści w swoich pracowniach

"Tajemnice pracowni" - okładka albumu Arkadiusza Ławrywiańca

Arkadiusz Ławrywianiec, wieloletni fotoreporter “Dziennika Zachodniego”, z racji zawodu dociera do miejsc chronionych zwykle przed oczami zwykłych śmiertelników. Szczególnie upodobał sobie pracownie uznanych artystów z województwa śląskiego. Efektem tych wypraw jest album pt. “Tajemnice pracowni”, który ukazał się nakładem Wydawnictwa “Śląsk”.

Pomysł albumu, pokazującego plastyków w ich pracowniach, zrodził się dawno, ale zgromadzenie materiału zdjęciowego zajęło Arkadiuszowi Ławrywiańcowi aż 5 lat. Bo to nie było fotografowanie na szybko, “na błysk i na newsa”. Żeby oddać charakter tak bardzo nietypowych miejsc, a przede wszystkim pokazać ich gospodarzy, rzadko wystarczała jedna wizyta. Przy okazji owych specyficznych sesji zdjęciowych toczyły się przecież także drugie, czasem wręcz burzliwe, dyskusje.

O sztuce w ogóle, o kondycji sztuki współczesnej, a w końcu – o życiu, jako takim, bo robiło się kameralnie i obydwie strony, fotografa i fotografowanego, zaczynała łączyć nić zaufania i wzajemnej życzliwości. Czasem trzeba było nawet zmienić koncepcję kolejnej serii, gdy okazywało się, że artysta uchylił rąbka jakiejś twórczej tajemnicy i warto było ten rąbek podnieść nieco wyżej…

Ogółem w albumie Ławrywianiec ujął aż 28 twórców. Teksty do albumu Arka Ławrywiańca napisała Henryka Wach-Malicka.

Spotkanie promujące to wydawnictwo odbędzie się dzisiaj o godz. 17.00 w sali Benedyktynka Biblioteki Śląskiej (pl. Rady Europy 1) w Katowicach.

Wstęp wolny.

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/5551

20-12-2013, 04:46

“Gazeta Wyborcza” eksperymentuje z cyfrowym reportażem  »

Press
łb
20-12-2013

Wczoraj ukazał się w “Dużym Formacie” i internecie reportaż Jacka Hugo-Badera pt. “Boskie światło” poświęcony wyprawie poszukiwawczej na Broad Peak. To pierwszy interaktywny reportaż “Gazety Wyborczej” (Agora), czyli tekst dziennikarski wzbogacony o zdjęcia i nagrania wideo, będące jego integralną częścią.

Okładka "Dużego Formatu"

Pod adresem Interaktywna.Wyborcza.pl reportaż Hugo-Badera jest dostępny w gotowej, interaktywnej formie – stopniowo, w miarę czytania treści i przesuwania strony, pojawiają się zdjęcia i automatycznie uruchamiają materiały wideo. Reportaż będzie też można czytać na smartfonach.

- “Boskie światło” to materiał unikalny w skali polskiego internetu – interaktywny reportaż, który przygotowaliśmy jako pierwsza z polskich redakcji. Połączyliśmy tekst Jacka Hugo-Badera oraz jego zdjęcia i materiały wideo, tworząc z nich nową cyfrową formę dziennikarską i nawiązując do nowatorskich reportaży przygotowywanych już wcześniej przez zespoły “New York Timesa” i “Guardiana” – mówi Katarzyna Jaklewicz, dyrektor ds. rozwoju cyfrowego “Gazety Wyborczej”. – Wplecione w tekst zdjęcia i filmy tworzą wyjątkową atmosferę i pozwalają czytelnikom obcować z tekstem w zupełnie inny sposób. Wierzę, że takie materiały, będące połączeniem znakomitego dziennikarstwa z nowoczesną technologią, to nasza cyfrowa przyszłość.

Czytelnicy, którzy sięgnęli wczoraj do “Dużego Formatu”, magazynu “Gazety Wyborczej”, mogli obejrzeć materiały multimedialne na swoich smartfonach dzięki bezpłatnej aplikacji Viuu.

- Ósemka moich kolegów wspierana przez Michała Prysłopskiego z Gazeta.pl ślęczała nad „Boskim Światłem” przez trzy tygodnie, czyli od momentu powrotu Jacka z Broad Peak do publikacji tekstu w “Dużym Formacie”. Większość członków tej ekipy siedziała nad materiałem po godzinach. To, co udało im się zrobić nie jest kopią “Lawiny” (["Snow fall” - interaktywny materiał z "New York Times” - przyp. red.]. To pierwsza próba, która dużo lepiej wygląda na komputerach stacjonarnych i smartfonach niż na tabletach. Redakcja zamieściła nawet ostrzeżenie: “Reportaż zawiera materiały wideo, które najlepiej prezentują się w aktualnych wersjach przeglądarek, a do ich płynnego odtwarzania potrzebne jest łącze szerokopasmowe.”  – tak opisuje powstanie tego materiału Vadim Makarenko, dziennikarz “Gazety Wyborczej”.

W październiku br. średnia sprzedaż ogółem “Gazety Wyborczej” wynosiła 184 019 egz., wobec 219 065 egz. rok wcześniej

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/gazeta-wyborcza-eksperymentuje-z-cyfrowym-reportazem

19-12-2013, 18:55

Sto lat, redaktorze! Tadeusz Kijonka obchodzi “dwie kosy”. 77 lat, a forma młodzieniaszka  »

Dziennik Zachodni
Teresa Semik
19-12-2013

Tadeusz Kijonka

Tadeusz Kijonka to postać dla Górnego Śląska wyjątkowa. I choć rok jubileuszowy, w którym kończy 77 lat, nie był zbyt dobry – szpitale, operacje, rehabilitacja – zadziwia formą i jest wciąż głodny życia. Przez siedem lat był posłem i to on jest autorem określenia: “krzywda śląska”. Wojować jednak przestał, bo, jak mówi, źle znosi bieżące spory o Górny Śląsk. – Bez problemów godzę tożsamość polską ze śląską – wyjaśnia, a jest Ślązakiem z Radlina – i nie rozumiem, dlaczego gwara wypowiedziała wojnę polszczyźnie literackiej.

Przed rokiem Tadeusz Kijonka zrezygnował z prowadzenia miesięcznika “Śląsk” który sam zakładał przed 18 laty. Właśnie oddał w inne ręce prezesurę Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego, które powstało dzięki niemu przed 21 laty. Kilka dni temu, po 47 latach, złożył rezygnację ze stanowiska kierownika literackiego Opery Śląskiej. Ale nie wybiera się na emeryturę.- Nastawiam się na czynne bycie – wyjaśnia. Chce oddać się poezji, która jest jego namiętnością, a nigdy nie miał dla niej wiele czasu.

Jubileusz Tadeusza Kijonki dopełniło spotkanie “Dwie kosy” w Bibliotece Śląskiej i promocja wyboru jego wierszy pt. “Czas, miejsce i słowa”.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/1070832,sto-lat-redaktorze-tadeusz-kijonka-obchodzi-dwie-kosy-77-lat-a-forma-mlodzieniaszka,id,t.html

19-12-2013, 17:16

W “Marchołcie” jak za dawnych lat  »

Andrzej Dyczko, Józef Wróbel, (ów)
19-12-2013

Zgodnie z wieloletnią tradycją, u progu świąt Bożego Narodzenia i zbliżającego się Nowego Roku spotkaliśmy się – w “Marchołcie”, przywołującym jakże miłe wszystkim wspomnienia.

Było gwarnie, radośnie, przestrzennie i… ludnie, a było się z czego cieszyć. Okazało się bowiem, iż mimo upływu nieubłaganego czasu na spotkaniu było nas więcej niż przed rokiem. Pojawili się, długo wyczekiwani Józek Makal, Zbyszek Szandar, Tadek Janik, Jurek Machura…

Symbolicznie, łamiąc się opłatkiem życzyliśmy sobie wzajemnie wszystkiego co najlepsze, przede wszystkim zdrowia, a także bardziej świetlanych perspektyw dla uprawianej przez nas profesji.

Nie obyło się bez okolicznościowych paczek, które za sprawą Zarządu Oddziału trafiły do rąk wszystkich uczestników przedświątecznego spotkania.

Była i miła niespodzianka. Na kilka dni przed naszym spotkaniem, nakładem Wydawnictwa Naukowego “Śląsk” ukazała się długo wyczekiwana książka Czesia Ludwiczka – “W cieniu Domu Prasy”. Autor osobiście podpisywał ją koleżankom i kolegom.

(ów)

foto: Andrzej Dyczko i Józef Wróbel

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/5542

19-12-2013, 17:02

“W cieniu Domu Prasy” – czyli jak to przy Młyńskiej bywało  »

Czesław Ludwiczek, "W cieniu Domu Prasy", Wydawnictwo Naukowe ŚLĄSK
Czesław Ludwiczek, Kazimierz Krzyśków
19-12-2013

Tej pozycji nie powinien przegapić żaden szanujący się żurnalista, uprawiający to niełatwe przecież rzemiosło w naszym regionie. Na takie opisanie rzeczywistości minionego mógł sobie pozwolić jedynie rasowy dziennikarz. Uczynił to, by jak najwierniej ukazać wszelkie blaski i cienie niełatwej codzienności tamtych lat, przywołać, bez zbędnego sentymentalizmu, pamięć o tych, z którymi przez dziesięciolecia przypadło mu pracować we wszystkich dziennikach największego w ówczesnej Polsce, Śląskiego Wydawnictwa Prasowego nieistniejącego już koncernu Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza “Prasa – Książka – Ruch”.

"W cieniu Domu Prasy"

Tę książkę powinni potraktować jako lekturę obowiązkową przyszli adepci naszej profesji, nade wszystko po to, by wiedzieć jak było i w jakich warunkach powstawały gazety o wielusettysięcznych nakładach, kim byli ludzie decydujący o ich kształcie, jak zachowywali się okazując swoje przymioty, a jak w innych okolicznościach objawiali swój oportunizm, uzewnętrzniając małostkowość.

Ludzie, o których pisze Redaktor Czesław Ludwiczek w pierwszej, w moim odczuciu, najważniejszej części swojej książki, są głównymi bohaterami tych opowiadań, koledzy z redakcji, rozliczni funkcyjni, wreszcie towarzysze sztuki drukarskiej, wszak w tamtych czasach wielu z nas pracowało wraz z nimi w prasowych zakładach graficznych u zbiegu ulic Opolskiej i Sobieskiego.

Polecam tę książkę także prasoznawcom, bo jest ona ważkim przyczynkiem do dotąd jeszcze nienapisanej powojennej historii prasy województwa śląskiego (Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Oddział w Katowicach wspólnie z Wydawnictwem Naukowym “Śląsk” czyni starania, by taka publikacja o charakterze monograficznym powstała do końca 2015 roku – przyp. red.).

Życząc wszystkim przyjemnej lektury, wyrażam nadzieję, iż uważny Czytelnik, żyjący w dzisiejszej rzeczywistości zdobędzie się na refleksję, że wygłaszane przez nie dość mądrych i wnikliwych “medioznawców” nierzadko w dużym stopniu powierzchowne opinie o prasie tamtych lat są w znacznym stopniu nieprawdziwe.

Kazimierz Krzyśków

—————————————————–

Rzuć okiem Czytelniku!

W cieniu Domu Prasy - nota biograficzna autora

Warto to uczynić, ponieważ w książce tej znajdziesz teksty ilustrujące wybrane fragmenty dziennikarskiej przygody, która trwa – aż trudno w to uwierzyć – dokładnie sześćdziesiąt lat. Skoro wyselekcjonowane, to powinny być dobre. W każdym razie tak wydaje się ich autorowi, ale ostateczna ocena należeć będzie do Ciebie Czytelniku. Tytuł niniejszego zbioru: W cieniu Domu Prasy wskazuje, że pomieszczone tu opowiadania i reportaże – bo z tych dwóch gatunków pisarstwa składa się on – oparte zostały na faktach, zdarzeniach i obserwacjach bezpośrednio lub pośrednio z owym gmachem związanych. Wszystkie usytuowane zostały w odległej przeszłości, a niektóre, zwłaszcza te o charakterze reportażowym, publikowane były w dziennikach, tygodnikach i innych periodykach. Są wszakże wśród nich i takie, które dawno temu zostały napisane, ale niewydrukowane oraz takie, które sięgają pamięcią wstecz, ale wystukane zostały na klawiaturze komputera dopiero w ostatnich latach. Tematyka i jednych, i drugich koncentruje się głównie, choć nie całkowicie, w okresie tzw. komuny, ale z założenia nie uwzględnia wówczas panującego klimatu politycznego. Przynajmniej bezpośrednio, bo pośrednio Czytelnik dostrzeże zapewne mnóstwo elementów składających się na obraz tamtych czasów i na zarys stosunków w nich utrwalonych. We wszystkich pozycjach, zarówno tych przybierających formę opowiadań, jak i tych pretendujących do roli reportaży, Czytelnik niewątpliwie zauważy osobistą nutkę autorską bardziej lub mniej – w zależności od tekstu – eksponowaną. Wynika ona z tego oczywistego faktu, że twórca tej książki był bezpośrednim świadkiem, a w wielu przypadkach aktywnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Nie ma tu nic do rzeczy, że w jednych tekstach używa prawdziwych nazwisk bohaterów, a w innych tylko ich inicjałów, ponieważ Czytelnik w zaawansowanym wieku, zbliżony w tamtych odległych czasach do środowiska prasowego, bez trudu rozszyfruje oznaczone inicjałami postacie. Natomiast młodszemu pokoleniu ani rzeczywiste, ani też fikcyjne nazwiska niewiele dadzą, za to ich udział w opisanych akcjach pozwoli mu wczuć się w nastrój, klimat i atmosferę tamtych czasów.

Pragnę także dodać, że dziennikarstwo to interesujące zajęcie! Czytelnikowi obeznanemu nieco ze znaczeniem podmiotu inicjującego owo pierwsze zdanie wyda się co najmniej dziwne jego dopełnienie. Powszechnie bowiem żurnalistykę uważa się za zawód. Być może jest w tym trochę racji, ale jeśli redakcyjną drogę człowiek przebiega z pasją, entuzjazmem, zaangażowaniem, to jest ona dla niego jedną wielką przygodą. W takim przypadku w miejsce pospolitej profesji podstawić można rzeczownik bardziej do tej czynności przystający, czyli właśnie zajęcie. Pojemność tego słowa jest wszakże szeroka i na dobrą sprawę obejmuje przeróżne formy sztuki dziennikarskiej od pisarskich tekstów poczynając, poprzez foniczno-wizyjne nagrania, a na redagowaniu i organizacji ostatecznego produktu tej roboty kończąc. Wyjąwszy radio i telewizję, wszystkich innych działań w ciągu bardzo długiej aktywności dziennikarskiej popróbowałem. Pełniłem więc obowiązki reportera, publicysty, reportażysty, redaktora, w tym także naczelnego, a nawet korespondenta prasy zagranicznej. Ten szeroki zestaw ról stwarzał znakomite okazje do poznania wielu zjawisk, zdarzeń, fenomenów, do śledzenia procesów w nich zachodzących, a czasem odkrywania mechanizmów nimi rządzących. No i rzecz równie istotna – do odkrywania osób ze świata dziennikarskiego, z których każda to swoista i ponadprzeciętna osobowość, zarówno w pozytywnym jak i negatywnym sensie, a w sumie godna utrwalenia w tym zbiorze. O tym czy tak jest istotnie, ocenią już sami Czytelnicy.

Czesław Ludwiczek

————————————————–

“W cieniu Domu Prasy” to syntetyczny wybór utworów z dorobku Czesława Ludwiczka znanego nie tylko na Śląsku dziennikarza i redaktora, który dziennikarstwo traktuje nie tylko jako zawód, ale i pasję oraz życiową przygodę. Uprawia on niemal wszystkie gatunki dziennikarskie – publicystykę, szkic wspomnieniowy, historyczny, biograficzny, reportaż, recenzję czy też krótkie formy literackie. W zebranych tutaj tekstach autor sięga do przeszłości, chociaż niektóre podjęte przez niego wątki pozostają ciągle aktualne. Urodą tego zbioru jest również to, że autor opisuje co przeżył, czego był bezpośrednim obserwatorem lub bardziej aktywnym współuczestnikiem. Szczególnie interesujące są opowiadania, w których ukazuje od wewnątrz duże i ambitne katowickie środowisko dziennikarskie. To skondensowany maksymalnie wielobarwny i wielowymiarowy obraz życia polskich dziennikarzy w czasach tak zwanego realnego socjalizmu. Środowisko to traktuje z dużym sentymentem, ale z pewnością obiektywnie. I w końcu reportaże, w których opisywana rzeczywistość jest w jednym przypadku jakby zakonserwowana, w innym nieustannie zmieniająca się w oczach. Patrzy na wszystko ze swojej perspektywy, która nadaje opisowi walor świeżości i autentyczności. Utwory zebrane w tomie “W cieniu Domu Prasy” są dobrze literacko napisane. Ich autor operuje barwną, soczystą polszczyzną, skrótem, niebanalną metaforą. I bez wątpienia zasługują na uwagę Czytelnika.

Czesław Ludwiczek
“W cieniu Domu Prasy”
Wydawnictwo Naukowe ŚLĄSK

————————————————————–

Wszystkich Zainteresowanych kupnem książki Czesława Ludwiczka informujemy, że jest ona do nabycia w cenie 25,00 zł w:

  • Wydawnictwie “Śląsk” w Katowicach, przy ul. Juliusza Ligonia 7,
  • Księgarni PWN  w Katowicach, przy ul. Teatralnej,
  • Księgarni “Wolne Słowo” w Katowicach, przy ul. 3 Maja 31,
  • “Strefie Książki” s.c. w Katowicach-Ligocie, przy ul. Panewnickiej 141,
  • Księgarni BETA s.c. w Katowicach-Ligocie, przy ul. Koszalińskiej 14,
  • Hirudinie w Katowicach, przy ul. ks. bp. Herberta Bednorza 14,
  • Księgarni internetowej Poczytaj.pl – http://www.poczytaj.pl/

Całość: http://www.slaskwn.com.pl/sklep/?s__karta.id__722

19-12-2013, 16:34

Filmy, koncerty, bajki – święta na antenie TVS  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
19-12-2013

Telewizja Silesia

Telewizja TVS na czas Świąt Bożego Narodzenia przygotowała dla swoich widzów ciekawe propozycje filmowe, specjalne koncerty oraz specjalną ofertę dla najmłodszych widzów.

“Odważna Jessie”, “The blue moon train” oraz “Człowiek bez honoru” – to tytuły, które pojawią się w każdy z trzech dni świąt na antenie TVS. Spora dawka emocji rodem z Dzikiego Zachodu od 24 grudnia o godz. 11:35.

Tym, którzy nie wyobrażają sobie świątecznego czasu bez muzyki TVS proponuje trzy, koncerty. W Wigilię Bożego Narodzenia o godz.: 12:55 chorwacki piosenkarz Goran Karan zaprosi widzów do wspólnego śpiewania. Dla spóźnialskich i zabieganych powtórka koncertu o godz.: 22:35. O godz.: 12:50 w Boże Narodzenie zbratają się Górale i Ślązacy, wszystko po to, aby wdać nietuzinkowy koncert “Góral, Ślązak dwa bratanki”. Druga część tego oryginalnego koncertu w drugi dzień świąt o godz.: 12:45. I również drugiego dnia świąt nie lada gratka dla fanów Jacka Silskiego – koncert promocyjny z okazji wydania nowej płyty “Sercem do serc”. Widzowie będą mieli okazję usłyszeć zarówno najnowsze utwory Jacka Silskiego, jak i znane, lubiane piosenki. Koncert poprowadzi Grzegorz Poloczek. Emisja 26 grudnia o godz.: 20:25.

TVS nie zapomina o swoich najmłodszych widzach. Potężna dawka bajek – w Wigilię od 18:05 do 20:00, Boże Narodzenie od 08:05 do godz.:11:00 oraz 18:05 do 20:00, 26 grudnia również od 08:05 do 11:00 i od 18:05 do 20:00. Z dziećmi świętować będą ulubieni kompani: Bolek i Lolek, Reksio, zwariowany Królik Bugs, silny Popey i niezdarny Porky. Oprócz wesołej zabawy, TVS dostarczy także dzieciakom porcję edukacji. Jednak skoro to świąteczny czas, to również nauka będzie nietypowa. “Mali odkrywcy” to wiedza przekazywana przez dzieci dzieciom. Dwójka małych podróżników zwiedza cały świat, pokazując swoim rówieśnikom najpiękniejsze i najciekawsze jego zakątki. Przy okazji zadają mnóstwo pytań i sami zdobywają informacje na temat miejsca, w którym się znajdują. Emisja: 25 i 26 grudnia o godz.: 11:00.

Całość: http://media2.pl/media/108407-Filmy-koncerty-bajki-swieta-na-antenie-TVS.html