31-12-2013, 11:17
Zmarł Andrzej Turski »
Paweł Pallus
31-12-2013 i 02-01-2014
Andrzej Turski, wieloletni dziennikarz Telewizji Polskiej, nie żyje – poinformował portal TVP Info. Miał 70 lat.
Andrzej Turski na początku grudnia trafił do szpitala. Zmagał się z cukrzycą, walczył też z chorobą nowotworową.
Pracę w mediach dziennikarz zaczynał w 1968 roku w redakcji młodzieżowej Polskiego Radia, której potem został kierownikiem i redaktorem naczelnym. W latach 1982-1983 był szefem radiowej Trójki, a w latach 1983-1987 – Jedynki, skąd przeszedł do Telewizji Polskiej. Był m.in. dyrektorem TVP 1 i wicedyrektorem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. W “Panoramie” pracował od 2002 roku. W styczniu 2007 roku – za prezesury Bronisława Wildsteina – Turskiego odsunięto od prowadzenia “Panoramy”. List w jego obronie podpisało wtedy 36 pracowników i współpracowników programu. Turski pozostał na antenie.
We wrześniu br. kanał TVP Info wznowił emisję prowadzonego przez Andrzeja Turskiego magazynu “7 dni – świat”. W programie Turski z zaproszonymi gośćmi podsumowywał wydarzenia tygodnia na świecie. “7 dni – świat” był emitowany przez 18 lat: najpierw w TVP 2, a potem – do 1 stycznia 2007 roku – w TVP 3 (poprzednik TVP Info).
Andrzej Turski kilka tygodni temu zrezygnował z prowadzenia “Panoramy”. – Jestem już zmęczony – mówił w rozmowie z Press.pl Andrzej Turski.
———————————————-
”Andrzeja Turskiego nazywałem zawsze gigantem dziennikarstwa” – mówi Grzegorz Miecugow z TVN 24. “Spod jego ręki wyszedł Jarek Gugała, Tomek Lis” – dodaje Ewa Godlewska z “Panoramy” .
Grzegorz Miecugow, szef wydawców TVN 24: Andrzeja Turskiego nazywałem zawsze gigantem dziennikarstwa. Potrafił znaleźć dla niego przestrzeń nawet w najtrudniejszych czasach PRL-owskiej propagandy. Dziennikarzom Trójki, którą kierował, potrafił zaszczepić poczucie wolności. Nigdy wcześniej ani później nie było w Trójce lepszej redakcji. To on wymyślił program “Radio kurier” i audycję “Zapraszamy do Trójki”, którą po jego odejściu prowadziłem. Miał też nosa do ludzi, którzy potem wyrastali na tuzy dziennikarstwa. Odkrył Marka Niedźwieckiego i Beatę Michniewicz. Zwrócił uwagę na talent Moniki Olejnik. Pamiętam go też z czasów, gdy był szefem “Wiadomości” TVP, a ja ich wydawcą. Kiedyś zapytał mnie o materiał, do którego miał wątpliwości. Odparłem, że muszę go jeszcze raz obejrzeć. “Widz nie będzie miał takiej szansy, nie damy go” – powiedział wówczas. Większość tego, czego nauczyłem się o dziennikarstwie, wiem od niego. Był silnym człowiekiem. Kiedy trafił do szpitala, pomyślałem: “Da radę. Jeszcze spotkamy się na kawie”.
Ewa Godlewska, wydawca “Panoramy” TVP 2: Nie wiem, jak określić Andrzeja. Wybitny – to trochę do niego nie pasuje. Był ponad. Niezwykły człowiek. Mówiliśmy o tym: amerykański styl bycia. Nigdy nie obarczał otoczenia swoimi kłopotami, nawet bardzo ciężką chorobą. Był zawsze pogodny, radosny, uśmiechnięty. Strasznie kochał swoją żonę, która mu wcześniej umarła. Zawsze sprawiał wrażenie faceta, który kocha kobiety. Wszystkie dziewczyny w redakcji witał, całując je w czoło, jak ojciec. To było urocze. Jako dziennikarz – moim zdaniem – wyprzedzał swoją epokę za każdym razem. Przecież w czasach ciężkiej komuny stworzył radiową Trójkę. Kiedy nastała demokracja, tworzył “Wiadomości”. Przyszedł ze Sławkiem Zielińskim, Jackiem Snopkiewiczem, zebrał garstkę młodych ludzi, stworzył nowoczesny program w demokratycznym kraju – co nie było proste. Trzeba było tych młodych, nas, nauczyć. Spod jego ręki wyszedł Jarek Gugała, Tomek Lis. Tłumaczył nam, jak się robi dziennikarstwo – lecz to nie były nakazy, zakazy, wytyczne, to wynikało z normalnych, codziennych rozmów. Tłumaczył nam: “twoim zadaniem jest przekazać stanowisko każdej ze stron i niech cię ręka Boska broni, żeby się słowem albo cieniem słowa opowiedzieć po którejś ze stron”. To zostawiał widzowi, słuchaczowi. Andrzej był uczciwy do bólu. Nie wyobrażam go sobie knującego cokolwiek. Kompletnie nie zniżał się do takiego poziomu. A często padał tego ofiarą. W telewizji przez tyle lat różni ludzie rządzili, był wyzywany od “komuchów”… Tylko że jakoś ten właśnie „komuch” był najbliżej tego, co nazywamy obiektywnym dziennikarstwem.
Piotr Górecki, dziennikarz TVP: Andrzej Turski nie wtrącał się do moich materiałów, ale gdyby to robił, na pewno by na mnie nie krzyczał. Bardzo mu zależało, by dziennikarze posługiwali się dobrą polszczyzną. Mówił im: “Chłopie, tu masz błąd, to trzeba napisać inaczej”. Nie bez powodu otrzymał tytuł “Mistrza Mowy Polskiej”. Wielką wagę przykładał do warsztatu dziennikarza. Głos Andrzeja kojarzy mi się ze spokojem. Gdy nadawałem korespondencje z dalekiego kraju, przed moim wejściem na wizję mówił po krótkim wstępie: “A w Kairze jest Piotr Górecki”. Nie pytał mnie, jaka jest pogoda czy ilu ludzi przyszło na demonstrację. To dawało mi poczucie bezpieczeństwa, bo zamiast stresować się pytaniami, mogłem od razu mówić o tym, co było moim zdaniem najważniejsze. Ostatni raz spotkałem się z nim na początku grudnia. Wystąpiłem wtedy w jego zastępstwie jako prowadzący program “Siedem dni – świat”. Zależało mi na jego ocenie – podziękował mi, że dobrze go poprowadziłem. Powiedział też wtedy, że zrezygnuje z prowadzenia “Panoramy”, lecz chciałby zostawić dla siebie swój ukochany program “7 dni – świat”…
Marek Niedźwiecki, dziennikarz muzyczny Programu III Polskiego Radia: Andrzeja Turskiego poznałem najpierw jako głos, kiedy w latach 1967-1968 prowadził w Trójce “Studio rytm”. Był moim radiowym ojcem, bo to on zaproponował mi pracę w “Liście przebojów”. Wymyślił zresztą ten program, podobnie jak “Radio kurier” – nowoczesną audycję, która podawała informacje w dynamiczny sposób. Był bardzo kreatywnym dziennikarzem; właściwie cała dzisiejsza Trójka została wymyślona przez niego.
Andrzej Jonas, redaktor naczelny “The Warsaw Voice”: Andrzej Turski wiedział, czym jest dziennikarstwo, po co powstało i czemu służy. Z wielkim powodzeniem łączył formę swoich programów z ich treścią. Stwarzał widzowi możliwość rozumienia świata. Nie wpadał w pułapkę komercji, ale też nie zanudzał. Programy, które prowadził, budowały trwałe audytorium. Warto pamiętać, że program “7 dni – świat” jest na antenie telewizji publicznej już od 17 lat. W programach, do których mnie zapraszał, dawał komentatorom wolność i swobodę – mimo że różniliśmy się poglądami.
* * *
Nie żyje Andrzej Turski. “Nie miał się od kogo uczyć, bo to on nauczał” (wspomnienia)
- Był dla mnie kimś więcej niż przyjaciel, był prawie ojcem - mówi Wirtualnemedia.pl Marta Kielczyk. – Inteligentny i bystry dziennikarz, który nie miał się od kogo uczyć, bo to on nauczał. On naznaczał innych dziennikarzy – wspomina Grzegorz Miecugow.
Andrzej Turski zmarł 31 grudnia 2013 roku. Do szpitala trafił na początku grudnia ub. roku, nie odzyskał przytomności.
Andrzej Turski urodził się 25 stycznia 1943 r. w Warszawie. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, następnie dziennikarstwo. Od 1968 r. pracował w Redakcji Młodzieżowej Polskiego Radia; w latach 1980-82 był naczelnym redakcji. Pełnił także funkcję dyrektora III Programu Polskiego Radia i naczelnego Programu I. Współtworzył m.in. audycje “Radiokurier”, “Sygnały dnia” i “W samo południe”.
W TVP pracował od 1987 roku. Zajął wówczas stanowisko dyrektora i redaktora naczelnego TVP1. Od 1991 roku był wiceszefem TAI. W latach 1989-2007 prowadził autorski program publicystyczny “7 dni świat” emitowany w TVP1, TVP2 i w TVP3. Program ten reaktywowano we wrześniu 2013 w TVP Info. Turski od 2002 roku był też prezenterem “Panoramy” TVP2. Był laureatem Super Wiktora i Wiktora w kategorii dziennikarz.
—————————————————
Marta Kielczyk, dziennikarka “Panoramy” - To był wspaniały człowiek. Poznaliśmy się w Jedynce w Polskim Radiu. Andrzej zawsze dawał szansę młodym ludziom. Ogłosił konkurs na audycję. Ja zgłosiłam program, nazywał się “Poranny świat Marty K.”, i dostałam miejsce w “Sygnałach Dnia”. Powiedział mi wtedy: “Marta, wytrzymasz miesiąc”. Ja wytrzymałam rok, bo potrafił motywować. Każdy, kogo znam, a kto pracował z Andrzejem tak twierdzi. On zaczynał od dobrych rzeczy, a nie od krytyki. Mówił: “Świetnie to zrobiłaś, ale pracuj nad tym, nad tym i nad tym”. Potrafił wspierać, doradzić, zawsze umiał pomóc. W chwilach zawahania trzymał mnie za rękę i podpowiadał “Wytrzymaj, wszystko się uda”. Był dla mnie kimś więcej niż przyjaciel, był prawie ojcem. Rozmawiałam z nim we wtorek, do szpitala trafił w czwartek. Nie odzyskał już przytomności. Zawsze dawał radę, zawsze miał plany. Za 26 dni obchodziłby urodziny. Zycie miało jednak inne plany.
Sławomir Zieliński, dyrektor biura koordynacji programowej TVP – To był mój nauczyciel, wszystkiego mnie nauczył. Radio i telewizja miały szczęście, że trafił do nich taki Turski. Znałem Andrzeja od 38 lat, od czasów studenckich. Jako student poszedłem do Polskiego Radia żeby zobaczyć człowieka, który prowadzi “Radiokurier”. I tak się zaczęła nasza znajomość. Pokazywał nam, młodym ludziom w radiu, jak się robi audycję, co jest najważniejsze. Uczył nas radia. Przyjaźniliśmy się, chodziliśmy na obiady, na papierosa. Rozmawialiśmy. On widział wszędzie temat. Nikomu nie zazdrościł, przeciwnie – pomagał. Nie bał się tego, że przekazuje swoją wiedzę. Dawał nam rady. Mówił: “Nie udziwniaj, w 3-4 zdaniach zamieść cały tekst, bo nie sztuką jest napisać na pół strony”. Kulturalnie piętnował nasze błędy. Andrzej nie uczył nas dziennikarstwa – on uczył nas filozofii życia. “Turek, ty jesteś młody pozytywista” – tak do niego mówiliśmy. Andrzej nigdy nie garnął się do telewizji. Razem ze Zbigniewem Gieniewskim dawali głosy do programu “Tylko w niedzielę” i raz czy dwa ich pokazali w programie, jak oni czytają. Ale Andrzeja nie interesowała praca w telewizji. Dopiero później był “7 dni świat”.
Krzysztof Mroziewicz, publicysta “Polityki” – Andrzej Turski był profesjonalistą w swoim fachu. Dobrze funkcjonował zarówno w radiu jak i w telewizji. Potrafił napisać depeszę, ale zapraszał komentatorów, którzy by komentowali depesze. W świecie nowoczesnych mediów Andrzej radził sobie bardzo dobrze. Współpracowałem z nim przy kultowej audycji “7 dni świat”, którą zabrał do grobu. Przeciwnicy programu mogą teraz odtrąbić sukces. Publikacja tego prawicowego portalu nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. To był bydlęcy wyskok.
Tomasz Lis, redaktor naczelny “Newsweeka”
Dziennikarz napisał na swoim blogu, że Andrzej Turski został jego szefem w 1999 roku. – Co pamiętam z tamtych czasów? Pamiętam, że nigdy, przenigdy, Andrzej nikomu nie dawał żadnych politycznych instrukcji, nie mówił co z czegoś ma wynikać, nie podsuwał point i wniosków. Zajmował się dziennikarstwem, warsztatem, tu miał do powiedzenia bardzo wiele – pisze Lis. Odniósł się również do tekstu portalu wSieci.pl, w którym sugerowano, że Turski był nietrzeźwy na wizji. Tomasz Lis uważa, że Andrzej Turski mógł zapoznać się z treścią artykułu zanim zapadł w śpiączkę. – Potem nie mógł już przeczytać tekstu jednego z panów bliźniaków, który zamiast przeprosić za obrzydliwe chamstwo, perorował, że nie da się wciągnąć w wymierzone w karnowski portal prowokacje, bo prowokatorzy do prowokacji wykorzystują chorobę Turskiego. Przepraszam za mocne słowo, ale takich przykładów żurnalistycznego zbydlęcenia ja w ciągu prawie ćwierćwiecza swej pracy w mediach nie widziałem – czytamy we wpisie.
Jacek Skorus, szef “Panoramy” – Andrzej był ogromnym autorytetem dla wszystkich. Był szanowany i lubiany przez wszystkich w zespole, przez młodszych i starszych kolegów. Umiał się pochylić nad każdym, kto dopiero zaczynał, uczył się. Zawsze miał ciepłe słowo, radę. Wszyscy żyjemy w ogromnym pośpiechu, a Andrzej miał czas, żeby z każdym zamienić dwa zdania, zapytać, jak pomóc, doradzić. To jest rzadka umiejętność. Będziemy go wszyscy wspominać jako niezwykle ciepłego kolegę.







