Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

31-12-2013, 11:17

Zmarł Andrzej Turski  »

Press i WIRTUALNEMEDIA.pl
Paweł Pallus
31-12-2013 i 02-01-2014

Andrzej Turski, wieloletni dziennikarz Telewizji Polskiej, nie żyje – poinformował portal TVP Info. Miał 70 lat.

Andrzej Turski

Andrzej Turski na początku grudnia trafił do szpitala. Zmagał się z cukrzycą, walczył też z chorobą nowotworową.

Pracę w mediach dziennikarz zaczynał w 1968 roku w redakcji młodzieżowej Polskiego Radia, której potem został kierownikiem i redaktorem naczelnym. W latach 1982-1983 był szefem radiowej Trójki, a w latach 1983-1987 – Jedynki, skąd przeszedł do Telewizji Polskiej. Był m.in. dyrektorem TVP 1 i wicedyrektorem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. W “Panoramie” pracował od 2002 roku. W styczniu 2007 roku – za prezesury Bronisława Wildsteina – Turskiego odsunięto od prowadzenia “Panoramy”. List w jego obronie podpisało wtedy 36 pracowników i współpracowników programu. Turski pozostał na antenie.

We wrześniu br. kanał TVP Info wznowił emisję prowadzonego przez Andrzeja Turskiego magazynu “7 dni – świat”. W programie Turski z zaproszonymi gośćmi podsumowywał wydarzenia tygodnia na świecie. “7 dni – świat” był emitowany przez 18 lat: najpierw w TVP 2, a potem – do 1 stycznia 2007 roku – w TVP 3 (poprzednik TVP Info).

Andrzej Turski kilka tygodni temu zrezygnował z prowadzenia “Panoramy”. – Jestem już zmęczony – mówił w rozmowie z Press.pl Andrzej Turski.

———————————————-

”Andrzeja Turskiego nazywałem zawsze gigantem dziennikarstwa” – mówi Grzegorz Miecugow z TVN 24. “Spod jego ręki wyszedł Jarek Gugała, Tomek Lis” – dodaje Ewa Godlewska z “Panoramy” .

Grzegorz Miecugow, szef wydawców TVN 24:  Andrzeja Turskiego nazywałem zawsze gigantem dziennikarstwa. Potrafił znaleźć dla niego przestrzeń nawet w najtrudniejszych czasach PRL-owskiej propagandy. Dziennikarzom Trójki, którą kierował, potrafił zaszczepić poczucie wolności. Nigdy wcześniej ani później nie było w Trójce lepszej redakcji. To on wymyślił program “Radio kurier”  i  audycję “Zapraszamy do Trójki”,  którą po jego odejściu prowadziłem. Miał też nosa do ludzi, którzy potem wyrastali na tuzy dziennikarstwa. Odkrył Marka Niedźwieckiego i Beatę Michniewicz. Zwrócił uwagę na talent Moniki Olejnik. Pamiętam go też z czasów, gdy był szefem “Wiadomości” TVP, a ja ich wydawcą. Kiedyś zapytał mnie o materiał, do którego miał wątpliwości. Odparłem, że muszę go jeszcze raz obejrzeć. “Widz nie będzie miał takiej szansy, nie damy go” – powiedział wówczas. Większość tego, czego nauczyłem się o dziennikarstwie, wiem od niego.  Był silnym człowiekiem. Kiedy trafił do szpitala, pomyślałem: “Da radę. Jeszcze spotkamy się na kawie”.

Ewa Godlewska, wydawca “Panoramy” TVP 2:  Nie wiem, jak określić Andrzeja. Wybitny – to trochę do niego nie pasuje. Był ponad. Niezwykły człowiek. Mówiliśmy o tym: amerykański styl bycia. Nigdy nie obarczał otoczenia swoimi kłopotami, nawet bardzo ciężką chorobą. Był zawsze pogodny, radosny, uśmiechnięty. Strasznie kochał swoją żonę, która mu wcześniej umarła. Zawsze sprawiał wrażenie faceta, który kocha kobiety. Wszystkie dziewczyny w redakcji witał, całując je w czoło, jak ojciec. To było urocze.  Jako dziennikarz – moim zdaniem – wyprzedzał swoją epokę za każdym razem. Przecież w czasach ciężkiej komuny stworzył radiową Trójkę. Kiedy nastała demokracja, tworzył “Wiadomości”. Przyszedł ze Sławkiem Zielińskim, Jackiem Snopkiewiczem, zebrał garstkę młodych ludzi, stworzył nowoczesny program w demokratycznym kraju – co nie było proste. Trzeba było tych młodych, nas, nauczyć. Spod jego ręki wyszedł Jarek Gugała, Tomek Lis.  Tłumaczył nam, jak się robi dziennikarstwo – lecz to nie były nakazy, zakazy, wytyczne, to wynikało z normalnych, codziennych rozmów. Tłumaczył nam: “twoim zadaniem jest przekazać stanowisko każdej ze stron i niech cię ręka Boska broni, żeby się słowem albo cieniem słowa opowiedzieć po którejś ze stron”. To zostawiał widzowi, słuchaczowi.  Andrzej był uczciwy do bólu. Nie wyobrażam go sobie knującego cokolwiek. Kompletnie nie zniżał się do takiego poziomu. A często padał tego ofiarą. W telewizji przez tyle lat różni ludzie rządzili, był wyzywany od “komuchów”… Tylko że jakoś ten właśnie „komuch” był najbliżej tego, co nazywamy obiektywnym dziennikarstwem.

Piotr Górecki, dziennikarz TVP:  Andrzej Turski nie wtrącał się do moich materiałów, ale gdyby to robił, na pewno by na mnie nie krzyczał. Bardzo mu zależało, by dziennikarze posługiwali się dobrą polszczyzną. Mówił im: “Chłopie, tu masz błąd, to trzeba napisać inaczej”. Nie bez powodu otrzymał tytuł “Mistrza Mowy Polskiej”. Wielką wagę przykładał do warsztatu dziennikarza.  Głos Andrzeja kojarzy mi się ze spokojem. Gdy nadawałem korespondencje z dalekiego kraju, przed moim wejściem na wizję mówił po krótkim wstępie: “A w Kairze jest Piotr Górecki”. Nie pytał mnie, jaka jest pogoda czy ilu ludzi przyszło na demonstrację. To dawało mi poczucie bezpieczeństwa, bo zamiast stresować się pytaniami, mogłem od razu mówić o tym, co było moim zdaniem najważniejsze.  Ostatni raz spotkałem się z nim na początku grudnia. Wystąpiłem wtedy w jego zastępstwie jako prowadzący program “Siedem dni – świat”. Zależało mi na jego ocenie – podziękował mi, że dobrze go poprowadziłem. Powiedział też wtedy, że zrezygnuje z prowadzenia “Panoramy”, lecz chciałby zostawić dla siebie swój ukochany program “7 dni – świat”…

Marek Niedźwiecki, dziennikarz muzyczny Programu III Polskiego Radia:  Andrzeja Turskiego poznałem najpierw jako głos, kiedy w latach 1967-1968 prowadził w Trójce “Studio rytm”. Był moim radiowym ojcem, bo to on zaproponował mi pracę w “Liście przebojów”. Wymyślił zresztą ten program, podobnie jak “Radio kurier” – nowoczesną audycję, która podawała informacje w dynamiczny sposób. Był bardzo kreatywnym dziennikarzem; właściwie cała dzisiejsza Trójka została wymyślona przez niego.

Andrzej Jonas, redaktor naczelny “The Warsaw Voice”:  Andrzej Turski wiedział, czym jest dziennikarstwo, po co powstało i czemu służy. Z wielkim powodzeniem łączył formę swoich programów z ich treścią. Stwarzał widzowi możliwość rozumienia świata. Nie wpadał w pułapkę komercji, ale też nie zanudzał. Programy, które prowadził, budowały trwałe audytorium. Warto pamiętać, że program “7 dni – świat” jest na antenie telewizji publicznej już od 17 lat. W programach, do których mnie zapraszał, dawał komentatorom wolność i swobodę – mimo że różniliśmy się  poglądami.

*     *     *

Nie żyje Andrzej Turski. “Nie miał się od kogo uczyć, bo to on nauczał” (wspomnienia)

- Był dla mnie kimś więcej niż przyjaciel, był prawie ojcem - mówi Wirtualnemedia.pl Marta Kielczyk. – Inteligentny i bystry dziennikarz, który nie miał się od kogo uczyć, bo to on nauczał. On naznaczał innych dziennikarzy – wspomina Grzegorz Miecugow.

Andrzej Turski zmarł 31 grudnia 2013 roku. Do szpitala trafił na początku grudnia ub. roku, nie odzyskał przytomności.

Andrzej Turski urodził się 25 stycznia 1943 r. w Warszawie. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, następnie dziennikarstwo. Od 1968 r. pracował w Redakcji Młodzieżowej Polskiego Radia; w latach 1980-82 był naczelnym redakcji. Pełnił także funkcję dyrektora III Programu Polskiego Radia i naczelnego Programu I. Współtworzył m.in. audycje “Radiokurier”, “Sygnały dnia” i “W samo południe”.

W TVP pracował od 1987 roku. Zajął wówczas stanowisko dyrektora i redaktora naczelnego TVP1. Od 1991 roku był wiceszefem TAI. W latach 1989-2007 prowadził autorski program publicystyczny “7 dni świat” emitowany w TVP1, TVP2 i w TVP3. Program ten reaktywowano we wrześniu 2013 w TVP Info. Turski od 2002 roku był też prezenterem “Panoramy” TVP2. Był laureatem Super Wiktora i Wiktora w kategorii dziennikarz.

—————————————————

Marta Kielczyk, dziennikarka “Panoramy” - To był wspaniały człowiek. Poznaliśmy się w Jedynce w Polskim Radiu. Andrzej zawsze dawał szansę młodym ludziom. Ogłosił konkurs na audycję. Ja zgłosiłam program, nazywał się “Poranny świat Marty K.”, i dostałam miejsce w “Sygnałach Dnia”. Powiedział mi wtedy: “Marta, wytrzymasz miesiąc”. Ja wytrzymałam rok, bo potrafił motywować. Każdy, kogo znam, a kto pracował z Andrzejem tak twierdzi. On zaczynał od dobrych rzeczy, a nie od krytyki. Mówił: “Świetnie to zrobiłaś, ale pracuj nad tym, nad tym i nad tym”. Potrafił wspierać, doradzić, zawsze umiał pomóc. W chwilach zawahania trzymał mnie za rękę i podpowiadał “Wytrzymaj, wszystko się uda”. Był dla mnie kimś więcej niż przyjaciel, był prawie ojcem. Rozmawiałam z nim we wtorek, do szpitala trafił w czwartek. Nie odzyskał już przytomności. Zawsze dawał radę, zawsze miał plany. Za 26 dni obchodziłby urodziny. Zycie miało jednak inne plany.

Sławomir Zieliński, dyrektor biura koordynacji programowej TVP – To był mój nauczyciel, wszystkiego mnie nauczył. Radio i telewizja miały szczęście, że trafił do nich taki Turski. Znałem Andrzeja od 38 lat, od czasów studenckich. Jako student poszedłem do Polskiego Radia żeby zobaczyć człowieka, który prowadzi “Radiokurier”. I tak się zaczęła nasza znajomość. Pokazywał nam, młodym ludziom w radiu, jak się robi audycję, co jest najważniejsze. Uczył nas radia. Przyjaźniliśmy się, chodziliśmy na obiady, na papierosa. Rozmawialiśmy. On widział wszędzie temat. Nikomu nie zazdrościł, przeciwnie – pomagał. Nie bał się tego, że przekazuje swoją wiedzę. Dawał nam rady. Mówił: “Nie udziwniaj, w 3-4 zdaniach zamieść cały tekst, bo nie sztuką jest napisać na pół strony”. Kulturalnie piętnował nasze błędy. Andrzej nie uczył nas dziennikarstwa – on uczył nas filozofii życia. “Turek, ty jesteś młody pozytywista” – tak do niego mówiliśmy. Andrzej nigdy nie garnął się do telewizji. Razem ze Zbigniewem Gieniewskim dawali głosy do programu “Tylko w niedzielę” i raz czy dwa ich pokazali w programie, jak oni czytają. Ale Andrzeja nie interesowała praca w telewizji. Dopiero później był “7 dni świat”.

Krzysztof Mroziewicz, publicysta “Polityki” – Andrzej Turski był profesjonalistą w swoim fachu. Dobrze funkcjonował zarówno w radiu jak i w telewizji. Potrafił napisać depeszę, ale zapraszał komentatorów, którzy by komentowali depesze. W świecie nowoczesnych mediów Andrzej radził sobie bardzo dobrze. Współpracowałem z nim przy kultowej audycji “7 dni świat”, którą zabrał do grobu. Przeciwnicy programu mogą teraz odtrąbić sukces. Publikacja tego prawicowego portalu nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. To był bydlęcy wyskok.

Tomasz Lis, redaktor naczelny “Newsweeka”
Dziennikarz napisał na swoim blogu, że Andrzej Turski został jego szefem w 1999 roku. – Co pamiętam z tamtych czasów? Pamiętam, że nigdy, przenigdy, Andrzej nikomu nie dawał żadnych politycznych instrukcji, nie mówił co z czegoś ma wynikać, nie podsuwał point i wniosków. Zajmował się dziennikarstwem, warsztatem, tu miał do powiedzenia bardzo wiele – pisze Lis. Odniósł się również do tekstu portalu wSieci.pl, w którym sugerowano, że Turski był nietrzeźwy na wizji. Tomasz Lis uważa, że Andrzej Turski mógł zapoznać się z treścią artykułu zanim zapadł w śpiączkę. – Potem nie mógł już przeczytać tekstu jednego z panów bliźniaków, który zamiast przeprosić za obrzydliwe chamstwo, perorował, że nie da się wciągnąć w wymierzone w karnowski portal prowokacje, bo prowokatorzy do prowokacji wykorzystują chorobę Turskiego. Przepraszam za mocne słowo, ale takich przykładów żurnalistycznego zbydlęcenia ja w ciągu prawie ćwierćwiecza swej pracy w mediach nie widziałem – czytamy we wpisie.

Jacek Skorus, szef “Panoramy” – Andrzej był ogromnym autorytetem dla wszystkich. Był szanowany i lubiany przez wszystkich w zespole, przez młodszych i starszych kolegów. Umiał się pochylić nad każdym, kto dopiero zaczynał, uczył się. Zawsze miał ciepłe słowo, radę. Wszyscy żyjemy w ogromnym pośpiechu, a Andrzej miał czas, żeby z każdym zamienić dwa zdania, zapytać, jak pomóc, doradzić. To jest rzadka umiejętność. Będziemy go wszyscy wspominać jako niezwykle ciepłego kolegę.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/43865,Zmarl-Andrzej-Turski http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/nie-zyje-andrzej-turski-nie-mial-sie-od-kogo-uczyc-bo-to-on-nauczal-wspomnienia http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/nie-zyje-andrzej-turski-nie-mial-sie-od-kogo-uczyc-bo-to-on-nauczal-wspomnienia/page:2

30-12-2013, 23:44

Godka nam się spodobała, piszemy słownik gwary  »

Dziennik Zachodni
Monika Chruścińska-Dragan
30-12-2013

Kiedy studiowałem leśnictwo i jeździłem pociągiem z Wrocławia do Krakowa, Górny Śląsk był ostatnim miejscem na ziemi, gdzie chciałbym zamieszkać. Obserwując mijane krajobrazy, postrzegałem go jako czarną dziurę na mapie, istną mgławicę Magellana – wspomina Adam Podgórski. A dziś razem z żoną, Barbarą, nazywają siebie żartobliwie “rudzianin z Łowicza” i “rudzianka z Łasku (woj. łódzkie)”. Bo los ma to do siebie, że lubi zagrać na nosie. I Podgórscy podejmują nas w swoim mieszkaniu, nie gdzie indziej, jak przy Górniczej na Wirku, jednej z dzielnic Rudy Śląskiej właśnie.

Pan Adam po ukończeniu studiów musiał odrobić stypendium. Chciał na Opolszczyźnie, ale dostał etat w nadleśnictwie w Rudach Wielkich, wsi w powiecie raciborskim.

Barbara i Adam Podgórscy

- Wszyscy tu ślązaczyli, na przystanku, u fryzjera, w sklepie – opowiada Barbara Podgórska. – Jeden prosił ekspedientkę o wuszt, drugi o preswuszt, szpyrke, lyjberwuszt… Jak się tak nasłuchałam tego wszystkiego stojąc w kolejce, kiedy przyszła moja kolej, nie wiedziałam, co powiedzieć. Zapomniałam języka w gębie – śmieje się. Ale że oboje z mężem należą do tych, co lubią sobie porozmawiać, nie mieli wyjścia: trzeba było z godką sobie rękę podać.

- Żona zaczęła spisywać nowo poznawane słowa w zeszycie. Tak powstał nasz śląski słownik zeszytowy – opowiada pan Adam. – Sporządziliśmy go na własny użytek, ale z czasem zaczęliśmy badać etymologię poszczególnych słów i postanowiliśmy go wydać. Gdyby wydawca nie wstrzymał druku, nasz “Słownik gwar śląskich” – jako jeden z nielicznych wtedy – pewnie zrobiłby furorę – podejrzewa.

Nim jednak pisanie leksykonów i poradników o tematyce kulturowo-obrzędowej weszło w krew Podgórskim, pan Adam dostał wezwanie do Szkoły Oficerów Rezerwy w Elblągu. Był 1975 rok. Zostawił w Rudach żonę i syna, Marka. Po wojsku zaciągnął się do milicji. W niebieskim mundurze na Śląsku mógł liczyć na mieszkanie i wyższe zarobki, niż gdziekolwiek w Polsce w zielonym uniformie leśnika. Szybko zmienił zdanie o regionie. Przeprowadził się z rodziną do Rudy Śląskiej. Tu już ułożyła sobie życie siostra pani Basi, Urszula. Tutaj też urodziła się Podgórskim córka, Anna. Pan Adam awansował na dziennikarza gazety policyjnej w Warszawie, ale wystarczyło, jak w stolicy był raz w tygodniu. Na komendzie w Rudzie Śląskiej zaczęła pracować też pani Basia. W Rudzie na świat przyszły wnuczki – Agnieszka, Magda i Ola, a wkrótce urodzi się pierwszy wnuk.

Podgórscy śmieją się, że przez te ostatnie 37 lat przesiąkli śląskimi tradycjami. W przyszłym roku minie 20 lat od ukazania się ich pierwszej książki o dziejach Rudy Śląskiej i Górnego Śląska w ogóle. Dotychczas wydali ich 45. Kolejnych blisko 5 tysięcy ich publikacji pojawiło się w mediach. Wkrótce ukaże się drugie wydanie “Synagogi na Wirku. Ocalona pamięć”. Podgórscy zakończyli też pracę nad książką “Nazwy miejscowe i terenowe w Rudzie Śląskiej”. Jak przyznaje z dumą pan Adam, dla rudzian są dziś prawdziwą skarbnicą wiedzy na ten temat.

- Trudno mi wyjaśnić, skąd to zamiłowanie do śląskości i Rudy Śląskiej, którą szczególnie ukochałem? Chyba to zasługa mojej natury społecznika, szperacza, wręcz odkrywcy, który gdyby został w Łowiczu, byłby zakochanym w mieście “łowiczokiem” – zastanawia się Podgórski. – Ale Śląsk zafascynował mnie tym bardziej, że to kopalnia do końca jeszcze nieodkryta. Cały czas mamy tu coś do odkrywania. Teraz obalamy mity, niedawno np. dotarliśmy do tego, że budynek, który uważano za dom Goduli, wcale nim nie jest – mówi.

Dobrze, a jakieś negatywne strony życia na Śląsku dostrzegacie? – pytam. Chwila zastanowienia i pan Adam podnosi wzrok: – Jakość powietrza, warunki życia podniosły się – zastanawia się. – Mówią, że każda miłość jest ślepa – kocha się albo nie. My pokochaliśmy Śląsk i jego wad już chyba nie widzimy – mówi.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/1073888,godka-nam-sie-spodobala-piszemy-slownik-gwary-przystanek-slask,id,t.html

24-12-2013, 15:19

TVP Katowice na święta  »

TVP Katowice
24-12-2013

Na Święta TVP Katowice przygotowała bogatą ofertę premierowych programów, m.in. 25 grudnia o 17.30 benefis popularnego śląskiego artysty Grzegorza Spyry, o godz. 19.00 spektakl Teatru Śląskiego według książki Kazimierza Kutza “Piąta strona świata”, a o 20.45 kolejny odcinek programu “Dej pozór” Izoldy Czmok-Nowak, o tradycjach świątecznych na Górnym Śląsku.

26 grudnia o godz.10.00 i 22.00 TVP Katowice pokaże dokument “Chiny kolebką herbaty” w reżyserii Remigiusza Jakubowskiego, ze zdjęciami Mieczysława Chudzika, o 17.30 program Adama Kraśnickiego “Ślązaków portret własny” poświęcony Magdalenie Piekorz, a o 19.00 film dokumentalny Violetty Rotter-Kozery i Zdzisława Sowińskiego “Wojciech Kilar. Credo”.

Całość: http://www.tvp.pl/katowice/aktualnosci/rozmaitosci/tvp-katowice-na-swieta/13438943

24-12-2013, 09:45

Sylwester 2013/2014 z TVS i Centrum Kultury Katowice  »

Telewizja Silesia
24-12-2012

Sylwester 2013/2014 z TVS i Centrum Kultury Katowice

Telewizja TVS wraz z Centrum Kultury Katowice zaprasza na wyjątkową Noc Sylwestrową!

Już 31 grudnia o godzinie 18.00 w Centrum Kultury Katowice odbędzie się Gala Sylwestrowa, której Telewizja TVS jest współorganizatorem. Gorąco zapraszamy do spędzenia razem z nami tej niepowtarzalnej i jedynej w roku nocy. Gwarantujemy wyśmienitą zabawę w rytmie kultowych przebojów – gwiazdą wieczoru będą Skaldowie. Oprócz nich wystąpią również inni polscy wykonawcy – Marta Florek, Maciej Półtorak oraz Mikołaj Król.

Jednak nie tylko znakomita muzyka będzie nam towarzyszyć, lecz również szampański nastrój, w który wprowadzą nas liczne niespodzianki i konkursy z nagrodami przygotowane przez organizatorów.

Wznieś razem z nami toast za Nowy Rok i przyjdź na Galę Sylwestrową do Centrum Kultury Katowice!

Bilety: 50, 60 zł, Ticketportal.pl i Biletynakabarety.pl. Rezerwacje: bow@ck.art.pl, tel. 32 609 03 31, 32 609 03 32.

Całość: http://www.tvs.pl/47750,sylwester_20132014_z_tvs_i_centrum_kultury_katowice.html

23-12-2013, 13:32

TVS nie przestaje pomagać!  »

Telewizja Silesia
23-12-2013

Jarmark TVS "Za Grosik"

Wraz z Fundacją TVS kontynuujemy spełnianie dobrych uczynków. Serdecznie dziękujemy wszystkim za ogromne wsparcie podczas tegorocznego Jarmarku TVS „Za grosik” i gorąco zapraszamy do wzięcia udziału w wyjątkowej aukcji, z której dochód również zostanie przekazany na cele charytatywne.

Wszystkich, pragnących wesprzeć potrzebujących i przy okazji wejść w posiadanie niepowtarzalnych upominków, zachęcamy do wzięcia udziału w naszych aukcjach internetowych Allegro. Będzie to szansa, by pomóc podopiecznym Fundacji TVS, jak również do zaopatrzenia się w niepowtarzalne prezenty gwiazdkowe dla najbliższych.

Do nabycia m.in. pióro przekazane przez prezydenta Katowic – Piotra Uszoka wraz z jego podpisem, wyjątkowy obraz Marka Grabowskiego, płyty z autografem Teresy Werner i Jacka Silskiego oraz wiele innych.

Zapraszamy do odwiedzenia naszych aukcji. Przedmioty będzie można licytować do 2.01.2014.

Całość: http://www.tvs.pl/47702,tvs_nie_przestaje_pomagac.html

23-12-2013, 11:22

Chcemy być blisko widza  »

Miesięcznik społeczno-kulturalny "Śląsk" nr 12/2013
Wiesław Kosterski
23-12-2013

Z JERZYM NACHELEM, dyrektorem, redaktorem naczelnym Ośrodka TYP Katowice,
rozmawia WIESŁAW KOSTERSKI

- Jaka powinna być TVP: misyjna, czy komercyjna?

-  Bezwzględnie misyjna. Nowoczesne europejskie państwo musi mieć silną telewizję publiczną, która tworzy misję, tak jak jest w każdym liczącym się kraju UE: Niemczech, Francji. Wielkiej Brytanii… Ale chciałbym też, żeby zachowała przynajmniej minimalną cząstkę komercyjną. Nie mówię, że to ma być dużo, żeby nie było zarzutów o nieuczciwą konkurencję, ale tyle żeby w realizowaniu misji zachować pewien kontakt z konkurencją po to, by być pewnym, że potrafi się robić atrakcyjne i misyjne programy.

- Publiczna, czy polityczna?

- Zdecydowanie publiczna. Niestety, dzisiaj większość telewizji w Polsce idzie w kierunku pewnej mody – serwowania nadmiernej dawki polityki, od której społeczeństwo, jak widać z ostatnich badań widowni telewizyjnej, coraz bardziej próbuje odejść, mimo że serwisy informacyjne nadal cieszą się największą oglądalnością. Stąd coraz większa popularność kanałów tematycznych: kulturalnych, historycznych, przyrodniczych, geograficznych, sportowych, itp.

- Telewizja bez polityków, którzy kłócą się na wizji, przecież nie istnieje. Ludzie oglądają takie programy, bo jest szum, pyskówka, widowisko. A poziom żaden.

- Tylko wtedy, gdy są to dyskusje realizowane na etapie emocji, gdy gra słów i intonacja głosu zastępuje argumenty. Z takich zachowań niewiele przenosi się na życie codzienne, a i dla samych polityków tonie najlepsza cenzura. Myślę, że telewizja publiczna wyraźnie różni się tu od konkurencji. Choćby nasz program “Forum Regionu” Iwony Flanczewskiej – niewiele ma wspólnego z przysłowiową pyskówka, mimo że i w nim nie brak słownych pojedynków.

-  Jak TYP rozumie misyjność w wymiarze regionalnym?

-  Wysoka kultura to jest misja. Popularyzacja historii, nauki, kultury, ochrony środowiska, zachowań obywatelskich, długo by wymieniać. Jednak chyba najważniejszą sprawą jest kultywowanie tradycyjnych wartości charakterystycznych dla danego regionu. Bez wsparcia mediów kultura regionalna i unikatowe zwyczaje nie będą popularne, a ich pielęgnowanie traktowane będzie jak swego rodzaju skansen. Telewizja publiczna, zwłaszcza jej regionalne stacje, powinna być blisko obywatela, śledząc codzienne życie, radząc i pomagając, kiedy pojawi się taka potrzeba, edukując, a także dostarczając rozrywki na odpowiednim poziomie. Ważną rolą regionalnych mediów jest również dbałość o naszą tożsamość regionalną. Pokazywać jak się różnimy między sobą, jak piękną i bogatą mamy kulturę i tradycje, ale przede wszystkim, jak wiele nas łączy. Tylko Piekary Śląskie, średniej wielkości, jak na nasz region miasto, w każdej dzielnicy ma nieco inny strój śląski. Pokazujmy więc jak wiele różnych barw ma nasz region. Różnorodność jest nie tylko naszym bogactwem, ale także całej Polski.

- Stać nas na taką telewizję?

- Na osiągnięcie wysokiego poziomu potrzebne są nakłady finansowe. Bez pieniędzy nie da się zrobić dobrej publicystyki, sztuki teatralnej, dobrego filmu czy reportażu. Dlaczego wielkie produkcje filmowe robione są w zamożnych krajach? Bo tam jest rynek, można znaleźć producentów, którzy wyłożą kilkadziesiąt milionów dolarów na stworzenie jednego filmu. U nas nie ma takich możliwości, nasz rynek jest niestety zbyt płytki. A dobrego dziennikarza, reżysera, czy innego realizatora telewizyjnego nie da się skusić niską pensją.

- Telewizje tracą oglądalność, także te regionalne.

Na dodatek telewizja regionalna, przynajmniej ta w Katowicach, nie miała dobrych czasów. Gdy pojawiły się problemy finansowe, nastąpiły zmiany, reorganizacje. Widzowie w pewnym momencie stracili związek emocjonalny z naszą stacją, bo wtedy, kiedy byliśmy na jednej antenie z przyjaciółmi z TYP Info, nie bardzo wiedzieli, która część programu jest emitowana z Katowic, a która jest ogólnopolska.

-Tak jest i dzisiaj.

- Nie, z tym nie mogę się zgodzić. To, co dziś widzowie oglądają, to wyłącznie antena Telewizji Katowice i z nikim jej nie dzielimy. Oczywiście dziś z braku środków emitujemy na naszej antenie programy współtworzone przez inne oddziały TYP, przypominamy programy, które powstały w czasach, gdy nie musieliśmy liczyć każdej złotówki. Myślę, że ci z telewidzów, którzy pamiętają pierwszą w kraju regionalną Telewizję Katowice zaspokoili swoje oczekiwania na dobry program regionalny. Dzisiaj jest on jeszcze skromny, bo robimy go przy braku środków.

- Szatkujecie pory emisji.

- Od grudnia już nie. Były różne próby, poszukiwaliśmy najlepszych rozwiązań. Spotkały się z krytyką, więc szybko zarzuciliśmy ten pomysł. Telewizja regionalna w nowym kształcie ma raptem trzy miesiące, mam nadzieję, że telewidzowie wybaczą nam drobne potknięcia.

-  Ale doświadczeń ma dużo więcej.

- Zgoda. W ciągu tych trzech miesięcy próbowaliśmy różnych rozwiązań. Niektóre nie sprawdziły się. Teraz wracamy do długich bloków regionalnych. Jednak bez pieniędzy nie da się zapełnić 18 godzin własnego programu. TYP Katowice należy do niewielu tzw. dużych oddziałów mających stosowne moce produkcyjne i to, co jest w telewizji najważniejsze – świetną, dobrze przygotowaną do zadań załogę. Mam więc nadzieję, że nasz udział będzie stale rósł w ramówce programu regionalnego.

- TYP powinna wygrywać z konkurencją jakością programu i tą drogą wyjść z trudności finansowych.

Red. Jerzy Nachel (z lewej) z dziennikarzami Telewizji Katowice

- Jesteśmy w stanie robić wielkie dzieła, o czym świadczy deszcz nagród dla naszych dziennikarzy. Choćby Prix Italia dla najlepszego filmu dokumentalnego Dagmary Drzazgi na 62. Międzynarodowym Festiwalu Produkcji Radiowych i Telewizyjnych w Turynie, czy Grand Prix Silesia Press i nagroda im. Krystyny Bochenek dla Yioletty Rotter-Kozery za film “Please  find – H.M.  Górecki”. Wyprodukowaliśmy znakomite reportaże i filmy dokumentalne, jak “Oscarowe kostiumy Barbary Ptak” Krzysztofa Korwin-Piotrowskiego, “Profesor Zbigniew Religa” Haliny Szymury, “Krystyna Bochenek” Bożeny Klimus i Grażyny Ogrodowskiej.

- Tych twórców nie widać na antenie.

- Pojawiają się, ale rzadziej, bo tego rodzaju twórczość jest niestety obecnie w defensywie. Ale nie dlatego, że twórcy są w defensywie, tylko dlatego, że nie ma pieniędzy na tego typu realizacje. Zarejestrowanie spektaklu teatralnego, czy koncertu symfonicznego z udziałem orkiestry światowej  sławy, to przedsięwzięcie niesłychanie kosztowne, wydatek blisko jednego miliona złotych.

- Ponad połowa produkowanych audycji w TYP Katowice ma zewnętrzne źródła finansowania, środki z Urzędu Marszałkowskiego, urzędów miast, gmin, instytucji rządowych. To uzależnienie od samorządów, władzy.

- Nie. Dwie podstawowe działalności TYP, czyli informacja i publicystyka, są ustawowo wyłączone spod wpływów zewnętrznego finansowania. Nie ma więc żadnego przełożenia.

Środki zewnętrzne dostajemy natomiast na różnego rodzaju celowe przedsięwzięcia, jak wspomniany już firm o Góreckim, świetnie zresztą odebrany. Była to koprodukcja TYP2, TYP Katowice, a także Urzędu Marszałkowskiego. Film o wybitnym śląskim kompozytorze. I trudno byłoby powiedzieć, że w ten sposób uzależniliśmy się od Urzędu Marszałkowskiego.

We współpracy z tym urzędem zrealizowaliśmy także cykl kilkudziesięciu reportaży o wybitnych współczesnych śląskich twórcach pn. “Fascynujące Śląskie”. To unikatowy zapis historii życia najwybitniejszych Ślązaków, nad którym – jak sądzę – będą pracować studenci i historycy. Jak więc mówić o jakimkolwiek uzależnieniu? Co więcej, wiele produkcji współfinansowanych przez partnerów zewnętrznych, w tym samorządy, zdobywa nagrody na przeglądach i festiwalach dziennikarskich.

- Telewizja regionalna powinna pełnić rolę forum debaty publicznej o kulturze, polityce, biznesie. To, co robią stacje o zasięgu ogólnopolskim.

- Wszystkie stacje, także ogólnopolskie tracą oglądalność. A widzowie coraz częściej poszukują aktualnych, szybkich treści regionalnych. Coraz mniej interesuje ich, kto z kim się spiera w Warszawie, natomiast bardzo ich interesuje, kto rządzi w ich mieście, w którym teatrze grają dobry spektakl, dlaczego najbliższa ulica jest dziurawa.

-  Nie przekłada się to jednak na wzrost oglądalności.

-  Z oglądalnością jest problem, bo – jak wcześniej powiedziałem – jeśli próbując dostosować się do rynku, zmieniamy zasady gry, to widz jest zdezorientowany.

- I jest ona na śladowym poziomie.

- Absolutnie nie. Mamy około 100 tys. widzów. Są też programy o wyższej oglądalności, między innymi “Aktualności”. Jeśli my mamy w granicach 100 tys. odbiorców, a konkurencyjna stacja informacyjna 300 tys. w całej Polsce, to widzimy porównanie. Oglądalność to nie jest coś stałego. Wystarczy, że w jednej stacji trwa transmisja ważnego meczu piłkarskiego, a od razu słupki siadają w pozostałych stacjach. Stąd walka pomiędzy wielkimi o zakup praw do transmisji ważnych imprez. Jak na razie zwycięża TYP. Będziemy transmitować między innymi zimową olimpiadę w Soczi i piłkarskie mistrzostwa świata w Brazylii.

- Jaki jest udział w rynku TYP Katowice?

- W tej chwili jest to jeszcze trudno dokładnie powiedzieć. Z jednego powodu – badania telemetryczne dla TYP wykonywane są przede wszystkim dla dużych anten TYP l i TYP2, w związku z czym rozdział urządzeń badających oglądalność jest inaczej rozłożony niż byłoby to w przypadku programu regionalnego. Nasze służby pracują już nad tym, by jak najszybciej można było precyzyjnie określić oglądalność naszych poszczególnych programów. Trzeba jednak pamiętać, że inaczej reagują widzowie na nas, a inaczej na anteny ogólnopolskie, choć w obu przypadkach są to ci sami ludzie wybierający telewizję publiczną.

- Dlaczego dla tak dużego rynku, jakim jest nasz region, nie robi się specjalnych badań?

- No cóż, powód wciąż jest ten sam. W sytuacji, w jakiej obecnie jesteśmy, liczymy każdą złotówkę. Wydawanie dodatkowych pieniędzy jest bardzo kłopotliwe.

- Przecież powinniście wiedzieć, jak odbierana jest telewizja regionalna.

Jerzy Nachel

-  Opieramy się na szacunkach. Zwłaszcza że sporo zmieniła cyfryzacja sygnału telewizyjnego, związana ze sposobem dotarcia do widza. Od l września tego roku jesteśmy obecni w cyfrowym rozsiewie naziemnym w całym woj. śląskim, co oznacza, że wszyscy dysponujący tradycyjnymi “dachowymi” antenami mogą nas oglądać na swoich odbiornikach. Jesteśmy także we wszystkich liczących się sieciach kablowych.

Zmiany te wprowadziły znaczną poprawę jakości odbioru programu, lecz także nieco kłopotów, zwłaszcza starszym osobom. Wszystko jednak zakończyło się sukcesem. Dziś już prawie 20 polskojęzycznych programów można oglądać w rozsiewie naziemnym, w tym wszystkie TYP.

- Śląskie jest liderem w opłacaniu abonamentu radiowo-telewizyjnego. Z czego to wynika, jakości programu?

- Powiedziałbym, że bardziej z tradycyjnych zalet mieszkańców regionu – z zamiłowania do porządku i obowiązkowości.

-  Jak mocno ośrodek odczuwa trudności finansowe całej TYP?

- Duże anteny z racji zasięgu i popularności mają relatywnie większe pieniądze, co wynika między innymi z tego, że rynek jest głębszy i dzięki temu mogą więcej zarobić. One mają zatem zasilanie nie tylko abonamentowe, ale także z reklam. W związku z tym tam idzie najwięcej pieniędzy, a w oddziałach trzeba jeszcze bardziej oszczędzać.

Oczywiście obowiązek liczenia każdej wydawanej złotówki dotyczy wszystkich, także i tych, którzy najwięcej zarabiają dla TYP. Pamiętajmy też, że ośrodki regionalne nie mają takich produktów, które pozwoliłyby zarabiać. Nadajemy na mniejszy teren, zatem nie jesteśmy w stanie zgromadzić podobnej liczby widzów.

-  A może sposobem byłby program, który uniósłby całą regionalna telewizję. Jak kiedyś bitowa Telefoniada?

- Kilka miesięcy temu “Dziennik Zachodni” zrobił sondę i wyszło, że najpopularniejszym programem telewizji Katowice była Telefoniada, która, co ciekawe, nie jest już na antenie od ponad 10 lat. Miała wielu widzów. Jednego roku zrobiliśmy sylwestrowe wydanie. Na parkingu przed ośrodkiem zebrało się kilka tysięcy ludzi, wywalano drzwi wejściowe, a my do studia mogliśmy wpuścić około 100 osób.

- Ten przykład daje dużo do myślenia. Szukacie lokomotywy, która pociągnie całość?

- Oczywiście. Pomysłów jest sporo. Kiedyś emitowaliśmy cykl Waldemara Patlewicza “Sobota w Bytkowie”, pierwszy regionalny serial telewizyjny z udziałem wielu znakomitych artystów i uzdolnionych amatorów. Dzisiaj możemy zrealizować równie dobry program. Ludzi i potencjał mamy. Ale problem jest ciągle ten sam — pieniądze.

- TYP grozi więc scenariusz ukraiński, gdzie niemal nie ogląda się mediów publicznych, czy grecki, kiedy rząd zamknął na kilka tygodni telewizję publiczną ERT?

- Nie sądzę, żeby do tego mogło dojść. Jesteśmy zupełnie innym krajem, jesteśmy w innym miejscu. Mamy zbyt silne, dobrze zorganizowane państwo. Mamy też znakomitą, docenianą w kraju i na świecie TYP, która w ciągu ponad 60 lat istnienia zdążyła stać się stałym elementem polskiego życia publicznego.

Szanuję obywateli Ukrainy i Grecji, ale wydaje mi się, że oni tworzą trochę inną wspólnotę. Te scenariusze nam nie grożą, grozi nam pauperyzacja. Im mniej wydaje się na jakąś instytucję, tym ta instytucja przedstawia coraz gorsze produkty.

- W rywalizacji o widza TYP nie może schlebiać byle jakim gustom publiczności.

- Pełna zgoda.

- I wciąż brakuje pomysłu, jak zorganizować abonament.

- Jakieś pomysły już są.

- Mało skuteczne, co odbija się na kulturotwórczej roli TYP.

- Uczymy obcować z kulturą, dajemy szansę wielkim twórcom, którzy pojawiają się w telewizji, żeby mogli wyrazić swój pomysł na sztukę. Bez naszej obecności oni również stracą, bo przecież nie każde dzieło można sprzedać z zyskiem na komercyjnym rynku.

-  W miejsce kultury wchodzi szeroko popkultura, sieczka, która zapycha anteny.

- To prawda. Widać, jak pojawiają się różnego typu audycje. To nic złego, zaspokajają te potrzeby widzów, których nie daje telewizja publiczna. Na tym polega pluralizm mediów. Ważne, by był wybór. Dlatego powtórzę – jeśli nie, nauczymy widzów dystansu do zalewającej nas obcojęzycznej popkultury, oferując w zamian wysokiej jakości programy edukacyjne z zakresu kultury, historii Polski, wiedzy o demokratycznym społeczeństwie, to nie łudźmy się, nie zrobią tego za nas telewizje komercyjne.

- Które podnoszą krzyk w sprawie abonamentu, że są nierówno traktowane.

- A kiedy komercyjne telewizje tworzyły sztuki teatralne, rejestrowały koncerty muzyki poważnej, konkursy dyrygenckie, czy choćby transmitowały obrady parlamentu? Jeśli się tworzy wysoką kulturę dla wysublimowanego widza, to nie można liczyć, że program będzie oglądany przez miliony odbiorców. A jeśli nie, to także nie będzie można obłożyć go reklamami. Jak więc finansować takie przedsięwzięcia?

Musimy pamiętać, że jeśli będziemy tworzyć telewizję ambitną, wyważoną, a taką, powinna być telewizja publiczna, ale bez próby kontaktu z komercją i walki o pieniądze, to w połowie roku jej szef powinien zamknąć stację, bo skończyły się właśnie wpływy z abonamentu, a nie zarobiliśmy na reklamach. Czy to jest rozwiązanie? Oczywiście, że — nie. I dlatego TYP skutecznie walczy na rynku komercyjnym.

- Reklamodawcy regionalni nie ustawiają się w kolejce.

-  Zaledwie od trzech miesięcy, kiedy ruszyła telewizja regionalna, pozycjonujemy się na rynku. Mamy niewielkie firmy, które dość chętnie się reklamują. Wielkie pieniądze towarzyszą wielkim domom mediowym, a te wielkim stacjom o zasięgu ogólnopolskim. Chcę jednak podkreślić, że ponad połowę naszego programu tworzymy z zewnętrznych środków, finansujemy z nich także inne przedsięwzięcia. Mamy wielu stałych wiernych partnerów i wciąż pojawiają się
nowi. Telewizja Katowice to sprawdzona i szanowana marka.

- Ile stanowią wpływy z reklam?

- Tego nie da się tak prosto policzyć. Rola reklamy, nawet w dużych telewizjach, zaczyna się zmieniać. Coraz częściej potencjalni reklamodawcy chcą wstępować w roli sponsorów lub partnerów lokujących swoje produkty. W serialu znana aktorka jeździ samochodem marki x, który nie ma zamazanego znaczka. Potem informuje się, że było to lokowaniem produktu, za co klient musi oczywiście zapłacić.

- TYP Katowice jest jedynym oddziałem w Polsce, który od kilku lat rejestruje sztuki teatralne.

- Istotnie. W ostatnich trzech latach zarejestrowaliśmy kilkanaście spektakli, co nie udało się żadnemu z naszych   oddziałów   regionalnych. Chciałbym, by stało się to naszą specjalnością. Wespół z Teatrem Śląskim zarejestrowaliśmy 10 inscenizacji teatralnych, które będą emitowane na naszej antenie, a także innych antenach, między innymi TYP Kultura. Ponieważ przedsięwzięcie okazało się dużym sukcesem, dano nam koleją szansę, zapraszając do realizacji jednoaktówki Fredry “Świeczka zgasła” w reżyserii Jerzego Stuhra. I znów wywiązaliśmy się z tego bardzo dobrze. Nasza inscenizacja zyskała uznanie w oczach krytyki.

-  W którą stronę zamierzacie pójść?

- Chciałbym żeby z naszego regionalnego programu powstała z prawdziwego zdarzenia publiczna telewizja regionalna, stacja, która będzie pracować głównie dla programu regionalnego, a także dla dużych anten TYP. Już w tej chwili TYP Katowice jest liderem w produkcji programów informacyjnych. To, co widzowie oglądają w woj. śląskim jest w znacznej części realizowane przez TYP Katowice i z takim znaczkiem emitowane. Codziennie mamy około 5,5 godziny programów. Przy obecnym poziomie finansowania nie jesteśmy w stanie wyprodukować więcej, stąd posiłkujemy się programami dostarczonymi przez inne oddziały TYP.

Chcemy tworzyć dużo dobrej regionalnej publicystyki, informacji, audycji kulturalnych, a także rozrywkowych i sportowych, na które obecnie nas nie stać. Powinniśmy być wszędzie, rejestrować zjawiska, które dzieją się u nas i pokazywać je innym, jako coś ważnego, ciekawego, istotnego w różnych dziedzinach życia. Być blisko widza. Pokazywać wszystko to, co go interesuje, także dobre sztuki teatralne.

Całość: http://www.sbc.org.pl/dlibra/publication?id=19462