
Małgorzata Lichecka
Z dumą zawiadamiamy, że pióro, myśl i zaangażowanie naszej redakcyjnej koleżanki i niezastąpionej Redaktor Naczelnej Małgorzaty Licheckiej po raz kolejny zostały docenione! Tym razem została nagrodzona w kategorii Publicystyka Historyczna za tekst CZAROWNICE Z GLIWIC w konkursie Stowarzyszenia Gazet Lokalnych SGL LOCAL PRESS 2013.
Oto nagrodzony tekst:
CZAROWNICE Z GLIWIC
Tajemnice Gliwic
Delikatny, ledwie odczuwalny podmuch musnął jej włosy. Po chwili zgromadzeni na placyku usłyszeli głuche “pac”. Na drewniany podest upadła głowa Hoski. Tłum wydał złowrogi pomruk, wiele rąk uczyniło znak krzyża, a wiele ust splunęło z obrzydzeniem
Czarownice z Gliwic
Nie dowiemy się, czy to właśnie szczątki Hoski znaleziono podczas prac wykopaliskowych przy budowie DTŚ. Historię kobiety o takim imieniu spisano w XVI wieku, a współcześni wywołali jej ducha, uruchamiając przy okazji machinę wyobraźni. Na tyle skutecznie, że nad miastem zobaczyliśmy wampiry.
Rok 1564. Katowski topór
Nagle otworzyła oczy. Próbowała odgarnąć mokre od potu włosy lepiące się do obrzmiałej i pokiereszowanej twarzy. Nie mogła się ruszyć. Raz, z powodu niemiłosiernego bólu całego ciała, dwa, bo zamknięto ją w niewielkiej klatce. Jakże marzyła zapachu traw, o swojej samotni. Wydarto ją z tego świata i oskarżono o czary. Hoska nie wie, jak długo trwały tortury, nie wie też, kiedy się skończą. Oskarżenia nie da się zmazać. Przylgnęło do niej jak te zlepione potem włosy. Bieda, bieda… Nagle słyszy jakiś dźwięk. Do klatki zbliża się ciemna postać. Szarpie Hoską, wywleka ją i prowadzi na stracenie. Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na rozgrzane słońcem pola…
Rok 2011. Łyżka pełna kości
- Uważaj! – krzyk utonął w zgrzytach maszyn. Średnicówka zaczynała wchodzić w miasto od strony Dworcowej. Na pierwszy ogień poszły więc narożne kamienice przy zbiegu Dworcowej i Jagiellońskiej.
- Uważaj! – robotnik krzyknął jeszcze raz i wyłączył silnik. Łyżka koparki zawisła w powietrzu. Podeszli do niej, bo zobaczyli jakieś kości. Mignęły im w mieszaninie ziemi i gruzu. – To coś może być ważne… zawsze, jak się trafiają takie szkielety, trzeba gadać z archeologami – powiedział straszy mężczyzna i wyciągnął telefon.
Grzebanie w ziemi przyniosło zaskakujące odkrycia, natrafiono bowiem na pięć szkieletów, ale zanim zorientowano się, co i jak, łyżka, zgarniając ziemię, zaburzyła ich ułożenie w jamach grobowych. W całości uratował się tylko jeden. Monika Michnik, szefowa działu archeologii gliwickiego muzeum na gorąco opowiadała, z jakiego wieku pochodzi odkrycie. Pojawiały się wówczas sensacyjne informacje: że znalezisko datuje się na czasy kultury łużyckiej (badania tego nie potwierdziły, ale o tym później), że to zamordowana przez Rosjan rodzina (plotka), że to groby niemieckich żołnierzy (także plotka). Wykonawca trasy dostał dokumenty, a w nich zapis, że w tym miejscu należy spodziewać się cmentarzyska.
Rok 2012 Politechnika Śląska bada szkielety
Szczątki z Dworcowej odjechały do badania. Przeprowadził je Instytut Badań C14 Politechniki Śląskiej pod kierunkiem prof. Anny Pazdur. Jeden ze szkieletów okazał się znaleziskiem z około 1475 roku. – Czyli nie, jak początkowo zakładałam, z dawniejszego okresu. I nie było to stanowisko kultury łużyckiej. Takie znalezisko poświadcza – już na pewno – istnienie drogi bytomskiej, biegnącej przez przemieście bytomskie. Czy był to cmentarz ofiar jakieś wojny czy zarazy, okaże się podczas prac wykopaliskowych prowadzonych pod budowę DTŚ – mówiła rok temu Monika Michnik, szefowa działu archeologicznego gliwickiego muzeum.
Rok 2013. Czaszka między piszczelami
Ziemię odsłania się warstwami. I trzeba to robić umiejętnie, bo liczy się najdrobniejszy ślad. Gliwiczanie przywykli do archeologów, spowszedniał widok rozkopanych ulic z dziwacznie wyglądającymi kwaterami. Podobnie jak widok ludzi z taczkami, szpachelkami, miotełkami, z uwagą pochylającymi się nad wykopami. Łukasz Obtułowicz, szef deteeśkowej ekipy archeo, która rozpoczęła w czerwcu prace przy Dworcowej, zastrzega: wampiry go wykończyły. Nikt nie chciał słuchać rzeczowych wyjaśnień i wygłodniałe media dosłownie rzuciły się na sensację. Obtułowicz powoli stawał się medialnym celebrytą, jednego dnia zjawiło się u niego kilkanaście ekip telewizyjnych, radia i gazety.
Już pierwszy odkopany szkielet był nietypowy. Ułożony nie w pozycji anatomicznej ( ręce na piersi lub wzdłuż tułowia), a z oddzieloną od tułowia głową (czaszką) ułożoną między nogami (piszczelami). Obtułowicz pomyślał: przecież jeden o niczym nie świadczy, pracujemy dalej. Ale znowu natrafili na jamy z podobnymi szkieletami. Nagle okazało się, że jest ich dziesięć. Wnioski na gorąco – na pewno cmentarzysko, ale z jakiego okresu? Bo archeolog ciągle miał w pamięci odkrycie sprzed dwóch lat, to z kulturą łużycką. Jednak im bardziej eksplorowali groby, tym bardziej się nie zgadzało. – Wszystkie pochówki są bez wyposażenia, bez darów grobowych a na 43 odnalezione szkielety 17 ułożono w nietypowy sposób: albo z głową między nogami (tak było w przypadku 11), albo z głową ułożoną na ręku lub ramieniu. Znaleźliśmy jedynie niewielkie fragmenty ceramiki. Z biżuterii – pojedyncze sztuki zapinek z brązu. Takie jamy grobowe nie należą do rzadkości, w archeologicznym świecie występują dość często i to nie tylko w Polsce, ale w Europie Środkowej czy na Bałkanach.
Rok 2013. Poznam atrakcyjnego wampira
Hipotezy są dwie. I obowiązują, dopóki nie poznamy szczegółowych analiz. Pierwsza, wyeksploatowana przez media – wampiry. Ale to nie one spoczywają w jamach grobowych. Rozpędzonej medialnej machiny nie dało się już powstrzymać, poza tym o ileż atrakcyjniej brzmi: w Gliwicach znaleziono ślady wampirów. W archeologii typ, z jakim mamy do czynienia w wykopaliskach pod DTŚ, określany jest jako tzw. antywampiryczny. Tak chowano ludzi w poważny sposób szkodzących społeczności, w jakiej żyli. Ich odmienność powodowała, że trzymali się na uboczu, nie angażowali w życie wspólnoty, ale w sytuacjach zagrożenia – epidemii chorób, klęsk naturalnych, czegoś dla tamtych ludzi niewytłumaczalnego – na nich zrzucano winę. Zło musiało objawić się z jakiegoś powodu, ktoś temu zawinił. Tymi złymi, winnymi, okazywali się ludzie upośledzeni fizycznie bądź psychicznie i kto wie, czy w gliwickich grobach nie odnajdą się na przykład garbaci, często podejrzewani o kontakt z diabłem. Jest i druga hipoteza: odnalezione cmentarzysko to tzw. poletko skazańców. I na tę wersję wskazuje Marian Jabłoński, pasjonat historii miasta. Ma dokumenty i mapy potwierdzające ten wątek. W pobliżu tego miejsca, na dzisiejszej ulicy Na Piasku znajdowała się szubienica i stamtąd wożono zwłoki na odnaleziony w czerwcu cmentarz. Nie dość, że tych ludzi ścięto, to dla upokorzenia po śmierci złożono do grobów tak, jak opisuje Obtułowicz: z uciętą głową ułożoną między nogami.
Rok 2013. Cztery metry pod ziemią
Wykopaliska w tym rejonie już zakończono, kości zabrano do analizy, a archeologów i naukowców czekają pracowite tygodnie. Wyniki badań antropologicznych poznamy najprawdopodobniej we wrześniu lub październiku. – Groby powstały w jednym czasie, ich układ i stratygrafia warstw nie wskazują, by cmentarzyska używano przez wiele lat. Pochówki są na jednym poziomie, około czterech metrów pod ziemią. Czy znajdziemy w nich Hoskę? Możemy jedynie spekulować, bo w archeologii identyfikacji personalnej pomagają znalezione przedmioty przypisane konkretnej osobie – pierścienie, sygnety, inskrypcje pozwalające na taką identyfikację. Ale to bardzo rzadkie przypadki, gdyż zwyczaj stawiania nagrobków pozwalających na zidentyfikowanie, kto w nich leży, to dużo późniejsze czasy. W przypadku gliwickim nic przecież w grobach nie znaleziono – tłumaczy Obtułowicz.
Rok 2013. Szukaj w źródłach
Groby wstępnie datowano na XVI, XVII wiek. I choć źródła są dość skąpe, archeolodzy wciąż szukają, próbując ustalić jak najwięcej danych. Sięgają do zdigitalizowanych niemieckich archiwów i bibliotek.
Rok 2013. Co to za ludzie?
Antropolog przebadał już dwa szkielety. Wiemy na pewno, że głowy odcięto w charakterystyczny sposób. Doskonale widać to po kręgach – między trzecim a czwartym znaleziono ewidentny ślad cięcia. Kolejne badania pozwolą określić płeć pochowanych osób, ich wiek w chwili śmierci, jej przyczynę, choroby, anomalie.
W grobach pochowano kobiety, mężczyzn i dzieci ułożonych w pozycji normalnej. Nietypowe sąsiadują z typowymi, ale też są bez wyposażenia. Cmentarzysko zlokalizowano poza murami miejskim – tam grzebano skazańców i odmieńców, ludzi wyjętych spod prawa. Obtułowicz chce podejść do szczątków z szacunkiem, jest więc za tym, by spoczęły w wydzielonej kwaterze na cmentarzu komunalnym. To będzie odpowiedniejsze miejsce niż muzealne sale.