Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

10-01-2014, 21:19

Gdzie jesteś, Panie Michale. Wspomnienie o Michale Smolorzu w Teatrze Rozrywki  »

Dziennik Zachodni
MZ

Śmierć Michała Smolorza przerwała na Śląsku nie tylko filmową epokę. Redaktor Smolorz był również wytrawnym publicystą, dużą część jego twórczości przez lata prezentowaliśmy na łamach DZ. Ale jego dziełem był również znakomity “Śląsk wymyślony” – niedawno na rynku ukazał się kolejny nakład książki, którą prof. Zbigniew Kadłubek z Uniwersytetu Śląskiego nazwał “przewrotem kopernikańskim w myśleniu o Ślązakach”.

- W tym roku chcemy wydać nową książkę: “Michała Smolorza wędrówki po Górnym Śląsku – rzecz niedokończona” – dodaje Paweł. – To może być ciekawa pozycja, bo znajdzie się w niej między innymi niepublikowana dotychczas opowieść “Dwie drogi do nieba”, na podstawie której powstał wielokrotnie nagradzany film dokumentalny “Stanika Cyronia droga do nieba”. To opowieść o dziadkach Michała – klucz w zrozumieniu, dlaczego tak rozumiał Śląsk.

Michałowi Smolorzowi poświęcone było piątkowe spotkanie z cyklu “Górny Śląsk – świat najmniejszy” w chorzowskim Teatrze Rozrywki. Śląskiego publicystę wspominali filmoznawca prof. Andrzej Gwóźdź, reżyser i przyjaciel Smolorza, Wojciech Sarnowicz oraz red. Teresa Semik z Dziennika Zachodniego.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/1085584,gdzie-jestes-panie-michale-wspomnienie-o-michale-smolorzu-w-teatrze-rozrywki,id,t.html

10-01-2014, 20:23

Trójka będzie mieć Studio im. Andrzeja Turskiego  »

Portal medialny.pl
Kuba Wajdzik
10-01-2014

Jeszcze w styczniu br., studio emisyjne Trójki M2 uzyska patrona. 27 stycznia podczas uroczystości studio otrzyma imię zmarłego niedawno dziennikarza Andrzeja Turskiego.

27 stycznia na antenie Trójki zostanie wyemitowana audycja dokumentalna Michała Margańskiego o dawnym dyrektorze i dziennikarzu Trójki, Andrzeju Turskim. Następnie o 16.00 odbędzie się odsłonięcie tablicy pamiątkowej z udziałem córki Andrzeja Turskiego – Urszuli Chincz. Uroczystość uświetni koncert zespołu Perfect.

Andrzej Turski

Turski studiował na Uniwersytecie Warszawskim (w 1967 ukończył filologię polską, w 1969 Studium Dziennikarskie). Od 1968 roku pracował w Redakcji Młodzieżowej Polskiego Radia, w latach 1975-1980 był kierownikiem, a 1980-1982 redaktorem naczelnym tej redakcji. Następnie pełnił funkcję redaktora naczelnego Programu III (1982-1983) i dyrektora-redaktora naczelnego Programu I (1983-1987) Polskiego Radia. Był współautorem audycji radiowych “Radiokurier”, “Sygnały dnia”, “W samo południe”, “Życie na gorąco”. Jest również “ojcem chrzestnym” “Listy Przebojów Programu Trzeciego”.

W sierpniu 1987 roku przeszedł do pracy w Telewizji Polskiej na stanowisko dyrektora i redaktora naczelnego TVP1; od 1991 roku był wiceszefem TAI. Wspólnie z Józefem Węgrzynem był jednym z inicjatorów “Teleexpressu” (1986). W latach 1989-2007 i od 2013 r. prowadził autorski program publicystyczny “7 dni świat” emitowany w TVP1, TVP2, a w ostatnich miesiącach w TVP INFO. Od 2002 do 2013 roku był jednym z głównych gospodarzy “Panoramy” w TVP2. 

Andrzej Turski został odznaczony m.in.: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Krzyżem Zasługi. W 2005 roku zdobył tytuł Mistrza Mowy Polskiej w piątej edycji plebiscytu. Był także Laureatem Wiktora (2003 i 2005) i Super Wiktora (2006).

Turski od 2006 roku chorował na nowotwór układu chłonnego, a w 2009 nastąpił nawrót choroby, jednak zdiagnozowano to we wczesnym stadium, dzięki czemu został wyleczony. Od 2012 roku cierpiał także na cukrzycę. 5 grudnia 2013 roku dziennikarz przeszedł zawał serca. Przed zawałem zapowiedział odejście z “Panoramy”. 

Dziennikarz zmarł 31 grudnia 2013 r.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/41843/trojka-bedzie-miec-studio-im-andrzeja-turskiego.html

10-01-2014, 17:39

Małgorzata Lichecka nagrodzona  »

Nowiny gliwickie
Małgorzata Lichecka
10-01-2014

Małgorzata Lichecka

Z dumą zawiadamiamy, że pióro, myśl i zaangażowanie naszej redakcyjnej koleżanki i niezastąpionej Redaktor Naczelnej Małgorzaty Licheckiej po raz kolejny zostały docenione! Tym razem została nagrodzona w kategorii Publicystyka Historyczna za tekst CZAROWNICE Z GLIWIC w konkursie Stowarzyszenia Gazet Lokalnych SGL LOCAL PRESS 2013.

 

Oto nagrodzony tekst:

CZAROWNICE Z GLIWIC

Tajemnice Gliwic

Delikatny, ledwie odczuwalny podmuch musnął jej włosy. Po chwili zgromadzeni na placyku usłyszeli głuche “pac”. Na drewniany podest upadła głowa Hoski. Tłum wydał złowrogi pomruk, wiele rąk uczyniło znak krzyża, a wiele ust splunęło z obrzydzeniem

Czarownice z Gliwic

Nie dowiemy się, czy to właśnie szczątki Hoski znaleziono podczas prac wykopaliskowych przy budowie DTŚ. Historię kobiety o takim imieniu spisano w XVI wieku, a współcześni wywołali jej ducha, uruchamiając przy okazji machinę wyobraźni. Na tyle skutecznie, że nad miastem zobaczyliśmy wampiry.

Rok 1564. Katowski topór

Nagle otworzyła oczy. Próbowała odgarnąć mokre od potu włosy lepiące się do obrzmiałej i pokiereszowanej twarzy. Nie mogła się ruszyć. Raz, z powodu niemiłosiernego bólu całego ciała, dwa, bo zamknięto ją w niewielkiej klatce. Jakże marzyła zapachu traw, o swojej samotni. Wydarto ją z tego świata i oskarżono o czary. Hoska nie wie, jak długo trwały tortury, nie wie też, kiedy się skończą. Oskarżenia nie da się zmazać. Przylgnęło do niej jak te zlepione potem włosy. Bieda, bieda… Nagle słyszy jakiś dźwięk. Do klatki zbliża się ciemna postać. Szarpie Hoską, wywleka ją i prowadzi na stracenie. Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na rozgrzane słońcem pola…

Rok 2011. Łyżka pełna kości

- Uważaj! – krzyk utonął w zgrzytach maszyn. Średnicówka zaczynała wchodzić w miasto od strony Dworcowej. Na pierwszy ogień poszły więc narożne kamienice przy zbiegu Dworcowej i Jagiellońskiej.

- Uważaj! – robotnik krzyknął jeszcze raz i wyłączył silnik. Łyżka koparki zawisła w powietrzu. Podeszli do niej, bo zobaczyli jakieś kości. Mignęły im w mieszaninie ziemi i gruzu. – To coś może być ważne… zawsze, jak się trafiają takie szkielety, trzeba gadać z archeologami – powiedział straszy mężczyzna i wyciągnął telefon.

Grzebanie w ziemi przyniosło zaskakujące odkrycia, natrafiono bowiem na pięć szkieletów, ale zanim zorientowano się, co i jak, łyżka, zgarniając ziemię, zaburzyła ich ułożenie w jamach grobowych. W całości uratował się tylko jeden. Monika Michnik, szefowa działu archeologii gliwickiego muzeum na gorąco opowiadała, z jakiego wieku pochodzi odkrycie. Pojawiały się wówczas sensacyjne informacje: że znalezisko datuje się na czasy kultury łużyckiej (badania tego nie potwierdziły, ale o tym później), że to zamordowana przez Rosjan rodzina (plotka), że to groby niemieckich żołnierzy (także plotka). Wykonawca trasy dostał dokumenty, a w nich zapis, że w tym miejscu należy spodziewać się cmentarzyska.

Rok 2012 Politechnika Śląska bada szkielety

Szczątki z Dworcowej odjechały do badania. Przeprowadził je Instytut Badań C14 Politechniki Śląskiej pod kierunkiem prof. Anny Pazdur. Jeden ze szkieletów okazał się znaleziskiem z około 1475 roku. – Czyli nie, jak początkowo zakładałam, z dawniejszego okresu. I nie było to stanowisko kultury łużyckiej. Takie znalezisko poświadcza – już na pewno – istnienie drogi bytomskiej, biegnącej przez przemieście bytomskie. Czy był to cmentarz ofiar jakieś wojny czy zarazy, okaże się podczas prac wykopaliskowych prowadzonych pod budowę DTŚ – mówiła rok temu Monika Michnik, szefowa działu archeologicznego gliwickiego muzeum.

Rok 2013. Czaszka między piszczelami

Ziemię odsłania się warstwami. I trzeba to robić umiejętnie, bo liczy się najdrobniejszy ślad. Gliwiczanie przywykli do archeologów, spowszedniał widok rozkopanych ulic z dziwacznie wyglądającymi kwaterami. Podobnie jak widok ludzi z taczkami, szpachelkami, miotełkami, z uwagą pochylającymi się nad wykopami. Łukasz Obtułowicz, szef deteeśkowej ekipy archeo, która rozpoczęła w czerwcu prace przy Dworcowej, zastrzega: wampiry go wykończyły. Nikt nie chciał słuchać rzeczowych wyjaśnień i wygłodniałe media dosłownie rzuciły się na sensację. Obtułowicz powoli stawał się medialnym celebrytą, jednego dnia zjawiło się u niego kilkanaście ekip telewizyjnych, radia i gazety.

Już pierwszy odkopany szkielet był nietypowy. Ułożony nie w pozycji anatomicznej ( ręce na piersi lub wzdłuż tułowia), a z oddzieloną od tułowia głową (czaszką) ułożoną między nogami (piszczelami). Obtułowicz pomyślał: przecież jeden o niczym nie świadczy, pracujemy dalej. Ale znowu natrafili na jamy z podobnymi szkieletami. Nagle okazało się, że jest ich dziesięć. Wnioski na gorąco – na pewno cmentarzysko, ale z jakiego okresu? Bo archeolog ciągle miał w pamięci odkrycie sprzed dwóch lat, to z kulturą łużycką. Jednak im bardziej eksplorowali groby, tym bardziej się nie zgadzało. – Wszystkie pochówki są bez wyposażenia, bez darów grobowych a na 43 odnalezione szkielety 17 ułożono w nietypowy sposób: albo z głową między nogami (tak było w przypadku 11), albo z głową ułożoną na ręku lub ramieniu. Znaleźliśmy jedynie niewielkie fragmenty ceramiki. Z biżuterii – pojedyncze sztuki zapinek z brązu. Takie jamy grobowe nie należą do rzadkości, w archeologicznym świecie występują dość często i to nie tylko w Polsce, ale w Europie Środkowej czy na Bałkanach.

Rok 2013. Poznam atrakcyjnego wampira

Hipotezy są dwie. I obowiązują, dopóki nie poznamy szczegółowych analiz. Pierwsza, wyeksploatowana przez media – wampiry. Ale to nie one spoczywają w jamach grobowych. Rozpędzonej medialnej machiny nie dało się już powstrzymać, poza tym o ileż atrakcyjniej brzmi: w Gliwicach znaleziono ślady wampirów. W archeologii typ, z jakim mamy do czynienia w wykopaliskach pod DTŚ, określany jest jako tzw. antywampiryczny. Tak chowano ludzi w poważny sposób szkodzących społeczności, w jakiej żyli. Ich odmienność powodowała, że trzymali się na uboczu, nie angażowali w życie wspólnoty, ale w sytuacjach zagrożenia – epidemii chorób, klęsk naturalnych, czegoś dla tamtych ludzi niewytłumaczalnego – na nich zrzucano winę. Zło musiało objawić się z jakiegoś powodu, ktoś temu zawinił. Tymi złymi, winnymi, okazywali się ludzie upośledzeni fizycznie bądź psychicznie i kto wie, czy w gliwickich grobach nie odnajdą się na przykład garbaci, często podejrzewani o kontakt z diabłem. Jest i druga hipoteza: odnalezione cmentarzysko to tzw. poletko skazańców. I na tę wersję wskazuje Marian Jabłoński, pasjonat historii miasta. Ma dokumenty i mapy potwierdzające ten wątek. W pobliżu tego miejsca, na dzisiejszej ulicy Na Piasku znajdowała się szubienica i stamtąd wożono zwłoki na odnaleziony w czerwcu cmentarz. Nie dość, że tych ludzi ścięto, to dla upokorzenia po śmierci złożono do grobów tak, jak opisuje Obtułowicz: z uciętą głową ułożoną między nogami.

Rok 2013. Cztery metry pod ziemią

Wykopaliska w tym rejonie już zakończono, kości zabrano do analizy, a archeologów i naukowców czekają pracowite tygodnie. Wyniki badań antropologicznych poznamy najprawdopodobniej we wrześniu lub październiku. – Groby powstały w jednym czasie, ich układ i stratygrafia warstw nie wskazują, by cmentarzyska używano przez wiele lat. Pochówki są na jednym poziomie, około czterech metrów pod ziemią. Czy znajdziemy w nich Hoskę? Możemy jedynie spekulować, bo w archeologii identyfikacji personalnej pomagają znalezione przedmioty przypisane konkretnej osobie – pierścienie, sygnety, inskrypcje pozwalające na taką identyfikację. Ale to bardzo rzadkie przypadki, gdyż zwyczaj stawiania nagrobków pozwalających na zidentyfikowanie, kto w nich leży, to dużo późniejsze czasy. W przypadku gliwickim nic przecież w grobach nie znaleziono – tłumaczy Obtułowicz.

Rok 2013. Szukaj w źródłach

Groby wstępnie datowano na XVI, XVII wiek. I choć źródła są dość skąpe, archeolodzy wciąż szukają, próbując ustalić jak najwięcej danych. Sięgają do zdigitalizowanych niemieckich archiwów i bibliotek.

Rok 2013. Co to za ludzie?

Antropolog przebadał już dwa szkielety. Wiemy na pewno, że głowy odcięto w charakterystyczny sposób. Doskonale widać to po kręgach – między trzecim a czwartym znaleziono ewidentny ślad cięcia. Kolejne badania pozwolą określić płeć pochowanych osób, ich wiek w chwili śmierci, jej przyczynę, choroby, anomalie.

W grobach pochowano kobiety, mężczyzn i dzieci ułożonych w pozycji normalnej. Nietypowe sąsiadują z typowymi, ale też są bez wyposażenia. Cmentarzysko zlokalizowano poza murami miejskim – tam grzebano skazańców i odmieńców, ludzi wyjętych spod prawa. Obtułowicz chce podejść do szczątków z szacunkiem, jest więc za tym, by spoczęły w wydzielonej kwaterze na cmentarzu komunalnym. To będzie odpowiedniejsze miejsce niż muzealne sale.

Całość: http://www.nowiny.gliwice.pl/wydarzenia,3868,0

10-01-2014, 16:25

Lisicki: “To ewidentna cenzura”; Węglarczyk: “Cenzura, ale prewencyjna”  »

Press
10-01-2014

Kierownictwo kanału informacyjnego Telewizji Polskiej nie zgodziło się na zaproszenie Jacka Karnowskiego do wczorajszego programu publicystycznego „Bliżej”.  “To ewidentna cenzura” – komentuje Paweł Lisicki, redaktor naczelny “Tygodnika do Rzeczy”. “Cenzura, ale prewencyjna” – ocenia Bartosz Węglarczyk, zastępca redaktora naczelnego “Rzeczpospolitej”.

Zamiast “Bliżej” Jana Pospieszalskiego kanał TVP Info wyemitował wczoraj dłuższe wydanie „Panoramy dnia”. Paweł Nowacki, wydawca i producent „Bliżej”, oświadczył, że program został zdjęty przez TVP, a powodem było zaproszenie do audycji Jacka Karnowskiego – redaktora naczelnego tygodnika “W Sieci”. Z kolei rzecznik prasowy TVP Jacek Rakowiecki poinformował w komunikacie wysłanym do mediów, że do niewyemitowania programu doszło na skutek „decyzji autora, odrzucającego warunek kierownictwa stacji”. Stacja nie zgodziła się na udział w programie Karnowskiego, związanego z mediami, które dopuściły się “wyjątkowo niegodnego zachowania wobec Andrzeja Turskiego, drastycznie łamiąc zasady etyki dziennikarskiej”. “TVP Info uznało obecność Jacka Karnowskiego w studiu zaledwie dwa dni po pogrzebie Andrzeja Turskiego za co najmniej wysoce niestosowną” – napisał Rakowiecki. Producent  programu Pospieszalskiego uważa, że zakaz “ma charakter przypominający cenzuralny »zapis na nazwisko«”.

Paweł Lisicki

Na początku grudnia ub.r. serwisy wPolityce.pl i wSumie.pl (oba podobnie jak tygodnik “W Sieci” należą do Fratrii, z którą związani są Jacek i Michał Karnowscy) zasugerowały, że 30 listopada Andrzej Turski prowadził “Panoramę” TVP 2 pod wpływem alkoholu. Tymczasem dziennikarz chorował na cukrzycę (zmarł 31 grudnia ub.r.). TVP pozwała oba serwisy do sądu.

Paweł Lisicki, redaktor naczelny “Tygodnika do Rzeczy”:

TVP popełniła ogromny błąd, nie zgadzając się na udział Karnowskiego w programie Pospieszalskiego. TVP jest wydawcą, a redaktorem programu jest Pospieszalski. I to on odpowiada za dobór gości do programu, który prowadzi. Karanie Jacka Karnowskiego za publikację w taki sposób, że telewizja nie zgadza się na jego udział w programie, uważam za niewłaściwe. To ewidentna cenzura.

Bartosz Węglarczyk

Bartosz Węglarczyk, zastępca naczelnego “Rzeczpospolitej” i prowadzący program “Świat” w TVN 24 Biznes i Świat:

Ingerencja TVP w listę zapraszanych do programu gości to faktycznie cenzura, ale prewencyjna. W wyjątkowych sytuacjach dopuszczam jednak takie działanie. Serwis Jacka Karnowskiego zachował się dramatycznie źle wobec jednego z czołowych pracowników TVP, więc decyzja, aby nie dopuścić go do udziału w programie, jest w tej wyjątkowej sytuacji jak najbardziej dla mnie zrozumiała. Trudno wymagać od TVP, aby zgadzała się na to, że Jacek Karnowski będzie się promować na jej antenie.

Tematem wczorajszego wydania programu “Bliżej” miał być rządowy projekt nowelizacji ustawy o Lasach Państwowych. Oprócz Jacka Karnowskiego do audycji zaproszono wicepremiera Janusza Piechocińskiego, posła Jana Szyszkę (Prawo i Sprawiedliwość) i prof. Andrzeja Bobca z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/43962,Lisicki_-To-ewidentna-cenzura_-Weglarczyk_-Cenzura_-ale-prewencyjna

10-01-2014, 15:08

“TVP nie dla Karnowskich, aż nie przeproszą za świństwo wobec Turskiego”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
10-01-2014
- Nie zgadzając się na goszczenie Jacka Karnowskiego w swoim studiu, w budynku gdzie jeszcze niedawno pracował Andrzej Turski, TVP Info wychodziło z przesłanek i odruchów nie formalno-prawnych, ale moralnych – podkreśla rzecznik TVP Jacek Rakowiecki.

W czwartek kierownictwo TVP Info nie pozwoliło Janowi Pospieszalskiemu zaprosić do jego programu “Bliżej” Jacka Karnowskiego, uzasadniając, że portal Karnowskiego “dopuścił się niedawno wyjątkowo niegodnego zachowania wobec Andrzeja Turskiego, drastycznie łamiąc zasady etyki dziennikarskiej”, dlatego “obecność Jacka Karnowskiego w studiu stacji zaledwie dwa dni po pogrzebie Andrzeja Turskiego uznano za co najmniej wysoce niestosowną”.

Szybko zareagował na to Michał Karnowski, brat bliźniak Jacka, który wytknął rzecznikowi Telewizji Polskiej Jackowi Rakowieckiemu trzy błędy (nazywając je kłamstwami) w komunikacie opisującym czwartkową sytuację, i zapowiedział, że Fratria (wydawca “W Sieci” i serwisów z grupy Wpolityce.pl) będzie się za to domagać sprostowania i przeprosin. Przy okazji Karnowski zaatakował Rakowieckiego m.in. za to, że w przeszłości pracował jako dziennikarz w “Gazecie Wyborczej” i “Filmie”.

Jacek Rakowiecki

W przesłanej portalowi Wirtualnemedia.pl odpowiedzi na te zarzuty Jacek Rakowiecki podkreśla, że niesłuszne jest twierdzenie Michała Karnowskiego, że Jacek Karnowski jako naczelny “W Sieci” nie ma nic wspólnego z tekstami na portalach wPolityce.pl i wSumie.pl sugerującymi nietrzeźwość Andrzeja Turskiego podczas prowadzenia “Panoramy”.

- “W Sieci” to kluczowy składnik konglomeratu propagandowego produkującego także wPolityce.pl, wSumie.pl i kilka innych stron, których zresztą stałą taktyką jest rozmywanie odpowiedzialności, gdzie, kto, co i dla kogo napisał, co jest tekstem własnym a co linkiem do “przyjaciela”. Patronuje temu wszystkiemu spółka Fratria, której Jacek Karnowski jest współtwórcą, a słowo “fratria”, jakże trafnie wybrane, oznacza “związek ludzi, których łączyło pokrewieństwo”, tworzony “dla celów politycznych”… – ocenia Rakowiecki. – Nie zgadzając się na goszczenie Jacka Karnowskiego w swoim studiu, w budynku gdzie jeszcze niedawno pracował Andrzej Turski, TVP Info wychodziło z przesłanek i odruchów nie formalno-prawnych, ale moralnych: nie zaprasza się do własnego domu kogoś, kto dopiero co w sposób obrzydliwy (oraz łamiący zasady dziennikarstwa) zniesławił osobę nam bliską, mentora i mistrza, o którego ciężkich chorobach było powszechnie wiadomo, a w dodatku nie potrafił nawet za to przeprosić - dodaje.

Jacek Rakowiecki – podkreślając, że wypowiada się już prywatnie, a nie jako rzecznik TVP - krytykuje też zarzuty “ad personam” wysunięte pod jego adresem przez Michała Karnowskiego. Karnowski nie potrafi polemizować z TVP merytorycznie, więc gdy brak mu pomysłu sięga po argumenty ad personam. I żeby udowodnić moje rzekome trzy kłamstwa musi skłamać aż pięć razy! Podziwu godne, choć może dla niego to nie pierwszyzna - ocenia Rakowiecki.

Jakie według niego są owe kłamstwa w tekście Karnowskiego? – Po pierwsze, nie jest prawdą, że “wszyscy obywatele płacą na TVP abonament”. Płaci około 10 proc. i każdy dziennikarz musi to wiedzieć, bo Telewizja Polska informowała o tym setki razy. To zresztą klasycznym już chwyt: prawie każdy krytykujący TVP zaczyna od słów: “ponieważ płacę abonament więc…”, a ze statystyki wynika, że tylko co dziesiąty z nich nie kłamie. Po drugie, sugestia, że jestem jedną z osób, które “uwłaszczyły się” na majątku TVP, jest zaiste godna procesu - wylicza Rakowiecki. – Twierdzenie, że jestem znany “publiczności” z “Gazety Wyborczej” to chwyt typu „Resortowe dzieci”. Pracowałem w “Wyborczej” pięć lat do marca roku 1995 – czyli 19 lat temu. Potem byłem jeszcze w kilku co najmniej innych redakcjach i to na stanowisku redaktora naczelnego, ale “gębę” na prawicy robi się tylko “Gazetą”. Dziwne, że nie Jachowiczowi czy Magierowskiemu - dodaje. – Karnowski napisał, że “wykończyłem” miesięcznik “Film”, z którego odszedłem we wrześniu 2012 roku, kiedy miał się w miarę dobrze. Pismo zamknięto po ośmiu miesiącach pracy nowego naczelnego i jego całkiem nowej redakcji. To też kłamstwo godne procesu o zniesławienie - stwierdza Jacek Rakowiecki.

Zdaniem Rakowieckiego określenie przez Michała Karnowskiego czwartkowej sytuacji z programem Pospieszalskiego mianem cenzury to manipulacja słowem. – Cenzura w PRL (zapewniam to jako autor drugiego obiegu od roku 1979, a także negocjujący z Urzędem Kontroli Publikacji Prasy redaktor “Tygodnika Powszechnego”) polegała na całkowitym “wymazaniu” człowieka z przestrzeni publicznej. Braciom Karnowskim zdecydowanie to nie grozi – byli, są i będą zapewne obecni na dziesiątkach portali, w dziesiątkach tytułów prasowych, w radiach i telewizjach, aż do znudzenia - ocenia Jacek Rakowiecki.

- Równocześnie jednak każdy wydawca i nadawca ma prawo do odmowy promowania osób, których zdolności “honorowe” czy etyczne kwestionuje. Dlatego bracia Karnowscy nigdy pewnie nie zaproszą jako gościa Jerzego Urbana, a Telewizja Polska – braci Karnowskich, póki nie powiedzą: “Przepraszamy za świństwo, jakie wyrządziliśmy Andrzejowi Turskiemu” – dodaje Rakowiecki.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tvp-nie-dla-karnowskich-az-nie-przeprosza-za-swinstwo-wobec-turskiego

10-01-2014, 13:46

“Nowiny Jeleniogórskie” i “Tygodnik Podhalański” triumfują w konkursie SGL Local Press 2013  »

Press i SGL - portal informacyjny gazet lokalnych
(MAL)
10-01-2014

Stowarzyszenie Gazet Lokalnych ogłosiło wyniki konkursu Local Press 2013, w którym nagradzane są najlepsze materiały ukazujące się w prasie lokalnej. Najwięcej nagród powędrowało do autorów “Nowin Jeleniogórskich” (Spółdzielnia Pracy Dziennikarzy i Wydawców “Nowiny Jeleniogórskie”) i “Tygodnika Podhalańskiego” (Zakopiańskie Towarzystwo Gospodarcze).  Uroczystość  odbyła się  w sali kolumnowej Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.

Tytuł Gazety Lokalnej Roku 2013 zdobył tygodnik “Nowiny Jeleniogórskie” –  tygodnik ukazujący się od 1958 roku na terenie dawnego województwa jeleniogórskiego, oraz w wybranych miastach Dolnego Śląska w nakładzie 19 tys. egz., w każdy wtorek. Tygodnik powstał na fali optymizmu i przekonania, że socjalizm może mieć ludzką twarz. Tworzyła go grupa zapaleńców. Później funkcjonował jako wojewódzki organ PZPR, jednak redaktorom udawało się pisać mniej o wiodącej roli partii, a więcej o życiu ludzi. “Nowiny Jeleniogórskie” zmieniały się wraz ze zmianami historycznymi następującymi w Polsce.  Na początku lat dziewięćdziesiątych prawa do wydawania tytułu uzyskała spółdzielnia pracy utworzona przez pracowników Nowin, przekształcona ostatnio w spółkę. “Daleko nam do możliwości finansowych koncernów medialnych, ciągle się na nas obrażają politycy – bo szczególnie wymagający jesteśmy wobec tych, którzy sprawują władzę. To jest cena niezależności, którą cenimy ponad wszystko.”- mówi o gazecie jej naczelny Andrzej Buda, który jednocześnie przyznaje, że wydawnictwo odnosi sukcesy i ma stabilną pozycję czytelniczą w regionie.

Laureaci SGL Local Press 2013

Nagroda Grand Prix powędrowała do dziennikarze tej gazety Tomasza Kędzi za tekst “NFZ płaci miliony za leczenie, którego nikt nie potrzebuje”. Za ten sam artykuł dziennikarz otrzymał nagrodę w kategorii Zdrowie. Jury uznało, że tekst jest ważny w skali ogólnopolskiej, a jego lokalne ujęcie i opisane przykłady dowodzą dobrej pracy reporterskiej i solidnego dziennikarstwa. Ze względu na podjętą tematykę materiał mieści się w trzech kategoriach konkursowych: dziennikarstwo śledcze, ekonomia i zdrowie. To, że został zgłoszony w kategorii zdrowie potwierdza zainteresowania autora, który w swoich tekstach często podejmuje właśnie tę tematykę.

W kategorii Dziennikarstwo śledcze i interwencyjne nagrodzono Jerzego Jureckiego, wydawcę i dziennikarza “Tygodnika Podhalańskiego”, za artykuł “Dream team”. W kategorii Ekonomia ex aequo zwyciężyli Antoni Neczyński z “ABC Leszno” (Leszczyńska Oficyna Wydawnicza) za artykuł “Nauka Pokory” oraz Marek Kalinowski z “Tygodnika Podhalańskiego” za “Ameryka jeździ Karpielami”. Kalinowski został także nagrodzony w kategorii Społeczeństwo za “Seks w małym mieście”. Zwycięzcą w kategorii Rolnictwo, wieś i ekologia został Marek Lis z “Nowin Jeleniogórskich” za artykuł “Unia rolników wspiera… I irytuje”. Nagroda w kategorii Edukacja przypadła Beacie Zalot z “Tygodnika Podhalańskiego” za artykuł “Klimek do szkoły nie poszedł”. W kategorii Publicystyka historyczna nagrodzono Małgorzatę Lichecką z “Nowin Gliwickich” (Nowiny Gliwickie) za “Czarownice z Gliwic”. Laureatem w kategorii Fotografia prasowa został Szymon Gruchalski z “Gazety Jarocińskiej” (Południowa Oficyna Wydawnicza) za “Piknik na skraju miasta”. Beatę Denis i Jarosława Jastrzębskiego z 24tp.pl (Zakopiańskie Towarzystwo Gospodarcze) nagrodzono w kategorii Filmowy materiał dziennikarski za “Czy zapora wytrzyma kolejne trzęsienie ziemi?”. W kategorii Najlepsza strona gazety z infografiką laureatem został Tomasz Wojciechowski z “Wiadomości Wrzesińskich” (Wydawnictwo Kropka). Laureatów w tej kategorii wyłoniło Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej (STGU).

Nagrodą Muzeum Powstania Warszawskiego za publikację tekstu, który pokazuje bohaterskie postawy i czyny współczesnych Polaków wyróżniono Karinę Grytz-Jurkowską z “Nowej Gazety Lokalnej”.

Dodatkowo trzy nagrody specjalne Grand Jury pod przewodnictwem Mariusza Szczygła otrzymali: Magdalena Lachowicz (“Chcesz otrzymać prace – poślij dziecko do gminnego gimnazjum”, Pałuki i Ziemia Mogileńska), Aneta Pudło-Kuriata (“Kto okrada dzierżoniowski PKS?”, “Tygodnik Dzierżoniowski”) i Jacek Jaśko (“Opornego cielaka wyciąga nieraz kilku chłopa”, “Nowiny Jeleniogórskie”).

Do udziału w konkursie zaproszeni zostali dziennikarze i wydawcy niezależnych gazet lokalnych. Warunkiem uczestnictwa było zgłoszenie tekstu, zdjęcia lub materiału filmowego opublikowanego od października 2012 r. do połowy listopada 2013 r. Nadesłane prace oceniali dziennikarze z mediów ogólnopolskich, którzy tworzą jury konkursu.

Przewodniczącym jury tegorocznej edycji konkursu był Mariusz Szczygieł. W skład Grand Jury wchodzili: Bertold Kittel, Aleksandra Myczkowska, Maciej Pawlak, Aleksandra Pezda, Grażyna Raszkowska, Wojciech Staruchowicz.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/43957,Tygodnik-Podhalanski-i-Nowiny-Jeleniogorskie-triumfuja-w-konkursie-SGL-Local-Press-2013 http://gazetylokalne.pl/a/nowiny-jeleniogorskie-gazeta-lokalna-roku-a-grand-