Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

04-03-2014, 15:43

Nowości w TVS  »

Portal medialny.pl
Kuba Wajdzik
04-03-2014

Telewizja Silesia

TVS wprowadza na antenę pięć nowości programowych. Wśród nich pojawi się m.in. holenderski serial kryminalny.

“Wiecznie młodzi”, “Policjanci z Maastricht”, “Gdzie jesteś?”, “Piękna i zemsta” to programy, które zostały zakupione od holenderskiej firmy Eyeworks. “Wiecznie młodzi” (I sezon) to program, gdzie dziesięcioosobowa drużyna (pięć osób przed trzydziestką i pięć po siedemdziesiątce) zamieszkuje pod jednym dachem pod fałszywym pretekstem eksperymentu społecznego. Ciekawe wyzwania, nieprzewidywalne konkurencje oraz konkursy, w których padają pytania dotyczące drugiego pokolenia stają się źródłem komicznych sytuacji. Współlokatorzy stopniowo obalają stereotypy charakterystyczne dla ludzi z ich pokolenia. Sześcioodcinkowy program emitowany będzie w każdą sobotę o godz. 22:15.

“Policjanci z Maastricht” (trzy sezony) to serial kryminalny liczący 33 odcinki. Doświadczony detektyw Floris Wolfs przenosi się z Amsterdamu do Maastericht, najstarszego miasta w Holandii. Do jego ekipy przydzielona zostaje piękna i dowcipna Eva van Dongen. Partnerzy z powodzeniem rozwiązują trudne problemy detektywistyczne. Czy uporają się również z prawdziwym wyzwaniem – stłumieniem miłosnego napięcia, które pojawia się między nimi? Serial emitowany będzie od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 i 11:10.

Kolejną propozycją stacji jest program “Gdzie jesteś?” (cztery sezony). Pełne miłości, pasji i determinacji poszukiwania osób zaginionych. Czy osobista podróż, której celem jest odnalezienie siostry, brata, przyjaciela, kochanki sprzed lat, zakończy się sukcesem? Wzruszająca opowieść o stracie, szczerej miłości, nadziei oraz zaskakujących i chwytających za serce odkryciach. Program liczący 46 odcinków emitowany będzie od poniedziałku do czwartku o godz.: 13:15 oraz wtorek-czwartek o godz.: 21:25.

Stacja pokaże również pierwszy sezon programu “Piękna i zemsta”. Kobiety z nadwagą prezentują swoje prawdziwe możliwości. Z pomocą specjalistów zrzucają nadmiar kilogramów i przechodzą spektakularną metamorfozę. Wszystko po to, aby zemścić się na osobach, które skrzywdziły je w przeszłości. Dwie zmotywowane kobiety , obóz odchudzający, skomplikowany scenariusz słodkiej zemsty, to sposób na totalne oczyszczenie i rozpoczęcie nowego życia. Emisja ośmioodcinkowego sezonu w każdy piątek o godz.: 22:25.

Ostatnią propozycją jest “Muzyczna podróż”. Program tematyką łączący trzy słowa: muzyka, kraj i ludzie.  Wędrówki po najpiękniejszych regionach Europy, okraszone niemiecką muzyką biesiadną, która zdobyła popularność oraz sympatię u szerokiego grona odbiorców. Historia danego regionu prezentowana jest za pomocą muzyki, miejscowych legend oraz zwyczajów obywateli. Emisja w piątki o godz. 21:25. Program “Muzyczne podróże” liczy 29 odcinków i został kupiony od firmy Mainstream Media z siedzibą Niemczech.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/42612/nowosci-w-tvs.html#!prettyPhoto

04-03-2014, 12:54

LUDZIE Z OŁOWIU (część trzecia i ostatnia)  »

Blogi Newsweeka ZEW Moje boje
ZEW
04-03-2014

ZA TALERZ ZUPY

Nie znaczy to, że w 1945 roku wyzwoliciele w czapkach z czerwonymi gwiazdami huśtali drukarzy na rękach. “A ruscy to ołów zrzucali z okien wprost do ciężarówek” – wspomina emerytowany metrampaż z Tarnowskich Gór, Antoni Sowa. No cóż, widocznie szkolenie geopolityczne w Armii Czerwonej szwankowało i nie za bardzo było wiadomo czy jest to już “Giermania ili niet”. “Ówczesne trudności i braki pokonywano dzięki zapałowi i poświęceniu. Pracowano bez wytchnienia niejednokrotnie 12-16 godzin na dobę nie pytając o wynagrodzenie. Nierzadko jedynym był wówczas bochenek chleba lub talerz zupy. Praca była mordęgą” – pisała w wydaniu jubileuszowym “Gazeta Drukarza” (wrzesień 1984 r.).

Pod koniec 1946 r. “Trybuna” miała już 4 wydania, 12 mutacji i nakład 320 tys. egzemplarzy. W 1951 r. oddano do użytku po dwóch latach budowy nowe skrzydło drukarni (to od strony Liebknechta, obecnie Opolskiej). Pozwoliło to “rozgęścić” stare Korfantowskie skrzydło obiektu – to od ulicy Sobieskiego. M. in. można było rozdzielić pracujące okresowo razem zecernie – gazetową i akcydensów. W tymże roku – na okrągłą rocznicę 22 lipca rusza nowa, supernowoczesna jak na owe czasy 96-stronnicowa, maszyna rotacyjna produkcji NRD firmy “Plamag” (do tej pory jest ona opoką rotacji w PZG należących do “Fibak-Marquard-Press”). Zakupionych zostało również 15 linotypów produkcji radzieckiej.

To właśnie na nich zaczynał swoją karierę drukarza Eugeniusz Tyrtania z Katowic-Starej Ligoty. – Ukończyłem Technikum Poligraficzne w Piotrowicach. Zaczynałem na linotypach w 1953 r. Wtedy największymi autorytetami i powiedziałbym mistrzami byli dla mnie pracownicy  z jeszcze przedwojennymi rodowodem tacy jak – metrampaż Paweł Ruda, brygadziści Piotr Kula i Tadeusz Friedel, konserwator linotypów Jan Madla, składacz Robert Tesarczyk. Ten ostatni zresztą był bardzo dobrym polonistą i stale mnie mobilizował do tego aby nie puszczać błędów, nawet jak w maszynopisie było źle. Oni pracowali jeszcze w “Polonii” – wspomina pan Eugeniusz Tyrtani, późniejszy wieloletni kierownik zecerni gazetowej.

OSTATNI PLENER PZPR

Kiedyś na zecerni i linotypach, w tym “sercu drukarni” pracowało 110 ludzi, którzy robili 4 dzienniki, 18 tygodników, 3 dwutygodniki, 1 miesięcznik oraz ponad 30 “zakładówek”. Ale praca w tej branży to wcale nie był miód, zwłaszcza na początku lat pięćdziesiątych. Nieżyjący już dzisiaj Tadeusz Witucki wyskładał zamiast “Stalin” – “Sralin”, no i go posadzili. Wpadek nieuniknionych przy tym obłożeniu pracą i szybkością działania było zresztą wiele. Jan Madla kiedyś zrobił taki oto tytuł: “XXV lat odchodów Polski Ludowej”. Kiedyś też poszło “Szanuj wysiłki klasy robotniczej”.

A ten przypadek to już sam pamiętam – na progu lat 80. uroczysta formułka nad winietą wydanego 27 stycznia “Wieczoru” głosiła: “Chwała zwycięzcom śląsko-zagłębiowskiej ziemi” (miało być “wyzwolicielom”). Milicjanci jeździli za “nadziałami” po kioskach. Z kolei Ludwik Zelner i Alfred Brzezina przez długi czas łamiący “Dziennik Zachodni”, do dzisiaj wspominają biegnący przez całą rozkładówkę tytuł: “Ostatni plener KC PZPR”.

Eugeniusz Zieliński, rocznik 1932 z Katowic-Ligoty zaczynał w 1949 r. Jeszcze na Korfantowskiej zecerni, która była tam gdzie do niedawna bufet i świetlica (na parterze budynku PZG od strony ul. Sobieskiego). Naprzeciwko była chemigrafia, a w piwnicy maszyna rotacyjna. Pracował jako “łamacz” przy “Trybunie Robotniczej”, “Sporcie” i “Wieczorze”. – Żal mi takich fachowców. Zostało to dzisiaj zniweczone. W pół roku dobrego fachowca się nie wykształci na komputerze. Jak tak dalej będzie to już koniec drukarstwa – twierdzi E. Zieliński ze smutkiem.

A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE

Niewielu “ludzi z ołowiu” umiało dostosować się do ducha nowych czasów i próbowano przestawić się z powodzeniem na nową technikę. Eugeniusz Tyrtania już w 1971 r. napisał, przy pomocy Jana Madli, pracę dyplomową “Automatyzacja procesu składania i odlewania wierszy linotypowych”. chodziło o zastosowanie taśmy perforowanej (takiej jak w teleksie) do “programowania” linotypu. On też był tym, który urządzał w PZG pracownię fotoskładu. Przy użyciu, wydających się już dzisiaj prymitywnymi “Poltypów” komputeryzował pierwszy z wydawanych tu tytułów bielską “Kronikę”.

A przecież takie oszałamiające perspektywy stały, nie tylko przed tą zecernią, ale i całą drukarnią. “Za 4 lata gazety z nowej drukarni” głosiły tytuły w gazetach w 1984 r. I dalej pisało: “Nowy kompleks gazetowy PZG RSW “Prasa-Książka-Ruch” zajmie 4 tysiące metrów kwadr. zabudowy i będzie mieć 65 tys. metrów sześć. kubatury. Zasadniczy blok – hala rotacji zostanie specjalnie wyciszony zgodnie z projektem poznańskich inżynierów. Nowa drukarnia będzie wybudowana za 4 lata. Już w 1988 r. drukarze przeniosą się tutaj ze starej, wysłużonej drukarni. Remont starego budynku zagrożonego szkodami górniczymi jest nieopłacalny.”

A dzisiaj wymarłe jest i ciche pomieszczenie zecerni gazetowej, hala linotypów oraz stereotypii (odlewni). Rzeczywiście, coś w dołku ściska nie tylko starego zecera. ale i bywałego tu redaktora. Wszak tutaj rodził się i “Dziennik Śląski” (na wiosnę 1992 r.). A więc chyba już nigdy nie usłyszymy metalowych dzwoneczków pracujących na zapalenie płuc, ciągle tych samych radzieckich linotypów, nikt już chyba wkrótce nie będzie potrafił czytać w ołowiu jak w lustrze, nikt nie będzie liczył “nadskładów”, a także nikt nie wrzaśnie wreszcie triumfalnie (w godzinę po harmonogramie): “Kalander!”. Dla każdego kto  wygodnym fotelu przed ekranem telewizora, przepraszamy monitora komputerowego robi gazetę, cała ta pisanina jest bez sensu.

NOWE ZADANIA I STARZY FACHOWCY

Aby domknąć tę ołowianą historię drukarni (podobno wywieziono stąd 10 ton ołowiu gdzieś do Łodzi. Złośliwi mówią, że to na “ołowiane żołnierzyki”) wymieńmy może jeszcze kilkanaście nazwisk ludzi, którzy w nierozerwalny sposób tworzyli dzieje gazetowego drukarstwa. I niech nie obrażą się ci, których nie wymieniliśmy. Wszystkich nie sposób. Świetnymi metrampażami byli więc tu przez długie powojenne lata: Franciszek Mikosz, Werner Żydziok, Krzysztof Zgraja, Roman Aksamit, Stefan Wieczorek. Byli też liczni niepełnosprawni (niemówiący) jak np. Zdzisław Zachariasz, pracujący tu od 30 lat oraz tak “egzotyczne” typy jak Islandczyk Tomas Hafsteinson. do końca pozostało 28 osób – m. in. szef zecerni Piotr Strzebin, Artur Hołeczek, Jan Różyczka, Włodzimierz Ufel, Marian Szkliniorz – zecerzy, kalandrzysta Józef Staroń, a także Jan Zgraja i Maryk Matyjaszczyk ze stereotypii.

Część zecerów (tak ze zlikwidowanej rok wcześniej zecerni akcydensów, jak i z zecerni gazetowej) potrafiła się przestawić już wcześniej i znalazła zajęcie przy komputerach. Wśród nich wymieńmy może – Czesławę Matuszczyk, Krzysztofa Cichonia i Stanisława Jankowskiego. Wielu jednak trafiło np. na ekspedycję i na portiernię. “I co, miałem zarobić na Volvo, a nawet na felgi mi nie starczyło?” – powiedział z rozżaleniem któryś z byłych zecerów podczas spotkania z “Fibakowską” dyrekcją PZG.

W zecerni gazetowej

Zasięgnęliśmy opinii w tej sprawie dyrektora generalnego firmy “Fibak-Marquard-Press” Romana Tomczoka: Przed drukarnią stoją nowe zadania, wszyscy mieli szansę zmiany zawodu i przestawienia się. Nasz fotoskład przejął “Gazetę Opolską”, wdrażany jest elektroniczny system przygotowania “Panoramy”. Jedna maszyna do druku kolorowego już jest, będzie i druga. Proces zmian w technologii był znany już od dawna, praktycznie od lutego zeszłego roku. Nie wszyscy skorzystali ze swojej szansy. Przyznaję, że mamy do czynienia z pewną nadwyżką w zatrudnieniu. Być może zachowamy pewne elementy starej technologii i stworzymy Izbę Tradycji…

I na tym wypadałoby skończyć niby ten rozdział w dziejach drukarstwa, ale jest jednak coś, co nie pozwala tego zrobić ot tak. Bywali w świecie mówią, że na tym nie koniec “klasyki”. Otóż na Zachodzie dalej kształci się tradycyjnych zecerów. Owszem, składa się na komputerach, ale sam montaż gotowych kawałków odbywa się ręcznie. Zawsze to taniej (koszty naświetlania całej strony!) i dokładniej. Poza tym chodzi o podstawowe zasady łamania – zachowania światła, gutenbergowska zasada złotego środka. Komputerowa młodzież tego nie przestrzega, nie do końca nauczona. Może jednak nie wszystko jest jeszcze stracone.

P.S. Trzecia i ostatnia część mojej sagi LUDZIE Z OŁOWIU zamieszczonej w “Dzienniku Śląskim” w roku 1994. Przypominam, że dotyczyła ona głównie katowickiego prasowego drukarstwa dokonywanego w ołowiu. Amen.

ZEW

Całość: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/684923,ludzie-z-olowiu-czesc-trzecia-i-ostatnia.html

04-03-2014, 08:50

Joanna Pazio rzecznikiem prasowym Polskapresse i Mediów Regionalnych  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
PP
04-03-2014

Joanna Pazio

Joanna Pazio została nowym rzecznikiem prasowym Grupy Polskapresse i należącej do niej spółki Media Regionalne. Zastąpiła na tym stanowisku Magdalenę Chudzikiewicz.

Pazio będzie odpowiadała za kontakty z mediami, kształtowanie polityki komunikacyjnej oraz realizowanie strategii wizerunkowej Grupy. Zajmie się również działaniami z obszaru CSR oraz komunikacją wewnętrzną spółek.

Joanna Pazio wróciła do Polskapresse po kilkuletniej przerwie. W latach 2008 – 2011 pracowała w spółce w dziale PR. W ostatnich latach związana była z agencją Partner of Promotion, gdzie pełniła funkcję account directora.

Dotąd rzecznikiem prasowym Polskapresse była Magdalena Chudzikiewicz, która awansowała właśnie na stanowisko dyrektora zarządzającego pionu internet, IT i marketingu spółki.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/joanna-pazio-rzecznikiem-prasowym-polskapresse-i-mediow-regionalnych

04-03-2014, 08:42

Wanda Rapaczyńska: nie zniknie drukowana “Gazeta Wyborcza”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
04-03-2014

Wanda Rapaczyńska, prezes Agory, poinformowała, że spółka w ciągu najbliższych lat nie planuje zaprzestania sprzedaży drukowanej wersji “Gazety Wyborczej”. Spółka jednak planuje rozwój jej cyfrowej wersji.

Wanda Rapaczyńska

- Nie przewiduję wycofania drukowanej wersji “Gazety Wyborczej” w naszej średnioterminowej strategii do 2018 roku. Wciąż jest duże grono czytelników lubiących tradycyjną formę papierową - powiedziała Rapaczyńska w rozmowie z dziennikarzami. Powołała się także na przykład amerykańskiego “Newsweeka”, który po kilku latach obecności jedynie w formie elektronicznej, znów ukazuje się na papierze. - Branża jako taka przetrwa, ale niekoniecznie wszyscy gracze. Mam nadzieję, że „Gazeta Wyborcza” nie będzie “last man standing”. Konkurencja jest dobra dla wszystkich - dodała prezes Agory.

Agora w ub.r. dwa razy podnosiła cenę “Gazety Wyborczej”, kolejna podwyżka miała miejsce od stycznia br. Obecnie dziennik od poniedziałku do środy kosztuje 2,80 zł, a od czwartku do soboty – 3,20 zł. Na razie spółka nie precyzuje, czy w tym roku będzie kolejny wzrost ceny. – Uważamy, że za jakościowe dziennikarstwo trzeba płacić - podkreśliła jednak Wanda Rapaczyńska.

Za dodatkowa opłatą od 4 lutego br. dostępne są też treści z internetowego serwisu “Gazety Wyborczej” i jej magazynów. Po przeczytaniu 10 darmowych artykułów w miesiącu użytkownik jest przekierowywany do okna płatności, gdzie może wybrać jeden z trzech pakietów: “Wyborcza” w cenie 17,99 zł, “Wyborcza Plus” za 29,99 zł lub o 10 zł droższy pakiet “Wyborcza Premium” . Do końca tego roku Agora chce pozyskać 40 tys. subskrybentów tej usługi. Dwa lata później ma ich być ich już 75 tys. Na razie spółka nie podaje, ile osób dotąd zdecydowało się na wykupienie tej usługi, m.in. dlatego, że przez pierwszy miesiąc oferowana jest w promocyjnej cenie 99 groszy.

Z raportu finansowego Agory wynika, że w 2013 roku przychody segmentu prasy tradycyjnej wyniosły 492,8 mln zł, czyli o 6,6 proc. mniej niż rok wcześniej.  Natomiast – według danych ZKDP -  średnia sprzedaż ogółem “Gazety Wyborczej” w ub.r. wyniosła 197 882 egz. , czyli o 16,1 proc. mniej niż rok wcześniej.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wanda-rapaczynska-nie-zniknie-drukowana-gazeta-wyborcza

03-03-2014, 08:02

Jarosław Kuźniar ujawnia nazwiska obrażających go internautów  »

WIRTUALNEMEDIA.PL
tw
03-03-2014

 Dziennikarz TVN24 Jarosław Kuźniar zamieścił na Facebooku otrzymany przez siebie wulgarny e-mail wraz z nazwiskiem i adresem jego autora. Kuźniar zapowiada, że będzie publikował kolejne podobne wiadomości, ponieważ “sądy mają takie sprawy gdzieś”.

- Uroczyście zaczynam na FB cykl #ZimieniaiZnazwiska - zapowiedział Jarosław Kuźniar, przytaczając obraźliwy, wulgarny mail, który dostał od jednego z widzów. Podał przy tym jego nazwisko i adres e-mailowy, zaznaczając, że ciąg dalszy nastąpi.

Jarosław Kuźniar

Facebookowy profil dziennikarza obserwuje 7,3 tys. internautów. Piątkowy wpis w ciągu doby zyskał ponad 600 polubień i prawie 400 komentarzy, w większości pozytywnych. Użytkownicy deklarowali poparcie dla dziennikarza w walce z anonimowym hejterstwm w sieci. – Całkowicie popieram tą inicjatywę, internet jest pełen chamstwa i wulgaryzmów. Dzieciakom / i nie tylko/ wydaje się, że są anonimowi, że nic im nie można zrobić. Innym wydaje się, że wszyscy powinni podzielać ich poglądy polityczne a jeżeli tego nie robią to są komuchami, ubekami, kurwami itp. Ludzie pomyślcie trochę, zanim coś napiszecie - stwierdził Jarosław Domański.

Z drugiej strony niektórzy ocenili, że Kuźniar niepotrzebnie wyolbrzymia tę sprawę, upublicznia prywatną korespondencję i pokazuje, że jest mało odporny na krytykę. – Pan też święty nie jest. Kolegę po fachu nazywa Pan idiotą i pajacykiem z Majdanu. Nie wiem, czy to z zazdrości czy z innych pobudek. Jak się samemu pluje jadem to trzeba się liczyć z reakcją. Często nieprzychylną – napisał Artur Mandaj. Przypomnijmy, że „kijowskim pajacykiem” Kuźniar pod koniec stycznia nazwał reportera TV Republiki Bartłomieja Maślankiewicza, który mocno narażał się, relacjonując dramatyczne wydarzenia na Majdanie.

W lutym 2012 roku Jarosław Kuźniar na antenie TVN24 przytoczył mail, którego autor mocno krytykując dziennikarza zachęcał go, żeby odszedł z telewizji. Kuźniar stwierdził, że zrobi to, jeśli otrzyma tysiąc takich wiadomości. Po nagłośnieniu tego w serwisach społecznościowych dostał ich zdecydowanie więcej. Niektóre obraźliwe i wulgarne przytoczył na swoim blogu, a całą akcję określił działaniami “masochistów” oraz “szalonej, smutnej prawicy”.

Pod koniec 2012 roku prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie Marka K., który wysyłał Kuźniarowi groźby karalne.

Jarosław Kuźniar jest jednym z najpopularniejszym i najaktywniejszych dziennikarzy w mediach społecznościowych. Na swoim koncie na Twitterze zamieścił 11,7 tys. wpisów i ma 72,9 tys. obserwujących.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/jaroslaw-kuzniar-ujawnia-nazwiska-obrazajacych-go-internautow

02-03-2014, 23:29

Spór o wywiad Zimocha z trenerem Justyny Kowalczyk bez rozstrzygnięcia  »

Press
(KOZ)
02-03-2014

Wciąż nie wiadomo, kiedy Tomasz Zimoch zrobił wywiad z trenerem Justyny Kowalczyk, w którym mówił on o rezygnacji ze współpracy z naszą mistrzynią olimpijską w narciarstwie biegowym. Choć wypowiedź trenera została wyemitowana na antenie Programu I Polskiego Radia podczas igrzysk w Soczi, dziennikarze innych mediów i sama zawodniczka twierdzą, że nagranie powstało wiele miesięcy wcześniej. Polskie Radio sprawy nie wyjaśnia.

Tomasz Zimoch

“To nie spór osobisty, tylko o zasady działania. Spór środowiskowy? Być może. Ale ważny” – napisał na swoim blogu w piątek Paweł Wilkowicz, dziennikarz Gazeta.pl. Domaga się on wyjaśnienia od Tomasza Zimocha i pokazania pliku z datą nagrania rozmowy z Aleksandrem Wierietielnym, trenerem Justyny Kowalczyk. Wierietielny w rozmowie z Tomaszem Zimochem wyemitowanej w “Studiu olimpijskim Jedynki” 21 lutego powiedział, że kończy współpracę z Kowalczyk. ”Nie mam siły na więcej, to ostateczna decyzja. Po igrzyskach kosimy trawkę” – stwierdził trener (rozmowa wciąż jest dostępna w serwisie internetowym Polskiego Radia). Zdaniem Wilkowicza, jak i samej Kowalczyk, nagranie mogło powstać jesienią albo latem ub.r., bo wtedy trener mówił o zakończeniu kariery, ale potem decyzję zmienił. Podczas igrzysk w Soczi wywiadów nie udzielał. Dlatego jego wypowiedź wyemitowana w trakcie olimpiady wywołała w mediach sensację.

Tomasz Zimoch pytany przez “Presserwis” o datę powstania wywiadu odpowiedział: - Nie mogę rozmawiać. Jestem za granicą. Po 15 marca proszę do mnie zadzwonić – uciął. Wcześniej w rozmowie z “Super Expressem” mówił: ”Mogę tylko stwierdzić, że nie mam sobie nic do zarzucenia, jestem zbyt poważnym dziennikarzem, żeby szukać taniej sensacji”.

W sprawie nie chce zabierać głosu Jacek Kubicki, szef naczelnej redakcji sportowej Polskiego Radia. – Proszę się kontaktować z rzecznikiem. Jestem na urlopie – powiedział “Presserwisowi”. Z kolei Radosław Kazimierski, rzecznik prasowy radia, przekazał nam: - Nie chcemy sprawy komentować do powrotu z urlopu pana Tomasza Zimocha, który ma w tej sprawie udzielić informacji.

W piątek nie udało nam się skontaktować z Kamilem Dąbrową, dyrektorem Programu I Polskiego Radia, w którym wyemitowano rozmowę.

Całość: http://www.press.pl/newsy/radio/pokaz/44491,Spor-o-wywiad-Zimocha-z-trenerem-Justyny-Kowalczyk-bez-rozstrzygniecia