Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

18-06-2014, 14:23

ABW w redakcji “Wprost” – naczelny nie oddał nagrań z podsłuchów  »

Press
(GK)
18-06-2014

“Do redakcji właśnie przyszło ABW” napisał w środę o godz. 13 na Twitterze Michał Majewski, szef działu śledczego redakcji “Wprost” (AWR Wprost). Funkcjonariusze chcieli “dobrowolnego” wydania nośników nagrań opisanych w tekście “Afera podsłuchowa”. Nie dostali. Wieczorem  wkroczyli do redakcji z większą siłą,  wraz z prokuratorem i nakazem przeszukania. Na miejscu pojawiła się policja oraz media z kamerami i mikrofonami. Redaktor naczelny Sylwester Latkowski laptopa i pendrive’a z nagraniami nie oddał. Funkcjonariusze wraz z prokuratorem przed północą opuścili redakcję.

Scan postanowienia prokuratury o żądaniu wydania rzeczy

ABW zażądało od naczelnego “Wprost” Sylwestra Latkowskiego i autorów tekstu “Afera podsłuchowa” “dobrowolnego wydania rzeczy w postaci wszystkich nośników zawierających treści rozmów prowadzonych podczas spotkań gości w restauracji Sowa & Przyjaciele oraz w restauracji w Amber Room w Pałacyku Sobańskich w Warszawie przekazanych dziennikarzom tygodnika”.

Sylwester Latkowski powiedział RMF FM: “ABW przyszło z dość dziwnym uzasadnieniem wydania nośników nagrań. Zapytałem: chcecie nam zabrać komputery? Ja od razu powiedziałem, że my musimy chronić informatora. I na razie nie możemy wydać żadnych nośników. Źródło sobie zastrzegło tajemnicę dziennikarską. Do redakcji weszła trójka funkcjonariuszy ABW. Chodzi mi o metodę jaką to zrobiono. To zastraszanie. Odbieram to jako presję na redakcję. My składamy najnowszy numer do druku i w redakcji trwa normalna praca”.

“Część młodych osób w redakcji w szoku. Po co ta demonstracje? Można było przecież zaprosić do prokuratury” – komentuje Michał Majewski.

- Dla mnie ta sytuacja jest ewidentnym złamaniem art. 44 Prawa prasowego, który zabrania ujawniania danych informatorów dziennikarzy – ocenia Cezary Gmyz, dziennikarz tygodnika “Do Rzeczy”. – To niebywały skandal! Wydanie przez prokuratora takiego postanowienia to nie tylko złamanie prawa prasowego, ale również konstytucji. Działania te bowiem to zamach na wolność prasy. Prokurator, który wydał to postanowienie, powinien ponieść konsekwencje – dodaje Gmyz.

Wieczorne, ponowne wejście ABW, prokuratury, a potem także policji do redakcji “Wprost”, wywołało ogromne oburzenie mediów.

Przed północą funkcjonariusze ABW i prokurator opuścili redakcję. Sylwester Latkowski pokazał zebranym dziennikarzom laptop i pamięć USB z nagraniami, których wydania domagało się ABW, a których nie oddał.

“Bronimy tajemnicy dziennikarskiej” – mówił Latkowski. Zapewnia, że wyda nagrania, jeżeli tak zdecyduje sąd. Podziękował mediom za poparcie.

ABW wykonuje czynności na zlecenie Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. We wtorek prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nielegalnego podsłuchiwania osób pełniących ważne funkcje publiczne, co ujawnił “Wprost”. Zawiadomienia w tej sprawie złożyli w poniedziałek szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz i Dariusz Zawadka, były dowódca jednostki GROM.Jak podaje PAP w środę ABW przekazała prokuraturze zebrane przez siebie materiały w sprawie nielegalnych podsłuchów polityków i prezesa NBP.

Tygodnik “Wprost” w bieżącym numerze opublikował stenogramy z rozmów polityków podsłuchanych w restauracji Sowa & Przyjaciele.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/45637,ABW-w-redakcji-Wprost---chce-tasm-z-podsluchow

17-06-2014, 09:35

“Afera podsłuchowa” podbiła nakład “Wprost” i jednak zainteresowała “Puls Biznesu”  »

Press
(MAL)
17-06-2014

Z powodu “Afery podsłuchowej” aktualne wydanie “Wprost” (AWR Wprost) ma nakład o 40,4 tys. egz. wyższy niż zwykle. Z kolei “Puls Biznesu” (Bonnier Business Polska), który wcześniej nie był zainteresowany nagraniami rozmów polityków, wczoraj uruchomił podstronę o aferze.

W aktualnym wydaniu tygodnika “Wprost” zapowiadana w weekend publikacja dotycząca nagranej rozmowy prezesa NBP Marka Belki z szefem MSW Bartłomiejem Sienkiewiczem oraz rozmowy byłego ministra transportu Sławomira Nowaka z byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem zajęła w sumie 12 stron. Na okładce temat zatytułowano “Zamach stanu”, a w numerze “Afera podsłuchowa”. Publikacji towarzyszy ogromne zainteresowanie mediów, dlatego wydawca aktualny numer tygodnika wydał w większym niż zwykle nakładzie – 163 tys. egz. W pierwszym kwartale br. średni nakład jednorazowy “Wprost” wyniósł 122,5 tys. egz., a średnia sprzedaż ogółem 51,4 tys. egz. (dane ZKDP). Wczoraj wydawca poinformował, że mimo dużego zainteresowania czytelników nie planuje dodruku wydania, bo stawia na sprzedaż elektronicznej wersji, którą promuje przy okazji tego tematu.

Jak już informowaliśmy, o nagranych rozmowach polityków w restauracji Sowa & Przyjaciele wiedziała też redakcja “Pulsu Biznesu”, ale zrezygnowała z tego tematu. “Publikacja tego typu materiałów to ingerencja w prawo do prywatności, w tym wypadku najwyższych urzędników państwowych” – tłumaczył nam redaktor naczelny “PB” Tomasz Siemieniec. Jednak wczoraj rano na stronie dziennika (Pb.pl) założono podstronę “Afera podsłuchowa” i na bieżąco są na niej zamieszczane materiały dotyczące skutków publikacji “Wprost”. Redaktor naczelny serwisu Przemysław Barankiewicz przyznaje, że temat ten nie jest bez znaczenia dla obszaru zainteresowań, jakie podejmowane są przez serwis. – Pb.pl jest serwisem newsowym, który żyje życiem rynku i biznesu. Nagrania, niezależnie od ich interpretacji, mają znaczenie dla rynku walutowego, sytuacji kadrowej w banku centralnym, relacji na linii rząd-przedsiębiorcy, destabilizacji politycznej itd. – przyznaje Barankiewicz.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/45618,Afera-podsluchowa-podbila-naklad-Wprost-i-jednak-zainteresowala-Puls-Biznesu

16-06-2014, 09:24

“Wprost” przyspieszył publikację taśm, bo e-wydanie wyciekło z E-kiosku do “Rzeczpospolitej”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
16-06-2014

Tygodnik “Wprost” już w sobotę w południe zaczął zapowiadać publikację nagrań podsłuchanych rozmów członków rządu, ponieważ e-wydanie przez krótki czas było dostępne w E-kiosku i o taśmach poinformował portal “Rzeczpospolitej” – poinformował Michał Majewski.

Okładka tygodnika "Wprost" z zapowiedzią tekstu o podsłuchach

“Wprost” zapowiedź tekstu o nagraniach szokujących rozmów ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza i prezesa NBP Marka Belki oraz byłego ministra transportu Sławomira Nowaka i byłego wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza zamieścił w swoim serwisie internetowym już w sobotę ok. godz. 13.

Tymczasem zazwyczaj tygodnik udostępniał okładkę swojego nowego numeru i zapowiedź najważniejszych artykułów dopiero w niedzielę po południu. Mało tego, wiosną ub.r. wydawca “Wprost” groził nawet procesem dziennikarzowi Michałowi Olechowi, który okładki nowych numerów pisma (tak samo jak innych tygodników opinii) publikował na swoim profilu twitterowym już w sobotę.

Skąd pośpiech “Wprost” w obecnej sytuacji? Pytany o to w niedzielę wieczorem Michał Majewski, szef działu śledczego tygodnika, wyjaśnił, że przyczyną był fakt, że e-wydanie z nowym numerem już w sobotę w południe wyciekło z serwisu E-kiosk.pl (należącym do Gremi Media) do redakcji “Rzeczpospolitej” (wydawanej przez Gremi Business Communication), w której serwisie internetowym znalazło się obszerne omówienie szokującej publikacji “Wprost”.

Wydawca tygodnika zażądał usunięcia tego tekstu i wycofania e-wydania z sieci wewnętrznej E-kiosku. News po ok. godzinie zniknął z portalu, a niedługo potem opublikowano depeszę PAP, opracowaną już po tym, jak “Wprost” na swojej stronie zapowiedział publikację nagrań.

- Naszą taktyką nie było ujawnianie sprawy w sobotnie południe. Oczywista oczywistość - przyznał na Twitterze Majewski. – Siła rażenia materiału byłaby dużo większa, gdyby ukazał się w poniedziałek rano. A tak władza dostała 48 h – dodał.

Wcześniej e-wydanie „Wprost” było udostępniane we wszystkich e-księgarniach w niedzielę o godz. 20. Jednak od jakiegoś czasu nowe numery pojawiają się dopiero w poniedziałek o godz. 6.

- Według mnie PDF standardowo powędrował do E-kiosku w piątek z embargiem do poniedziałku. Ktoś je złamał - stwierdził na Twitterze publicysta “Do Rzeczy” Cezary Gmyz. – Przez grzeczność nie zaprzeczę. Nie mam na to dowodu, ale sprawa jest dziwna i nieprzyjemna – skomentował Michał Majewski.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wprost-przyspieszyl-publikacje-tasm-bo-e-wydanie-wycieklo-z-e-kiosku-do-rzeczpospolitej

14-06-2014, 18:25

Plotki o śmierci TV przedwczesne. “Jej oglądalność jest nadal wysoka”  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
14-06-2014

O przyszłości mediów publicznych w Polsce i Europie dyskutowali uczestnicy I Międzynarodowej Konferencji Mediów Publicznych, która odbyła w Krakowie. Organizatorem wydarzenia był Uniwersytet Jagielloński oraz Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Konferencja rozpoczęła się panelem, podczas którego studenci Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego przedstawili referaty dotyczące wykorzystania przez media publiczne współczesnych narzędzi komunikacji: blogów, portali społecznościowych, platform interaktywnych. Wspólnie z naukowcami, członkami KRRiT i przedstawicielami spółek radiofonii publicznej dyskutowano o tym, jak ofertę nadawców publicznych uczynić bardziej atrakcyjną dla współczesnego odbiorcy i jak odbiorcę zaangażować w twórcze tworzenie treści telewizyjnych czy radiowych.

Tego samego dnia w odbyła się debata naukowców “Ku przyszłości – media publiczne wobec wyzwań współczesnego świata”.

Pomimo skrajnych opinii wieszczących śmierć telewizji jej oglądalność jest nadal wysoka, a Polska należy pod tym względem do czołówki światowej. Wyraźne są jednaktendencje spadkowe w grupie młodych widzów. Media publiczne muszą zatem implementować nową medialną i społeczną rzeczywistość poprzez zmiany technologiczne i programowe uwzględniające nowy język i estetykę ludzi młodych. Musi je wyróżniać profesjonalizm i rzetelność dziennikarska, jakości programów. Muszą mieć własne serwisy informacyjne, własną twórczość dziennikarską i produkcję filmową, zarówno dokumentalną jak i fabularną, która powinna być odpowiedzią na ofertę komercyjną. Media publiczne mogą przeciwdziałać atomizacji społeczeństwa i rozpadowi więzi międzyludzkich poprzez prezentację treści i wartości wspólnotowych: narodowych, ale i europejskich, wspomagać kulturę, naukę, edukację. Za to warto zapłacić wprowadzając ustawę o finansowaniu mediów publicznych. Bo dobre media publiczne to szansa na lepszą debatę publiczną i sprawniejszy system demokracji – powiedział inaugurując debatę Witold Graboś, zastępca przewodniczącego KRRiT

Podczas dyskusji profesorowie krakowskich uczelni Władysław Stróżewski, Ryszard Tadeusiewicz, Jerzy Vetulani wskazywali na główne zadania mediów publicznych. Zdaniem naukowców powinny one przygotowywać widza do odbioru kultury wysokiej, być innowacyjne i nie bać się ryzyka w wykorzystywaniu nowoczesnych rozwiązań technologicznych, powinny stawiać na wysoką jakość treści, ale także na wysoką jakość przekazu. W czasach, gdy wiedza stała się wartością i przewagą nowoczesnych społeczeństw, media powinny w nowoczesny i profesjonalny sposób konkurować, ale i uzupełniać wiedzę pochodząca z internetu. Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że wyższa jakość oferty mediów publicznych może być ważną odpowiedzią na tabloidyzację i wulgaryzację obecnego przekazu medialnego.

W drugim dniu konferencji w Auli Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego dyskutowano o przyszłości mediów publicznych w Europie. Wprowadzenia do panelu dokonał Robert Suarez Candel z European Broadcasting Union Media Intelligence, prezentując założenia dokumentu strategicznego EBU Vision 2020. Dokument opisuje zmiany rynku medialnego, jakie dokonały się o latach ubiegłych i prognozy na najbliższy okres. Dokument Vision 2020 formułuje też m.in.10 zaleceń dla nadawców publicznych:

• I. Lepiej zrozumieć odbiorców, personalizacja
• II. Zwiększyć zaangażowanie i różnorodność
• III. Ustawić priorytety oferty; jakość, interaktywność
• IV. Stać się najwłaściwszym i najbardziej wiarygodnym źródłem informacji
• V. Stać się ważnym dla młodszych odbiorców
• VI. Upoważnienie, opieka, dzielenie się i tworzenie wartości dodanej (return to society) w społeczeństwie sieciowym
• VII. Przyspieszenie innowacji i rozwoju
• VIII. Zapewnić znaczenie (rozpropagować)
• IX. Przekształcenie kultury organizacyjnej i metod zarządzania
• X. Stworzyć strategię (model, case) dla Mediów Publicznych

Europejska Unia Nadawców, zrzesza 72 nadawców publicznych z 56 krajów, również spoza Europy, oraz 36 członków stowarzyszonych. W październiku 2012 roku, EBU powołała grupę roboczą pod nazwą Vision 2020, która w trakcie prac zebrała opinie ponad 150 członków i ekspertów. Efekt w postaci raportu Vision 2020 przedstawiono podczas Zgromadzenia Ogólnego organizacji pod koniec 2013 roku.

Zwieńczeniem międzynarodowej konferencji były obrady Okrągłego Stołu Mediów. Dyskusja koncentrowała się wokół “Roli mediów publicznych w Polsce, ich społecznych funkcji na tle kierunków i zadań określonych w dokumencie strategicznym EBU Vision 2020″.

“Wobec zmian, jakie następują w europejskim krajobrazie medialnym, media publiczne nie mogą pozostać w tyle. Jako tzw. “media tradycyjne” stają przed wyzwaniem “media-morfozy” – pisał Karol Jakubowicz w “Nowej ekologii mediów”. Muszą się zatem przekształcać, aby nie pozostawać w tyle. Cyfryzacja, jako główna przyczyna konwergencji, stopniowo przekształca wszystkie media elektroniczne w nowe media: multimedialne, interaktywne, potencjalnie nielinearne, zdolne łączyć komunikację masową z indywidualną. Właśnie personalizacja przekazu zmusza i staje się podstawą do redefinicji mediów publicznych – powiedział Sławomir Rogowski, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i moderator obrad Okrągłego Stołu Mediów

Dyskusja toczyła się wokół pięciu najważniejszych problemów i wyzwań dla mediów publicznych w Polsce: finansowania, polityki jakości, optymalizacji zarządzania, nowych technologii i interaktywności rozumianej jako otwartość na potrzeby społeczne.

Uczestnicy zgodzili się, że jednym z podstawowych kryteriów odróżniających media publiczne od konkurencji jest jakość oferty programowej. Odbiorca powinien mieć pewność, że to właśnie nadawcy publiczni zaoferują mu program, którego nie znajdzie w komercyjnej stacji. W ten sposób budowana powinna być też ścisła więź z odbiorcami i przekonanie, że media publiczne są ich mediami, co wiąże się także z łatwiejszym przekonaniem do ich publicznego finansowania. W ocenie dyskutantów wszystkim zmianom, jakie dokonały się na rynku medialnym w ciągu ostatnich 25 lat m.in rozwojowi technologii, zmianom w odbiorze, cyfryzacji, zmianom własnościowym, rozwojowi konkurencji, nie towarzyszyła zmiana modelu finansowania, co doprowadziło szczególnie Telewizję Polską do poważnych problemów.

W dyskusji uczestniczyli m.in. Barbara Borys-Damięcka, senator RP, Henryk Cichecki, członek zarządu Polskiego Radia, prof. Tadeusz Kowalski, członek rady nadzorczej Telewizji Polskiej, prof. Jan Kreft, przewodniczący rady nadzorczej Radia Gdańsk, Stanisław Jędrzejewski, członek rady nadzorczej Polskiego Radia, prezesi spółek rozgłośni regionalnych Polskiego Radia: Radia Kielce, Radia Kraków, Radia Szczecin, Radia Gdańsk, Radia Rzeszów, Polskiego Radia RDC, Radia Katowice, Radia Łódź.

Nasza dyskusja skupiła się wokół największych wartości, jakie mogą i powinny dawać społeczeństwu demokratycznemu media. Czy była przełomem? Na pewno jest ona rodzajem presji środowiska skupionego wokół mediów, bo społeczeństwo ma prawo do dobrych mediów publicznych – powiedział podsumowując obrady Sławomir Rogowski.

Całość: http://media2.pl/media/112017-Plotki-o-smierci-TV-przedwczesne.-Jej-ogladalnosc-jest-nadal-wysoka.html

13-06-2014, 18:05

Raport: Dziennikarze i Social Media 2014  »

Portal medialny.pl
mk
13-06-2014

Social media na stałe zagościły w codziennej pracy polskich dziennikarzy – tak wynika z najnowszego raportu “Dziennikarze i Social Media 2014”. Aż 92% dziennikarzy biorących udział w badaniu korzysta z mediów społecznościowych, jednak darzy je mniejszym zaufaniem niż rok temu. Raport opracowała agencja Multi Communications przy współpracy z Millward Brown SMG/KRC oraz Instytutem Monitorowania Mediów.

Dziewięciu na dziesięciu dziennikarzy korzysta z serwisów social media zarówno prywatnie, jak i zawodowo. W ciągu ostatnich 3 lat bardzo dynamicznie wzrósł odsetek dziennikarzy korzystających z mediów społecznościowych w pracy, z 77% w 2012 roku do 92% w roku bieżącym.

W porównaniu z ubiegłymi latami, media społecznościowe zanotowały spadek zaufania. W 2012 roku 40% dziennikarzy uznawało social media za wiarygodne, podczas gdy tegoroczne badania wskazują, że grupa ta zmniejszyła się do 33%. Wśród badanych tylko 9% uznaje dane pochodzące z mediów społecznościowych za niewiarygodne. Największe zaufanie do mediów społecznościowych posiadają młodzi dziennikarze w grupie do 25. roku życia (44%), a najmniejsze – redaktorzy powyżej 55. roku życia (16%).

Badania „Dziennikarze i Social Media” pokazują, jak ważne z punktu widzenia organizacji są media społecznościowe. Firma może ignorować Facebooka, Youtube’a lub Twittera. Dziennikarze, tak jak konsumenci, zachowują się jednak inaczej. Tworzą opinie w social media i zdobywają informacje w social media. Dlatego tak ważne jest prowadzenie polityki komunikacji poprzez media społecznościowe, zgodnej z polityką PR firmy” – mówi Mariusz Pleban, Prezes Multi Communications.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/44234/raport-dziennikarze-i-social-media-2014.html

13-06-2014, 09:45

Twaróg: Tylko przykład głupiego prawa  »

Dziennik Zachodni
Marek Twaróg
13-06-2014

Marek Twaróg

Po tym, jak w poniedziałek opisaliśmy sposób działania związkowca, który zamiast autoryzować rozmowę z dziennikarką DZ, napisał tekst na nowo i zażądał publikacji (sprawa dotyczyła sporu związkowców z Kompanią Węglową o tzw. flapsy, czyli posiłki regeneracyjne) na chwilę odżył temat autoryzacji.

Pojawiło się kilka dziennikarskich opinii, a sprawa dyskutowana była także na dziennikarstwie Uniwersytetu Śląskiego – generalnie niemal każdy wyrażał swoje zdziwienie, że tak idiotyczny przepis ciągle istnieje. Nie mam jednak wątpliwości, że za chwile znów wszyscy o nim zapomną, pewnie do wyskoku kolejnego działacza czy polityka, któremu wydaje się, że może dyktować dziennikarzowi, co pisać.

Autoryzacja w skrócie polega na tym, że dziennikarz na prośbę rozmówcy musi mu przedstawić cytaty do zatwierdzenia. Zdarza się, że rozmówca z jakiegoś powodu zmienia zdanie, przestaje zgadzać się z tym, co powiedział (z samym sobą, znaczy), no i jest klops. Wtedy redakcje stosują prosty, zgodny z prawem wybieg: zamiast cytatu, omawiają wypowiedzi rozmówcy. Myśmy w poniedziałek też tak zrobili. Głupie dość, prawda? Bawić się w takie podchody… Rzecz jasna mogliśmy i musieliśmy tak zrobić, bo temat to był ważny i Czytelnicy powinni wiedzieć, co związkowiec o nim sądzi. Lecz po co utrzymywać w mocy prawo, które nie ma sensu? Którego nie ma w większości cywilizowanych krajów? Które zakłada złą wolę dziennikarza, nie ufa mu a priori, stawia uczciwość rozmówcy ponad uczciwością dziennikarza. Autoryzacja to drobiazg – jeśli akurat Państwo nie są dziennikarzami albo ich rozmówcami. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale to tylko przykład głupiego prawa. Cisza wyborcza – kolejny niedorzeczny przepis, którego nie da się przestrzegać w dobie internetu. Albo grzywny za łamanie zapisów ustawy o języku polskim, których chyba nigdy żaden sąd nie nałożył. Martwe prawo to idealny sposób na psucie państwa. “Autoryzowany” wywiad w DZ o tym przypomniał.

Marek Twaróg

redaktor naczelny DZ

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3470947,twarog-tylko-przyklad-glupiego-prawa,id,t.html