Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

11-07-2014, 06:30

Minister pracy ma zastrzeżenia do outsourcingu w TVP  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
11-07-2014

Minister pracy i polityki społecznej uważa, że outsourcing części pracowników TVP do firmy zewnętrznej może budzić wątpliwości dotyczące jego zgodności z prawem. – Outsourcing nie ma wad prawnych – zapewnia prezes TVP Juliusz Braun.

Juliusz Braun

Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej, sprawą przejścia części pracowników Telewizji Polskiej do firmy LeasingTeam zajął się po liście, który otrzymał od działającego w TVP związku zawodowego Wizja. Minister poddał analizie prawnej opisane przez związkowców mechanizmy i postanowił poprosić o opinię prezesa TVP Juliusz Brauna.

- Planowane działania Telewizji Polskiej zmierzające do przekazania części pracowników innemu pracodawcy mogą budzić wątpliwości odnośnie ich zgodności z obowiązującym prawem – pisze w liście do Brauna Kosiniak-Kamysz. – Przede wszystkim wątpliwości te dotyczą prawnej możliwości zastosowania art. 231 Kodeksu pracy jako podstawy przekazania części pracowników do agencji pracy tymczasowej, biorąc pod uwagę wymogi jakie stawia się instytucji przejęcia części zakładu pracy na innego pracodawcę – pisze minister.

Kosiniak-Kamysz podkreśla, że przepis ten nakazuje „przejęcie składników majątkowych, zadań oraz zachowanie tożsamości przejętej jednostki, na które składa się m.in. stopień podobieństwa działalności przejmującego pracodawcy prowadzonej przed i po przejęciu pracowników”.

Zdaniem ministra, “planowane działanie restrukturyzacyjne budzi też wątpliwość pod względem zgodności z art. 2. pkt 3 ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, który wskazuje ograniczony zakres stosowania zatrudnienia tymczasowego” -  Jeżeli natomiast u danego pracodawcy występuje potrzeba stałej obsady na konkretnym stanowisku pracy, to nie powinien on korzystać z usług agencji pracy tymczasowej i pracy pracowników tymczasowych – zwraca uwagę Władysław Kosiniak-Kamysz.

- Wątpliwości budzi też zgłaszane w  wystąpieniu, towarzyszące restrukturyzacji zastępowanie umów o pracę umowami cywilnoprawnymi, wbrew art. 22 Kodeksu pracy, który stanowi, że przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwie oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem. Zatrudnienie w wymienionych warunkach jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy – pisze minister pracy i polityki społecznej.

Prezes Juliusz Braun przygotował już odpowiedź na list ministra, w którym pisze, że “przytoczone w wystąpieniu tezy ZZPTiTMP “Wizja” nie mają żadnego potwierdzenia w faktycznych działaniach i nie mają nic wspólnego z prowadzonym w TVP S.A. procesem reorganizacji”.

Szef TVP podkreśla, że „w pełni legalnie zastosowano art. 231 Kodeksu Pracy, ponieważ podstawą reorganizacji pozostaje wydzielenie części zadań i funkcji wykonawczej (dziennikarskiej, montażu, charakteryzacji i grafiki komputerowej w 22 jednostkach organizacyjnych) poza strukturę TVP S.A., utrzymane zostaje zachowanie tożsamości przejmowanych przez firmę zewnętrzną zadań – LeasingTeam nadal będzie świadczyć usługi: dziennikarskie, montażu, charakteryzacji i grafiki, (zatem pracownicy realizować będą zadania zgodnie ze swoimi kompetencjami), zrealizowane 1 lipca przejście części zakładu pracy na nowego pracodawcę obejmuje również transfer składników mienia (czasowe, odpłatne udostępnienie udzielone za zgodą Walnego Zgromadzenia), przejście pracowników do nowego pracodawcy jest wyłącznie konsekwencją wdrożonych zmian wewnątrzorganizacyjnych wprowadzonych stosownymi regulacjami wewnętrznymi.”

- Z prawnego punktu widzenia zastosowanie art. 231 Kodeksu Pracy do procesu outsourcingu usług jest nie tylko w pełni uzasadnione, ale również konieczne – pisze Braun. Prezes podkreśla też, że “teza związku zawodowego “Wizja”, że przejmowani pracownicy stali się pracownikami tymczasowymi, nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości”.

- Instytucja art. 231 Kodeksu pracy wyraźnie stanowi o ciągłości stosunku pracy pracowników podlegających przejściu do nowego pracodawcy. Pracownicy, którzy podlegali przejściu do nowego pracodawcy nie stali się w wyniku dokonanego przejęcia pracownikami tymczasowymi. Nigdy nie było i nie ma nie tylko takiego zamiaru, ale i takiej możliwości prawnej. Prawu pracy nie jest znana możliwość przekształcenia “kodeksowego” stosunku pracy w stosunek pracy tymczasowej oparty na zupełnie innej podstawie normatywnej (ustawa z 9 lipca 2003r. o zatrudnianiu pracowników tymczasowych) – czytamy w odpowiedzi prezesa TVP.

Juliusz Braun podkreśla, że “zaplanowany proces outsourcingu – rozumiany jako wydzielenie poza struktury spółki określonych funkcji i zadań, a w konsekwencji również przejście części pracowników je realizujących – jest procesem zabezpieczającym interesy TVP S.A., ale nade wszystko samych pracowników, co nie byłoby możliwe przy realizacji scenariusza opartego o dotychczas stosowane zabiegi restrukturyzacyjne realizowane w zakresie zwolnień, w tym zwolnień grupowych”

Outsourcing dotyczy ponad 400 pracowników TVP (dziennikarzy, montażystów, charakteryzatorów, grafików), którzy od lipca br. zostali przeniesieni do firmy LeasingTeam, wybranej przez spółkę w przetargu. Będą w niej mieć zagwarantowaną pracę przez dwa lata, w tym rok na niezmienionych warunkach.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/minister-pracy-ma-zastrzezenia-do-outsourcingu-w-tvp

09-07-2014, 15:37

“Gazeta Wrocławska” do “Gazety Wyborczej”: kłamiecie i manipulujecie naszymi tekstami o “wstrętnych Cyganach”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
09-07-2014

Redaktor naczelny “Gazety Wrocławskiej” (Polskapresse) zarzucił “Gazecie Wyborczej” (Agora), że krytykując teksty pierwszego dziennika o Romach, dopuszcza się kłamstw i manipulacji, a na swoim portalu toleruje obraźliwe komentarze. – Czy fatalne wyniki sprzedaży “Wyborczej” spowodowały, że gazeta rozpoczęła ataki na konkurencję? – pyta.

W zeszły piątek dziennikarka wrocławskiego dodatku “Gazety Wyborczej” Magda Piekarska zaapelowała do “Gazety Wrocławskiej” w tytule swojego tekstu: “Skończcie pisać o wstrętnych Cyganach”.

- “Gazeta Wrocławska” posługując się rasistowskimi etykietkami, prowokuje do nienawiści. Nie ma na to zgody! – stwierdziła Piekarska. – Cyganie atakują. Cyganie obłapiają. Cyganie kradną. Cyganie są brudni i śmierdzą. Ten zestaw najczarniejszych rasistowskich stereotypów serwuje swoim czytelnikom “Gazeta Wrocławska”. To kolejne odcinki liczącego już dobre ponad dwadzieścia odsłon cyklu, który można opatrzyć wspólnym tytułem: “Wstrętni Cyganie atakują” – dodała dziennikarka, wyliczając teksty z ostatniego miesiąca z “Gazety Wrocławskiej” opisujące zakłócające porządek incydenty wywołane przez Romów.

- Część to bezrefleksyjnie publikowane przez redakcję listy od czytelników, część – teksty pisane przez dziennikarzy. Najczęściej to próby interwencji lub zwykłe informacje dotyczące drobnych, pozbawionych znaczenia wydarzeń - zaznaczyła Piekarska, dodając, że konkurencyjny dziennik nie relacjonuje podobnych sytuacji z udziałem Polaków.

Według Magdy Piekarskiej “Gazeta Wrocławska” stara się w ten sposób zwiększyć odwiedzalność swojego serwisu internetowego i sprzedaż wersji drukowanej. Dziennikarka wytknęła też konkurencji nienawistne, obraźliwe komentarze pod adresem Romów, które pojawiły się na jej fanpage’u facebookowym.- Wcześniejsze apele, ogłaszane poza gazetowymi łamami, nic nie dały – były dziennikarz “Wyborczej” Adam Domagała nie doczekał się odpowiedzi na list otwarty skierowany do redaktora naczelnego “Wrocławskiej”, zamieszczony na Facebooku - zaznaczyła.

Ponadto w „Gazecie Wyborczej” zamieszczono list otwarty do naczelnego „Gazety Wrocławskiej”, w którym 129 osób, głównie z branży kultury, zarzuca dziennikowi nakręcanie spirali nienawiści do Cyganów oraz prowokowanie do ksenofobii i rasizmu.

We wtorek redaktor naczelny “Gazety Wrocławskiej” Arkadiusz Franas odpowiedział na te zarzuty w komentarzu zatytułowanym: “Dlaczego”‘Gazeta Wyborcza” kłamie, manipuluje i nawołuje do nienawiści”. Zauważył, że dziennikarka “GW” zarzuca jego dziennikowi pisanie o “wstrętnych Cyganach”, chociaż takie określenie nie pojawiło się w żadnym tekście.

- My tylko pokazujemy to, co dzieje się we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Zarówno z udziałem Cyganów, jak i przedstawicieli innych narodowości. Chodzi głównie oczywiście o nas, Dolnoślązaków – podkreślił.

Franas zwrócił uwagę, że w serwisie internetowym “Gazety Wrocławskiej” pojawia się codziennie ok. sto artykułów, natomiast tekstów o Romach przez dłuższy czas ukazało się 20, licząc z listami od czytelników. Dodał, że cytując jego felieton sprzed roku, “Wyborcza” dopuściła się manipulacji, wybierając fragment krytykujący Romów, a pomijając apel o reakcję do władz miejskich i zwykłych ludzi.

- Owszem, popełniamy błędy. I przez redaktorskie sito nie powinien przejść w felietonie mojego kolegi z działu sportowego niezbyt mądry dowcip o Cyganach. Nie powinien i koledze to wytłumaczyłem. Ale w tej redakcji nie ma, nie było i nie będzie miejsca na jakiekolwiek zachowania rasistowskie czy godzące w godność drugiego człowieka - zadeklarował naczelny “Gazety Wrocławskiej”.

Ponadto zauważył, że chociaż pod tekstami w serwisie internetowym wrocławskiego dodatku “GW” zamieszczanych jest stosunkowo niewiele komentarzy, przez dłuższy czas widoczne są te obraźliwe, nienawistne. – Choć wczoraj ze strony “Gazety Wyborczej” komentarze znikały z prędkością światła. To, że te nawołujące do nienawiści, to rozumiem. Trochę mi smutniej, że też i te, które popierały “Wrocławską”. Dużo ich było i tak miło mi się robiło, jak je czytałem. Bardzo rzeczowe. Zachowałem je – zaznaczył.

Franas wykpił również list otwarty w tej sprawie ogłoszony przez “Wyborczą”. Zwrócił uwagę, że podpisały go także osoby mieszkające w Oslo i Paryżu oraz pracownicy instytucji finansowanych przez wrocławski i dolnośląski samorząd, który często jest krytykowany przez “Gazetę Wrocławską”.

Według Arkadiusza Franasa to “Gazeta Wyborcza” ma powody walczyć o poprawę wyników sprzedażowych, ponieważ w maju br. jej sprzedaż na Dolnym Śląsku zmalała w skali roku o 18 proc. i wynosiła o 4 tys. egz. mniej niż sprzedaż “Gazety Wrocławskiej”. – Celowe działanie? Wszystko na to wskazuje. Bo właśnie w chwili opublikowania danych “Gazeta Wyborcza” przypuściła atak na nas, swojego konkurenta, oczerniając nas kłamliwymi epitetami, przywołując najbardziej bolesne w tym kraju analogie do działalności nazistowskiej partii NSDAP i czasów faszyzmu w Europie. A tylko dlatego, że piszemy prawdę i zajmujemy się tym, co niepokoi wrocławian - podkreślił.

W maju br. średnia sprzedaż ogółem “Gazety Wrocławskiej” wynosiła 18 848 egz. (według danych ZKDP). Z kolei średnia sprzedaż ogółem “Gazety Wyborczej” w całym kraju wynosiła 170 276 egz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/gazeta-wroclawska-do-gazety-wyborczej-klamiecie-i-manipulujecie-naszymi-tekstami-o-wstretnych-cyganach

09-07-2014, 07:52

500 tys. zł kary dla wydawcy “Wprost”. “Skandaliczna decyzja”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
09-07-2014

Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła na Platformę Mediową Point Group karę w wysokości 500 tys. zł za niewłaściwe sporządzenie sprawozdań finansowych. Prezes spółki Michał M. Lisiecki nazywa decyzję skandaliczną i zapowiada odwołanie.

KNF po przeprowadzonym postępowaniu uznała, że skonsolidowane sprawozdania finansowe Platformy Mediowej Point Group za lata 2009 i 2010 oraz skrócone śródroczne sprawozdania finansowe za rok 2010 zostały sporządzone z naruszeniem Międzynarodowych Standardów Rachunkowości. – Użytkownicy tych sprawozdań nie otrzymali zatem rzetelnego i kompletnego obrazu sytuacji majątkowej i finansowej podmiotu, w akcje którego zainwestowali swoje środki – podała Komisja.

Michał Lisiecki

Zdaniem KNF, “naruszenia MSR były istotne zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym” – Gdyby spółka dokonała ujęcia wskazanych aktywów w sposób prawidłowy, wówczas w sposób istotny wpłynęłoby to na jej skonsolidowany wynik finansowy w 2009 r. oraz wartość kapitałów własnych wykazywanych w 2009 i 2010 r. – czytamy w komunikacie.

Jakich dokładnie naruszeń miała się dopuścić PMPG? Po pierwsze chodzi o nieobjęcie konsolidacją sprawozdania finansowego spółki zależnej Point Group Financial Admobile przy sporządzeniu sprawozdań finansowych za lata 2009 i 2010 oraz za I półrocze 2010 roku.

Kolejny zarzut to nieprzeprowadzenie testu na utratę wartości firmy powstałej w wyniku połączenia jednostek gospodarczych: Gemtex sp. z o.o., Agencja Wydawniczo Reklamowa Wprost sp. z o. o., News PR.pl sp. z o. o., Admobile sp. z o. o., Sport 24.pl sp. z o. o. przy sporządzeniu sprawozdania finansowego za rok obrotowy 2009.

Zdaniem Komisji, PMPG nie przeprowadziła też testu na utratę wartości firmy powstałej w wyniku objęcia udziałów w jednostce Agencja Wydawniczo Reklamowa Wprost sp. z o. o. przy sporządzeniu sprawozdania finansowego za rok obrotowy 2010.

KNF uznała również, że spółka nie dokonała na dzień bilansowy 31 grudnia 2010 r. ostatecznego rozliczenia wartości firmy powstałej w wyniku objęcia udziałów w spółce AWR “Wprost” sp. z o. o. przy sporządzeniu sprawozdania finansowego za rok obrotowy 2010.

Poza tym PMPG miała błędnie ująć wartości niematerialne  dotyczące znaku towarowego oraz aktywnej listy klientów spółki zależnej Gemtex przy sporządzeniu sprawozdania finansowego za I półrocze 2010 .

Platforma Mediowa Point Group zapowiada, że odwoła się od orzeczenia Komisji Nadzoru Finansowego. – Złożymy wniosek do KNF o ponowne rozpoznanie sprawy, mając nadzieję na jej bezstronne i wnikliwe rozpatrzenie – zapowiada Michał M. Lisiecki, prezes PMPG. Spółka nie zgadza się z decyzją KNF, a zwłaszcza z wysokością nałożonej na nią kary.

Zdaniem Lisieckiego, jej wysokość jest związana z ostatnimi publikacjami należącego do PMPG tygodnika „Wprost”. W ostatnich wydaniach ujawnił on zapisy prywatnych rozmów polityków Platformy Obywatelskiej, szefów instytucji państwowych oraz biznesmenów, m.in. szefa NBP Marka Belki, ministrów Radosława Sikorskiego i Bartłomieja Sienkiewicza i prezesa PKN Orlen Jacka Krawca.

PMPG w swoim komunikacie podała, że Komisja Nadzoru Finansowego wszczęła postępowanie administracyjne w przedmiocie nałożenia kary z urzędu w października 2011 roku. Sprawa dotyczyła sprawozdań finansowych spółki za lata 2009-2011, do których zastrzeżeni zgłaszali biegli rewidenci.

- Takie, a nie inne działania zalecał i opiniował spółce doradca, partner w firmie Ernst&Young, Zbigniew Jusis, którego profesjonalizmu nie mieliśmy podstaw kwestionować - podkreśla Lisiecki.

Jak podano w komunikacie “kiedy audytor zakwestionował sprawozdania, spółka skorygowała raporty w kolejnych latach. Od 2012 roku biegli nie zgłaszają zastrzeżeń do sposobu sporządzania sprawozdań finansowych PMPG”.

- Nie można karać spółki za to, że audytor zgłosił zastrzeżenia do sposobu prezentacji danych w sprawozdaniu finansowym. Występowanie ewentualnych zastrzeżeń w opinii biegłego rewidenta świadczy o rzeczywistym i rzetelnym badaniu sprawozdania oraz o tym, że współpraca spółki z audytorem oparta jest na zasadach pełnej przejrzystości - mówi prezes PMPG.

- Jako spółka publiczna, poddajemy nasze sprawozdanie badaniu właśnie po to, żeby akcjonariusz i inwestorzy otrzymali rzetelną opinię o stanie finansów spółki -  podkreśla Lisiecki. – Konfrontując sprawozdanie finansowe z wiedzą biegłego rewidenta, zarząd oczekuje ewentualnych zastrzeżeń, aby w następnym okresie móc zastosować się do udzielonych rekomendacji i wprowadzić odpowiednie zmiany – dodaje.

Lisiecki ujawnia też, że postępowanie KNF w tej sprawie trwało ponad dwa lata, do tej pory kosztowało PMPG ponad 100 tys. zł. - Wielkość nałożonej przez KNF kary jest nieproporcjonalna w stosunku do wielkości naszej spółki i jej przepływów gotówkowych, dlatego muszę nazwać ją skandaliczną. Uważam, że po wyjaśnieniach i pismach, które przesłaliśmy do KNF, nie powinniśmy otrzymywać kary, a co najwyżej upomnienie lub zalecenie. Takimi środkami również nadzór dysponuje, ale nie stosuje ich prawie nigdy - mówi prezes w rozmowie z PAP.

PMPG podkreśla też, że zastrzeżenia, które badał KNF, dotyczyły tylko poszczególnych pozycji sprawozdania finansowego i nie powodowały zniekształcenia ogólnego obrazu przekazywanego przez te raporty. W swych opiniach biegli rewidenci stwierdzili każdorazowo, że poza wskazanymi zastrzeżeniami sprawozdania finansowe rzetelnie przedstawiały sytuacje majątkową spółki.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/500-tys-zl-kary-dla-wydawcy-wprost-skandaliczna-decyzja

08-07-2014, 15:51

Właściciel Polskapresse inwestuje w wydawnictwo regionalne w Niemczech  »

Press
LL
08-07-2014

Grupa wydawnicza Verlagsgruppe Passau zapowiedziała przejęcie bawarskiego wydawnictwa BGL.

Kwota transakcji nie została ujawniona. Przejmowane wydawnictwo debiutowało w 1840 roku. Jest wydawcą szeregu tytułów regionalnych i lokalnych ukazujących się na terenie Bawarii m.in. “Reichenhaller Tagblatt” i “Freilassinger Anzeiger”. Zakup zostanie sfinalizowany po uzyskaniu zgody regulatorów rynku.

Verlagsgruppe Passau oprócz działalności wydawniczej w Niemczech prowadzi również biznesy w Polsce (należy do niej Grupa Wydawnicza Polskapresse, a poprzez nią Media Regionalne), Czechach i na Słowacji.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/45816,Wlasciciel-Polskapresse-inwestuje-w-wydawnictwo-regionalne-w-Niemczech

08-07-2014, 12:36

Nowi niemieccy jurorzy w konkursie o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską  »

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
Magdalena Maria Przedmojska
08-07-2014

Nowi niemieccy jurorzy w konkursie o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską im. Tadeusza Mazowieckiego ● Kolejna edycja konkursu jesienią 2014 r.

W XVIII konkursie o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską im. Tadeusza Mazowieckiego, który rozpisany zostanie jesienią br., w niemieckim jury zasiądzie dwóch nowych jurorów. Po trzyletniej honorowej działalności, jury w edycji 2013/2014 po raz ostatni reprezentowali Thomas Rautenberg i Helga Hirsch. Partnerzy Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej pragną podziękować im za współkształtowanie konkursu. Ich miejsce w konkursie zajmą redaktor „Märkische Oderzeitung” i tegoroczny laureat Nagrody Honorowej Premiera Kraju Związkowego Brandenburgia Dietrich Schröder oraz redaktor naczelny Radio/Aktualności rozgłośni NDR w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Jürgen Hingst. Niemiecka jurorka Bogna Koreng, a także polscy członkowie jury: Jacek Kamiński, Dorota Zyń-Horbaczewska i Robert Migdał będą nadal sprawować urząd.

“Cieszymy się, że udało nam się do tego wymagającego, czasochłonnego i odpowiedzialnego zadania pozyskać tak znane i uznane osobistości. Jesteśmy przekonani, że również w następnej edycji konkursu zgłoszenia dostarczą wystarczających powodów do żywiołowej debaty o jakości oraz treści prac. Już teraz cieszę się na ogłoszenie zwycięzców podczas przyszłorocznej Gali w Szczecinie.“ – powiedziała w imieniu organizatorów konkursu kierownik niemieckiego Biura Nagrody w Dreźnie, Heidrun Müller.

Do konkursu o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską im. Tadeusza Mazowieckiego można zgłaszać prace, które poszerzają wiedzę Polaków i Niemców o sobie nawzajem, a przez to w szczególny sposób przyczyniają się do poznania i zrozumienia kraju sąsiada. Nadesłane prace powinny opisywać aktualne sprawy polityczne, gospodarcze, społeczne, informować o osiągnięciach nauki i kultury po drugiej stronie Odry, a także przybliżać życie codzienne sąsiada. Zwycięzcy wyłaniani są podczas uroczystej Gali w ramach Polsko-Niemieckich Dni Mediów w regionie gospodarza danej edycji.

Jury eksperckie składa się z polskich i niemieckich dziennikarzy reprezentujących kategorie Prasa, Radio, Telewizja. W tych kategoriach jest również przyznawana Nagroda. Jej wysokość w każdej kategorii wynosi 5000 euro. Fundatorami nagrody są Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Fundacja Roberta Boscha oraz sześć regionów przygranicznych – kraje związkowe: Brandenburgia, Meklemburgia-Pomorze Przednie i Wolne Państwo Saksonia oraz województwa: dolnośląskie, lubuskie i zachodniopomorskie.

Informacje: http://www.polsko-niemiecka-nagroda-dziennikarska.pl/

 

Kontakt:

 

Magdalena Maria Przedmojska

koordynator projektów

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej

ul. Zielna 37, 00-108 Warszawa

tel.: + 48 (22) 338 62 73

faks: + 48 (22) 338 62 01

magdalena.przedmojska@fwpn.org.pl

 

Heidrun Müller

Sächsische Staatskanzlei

Geschäftsstelle Deutsch-Polnischer Journalistenpreis

Archivstraße 1, 01097 Dresden, Niemcy

tel.: +49 (351) 564 1332

faks: +49 (351) 564 1359

kom.: +49 177 246 5130

dpjp@sk.sachsen.de

Całość: http://www.polsko-niemiecka-nagroda-dziennikarska.pl/

08-07-2014, 10:10

Czuchnowski i Kącki przypominają “Wprost”, czym jest dziennikarstwo i ostrzegają: stąpacie po kruchym lodzie  »

Tok.FM
red
08-07-2014

- “Wprost” stąpa po cienkim lodzie. Jeśli zamierza przyzwyczajać swoich odbiorców do podsłuchanych rozmów, oczekiwania czytelników będą rosnąć. Jeśli redakcja zwietrzyła interes w takich metodach, to wkrótce reszta zespołu powinna wyjąć swoje archiwalne nagrania. Gdy i te się skończą, proponujemy, by nagrywali swoje rodziny i znajomych – piszą Marcin Kącki i Wojciech Czuchnowski, dziennikarze “Gazety Wyborczej”.

Dziennikarstwo to przekaz do opinii publicznej, który pozwala jej wyrobić sobie zdanie na temat rzeczywistości, poznać mechanizmy systemu demokratycznego, by sprawniej się w nim poruszać. To również służba publiczna, w której interes społeczny ma wartość najwyższą. Żargon knajpiany czy wódczany nagrany podstępem ma co najwyżej walor rozrywkowy, podobnie jak pogaduszki bohaterów “Warsaw Shore” – piszą w dzisiejszej “Gazecie Wyborczej” Wojciech Czuchnowski i Marcin Kącki, dwaj dziennikarze śledczy.

Ich zdaniem “wprowadzenie powszechnego zwyczaju podsłuchiwania i publikowania podsłuchów ten porządek burzy. Sprawia też, że tracimy zaufanie naszych rozmówców, bez którego nie jesteśmy w stanie zebrać wiarygodnego materiału”.

I dodają: – “Wprost” stąpa po cienkim lodzie. Jeśli zamierza przyzwyczajać swoich odbiorców do podsłuchanych rozmów, oczekiwania czytelników będą rosnąć. Jeśli redakcja zwietrzyła interes w takich metodach, to wkrótce reszta zespołu powinna wyjąć swoje archiwalne nagrania. Gdy i te się skończą, proponujemy, by nagrywali swoje rodziny i znajomych. Możemy też wyobrazić sobie postdziennikarstwo, które – pozbawione zysków z publikacji – poszuka profitów w niepublikowaniu. Możemy wyobrazić sobie nawet nagrodę dla dziennikarza za najlepszy (najdroższy) nieopublikowany materiał – piszą.

 

Całość: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103088,16287366,Czuchnowski_i_Kacki_przypominaja__Wprost___czym_jest.html#TRrelSST