20-08-2014, 15:47
Latkowski dostarczył prokuraturze pendrive’a z dokumentami ws. WSI »
PAP
20-08-2014
Redaktor naczelny tygodnika “Wprost” Sylwester Latkowski dostarczył w środę do prokuratury nośnik, na którym – według jego słów – są pliki z tajnymi dokumentami, które były podstawą do opracowania aneksu do raportu Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI – informuje Polska Agencja Prasowa.
Latkowski przyniósł do Prokuratury Okręgowej w Warszawie pamięć USB z plikami w formacie PDF. “Dostarczyliśmy dokumenty w formie pliku PDF na pendrive, a liczono na to, że będziemy mieć te dokumenty w postaci papierowej” – powiedział Latkowski po wyjściu. Jak dodał nośnik został opisany przez prokuratorów.
Rzecznik prokuratury prok. Przemysław Nowak potwierdził, że nośnik został dostarczony do prokuratury i że – według słów Latkowskiego – są na nim tajne dokumenty. “W pierwszej kolejności będziemy starali się zweryfikować, czy to rzeczywiście są informacje niejawne o klauzuli ściśle tajne” – zapowiedział Nowak. Jeśli by się to potwierdziło, w dalszej kolejności śledczy będą zmierzać do ustalenia, kto i kiedy ujawnił te dokumenty.
Latkowski i dziennikarz “Wprost” Michał Majewski zostali w środę przesłuchani w charakterze świadków. “Złożyłem myślę, że dość obszerne zeznanie, jeśli chodzi o to, w jakiej formie to uzyskaliśmy, ale od razu musiałem zastrzec, że chronimy źródło i nasz informator będzie chroniony” – powiedział redaktor naczelny tygodnika. Poinformował też, że śledczy nie pytali o źródło przecieku, zaś redakcyjne wydruki z plików zostały zniszczone.
Przed wejściem do prokuratury Latkowski mówił, że ma nadzieję, iż prokuratura nie będzie stawiać zarzutów dziennikarzom. Śledztwo jest bowiem prowadzone w oparciu o art. 265 kodeksu karnego, który w paragrafie 1. stanowi: “Kto ujawnia lub wbrew przepisom ustawy wykorzystuje informacje stanowiące tajemnicę państwową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5″.
“Ja mam nadzieję, że żadnych zarzutów, ani ja, ani Michał Majewski, ani inni dziennikarze, którzy są autorami tekstów w tygodniku +Wprost+, nie dostaną, bo niby za co? Za to, że od siedmiu lat służby państwa polskiego nie są w stanie upilnować dokumentów? Tajnych, najtajniejszych, które ponoć są w jednym egzemplarzu” – powiedział Latkowski.
Powtórzył, że przeciek dokumentów dotyczących WSI nastąpił w 2007 r. “Mamy na to konkretne dowody. (…) Ten przeciek nie nastąpił teraz” – powiedział.
Śledztwo ws. wycieku ściśle tajnych dokumentów Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła w poniedziałek. Dotyczy ono – jak informował rzecznik tej prokuratury – “zaistniałego na przełomie lipca i sierpnia 2014 r. w nieustalonym miejscu ujawnienia informacji niejawnych o klauzuli „ściśle tajne” zawartych w materiałach będących podstawą stworzenia tzw. aneksu do raportu z weryfikacji WSI”.
Tego dnia tygodnik “Wprost” podał, że tajne materiały wyciekły z kierowanej przez Antoniego Macierewicza Komisji Weryfikacyjnej WSI i po siedmiu latach są po raz pierwszy ujawniane. Materiały, a konkretnie 47 stron opatrzonych adnotacjami “ściśle tajne” i “egzemplarz pojedynczy”, miały trafić do redakcji dwa tygodnie temu.
Według tygodnika w 2007 r. na podstawie m.in. tych materiałów miał być stworzony aneks do raportu z weryfikacji WSI. Aneks został przekazany ówczesnemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, który nie zdecydował się na jego ujawnienie. Dokument spoczywa w kancelarii tajnej Kancelarii Prezydenta RP i również Bronisław Komorowski nie korzysta z prawa do jego ujawnienia.





