Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

25-10-2014, 19:54

Jerzy Domański laureatem Nagrody im. Aleksandra Małachowskiego  »

Dziennikarze RP - Portal Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej
25-10-2014

Aleksander Małachowski polityk, działacz opozycji w czasach PRL, publicysta, wolnomularz, przewodniczący Unii Pracy, poseł na Sejm X, I, II i IV kadencji, wicemarszałek Sejmu w latach 1993–1997, zmarł w styczniu 2004 roku, ale w kręgach Unii Pracy pamięć o tej wyjątkowej postaci jest ciągle żywa. Wyrazem tego jest doroczna nagroda upamiętniająca dokonania i dorobek tego wybitnego dziennikarza i polityka.

Wręczenie nagrody im. Aleksandra Małachowskiego za niezależność dziennikarską Jerzemu Domańskiemu redaktorowi naczelnemu tygodnika "Przegląd"

Laureatem tegorocznej, III edycji Nagrody im Aleksandra Małachowskiego, za dziennikarską niezależność został Jerzy Domański – Redaktor Naczelny tygodnika “Przegląd”, przewodniczący naszego Stowarzyszenia.

Marek Pol, przewodniczący Rady Krajowej Unii Pracy, w wygłoszonej laudacji podkreślił tę szczególną niezależność “Przeglądu”, jako jedynego lewicowego tygodnika, nie ulegającego trendom i modom, wiernie realizującego linię programową nakreśloną przed piętnastoma laty przez redaktora Jerzego Domańskiego. Wiele partii (lewicowych) chciało wpływać na kształt “Przeglądu”, wszystkie odbiły się jak od ściany – przypomniał Marek Pol.

Poprzednimi laureatami nagrody byli : Jacek Żakowski (Polityka) i Cezary Michalski (Krytyka Polityczna).

Całość: http://dziennikarzerp.org.pl/jerzy-domanski-laureatem-nagrody-im-aleksandra-malachowskiego/

25-10-2014, 19:23

Szok i spór dziennikarzy po agenturalnej teorii Ewy Stankiewicz o śmierci Brygidy i Dariusza Kmiecików  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
25-10-2014

Według Ewy Stankiewicz, publicystki Telewizji Republika i Radia Wnet, śmierć Dariusza Kmiecika, Brygidy Frosztęgi-Kmiecik i ich dziecka może być znakiem ostrzegawczym rosyjskiego wywiadu dla polskich mediów. Zdecydowana większość dziennikarzy przyjęła tę teorię z niedowierzaniem i niesmakiem.

Ewa Stankiewicz

Dariusz Kmiecik, reporter “Faktów” TVN, jego żona Brygida Frosztęga-Kmiecik, reportażystka TVP Katowice, oraz ich dziecko zginęli w czwartek po wybuchu gazu w kamienicy w Katowicach.

W sobotę w serwisie internetowym Radia Wnet pojawił się komentarz Ewy Stankiewicz, dyrektor artystycznej Telewizji Republika, w którym zasugerowała, że ta tragedia może być efektem działania rosyjskiego wywiadu.

- Mi przychodzi do głowy pytanie czy jeśli ginie rodzina dziennikarzy razem z dzieckiem, czy to nie jest jakiś rodzaj prewencji środowiska, które chce zdyscyplinować po prostu swoich ludzi w Polsce. Oczywiście to może być bardzo oderwane od rzeczywistości i nie twierdzę, że tak jest, natomiast zadaję sobie to pytanie – stwierdziła publicystka. – Agentura rosyjska w Polsce jest i ponieważ w tej chwili coraz bardziej nasila się konflikt Polska-Rosja to jakby mocodawcy tej agentury muszą zdyscyplinować środowisko, które ma i wśród nich na pewno są dziennikarze, to wiemy. No i pytanie czy to nie ma być taki sygnał dla tego środowiska, taki sygnał dyscyplinujący, sygnał prewencyjny. Zadaję sobie to pytanie, nie znam odpowiedzi na to pytanie natomiast wydaje mi się, że warto byłoby również od tej strony to co się wydarzyło w Katowicach – dodała. Już na początku zaznaczyła, że zapewne za ten komentarz skrytykują ją “oszołomy z sekty użytecznych idiotów w Polsce”.

Faktycznie zdecydowana większość dziennikarzy komentujących to na Twitterze przyjęła taką teorię z niedowierzaniem i niesmakiem. - Stankiewicz powinna negocjować z Wiernikowską prawa do tytułu książki, która ta popełniła lata temu – “Zwariowałam” - napisał Michał Majewski z “Wprost”. - Znów mi mowę odebrało - przyznał Tomasz Skory z RMF FM. - Kiedy myślisz, ze już Cię nic nie zaskoczy, pojawia się Ewa Stankiewicz - dodał jego redakcyjny kolega Grzegorz Kwolek. - Aż mnie nosi po wpisie Ewy Stankiewicz. A lekarz zabronił mi się denerwować… - stwierdził Michał Tracz z TVN24. -Drodzy niepokorni, pomóżcie koleżance, jest naprawdę źle - ocenił Witold Głowacki z “Polski” i “Przeglądu Idei”. - Czy jest na sali specjalista? - pytała Agnieszka Gozdyra z Polsat News. Natomiast Konrad Piasecki z RMF FM sparodiował ten komentarz.

Pochylmy się nad stanem umysłu Ewy Stankiewicz, która uważa, że rosyjska agentura maczała palce w wybuchu w Katowicach. Prawicowi dziennikarze powinni o nią zadbać - stwierdziła Monika Olejnik z Radia ZET i TVN24. - Tekstem o tragicznej śmierci dziennikarzy i agenturze Rosji sponsorowane przez PiS Radio Wnet udowadnia, że prawica w Polsce to stan umysłu - napisał Jarosław Kuźniar z TVN24.

Ewę Stankiewicz skrytykowali również dziennikarze z mediów konserwatywnych. - No tak, to faktycznie jest oderwane od rzeczywistości - ocenił Łukasz Warzecha z “Super Expressu” i “W Sieci”. - Dlaczego tylko Ewa Stankiewicz zrozumiała ten sygnał? – ironizował Michał Szułdrzyński z “Rzeczpospolitej”. Z kolei Samuel Pereira z “Gazety Polskiej Codziennie” zaznaczył, że inni publicyści i media też zaliczyli wcześniej podobne wpadki. - Groteskowe jest to czepianie się Stankiewicz przez ludzi, którzy klaskali kolejnym rewelacjom o “pijanych pilotach” itd… - zgodził się z nim Dawid Wildstein.

Relacjonując komentarz Stankiewicz w sobotę wieczorem, dziennikarz NaTemat.pl Jakub Noch stwierdził już w tytule: “Prawica przekracza kolejne granice przyzwoitości”. W tekście zaznaczył, że Radio Wnet, na którego stronie internetowej ukazała się ta opinia, jest kierowane przez Krzysztofa Skowrońskiego, prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. - Wydaje się, że bardziej na miejscu jest jednak pytanie, czy ten kuriozalny i żerujący na śmierci rodziny dziennikarzy TVN i TVP felieton nie powinien być sygnałem dla środowiska polskiej prawicy, by pójść wreszcie po rozum do głowy. I choć odrobinę przyzwoitości… - ocenił.

Takie uogólnienie oburzyło Michała Szułdrzyńskiego. - Paskudny tekst w odpowiedzi na szalony tekst. To odpowiedź lewicy? Paskudny bo wykorzystuje absurdalny i szkodliwy tekst E. Stankiewicz do ataku na cala prawicę - stwierdził. - To niechże do cholery ktoś z prawej strony zaprotestuje albo się odetnie zamiast publikować coś takiego – zasugerowała mu Agnieszka Gozdyra. - A ty się odcinasz od głupich tekstów “Krytyki Politycznej”? - zapytał ją Szułdrzyński. - Odcinam się od głupoty i szaleństwa bez względu na barwy. A spora część prawej strony tamtą panią od dawna legitymizuje - odpowiedziała dziennikarka Polsat News.

- Z “atakiem na prawicę” tu jest jak z “atakami na Polaków” w tekstach typu “Polacy ukradli”. Zamiast krzyczeć “Nie, to nie my”, napiętnowane środowiska powinny zabrać się za swoje czarne owce – tłumaczył Jakub Noch. – Czyli odpowiedzialność zbiorowa? – zapytał Szułdrzyński. – Na pewno odpowiedzialność Wnet i red. Skowrońskiego – szefa SDP. To już całkiem spory wycinek prawicy – odpowiedział Noch.

Rozumiem, że teraz każdy tekst syna Wandy Nowickiej nt. Katynia możemy też rozciągać na “całe środowisko”? – zasugerował Marek Magierowski, dziennikarz “Do Rzeczy”. I dodał, że problemem w tej sytuacji nie jest to, że dziennikarze prawicowi nie chcą skrytykować Stankiewicz, tylko że publicyści liberalni nigdy nie odcięli się np. od rozpowszechnianych wcześniej przez nich nieprawdziwych teorii w sprawie katastrofy smoleńskiej. - Proszę uprzejmie, piętnujcie “prawicowe teorie spiskowe”, byłoby jednak uczciwiej z Waszej strony, gdybyście najpierw przeprowadzili taki mały, świecki, rachuneczek sumienia - stwierdził.

NaTemat.pl już w piątek wieczorem zablokował możliwość komentowania tekstu o śmierci Brygidy i Dariusza Kmiecików, o czym zdecydował współwłaściciel portalu, Tomasz Lis, informując o tym na swoim blogu we wpisie zatytułowanym “Stop zbydlęceniu!”. - Nie myślałem, że nasi hejterzy, nienawistnicy i niegodziwcy są w stanie mnie zaskoczyć. A jednak, poziom nienawiści w niebezpiecznie wielu komentarzach jest porażający i przerażający. Żeby było smutniej, najwięcej dzikiej agresji i totalnej nienawiści jest w postach pisanych przez samozwańczych obrońców katolickiej wiary - stwierdził Lis.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/szok-i-spor-dziennikarzy-po-agenturalnej-teorii-ewy-stankiewicz-o-smierci-brygidy-i-dariusza-kmiecikow

25-10-2014, 16:52

Darek i Brygida, jakich znałam. Zwyczajni ludzie z telewizora  »

Gazeta.pl Katowice
Milena Nykiel
25-10-2014

Po śmierci Dariusza i Brygidy Kmiecików niektórzy zaczynają się krzywić na te pełne ciepła słowa padające z różnych stron. Na przekór tym krzywiącym się dołączę też garść własnych wspomnień. A niech się tamci krzywią, muszę napisać o ludziach, których miałam szczęście spotkać. Zwyczajni ludzie, choć robiący telewizyjną karierę.

Dariusz i Brygida Kmiecikowie z synem Remigiuszem

Dwa lata temu ich życie przepełnił szczęściem malutki Remek.

Wcześniej z bloku w Chorzowie przeprowadzili się do wymarzonej kamienicy w Katowicach przy ul. Chopina. Choć na początku wcale taka nie była. To m.in. za ich przyczyną rozpoczęto remonty. Efekty robiły niesamowite wrażenie. Chyba żadna inna katowicka kamienica nie miała tak pięknej, dębowej rzeźbionej bramy, nie miała tak imponującego foyer, pięknej balustrady przy schodach. Na mój gust była idealna. Z trzypokojowego zaniedbanego mieszkania na trzecim piętrze zrobili gniazdko idealne. Ścianę w kuchni pomalowali staromodnym wałkiem i biel pokryły czerwone wzorki. W dużym pokoju stanął wielki stół z prawdziwego drewna, który jeszcze dwa miesiące temu, kiedy wręczałam im zaproszenie na swój ślub, zdobił płócienny obrus z moimi ulubionymi motywami lawendy. Obok stała lampa z kloszem z kolorowych szkiełek układających się w kształt ważki – prezent od rodziców, a na ścianie z oknem wisiało stare, zabytkowe lustro, które Brydzia i Darek znaleźli na targu staroci. Na mój gust mieszkanie idealne.

W kuchni Darek przyrządzał jedną ze swoich potraw, do których sam z bazylii kręcił pesto. Był gorący wieczór, więc Brydka postawiła na stole herbatę na zimo w dzbanku ze swojego najlepszego serwisu w kropeczki. Na podłodze autkami bawił się malutki Remek. W piżamce w biało-niebieskie paski z czerwonymi gwiazdkami. Równie śliczny, co naprawdę mądry. Dziecko idealne.

Rozmowa zawsze się kleiła, Remek nigdy nie marudził, Darek mimo całego dnia spędzonego w redakcji tryskał energią. Niewiele mówił o swoich nagrodach dziennikarskich, chętniej o nieprzeciętnych bohaterach swoich reportaży: Macieju Berbece i Tomku Kowalskim, Arturze Hajzerze, wreszcie śląskich górnikach. Brydzia o swoim “Innym filmie”, a ostatnio nowym cyklu “Mama, tata. Równi w domu, równi w pracy”. Ale też niewiele. Ważniejsze było: “co u was słychać”, “jak tam przygotowania do waszego ślubu”.

Przyjechali. Choć sama bardzo przejęta zapamiętałam, że Brydzia w czerwonej sukience i butach na koturnie wyglądała jak milion dolarów. Remuś nie chciał po ceremonii wypuścić z rąk fioletowego balonika z helem. Wszystkie poszybowały w powietrze poza tym jego, bo tak mu się spodobał. A na weselu Darek koniecznie chciał zatańczyć z moją babcią. Gdy ją odprowadził do stołu, uśmiechała się, że tańczyła z tym panem z telewizora i że nieźle prowadził.

Darek, Brygida i mały Remigiusz. Na mój gust rodzina idealna. Bóg z pewnością lubi otaczać się ideałami, ale czy musiał brać ich tak wcześnie?

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,16864018,Darek_i_Brygida__jakich_znalam__Zwyczajni_ludzie_z.html#ixzz3HEealZKz

25-10-2014, 10:03

Bartosik: Nasza nadzieja umarła krótko przed północą  »

Dziennik Zachodni
Stanisław Bartosik
25-10-2014

Stanisław Bartosik

Gdy w nocy z czwartku na piątek, jak pewnie wielu Czytelników “Dziennika Zachodniego”, śledziłem wydarzenia na ulicy Chopina w Katowicach, gdzie kilkanaście godzin wcześniej zawaliła się kamienica, często słyszanymi słowami były te zawsze używane przy tego typu tragediach: nadzieja umiera ostatnia.

I mimo że wszystko, a zwłaszcza opinie ekspertów, świadczyły o tym, iż pod zwałami gruzów nikogo żywego nie ma i być nie może, to wielu z nas wierzyło, że tym razem zdarzy się cud.

Niestety, cudu nie było.

Teraz, wraz z żałobą po ofiarach tragedii, trzeba pamiętać o tych, którzy przeżyli. To kilkanaście osób, które w ciągu jednej chwili straciły nie tylko dach nad głową, alew wielu przypadkach także dorobek całego życia. Dobrze, że nie zostaną pozostawione same sobie. Właśnie teraz, w pierwszych chwilach po tragedii, pomoc jest im najbardziej potrzebna. Każda pomoc.

Stanisław Bartosik, redaktor wydawca dzisiejszego DZ

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3622060,bartosik-nasza-nadzieja-umarla-krotko-przed-polnoca,id,t.html

25-10-2014, 09:49

Dariusz Kmiecik z żoną Brygidą Frosztęgą i synem nie żyją. Trudno uwierzyć, że już ich nie ma  »

Dziennik Zachodni
K. Kapusta, M. Wroński
25-10-2014

Wszyscy łudziliśmy się, że może jakimś cudem Darka, Brygidy i Remika nie było w dniu katastrofy w domu. Niestety, byli i zginęli pod jego gruzami.

Dariusz Kmiecik z żoną Brygidą Frosztegą

Każdego dnia my, dziennikarze, obserwujemy dramaty, relacjonujemy, jesteśmy blisko. Na tę tragedię nie byliśmy gotowi… To był najtrudniejszy dzień w pracy dla nas wszystkich. Bo wszyscy znaliśmy Darka.

Najgorsza jest bezsilność, kiedy każdy ma ochotę gryźć gruz, ale nie może pomóc. Darek Kmiecik, jego żona Brygida Frosztęga-Kmiecik i ich syn zginęli w kamienicy, która złożyła się jak domek z kart. Darek dziennikarską pracę rozpoczął od praktyk w TVP Katowice. Pięknie zaczęła się jego kariera w telewizji TVN. Trudno pisać o nim był, bo przecież to nie może być prawda, że tak świetny facet, tak niesamowicie zdolny, rodzinny i skrupulatny w pracy, mógł tak po prostu zginąć we własnym domu. Z groźną miną ganił w swoich materiałach tych, którzy na to zasługiwali. Prywatnie kochający ojciec i mąż.

- Wiesz rozmawiam już z Remikiem jak ze starym. To niesamowite, jaki on jest mądry – opowiadał o synu z tą iskrą w oku, jaką ma dumny ojciec.

Wspólnie spędziliśmy wiele godzin, pracując ramię w ramię, czekając pod salą sądową, spotykając się prywatnie, czy wymieniając doświadczeniami biegowymi. Darek dla ludzi gór był człowiekiem, który nigdy nie szukał sensacji. W sposób perfekcyjny relacjonował tragedię na Broad Peak.

- Ludzie gór stracili nie tylko dobrego człowieka, a także kogoś w rodzaju łącznika pomiędzy dwoma światami. On robił wszystko, by inny człowiek zrozumiał istotę gór, naszą pasję. Choć jak sam mówił: raczkuję w tym temacie – był w tym wszystkim tak prawdziwy, taki zwyczajny… – to cytat ze wpisu na facebookowym profilu FreeMount prowadzonym przez Renatę Małek, członkinię Klubu Wysokogórskiego w Katowicach, a prywatnie żonę Artura Małka, jednego z pierwszych zimowych zdobywców Broad Peaku.

O pierwszym zimowym wejściu na ten ośmiotysięcznik opowiada nakręcony w ubiegłym roku przez Darka Kmiecika reportaż “Broad Peak – zdobywcy historii”. Później przyszedł kolejny, tyleż trudny, co znakomicie zrealizowany materiał “Artur Hajzer Subiektywnie”, czyli rzecz o tragicznie zmarłym w lipcu ubiegłego roku śląskim himalaiście, liderze projektu Polskie Himalaje Zimowe. Film Darka zdobył II miejsce oraz nagrodę publiczności na Krakowskim Festiwalu Górskim.

Darek zawsze ciepło mówił o swojej żonie Brygidzie. Nad życie kochał syna. Robił wszystko, by wracając z pracy zdążyć wspólnie z żoną wykąpać syna. Brygida Frosztęga-Kmiecik była wydawcą Magazynu Reporterów TVP Katowice, autorką wielu reportaży dla telewizji publicznej. Jej koledzy z pracy wciąż nie mogą uwierzyć w to, co się stało.

- To była bardzo pogodna, ciepła osoba, zawsze uśmiechnięta. Często spotykaliśmy się na telewizyjnym korytarzu, czasami zamienialiśmy kilka zdań, czasami rzucaliśmy tylko “cześć”, ale nigdy nie widziałem u niej żadnego zniecierpliwienia. Zawsze w doskonałym humorze, zadowolona, pełna życia. Trudno jest o Brygidzie mówić w czasie przeszłym – wspomina koleżankę Przemysław Adamski z TVP. – Brygida przygotowywała świetne, wzruszające reportaże. Z zawodowego punktu widzenia mówienie o niej jest o tyle trudne, że po raz pierwszy mam mówić o koleżance, której już nie ma. To jest najtrudniejsze. Pewne jest jednak, że ta tragedia na bardzo długo zapadnie w moją pamięć – dodaje Adamski.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3622044,dariusz-kmiecik-z-zona-brygida-frosztega-i-synem-nie-zyja-trudno-uwierzyc-ze-juz-ich-nie-ma,id,t.html?cookie=1

24-10-2014, 23:32

Marek Górlikowski i Marek Wąs za mało pisali do “Gazety Wyborczej” w Trójmieście  »

Press
(MW)
24-10-2014

Długoletni dziennikarze oddziału “Gazety Wyborczej” w Trójmieście Marek Górlikowski i Marek Wąs zostali zwolnieni.

Jan Grzechowiak, redaktor naczelny “GW” w Trójmieście, uważa, że Górlikowski i Wąs za mało pisali na strony lokalne. – Formuła ich pracy w dodatku lokalnym się wyczerpała, bo obaj pisali wyłącznie na strony ogólnopolskie “Gazety Wyborczej” – mówi Grzechowiak. Górlikowski i Wąs nie chcą komentować sprawy.

Górlikowski pracował w redakcji “GW” w Trójmieście od 21 lat. W latach 2004-2010 był zastępcą redaktora naczelnego. Trzykrotnie był nominowany do nagrody Grand Press w kategoriach Dziennikarstwo śledcze i Wywiad. Marek Wąs był dziennikarzem tej redakcji od 18 lat. Nominacje do Nagrody Grand Press zdobył dwukrotnie w kategorii Reportaż prasowy. Kilkakrotnie zdobył też tytuł wybitnego dziennikarza “Gazety Wyborczej”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/46883,Marek-Gorlikowski-i-Marek-Was-za-malo-pisali-do-Gazety-Wyborczej-w-Trojmiescie