Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

28-01-2015, 08:07

Biedronka z tygodnikiem “7 dni”. W środku teksty z magazynów RASP  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
28-01-2015

W przyszłym tygodniu w sieci sklepów Biedronka pojawi się nowy tygodnik “7 dni. Przegląd tygodnia”, w którym znajdą się przedruki z magazynów i portali internetowych Grupy Ringier Axel Springer w Polsce – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl.

7 Dni Przegląd Tygodnia

W piśmie przeczytać będzie można wybrane artykuły i wywiady, które opublikowane zostały wcześniej w magazynach “Newsweek”, “Forbes”, “Top Gear”, “Auto Świat”, “Komputer Świat”, dziennikach “Przegląd Sportowy” i “Dziennik Gazeta Prawna”, serwisach internetowych RASP jak m.in. Newsweek.pl i Fakt.pl oraz w portalu Onet.pl.

- Redakcja będzie też tworzyła swoje własne teksty - mówi Wirtualnemedia.pl Anna Marucha, rzecznik prasowa Ringier Axel Springer Polska. Magazyn powstawać będzie w ramach działu custom publishing spółki. Redaktorem prowadzącym pisma został Tomasz Lada, (do niedawna szef dodatku “Super Express TV”), a wcześniej m.in. redaktor naczelny “Tele Tygodnia”. Lada pracował już kiedyś w RASP jako redaktor prowadzący dodatku “Fakt TV”.

Tygodnik “7 dni. Przegląd tygodnia” ma mieć 84 strony i kosztować 2,99 zł. Nakład nie został jeszcze ustalony. Pismo będzie można kupić tylko w sieci Biedronka należącej do spółki Jeronimo Martins Polska. Kolejne numery ukazywać się będą w poniedziałki.

Sieć Biedronka sprzedaje obecnie dwa inne tytuły tworzone na jej zlecenie – to tygodnik telewizyjny “Kropka TV” i miesięcznik lifestylowo-kulinarny „Moje smaki życia”. Oba przygotowuje spółka P&P, której większościowym udziałowcem jest wydawnictwo Edipresse Polska.

Przypomnijmy, że Ringier Axel Springer Polska przygotowuje już jeden magazyn dla dużej sieci sklepów – to “Skarb”, “wydawany na zlecenie drogerii Rossmann. Od końca 2013 roku można go też kupić w kioskach. Jego redaktor naczelną jest Agata Młynarska.

Obecnie jednym tygodnikiem z przedrukami z polskiej prasy jest istniejący od wielu lat “Tygodnik Angora” (Westa-Druk Mirosław Kuliś), który dostępny jest normalnie w punktach sprzedaży prasy. W listopadzie ub.r. jego średnia sprzedaż ogółem wyniosła 295 342 egz. Od jesieni 2013 roku na polskim rynku ukazywał się też drukujący teksty z innych mediów magazyn “7 Dni Puls Tygodnia”, który po kilku miesiącach zamknięto.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/biedronka-z-tygodnikiem-7-dni-w-srodku-teksty-z-magazynow-rasp

27-01-2015, 19:02

Za programami tych dziennikarzy płyną do telewizji miliony  »

Press
27-01-2015

Dom mediowy Lowe Media policzył jakie programy telewizyjne  z udziałem dziennikarzy przyciągają najwięcej  reklamodawców. Na pierwsyzm miejscu zestawienia jest  ”Dzień na żywo” z oferty TVN 24. Program prowadzą Dagmara Kaczmarek–Szałkow, Joanna Kryńska, Igor Sokołowski. Ich program zarobił na reklamach w 2014 roku 104,3 mln złotych (cennikowo). Pierwsza dziesiątka zestawienia wygląda następująco:

1. Michał Cholewiński (od września pracuje w TVP Info), Dagmara Kaczmarek–Szałkow, Joanna Kryńska, Igor Sokołowski (“Dzień na żywo” – TVN 24, TVN 24 BiS) – 104,3 mln zł

2. Beata Cholewińska, Joanna Górska, Bartosz Kurek, Mariusz Abramowicz, Krzystzof Ibisz (“Nowy dzień” – Polsat, Polsat News, Polsat News 2 (do czerwca Polsat Biznes) – 91,9 mln zł

3. Grzegorz Miecugow, Tomasz Sianecki, Wojciech Zimiński, Grzegorz Markowski (“Szkło Kontaktowe” – TVN 24) – 39,1 mln zł

4. Elżbieta Jaworowicz (“Sprawa dla reportera” – TVP 1) – 30,2 mln zł

5. Michał Olszański (“Ekspress reporterów” – TVP 2) – 25,3 mln zł

6. Andrzej Morozowski, Maciej Knapik (“Tak jest” – TVN 24) – 24,3 mln zł

7. Tomasz Lis (“Tomasz Lis na żywo” – TVP 2) – 22,2 mln zł

8. Przemysław Talkowski (“Państwo w państwie” – Polsat, Polsat News, Polsat News 2 (do czerwca Polsat Biznes)) – 16,3 mln zł

9. Piotr Jacoń, Krzysztof Górlicki (“Dzień po dniu” – TVN 24, TVN 24 BiS) – 15,4 mln zł

10. Ewa Gajewska, Maciej Stroiński (“To jest dzień” – Polsat News) –  13,6 mln zł

Michał Bakalarczyk, senior media planner z domu mediowego Lowe Media, podkreśla w swojej analizie, że programy i gwiazdy publicystyki, które zajęły podium swą pozycję zawdzięczają głównie ogromnej ilości emisji (odpowiednio 51, 113, 16 tys.), a co za tym idzie przerw reklamowych pokazywanych przy danej pozycji.

Spoty reklamowe o najgorszym wskaźniku efektywności kosztowej CPP (koszt dotarcia do procenta grupy docelowej), znajdują się w drugiej i trzeciej dziesiątce, tak jak “Biznes dla ludzi” (TVN 24 BiŚ), “To był dzień na świecie” (Polsat News 2) czy „Na pierwszym planie” (TVP Info).

Natomiast najdroższe programy (średni koszt reklamowego spotu 30-sekundowego liczony cennikowo, bez ewentualnych rabatów) to publicystyka w TVP 1 (“Wszystko co chcielibyście wiedzieć o giełdzie”, “Sprawa dla reportera”, “Express reporterów” czy “Tomasz Lis na żywo”). To są jednak pozycje generujące jedne z najwyższych oglądalności (GRP/spot).

Kwoty wzięte pod uwagę przy tworzeniu rankingu pochodzą z danych cennikowych stacji telewizyjnych i nie uwzględniają ewentualnych rabatów.

Całość: http://www.press.pl/personalia/pokaz/47763,Za-programami-tych-dziennikarzy-plyna-do-telewizji-miliony

27-01-2015, 09:09

Dziennikarze: tylko polityk z zapleczem politycznym będzie dobrym rzecznikiem rządu  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
27-01-2015

Dobry rzecznik to polityk, który bierze udział w podejmowaniu ważnych politycznych decyzji. Osoba z zewnątrz nie jest w stanie dobrze przekazywać informacji opinii publicznej, bo po prostu niewiele wie – funkcję rzecznika rządu oceniają Katarzyna Kolenda-Zaleska, Kamila Biedrzycka-Osica, Joanna Lichocka, Marek Kacprzak.

W miniony czwartek Iwona Sulik, pełniąca funkcję rzecznika rządu premier Ewy Kopacz, złożyła rezygnację, która to została przyjęta. Z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odszedł również Adam Piechowicz, główny doradca premier w zakresie wizerunku i kontaktów z mediami. Obie dymisje miały związek ze szkoleniami medialnymi, jakich Piechowicz i Sulik mieli udzielać posłom opozycji, m.in. Przemysławowi Wiplerowi.

Iwona Sulik w przeszłości była dziennikarką, która przed rozpoczęciem pracy w Kancelarii Sejmu pracowała w TVP Info. Jej nominacja na stanowisko rzecznika rządu wywołała zdziwienie w branży. Pytani przez Wirtualnemedia.pl przedstawiciele mediów podkreślali wówczas, że jako była dziennikarka telewizyjna świetnie zna dziennikarzy i szefów mediów, lepiej rozumie ich logikę i przeczuwa, co mogą wyłowić z wypowiedzi, jednak jest spoza Platformy Obywatelskiej i nie posiada żadnego zaplecza politycznego, więc może pomylić się tylko raz.

Obecnie trwają poszukiwania osoby, która obejmie zwolnione przez Iwonę Sulik stanowisko. Zapytani przez Wirtualnemedia.pl dziennikarze polityczni są zgodni – rzecznikiem rządu powinien być dobrze obeznany w sprawach partii polityk, nie osoba z zewnątrz.

- Dobry rzecznik to polityk, który bierze udział przy podejmowaniu wszystkich ważnych politycznych decyzji, wtedy tylko jest w stanie dobrze przekazać je opinii publicznej. Osoba z zewnątrz wynajęta do kontaktów z dziennikarzami nie jest w stanie tego zrobić, bo po prostu niewiele wie – mówi Wirtualnemedia.pl Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka “Faktów” TVN. – Musi mieć całkowite zaufanie premiera i struktur partyjnych, musi umieć mówić “nie”, nawet szefowi. No i oczywiście być wygadanym, błyskotliwym mówcą. Dowcipnym, a równocześnie poważnym, rozumiejącym, kiedy jest deadline, kiedy można coś puścić i komu – dodaje dziennikarka.

Dziennikarka TVP info Kamila Biedrzycka-Osica zwraca uwagę na kompetencję, dostępność i otwartość u rzecznika rządu. – Musi rozumieć, że nie jest strażnikiem oblężonej twierdzy, ale człowiekiem zatrudnionym do tego żeby z mediami rozmawiać, nie milczeć. Dobrze też żeby zrozumiał, że dziennikarze nie są jego wrogami, a jedynie ludźmi, którzy muszą jak najlepiej i jak najszybciej wykonać swoją pracę. Powinien posługiwać się nienaganną polszczyzną i mieć zawsze naładowany telefon komórkowy. No i nie obrażać się na rzeczywistość – jeśli dzwonimy w niedzielę o 22.30 to po pierwsze dlatego, że sam się na taką pracę zdecydował. Po drugie dlatego, że musimy – podkreśla Biedrzycka-Osica.

W osobie rzecznika Marek Kacprzak, dziennikarz Polsat News, od kilku lat dostrzega pomieszanie funkcji i kompetencji. – Zasadnicze pytanie powinno brzmieć, czy rzecznik ma tworzyć wizerunek premier? Wtedy musi to być ktoś, kto jest świetnym marketingowcem i PR-managerem, który zna specyfikę nowych i tradycyjnych mediów, tego – jakie komunikaty gdzie powinny docierać i jakie grupy odbiorcze są tymi przekazami zainteresowane. Do takiej roli nadaje się ktoś, kto płynnie porusza się po zagadnieniach content marketingu i transmedialności – wymienia Marek Kacprzak.

Gdy rzecznik ma tworzyć politykę prasową to – zdaniem Kacprzaka – powinien znać ludzi mediów, ich potrzeby i specyfikę pracy. Poza tym musi mieć dobry, osobisty kontakt z dziennikarzami i umiejętności organizacyjno-logistyczne. – Jeżeli jednak rzecznik ma być rzecznikiem, czyli kimś, kto jest głosem premier, jego “poduszką powietrzną”, która na siebie bierze ciosy i niewygodne pytania, to musi to być mocny polityk partyjny, który zna wszystkie kulisy i całą strategię rządzenia. Nie da się łączyć wszystkich tych trzech funkcji jednocześnie. A my od kilku lat jesteśmy świadkami takich właśnie nieudolnych prób. I dopóki premier sam sobie radził z wieloma tymi elementami można było mówić, że jakoś to idzie. Tym razem za dużo było amatorstwa i polskiego myślenia w stylu: “jakoś to będzie” – ocenia dziennikarz Polsat News.

- Rzecznik rządu ma być wyłącznie obeznany z mediami. Bez świadomości jakie mechanizmy nimi rządzą nie ma szans stanąć na wysokości zadania. Musi wiedzieć, że czas odgrywa kluczową rolę. Że komunikat prasowy nie zadowoli mediów elektronicznych etc. Musi być osobą, która jest blisko premiera także politycznie i wiedzieć, co realnie dzieje się w rządzie i wokół niego. Nie może uciekać przed dziennikarzami, nie może ograniczać się do suchych komunikatów prasowych i odkładać nagrania na “wieczne nigdy”. Musi reagować na bieżąco i wiedzieć, że brak reakcji w trudnych sytuacjach tylko kryzys pogłębia. Reakcja zawsze będzie lepsza od jej braku. Warto też pamiętać, że dobre wychowanie wymaga np. odpowiedzi na zaproszenia do programów publicystycznych – podpowiada Kamila Biedrzycka-Osica.

Zdaniem Joanny Lichockiej, publicystki i zastępcy redaktora naczelnego dziennika “Gazeta Polska Codziennie”, na rzeczniku rządu spoczywa komunikacja z wyborcami oraz tworzenie przekazu w walce z opozycją. – Dlatego nie może to być, moim zdaniem, nikt z zewnątrz – żaden dziennikarz nie spełni zadań związanych z walką partyjną, nie będzie też wtajemniczany w decyzje podejmowane w ścisłym gronie kierownictwa partii. Także po tym z jaką niechęcią spotykała się Iwona Sulik w PO widać, że aparat partyjny Platformy nie akceptuje postaci z zewnątrz – tłumaczy Lichocka.

Głównym zadaniem nowo wybranego rzecznika, w opinii Joanny Lichockiej, będzie dbałość o to, by premier Ewa Kopacz nigdy nie występowała publicznie bez przygotowania. – Każdy “spontan” to ryzyko kolejnej kompromitacji. Mniej zatem spodziewam się po nowym rzeczniku informowania o aktywności rządu i podejmowanych przezeń decyzjach, więcej zastępowania i wyręczania pani premier w wystąpieniach publicznych. Oczywiście nie może jednak przy tym doprowadzić do sytuacji, by wydawało się medialnie, że jest postacią silniejszą, mądrzejszą i sprawniejszą od pani premier – tłumaczy Joanna Lichocka.

- Przede wszystkim powinien mieć dobre relacje z osobą, dla której pracuje. Bez tego na nic się zdadzą kompetencje czy zaangażowanie. Bez tego kluczowego elementu nie będzie dobrej współpracy i będą zgrzyty – zauważa Mariusz Gierej, redaktor naczelny portalu mPolska24.pl.

W opinii Mariusza Giereja, trudno powiedzieć, co powinien poprawić w strategii komunikacji nowy rzecznik, jeżeli tak nerwowo reaguje szef rządu. – Co prawda nie lubię porównań, ale Premier Tusk w przypadku “cieciowania” ministra Grasia pokazał jak się powinno takie sprawy załatwiać. A przecież sprawa Iwony Sulik dotyczyła historii sprzed objęcia funkcji w KPRM i jest nie do końca jasne, w jakiej roli występowała – podkreśla naczelny mPolska24.pl.

Jako kompletnie bez sensu zatrudnianie dziennikarzy na rzeczników rządu ocenia Katarzyna Kolenda-Zaleska. – Choć są wyjątki, bo najlepszy rzecznik to Aleksandra Jakubowska. Ale ona miała całkowite zaufanie premiera i szybko została po prostu politykiem – nadmienia. – Zdecydowanie najlepszym rzecznikiem był Konrad Ciesiołkiewicz. Młody, dynamiczny, widział co to nowoczesna komunikacja, miał dobry kontakt z dziennikarzami. Odpisywał na maile, odbierał telefony, dobrze prezentował się w kamerze. I był lepszą stroną swojego szefa – podsumowuje Kamila Biedrzycka-Osica. Z kolei Joanna Lichocka dobrze wspomina tych rzeczników, którzy byli politykami albo właśnie do polityki wchodzili. – Mając na tyle silną pozycję na starcie, byli w gronie gdzie zapadały decyzje polityczne – mówi dziennikarka i wymienia Jarosława Sellina w czasie rządów premiera Jerzego Buzka oraz Aleksandrę Jakubowską w czasie rządów Leszka Millera.

- Nasz rząd, ten, czy kolejne, powinien brać przekład z rzeczników papieskich. To oni pokazują, jak powinien pracować rzecznik najważniejszej osoby w państwie, kiedy chroni swojego szefa, kiedy i jak mówi w jego imieniu, i w końcu – jaka jest prawdziwa rola rzecznika – konkluduje Marek Kacprzak.

A oto pełne komentarze Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, Kamili Biedrzyckiej-Osicy, Joanny Lichockiej, Marka Kacprzaka i Mariusza Giereja na temat funkcji rzecznika rządu.

———————————————————————————————————-

Katarzyna Kolenda-Zaleska

Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka “Faktów” TVN
Dobry rzecznik to polityk, który bierze udział przy podejmowaniu wszystkich ważnych politycznych decyzji, wtedy tylko jest w stanie dobrze przekazać je opinii publicznej. Osoba z zewnątrz wynajęta do kontaktów z dziennikarzami nie jest w stanie tego zrobić, bo prostu niewiele wie.

Musi mieć całkowite zaufanie premiera i struktur partyjnych, musi umieć mówić “nie”, nawet szefowi. No i oczywiście być wygadanym, błyskotliwym mówcą. Dowcipnym, a równocześnie poważnym, rozumiejącym, kiedy jest deadline, kiedy można coś puścić i komu.

Dlatego zatrudnianie dziennikarzy na rzeczników rządu wydaje mi się kompletnie bez sensu, choć są wyjątki, bo najlepszy rzecznik to Aleksandra Jakubowska. Ale ona miała całkowite zaufanie premiera i szybko została po prostu politykiem.

———————————————————————————————————-

Kamila Biedrzycka-Osica

Kamila Biedrzycka-Osica, dziennikarka TVP Info
Jaki powinien być dobry rzecznik rządu? Kompetentny. Dostępny. Otwarty. Musi rozumieć, że nie jest strażnikiem oblężonej twierdzy, ale człowiekiem zatrudnionym do tego żeby z mediami rozmawiać, nie milczeć. Dobrze też żeby zrozumiał, że dziennikarze nie są jego wrogami, a jedynie ludźmi, którzy muszą jak najlepiej i jak najszybciej wykonać swoją pracę. Powinien posługiwać się nienaganną polszczyzną i mieć zawsze naładowany telefon komórkowy. No i nie obrażać się na rzeczywistość – jeśli dzwonimy w niedzielę o 22.30 to po pierwsze dlatego, że sam się na taką pracę zdecydował. Po drugie dlatego, że musimy.

Rzecznik rządu ma być wyłącznie obeznany z mediami. Bez świadomości jakie mechanizmy nimi rządzą nie ma szans stanąć na wysokości zadania. Musi wiedzieć, że czas odgrywa kluczową rolę. Że komunikat prasowy nie zadowoli mediów elektronicznych etc. Musi być osobą, która jest blisko premiera także politycznie i wiedzieć, co REALNIE dzieje się w rządzie i wokół niego.

Nie może uciekać przed dziennikarzami, nie może ograniczać się do suchych komunikatów prasowych i odkładać nagrania na “wieczne nigdy”. Musi reagować na bieżąco i wiedzieć, że brak reakcji w trudnych sytuacjach tylko kryzys pogłębia. Reakcja zawsze będzie lepsza od jej braku. Warto też pamiętać, że dobre wychowanie wymaga np. odpowiedzi na zaproszenia do programów publicystycznych.

Zdecydowanie najlepszym rzecznikiem był Konrad Ciesiołkiewicz. Młody, dynamiczny, widział co to nowoczesna komunikacja, miał dobry kontakt z dziennikarzami. Odpisywał na maile, odbierał telefony, dobrze prezentował się w kamerze. I był lepszą stroną swojego szefa.

———————————————————————————————————-

Joanna Lichocka

Joanna Lichocka, wicenaczelna dziennika “Gazeta Polska Codziennie” i publicystka “Gazety Polskiej”
W przypadku gabinetu premier Ewy Kopacz rola rzecznika sprowadzać się ma do maksymalnego wyciszania pani premier. Doświadczenie kilku ostatnich miesięcy uczy, że samodzielne wypowiedzi Ewę Kopacz demaskują. Widać budzące zażenowanie słabości – począwszy od braku umiejętności poprawnego wysławiania się na poziomie czysto językowym, aż po kłopoty z panowaniem nad przekazem pod względem intelektualnym. Słynna wypowiedź o chowaniu się w domu z dziećmi może tu być najlepszym przykładem. Rzecznik będzie więc musiał występować za panią premier – oczywiście nie da się ograniczyć wszystkich wypowiedzi Ewy Kopacz, ale główny wysiłek polityki informacyjnej rządu będzie teraz zapewne polegał na hołdowaniu maksymie – w przypadku Kopacz milczenie jest złotem. Drugim poważnym zadaniem jest budowanie wiarygodności rządu i premiera. Po wielu poważnych i udokumentowanych zarzutach o kłamstwa rządów PO i Ewy Kopacz osobiście będzie to bardzo trudne – ale w tej sytuacji nowy rzecznik musi jakimś cudem na odbudowę wiarygodności zapracować. Ideałem byłby ktoś budzący szacunek i zaufanie – nie jestem pewna czy PO ma jeszcze takich ludzi.

To, co napisałam powyżej oznacza, że nowy rzecznik musi być politykiem. Bo to na nim – przy słabości Ewy Kopacz – spoczywać będzie komunikacja z wyborcami, ale i tworzenie przekazu w walce z opozycją. Dlatego nie może to być, moim zdaniem, nikt z zewnątrz – żaden dziennikarz nie spełni zadań związanych z walką partyjną, nie będzie też wtajemniczany w decyzje podejmowane w ścisłym gronie kierownictwa partii. Także po tym z jaką niechęcią spotykała się Iwona Sulik w PO widać, że aparat partyjny Platformy nie akceptuje postaci z zewnątrz. Nie wiem, jaka jest obecnie pozycja Sławomira Nitrasa czy Michała Kamińskiego, o których się spekuluje w kontekście rzecznika rządu, ale obaj nie należą do grona liderów Platformy. Pełnić będą role pomocnicze, obaj mają też zbyt wielką opozycję wewnątrz Platformy, by pozwolono im na kreowanie polityki medialnej PO. Obstawiałabym więc kogoś innego. Być może rzeczywiście to Małgorzata Kidawa-Błońska będzie musiała podjąć się tej roli po raz kolejny.

W sytuacji, gdy premier nie radzi sobie i jest to oczywiste dla wszystkich – zarówno opozycji jak i obozu rządzącego, na rzeczniku spoczywa zadanie właściwie niemożliwe do spełnienia. Chodzi o takie odbudowanie pozycji Ewy Kopacz, by jej przywództwo polityczne było niekwestionowane. Nie sądzę, by to się udało, choć wierzę, że w PO niektórzy mają jeszcze złudzenia, że to jest jeszcze możliwe i nie trzeba będzie w najbliższych tygodniach doprowadzać do zmiany premiera. Ale też szkolenia czynią cuda – być może wiele godzin treningów sprawi, że Ewa Kopacz będzie umiała bez wpadek występować przed dziennikarzami w Sejmie czy bez kompromitacji, takich jak ta na czerwonym dywanie w Niemczech, odbywać podróże zagraniczne. Zatem głównym zadaniem rzecznika rządu będzie dbałość o to, by premier nigdy nie występowała publicznie bez przygotowania. Każdy “spontan” to ryzyko kolejnej kompromitacji. Mniej zatem spodziewam się po nowym rzeczniku informowania o aktywności rządu i podejmowanych przezeń decyzjach, więcej zastępowania i wyręczania pani premier w wystąpieniach publicznych. Oczywiście nie może jednak przy tym doprowadzić do sytuacji, by wydawało się medialnie, że jest postacią silniejszą, mądrzejszą i sprawniejszą od pani premier.

Spośród rzeczników rządu dobrze wspominam tych, którzy byli politykami albo właśnie do polityki wchodzili, mając jednak na tyle silną pozycję na starcie, że byli w gronie gdzie zapadały decyzje polityczne. Dobrym i skutecznym rzecznikiem był Jarosław Sellin, w czasie rządów premiera Jerzego Buzka. Był merytoryczny, dobrze zorganizowany i był na tyle blisko kręgu decyzyjnego rządu i koalicji, że to co mówił, było faktycznym stanowiskiem rządu. Podobnie było z Aleksandrą Jakubowską w czasie rządów Leszka Millera. Fatalnym i grubiańskim rzecznikiem był natomiast Paweł Graś – był wprawdzie w najściślejszym gronie podejmującym decyzje, jednak jego traktowanie dziennikarzy było skandaliczne. Ci, którzy ośmielali się zadawać pytania nie po myśli rządowi lub pisali teksty w niezależnej prasie byli przez niego niedopuszczani do głosu lub nie dostawali akredytacji na niektóre wydarzenia. Wydaje się, że niezłym rzecznikiem była Małgorzata Kidawa-Błońska – tworzyła ciepły, spokojny wizerunek. Jednak w czasie ostrej kampanii wyborczej może to być cecha niewystarczająca, by bronić dokonań Platformy.

———————————————————————————————————-

Marek Kacprzak

Marek Kacprzak, dziennikarz Polsat News
To, jaki powinien być rzecznik rządu, i to kto się do tej roli nadaje, zależy przede wszystkim od tego, jak premier zdefiniuje sobie rolę takiej osoby. Mam wrażenie, że jesteśmy od kilku już lat świadkami przemieszania funkcji i kompetencji w jednej osobie. Zasadnicze pytanie powinno brzmieć, czy rzecznik ma tworzyć wizerunek premier? Wtedy musi to być ktoś, kto jest świetnym marketingowcem i PR-managerem, który zna specyfikę nowych i tradycyjnych mediów, tego – jakie komunikaty gdzie powinny docierać i jakie grupy odbiorcze są tymi przekazami zainteresowane. Do takiej roli nadaje się ktoś, kto płynnie porusza się po zagadnieniach content marketingu i transmedialności.

Jeśli rzecznik ma być kimś, kto tworzy politykę prasową to jest potrzebna osoba, znająca ludzi mediów, ich potrzeby i specyfikę pracy, musi mieć też dobry, osobisty kontakt z dziennikarzami i umiejętności organizacyjno-logistyczne. Jeżeli jednak rzecznik ma być rzecznikiem, czyli kimś, kto jest głosem premier, jego „poduszką powietrzną”, która na siebie bierze ciosy i niewygodne pytania, to musi to być mocny polityk partyjny, który zna wszystkie kulisy i całą strategię rządzenia. Nie da się łączyć wszystkich tych trzech funkcji jednocześnie. A my od kilku lat jesteśmy świadkami takich właśnie nieudolnych prób. I dopóki premier sam sobie radził z wieloma tymi elementami można było mówić, że jakoś to idzie. Tym razem za dużo było amatorstwa i polskiego myślenia w stylu: “jakoś to będzie”.

Nie może być tak, że rzecznik i premier mówią dwie różne rzeczy, czasem całkowicie przeciwstawne. I jedna osoba przed dziennikarzami musi później tłumaczyć, co kto miał na myśli. Politycznej spójności nie da się wyszkolić. Ona jest, albo jej nie ma. Jeśli premier ma potrzebę występowania osobistego przed dziennikarzami przy każdej okazji to rzecznik jest niepotrzebny, jest potrzebny jedynie ktoś, kto organizuje spotkania z prasą.

Nasz rząd, ten, czy kolejne, powinien brać przykład z rzeczników papieskich. To oni pokazują, jak powinien pracować rzecznik najważniejszej osoby w państwie, kiedy chroni swojego szefa, kiedy i jak mówi w jego imieniu, i w końcu – jaka jest prawdziwa rola rzecznika.

———————————————————————————————————-

Mariusz Gierej

Mariusz Gierej, redaktor naczelny portalu mPolsa24.pl
Rzecznik rządu przede wszystkim powinien mieć dobre relacje z osobą dla której pracuje. Bez tego na nic się zdadzą kompetencje czy zaangażowanie. Bez tego kluczowego elementu nie będzie dobrej współpracy i będą zgrzyty. W obecnej sytuacji wewnętrznej w Platformie Obywatelskiej i w obliczy zbliżających się kampanii wyborczych moim zdaniem powinien to być jednak polityk. To może zdecydowanie ułatwić mu funkcjonowanie wewnątrz partii i samego rządu.

W tej chwili pole minowe, ciężko powiedzieć za co można wylecieć, jeżeli tak nerwowo reaguje szef rządu. Co prawda nie lubię porównań, ale Premier Tusk w przypadku “cieciowania” ministra Grasia pokazał jak się powinno takie sprawy załatwiać. A przecież sprawa Iwony Sulik dotyczyła historii sprzed objęcia funkcji w KPRM i jest nie do końca jasne w jakiej roli występowała. Rzecznik chyba nie ma co za bardzo wdrażać, bo cała machina w KPRM jest dość sprawna, w obliczu zbliżających się kampanii musi się po prostu znać na prowadzeniu kampanii wyborczych.

Nie chcę oceniać, kto był najlepszy, a kto najsłabszy, bo w wielu przypadkach nie wiemy, co było przyczyną, że rzecznik tak lub inaczej zareagował, czasami jest po prostu takim odgromnikiem i nie miał innego wyjścia. Można oczywiście zrzucić na niego winę, ale być może było to wszystko uwarunkowane np. politycznie. Powiem tak: dobrze by było jakby rzecznik miał mądrość mędrca, urodę Pani Ogórek i nieugiętość Pawła Grasia.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dziennikarze-tylko-polityk-z-zapleczem-politycznym-bedzie-dobrym-rzecznikiem-rzadu-opinie

27-01-2015, 09:03

Redaktorzy naczelni krytykują wywiady mailowe. “Dopuszczalne tylko w wyjątkowych sytuacjach”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Beata Goczał
27-01-2015

Mail jako sposób udzielania wywiadu raczej niedopuszczalny- uważają zapytani przez Wirtualnemedia.pl redaktorzy naczelni Robert Feluś, Michał Broniatowski i Agata Młynarska, komentując zamieszanie wokół niedawnej publikacji “Malemena”.

Kilka dni temu zarówno branża dziennikarska, wydawnicza jak i czytelnicy dowiedzieli się, że magazyn “Malemen” dopuścił się plagiatu. Taka była pierwsza informacja, która obiegła internet na temat opublikowanego w tym wydaniu wywiadu z Robertem Kiełbem, który dziennikarka przeprowadziła z nim rzekomo mailowo.

W miniony piątek Robert Kiełb zabrał głos w tej sprawie i dyskusja rozgorzała na nowo, bo stwierdził on, że żadnego wywiadu temu pismu nie udzielał.

Redaktorzy naczelni kilku pism w rozmowie z Wirtualnemedia.pl uważają, że wywiad jest zbyt poważną formą dziennikarską, dlatego nie można go przeprowadzać mailem.

Robert Feluś, redaktor naczelny “Faktu”, zwraca uwagę, że wywiad to jeden z ważniejszych i trudniejszych gatunków dziennikarstwa, a jego przeprowadzenie wymaga wiele trudu. - Wywiad przeprowadzony podczas osobistego spotkania jest dla dziennikarza prawdziwą ucztą i w ten sposób traktowałem swoje wywiady np. z prof. Markiem Belką czy Jarosławem Kaczyńskim – podkreśla Feluś. Dodaje, że jednak przy dzisiejszym tempie pracy w uzasadnionych przypadkach dopuszcza formę wywiadu “mailowego”.

- Zresztą krytykując tę formę komunikacji z rozmówcą, warto pamiętać, że większość bohaterów wywiadów życzy sobie po rozmowie autoryzacji. Ta z reguły odbywa się mailem i nie jest tajemnicą, że wielokrotnie po takiej autoryzacji dziennikarz z trudem odnajduje treści, które usłyszał i nagrał podczas osobistego spotkania – dodaje Feluś.

Według Michała Broniatowskiego, redaktora naczelnego miesięcznika “Forbes”, wywiad mailem jest dopuszczalny, ale tylko wtedy, gdy rozmówca odmawia innej formy rozmowy lub wtedy, gdy dana osoba dostępna jest tylko w ten sposób. – W przypadku “Forbesa” zazwyczaj są to ludzie wysoko postawieni, autorytety, więc szansa, żeby robili takie głupoty, jest mała. Ale jak już się zdarzy, to należy publicznie i z fanfarami przeprosić osobę splagiatowaną  i z równie wielkimi fanfarami zerwać współpracę z plagiatorem – uważa Broniatowski.

Z kolei Agata Młynarska, redaktor naczelna magazynu “Skarb” (prowadząca też program “Świat się kręci” w TVP1), mailową formę wywiadu odrzuca. – Absolutnie jestem daleka od akceptowania maila jako sposobu udzielania wywiadu. Taką formę kontaktów z rozmówcą dopuszczam jedynie w sytuacji, gdy chodzi o drobne, jednozdaniowe wypowiedzi albo o osobę, którą dobrze znam i do której mam pełne zaufanie – mówi Młynarska. Podkreśla przy tym, że idea wywiadu opiera się na spotkaniu i rozmowie z drugim człowiekiem, dlatego żaden szanujący się dziennikarz nie nazywa wywiadem materiału, który może powstać przez szybkie “kopiuj-wklej”. – Nie dopuszczam prowadzenia wywiadów w takiej formule ani jako dziennikarka ani jako bohaterka wywiadów ani jako redaktor naczelna odpowiedzialna na magazyn “Skarb” – dodaje Młynarska. W jej opinii to bardzo zła praktyka dziennikarska, która daje złudzenie, że pozyskuje się wartościowego rozmówcę, którym można pochwalić się na okładce, jednak równocześnie traci się pewność, że wypowiedzi pochodzą od rozmówcy.

Naczelna “Skarbu” uważa, że żadne szanujące się pismo ani dziennikarz poważnie traktujący swoją pracę nie pozwoli sobie na prowadzenie wywiadów mailem, a trzymanie się tej zasady chroni przed przypisaniem sobie przez rozmówcę słów innej osoby. – Wywiad to proces – spotkanie, rozmowa, spisanie jej, praca dziennikarska nad tekstem, autoryzacja. To wymaga wiele wysiłku od dziennikarza, ale daje pewność, że mamy oryginalny tekst, bo rozmówca nie jest w stanie ukryć tego, że kopiuje – mówi Młynarska.

Według Roberta Felusia nie ma skutecznego sposobu na to, by ustrzec się przed sytuacją, jaka miała miejsce w przypadku wywiadu opublikowanego przez “Malemen”. – Chyba że dojdziemy do granicy paranoi i będziemy za pomocą Google sprawdzać, czy dane fragmenty rozmowy nie pokazują się w wynikach wyszukiwania jako teksty innej osoby. Praca nad wywiadem opiera się na wzajemnym zaufaniu między dziennikarzem a rozmówcą, chyba że rozmawiamy z jakimś blagierem – mówi Feluś. – Ale z drugiej strony po co w ogóle rozmawiać z blagierem? – pyta.

Agata Młynarska podkreśla, że w jej redakcji w ogóle nie doszłoby do takiej sytuacji, bo prowadząc proces przygotowania wywiadu wielokrotnie kontrolowana jest autentyczność wypowiedzi. – Nawet w sytuacji, gdy nie możemy się spotkać osobiście z rozmówcą, przygotowanie wywiadu trwa długo, angażuje obie strony – i dziennikarza i rozmówcę. Nasza rozmowa z Claudią Schiffer odbyła się za pośrednictwem Skype’a, ale poza tym cała praca nad wywiadem wyglądała jak zwykle, nie było żadnej drogi na skróty – mówi Młynarska.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/redaktorzy-naczelni-krytykuja-wywiady-mailowe-dopuszczalne-tylko-w-wyjatkowych-sytuacjach

26-01-2015, 20:16

Sprawa Ziętary: Podejrzani ochroniarze Elektromisu zwolnieni z aresztu  »

Głos Wielkopolski
Krzysztof M. Kaźmierczak
26-01-2015

Prokuratura zwolniła z aresztu byłych ochroniarzy Elektromisu podejrzanych o pomocnictwo w porwaniu i zabójstwie Jarosława Ziętary.

Prowadząca śledztwo w sprawie mordu na dziennikarzu krakowska prokuratura zdecydowała dzisiaj o zwolnieniu z aresztu Mirosława R. ps. “Ryba” i Dariusza L. ps. “Lala”, którzy w 1992 roku byli ochroniarzami w Elektromisie. Mężczyzn zatrzymano w listopadzie ubr. pod zarzutem pomocnictwa w porwaniu i zabójstwie Ziętary.

- Ustały przyczyny do stosowania aresztu tymczasowego.

Wobec podejrzanych zostały zastosowane środki w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 150 tys. zł i zakazu opuszczania kraju – powiedział nam prowadzący śledztwo Piotr Kosmaty.

Prokurator odmówił podania szczegółowego uzasadnienia swojej decyzji. Według naszych ustaleń przyczyną zwolnienia podejrzanych jest wycofywanie się świadków, którzy złożyli zeznania obciążające byłych ochroniarzy. Nie chodzi jednak o Macieja B. ps. Baryła, który także – o czym informowaliśmy w sobotę – z powodu obawy o własne życie zamierza odwołać zeznania.

Całość: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3728764,sprawa-zietary-podejrzani-ochroniarze-elektromisu-zwolnieni-z-aresztu,id,t.html?cookie=1

26-01-2015, 15:25

Monika Olejnik rzuciła w gościa Radia ZET długopisem za powołanie się na RMF FM  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
26-01-2015

Do zabawnej sytuacji doszło w poniedziałek podczas porannej rozmowy w Radiu ZET Moniki Olejnik z Michałem Kamińskim: dziennikarka rzucając długopisem zwróciła politykowi uwagę, że nie wypada na antenie tej rozgłośni powoływać się na konkurencyjne RMF FM.

Monika Olejnik w rozmowie z Michałem Kamińskim w Radiu ZET

Rozmowa Moniki Olejnik i Michała Kamińskiego zaczęła się od tematu wypowiedzi Andrzeja Dudy, kandydata PiS na prezydenta, który w czwartek w wywiadzie z Konradem Piaseckim w RMF FM stwierdził, że należałoby się zastanowić nad wysłaniem polskich żołnierzy na Ukrainę. W weekend Duda tłumaczył, że był to tak naprawdę sprzeciw wobec takiej możliwości, wyrażony dyplomatycznym językiem.

Jednak w międzyczasie wielu komentatorów i polityków zinterpretowało tę wypowiedź inaczej. Premier Ewa Kopacz stwierdziła: “słyszałam od kandydata PiS na prezydenta, który powiedział, że powinniśmy wysłać żołnierzy na Ukrainę”, dodając, że jest to przerażające i świadczy o tym, że “PiS zawsze ciągnęło do wojny, a Platforma chciała pokoju”. Andrzej Duda i PiS zapowiedzieli, że za tę wypowiedź pozwą Kopacz do sądu.

W poniedziałkowej rozmowie w Radiu ZET Monika Olejnik żartobliwie przedstawiła Michała Kamińskiego jako wicepremiera (Kamiński z listy PO startował bez powodzenia w wyborach do Parlament Europejskiego, a jesienią ub.r. Kamiński przyznał, że parokrotnie rozmawiał w ostatnim czasie z Ewą Kopacz na temat sytuacji na Ukrainie.

Polityk podkreślił, że co prawda nie doradził premier skrytykowania Andrzeja Dudy za wypowiedź o wysłaniu polskich żołnierzy na Ukrainę, ale zastrzeżenia szefowej rządu w tej sprawie są słuszne. -Wypowiedź Andrzeja Dudy była bardzo niefortunna. Tak samo jak pani premier zinterpretowały ją wszystkie media, bo ja sam mam 21 wydruków medialnych z różnych stacji radiowych i portali internetowych, łącznie z RMF, w którym ten wywiad był - stwierdził.

W tym momencie Monika Olejnik rzuciła w jego stronę długopis. – Aha, dobrze. Nie miałem wypowiadać nazwy tej stacji. Już rozumiem chyba, dlaczego pani redaktor we mnie rzuca przedmiotami, ale zniosę to z godnością – skomentował z uśmiechem Michał Kamiński. – Nikt nie śmiałby rzucać w gościa Radia ZET, długopis po prostu  wypadł mi z ręki – wyjaśniła dziennikarka na koniec rozmowy. Wcześniej wytknęła też rozmówcy, że parokrotnie powołał się na publikacje “Newsweeka” o PiS - zapytała, czy jest zatrudniony w redakcji tego pisma, skoro tak je promuje.

Z drugiej strony Monika Olejnik zachęciła też, przynajmniej Ewę Kopacz, do słuchania RMF FM, nie wymieniając oczywiście nazwy tej stacji. - Wie pan, lepiej jakby pani premier wysłuchała od początku do końca, a nie opierała swoją wiedzę na tym, co piszą portale – skomentowała dziennikarka stwierdzenia Michała Kamińskiego o wypowiedzi Andrzeja Dudy.

Co ciekawe, w miniony piątek doszło to odwrotnej sytuacji: to w porannym wywiadzie politycznym w RMF FM parokrotnie padła nazwa Radio ZET. Leszek Miller – naciskany przez Konrada Piaseckiego pytaniami o sytuację w SLD (m.in. zawieszenie Grzegorza Napieralskiego za krytykowanie partii) –  zastanawiał się głośno, co stałoby się, gdyby Piasecki krytykował własną rozgłośnię i zachęcał do słuchania głównego konkurenta. Dziennikarz odparł, że pozycje SLD i RMF FM nie są porównywalne, bo rozgłośnia jest zdecydowanym liderem rynku radiowego, mającym codziennie do 8 mln słuchaczy (patrz od 2:17 w poniższym wideo).

RMF FM i Radio ZET to dwie najpopularniejsze stacje radiowe, rywalizujące ze sobą m.in. programami porannymi (to pasmo jest szczególnie istotne, ponieważ ma najwyższą słuchalność, a więc bloki reklamowe w nim są najdroższe). W obu rozgłośniach wywiady z politykami – prowadzone przez Konrada Piaseckiego i Monikę Olejnik – są nadawane od poniedziałku do piątku kilka minut po godz. 8.

W 2014 roku udział RMF FM w rynku radiowym wyniósł 23,9 proc., a Radia ZET – 15,1 proc. (według danych Radia Track. Pierwsza stacja cennikowo zarobiła z reklam 1,29 mld zł, a druga – 870,8 mln zł (według danych Kantar Media.

W poniedziałek po południu RMF FM na fanpage’u facebookowym poinformowało, że wysyła Monice Olejnik zestaw swoich firmowych długopisów – do wykorzystania w kolejnych sytuacjach, gdy jej rozmówcy będą powoływać się na tę rozgłośnię.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/monika-olejnik-rzucila-w-goscia-radia-zet-dlugopisem-za-powolanie-sie-na-rmf-fm