Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

01-02-2015, 09:11

Śledztwo ws. zabójstwa Ziętary: Aleksander G. opuścił areszt  »

(PAP)
hp/pru/krk/abr/
01-02-2015

Prokuratura Apelacyjna, prowadząca śledztwo w sprawie zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary, uchyliła w sobotę areszt wobec byłego senatora Aleksandra G., podejrzanego o podżeganie do zabójstwa. Po godz. 13 Aleksander G. opuścił areszt śledczy przy ul. Montelupich w Krakowie.

Pan Aleksander G., tak jak każdy zwalniany osadzony, musiał przejść całą procedurę dotyczącą zwolnienia z aresztu. Wykonaliśmy czynności o charakterze ewidencyjnym, administracyjnym, prawnym i finansowym; musiała wypowiedzieć się służba zdrowia i dział penitencjarny; należało także zdać wszystkie rzeczy do magazynu i odebrać z depozytu te, które tymczasowo aresztowany posiadał w momencie aresztowania” – powiedział w sobotę PAP rzecznik prasowy dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Krakowie mjr Tomasz Wacławek.

Aleksander G. podziękował mediom za zainteresowanie i prosił o rzetelne relacjonowanie sprawy. Zaprosił dziennikarzy na konferencję prasową, która ma się odbyć w poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Poznaniu.

Prokuratura zastosowała wobec Aleksandra G. poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu, dozór policyjny i poręczenie osoby godnej zaufania. Jak powiedział PAP Piotr Kosmaty, poręczenia udzieliła “osoba pełniąca wysokie funkcje w Stowarzyszeniu Architektów Polskich i znająca długie lata Aleksandra G.”. Według obrońcy Aleksandra G. mec. Marka Małeckiego “jest to światowej klasy architekt, który uznał, że może takiego poręczenia udzielić”.

“Areszt został uchylony, ponieważ oceniliśmy materiał dowodowy i uznaliśmy, że na tym etapie Aleksander G. nie będzie miał możliwości mataczyć oraz wpływać destrukcyjnie na śledztwo” – poinformował rzecznik w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej prokuratury.

Zdaniem mec. Małeckiego od początku, ze strony jego klienta, nie istniała “żadna obawa matactwa”. “Klient (…) nie ukrywał się ani nie utrudniał postępowania, ani nie znaleziono żadnego dowodu, że chciał w jakikolwiek sposób wpływać na świadków” – podkreślił. Według niego postępowanie powinno zakończyć się, w dość niedługim czasie, umorzeniem. “Zostanie umorzone, wobec tego, że – moim zdaniem – nie popełniono przestępstwa, a zdaniem prokuratury – wobec niewystarczających dowodów” – powiedział mecenas.

Prokurator Kosmaty, pytany o spekulacje mediów na temat impasu w śledztwie, spowodowanego wycofywaniem się świadków z zeznań, powiedział: “Z uwagi na dobro śledztwa informuję jedynie, że Aleksander G. na obecnym etapie będzie odpowiadał z wolnej stopy, natomiast więcej informacji nie udzielamy”. “Jeżeli będzie to możliwe w przyszłości, udzielimy więcej informacji” – powiedział prok. Kosmaty.

Jak mówił prokurator, decyzja o uchyleniu aresztu wobec Aleksandra G. zapadła w sobotę o godz. 10. Dodał, że śledztwo jest przedłużone do 30 czerwca. “Do końca tego śledztwa (…) prokuratura będzie wykonywać wszystkie zaplanowane czynności. Nie będziemy komentować żadnych doniesień prasowych z uwagi na to, że może to tylko zaszkodzić temu śledztwu. W odpowiednim momencie państwo będziecie mogli mieć dostęp do większej ilości informacji, kiedy nie będzie to niebezpieczne dla śledztwa” – powiedział w rozmowie z dziennikarzami.

Pytany o swoje wcześniejsze wypowiedzi, że Aleksander G. może mataczyć w śledztwie, Kosmaty zaznaczył, że taka obawa istniała trzy miesiące temu. “Na tamtym etapie, przy tych dowodach, którymi dysponowaliśmy, istniała taka obawa. Natomiast przez te wszystkie dni od jego aresztowania, pracowaliśmy intensywnie, wykonywaliśmy szereg innych czynności procesowych i uznaliśmy, że teraz tej obawy nie ma i te środki, które zostały zastosowane, prawidłowo zabezpieczą tok tego postępowania. Podkreślam: Aleksander G. jest nadal podejrzanym w tej sprawie i toczy się postępowanie” – powiedział.

Z kolei mecenas Małecki w rozmowie z PAP przypomniał, że w poniedziałek sprawę przedłużenia tymczasowego aresztowania miał ponownie rozpatrywać sąd – w Poznaniu. “Prokuratura w ostatniej chwili jakby cofa ten wniosek i wyraża zgodę, aby zastosować inne środki niż tymczasowe aresztowanie, choć jeszcze kilka dni temu prowadzący to postępowanie twierdził, że istnieje obawa matactwa” – podkreślił.

“Kiedy prokuratura przedstawiła mi wniosek (o tymczasowy areszt) i te podstawowe dowody, zwróciłem uwagę na to, że te dowody są niespójne (…). Uważałem, że zastosowanie tymczasowego aresztu na podstawie takiego materiału dowodowego i wobec upływu ponad 20 lat od samego zdarzenia jest w ogóle niepotrzebne, a w ogóle samo przedstawienie zarzutów z punktu widzenia prawa karnego jest dość karkołomne” – stwierdził adwokat.

Jarosław Ziętara był dziennikarzem śledczym “Gazety Poznańskiej” (wcześniej “Wprost” i “Gazety Wyborczej”). Pisał o aferach gospodarczych. Zaginął 1 września 1992 r. w drodze do pracy. Obecnie śledztwo w sprawie jego zabójstwa prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Krakowie.

Były senator Aleksander G. został zatrzymany na początku listopada 2014 r. i usłyszał zarzut podżegania do zabójstwa Ziętary. Mogło to mieć związek z zainteresowaniami w ramach dziennikarstwa śledczego Ziętary różnego rodzaju działalnością gospodarczą, w tym szarą strefą.

Podczas przesłuchania nie przyznał się do zarzutu i odmówił składania wyjaśnień. Został aresztowany na trzy miesiące – do 4 lutego. 22 stycznia w związku z końcem terminu aresztu prokuratura wystąpiła do Sądu Okręgowego w Poznaniu o przedłużenie aresztu Aleksandrowi G. o kolejne trzy miesiące. Na poniedziałek w sądzie wyznaczono posiedzenie w tej sprawie, ale z uwagi na uchylenie aresztu nie odbędzie się ono.

W poniedziałek 26 stycznia prokuratura poinformowała o zwolnieniu z aresztu podejrzanych o pomocnictwo w porwaniu i zabójstwie dziennikarza Mirosława R. i Dariusza L. Jak poinformował wówczas PAP prowadzący śledztwo Kosmaty, prokuratura zebrała wystarczający materiał dowodowy, w tym z zeznań świadków i dokumentów, i na tej podstawie uznała, że dalszy ich pobyt w areszcie nie jest już konieczny.

Prokuratura zastosowała wobec nich poręczenie majątkowe po 150 tys. zł, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu i dozór policyjny. “Uważamy, że podejrzani przy zastosowaniu tych środków nie są w stanie przeszkodzić postępowaniu” – mówił wtedy Kosmaty.

Początkowo prowadząca śledztwo w tej sprawie poznańska prokuratura uznała, że Ziętara został uprowadzony i zamordowany; śledztwo dwukrotnie umarzano, bo nie udało się odnaleźć ciała. W 2011 r. po analizie śledztwa w Prokuraturze Generalnej przekazano je do Krakowa.

W toku śledztwa krakowska prokuratura zmieniła kwalifikację prawną z uprowadzenia na zabójstwo. Zbierała także informacje na temat niezidentyfikowanych zwłok znalezionych od września 1992 do grudnia 1993 r. na terenie kilku województw, ale badane zwłoki nie były zwłokami Ziętary.

Zaniepokojenie stanem śledztwa i medialnymi pogłoskami o wycofywaniu się świadków z zeznań wyrazili ostatnio Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Komitet Społeczny “Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”.

“Helsińska Fundacja Praw Człowieka z niepokojem przyjmuje najnowsze informacje prasowe dotyczące śledztwa w sprawie zaginięcia i zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary” – napisano w komunikacie z 28 stycznia br. “Przeprowadzenie skutecznego śledztwa w sprawie ataków i zabójstw dziennikarzy wymaga od państwa aktywnych działań, w tym zapewnienia adekwatnej ochrony i gwarancji świadkom, którzy zdecydowali się zeznawać. Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce HFPC zwraca więc uwagę na potrzebę utrzymywania lub stworzenia odpowiednich zabezpieczeń w postępowaniu dotyczącym zabójstwa redaktora Ziętary” – napisano w oświadczeniu.

Z kolei Komitet Społeczny “Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary” wystosował apel do Prokuratury Generalnej i Apelacyjnej, w którym stwierdza, że po początkowych sukcesach krakowskiego śledztwa zauważa “niepokojące symptomy w trwającym postępowaniu” i impas, który się pogłębia. “Zastraszani są świadkowie, co spowodowało wycofanie przez nich zeznań obciążających podejrzanych. Doszło do tego, że prokuratura zwolniła z aresztu podejrzanych (Mirosława R. i Dariusza L. – PAP), na których ciążą bardzo poważne zarzuty udziału w zbrodni. Takie postępowania wzbudza poważne zaniepokojenie biorąc pod uwagę to, że wcześniej sąd dwukrotnie (decydując o areszcie i rozpatrując zażalenie na ten środek) wysoko oceniał wiarygodność materiału dowodowego” – napisano w apelu.

“Czy prokuratura myliła się stawiając zarzuty, czy też wpływa na to zastraszanie świadków? Czy polskie prawo jest bezradne w konfrontacji z działaniami środowiska związanego z podejrzanymi?” – pytali członkowie Komitetu, podkreślając, że “to jest śledztwo ostatniej szansy – jeżeli zostanie umorzone, kolejnego zapewne już nigdy nie będzie”. “Nie można dopuścić do tego, by winni zabójstwa pozostali bezkarni. Ewentualna klęska tego śledztwa połozy się cieniem na wiarygodności organów polskiego prawa” – przestrzegali.

Całość: http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/krajowe/%C5%9Bledztwo-ws-zab%C3%B3jstwa-zi%C4%99tary-aleksander-g-opu%C5%9Bci%C5%82-areszt/ar-AA8OsMd

31-01-2015, 14:55

Jak 70 lat temu powstawał Dziennik Zachodni i skąd wziął się przymiotnik “zachodni”  »

Dziennik Zachodni
Anna Ładuniuk
31-01-2015

70 lat Dziennika Zachodniego

DZ tworzony na Śląsku trafiał na całe Ziemie Zachodnie, aż po Szczecin. Na 70-lecie DZ mamy specjalne wydanie gazety. Zapraszamy do kiosków 6 lutego.

Trzon pierwszej redakcji Dziennika Zachodniego powstał w Krakowie, jeszcze w czasie okupacji. Tu ustalone zostały pierwsze zasady organizacyjne przyszłego pisma, tu gromadzono do niego materiały (…). Dokonała tego grupa ludzi z Górnego Śląska, przebywająca w czasie okupacji na terenie Generalnej Guberni.

Po wyzwoleniu Zagłębia Dąbrowskiego i części Górnego Śląska ludzie ci zostali przetransportowani do Katowic z pierwszymi ekipami operacyjnymi gen. A .Zawadzkiego – pisał 6 lutego 1955 roku na łamach Dziennika Zachodniego Stanisław Ziemba, pierwszy redaktor naczelny gazety. Za kilka dni, 6 lutego 2015 roku minie 70 lat od wydarzeń opisywanych przez Ziembę.

Dziennik Zachodni jest obecnie nie tylko największą, ale i najdłużej funkcjonującą gazetą codzienną w naszym regionie. Dziś ukazuje się w województwie śląskim, ale w roku 1945, kiedy jej redaktorzy przygotowywali kolejne numery, jej zasięg był o wiele szerszy. Posuwała się razem z wojskiem na zachód i północ, aż do Szczecina. Stąd nazwa: Dziennik Zachodni. Chodziło o związanie nazwy z programem Polski, obejmującej właśnie w zarząd ziemie zachodnie.

Dzięki wcześniejszemu przygotowaniu, jeszcze na terenie Krakowa, DZ rozpoczął pracę z pełną teką materiałów publicystycznych. Ich autorzy nie wiedzieli najczęściej, do jakiej publikacji zostaną te teksty wykorzystane. Wierzyli “na konspiracyjne słowo”, a za wykonana pracę nie otrzymali nigdy żadnych honorariów – wspomina Ziemba i wylicza sławne nazwiska późniejszych uniwersyteckich profesorów: Kazimierza Piwarskiego i Zygmunta Wojciechowskiego (Uniwersytet Poznański) Romana Dybowskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Adama Wrzoska, późniejszego rektora Wyższej Szkoły Ekonomicznej we Wrocławiu czy dr Franciszka Popiołka z Cieszyna.

W zredagowaniu pierwszych numerów uczestniczyli oprócz Stanisława Ziemby także Zbigniew Grosser, Bolesław Piątek, Józef Renik, Ludwik Wieczorek. Wkrótce do składu dołączyli Tadeusz Sroka, Bolesław Surówka, Marek Wydra, Stanisław Mojkowski, August Grodzicki, Halina Markiewiczowa. Niektóre z tych nazwisk można znaleźć na łamach Dziennika Zachodniego jeszcze w latach 70. Ale wtedy, zimą 1945 roku trwała wojna, informacje krajowe i zagraniczne zdobywano z nasłuchu radiowego. Dział “nasłuchowców” należał do najważniejszych w redakcji . Dni i noce kilka osób spędzało z uchem przy radiu, “wyszabrowanym” gdzieś przez naczelnego. Nie zawsze odbiór był najlepszy zdarzały się więc i pomyłki – wspominał po latach jeden z nich, Janusz Litwin.

Pierwszy numer został przygotowany już 4 lutego, a wydrukowany dzień później, z datą 6 lutego. To dlatego, że w terenach przyfrontowych praca mogła odbywać się tylko w dzień, bo ze względu na godzinę policyjną cały personel redakcyjny i techniczny drukarni musiał przed nocą wrócić do domu. Były także trudności z kolportażem: ten pierwszy numer kolportowany był przez samych dziennikarzy i drukarzy.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3734662,jak-70-lat-temu-powstawal-dziennik-zachodni-i-skad-wzial-sie-przymiotnik-zachodni,id,t.html

31-01-2015, 12:55

SDP przyznało tytułu Hieny Roku Czuchnowskiemu i Stasińskiemu z “GW”  »

Press
31-01-2015

Piotr Stasiński i Wojciech Czuchnowski – dziennikarze „Gazety Wyborczej” zostali nagrodzeni antynagrodą Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Hienę Roku 2014 SDP przyznało za “lekceważące i pozbawione empatii oraz zawodowej solidarności wypowiedzi na temat zatrzymania i aresztowania dziennikarzy, którzy wykonywali swoje obowiązki zawodowe w miejscu i w czasie protestu w siedzibie Państwowej Komisji Wyborczej w Warszawie 20 listopada ubiegłego roku.”

Zarząd SDP uznał, że: “Publiczne wypowiedzi, deprecjonujące pracę aresztowanych koleżanek i kolegów, dyskredytowały ich w oczach odbiorców mediów w sytuacji, w której nie było podstaw do takiej oceny i w konsekwencji prowadziły do obniżania w społecznym odbiorze wiarygodności naszego zawodu oraz utrwalania podziałów w środowisku dziennikarskim.”

Problem w tym, że Wojciech Czuchnowski opowiedział się po stronie zatrzymanych dziennikarzy w siedzibie PKW. Tak bowiem pisał o sprawie:

Tomasz Terlikowski, szef TV Republika apeluje, by wszyscy dziennikarze stanęli w obronie reportera stacji, zatrzymanego w nocy przez policję podczas okupacji siedziby Państwowej Komisji Wyborczej”. Na twitterze Terlikowski pisze: “Jeśli dziennikarze mainstreamowych mediów nie zaczną protestować przeciwko zatrzymaniu Jacka Pawlickiego, to zdradzą etos zawodu”. Zakładam, że Pawlicki został zatrzymany w trakcie wykonywania czynności dziennikarskich, więc chętnie przyłączę się do protestu i podpiszę list w tej sprawie. Terlikowskiemu chciałbym jednak przypomnieć, całkiem niedawne występy jego dziennikarzy, którzy zaatakowani przez narodowców i kiboli podczas demonstracji 11 listopada, wykrzykiwali przed kamerą “nie jesteśmy TVN -em”. Słusznie zakładali, że zostali wzięci za reporterów innej stacji. Nie byli jakoś oburzeni samym aktem agresji wobec mediów. Usiłowali tylko sprostować “oczywistą pomyłkę”, że to nie ich powinni tłuc szalikowcy. Gdyby bito tych z TVN, wszystko byłoby ok.

Przyznanie Hieny Czuchnowskiemu jest krytykowane na Twitterze, nawet przez dziennikarzy o prawicowych poglądach:

Cezary Gmyz napisał: Jak się domyślacie nie kocham @czuchnowski jednak za @Jan_Pawlicki #pkw muszę stwierdzić, że Hiena Roku została mylnie za zaadresowana

Kataryna dodał: Bez względu na to jaki się ma stosunek do Czuchnowskiego, to chyba jednak trzeba go przeprosić za ewidentną wpadkę.

“Wszystko wskazuje na to, że jury z SDP tak bardzo chciało mi dowalić, że z rozpędu przypisało mi wypowiedzi, których nigdy nie wygłaszałem” – pisze Wojciech Czuchnowski.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47799,SDP-przyznalo-tytulu-Hieny-Roku-Czuchnowskiemu-i-Stasinskiemu-z-GW

31-01-2015, 11:32

Aleksander G. – podejrzewany o podżeganie do zabicia dziennikarza – opuścił areszt  »

Press
PAP
31-01-2015

Aleksander G., były senator podejrzewany o zlecenie zabójstwa Jarosława Ziętary, został zwolniony w sobotę z aresztu, o czym poinformowała Prokuratura Apelacyjna w Krakowie.

Wniosek o zwolnienie podejrzanego złożył w piątek obrońca Aleksandra G., a prokuratura przychyliła się do niego. Areszt zamieniono na poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu i dozór policyjny oraz poręczenie osoby godnej zaufania.

Legitymacja prasowa Jarosława Ziętary

Jarosław Ziętara był dziennikarzem śledczym “Gazety Poznańskiej” (wcześniej “Wprost” i “Gazety Wyborczej”). Pisał o aferach gospodarczych. Zaginął 1 września 1992 r. w drodze do pracy.

Były senator Aleksander G. został zatrzymany na początku listopada 2014 roku i usłyszał zarzut podżegania do zabójstwa Ziętary. Nie przyznał się do zarzutu i odmówił składania wyjaśnień.

W poniedziałek 26 stycznia z aresztu zwolnieni zostali podejrzani o pomocnictwo w porwaniu i zabójstwie dziennikarza Mirosław R. i Dariusz L. Jak informował wówczas prowadzący śledztwo Piotr Kosmaty, prokuratura zebrała wystarczający materiał dowodowy, w tym z zeznań świadków i dokumentów, i na tej podstawie uznała, że ich dalszy pobyt w areszcie nie jest już konieczny. Według “Gazety Wyborczej” z zeznań wycofał się m.in. “Baryła” odbywający karę za zabicie policjanta, który obciążył Aleksandra G.

“Ewentualna klęska tego śledztwa położy się cieniem na wiarygodności organów polskiego państwa” – pisze Komitet Społeczny “Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47798,Aleksander-G_---podejrzewany-o-podzeganie-do-zabicia-dziennikarza---opuscil-areszt

31-01-2015, 04:54

Gdy nienawiść odbiera rozum  »

Gazeta Wyborcza
Wojciech Czuchnowski
31-01-2015

Kilka lat temu Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zostało przejęte przez pracowników prawicowych mediów. Bardzo szybko stało się nieformalną przybudówką Prawa i Sprawiedliwości. Od tego czasu antynagroda “Hiena Roku” służy do biczowania ideowych wrogów. W tym roku padło na nas.

Wojciech Czuchnowski i Piotr Stasiński

Dowiedziałem się właśnie, że Stowarzyszenie Dziennikarzy PiS (zwane dla niepoznaki Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich) przyznało Piotrowi Stasińskiemu i mnie antynagrodę “Hieny Roku”. Ustanowiona przed laty “Hiena” miała być przestrogą dla mediów, które łamią standardy dziennikarskie i etyczne zasady zawodu. Dostawały ją głównie brukowce, w pogoni za sensacją często przekraczające granice przyzwoitości. “Hiena” miała piętnować takie zachowania.

Kilka lat temu SDP zostało przejęte przez grupę pracowników prawicowych mediów i bardzo szybko stało się nieformalną przybudówką Prawa i Sprawiedliwości. A “Hiena” służy odtąd za bicz na ideowych wrogów prawicy. Nominowano do niej Cezarego Łazarewicza z “Newsweeka” za tekst o ojcu braci Kaczyńskich czy Grzegorza Hajdarowicza, nowego właściciela “Rzeczpospolitej”. W tym roku padło na nas.

Spór jakich wiele. Kara za opinię

Napiętnowani zostaliśmy za “lekceważące wypowiedzi dotyczące zatrzymanych w Państwowej Komisji Wyborczej dziennikarzy, którzy pełnili tam swoje obowiązki.” Jest to więc absurdalna kara za publicystyczną opinię, do której każdy dziennikarz ma prawo.

Gdy 20 listopada 2014 r. w trakcie okupacji PKW policja zatrzymała dwóch dziennikarzy, Piotr Stasiński miał wątpliwości, czy faktycznie wykonywali oni tam tylko swoje obowiązki i czekał na rozstrzygnięcie sądu. Sąd dziennikarzy uniewinnił. Ze Stasińskim polemizowali inni dziennikarze “Wyborczej”. Był to spór jakich wiele.

Ale o co chodzi ze mną? – pytałem nerwowo, szukając w archiwum owych “lekceważących wypowiedzi” lub choćby takich, które można tak zakwalifikować. Niczego podobnego nie pamiętałem, a minęło przecież niedużo czasu. Znalazłem wreszcie komentarz, pisany kilkanaście godzin po incydencie z zatrzymaniem dziennikarzy. Tyle że deklarowałem w nim, że “chętnie przyłączę się do protestu [przeciwko zatrzymaniu dziennikarzy ] i podpiszę list w tej sprawie”.

Kara za grzechy wobec towarzystwa

Komentarz nosił tytuł “Solidarność z niesolidarnymi”. Zwracałem w nim także uwagę, że Telewizja Republika (bo to jej reportera zatrzymano w siedzibie PKW) nie broniła kolegów z TVN, atakowanych przez kibolstwo na Marszu Niepodległości.

“Jeżeli więc reporter Republiki został niesłusznie zatrzymany, należą mu się wyrazy środowiskowego wsparcia i solidarności. Na razie jednak ta solidarność działa tylko w jedną stronę” – pisałem. Żadnego przejawu lekceważenia tam nie było.

Wszystko wskazuje na to, że jury SDP tak bardzo chciało mi dowalić, że z rozpędu przypisało mi wypowiedzi, których nigdy nie wygłaszałem. Mam więc karę za inne grzechy wobec tego towarzystwa, na czele z cyklicznym przeglądem prawicowych “szczujni”, który ukazuje się na internetowych łamach Wyborczej.pl.

Mimo ewidentnej pomyłki nie będę skarżył do sądu ludzi, którym nienawiść zamula mózgi i odbiera zdolność logicznego myślenia. Nie są tego warci.

Nie “odetnę się” też w stalinowskim stylu od Stasińskiego. Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75515,17339297,Gdy_nienawisc_odbiera_rozum___Hiena_Roku__dla_publicystow.html

30-01-2015, 22:46

Zwycięzcy konkursu o Nagrody SDP za 2014 rok  »

Interia.pl
PAP
30-01-2015

Maria Dłużewska otrzymała Nagrodę Główną Wolności Słowa za 2014 r. w konkursie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W filmie pt. “Polacy” nagrodzona dziennikarka przedstawiła Polaków z USA, którzy zaangażowali się w wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej.

Nagroda Główna Wolności Słowa przyznawana jest za publikacje w obronie demokracji i praworządności, demaskujące nadużycia władzy, korupcję, naruszanie praw obywatelskich i praw człowieka.

Maria Dłużewska z Nagrodą Główną Wolności Słowa za 2014 r.

Dziennikarka, reżyser filmowa, także działaczka opozycji antykomunistycznej Maria Dłużewska – autorka filmu “Polacy” (dołączony był do wydania tygodnika “wSieci”) – otrzymała pierwszą Nagrodę Wolności Słowa “za odważne, bez propagandowego zacięcia pokazywanie wielowymiarowych sylwetek Polaków z USA, motywowanych patriotyzmem, zaangażowanych w wyjaśnienie najważniejszego zdarzenia ostatnich lat, czyli katastrofy smoleńskiej”.

Nagrodę laureatce wręczył przewodniczący Jury Głównego Nagród SDP 2014 Krzysztof Skowroński.

Jury wręczyło również kolejne dwie równorzędne Nagrody Główne Wolności Słowa. Otrzymała je redakcja programu publicystycznego “Państwo w państwie” Telewizji Polsat: Małgorzata Cecherz, Małgorzata Mikulska-Rembek, Anna Oblicka, Przemysław Talkowski i Grzegorz Gościniak za reportaż “Krystian Broll. 8 lat niesłusznie zamknięty w szpitalu psychiatrycznym”.

“Dzięki autorom programu udało się uratować człowieka. Występując w jego obronie, wystąpili przeciw nadużyciom władzy – sądowej i lekarskiej – i w obronie praw człowieka” – uzasadniło decyzję jury.

Nagrodę Główną Wolności Słowa otrzymała także Anna Śmigulec za publikację “Głupia sprawa” w ”Gazecie Wyborczej” (“Duży Format”). “To wstrząsający reportaż opowiadający losy człowieka niewinnie skazanego na dwanaście lat więzienia. Autorka z dużą wrażliwością opisała walkę bohatera o powrót do normalności” – ogłosiło jury, dodając, że jest to także publikacja “o wybitnych walorach dziennikarskich”.

Tytuł Hieny Roku SDP przyznało zastępcy redaktora naczelnego “Gazety Wyborczej” Piotrowi Stasińskiemu oraz dziennikarzowi “Gazety Wyborczej” Wojciechowi Czuchnowskiemu “za lekceważące i pozbawione empatii oraz zawodowej solidarności wypowiedzi na temat zatrzymania dziennikarzy, którzy wykonywali swoje obowiązki zawodowe w miejscu i w czasie protestu w siedzibie Państwowej Komisji Wyborczej w Warszawie 20 listopada ubiegłego roku”.

“Zatrzymanie dziennikarzy w czasie wykonywania przez nich pracy było wydarzeniem bez precedensu, stanowiącym jednoznaczne i niepodważalne naruszenie zasad wolności słowa w demokratycznym państwie i po wyborach 4 czerwca 1989 roku w Polsce jeszcze nigdy się nie zdarzyło” – stwierdziło jury. Dodało też, że publiczne wypowiedzi deprecjonujące pracę zatrzymanych dyskredytowały ich w oczach odbiorców mediów i prowadziły do obniżania w społecznym odbiorze wiarygodności zawodu dziennikarza i utrwalania podziałów w środowisku dziennikarskim.

Lauerat Nagrody Watergate - Piotr Nisztor oraz wyróżnieni Krzysztof Świątek i Grzegorz Kostrzewa-Zorbas

W kategorii dziennikarstwo śledcze Nagrodę Watergate otrzymał Piotr Nisztor za książkę “Jak rozpętałem aferę taśmową” (Wydawnictwo Fronda). Komisja konkursowa zaznaczyła, że nagroda przyznana została “za dotarcie do nagrań obrazujących kulisy polskiego życia polityczno-biznesowego oraz przekazanie ich do publikacji odsłaniających patologie, które wstrząsnęły opinią publiczną”.

Nagrodę im. Kazimierza Dziewanowskiego za publikacje o problemach i wydarzeniach na świecie otrzymali Wojciech Szumowski i Michał Przedlacki za reportaż telewizyjny “Cena marzeń Syryjczyków” (TVN, program “Superwizjer”) oraz Paweł Bobołowicz, autor radiowo-filmowej relacji reporterskiej “Atak Berkutu”, emitowanej na żywo w Radiu Wnet 22 stycznia 2014 r.

Szumowski i Przedlacki – jak ogłosiło jury – po mistrzowsku zrealizowali reportaż filmowy “będący wielkim oskarżeniem sytego świata obojętnego na zagładę Syryjczyków i Syrii”. “Autorzy, jako jedyni zachodni dziennikarze, przebywali dwa miesiące w bastionie partyzantów w największym mieście Aleppo, otoczonym przez siły rządowe” – zaznaczyło jury.

Bobołowicz – zdaniem jury – przekazał “bardzo rzeczową, niesłychanie sugestywną, momentami dramatyczną korespondencję radiową, a towarzyszący jej obraz filmowy wzmacniał siłę przekazu”.

Elżbieta Ruman za film “Cud na Kostaryce” (TVP) oraz Dagmara Drzazga za reportaż telewizyjny “Muzyka i cisza” (TVP Katowice, TVP Kultura) otrzymały dwie równorzędne Nagrody im. Macieja Łukasiewicza przyznawane za publikacje na temat współczesnej cywilizacji i kultury.

Nagroda im. Janusza Kurtyki przyznawana jest za publikacje o tematyce historycznej. W tym roku wyróżnienie to otrzymała Anna Rawska za audycję radiową “Podborsko – terra incognita” (Radio Koszalin). W swoim materiale laureatka przedstawiła sensacyjną opowieść o składowaniu broni nuklearnej na terenie Polski. “Przez pryzmat małego Podborska poznajemy kawałek mrocznej historii naszego kraju” – zwróciło uwagę jury.

Nagrodę im. Janusza Kurtyki otrzymała również Katarzyna Michalak za audycję radiową “Światło na stepie” (Polskie Radio Lublin) o poszukiwaniu śladów przodków w Kazachstanie.

Nagrodę im. Stefana Myczkowskiego przyznawaną za publikacje o problemach ochrony środowiska otrzymał Maciej Dopierała. Laureat przygotował reportaż telewizyjny “Ściek czy Zdrój” (TVN, “Superwizjer”), w którym opisał nieprawidłowości dotyczące nielegalnych ścieków w uzdrowisku Świeradów Zdrój. “Autor spowodował zbliżenie między ekologami, służbami miejskimi i mieszkańcami” – zaznaczyło jury.

Dziennikarstwo ekonomiczne – w tej kategorii Nagrodę im. Eugeniusza Kwiatkowskiego otrzymał Stefan Truszczyński. W publikowanych w ”Kurierze Wnet” tekstach “Ryba śmierdzi od łba”, “Kop i przekop” oraz “Hel – koniec Polski” uwypuklił – jak oceniło jury – zasadnicze dla Polski problemy.

Zespół Redakcji Reportaży Rozgłośni Regionalnej Radia Lublin otrzymał Nagrodę im. Aleksandra Milskiego (to nowe wyróżnienie konkursu), która przyznawana jest redakcjom mediów lokalnych za podejmowanie tematów ważnych dla ich społeczności. “Lubelscy reportażyści portretują i dokumentują swój region w sposób tak perfekcyjny, tak prowadzą tematy zdawałoby się lokalne, że prace ich mają wymiar uniwersalny” – oceniło jury.

Laureatem Nagrody im. Stefana Żeromskiego za publikacje o tematyce społecznej został Cezary Galek z Radia Zachód, który zrealizował audycję radiową “Twardzielka”, przedstawiającą optymizm i wiarę kobiety cierpiącej na porażenie mózgowe.

Laur SDP dla Jana Polkowskiego

Piotr Apolinarski – autor cyklu fotografii “Bezpieczna przystań” – otrzymał Nagrodę im. Erazma Ciołka za fotografię społecznie zaangażowaną. “Zdjęcia przedstawiają życie codzienne ochotników z ukraińskiego batalionu +Donbas+ na pierwszej linii ognia. Nie zobaczymy tu ofiar i krwi. Pod pozornym spokojem wyczuwa się atmosferę zagrożenia, śmierci i całą grozę wojny” – opisało nagrodzoną pracę jury.

W tym roku SDP ufundowało nagrody także w konkursie polsko-ukraińskim, przygotowanym wspólnie z ukraińskimi związkami dziennikarskimi. Nagrody w tym konkursie przyznane zostały dziennikarzom ukraińskim “wyróżniającym się zaangażowaniem w sprawy publiczne i społeczne”. Pierwszą nagrodę ex aequo otrzymali Kateryna Kapliuk za artykuł “Rodzinne wartości Edwarda Stawickiego” i Sergij Andrushko za reportaż śledczy “2 dni na Bukowej”.

Laur Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich otrzymał poeta Jan Polkowski. SDP zaznaczyło, że wyróżnienie to jest formą uznania tego, co Polkowski zrobił dla wolności i piękna słowa drukowanego.

Uroczystość ogłoszenia laureatów i wręczenia Nagród SDP (była to ich 22. edycja) odbyła się w Domu Dziennikarza w Warszawie. Do konkursu w dziewięciu kategoriach prasowych zgłoszono 301 publikacji, a w kategorii fotografii prasowej – 317 prac fotograficznych.

Więcej informacji o wynikach konkursu, m.in. o przyznanych wyróżnieniach, znajduje się na stronie internetowej SDP.

Całość: http://fakty.interia.pl/polska/news-zwyciezcy-konkursu-o-nagrody-sdp-za-2014-rok,nId,1599881#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome