Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

05-02-2015, 09:58

Jesteśmy w każdym miejscu regionu. W każdym ważnym momencie. Codziennie.  »

Śląsk plus Dziennik Zachodni
Maria Zawała
05-02-2015

“Pismo dla wszystkich”, głosił tytuł gazety. Pierwszy numer “Dziennika Zachodniego ukazał się 70 lat temu. Redakcja mieściła się przy ul. Sobieskiego 11 w Katowicach. Od 2009 roku mieści się w nowoczesnym Media Centrum w Sosnowcu.

Dziś 70 urodziny Dziennika Zachodniego. Zabieramy Państwa na przyspieszony spacer przez lata.

Wracamy do przeszłości

70 lat temu trzon pierwszej redakcji “Dziennika Zachodniego” powstał w Krakowie, jeszcze w czasie okupacji. Tu ustalone zostały zasady organizacyjne przyszłego pisma, tu gromadzono do niego materiały (…). Dokonała tego grupa ludzi z Górnego Śląska, przebywająca w czasie okupacji na terenie Generalnej Guberni. Po wyzwoleniu Zagłębia Dąbrowskiego i części Górnego Śląska ludzie ci zostali przetransportowani do Katowic z pierwszymi ekipami operacyjnymi gen. Aleksandra Zawadzkiego.

Czy wiecie, że pierwszy numer “Dziennika Zachodniego” odlano z przetopionego składu… “Oberschlesischer Zeitung”, który zamierzano drukować 28 stycznia 1945 roku?

Miał się ukazać 3 lutego, ale kłopoty w drukarni spowodowały, że gazetę zdołano wydać dopiero 5 lutego, wpisując… datę 6 lutego. Przez pierwsze miesiące gazeta ukazywała się po południu. To dlatego, że w terenach przyfrontowych praca mogła odbywać się tylko w dzień, bo ze względu na godzinę policyjną cały personel redakcyjny i techniczny drukarni musiał przed nocą wrócić do domu. Były także trudności z kolportażem: ten pierwszy numer kolportowany był przez samych dziennikarzy i drukarzy.

Założycielem i redaktorem naczelnym naszej gazety był Stanisław Zięba – znany na Śląsku działacz Zrzeszenia Dziennikarzy Ziem Zachodnich. Nowego tytułu nie firmowała żadna instytucja czy organizacja, a w stopce figurowało Wydawnictwo Katowice. Dopiero w 1945 roku przejęła go Spółdzielnia Wydawnicza Czytelnik.

Dziennik Zachodni donosił o ważnych wydarzeniach z regionu, kraju i świata.

Już w marcu 1945 roku powstały oddziały zamiejscowe w Sosnowcu, Chorzowie, Bytomiu, Bielsku, Zabrzu, Gliwicach, Opolu. Do połowy lat 50. nasza gazeta rozchodziła się także na ziemiach zachodnich. DZ szedł za wojskiem na Berlin, stąd oddziały i mutacje w Wałbrzychu, Legnicy, Jeleniej Górze, Zgorzelcu, Bolesławcu, a nawet w Szczecinie. Stąd nazwa: “Dziennik Zachodni”. Chodziło o związanie nazwy z programem Polski, obejmującej właśnie w zarząd ziemie zachodnie.

Tak kolportowano "Dziennik Zachodni" w pierwszych latach jego istnienia

Pod koniec marca 1945 roku drukowano już 40 tys. egzemplarzy wydania codziennego, a wydanie niedzielne osiągnęło nakład ok. 50 tys. W 1947 roku DZ miał już 8 mutacji i 115 tysięcy egzemplarzy nakładu.

We wstępniaku “Rzeczywistość dnia” redaktor naczelny Stanisław Ziemba próbował podtrzymać na duchu Czytelników:

“Wojna zbliża się do sprawiedliwego końca, który przyniesie kompletne zdruzgotanie i ostateczne rozbicie pruskiego militaryzmu, pruskiej buty, rzekomego “Herrenvolku”. Nadchodzą nowe czasy, Polskę czeka rola nieprzeciętna.” – pisał red. Ziemba.

W zredagowaniu pierwszych numerów uczestniczyli oprócz Stanisława Ziemby także Zbigniew Grosser, Bolesław Piątek, Józef Renik, Ludwik Wieczorek. Wkrótce do składu dołączyli Tadeusz Sroka, Bolesław Surówka, Marek Wydra, Stanisław Mojkowski, August Grodzicki, Halina Markiewiczowa. Niektóre z tych nazwisk można znaleźć na łamach “Dziennika Zachodniego” jeszcze w latach 70. Ale wtedy, zimą 1945 roku trwała wojna, informacje krajowe i zagraniczne zdobywano z nasłuchu radiowego. Dział “nasłuchowców” należał wtedy do najważniejszych w redakcji. Dni i noce kilka osób spędzało z uchem przy radiu, “wyszabrowanym” gdzieś przez naczelnego. Nie zawsze odbiór był najlepszy, zdarzały się więc i pomyłki – wspominał po latach jeden z nich, Janusz Litwin.

Najwięcej artykułów od początku dotyczyło naturalnie Śląska, problemów codziennej egzystencji, uruchamiania zakładów, regulowania życia politycznego i gospodarczo-społecznego.

Ciekawostką DZ była rubryka Życie Literacie Nowej Polski, gdzie swoje utwory drukowali Julian Tuwim, Stanisław Jerzy Lec, Julian Przyboś, Władysław Jastrun, Wilhelm Szewczyk, Bolesław Surówka, Zbyszko Bednorz i inni. Nie brakowało artykułów Mieczysława Markowskiego, Wilama Horzycy, Augusta Grodzkiego, Zdzisława Hierowskiego.

Pierwszy redaktor naczelny, Stanisław Ziemba to urodzony w 1908 roku dziennikarz i publicysta, który przed wojną był reporterem sportowym w katowickiej Polonii. Po wybuchu wojny organizator kursów dziennikarskich w Warszawie, redaktor pism konspiracyjnych Wiadomości i L’Information (dla francuskich jeńców), współtwórca Zrzeszenia Dziennikarzy Ziem Zachodnich, związany z grupą osób rozwijających tzw. myśl zachodnią w polskiej polityce. Bliski współpracownik Edmunda Męclewskiego. Brał udział w Powstaniu Warszawskim (był kierownikiem zespołu redakcyjnego PAT).

Po wyjeździe do Krakowa kontynuował dziennikarskie rzemiosło. Po zajęciu Katowic przez Sowietów i Wojsko Polskie udał się do miasta i rozpoczął przygotowania do wydania gazety. Redaktorem naczelnym DZ był do grudnia 1947 roku.

Dziś Dziennik Zachodni należy do grupy wydawniczej Polskapresse, jednego z największych wydawców prasy w Polsce i jest liderem na rynku mediów regionalnych i lokalnych. Nasze wartości to: bliskość, jakość, użyteczność. Jesteśmy blisko spraw społeczności lokalnych, którym zapewniamy użyteczne i wysokiej jakości media oraz usługi.

W każdy piątek Czytelnicy wraz z DZ otrzymują lokalny tygodnik. Mamy ich już 32!

Od kilku lat redakcja DZ prowadzi serwis internetowy www.dziennikzachodni.pl. Wiemy, że cieszy się on wielką popularnością. Miesięcznie notujemy już blisko 2 mln tzw. unikalnych użytkowników. To nie wszystko, nasz zespół redakcyjny prowadzi ponad 30 miejskich serwisów internetowych www.naszemiasto.pl.

Jesienią 2014 r. uruchomiliśmy interaktywny tygodnik Śląsk Plus (www.slaskplus.pl). Prezentujemy w nim najlepsze teksty naszych dziennikarzy. Staramy się ubarwiać je filmami, infografikami, liniami czasu, interaktywnymi mapami.

Nasi dziennikarze są w każdym miejscu regionu. W każdym ważnym momencie. Codziennie. Od 70 lat. Dla Was.

Całość: http://www.slaskplus.pl/wydanie/20150206,w.html

05-02-2015, 07:24

Sądy: zatrzymanie dziennikarzy w PKW bezzasadne. Prokuratura nie odpuszcza  »

Press
(MAK, PAP)
05-02-2015

Wczoraj Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uznał, że zatrzymanie przez policję fotoreportera Polskiej Agencji Prasowej Tomasza Gzella rejestrującego zajścia w Państwowej Komisji Wyborczej było niezasadne. Tymczasem prokuratura także wczoraj wniosła apelację od wcześniejszego wyroku uniewinniającego dziennikarzy zatrzymanych w PKW.

Tomasz Gzell i reporter Telewizji Republika Jan Pawlicki zostali zatrzymani przez policję 21 listopada ub.r., gdy relacjonowali wdarcie się manifestantów do siedziby PKW. Oskarżono ich o naruszenie miru domowego. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście badał ich sprawy w trybie przyśpieszonym: Gzell i Pawlicki zostali w grudniu uniewinnieni.

Wczoraj jednak prokuratura złożyła apelację – chce, by sąd okręgowy uchylił wyrok uniewinniający i zwrócił sprawę sądowi rejonowemu. “Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście stoi na stanowisku, iż dziennikarze, nawet wykonujący swoje obowiązki, byli zobowiązani do opuszczenia lokalu, po zgłoszeniu takiego żądanie przez osoby uprawnione” – poinformował w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak. “Nieopuszczenie tego lokalu było więc działaniem bezprawnym” – dodał.

Niezależnie od tego prawnicy Gzella i Pawlickiego złożyli zażalenia na decyzje policji o zatrzymaniu dziennikarzy. W sprawie Pawlickiego decyzja zapadła w styczniu – sąd uznał jego zatrzymanie za bezzasadne i dodał, że “procesy intelektualne u tych, którzy podejmowali decyzję o zatrzymaniu, nie nadążały za sytuacją, która wcale nie była tak dynamiczna”. Wczoraj sąd badał zażalenie złożone przez pełnomocnika Gzella mec. Piotra Witaszka. Wskazał on w piśmie, że policja nie miała podstaw do zatrzymania fotoreportera w PKW, bo w jego zachowaniu nie było uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa. Zażalenie zostało uwzględnione. Jak stwierdziła sędzia Małgorzata Drewin, zatrzymanie było bezzasadne – o czym będzie powiadomiona prokuratura i szef stołecznej policji. Sąd stwierdził, że jeśli nawet założy się, iż policjanci mieli prawo zatrzymać Gzella w PKW i wyprowadzić go z gmachu, to bezzasadne było dalsze pozbawianie go wolności.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47842,Sady_-zatrzymanie-dziennikarzy-w-PKW-bezzasadne_-Prokuratura-nie-odpuszcza?target=pressletter&uid=556

04-02-2015, 16:56

“Dziennik Zachodni”, czyli od kultowego Domu Prasy po Media Centrum  »

Śląsk Plus Dziennik Zachodni
Monika Krężel
04-02-2015

Przez 46 lat “Dziennik Zachodni” mieścił się w najbardziej kultowej siedzibie śląskiej prasy. Dziennikarze pracowali przy ul. Młyńskiej 1 w Katowicach, w słynnym Domu Prasy. Wyprowadzili się stamtąd sześć lat temu. Dzisiaj robimy gazetę w Media Centrum w Sosnowcu Milowicach.

Pierwszą siedzibą redakcji “Dziennika Zachodniego” był gmach przy ul. Sobieskiego 11 w Katowicach – w tym budynku przed drugą wojną światową mieściła się redakcja “Polonii”. W styczniu 1946 r. “Dziennik Zachodni” przeniesiono do siedziby katowickiej delegatury wydawnictwa Czytelnik przy ul. 3 Maja 12. Od listopada 1947 r. DZ znajdował się z kolei przy ul. Młyńskiej 9. I dopiero w 1963 roku redakcja przeprowadziła się do Domu Prasy.

Historyczna siedziba "Dziennika Zachodniego" w gmachu Śląskiego Wydawnictwa Prasowego przy Młyńskiej 1 w Katowicach

Dom Prasy początkowo miał być Domem Sportowca. Pod taką nazwą figuruje w najstarszych dokumentach z 1959 r., które zachowały się w archiwum Urzędu Miejskiego w Katowicach.

Nie wiadomo, kto i w jakich okolicznościach zdecydował, ze zamiast Domu Sportowca będzie Dom Prasy, gdzie przystanek znalazły najważniejsze śląskie tytuły.

Dokumentacja obiektu była gotowa w październiku 1959 r., w papierach jako inwestor figuruje Wojewódzki Komitet Kultury Fizycznej Katowice. Jego przewodniczący Roman Stachoń został później przewodniczącym Wojewódzkiej Rady Związków Zawodowych. W maju 1960 r. powołano Komitet Budowy Domu Sportowca, a w styczniu 1961 r. Komitet występuje do Prezydium Rady Narodowej o wydanie pozwolenia na budowę. 1 lutego 1961 r. wykonawca przejął plan budowy.

Teren, na którym zaprojektowano Dom Sportowca był uporządkowany, wyrósł na miejscu czterech pięknych przedwojennych kamienic, które nosiły adresy: Młyńska 1, Pocztowa 1, Pocztowa 3 oraz 3 Maja 2. Wiadomo, że kamienica przy Pocztowej 1 u schyłku lat 30. XX wieku była własnością miasta Katowice. Cztery kamienice zostały zniszczone pod koniec II wojny światowej.

Z dokumentów zachowanych w Archiwum Państwowym w Katowicach wynika, że obiekt kosztował 8 mln 700 tys. ówczesnych złotych. Dom Sportowca finansowały różne instytucje, m.in. Wojewódzka Rada Narodowa, Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Totalizator Sportowy, organizacje sportowe. Budowę Domu Sportowca zakończono w 1963 r., ale nie zachowały się dokumenty o oddaniu go do użytku.

Dziennikarze pamiętają, że wprowadzili się do nowoczesnego budynku w październiku 1963 roku. – „Dziennik Zachodni” razem z „Wieczorem” mieścił się wówczas w kamienicy przy ulicy Młyńskiej. Nie ma co ukrywać, cztery piętra, było ciasno. Przeprowadzaliśmy się do wyśmienitych warunków – mówił nam kilka lat temu Czesław Ludwiczek, emerytowany dziennikarz, który w Domu Prasy pracował od momentu oddania go do użytku.

Na pierwszym piętrze zostaje uruchomiona Cafe Sport, kawiarnia ciesząca się ogromną popularnością w mieście. Drugie piętro zajmowało wydawnictwo, które w tych czasach jest jednym z najsilniejszych na krajowym rynku, wydaje wszystkie śląskie gazety (ich łączny nakład wyniósł w latach 70. ubiegłego wieku 2 mln 900 tys. egzemplarzy). Na trzecie i czwarte piętro wprowadzili się dziennikarze „Trybuny Robotniczej”, a na piąte – „Dziennika Zachodniego”. Szóste piętro zajmowały dwie redakcje – „Sportu” i „Wieczoru”. Siódme piętro było wspólne, na ósmym była stołówka.

Budynek wyróżniał się w centrum miasta. Projektant zastosował jedną z pierwszych w kraju, tzw. ścianę kurtynową, całkowicie szklaną, która nie pełniła żadnych funkcji konstrukcyjnych. Na parterze była czytelnia Klubu Międzynarodowej Prasy i Książki, biura Orbisu, kasy biletowe, kasy wymiany walut oraz informacja turystyczna.

Największą imprezę przeżył Dom Prasy na początku 1970 r., gdy „Dziennik Zachodni” obchodził 25-lecie powstania. Przyjechała Maryla Rodowicz, Trubadurzy, był I sekretarz KW PZPR w Katowicach Edward Gierek.

- Maryla Rodowicz z zespołem denerwowała się, że musi występować w stołówce i na zamkniętej imprezie. Powiedziałem jej wtedy, że przecież podpisywała z kimś kontrakt, a tam były wszystkie warunki – wspominał Czesław Ludwiczek.

Na zdjęciu z lat 70. na dachu budynku Domu Prasy – neony. Od góry świeciła „Trybuna Robotnicza”, niżej „Dziennik Zachodni”, „Panorama”, „Sport”, „Wieczór”, „Poglądy”.

Dom Prasy nie przechodził większych remontów ani modernizacji. W 1985 r. Śląskie Wydawnictwo Prasowe RSW „Prasa – Książka – Ruch” wystąpiło do Urzędu Miejskiego o wydanie pozwolenia na obłożenie elewacji budynku okładziną blaszaną.

Na początku 1982 r. – tuż po ogłoszeniu stanu wojennego – dziennikarze pracujący w gazetach mieszczących się w Domu Prasy przeszli weryfikację. Grupa dziennikarzy DZ uznanych za nieprawomyślnych straciła pracę.

Po 1989 r. budynek pustoszał. W latach 90. nie było już „Wieczoru” i „Panoramy”, „Sport” się wyprowadził, a „Trybuna Robotnicza” zmienia nazwę na „Trybuna Śląska”. W 2004 r. gazeta połączyła się z „Dziennikiem Zachodnim”.

Dzisiaj w Domu Prasy pracują katowiccy urzędnicy, bo sześć lat temu dziennikarze “Dziennika Zachodniego” przeprowadzili się do Media Centrum, nowoczesnej siedziby redakcji w Sosnowcu Milowicach.

Budynek Media Centrum w Sosnowcu

Wprowadziliśmy się tutaj w marcu 2009 roku, dwa lata po uruchomieniu drukarni Grupy Polskapresse. Oba budynki leżą na terenach po byłej kopalni Saturn. Niewiele osób wie, że by postawić budynek Media Centrum trzeba było wywieźć 3 tysiące ciężarówek ziemi po 15 ton każda.

Drukarnia jest naszym sąsiadem, a dzięki niej mamy gazetę XXI wieku – z lepszą jakością papieru, czcionki i zdjęć. W drukarni zainstalowano nowoczesną offsetową maszynę drukarską Colorman 4-1 firmy MAN Roland z Augsburga, która podczas prób osiągnęła niezłą prędkość – wydrukowała 96 tys. egzemplarzy gazet na godzinę.

Sosnowiecka drukarnia ma 9,5 m wysokości, 7 m szerokości oraz 41 m długości i „zużywa” miesięcznie 800-ton papieru.

Jeśli zaś chodzi o Media Centrum, to powierzchnia całkowita naszego biurowca wynosi 5 tys. 600 metrów kwadratowych. Budynek składa się z ośmiu pięter. Na parterze jest reprezentacyjny hall z salą konferencyjną. Piętro niżej jest restauracja nazwana “Pod Prasą”.

Budowa biurowca trwała niecałe dwa lata. Zastosowano w nim najnowocześniejsze rozwiązania techniczne. To obiekt energooszczędny, tani w eksploatacji i zarządzany za pomocą zintegrowanych systemów komputerowych.

Całość: http://www.slaskplus.pl/wydanie/3735554,dziennik-zachodni-czyli-od-kultowego-domu-prasy-po-media-centrum,20,id,t,sg.html#galeria-material

04-02-2015, 13:31

Rozłam w SDP i wezwania zarządu do zlikwidowania Hieny Roku  »

Press
04-02-2015

Marek Palczewski redaktor naczelny serwisu internetowego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w latach 2011-2012 apeluje, by SDP przestało przyznawać tytuł Hieny Roku. Grupa członków Stowarzyszenia wzywa zarząd do “zaprzestania szkodliwej działalności”.

Palczewski w tekście opublikowanym w serwisie SDP.pl zauważa, że przyznanie w tym roku tytułu Hiena Roku Wojciechowi Czuchnowskiemu z “Gazety Wyborczej” było ewidentną pomyłką. Przypomina, że Czuchnowski wiele razy wykazywał się solidarnością z innymi dziennikarzami. I argumentuje, dlaczego przyznawanie Hieny Roku nie ma sensu:

Po pierwsze, kryteria przyznawania są niejasne, dowolne, arbitralne. Pamiętam dyskusję w poprzednim Zarządzie Głównym SDP nad tą “nagrodą”. Dla mnie jej kryteria są mgliste i mogą służyć napiętnowaniu dowolnych osób. Co więcej, od kiedy to demokratycznie mamy prawo wyrokować, co jest moralne, a co nie? Od kiedy, to mamy moralne prawo decydować, że ktoś jest hieną, a ktoś nią nie jest. Statut SDP nie daje nam takich uprawnień. Czy Hienę mamy przyznawać za naruszenia norm etycznych (a dokładnie jakich?) lub prawnych w artykułach prasowych, programach radiowych i telewizyjnych, itd.? Czy Hienę dawać za wypowiedzi prywatne na FB i Twitterze? A może przyznawać ją za działania, np. wydawcom niepodobającym się dziennikarzom (a czy w ogóle są tacy, których naprawdę kochamy?) albo i politykom, z których wielu zasługiwałoby na Hienę. Inny problem: czy dać ją za używanie anonimowych źródeł informacji w tekście bynajmniej nieśledczym, czy za brak ich weryfikacji, za plotkę, czy obmowę, czy za to, że ktoś zaatakował na łamach ojca braci Kaczyńskich, czy może za to, że jakiś portal napisał kłamstwo o Andrzeju Turskim, prowadzącym program rzekomo po spożyciu alkoholu. Zresztą mamy wolność słowa jako zasadę demokracji i nie wolno nam (a przynajmniej nie powinniśmy) nadawać takiej anty-nagrody komuś, z którego niemiłą nam, choćby i w nas wymierzoną opinią się nie zgadzamy! Reguła wolności słowa jest naprawdę ważniejsza od naszej Hieny!

Po drugie, “nagroda” Hieny w obecnej formie utrwala, i nawet pogłębia, przedziały i waśnie środowiskowe. Podsyca animozje, sączy jad. Nie służy ani środowisku dziennikarskiemu, ani Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, oskarżanemu o stronnicze jej przyznawanie. Dziś służy ona tylko gawiedzi czekającej na cyrkowe walki zwaśnionych dziennikarskich plemion.

Po trzecie, ta “nagroda” przestała spełniać swoją funkcję. Dawniej piętnowała niepodważalne naruszenia etycznych zasad dziennikarstwa. Dziś, kiedy te zasady nie są jednolite, i kiedy są niejasne kryteria przyznawania tej “nagrody” widać, że nawet sama kapituła (ZG SDP) ma problem z określeniem komu i za co się ona należy. “Nagroda” dzieli nawet sam Zarząd Główny.

Koleżanki i Koledzy, skończmy ten pląs z Hieną! Zlikwidujmy tę anty-nagrodę! Dla dobra naszego Stowarzyszenia i w imię etyki!

Od przyznania Hieny Roku Wojciechowi Czuchnowskiemu i Piotrowi Stasińskiego odcięła się też grupa członków SDP. W liście otwartym napisali:

Stanowczo potępiamy przyznanie antynagrody “Hiena Roku 2014” Wojciechowi Czuchnowskiemu i Piotrowi Stasińskiemu. Gwałtowna, mocna i pełna empatii reakcja środowiska dziennikarskiego dowodzi, że droga obrana przez Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich cztery lata temu, prowadzi to gremium na margines działalności politycznej, nie mającej nic wspólnego z ideałami organizacji reprezentującej najwyższe standardy moralne i zawodowe.

Działacze z ZG SDP – publicznie szkalując i piętnując publicystów Wojciecha Czuchnowskiego i Piotra Stasińskiego za ich własne, ale i przypisywane im tylko opinie – postawili się w roli wieloinstancyjnego sądu, który w tajny i niedemokratyczny sposób rozdziela kary, zawiesza je lub utrzymuje.

Członkinie i członkowie ZG SDP ponoszą pełną odpowiedzialność etyczną i moralną za kompromitujące działania, które kładą się cieniem na pracy, dorobku i renomie setek dziennikarzy należących do Stowarzyszenia.

Apelujemy do opinii publicznej, by nie utożsamiała dziennikarzy z przyjętą przez działaczy Zarządu Głównego polityką dzielenia środowiska na tych piętnowanych za przekonania i tych honorowanych tytułami oraz nagrodami finansowymi. Przypominamy, iż zarząd Oddziału Warszawskiego SDP i inne środowiska skupione w Stowarzyszeniu wielokrotnie protestowały przeciwko wiązaniu tej największej polskiej organizacji zawodowo-twórczej z polityką partyjną. SDP, zgodnie z zapisami swego statutu, powinno być organizacją apolityczną, otwartą dla wszystkich dziennikarzy i broniącą ich interesów niezależnie od poglądów, jakie głoszą.

Wzywamy Piotra Legutkę, Agnieszkę Romaszewską, Krzysztofa Skowrońskiego i pozostałych działaczy ZG SDP do zaprzestania tej szkodliwej działalności.

Podpisali m.in.:

Halina Bober

Krzysztof Bobiński

Dorota Bogucka

Olga Braniecka

Grzegorz Cydejko

Jolanta Cywińska

Renata Lipińska-Kondratowicz

Bartosz Ławski

Nina Makowiecka

Marcin Makowiecki

Małgorzata Mazurkiewicz

Barbara Rogalska

Stefan Zubczewski

Barbara Żmijewska

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47835,Rozlam-w-SDP-i-wezwania-zarzadu-do-zlikwidowania-Hieny-Roku

04-02-2015, 13:27

Sąd: pozbawienie wolności fotoreportera PAP było niezasadne  »

Press
(PAP)
04-02-2015

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uznał, że zatrzymanie przez policję fotoreportera Polskiej Agencji Prasowej Tomasza Gzella, rejestrującego zajścia w Państwowej Komisji Wwyborczej, było niezasadne – informuje PAP.

Gzell i reporter Telewizji Republika Jan Pawlicki zostali zatrzymani przez policję 21 listopada ub.r., gdy relacjonowali wdarcie się manifestantów do siedziby Państwowej Komisji Wyborczej. Zatrzymano też kilkanaście osób okupujących gmach i oskarżono o naruszenie miru domowego. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście badał ich sprawy w trybie przyśpieszonym. Gzell i Pawlicki zostali uniewinnieni od tego zarzutu, ale prokuratura złożyła apelację.

Niezależnie od tego prawnicy Gzella i Pawlickiego złożyli zażalenia na decyzje policji o zatrzymaniu. W sprawie Pawlickiego decyzja zapadła jeszcze w styczniu – sąd uznał jego zatrzymanie za bezzasadne i dodał, że “procesy intelektualne u tych, którzy podejmowali decyzję o zatrzymaniu, nie nadążały za sytuacją, która wcale nie była tak dynamiczna”.

W środę sąd badał zażalenie złożone przez pełnomocnika Gzella mec. Piotra Witaszka. Wskazał on w piśmie, że policja nie miała podstaw do zatrzymania fotoreportera w PKW, bo w jego zachowaniu nie było uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Zażalenie zostało uwzględnione. Jak stwierdziła sędzia Małgorzata Drewin, zatrzymanie było bezzasadne – o czym będzie powiadomiona prokuratura (prowadząca już śledztwo ws. nieprawidłowości w działaniach policji w PKW) i szef stołecznej policji.

Sąd stwierdził, że jeśli nawet się założy, iż policjanci mieli prawo zatrzymać Gzella w PKW i wyprowadzić go z gmachu, to bezzasadne było dalsze pozbawianie go wolności (łącznie przez 21 godzin), co wynikać musiało z decyzji przełożonych funkcjonariuszy, którzy dokonywali zatrzymań na miejscu. “Skarżący jest dziennikarzem. Wykonywał swoje obowiązki służbowe, można powiedzieć, że wykonywał swoją misję. (…) Przy wszelkiej chęci zrozumienia prawidłowości funkcjonowania struktur państwowych oraz uwzględnieniu misji wolnego przekazu mediów, które informują społeczeństwo, co dzieje się w kraju i na świecie, sąd uznał zażalenie za zasadne” – zakończyła Drewin.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47834,Sad_-pozbawienie-wolnosci-fotoreportera-PAP-bylo-niezasadne

04-02-2015, 13:00

70 lat Dziennika Zachodniego  »

Dziennik Zachodni
Marcin Kasprzyk
04-02-2015

Przez lata DZ ukazywał się jedynie w wydaniu papierowym. Papier wciąż jest dla nas najważniejszy, ale dziś jest tylko jednym z kanałów, którymi staramy się docierać do Czytelników. DZ ma już 70 lat, ale w internecie jest zaledwie kilkulatkiem. Bardzo żwawym!

Nagroda Grand Press Digital miesięcznika "Press" za innowacyjne podejście do dziennikarstwa

Od kilku lat redakcja DZ prowadzi serwis internetowy dziennikzachodni.pl. Wiemy, że cieszy się on wielką popularnością. Miesięcznie notujemy już blisko 2 mln tzw. unikalnych użytkowników. To nie wszystko, nasz zespół redakcyjny prowadzi ponad 30 miejskich serwisów internetowych naszemiasto.pl.

Jesienią 2014 r. uruchomiliśmy interaktywny tygodnik Śląsk Plus (www.slaskplus.pl). W nowoczesnej formie prezentujemy tam najlepsze teksty naszych dziennikarzy. Staramy się ubarwiać je filmami, infografikami, liniami czasu, interaktywnymi mapami. Serwis Śląsk Plus jest płatny, ale już za 2,46 zł otrzymujecie 7-dniowy dostęp do aktualnego wydania. Każde nowe wydanie, zawierające zestaw około 30 tekstów, ukazuje się w piątek o 7 rano.

Czytelnicy Śląska Plus mają również dostęp do piątkowego magazynu “Dziennika Zachodniego” w formie PDF. Dlaczego warto płacić za Śląsk Plus? Ponieważ staramy się tam umieszczać najwyższej jakości treści w najlepszej formie, no i zrezygnowaliśmy z emitowania agresywnych reklam, które tak irytują użytkowników internetu.

Współczesny “Dziennik Zachodni” to również media społecznościowe. Jesteśmy na Facebooku, gdzie udostępniamy najważniejsze informacje ze Śląska. Jesteśmy też jedną z najbardziej aktywnych redakcji w Polsce na Twitterze. Jeśli w regionie dzieje się coś ważnego, właśnie na Twitterze najszybciej udostępniamy informacje. Prowadzimy tam również relacje na żywo, informujemy o korkach na drogach.

Pamiętajcie, warto obserwować konto @zachodni. A jeśli lubicie dobrą fotografię, najlepsze zdjęcia naszych fotoreporterów zobaczycie obserwując nasze konto w serwisie Instagram. Jeśli jeszcze nie znacie naszego cyfrowego oblicza, zapraszamy, wystarczy wpisać w wyszukiwarce internetowej: Dziennik Zachodni.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3739041,70-lat-dziennika-zachodniego-zobacz-jubileuszowy-film-trailer,id,t.html