Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

18-02-2015, 07:32

TVN musi zmierzyć się z tematem mobbingu, Kamil Durczok nie wyjdzie z tego bez wizerunkowego szwanku  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Beata Goczał
18-02-2015

Oczekiwanie na wyjaśnienie sprawy niszczy wizerunek dziennikarza, ale nie wypala go do zgliszczy. Wpływ na postrzeganie Kamila Durczoka przez opinię publiczną będzie mieć dalszy rozwój wydarzeń oraz to, jak będzie prowadził komunikację wokół tych kwestii – uważają eksperci z agencji PR. Dla Wirtualnemedia.pl komentują m.in. Rafał Czechowski, Joanna Pruszyńska-Witkowska, Małgorzata Zaborowska i Szymon Sikorski.

Część poproszonych przez nas szefów agencji public relations nie wypowiedziała się o sytuacji, w jakiej po ostatnich doniesieniach “Wprost” znalazł się Kamil Durczok. Niektórzy wprost odmówili komentarza, w jakim stopniu wpłynie to na wizerunek dziennikarza oraz jego dalszą zawodową karierę. Tłumaczyli, że sytuacja na obecnym etapie jest dość niejasna, a temat zbyt newralgiczny.

- Nie chcę tego komentować. Nie widzę sprawy. “Wprost” nie przedstawiło nic, czego można się chwycić więc na zdrowy rozsądek nie powinno to, w normalnym społeczeństwie, wpłynąć na Durczoka ani tym bardziej na TVN – uważa Piotr Czarnowski, prezes agencji First PR.

Rafał Czechowski, managing director w agencji Imago Public Relations, ocenia, że najistotniejszą kwestią dla przyszłości obecności Kamila Durczoka w przestrzeni publicznej będzie wiodący kontekst tej wielowymiarowej sprawy w najbliższych dniach. – To, czy będzie nim problem nadużywania władzy w środowisku zawodowym, walka wielkich biznesowych graczy o przejęcie kontroli nad stacją TVN czy wreszcie kwestie obyczajowe, będzie miało istotny wpływ na postrzeganie Kamila Durczoka i jego kondycję psychiczną, a zatem na dwa kluczowe składniki jego zdolności funkcjonowania “in the eye of the public” – mówi Wirtualnemedia.pl Czechowski. – Przy zauważalnym solidaryzmie środowiska dziennikarskiego i ostrej krytyce stylu uprawiania tego zawodu przez “Wprost”, nie wykluczałbym skutecznego osadzenia Kamila Durczoka w roli ofiary, w co sam chcę wierzyć. Dowiedzenie tego musi się jednak opierać na silnych przesłankach – dodaje.

Zdaniem Czechowskiego nie oznacza to jednak, że z podobnej sytuacji można wyjść bez szwanku, co pokazują liczne przykłady.

- Jednocześnie – choć przychodzi mi do głowy co najmniej kilka głośnych spraw i osób: światowej sławy sportowców, polityków czy artystów – nie chcę przywoływać żadnej, bo analogie mogą być krzywdzące przy dzisiejszym poziomie wiedzy – zwraca uwagę Czechowski. I dodaje: – Podkreślę natomiast niezwykle ważny aspekt istnienia wspierającej strony trzeciej – obiektywnego podmiotu lub osoby – która będąc neutralna, lub nawet pozornie wbrew własnemu interesowi, publicznie udziela wsparcia i podnosi wiarygodność bohatera skandalu. Taką rolę odegrała Hillary Clinton. Także żona Kamila Durczoka aktywnie wypowiada się w tej sprawie, np. na Facebooku, zapewniając mężowi komfort i osłabiając wydźwięk doniesień “Wprost”.

Joanna Pruszyńska-Witkowska, prezes agencji Headlines Porter Novelli, zwraca uwagę, że to, czy Kamil Durczok ma szansę wrócić do poprowadzenia “Faktów” lub innego programu telewizyjnego, zależy od tego jak rozwinie się cała sytuacja oraz jak zostanie poprowadzona komunikacja wokół tej kwestii. – Na ten moment w całej sprawie brakuje potwierdzonych informacji, co do faktycznego przebiegu opisywanych przez „Wprost” zdarzeń. Trudno więc o jednoznaczną oceną na tym etapie. W świecie mediów i polskiego showbiznesu mieliśmy już jednak do czynienia z sytuacjami, wskazującymi na to, że tego typu powroty wcale nie są wykluczone – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Pruszyńska-Witkowska.

Dodaje, że za granicą podobne przypadki często kończą się złożeniem rezygnacji i zniknięciem, przynajmniej na jakiś czas z mediów. Jako dobry przykład wskazuje historię Briana Williamsa sprzed kilku tygodni. Prezenter amerykańskiej stacji NBC przez lata utrzymywał, że był na pokładzie helikoptera ostrzelanego z granatnika nad Irakiem. Przyłapany na tym, że mijał się z prawdą, publicznie przeprosił i zniknął z anteny. – Z drugiej strony, mamy też słynną “aferę rozporkową” z Billem Clintonem w roli głównej. Choć udowodniono prawdziwość wielu spośród stawianych mu zarzutów, utrzymał on stanowisko, nawet pomimo faktu, że piastował nieporównanie bardziej eksponowane stanowisko. Warto przy tym zaznaczyć, że dużą rolę w tej sytuacji odegrała prowadzona przez jego sztab kampania informacyjna - podkreśla w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Joanna Pruszyńska-Witkowska.

Według prezes Headlines Porter Novelli Kamil Durczok zrobił dobrze, udzielając w poniedziałek wywiadu radiu Tok FM – była to pierwsza wypowiedź w tej sprawie, udzielona natychmiast po publikacji, a w tego typu sytuacjach czas reakcji jest niezwykle istotny. Jej zdaniem ten wywiad pokazał jego ludzką twarz.

- Durczok nie próbuje się przy tym wybielać, przyznaje do błędów, ale jednocześnie zdecydowanie komunikuje, że jest niewinny w kwestii zarzutów dotyczących życia zawodowego. W wywiadzie kilkukrotnie podkreśla też fakt, że otrzymuje wsparcie żony, co stanowi pewną analogię do sprawy Clintona, w której wsparcie pierwszej damy zadziałało zdecydowanie na jego korzyść. Jeśli bowiem osoba, która mogłaby poczuć się najbardziej dotknięta pojawiającymi się oskarżeniami, wspiera go mimo wszystko, tym bardziej wydaje się, że osoby trzecie czy opinia publiczna nie mają prawa go potępiać – mówi Joanna Pruszyńska-Witkowska.

W jej opinii to, czy uda się Durczokowi oczyścić wizerunek, zależy od jego dalszego zachowania. Zwraca przy tym uwagę, że jak w każdej sytuacji kryzysowej, najważniejsza będzie teraz transparentność – udostępnienie wszelkich informacji, które mogą pomóc wyjaśnić sytuację. – W kwestii komunikacji z mediami, najważniejsza będzie otwarta i nie pozostawiająca pola do dalszych insynuacji forma wypowiedzi w tej kwestii – uważa menedżerka.

Z kolei Szymon Sikorski, prezes agencji Publicon nie ukrywa, że nie wie, co o całej sprawie związanej z Kamilem Durczokiem myśleć. – Nie uważam, żeby “Wprost” miał czyste intencje. Nie wiem, jak to wygląda w kontekście molestowania i mobbingu. Myślę, że jako materiał dziennikarski, jest to słabe – mówi Wirtualnemedia.pl Sikorski. Dodaje, że branża dziennikarska od dość dawna plotkuje o Kamilu Durczoku, ale jako materiał dowodowy publikacja tygodnika jest słaba.

- Myślę, że TVN będzie musiał tę żabę zjeść i poruszyć ten temat na swoich łamach. I liczę, że to zrobi. Liczyłem już wczoraj, ale niestety w “Faktach” pokazał się przełomowy materiał o świstaku. Wierzę, że nasze media stać na więcej. Ludzie przecież są ułomni i to akurat dziennikarskiego dorobku Durczokowi nie ujmuje – jedynie w wymiarze ludzkim i profesjonalnym. I, żeby była jasność, nie piszę o “aferze w mieszkaniu na Mokotowie”, a o mobbingu. To jest dużo poważniejszy temat, bo wychodzący poza sypialnię, która jednak jest domeną prywatną - podkreśla Sikorski.

Nieco inne zdanie od poprzedników na temat zawodowej przyszłości Kamila Durczoka ma Małgorzata Zaborowska, prezes i dyrektor zarządzający United PR. Uważa, że zależy ona przede wszystkim od ustaleń wewnętrznej komisji TVN. – Należę do osób, które mają nadzieję, że jej dochodzenie w wiążący sposób przesądzi, czy zarzuty molestowania seksualnego w jego przypadku są uzasadnione czy też nie. Będzie to z oczywistych względów dobre dla wszystkich – samego zainteresowanego, jego pracodawcy, opinii publicznej, a w szczególności kobiet, które z oczywistych względów z uwagą śledzą sprawę, odwołując się nierzadko do własnych doświadczeń – mówi Wirtualnemedia.pl Zaborowska.

Twierdzi też, że wyczekiwanie na rozstrzygnięcie sprawy jest niezmiernie wyniszczające i uruchamia lawinę spekulacji i indywidualnych projekcji. – Niszczy wizerunek dziennikarza, ale nie wypala go do zgliszczy. Dopiero w sytuacji, gdy zarzuty “Wprost” się potwierdzą, kariera Kamila Durczoka zostanie złamana – mówi Zaborowska. – Trudno oczekiwać, że stacja telewizyjna zaakceptuje proceder molestowania wśród swoich pracowników. Zarzuty względem Kamila Durczoka o charakterze prywatnym są tanią sensacją, której pełno dookoła i która brudzi pyłem, z którego profesjonaliści potrafią się całkowicie otrząsnąć – dodaje szefowa United PR.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tvn-musi-zmierzyc-sie-z-tematem-mobbingu-kamil-durczok-nie-wyjdzie-z-tego-bez-wizerunkowego-szwanku-opinie

17-02-2015, 23:54

Korwin-Piotrowska rezygnuje z pisania do “Wprost” z powodu tekstu o Durczoku  »

Press
(IKO)
17-02-2015

Karolina Korwin-Piotrowska odeszła z tygodnika “Wprost” (AWR “Wprost”), po tym jak tytuł opublikował artykuł “Kamil Durczok. Fakty po »Faktach«”. Napisano, że szef “Faktów” TVN został przyłapany przez policję, jak ucieka z mieszkania, w którym znaleziono “biały proszek”.

Karolina Korwin-Piotrowska

- Sądziłam, że tekst Olgi Wasilewskiej, Sylwestra Latkowskiego i Michała Majewskiego będzie poruszał sprawę mobbingu w mediach. Zdziwiłam się, widząc na okładce poniedziałkowego wydania “Wprost” Kamila Durczoka. Pomyślałam jednak, że być może mają obciążający go dowód. Byłam zszokowana, czytając artykuł, z którego nic nie wynika – mówi Karolina Korwin-Piotrowska. Dziennikarka zaznacza, że nie miała zarzutów do wcześniejszych kontrowersyjnych materiałów “Wprost”. – Opublikowanie w ubiegłym roku taśm z nagraniami polityków było świetnym posunięciem, gdyż uderzało to we władzę i pokazywało pewne mechanizmy. Nie znam osobiście Kamila Durczoka, ale tym razem zaczęłam się zastanawiać, co on takiego zrobił, że tak go potraktowano – dodaje Korwin-Piotrowska.

O swoim odejściu dziennikarka poinformowała na Facebooku: “Nie ma we mnie zgody na publikowane donosy, pachnące na milę żenującym szambem ubeckie prowokacje, na publiczne, bezpodstawne niszczenie ludzi. Stało się od wczoraj bardzo dużo bardzo złych, haniebnych rzeczy. Jeśli mam nadal nazywać siebie człowiekiem, dziennikarzem, uprawiać ten zawód z podniesioną głową i uczciwie, to poniedziałkowa kolumna mojego autorstwa we “Wprost” była moją ostatnią” – napisała.

“Redakcja nie jest zaskoczona tą decyzją. Wiemy, z którą telewizją jest związana pani Karolina Korwin-Piotrowska” – napisała w e-mailu do redakcji “Presserwisu” Anna Pawłowska-Pojawa, rzeczniczka prasowa PMPG Polskie Media, właściciela AWR Wprost.

Karolina Korwin-Piotrowska zaczęła publikować w tygodniku “Wprost” w lutym 2013 roku. W rubryce Bomba tygodnia zajmowała się wydarzeniami ze świata kultury, mediów i celebrytów. Karolina Korwin-Piotrowska prowadzi też program “Magiel towarzyski” w TVN Style.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47966,Korwin-Piotrowska-rezygnuje-z-pisania-do-Wprost-z-powodu-tekstu-o-Durczoku

17-02-2015, 19:42

Wiesław Gałązka o sprawie Durczoka: Nie lubię mówić na obrzydliwe tematy  »

Super Express
Przemysław Harczuk
17-02-2015

Ekspert do spraw wizerunku, Wiesław Gałązka w rozmowie z Super Expressem na temat publikacji “Wprost”. – Nie lubię mówić na obrzydliwe tematy – stwierdza Gałązka.

Wiesław Gałązka

“Super Express”: – Kamil Durczok to jedna z najbardziej znanych twarzy TVN. W jaki sposób publikacja “Wprost” wpłynie na wizerunek stacji?

Wiesław Gałązka: – Wie pan, w ogóle niechętnie wypowiadam się na tak obrzydliwe tematy. Powiedziałbym, że popatrzeć na to należy z dwóch perspektyw. Po pierwsze ogólnej, obyczajowej. Czytelnicy zawsze zainteresowani są tzw. informacjami spod kołdry. Zwłaszcza gdy są to sensacje dotyczące ludzi znanych, jak Kamil Durczok. Jednak dopóki sprawa nie jest wyjaśniona, nie chciałbym się wypowiadać na temat bohatera tekstu.

- A na temat TVN?

- Jeśli chodzi o wizerunek TVN, pamiętajmy, że stacja jest w przededniu ważnej transakcji, w wyniku której ma zdobyć inwestora. Tego typu publikacja zawsze może stać się punktem negocjacyjnym. Ten kto kupuje zawsze może doszukiwać się mankamentów w towarze kupowanym i próbować za wszelką cenę obniżyć cenę. Mimo wszystko na dłuższą metę nie sądzę, by publikacja “Wprost” wpłynęła na pozycję TVN jako potężnej stacji.

- A co od strony wizerunkowej kierownictwo stacji powinno zrobić?

- Stacja od strony wizerunkowej zrobiła wszystko, co mogła. Pan Durczok jest na urlopie. Powołana jest komisja, która sprawę ma badać.

- A jak afera wpłynie na wizerunek mediów w ogóle?

- Zastanawiam się nad poziomem profesjonalizmu dziennikarzy. Zwłaszcza tych, którzy podejmują tematy będące jedynie tanią sensację. Zawsze kiedy pojawiają się tego typu informacje, jak ta “Wprost”, zastanawiam się, kto może na tym skorzystać. Na publikacji “Wprost” na pewno nie skorzystał świat dziennikarski. Publikacja “Wprost” zaszkodziła reputacji i wizerunkowi wszystkich ludzi mediów. Tekst ukazał się w piśmie, które słynie z opisywania różnych sensacyjnych tematów. I wszystko jest fajnie. Dopóki się nie prześwietli życiorysu redaktora naczelnego “Wprost”.

Całość: http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/nie-lubie-mowic-na-obrzydliwe-tematy_535523.html

17-02-2015, 19:36

Nazwał Agnieszkę Kostempską z PO Barbie. Teraz spotkają się w sądzie  »

Telewizja Silesia
Marcin Pawlenka
17-02-2015

Agnieszka Kostempska – działaczka śląskiej Platformy Obywatelskiej zdecydowała się wytoczyć proces dziennikarzowi, który nazwał ją Barbie. Określenie jej mianem popularnej lalki przelało czarę goryczy. Kostempska po konsultacjach z prawnikami zdecydowała się wystąpić do sądu z prywatnym aktem oskarżenia, a pozwany dziennikarz chce transmisji procesu w internecie.

Lalka Barbie chociaż na topie od prawie sześciu dekad, to jej wizerunek nie każdemu dobrze się kojarzy. Dla najmłodszych to jednak nie tylko zwykła lalka, ale też wrażliwa i urocza postać z bajki. - Mądre, ładne i mi się podobają – mówi Sara Kozyra, która bawi się Barbie. Niezależnie od kreacji i modelu. Tych na rynku zabawek są setki i każdy nowy robi furorę. Takiej wątpliwej popularności jednak nie chce była wojewódzka radna ze Śląska – Agnieszka Kostempska, którą w mediach internetowych porównano właśnie do Barbie. Porównanie uznała za pogardliwe i niegodne samorządowca. Złożyła do sądu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Szymborskiemu. Publicysta jednak twierdzi, że nie on jest autorem tekstu, który ukazał się na portalu, a grupa obywatelskich dziennikarzy. – Oczywiście bardzo chętnie pojawię się w sądzie, przedstawię swoje racje. Nie chcę tutaj się wypowiadać natomiast zwróciłem się do prawników o to, co oni na to, że nazwanie Barbie jest zniesławiające.

Agnieszka Kostempska

Sprawy przed kamerą komentować nie chce też Agnieszka Kostempska. Na wypowiedź zdecydowała się tylko dla gazet i mediów internetowych. – Od wielu lat jesteśmy z mężem ofiarami ataków, niewybrednych żartów na nasz temat, wciąż się nas opluwa. Czujemy się nękani i zastraszani. Dlatego wpływowa działaczka PO i prywatnie żona prezydenta Świętochłowic zwróciła się o wsparcie prawne. Aktów oskarżenia przeciwko Tomaszowi Szymborskiemu złożyli więcej. – Między innymi o znieważenie funkcjonariusza publicznego, o tak zwany stalking, jak również zniesławienie i znieważenie – informuje Igor Płaza, adwokat rodziny Kostempskich.

To ostatnie dotyczy właśnie porównania żony prezydenta do lalki. Porównania jak mówią politolodzy, z którym liczyć muszą się osoby publiczne. – Barbie wygląda jak wygląda. Została stworzona jako dawniej pewien ideał kobiety, ideał wyglądu kobiety w związku z tym, ponieważ nic nie mówi to trudno ją uznać za pustą lalę. Jest ładną lalą, a czy jest pustą to już sobie dośpiewała pani Kostempska – uważa dr Bogdan Pliszka, politolog. Z rodziny śląskich Kennedych. Tak prawie rok temu porównanej w prasie, z resztą na życzenie samych Kostempskich, którzy zaprosili dziennikarkę Faktu na pierwsze urodziny córki. – Sam prezydent Kostempski powiedział, że czasami zdarza się tak, że w Urzędzie Marszałkowskim, gdzie radną sejmiku była jego żona Agnieszka mówią o nich w kuluarach – rodzina Kennedych. Pytałam go wtedy, czy mu to przeszkadza czy mu się to podoba. Właściwie nie wydał jakiejś jednoznacznej opinii, kiedy zapytałam czy mogę to napisać powiedział proszę bardzo, nie widzę przeszkód – opowiada Małgorzata Himmel, dziennikarka Faktu.

Te jednak pojawiły się po publikacji i chwili zastanowienia. – Też trzeba wziąć pod uwagę pecha, który ciążył nad rodziną Kennedych – tą prawdziwą amerykańską i to chyba już nie do końca się podobało Kostempskim - dodaje Małgorzata Himmel. Ale nie tak bardzo, jak porównanie do lalki, której sprawa trafi na wokandę. Proces ruszy już w marcu.

Całość: http://www.tvs.pl/informacje/nazwal-agnieszke-kostempska-z-po-barbie-teraz-spotkaja-sie-w-sadzie

17-02-2015, 15:01

Prokuratura zbada “biały proszek” opisany przez “Wprost”  »

Press
17-02-2015

Jak podało radio Tok FM, warszawska prokuratura zbada sprawę ewentualnego posiadania środków odurzających, które mogły znajdować się w jednym z apartamentów na stołecznym Mokotowie, opisanym przez tygodnik “Wprost”. Redakcja znalazła w nim rzeczy należące do Kamila Durczoka, szefa “Faktów” TVN.

Radio podkreśla, że śledczy sprawdzą, czym był i do kogo należał “biały proszek”, który dziennikarze “Wprost” znaleźli w apartamencie, w którym w styczniu br. miał przebywać szef “Faktów”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47961,Prokuratura-zbada-bialy-proszek-opisany-przez-Wprost

17-02-2015, 13:53

Śledztwo “Wprost” ws. Durczoka nie jest śledztwem dziennikarskim  »

Press
(IKO, RUT)
17-02-2015

Artykuł “Kamil Durczok. Fakty po »Faktach«” opublikowany w najnowszym wydaniu “Wprost” nie jest śledztwem dziennikarskim – twierdzą dziennikarze. To grzebanie w prywatnych rzeczach, aby ośmieszyć szefa “Faktów” TVN. Tygodnik nie przedstawił żadnych dowodów na molestowanie.

Okładka "Wprost" z artykułem "Ciemna strona Kamila Durczoka"

Na okładce wczorajszego aktualnego “Wprost” znalazł się tekst “Ciemna strona Kamila Durczoka – Śledztwo tygodnika »Wprost«”. Dziennikarka Olga Wasilewska, redaktor naczelny Sylwester Latkowski i dziennikarz śledczy Michał Majewskiego ustalili, że w styczniu br. szef “Faktów” został przyłapany przez policję, jak ucieka z mieszkania, w którym znaleziono “biały proszek”. Do tekstu dołączono zdjęcia rzeczy znalezionych w tym mieszkaniu m.in. filmów pornograficznych, damskiej bielizny, korespondencji do dziennikarza.

- To nie jest materiał śledczy. Autorzy tekstu sami przyznają, że na sprawę natknęli się przypadkiem. W tekście brakuje konkretów – komentuje Bogusław Chrabota, redaktor naczelny “Rzeczpospolitej”.

Podobnego zdania jest Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy Super Express: – Nie widać w tym tekście dziennikarskiej pracy. Autorzy tekstu “Wprost” weszli do mieszkania, w którym miesiąc temu był Kamil Durczok. Co z tego wynika? Nie przeprowadzili żadnego śledztwa, niczego nie wyjaśnili. To nie jest dziennikarstwo. Zakończenie tekstu “Wprost” zapowiedzią, że za tydzień będzie ciąg dalszy tematu o molestowaniu, jest wyjątkową bezczelnością. Tygodnik “Wprost” zastosował tu mechanizm unurzania – komentuje Jastrzębowski.

Dla niektórych przedstawione przez “Wprost” dowody są przekonujące, ale mimo to wątpliwości zostają. – “Wprost” pokazał przerażające rzeczy. Dziwi mnie jednak, że dziennikarze zajmujący się tym tematem nie przewidzieli, że mogła być to prowokacja osoby, która chciałaby zaszkodzić Durczokowi, czego nie można wykluczyć – mówi “Presserwisowi” Cezary Gmyz, dziennikarz “Tygodnika do Rzeczy”.

Wojciech Czuchnowski w “Gazecie Wyborczej” napisał: “Metoda przyjęta przez „Wprost” jest nie do zaakceptowania. Tygo­dnik miał pokazać przestępcze prak­tyki szefa „Faktów” TVN. Zamiast tego wywlókł na światło dzienne je­go (?) prywatne rzeczy, ośmiesza­jąc go i niszcząc jego wizerunek. Być może kolejny odcinek przyniesie dowody molestowania. Na razie z całej sprawy pozostają fo­tografie, na których Latkowski z Majewskim grzebią w rzeczach Dur­czoka. Sami są przykładami czystości i moralnego prowadzenia. To tylko kwestia czasu, żeby ktoś to spraw­dził. Ścieżka została przetarta.”

“Może koledzy dziennikarze, wszelkimi metodami goniący za skandalem, poczują, co znaczy znaleźć się po drugiej stronie. Każdego dnia możemy zniszczyć czyjeś życie opierając się na jednym źródle, niesprawdzonej plotce i tzw. hipotezach” – napisała wczoraj na swoim blogu reporterka radiowa Janina Jankowska, była przewodnicząca rady programowej TVP.

Tak w “Super Expressie” skomentował sprawę miedioznawca, prof. Wiesław Godzic: “Kamil Durczok został tym tekstem naznaczony. Opinia publiczna nie czyta między wierszami, nie zwraca uwagi na to, czy tekst został napisany zgodnie ze sztuką dziennikarską, ale łączy fakt dmuchanej lali, zoofilii oraz białego proszku, które się na łamach “Wprost” pojawia. Trochę to przypomina słynną sprawę Piesiewicza. Tam jednak mieliśmy świadków. Tu mamy tylko zdjęcia, które – można podejrzewać – mogą być kompletną ustawką.”

Z kolei Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika “Do Rzeczy” tak ocenił artykuł “Wprost” w materiale dla “Faktu”: “W ostatnim tekście “Wprost” z całą pewnością nie ma żadnych dowodów świadczących o molestowaniu. To zupełnie inna historia, która też jest dla mnie niejasna. Rozumiem, że policja odkryta jakiś pro­szek w mieszkaniu, w którym byt Durczok. Tylko nie wiadomo jaki – czy chodzi o mąkę, czy coś innego… Znalezienie prezerwatyw nie jest powodem, by postawić komuś publicznie oskarżenie Zostaje pytanie, czy szef “Faktów” usłyszał jakieś zarzuty policyjne lub prokuratorskie w związku z tą sprawą. Bo jeśli są poważne oskarżenia wobec kogoś, kto wykorzystuje swoich pracowników, pozycję w firmie i zmusza ich do seksu, to coś takiego należałoby publicznie napiętnować. Jednak ktoś musi o tym powiedzieć pod nazwiskiem.”

Michał Majewski, szef działu śledczego “Wprost” i współautor artykułu, odpiera zarzuty następująco: – W naszym tekście pojawia się wiele faktów. Z artykułu jasno wynika, że znany dziennikarz, autorytet wielu młodych dziennikarzy, zachowuje się nie na miejscu, bo ucieka z mieszkania, w którym policja znajduje pornografię i prawdopodobnie narkotyki.Nigdy nie ma dobrego czasu na publikowanie takich tematów. Piszemy o tym teraz, ponieważ zgłosiła się do nas osoba, która nam o tym opowiedziała. Być może właśnie przebrała się miarka i ludzie zaczęli mówić o pewnych sprawach.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47958,Sledztwo-Wprost-ws_-Durczoka-nie-jest-sledztwem-dziennikarskim-_opinie_