Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

19-02-2015, 05:48

Grzegorz Szczepański: Durczok teraz powinien się wycofać, ale ma szansę na powrót do “Faktów”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
bg
19-02-2015

Kamil Durczok jak dotąd powiedział wszystko w tej sprawie. Teraz powinien na jakiś czas wycofać się z życia publicznego. To powinien być czas rozważnej oceny sytuacji i bardzo roztropnego namysłu nad tym, jaką formę powrotu i jaki optymalny dla niego czas zaplanować – ocenia w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Grzegorz Szczepański, CEO agencji Hill + Knowlton Strategies.

Grzegorz Szczepański

Po ostatnich publikacjach tygodnika “Wprost” o mobbingu w dużej redakcji telewizyjnej oraz o nim samym Kamila Durczok udał się na dwutygodniowy urlop, na czas działania powołanej przez zarząd TVN komisji, która ma zweryfikować pogłoski, że w firmie dochodziło do mobbingu. W dniu publikacji udzielił wywiadu TOK FM, w którym zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek molestował podległą mu pracowniczkę, zaznaczając jednak, że jego styl pracy i życie prywatne mogły wywołać takie zarzuty.

Grzegorz Szczepański, CEO agencji Hill + Knowlton Strategies uważa, że dziennikarz ma jak najbardziej szansę na powrót do “Faktów” i może jeszcze odegrać ważną rolę w polskiej publicystyce. - Osobiście wierzę, że o każdym człowieku świadczy suma jego życiowych dokonań i to, jak potrafi się on zachować w sytuacjach najtrudniejszych - mówi nam Szczepański. - Będzie to też zależało od tego, jak długo ten temat będzie podtrzymywany przez media i jak w tym czasie będzie się zachowywać sam zainteresowany.

Szef Hill + Knowlton Strategies pozytywnie ocenia wywiad, jakiego Kamil Durczok udzielił w poniedziałkowy poranek w Tok FM. Jak mówi, poniedziałkowa publikacja “Wprost” była bardzo kontrowersyjna, przedstawiając dziennikarza w jednoznacznie negatywnym świetle.

- Autorzy artykułu przedstawili w nim swoją interpretację wydarzeń, w których uczestniczył zainteresowany, w takiej sytuacji niezmiernie ważne było, by on sam zareagował bez zwłoki i przedstawił swoją perspektywę. Tak właśnie się stało. Kamil Durczok zareagował niemal symultanicznie, wybrał wystarczająco zasięgowe medium, dziennikarka prowadziła rozmowę w sposób obiektywny, bez uprzedzeń i co bardzo ważne Durczok był w tej rozmowie bardzo autentyczny i przez to wiarygodny – twierdzi Szczepański.

Zdaniem szefa Hill + Knowlton Strategies Kamil Durczok powiedział w tej sprawie wszystko, co należało. Teraz powinien na jakiś czas wycofać się z życia publicznego i cierpliwie obserwować rozwój sytuacji.

- Ta sprawa najprawdopodobniej nie zakończy się w czasie dwutygodniowego urlopu, a każde kolejne publiczne odniesienie się do niej ze strony Durczoka będzie działało bodźcująco zwłaszcza na tabloidowe media. To powinien być czas rozważnej oceny sytuacji i bardzo roztropnego namysłu nad tym, jaką formę powrotu i jaki optymalny dla niego czas zaplanować - uważa Szczepański.

W jego opinii ta sprawa nie będzie miała istotnego wpływu na wizerunek TVN. – Stacja powołała własną niezależną komisję, która już bada sprawę i najpewniej upora się z tematem wewnętrznie, ograniczając przy tym niezbędny rozgłos do minimum. To prawda, że markę TVN-u budują gwiazdy jednoznacznie identyfikowane z tą stacją, ale też współczesna praktyka marketingu pokazuje, że marki są dziś bytami pozostającymi w samodzielnych interakcjach z ich konsumentami – dodaje Grzegorz Szczepański.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/grzegorz-szczepanski-durczok-teraz-powinien-sie-wycofac-ale-ma-szanse-na-powrot-do-faktow

19-02-2015, 05:40

Helsińska Fundacja Praw Człowieka krytykuje artykuł “Wprost” o Kamilu Durczoku  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
ps
19-02-2015

- Osoby publiczne nie są całkowicie pozbawione prawa do prywatności, a publikacje przygotowane z naruszeniem standardów dziennikarskich sprawiają, że istotne zagadnienia o publicznym znaczeniu przykrywane są tanią sensacją – podkreśla Helsińska Fundacja Praw Człowieka (HFPC) w stanowisku dotyczącym publikacji “Wprost” na temat Kamila Durczoka.

W bieżącym numerze “Wprost” opisał, że Kamil Durczok w połowie stycznia br. został znaleziony w warszawskim mieszkaniu przez policję i właścicieli, którym czynszu nie płaciła lokatorka. W mieszkaniu razem z rzeczami osobistymi i z pracy dziennikarza były m.in. ślady białego proszku oraz dużo pornografii i gadżetów erotycznych. Oprócz tekstu opublikowano cztery strony zdjęć zrobionych w mieszkaniu.

W opublikowanym wczoraj oświadczeniu Helsińska Fundacja Praw Człowieka podkreśla, że w związku z tą publikacją czuje się w obowiązku przypomnieć o znaczeniu przestrzegania przez dziennikarzy standardów zgodnego z prawem i zasadami etyki zawodowej gromadzenia i przekazywania informacji.

Przywołując stanowisko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, fundacja przyznaje, że w demokratycznym społeczeństwie dziennikarze realizują funkcję “publicznego stróża” wobec nieprawidłowości życia publicznego. Podkreśla też, że jednym ze standardów wypracowanych przez Trybunał Strasburski jest tzw. zasada “grubszej skóry”, którą powinny cechować się osoby publiczne, w tym także dziennikarze.

Jednocześnie jednak fundacja przypomina, że “osoby publiczne nie są całkowicie pozbawione prawa do prywatności, a zasada “grubszej skóry” nie oznacza przyzwolenia na publikację wszelkich informacji z ich życia prywatnego, nawet jeśli są one prawdziwe. W dodatku dopuszczalny poziom ingerencji w życie prywatne takich osób publicznych jak dziennikarze, prawnicy, sportowcy czy artyści jest odpowiednio mniejszy niż w przypadku osób pełniących funkcje publiczne”.

Fundacja zaznacza w swoim stanowisku, że jeśli publikacja dotyczy jednego z najbardziej wrażliwych obszarów życia prywatnego osoby powszechnie znanej, która jednak nie pełni funkcji publicznej, wymaga się od dziennikarzy przedstawienia mocnego uzasadnienia dla takiej ingerencji i wykazania stosunkowo ścisłego związku z działalnością publiczną tej osoby, a także zachowania odpowiednio wyważonej formy. Ponadto, jak napisano w oświadczeniu, “publikacja o charakterze sensacyjnym, pozbawiona odniesienia do spraw publicznych, przygotowana w oparciu o głęboko ingerujące w prywatność metody zdobywania informacji, nie podlega ochronie”.

Podsumowując swoje stanowisko, HFPC zwraca uwagę na to, że dochowanie należytej staranności i zasad etyki dziennikarskiej przez dziennikarzy ma kluczowe znaczenie dla znalezienia równowagi pomiędzy wolnością słowa a prawem do prywatności, zaś publikacje przygotowane z naruszeniem standardów dziennikarskich wpływają negatywnie na poziom wolności słowa. Ponadto odwracają one uwagę od dyskusji o ważnych problemach społecznych, takich jak mobbing i molestowanie seksualne w miejscu pracy. W rezultacie, pisze HFPC, zagadnienia o publicznym znaczeniu przykrywane są tanią sensacją.

Z danych ZKDP wynika, że w listopadzie ub.r. średnia sprzedaż ogółem “Wprost” wyniosła 41 353 egz., po dużym spadku.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/helsinska-fundacja-praw-czlowieka-krytykuje-artykul-wprost-o-kamilu-durczoku

18-02-2015, 17:10

“Wprost” niszczy prywatność Durczoka, bo jest dziennikarzem? Etyk: “Ale to osoby wybierane mają być przejrzyste”  »

TokFM.pl
Daria Krotoska
18-02-2015

- Przejrzyste i bez skazy muszą być osoby reprezentujące kogoś, dajmy na to prezydent, premier, a nie popularny dziennikarz – tak awanturę po insynuacyjnej publikacji “Wprost” o Kamilu Durczoku skomentował na antenie TOK FM etyk, profesor Jacek Hołówka.

Jacek Hołówka

- Główny problem w sprawie publikacji “Wprost” to fakt, że pewne pismo dokonało nagonki, osaczenia i skoncentrowanego ataku na człowieka, który się tego nie spodziewał. To jest czysty przypadek oczerniania i paszkwilanctwa – mówił na antenie TOK FM w rozmowie z Agatą Kowalską prof. Jacek Hołówka z Instytutu Filozofii UW.

“Wprost” na początku lutego napisał o molestowaniu i mobbingu w jednej z dużych stacji telewizyjnych. Redakcja nie podała, o jaką stację chodzi ani który dziennikarz miał się tego dopuścić. Zrodziło to jednak wiele plotek. Ich ofiarą padł właśnie Durczok. W kolejnym wydaniu gazety na okładce pojawił się już sam dziennikarz. W tytułowym artykule pracownicy “Wprost” chwalą się, jakoby przeprowadzili “śledztwo”, z którego wynika, że Durczok był w mieszkaniu, w którym później znaleziono narkotyki.

Na koniec tekstu o Durczoku autorzy gimnastykują się, pisząc enigmatyczne zdanie, że w następnym wydaniu zamieszczą kolejny artykuł o “mobbingu w stacji telewizyjnej”. Nie piszą jednak, w której stacji i kogo będzie to dotyczyło.

Celebryci pod lupą

Zdaniem profesora Hołówki szczególnie bulwersujący jest fakt, że – co przyznaje sam tygodnik – to popularność Durczoka zadecydowała o tym, że został wzięty pod lupę. – To mi się wydaje najbardziej przykre i zupełnie nie do zaakceptowania w całej tej historii – komentował. Profesor uznał również za “dziwaczne” twierdzenie, że popularnych dziennikarzy czy celebrytów należy kontrolować i ujawniać ich wszystkie błędy. – Tygodnik “Wprost” sugeruje, że “sprawdzanie” osób, takich jak Kamil Durczok, jest konieczne, ponieważ sam – jako dziennikarz zadający często trudne i niewygodne pytania politykom – powinien być bez skazy i że inaczej traci na wiarygodności.

- Ja tego wątku zupełnie nie rozumiem – dziwił się profesor. Hołówka zaznaczył, że na pełną przezroczystość występowania publicznego muszą godzić się osoby demokratycznie wybrane, w celach reprezentacyjnych. – Przejrzyste i bez skazy, występując w strefie publicznej, muszą być osoby reprezentujące kogoś, dajmy na to prezydent, premier, a nie popularny dziennikarz – komentował.

Zaufanie w strefie publicznej

Hołówka zaznaczył, że zachowanie osób należących do strefy publicznej musi być kontrolowane. Natomiast wymagania względem takiej kontroli muszą być proporcjonalne do tego, ile zaufania wcześniej w taką osobę inwestowaliśmy. – W prezydenta lub parlamentarzystów inwestujemy bardzo dużo naszego zaufania, bo są to osoby wybrane demokratycznie. Jeśli tacy ludzie nie płacą podatków, zachowują się w sposób niewłaściwy, to wtedy obowiązkiem prasy jest pisanie o tym. Natomiast w przypadku Kamila Durczoka jest to absurd. To tak, jakby mówić, że ktoś jest świetnym politykiem, ale źle prowadzi samochód i powinien być z tego powodu napiętnowany – tłumaczył. Podkreślił również, że nie ma żadnego powodu, aby łączyć ze sobą obie sprawy – “molestowania w stacji” i publikacji, w której pojawia się wątek narkotyków.

Profesor przyznał, że w sprawach, w których pojawia się podejrzenie molestowania lub napiętnowania współpracowników, każdy dziennikarz śledczy ma prawo badać sprawę, ale mając na uwadze poszanowanie dobrego imienia osoby podejrzanej. – To ma być śledztwo, a nie wyścig po popularność. To są metody stosowane przez milicję w komunistycznej Polsce, tylko teraz nie dzieje się to w interesie państwa, tylko jakiegoś tygodnika. W każdym zawodzie obowiązują te same zasady przyzwoitości. Te zasady nie pozwalają na to, by ktoś był wyróżniony jako ofiara – skomentował Hołówka.

Całość: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,17429655,_Wprost__niszczy_prywatnosc_Durczoka__bo_jest_dziennikarzem_.html

18-02-2015, 12:27

“Gazeta Wyborcza” przeprowadziła własne śledztwo ws. publikacji “Wprost”  »

Onet.pl
(bp)
18-02-2015

Nie cichnie sprawa kontrowersyjnych publikacji “Wprost” uderzających w redaktora naczelnego “Faktów” TVN. Wczoraj publicysta “Gazety Wyborczej” Wojciech Czuchnowski skrytykował tygodnik. “Metoda przyjęta przez “Wprost” jest nie do zaakceptowania” – pisał dziennikarz. Dzisiaj na łamach dziennika zostało opublikowane jego śledztwo w tej sprawie.

Kamil Durczok

“Dwa tygodnie temu “Wprost” rozpoczął falę spekulacji nad tym, kto jest negatywnym bohaterem tekstu o molestowaniu seksualnym dziennikarek w jednej ze stacji telewizyjnych” – przypomniał wczoraj w komentarzu do najnowszego wydania tygodnika “Wprost” Wojciech Czuchnowski, dziennikarz “Gazety Wyborczej”.

Publicysta piętnował ewentualne molestowanie seksualne, do którego mogło dochodzić w redakcji TVN. Ma to zbadać specjalna komisja. Czuchnowski dodaje jednak, że “Metoda przyjęta przez “Wprost” jest nie do zaakceptowania. Tygodnik miał pokazać przestępcze praktyki szefa “Faktów” TVN. Zamiast tego wywlókł na światło dzienne jego (?) prywatne rzeczy, ośmieszając go i niszcząc jego wizerunek”.

Dziennikarz “GW” w swoim śledztwie dotyczącym sprawy publikacji “Wprost” zaznacza, że Kamil Durczok przebywał w mieszkaniu na Mokotowie 16 stycznia, a dopiero 13 lutego z redakcją skontaktował się Zbigniew Tomczak, biznesmen, który wynajmował lokal. W wypowiedzi dla “Gazety Wyborczej” Mariusz Sokołowski ze stołecznej policji podkreśla, że “policjanci nie byli świadkami ucieczki bądź szarpaniny z panem Durczokiem”. Z tekstu Czuchnowskiego wynika, że takie informacje zostały przekazane policji dopiero po miesiącu.

Policja potwierdziła z kolei, że przedmioty z mieszkania zabezpieczone przez funkcjonariuszy zawierały śladowe ilości kokainy i amfetaminy, jednak nie można wnioskować, do kogo należały te przedmioty.

Kamil Durczok odpowiada na publikację “Wprost”

Poniedziałkowe wystąpienie Kamila Durczoka w TOK FM to odpowiedź na artykuły, jakie ukazały się w tygodniku “Wprost”. W najnowszym numerze podano m.in. informację o “białym proszku” znalezionym w mieszkaniu, w którym miał przebywać szef “Faktów” TVN. Rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski w rozmowie z tygodnikiem potwierdził, że patrol policji spisał dziennikarza w apartamentowcu.

Podczas rozmowy z Dominiką Wielowieyską Durczok kilkakrotnie zaprzeczał, jakoby miał molestować swoje pracownice. Mówił też, że nad całą sprawą pracuje już jego prawnik. – Nie mogę tak tego zostawić. To już są zbyt poważne sprawy. Walczę o swoją twarz, więc muszę to skierować na drogę prawną – mówił.

Szef “Faktów TVN” mówił też, że nie mógł się bronić przed artykułem “Wprost” sprzed dwóch tygodni, bo nie padło w nim żadne nazwisko. – To potworny rodzaj dziennikarstwa – ocenił publikację tygodnika. – To jak z wojną hybrydową na Ukrainie. To dziennikarstwo hybrydowe. To tworzenie gruntu do potężnej fali spekulacji – stwierdził.

“Wprost” pisze o molestowaniu w mediach

Na początku lutego we “Wprost” pojawił się materiał opisujący historię “znanej dziennikarki”, która miała być molestowana przez “szefa zespołu bardzo popularnej stacji telewizyjnej”. Gazeta nie ujawniła wtedy, kogo ma na myśli, jednak w internecie zaroiło się od plotek skupionych wokół Kamila Durczoka.

W ubiegłym tygodniu zarząd TVN powołał niezależną komisję, która ma “zweryfikować rozpowszechniane publicznie twierdzenia, że osoby zatrudnione w TVN mogły być przedmiotem mobbingu lub molestowania w miejscu pracy”.

Całość: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/gazeta-wyborcza-przeprowadzila-wlasne-sledztwo-ws-publikacji-wprost/b4cvlw

18-02-2015, 08:46

Afera Durczoka. Agnieszka Romaszewska-Guzy: Nie wiem, czego dziennikarze chcieli dowieść  »

Super Express
Przemysław Harczuk
18-02-2015

O publikacji tygodnika Wprost dotyczącej Kamila Durczoka, mówi dziennikarka Agnieszka Romaszewska-Guzy.

Agnieszka Romaszewska-Guzy

“Super Express”: – Jak ocenia pani publikację tygodnika “Wprost” na temat Kamila Durczoka?

Agnieszka Romaszewska-Guzy: – Niestety, nie najlepiej. Uważam, że w gruncie rzeczy nie jest jasne, co ta publikacja miała dowieść, poza faktem, że pan Kamil Durczok się źle prowadzi. Pozostałe rzeczy były bardzo dziwne i wątpliwe.

- Krytycy publikacji podnoszą argument, że od czasu opuszczenia mieszkania przez Durczoka do pojawienia się w nim dziennikarzy minęło kilka tygodni. W tym czasie podrzucić można tam wszystko?

- Właśnie. Nie wiadomo, co się przez te kilka tygodni działo, kto w mieszkaniu w tym czasie przebywał, co tam zostawił. Oczywiście publikacja prasowa nie ma udowodnić czegoś ponad wszelką wątpliwość. To zadanie sądu. Ale publikacja musi wzbudzić uzasadnione wątpliwości. Tu, na ile wątpliwości są uzasadnione, pozostaje sprawą otwartą.

Nie przesądzam, że wszystko w tym tekście jest nieprawdziwe. Znam Michała Majewskiego i cenię jako dziennikarza. Być może te informacje są prawdziwe, być może prawdziwa jest jedynie ich część. Mam jednak wiele podejrzeń, że to może być nieprawda.

- Autorzy twierdzą, że publikacja dotycząca prywatnego życia szefa najważniejszego programu informacyjnego w każdym kraju trafiłaby na czołówki gazet.

- Zgadzam się, trafiłaby. Pytanie tylko, kto się w czym specjalizuje. Istnieje specjalizacja medialna pt. tabloid, np. “Super Express”. Tu zajmowanie się wywlekaniem pewnych brudów z życia prywatnego publicznych osób jest czymś normalnym. A istnienie takich mediów spełnia istotną rolę społeczną. Problem w tym, aby sprzątając śmieci, faktycznie je sprzątać, a nie nawieźć ich komuś na posesję. Po drugie – tygodnik też może być tabloidem. Ale niech nie udaje poważnego tygodnika opinii.

- Zgadza się pani, że tak jak Putin uprawia wojnę hybrydową, tak “Wprost” wynalazł hybrydowe dziennikarstwo?

- Bez przesady. Zdarzały się już różne medialne wpadki. Swego czasu “Gazeta Wyborcza” publikowała paskudne przypuszczenia wobec śp. Janusza Kurtyki. Źdźbło w oku bliźniego dostrzegamy, a belki we własnym nie. Jeśli chodzi o media, prawie każde ma w swojej historii jakiś większy bądź mniejszy kit. Udawanie świętych nie wydaje mi się właściwe i dotyczy to wszystkich. Łącznie z gazetami, które uważają się za bardzo poważne.

- A co było największą porażką w przypadku samej publikacji “Wprost”?

- Wątpliwości budzi choćby fakt, że Kamil Durczok miał połamać karty sim, a jednocześnie zostawił w pokoju biały proszek. Oczywiście – teoretycznie jest możliwe, że ktoś w jakimś narkotycznym transie zacierając ślady, zapomina o znajdującym się na stole najważniejszym dowodzie rzeczowym. Ale prawdopodobieństwo takie jest bardzo małe. Poza tym nie bardzo rozumiem, dlaczego, skoro czynszu nie płaciła prywatna firma, właściciel mieszkania zajął się nie właścicielką firmy, ale pracownicą z lokalu korzystającą. Tych wątpliwości jest wiele.

Całość: http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/afera-durczoka-nie-wiem-czego-dziennikarze-chcieli-dowiesc_535553.html

18-02-2015, 07:42

Matka Kurka nie boi się procesu z Durczokiem. “Napisałem udokumentowaną prawdę”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
18-02-2015

Bloger Piotr Wielgucki, znany jako Matka Kurka, nie obawia się procesu, którego wytoczenie zapowiedział redaktor naczelny “Faktów” Kamil Durczok, deklarując, że wszystkie podane przez niego informacje o Durczoku są udokumentowane i zweryfikowane. Z kolei dziennikarka “Wprost” Olga Wasilewska stwierdziła, że w ostatnich tygodniach wysłuchała relacji “zdemolowanych psychicznie współpracowników”.

Piotr Wielgucki

W poniedziałek rano w wywiadzie dla TOK FM Kamil Durczok zapowiedział, że pozwie Piotra Wielguckiego za dwa wpisy, w których bloger zidentyfikował naczelnego “Faktów” TVN jako negatywnego bohatera artykułu o mobbingu opublikowanego dwa tygodnie temu we “Wprost”. Przypomnijmy, że tekst tygodnika zaczynał się od anonimowej relacji znanej dziennikarki telewizyjnej, która opisała, jak szef redakcji, popularny dziennikarz telewizyjny, napastował ją, a kiedy się obroniła, zaczął ją zwalczać w pracy (przy braku reakcji szefostwa firmy).

TVN początkowo z dystansem podchodził do tej publikacji. – Nie znamy faktów, w związku z tym nie będziemy się zajmować insynuacjami. Nie chciałbym, żeby tabloidy zarządzały naszym zespołem dziennikarskim - stwierdził w zeszły czwartek Edward Miszczak, członek zarządu Grupy TVN ds. programowych. Jednak w piątek zarząd firmy powołał niezależną komisję mającą zweryfikować pogłoski, że pracownicy stacji mogli być mobbingowani lub molestowani w pracy.

Durczok w poniedziałek kategorycznie zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek molestował podległą mu w pracy kobietę, a artykuł “Wprost” skrytykował jako przykład “dziennikarstwa hybrydowego” tworzącego podstawy do wielu spekulacji, za to odbierającego mu możliwości bronienia się. – Wiem doskonale, że jeśli ktoś bardzo będzie chciał postawić mi taki zarzut i znaleźć coś z mojego życia prywatnego, co będzie elementem świadczącym na rzecz tezy, że ja kogoś molestowałem, mobbingowałem albo poniżałem, to być może znajdzie - przyznał dziennikarz.

W poniedziałek po południu Piotr Wielgucki w kolejnym wpisie podtrzymał swoje zarzuty pod adresem Kamila Durczoka, skrytykował też jego wyjaśnienia w TOK FM.

- Powtórzę głośno i wyraźnie, że nie ma żadnych insynuacji, są FAKTY i fakty po faktach. Znów napisałem prawdę, brzydką, wstydliwą, upokarzającą, jednak UDOKUMENTOWANĄ prawdę, której inni bali się dotknąć – podkreślił bloger. – Wykonałem dziennikarską robotę z zachowaniem wszelkich prawideł, zweryfikowałem źródła, zwróciłem się do każdej zainteresowanej strony, na wszystko mam potwierdzenia. Co więcej kolejne fakty spływają na skrzynkę i bardzo się cieszę, że będę mógł o dokonaniach pana Durczoka porozmawiać w sądzie, to najlepsze z możliwych miejsc – dodał.

Zdaniem blogera Kamil Durczok i część dziennikarzy pokazali w tej sytuacji hipokryzję: niejednokrotnie krytykowali polityków za wykroczenia natury obyczajowej popełniane poza miejscem pracy, a sami tolerowali niedopuszczalne zjawiska we własnym środowisku. – Oboje (Durczok i rozmawiająca z nim w TOK FM Dominika Wielowieyska – przyp.red.) doskonale wiedzą, że nie chodzi o pomówienia, że sprawa ta od lat była tematem rozmów przy kawusi, że poziom bezczelności i bezkarności Durczoka wyróżniał się na tle pozostałych bezkarnych i bezczelnych – ocenił Wielgucki.

- Po licznych doświadczeniach procesowych, w tym karnych, nauczyłem się bardzo wiele i doskonale wiem, w jaki napisać tekst, aby żaden sąd i nawet mecenas Romek Giertych nie był w stanie wydać wyroku. Nie skorzystam z tej wiedzy i pozostaję do pełnej dyspozycji procesowej, ponieważ medialnie namaszczonym bożkom znów się wydaje, że mogą śmiertelnikowi uczynić wszystko, bez żadnych konsekwencji i wyrzutów sumienia - zaznaczył bloger w pierwszym wpisie o Kamilu Durczoku.

Przypomnijmy, że we wrześniu ub.r. Sąd Rejonowy w Złotoryi uniewinnił Piotra Wielguckiego z dwóch z trzech zarzutów w procesie karnym o pomówienie wytoczonym mu przez szefa WOŚP Jerzego Owsiaka, którego bloger oskarżył m.in. o nieprawidłowości finansowej w działalności Fundacji WOŚP i jego prywatnej spółki.

Z kolei do wypowiedzi Kamila Durczoka w TOK FM odniosła się też dziennikarka “Wprost” Olga Wasilewska, współautorka tekstu o mobbingowaniu sprzed dwóch tygodni. W swoich wpisach na Twitterze zwróciła uwagę na słowa naczelnego “Faktów”, że każdy szef ma swój styl zarządzania, a on jest cholerykiem, oraz że po ostatnich publikacjach jest “zdemolowanym psychicznie facetem”.

- Po trzech tygodniach słuchania relacji zdemolowanych psychicznie współpracowników słyszę kogoś kto mówi że “taki ma styl zarządzania”. Smutne – stwierdziła Wasilewska. – “Zdemolowane psychicznie” to są osoby, których relacji słucham od wielu dni. Sam fakt że o sprawie zaczęło się mówić głośno, jest bardzo ważny – dodała.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/matka-kurka-nie-boi-sie-procesu-z-durczokiem-napisalem-udokumentowana-prawde