Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

20-02-2015, 16:47

Były dziennikarz TVS pomógł złapać dwóch pijanych kierowców  »

Telewizja Silesia
20-02-2015

Kiedy Adam Szaja ruszył za sprawcą kolizji, nie przypuszczał, że dzięki jego pomocy policjanci będą mogli zatrzymać aż dwóch pijanych kierowców. Mężczyźni mieli po ponad 2 promile alkoholu.

Adam Szaja

Jeden mężczyzna pod wpływem alkoholu doprowadził do kolizji i uciekł, a drugi – mimo że również był pijany – postanowił go zastąpić za kierownicą.

W pobliżu tunelu na Alei Roździeńskiego w Katowicach opel vectra uderzył w tył opla astry. Sprawca nie zatrzymał się i uciekł z miejsca kolizji. Świadkiem zdarzenia był nasz były redakcyjny kolega – Adam Szaja, który pojechał za samochodem. Przez telefon informował oficera dyżurnego o trasie jazdy drogowego pirata. Kierowca vectry zatrzymał się przy ulicy Kozielskiej, gdzie za kierownicą zastąpił go pasażer, a on sam poszedł pieszo ulicą Mikołowską. Informację o jego ucieczce przekazał policjantom już inny kierowca, dlatego kilka minut później 29-letni mieszkaniec Katowic został zatrzymany przez patrol drogówki. Szybko okazało się dlaczego zostawił samochód. Miał prawie 2,7 promila alkoholu w organizmie.

Adam Szaja natomiast pojechał za oplem, który ostatecznie został zatrzymany przez policję na ulicy Dworcowej. Za kierownicą siedział kompletnie pijany 24-latek. Miał ponad 2 promile alkoholu. Okazało się też, że mężczyzna nigdy nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdów.

Całość: http://www.tvs.pl/informacje/byly-dziennikarz-tvs-pomogl-zlapac-dwoch-pijanych-kierowcow

20-02-2015, 09:17

Będzie kontrola przestrzegania prawa pracy w TVN. “Decyzja pod wpływem doniesień medialnych”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
20-02-2015

Okręgowa Inspekcja Pracy w Warszawie rozpocznie w przyszłym tygodniu kontrolę w Grupie TVN i sprawdzi, czy wobec pracowników nie było łamane prawo pracy.

Decyzję o rozpoczęciu kontroli Okręgowy Inspektorat Pracy w Warszawie podjął w czwartek. Jak informuje portal Wirtualnemedia.pl Maria Kacprzak-Rawa, rzecznik prasowy warszawskiego OIP, przyczyna do tego były doniesienia medialne o łamaniu prawa pracy w Grupie TVN. – W czasie ostatnich kilku lat nie wpływały żadne skargi na pracodawcę TVN – zaznacza Kacprzak-Rawa.

Chodzi o wątek mobbingu i molestowania seksualnego, który dwa tygodnie temu opisał “Wprost”. Tygodnikowi o swoich doświadczeniach z szefem zespołu w jednej z dużych stacji opowiedziała anonimowo jednak dziennikarek.

- Na kontrolę w przyszłym tygodniu z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie wyruszy dwóch inspektorów pracy, którzy między innymi sprawdzą przestrzeganie prawa pracy przez pracodawcę. Po zakończeniu kontroli, poinformujemy Państwa o jej wynikach – mówi nam Maria Kacprzak-Rawa.

OIP nie podaje, jak będzie wyglądała kontrola. Jednym ze sposobów weryfikacji zarzutów o mobbing i molestowanie jest przeprowadzenie wśród pracowników ankiet. Inspektorzy pracy nie mogą jednak takich wykonać bez zgody pracodawcy. W czwartek Grupa TVN nie odpowiedziała na nasze pytania dotyczące kontroli OIP.

Przypomnijmy, że z końcem ubiegłego tygodnia zarząd Grupy TVN powołał niezależną komisję, która ma na celu zweryfikowanie rozpowszechnianych publicznie twierdzeń, że osoby zatrudnione w TVN mogły być przedmiotem mobbingu lub molestowania w miejscu pracy.

Komisja rozpoczęła pracę w poniedziałek. Stacja nie udziela informacji na temat jej składu. Jak udało się nieoficjalnie dowiedzieć portalowi Wirtualnemedia.pl, w komisji zasiedli pracownicy działów prawnego i HR, a także eksperci zewnętrzni. Komisja ma zakończyć prace w ciągu dwóch tygodni.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/bedzie-kontrola-przestrzegania-prawa-pracy-w-tvn-decyzja-pod-wplywem-doniesien-medialnych

20-02-2015, 08:23

“Super Express” usunął tekst o “klątwie “Faktów” nad Durczokiem”. Jastrzębowski: jestem bez cienia hipokryzji  »

WIRTUALNEMEDIA.PL
Tomasz Wojtas
20-02-2015

W czwartek serwis “Super Expressu” po kilku godzinach skasował artykuł sugerujący, że Kamil Durczok może powtórzyć los tragiczne zmarłych dziennikarzy “Faktów” TVN. Tabloid szybko podjął różne wątki głośnego artykułu “Wprost” o Durczoku, chociaż Sławomir Jastrzębowski skrytykował tę publikację. – Nie widzę tu cienia hipokryzji – deklaruje Jastrzębowski.

Sławomir Jastrzębowski

W czwartek po południu w serwisie internetowym „Super Expressu” pojawił się artykuł “Klątwa “Faktów”. Ktoś chce wykończyć dziennikarzy TVN”. W pierwszym akapicie autor skojarzył ze sobą śmierć dwóch dziennikarzy tego programu: Marcina Pawłowskiego, który zmarł 10 lat temu na chorobę nowotworową, i Dariusza Kmiecika, który w październiku ub.r. zginął (wraz z żoną i dzieckiem) w gruzach kamienicy po wybuchu gazu. – Czy nadeszła pora na szefa “Faktów”, Kamila Durczoka? – zapytał autor.

Media w ostatnich dniach podały, że Durczok w poniedziałek trafił do szpitala – po tym jak rano na antenie TOK FM odniósł się do krążących zarzutów, że dopuścił się mobbingu, oraz do publikacji w nowym wydaniu “Wprost” opisującej, że był w mieszkaniu, gdzie znajdowały się materiały pornograficzne i być może narkotyki. Dekadę temu dziennikarz wygrał walkę z chorobą nowotworową.

Tekst w serwisie “SE” szybko zauważyło kilku dziennikarzy aktywnych na Twitterze, m.in. Michał Majewski z “Wprost” i Samuel Pereira z “Gazety Polskiej Codziennie”. – Będzie afera jak po słowach Ewki Stankiewicz? – zapytał Pereira, nawiązując do skrytykowanej powszechnie wypowiedzi Stankiewicz, że tragiczna śmierć Dariusza Kmiecika z rodziną może być znakiem ostrzegawczym rosyjskiego wywiadu dla polskich mediów.

- Nie rozumiem, jak można coś takiego wymyślić, chyba są jakieś granice. To załamujące - skomentowała na Twitterze dziennikarka “Faktów” Katarzyna Kolenda-Zaleska.

Tekst po kilku godzinach został usunięty – link do niego w wyszukiwarce prowadzi do innego artykułu o sprawie Kamila Durczoka.

- Ten tekst został napisany, ale nie powinien był zostać opublikowany, nie powinien do tego dopuścić redaktor – przyznał w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy Super Express. – Biorę odpowiedzialność i za opublikowanie tego tekstu, i za jego szybkie usunięcie – podkreślił.

Przypomnijmy, że w maju ub.r. podobną wpadkę zaliczyły serwisy internetowe “Faktu” i “Newsweeka”, podając niesprawdzoną informację o śmierci gen. Jaruzelskiego, a w lipcu ub.r. Pudelek.pl “uśmiercił” w ten sposób Annę Przybylską (wydawca serwisu zgodził się wypłacić rodzinie aktorki pełne zadośćuczynienie za to). We wszystkich tych przypadkach nieprawdziwe teksty szybko skasowano.

Sytuacją Kamila Durczoka w ostatnich dniach szczególnie interesują się serwisy plotkarskie i tabloidy, z tych drugich eksponuje to zwłaszcza “Super Express” (w “Fakcie” tematem okładkowym w tym tygodniu były przede wszystkim rzekome nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym Michała Kamińskiego).

We wtorek “SE” krytycznie relacjonował tekst “Wprost”, w środę opisywał, że Kamil Durczok trafił do szpitala, a w czwartek podał relację właściciela mieszkania, który poinformował “Wprost” o całej sprawie. Tabloid zamieścił m.in. fotomontaże pokazujące, jak szef “Faktów” rzekomo szarpał się w połowie stycznia z tym właścicielem oraz jak obecnie leży w szpitalu.

Tymczasem w poniedziałek Sławomir Jastrzębowski w wypowiedzi dla Wirtualnemedia.pl i komentarzu na łamach “Super Expressu” skrytykował dziennikarzy “Wprost” m.in. za sensacyjny ton artykułu o Durczoku, np. fragment mówiący, że dziennikarz TVN “przyłapany przez policję uciekał z mieszkania”. W związku z tym niektórzy dziennikarze i komentujący wytknęli redaktorowi naczelnemu Grupy Super Express hipokryzję.

- Moje zarzuty dotyczą metody zastosowanej przez „Wprost”, żeby postawić Durczokowi zarzut rzekomego molestowania seksualnego - powiedział nam Sławomir Jastrzębowski poproszony o odniesienie się do krytycznych opinii wobec niego. – Po pierwszym tekście wszyscy spodziewali się, że artykuł zapowiadany na okładce tytułem „ciemna strona Kamila Durczoka”, będzie opisywał szczegóły tej sprawy. Tymczasem tygodnik zamieścił relację z prywatnego, cudzego mieszkania, w którym był szef „Faktów”. Dziennikarze weszli tam miesiąc po wydarzeniu, które relacjonowali. I zapowiedzieli, że temat molestowania będą kontynuować w następnym wydaniu – opisał. – Tym, co dzieje się potem ze znanym dziennikarzem, jakie są jego problemy w tej sytuacji, media powinny się zajmować. Nie widzę tu cienia hipokryzji – zaznaczył Jastrzębowski.

W ub.r. średnia sprzedaż ogółem “Super Expressu” wynosiła 152 041 egz. (według danych ZKDP . Z kolei serwis SE.pl w grudniu ub.r. zanotował 2,38 mln użytkowników i 34,4 mln odsłon (według Megapanelu PBI/Gemius.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/super-express-usunal-tekst-o-klatwie-faktow-nad-durczokiem-jastrzebowski-jestem-bez-cienia-hipokryzji

20-02-2015, 08:22

“Poziom na dwa łamy”: książka Arkadiusza Goli o śląskich fotoreporterach prasowych  »

Dziennik Zachodni, Wydawnictwo Śląsk
Teresa Semik, prof. PhDr. Vladimír Birgus, Adam Daszewski
20-02-2015

Arkadiusz Gola, nasz redakcyjny kolega, fotoreporter wielokrotnie nagradzany, tym razem zaprosił nas na spotkanie po latach. W katowickim Kinoteatrze Rialto odbyła się promocja jego książki “Poziom na dwa łamy” poświęconej fotografii prasowej w Trybunie Robotniczej i Dziennikowi Zachodniemu, od zarania.

Gospodarzem wieczoru był redaktor naczelny Dziennika Zachodniego Marek Twaróg, a mistrzów fotografii – wielu, bo Arek Gola zaprosił na to spotkanie bohaterów swojej książki, fotoreporterów: Józefa Makala, Bogdana Kułakowskiego, Zygmunta Wieczorka, Ryszarda D’Antoniego.

Fotoreporterzy śląskich tytułów prasowych w swoich najlepszych latach

Kronikarze życia społecznego, gospodarczego, politycznego i kulturalnego regionu wspominali z rozrzewnieniem, ale i humorem dawne dzieje, zmaganie z techniką i z władzą, z czasem i z szefami.

– Miałem zawsze aparat gotowy do strzału – mówił Józef Makal, legenda śląskiej prasy, przez niemal całe zawodowe życie związany z Dziennikiem Zachodnim. – Zaczynałem dzień od ulicy, cała moja praca polegała na pogoni za człowiekiem.

– Ale zawsze dwie ostatni klatki filmu zostawiałeś, żeby sfotografować piękną kobietę – przypomniał Bogdan Kułakowski. Józef Makal był mistrzem jednego temat – kobiety. Fotografował nawet Marlenę Dietrich.

– Moi starsi koledzy sporo godzin spędzali w ciemni – mówił Arek Gola. – Mnie ten czas analogowej fotografii też zastał jeszcze w pracy redakcyjnej, ale cieszę się, że mam już możliwość korzystać z nowy technologii. Aparat cyfrowy pozwala mi na to, by więcej godzin spędzić w terenie.

Autor zadedykował swoją książkę: “Tym, którzy przyjdą po nas”. Tadeusz Sierny, dyrektor Wydawnictwa “Śląsk”, którego nakładem ukazała się ta książka, zwrócił uwagę właśnie na dokumentacyjny charakter “Poziomu na dwa łamy”. Opowiada o środowisku fotoreporterów śląskich mediów, ich dorobku, na przestrzeni wielu lat. To środowisko nie miało dotąd takiej publikacji, dlatego jest tak ważna.

– Mamy się czym chwalić, chcemy o tym dorobku przypominać, bo okazja jest szczególna – 70. urodziny Dziennika Zachodniego. Prasa na Śląsku była i jest mocna – mówił Zenon Nowak, prezes Prasy Śląskiej, wydawcy Dziennika Zachodniego.

– Dziś fotografować może każdy, mnie to cieszy, ale przez to praca fotoreportera nie została zdeprecjonowana. Najważniejsze w niej jest to, by wiedzieć, w którym momencie zrobić zdjęcie – dodał Arek Gola. – Najlepszy fotoreporter to ten, który właśnie jest na miejscu zdarzenia, a najlepszy aparat to ten, który akurat ma przy sobie.

———————————————————————

"Poziom na dwa łamy"

Arkadiusz Gola dotarł do fotoreporterów z “Dziennika Zachodniego” i “Trybuny Śląskiej” pracujących w tych dwóch największych regionalnych dziennikach w latach 60., 70. i 80. ubiegłego stulecia. Na podstawie przeprowadzonych rozmów oraz bogatego zbioru archiwalnych materiałów stworzył plastyczny obraz tego, jak wyglądał świat fotoreportażu w ówczesnej śląskiej prasie. Publikacja stanowi wielki wkład w historię polskiej fotografii. […] Gola przedstawia ludzi i  wydarzenia, ukazując tym sposobem, jak funkcjonowała cenzura i autocenzura, jak wyglądały praktyki, które celowo zmieniały rzeczywistość.

Z recenzji prof. PhDr. Vladimira Birgusa

*     *     *

Książka okazuje się pod wieloma względami zaskakująca. Za istotną zaletę uważam jej prekursorski charakter. Nie ma bowiem na rynku pozycji prezentujących środowisko śląskich reporterów prasowych – nazwijmy to – czasu przemian. Walorem jest także zebranie wielu interesujących wspomnień, dotyczących zarówno chwil przełomowych, jak i zwykłego codziennego życia w PRL-u. Publikacja, w której zaprezentowano dekady Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego i wreszcie pierwszy okres zachłyśnięcia się wolnością, składa się przede wszystkim z setek cegiełek, obrazów, wspomnień, uzupełnionych faktami historycznymi. Ogromny atut książki to unikatowe fotografie. Część z nich jest publikowana po raz pierwszy.

Z recenzji Adama Daszewskiego

ARKADIUSZ GOLA

Arkadiusz Gola

Doktorant Instytutu Kreatywnej Fotografii Uniwersytetu Śląskiego w Opawie (Czechy). Zajmuje się fotografią dokumentalną, głównie rejestrując zmiany zachodzące w społeczeństwie na Górnym Śląsku po 1989 roku. Szczególnie interesują go miejsca związane z przemysłem ciężkim. Jako fotoreporter prasowy pracuje od 1991 roku. Od osiemnastu lat w redakcji “Dziennika Zachodniego” w Katowicach. Zdobył nagrody w najważniejszych ogólnopolskich konkursach fotografii prasowej i dokumentalnej. Dziennikarz roku “Dziennika Zachodniego” 2003. W 2010 roku otrzymał nagrodę Prezydenta Miasta Zabrze w Dziedzinie Kultury.
Stypendysta Marszałka Województwa Śląskiego w dziedzinie kultury. Jego zdjęcia znajdują się w zbiorach Muzeum Śląskiego, Muzeum Historii Katowic, Muzeum Miejskiego w Zabrzu, Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, Centre Historique Minier Lewarde we Francji, Muzeum Umeni w Ołomuńcu. Wystawy w kraju i za granicą (Czechy, Francja, Niemcy, Słowacja). Jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików. Autor albumów Ludzie z węgla, Nie muszę wracać… i Stany graniczne. Mieszka w Zabrzu.

“Poziom na dwa łamy” Śląska fotografia prasowa w “Trybunie Robotniczej” i “Dzienniku Zachodnim” 1960-1989

Wydawnictwo”Śląsk”, cena 25,- zł

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3758279,poziom-na-dwa-lamy-ksiazka-arkadiusza-goli-o-slaskich-fotoreporterach-zdjecia,id,t.html http://www.slaskwn.com.pl/sklep/?s__karta.id__782

19-02-2015, 17:55

Uhonorowany działacz opozycji  »

Polskie Radio Katowice
19-02-2015

17 lutego 2015 Krzyżem Wolności i Solidarności, nadawanym działaczom opozycji wobec dyktatury komunistycznej w PRL, odznaczony został Grzegorz Zmuda.

Grzegorz Zmuda jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Podczas studiów współpracował z opozycją demokratyczną, m.in. był uczestnikiem akcji zbierania podpisów pod protestami w sprawie represjonowanych studentów, Jacka Smykały i Stanisława Kruszyńskiego, brał udział w zajęciach grup samokształceniowych prowadzonych przez Ryszarda Terleckiego, był kurierem i kolporterem niezależnej prasy i czasopism.

Po studiach podjął pracę w redakcji muzycznej Polskiego Radia Katowice. W marcu 1982 został zwolniony przez komisję weryfikacyjną. Od grudnia 1982 do 1993 pracował jako wykładowca na Uniwersytecie Śląskim oraz przez rok na Uniwersytecie Jagiellońskim. W latach 1976-1986 rozpracowywany przez Bezpiekę. Posiada status pokrzywdzonego.

W 1990 został przywrócony do pracy w Radiu Katowice, gdzie pracuje do dziś jako dziennikarz. Kierował Studiem Muzycznym, Agencją Wydawniczą Radia Katowice oraz Działem Wydawnictw i Handlu. Obecnie pełni funkcję Szefa Promocji i Marketingu.

Całość: http://www.radio.katowice.pl/radiowe-wydarzenia.html

19-02-2015, 15:36

Afera Durczoka we Wprost: Biznesmen Zbigniew Tomczak – to on doniósł Wprost na szefa Faktów!  »

Super Express
Jarosław Sulikowki
19-02-2015

Warszawski biznesmen Zbigniew Tomczak (55 l.) doniósł dziennikarzom “Wprost” na Kamila Durczoka (47 l.). To on wpuścił ich do domu, pokazał erotyczne akcesoria i resztki białego proszku, który okazał się amfetaminą i kokainą. – Wersja “Wprost” jest bliska prawdy – przekonuje nas Tomczak. Ale on sam nie potrafi konkretnie odpowiedzieć na kluczowe pytania w tej sprawie.

Zbigniew Tomczak działa w branży budowlanej oraz kosmetologicznej. To on wynajął apartament na warszawskim Mokotowie, w którym wydarzyła się ta historia.

- Miałem dość tego, że z mojego mieszkania zrobiono burdel. Ponadto kobieta, której wynajmowałem apartament, zalegała z czynszem. To dlatego zdecydowałem się ją wyrzucić – mówi nam biznesmen, opowiadając swoją wersję wydarzeń z 16 stycznia tego roku. – Kiedy stałem pod drzwiami mieszkania na klatce schodowej, wybiegł z niego mężczyzna w kapturze. Nie wiedziałem, kto to jest i zaczęliśmy się szarpać. Ściągnąłem mu kaptur i wtedy okazało się, że jest to Kamil Durczok. Puściłem go. Piętro niżej spisali go policjanci – opowiada.

- Wszedłem do mieszkania, a za mną policjanci. Zobaczyłem straszny bałagan. Po krótkiej rozmowie policjanci wyszli. Wtedy zajrzałem do sypialni – dodaje Zbigniew Tomczak. W sypialni, według biznesmena, były akcesoria erotyczne, filmy pornograficzne, resztki narkotyków i rzeczy należące do Kamila Durczoka.

Dlaczego od razu nie wezwał policji? – Policjanci wyszli już z mieszkania – odpowiada, jakby numer telefonu na policję był zastrzeżony. Mundurowych nie wezwał także kolejnego dnia. Dopiero 13 lutego przedmioty z sypialni pokazał… dziennikarzom “Wprost”, a następnie wezwał policję.

Przez ten miesiąc można było przeprowadzić remont kapitalny całego budynku! – Nie miałem czasu. Nic nie było ruszane w sypialni. Wersja “Wprost” jest bliska prawdy – przekonuje nas Tomczak.

A może biznesmen chciał się zemścić na Kamilu Durczoku? – Nigdy się nie poznaliśmy. Szczegóły tej sprawy są w moich zeznaniach – podsumowuje.

Przypomnijmy, że prokuratura wszczęła dochodzenie w tej sprawie. – Będziemy wyjaśniać, kto i w jakim celu posiadał narkotyki. Nie możemy wykluczyć, że mogła to być próba wymuszenia czegoś od Kamila Durczoka – mówi n am Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Całość: http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/afera-durczoka-we-wprost-biznesmen-zbigniew-tomczak-to-on-doniosl-wprost-na-durczoka-nowe-informacje_536249.html