Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

23-02-2015, 10:44

Zarzuty są takie, że trudno, by Kamil Durczok miał za sobą opinię publiczną  »

Press
Bogusław Chrabota
23-02-2015

Powrót Kamila Durczoka na antenę TVN będzie bardzo trudny. Sprawa opisana przez “Wprost” jest na tyle głośna i precedensowa, że trudno ją będzie zamieść pod dywan.

Bogusław Chrabota

Komisja etyczna w TVN będzie się musiała wykazać wyjątkową pieczołowitością. Na dodatek dochodzi tu – na nieszczęście dla Kamila Durczoka – do sytuacji domniemania winy. To tragiczne, ale to on będzie musiał dowodzić, że jest niewinny. Zarzuty są takie, że trudno, by miał za sobą opinię publiczną. Możliwe, że w sensie formalno-prawnym się wybroni, ale odzyskanie reputacji będzie, o ile w ogóle możliwe, bardzo trudne. Na dodatek boję się, że jego powrót do “Faktów” może być niewygodny dla nadawcy. Szefowie TVN mają gigantyczny problem wizerunkowy.

Jeśli pojawia się kwestia molestowania seksualnego, to jest to już sprawa dla prokuratora i sędziego. Nadużycie w tym kontekście zależności służbowej jest ścigane w Polsce od niedawna z urzędu. Jeśli sprawa jest poważna i osoby molestowane zdecydują się zeznawać w charakterze świadków, wtedy sąd rozstrzygnie rangę dowodów.

Całość: http://www.press.pl/opinie/pokaz/2316,Zarzuty-sa-takie_-ze-trudno_-by-Kamil-Durczok-mial-za-soba-opinie-publiczna

23-02-2015, 09:23

Tychy Press Photo. Wystawa fotografii prasowej w Tychach  »

Dziennik Zachodni
JOL
23-02-2015
Tychy Press Photo to konkurs fotografii prasowej wzorowany na World Press Photo. Wymyślił go fotograf Dominik Gajda. XV wystawę Tychy Press Photo można do 31 marca oglądać w Pasażu Kultury Andromeda w Tychach.

Na wystawie pokonkursowej Tychy Press Photo 2015

Na konkurs Tychy Press Photo 27 fotografów nadesłało w sumie 262 zdjęcia, z których jury pod przewodnictwem Bartka Barczyka wybrało 99 najlepszych. Można je oglądać na wystawie. Natomiast nagrodzonych zostało 2 autorów:

Alona Musiichenko i Mateusz Przybyła w kategoriach “Najlepszy fotoreportaż” i “Najlepsze zdjęcie fotoreportaż)”,

Mateusz Przybyła w kategorii “Najlepsza fotografia”.

Wyróżnienia otrzymali:

Sławomir Błach za zdjęcie “Wnuczka”,
Magdalena Kryjak za zestaw zdjęć pt. “Paprocany w bieli”,
Alicja Plewnia za zestaw zdjęć pt. “Lecimy”,
Artur Pławski za zestaw pt. “Urban highline”.

Gościem specjalnym był Bartek Barczyk. Jego zdjęcia też można oglądać na wystawie w Tychach.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3761565,tychy-press-photo-wystawa-fotografii-prasowej-w-tychach-zdjecia,id,t.html

23-02-2015, 08:32

Anonimowe ofiary Durczoka we Wprost: “Płakałam z nerwów”, “Szefostwo mogło nie wiedzieć”  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
23-02-2015

Tygodnik Wprost powołując się na anonimowe ofiary oskarża Kamila Durczoka, szefa “Faktów” TVN o molestowanie i mobbing. “Przed dyżurami płakałam i wymiotowałam z nerwów” – opowiada jedna anonimowych z ofiar. “Szefostwo stacji mogło o tych sprawach nie wiedzieć” – dodaje.

Na łamach nowego numeru tygodnik Wprost (nr 9/2015) powraca do molestowania i mobbingu w świecie polskich mediów. Tym razem redakcja ujawnia nazwiska. Według informacji tygodnika, molestowania miał się dopuszczać Kamil Durczok, szef redakcji “Faktów” telewizji TVN. Niestety osoby oskarżające dziennikarz wciąż pozostają anonimowe.

“Nie podamy nazwisk ofiar, bo wbrew temu, co napisał dziennikarz Gazety Wyborczej Wojciech Czuchnowski, nie jesteśmy bydlakami. Ujawnienie nazwisk ofiar byłoby zwykłym świństwem. W większości takich spraw osobom molestowanym zapewnia się ten minimalny komfort anonimowości. Dlaczego minimalny? Bo traumy tych ludzi nie da się zlikwidować” – pisze we wstępniaku do najnowszego wydania tygodnika Wprost redaktor naczelny Sylwester Latkowski. I dodaje, że rozmówcy Wprost obawiają się dużego koncernu medialnego, wynajętych firm PR-owskich, agencji detektywistycznych i solidarności środowiska, a raczej kumpelskich układów Kamila Durczoka i osób go chroniących. “Z nimi się nie wygra – słyszymy. A jednak wciąż zgłaszają się do nas kolejne poszkodowane osoby. Niektóre są zastraszone do tego stopnia, że nawet po latach nie mają odwagi, aby ich relacje ujrzały światło dzienne – pisze Latkowski. To, co dzieje się od kilku tygodni, pokazuje, że ludzie mediów uważają się za nietykalnych – skoro mają sympatię opinii publicznej, to znaczy, że mogą więcej i łatwiej się im wybacza (…)” – konkluduje Latkowski.

Dlaczego redakcje mimo wszystko podjęła temat? Bo według ekspertów, w Polsce co dziesiąta kobieta w wieku do 34 lat przyznaje się, że była obiektem niepożądanego zachowania o podłożu seksualnym. Ponad jednej piątej współpracownicy robią nieodpowiednie uwagi o podtekście erotycznym. Ale był też inny ważny powód. “Wiedzieliśmy, że ofiar jest więcej. I liczyliśmy, że – podobnie jak to miało miejsce w przypadku analogicznych afer na Zachodzie – nazwanie i opisanie problemu przerwie zmowę milczenia wokół sprawy. Że ofiary poczują, iż nie są same, nabiorą odwagi, żeby mówić. I że przestaną czuć, że sprawcy takich zachowań są bezkarni” – piszą dziennikarze Wprost.

Na łamach tygodnika opublikowana została także historia jednej z anonimowych ofiar. Jej koszmar zaczął w lutym 2010 r. podczas wyjazdu służbowego do Zakopanego. “O trzeciej w nocy dostałam od Kamila Durczoka SMS-a: “Wpadniesz?”. Nie odpisałam” – opowiada. “Potem pojawiły się kolejne SMS-y z propozycją spotkania. Nie odpisywałam. (…) Był natarczywy. Nie wiedziałam, co z tym zrobić. Rozmawiałam z psychologiem, doradził spokój i jasny przekaz: “nie”. Bez emocji i histerii. Kiedy przychodził kolejny SMS od niego, płakałam. Ryczałam w prywatny telefon, ale na wiadomość odpisywałam rzeczowo i spokojnie” – mówi. Kiedyś, już w 2012 r., odmówiła powrotu z imprezy wspólną taksówką. “Od tego dnia zaczął się dla mnie koszmar. Nagle pojawiły się problemy w redakcji. Wszystko, co robiłam, było złe, klasyczny mobbing. Mówiłam coś do niego, a on – jeśli to było przy kolegach z redakcji – udawał, że nie słyszy. Ustalałam z nim coś, co dotyczyło programu, a on potem twierdził, że nic nie ustalaliśmy i że wszystkie moje propozycje są złe (…)” – wspomina. – “W pewnym momencie zaczęłam mieć lęki. Nie wiedziałam, z której strony dostanę. Przed dyżurami płakałam i wymiotowałam z nerwów” – czytamy we Wprost.

W tygodniku też rozmowy z pracownikami TVN. “Redakcje “Faktów” i TVN24 są obok siebie. Żartowaliśmy, że na pierwszy rzut oka można było poznać, kto gdzie pracuje. “Rysie” z TVN24 to głównie faceci. Ubrani normalnie, raczej na sportowo, jak większość dziennikarzy, którzy nie pokazują się na antenie. W “Faktach” jest inaczej. Po pierwsze, od czasu, kiedy przyszedł Durczok, prawie wszyscy researcherzy to dziewczyny. Przez jego zachowanie wytworzył się specyficzny dress code: obowiązkowe szpilki, spódniczki mini, krzykliwy makijaż. Takie dziewczyny były wyraźnie faworyzowane” – opowiada jeden z pracowników.

W opinii pracowników, szefostwo stacji mogło o tych sprawach nie wiedzieć. Paradoksalnie działała zasada, że najciemniej pod latarnią. Skoro szef “Faktów” tak się zachowywał, to wszyscy na dole zakładali, że ma na to przyzwolenie z góry. A wcale nie musiał mieć. “Na ogół wiedział, na ile i przy kim może sobie pozwolić. Na przykład na imprezach integracyjnych z udziałem kierownictwa potrafił się hamować” – mówią tygodnikowi Wprost współpracownicy.

Kamil Durczok: Nie molestowałem
Przypomnijmy, że w głośniej rozmowie na antenie TOK FM Kamil Durczok zaprzeczył pomówieniom dotyczących molestowania.

Z całą stanowczością, jasno i wyraźnie chcę powiedzieć: nigdy nie molestowałem żadnej z podległych mi pracownic. Nigdy nie molestowałem żadnej kobiety (…) Czym innym jest wymagający szef, czym innym molestujący. Nigdy nie byłem molestującym szefem – powiedział w TOK FM Kamil Durczok.

Dziennikarz poinformował także, że gotowy jest już pozew przeciwko blogerowi, który po publikacji Wprost poinformował, że bohaterem artykułu jest właśnie Kamil Durczok.

Całość: http://media2.pl/media/118501-Anonimowe-ofiary-Durczoka-we-Wprost-Plakalam-z-nerwow-Szefostwo-moglo-nie-wiedziec.html

23-02-2015, 08:18

”Wprost” kontynuuje temat o Kamilu Durczoku – tym razem już z zarzutami o molestowanie  »

Press
(KOZ)
23-02-2015

Tygodnik ”Wprost” wczoraj, zapowiadając najnowszy numer, napisał na Facebooku, że przypadków molestowania i mobbingu dopuszczał się Kamil Durczok, szef ”Faktów” TVN.

Okładka "Wprost" z cd. sprawy Durczoka

”Wprost” na początku lutego przedstawił historię “znanej dziennikarki” molestowanej seksualnie przez szefa, “popularną twarz telewizyjną”, nie podając, o kogo chodzi. Jak wczoraj wyjaśniono, ofiara się na to nie zgodziła. Okładka dzisiejszego wydania nie pozostawia już wątpliwości, że chodzi o szefa “Faktów” TVN Kamila Durczoka.

Redakcja tygodnika tłumaczyła wczoraj na stronie internetowej, że od początku zakładała powrót do tematu. ”I kontynuowaliśmy dziennikarskie śledztwo. Mieliśmy przekonanie, że po publikacji uda nam się dotrzeć do kolejnych osób, które zdecydują się mówić. I że tym razem otrzymamy zgodę ofiar na ujawnienie zarówno nazwy stacji, jak i nazwiska dziennikarza” – wyjaśniła gazeta. ”Z dnia na dzień obserwowaliśmy, jak istniejący wokół sprawy mur milczenia powoli się kruszy. Nazwisko sprawcy nieoficjalnie krążyło w warszawskich środowiskach medialnych od pierwszego dnia po naszej publikacji” – napisała redakcja.

To kolejna okładka “Wprost” z Durczokiem. Tydzień temu tygodnik napisał, że został on “przyłapany przez policję, jak ucieka z mieszkania, w którym znaleziono biały proszek”, ale nie stawiała dziennikarzowi zarzutów o molestowanie i mobbing. ”Dziś, po kilku tygodniach badania sprawy, możemy już napisać, że przypadków molestowania i mobbingu dopuszczał się Kamil Durczok, szef »Faktów«” – napisała wczoraj redakcja.

– Jeżeli teraz uzyskali wiarygodne informacje od kobiet, które były ofiarami molestowania, abstrahując od tego, co robili wcześniej, nie widzę usprawiedliwienia, by to ukrywać – komentuje publicysta ”Polityki” Jacek Żakowski.

W piątek pojawiły się pogłoski, że szef redakcji “Wprost” Sylwester Latkowski dostał ultimatum od wydawcy, iż albo redakcja znajdzie dowody na mobbing w TVN, albo straci on stanowisko wraz z dziennikarzem śledczym Michałem Majewskim. – Rozumiem, że są wynajęte agencje PR do robienia tej historii i wrzucają one takie rzeczy. To bzdura. Robimy numer. Mocny jak nigdy. Nie ma takiego tematu – odpowiedział nam w piątek wieczorem Majewski.

Kamil Durczok pojawił się również na okładce najnowszego wydania ”Newsweek Polska” (Ringier Axel Springer Polska). Z fragmentu tekstu zamieszczonego wczoraj na stronie internetowej tygodnika można dowiedzieć się, że większość pracowników TVN uważa, iż Durczok już do „Faktów” nie wróci.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/48004,%E2%80%9DWprost%E2%80%9D-kontynuuje-temat-o-Kamilu-Durczoku---tym-razem-juz-z-zarzutami-o-molestowanie

23-02-2015, 07:29

“SE”: Dzień po tym, jak Durczok trafił do szpitala, próbowano włamać się do jego mieszkania  »

Gazeta.pl
23-02-2015
“Ktoś próbował włamać się do mieszkania Durczoka”, pisze “Super Express”. Do zdarzenia miało dojść w zeszłym tygodniu. Prowadzący “Faktów” przebywał wtedy w szpitalu. Informacje potwierdziła dziennikowi żona Kamila Durczoka.

- Na drzwiach były ślady włamania. Ktoś próbował spiłować zamek – pisze “Super Exspress”, powołując się na anonimowego informatora. Dziennik podaje, że w zeszłym tygodniu miało dojść do próby włamania do mieszkania Kamila Durczoka. Szef “Faktów” przebywał wtedy w szpitalu.

Jak podaje “Super Express”, brat Durczoka poinformował policję o próbie włamania. Komenda Stołeczna Policji nie udzieliła komentarza w tej sprawie. – Potwierdzam, że zgłosiliśmy próbę włamania – powiedziała” SE” Marianna Dufek-Durczok.

Durczok trafił do szpitala po publikacji “Wprost”

Szef “Faktów” TVN trafił do szpitala w zeszły poniedziałek po wizycie w radiu TOK FM. Rozmawiał tam o publikacji “Wprost”, w której dziennikarze opisywali, jak w mieszkaniu w Warszawie znaleźli m.in. “biały proszek”, a także rzeczy, które miały należeć do Durczoka.

We wcześniejszym artykule tygodnika, w którym poruszono temat molestowania i mobbingu w jednej z największych stacji telewizyjnych, pojawiły się spekulacje, że winnym może być Kamil Durczok. On sam zaprzeczył w TOK FM, jakoby kiedykolwiek molestował kobietę.

Sprawę bada komisja TVN i PiP

Stacja TVN powołała wewnętrzną komisję , która ma zbadać, czy doszło do przypadków molestowania lub mobbingu. Do komisji dołączyli także przedstawiciele Państwowej Inspekcji Pracy .

- W związku z doniesieniami w mediach inspektorzy PIP sprawdzą, czy w stacji nie były łamane prawa pracownicze – poinformowała rzeczniczka PIP Danuta Rutkowska.

“Wprost” dalej atakuje Durczoka

W dzisiejszym wydaniu tygodnika ukazał się kolejny artykuł dotyczący Kamila Durczoka. Jak podawała wczoraj redakcja tygodnika, padają w nim bezpośrednie oskarżenia wobec szefa “Faktów”. “Po kilku tygodniach badania sprawy, możemy już napisać, że przypadków molestowania i mobbingu dopuszczał się Kamil Durczok, szef Faktów” – pisze redakcja “Wprost”.

Całość: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17470550,_SE___Dzien_po_tym__jak_Durczok_trafil_do_szpitala_.html?lokale=local#BoxNewsImg

23-02-2015, 07:00

Marcin Wolski szefem SDP w Warszawie. “Koniec niezależności”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp/łb
23-02-2015

Zmieniły się władze warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Na stanowisku prezesa Grzegorza Cydejkę zastąpił satyryk Marcin Wolski.

Marcin Wolski

Wybór prezesa OW SDP został dokonany w minioną sobotę. Członkowie oddziału warszawskiego mogli głosować na Marcina Wolskiego, satyryka i publicystę tygodnika “Do Rzeczy” oraz na Krzysztofa Bobińskiego, w przeszłości dziennikarza BBC i “Washington Post”. Wygrał ten pierwszy, uzyskując 56 głosów (na Bobińskiego głosowały 42 osoby).

- Zwycięstwo Bobińskiego (skądinąd cenionego przeze mnie dziennikarza) gwarantowało dalszy konflikt na linii Oddział Warszawski – Zarząd Główny. Tyleż ambicjonalny, co wpisujący się w okopy wojny polsko-polskiej. Bobiński przedstawił wybór w kategorii: status quo kontra zło absolutne. To sprawdzona technika wiodącej partii, która dawno zrezygnowała z przekonywania do swych planów i programów - napisał w komentarzu do wyborów Marcin Wolski.

Wolski na fotelu prezesa zastąpił Grzegorza Cydejkę, dziennikarza “Forbesa”, który tym razem nie kandydował.

- To koniec niezależności stowarzyszenia – tak w rozmowie z “Gazetą Wyborczą” zmianę prezesa oddziału warszawskiego skomentował Cydejko. Wybór Wolskiego oznacza bowiem, że w nim, tak jak w zarządzie głównym organizacji, pierwsze skrzypce grają teraz dziennikarze o sympatiach prawicowych.

- Pod kierunkiem Skowrońskiego SDP ruszyło z kopyta z projektami. Obecnie Wolski z pewnością ożywi paraliżowany przez wpływową “lewicę” oddział warszawski – tak sobotni wybór na Twitterze skomentowała Teresa Bochwic, członek zarządu głównego SDP.

Członkami zarządu warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zostali Joanna Lichocka, Piotr Jegliński i Marzena Paczuska.

Prezesem zarządu głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich od 2011 roku jest Krzysztof Skowroński. W 2014 roku został on ponownie wybrany na tę funkcję. Obecnie w zarządzie głównym organizacji są także Piotr Legutko, Jadwiga Chmielowska, Jolanta Hajdasz, Stefan Truszczyński, Agnieszka Romaszewska-Guzy, Teresa Bochwic, Józef Matusz, Zbigniew Rytel, Marcin Wolski, Tadeusz Woźniak, Wojciech Reszczyński i Andrzej Stawiarski.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich jest najstarszą organizacją dziennikarską w Polsce, dobrowolnym, twórczo – zawodowym zrzeszeniem dziennikarzy, o celach niezarobkowych. Obecnie liczy ponad 2700 członków. Warszawski oddział jest jednym z 16 w Polsce.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/marcin-wolski-szefem-sdp-w-warszawie-koniec-niezaleznosci