24-02-2015, 10:44
Metafizyczny Śląsk Arkadiusza Goli »
Wiesława Konopelska
24-02-2015
Gdyby Arkadiusz Gola nie pochodził z Rudy Śląskiej i nie mieszkał w Zabrzu, czy byłby takim samym fotografem? Z pewnością, byłby równie znakomitym artystą, jakim jest obecnie, ale zapewne innym. Bo Gola jest jak bohaterowie jego obrazów, jest częścią swoich czarno-białych fotoreportaży, jest “człowiekiem z węgla”. Świat Górnego Śląska jest od zawsze jego światem najbliższym, z którego uczynił wielki temat swojej twórczości. Kiedy pokazuje swoje fotografie, zawsze tworzące sugestywne cykle, prowadzi oglądającego za rękę: od sytuacji do sytuacji, od osobistej refleksji po zdystansowane obrazy. On jest w środku zdarzeń, ale nie w chwili największego dziania się, ale chwilę przed lub chwilę po. Bo tylko te sytuacje są źródłem jego fascynacji ludźmi. Nie ma w jego zdjęciach relacji, sensacji, dociekania i drążenia tematu. Będąc w środku zdarzenia aparat kieruje na okolice, pobocza, na epizody na pierwszy rzut oka mało istotne. Lecz kiedy to wszystko doda do siebie, jeśli poszczególne obrazy utworzą określoną sekwencję, powstaje całość, jakiej postronni obserwatorzy jego działania z pewnością by się nie spodziewali. Fotografując codzienność, zwykłość, nawet banalność, wyłuskuje z niej niebywały ładunek emocjonalny. Obrazy pozornie uspokojone, wyciszone, nierzadko ziejące pustką, opowiadają o człowieku – najczęściej o takim, którego nie zauważamy, obojętnie mijamy na ulicy czy patrzymy na niego z politowaniem.
Świat Śląska, jego ulic, podwórek, familoków, które są nieodłącznym elementem krajobrazu peryferii wielkich miast, ale też ciągle jeszcze występują w roli głównej krajobrazu zwyczajnych miast i miasteczek obok kopalnianych szybów i górników z czarnymi obwódkami wokół oczu lub raz w roku obchodzących w strojach galowych swoje Barbórkowe święto, jest obszarem, po którym z wielkim znawstwem i przenikliwością porusza się Arkadiusz Gola.
Fotoreportaże tego artysty obiektywu to nie tylko mistrzowskie – zarówno w sferze obrazu i warsztatu – dokumentalne zapisy. Jego dzieła wyrastają ponad to, co oglądamy u największych fotoreporterów w dziejach fotografii reportażowej na Śląsku, na pracach których uczył się, poznając tajniki techniki i sztuki tworzenia obrazów niezwykłych. Dziś Arkadiusz Gola jest fotografem osobnym, rozpoznawalnym. Swój Śląsk opisuje najczęściej poprzez fotografię czarno-białą, ale nie na sposób czarno-biały. Kiedy używa koloru, powstają malarskie obrazy – nie istotne, czy widzimy na nich scenę przygotowań do procesji Bożego Ciała, czy fedrującego górnika. Wtedy Arkadiusz Gola staje się malarzem. I właśnie ta cecha wyróżnia go spośród grona wielu świetnych fotografów na Śląsku. Lecz niezależnie od tego, czy w czerni i bieli, czy w kolorze, powstają fotografie, które można analizować jak obrazy malarskie.
Stąd już niedaleko było Arkadiuszowi Goli do wzięcia udziału w pewnym plastycznym eksperymencie – swoim najnowszym cyklem fotografii, zatytułowanym „Dziewczyna z dywanem”, odpowiedział na postawiony przed nim, przez kuratora wystawy, problem, który brzmiał: de Chirico i jego obraz z 1914 roku pt. “Tajemnica i melancholia ulicy”. Gola zaproponował kilkanaście fotografii, który rozpoczyna “Dziewczyna z dywanem”, a kończy chłopiec biegnący za toczącą się oponą – niczym dziewczynka z kółkiem z obrazu de Chirico. Z jednej strony idąca zdecydowanym krokiem przed siebie z przerzuconym przez ramię dywanem dziewczyna, mająca wyraźnie do spełnienia jakieś zadanie. Na nogach ma ubrane białe skarpetki, wokół pustka wczesnego ranka. To sytuacja budowania ołtarza z okazji święta Bożego Ciała – zdradza Arkadiusz Gola. Ten moment okazał się dla niego kluczowy, bo zawiera tajemnicę, nieokreśloność, a zarazem konkret działania postaci, chociaż ukryty dla obserwatora. Odświętność narzuca się poprzez … biel skarpetek, tak nie pasujących do innych, codziennych, porządkowych zajęć, jak chociażby trzepanie dywanu. A poza tym pora dnia -jeszcze szary świt, więc musi wydarzyć się coś niezwykłego. Oczywiście – trzeba przygotować ołtarz. Ale bez opowiedzianej anegdoty przez autora nie do końca wiemy o co chodzi. Analizując detal po detalu wyczuwamy zaledwie emocje i napięcie niezwykłej sytuacji. Gola po mistrzowsku potrafi budować wewnętrzne napięcia w obrazie, a poprzez jego konstrukcję formalną, skupić uwagę odbiorcy na tym, co dla tej fotografii najważniejsze. Podobnie jest z chłopcem biegnącym za oponą – pusta boczna ściana domu, której zwieńczenie dachu tworzy trójkąt, wzmocniony drugim, narysowanym, jakby powtarzającym krzywiznę dachu trójkątem, powoduje, że skupiamy wzrok na tym, co dzieje się u dołu zdjęcia. Niby nic takiego – chłopiec toczący przed sobą oponę i starszy mężczyzna przyglądający się przypadkiem tej sytuacji. A jak ma się do tych fotografii obraz de Chirico? Geometryczne zabudowania, wykreślony jak od linijki cień rzucany przez przemykające pustą ulicą postacie. Dziewczynka z kółkiem – realna postać, choć bardziej przypominająca własny cień i druga postać – rzucająca wyłącznie cień, rozświetlone słońce ulicy. Nie analizując dogłębnie symboli zawartych w obrazie de Chirico, a tylko skupiając się na atmosferze tego obrazu łatwo dostrzec paralelę sytuacji w dziele de Chirico i Arkadiusza Goli. Niezwykłe jest to, że obrazy Goli nie powstały jako odpowiedź na malarstwo de Chirico. Zrodziły się w innym miejscu, i cały wiek później. Nie starczy miejsca, by opisywać kolejne fotografie z cyklu “Dziewczyna z dywanem”. Te, tak odległe światy – de Chirico i Arkadiusza Goli – nagle stały się spójne, paralelne. Łączy je metafizyczne pojmowanie i widzenie otaczającego świata, dostrzeganie miejsca jako przestrzeni nie tylko mającej swoje tu i teraz, ale jako osobiste doświadczenie ze wszystkimi tego konsekwencjami. I tak, jak poprzez obrazy de Chirico opowiada historię swojego życia, tak Arkadiusz Gola swoje wybory filtruje poprzez wewnętrzną wrażliwość, która towarzyszy mu od zawsze, poprzez swój wewnętrzny Śląsk.
WIESŁAWA KONOPELSKA
Arkadiusz Gola – rocznik 1972. Doktorant Instytutu Kreatywnej Fotografii Uniwersytetu Śląskiego w Opawie (Czechy), fotoreporter prasowy związany z “Dziennikiem Zachodnim”. Członek PAF. Zajmuje się fotografią dokumentalną. Rejestruje zmiany zachodzące w społeczeństwie na Górnym Śląsku po 1989 roku. Zdobył nagrody w najważniejszych ogólnopolskich konkursach fotografii prasowej (BZ WBK Pressfoto, Newsreportaż, Grand Press Photo, Śląska Fotografia Prasowa). Dziennikarz Roku 2003 “Dziennika Zachodniego”. Zdjęcia w zbiorach Muzeum Śląskiego, Muzeum Historii Katowic, Muzeum Miejskiego w Zabrzu, Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, Muzeum Umeni w Ołomuńcu oraz we Francji w regionie Nord Pas de Calais (projekt “Górnicy świata”). Autor albumów: “Ludzie z węgla”, “Nie muszę wracać. ..”, “Stany graniczne”. Wystawy w kraju i zagranicą (Czechy, Francja, Niemcy, Belgi, Słowacja).
Całość: http://www.slaskgtl.pl/files/pdf/pisma/18/Miesiecznik_Slask_2015_2_18.pdf?20150914105643



