Bronisław Wildstein, publicysta i były prezes TVP, odszedł z “Tygodnika do Rzeczy” (Orle Pióro). Z początkiem kwietnia br. ma rozpocząć pracę w konkurencyjnym tygodniku “W Sieci” (Fratria) – poinformował wczoraj serwis 300polityka.pl. Dziennikarze z redakcji “Tygodnika do Rzeczy” są zdziwieni, bo nic nie wskazywało, że Wildstein szykuje się do zmiany pracy.

Bronisław Wildstein
Bronisław Wildstein, publicysta i były prezes TVP, odszedł z “Tygodnika do Rzeczy” (Orle Pióro). Z początkiem kwietnia br. ma rozpocząć pracę w konkurencyjnym tygodniku “W Sieci” (Fratria) – poinformował wczoraj serwis 300polityka.pl. Dziennikarze z redakcji “Tygodnika do Rzeczy” są zdziwieni, bo nic nie wskazywało, że Wildstein szykuje się do zmiany pracy.
Paweł Lisicki, redaktor naczelny “Tygodnika do Rzeczy”, potwierdza, że Wildstein rozstał się z pismem. Przyczyn jego odejścia nie chce jednak komentować. – Świat jest tak urządzony, że ludzie przychodzą i odchodzą. Nie wiem, w jakim piśmie zamierza teraz pracować Bronisław Wildstein – mówi tylko.
Michał Karnowski, członek zarządu wydawnictwa Fratria, wydawcy tygodnika “W Sieci”, też nie potwierdza na razie, czy Wildstein dołączy do “W Sieci”: – Na udzielanie takich informacji jest za wcześnie – ucina.
Według nieoficjalnych informacji “Presserwisu” Wildstein od wielu miesięcy czuł się w “Tygodniku do Rzeczy” niekomfortowo. – W piśmie przeważała opcja reprezentowana przez Rafała Ziemkiewicza i Piotra Zychowicza. Dzieliły ich poglądy na wiele spraw, między innymi zaangażowania Polski w sprawie konfliktu na Ukrainie – mówi dziennikarz “Tygodnika do Rzeczy”. Informacja serwisu 300polityka.pl, według którego oprócz Wildsteina z pisma ma odejść jeszcze dwóch innych publicystów, wydaje mu się niewiarygodna.
Jednak członkowie redakcji są zdziwieni decyzją Wildsteina. – Byłem zaskoczony. Nie było między nami żadnych konfliktów personalnych, choć rzeczywiście różniliśmy się poglądami. Wildstein miał dużą swobodę i mógł wyrażać zwoje poglądy – mówi Rafał Ziemkiewicz.
Inny dziennikarz “Tygodnika do Rzeczy” też jest zaskoczony decyzją Bronisława Wildsteina. – Nie mam pojęcia, dlaczego Bronek zmienia barwy klubowe. Nic tego nie zapowiadało. Nie było awantur ani trzaskania drzwiami – mówi.
Bronisław Wildstein był właścicielem ok. 2 proc. udziałów w spółce Orle Pióro. Jak informuje Paweł Lisicki, odsprzedał je za zgodą pozostałych udziałowców dwóm innym dziennikarzom. Według naszych informacji kupili je dziennikarz Mariusz Staniszewski i sekretarz redakcji Jacek Przybylski.
Z Bronisławem Wildsteinem nie udało się nam skontaktować. Z “Tygodnikiem do Rzeczy” współpracował on od stycznia 2013 roku.