13-03-2015, 11:57
Oświadczenie TVN to dopiero początek wychodzenia z kryzysu (opinie) »
(DR)
13-03-2015
Wśród ekspertów od PR nie ma zgody, na ile wtorkowym komunikatem stacji TVN udało się zażegnać kryzys związany ze sprawą Kamila Durczoka i zarzutami o molestowanie seksualne w redakcji “Faktów”.
We wtorek stacja TVN wydała komunikat dotyczący zakończenia pracy niezależnej komisji zajmującej się mobbingiem i molestowaniem seksualnym w redakcji “Faktów” TVN. Oprócz stwierdzenia przypadków “niepożądanych zachowań” ogłoszono w nim, że TVN i Kamil Durczok (szef “Faktów”) “osiągnęli wzajemne porozumienie w sprawie zakończenia współpracy ze skutkiem natychmiastowym”. Podobnej treści komunikat zarządu stacji odczytano też widzom głównego wydania “Faktów”. Poza tym oświadczeniem stacja w żaden sposób sprawy już nie komentuje.
- Sprawa jest bardzo delikatna i trudno się dziwić, że zainteresowani nie chcą wywlekać szczegółów na światło dzienne. Mam jednak wrażenie, że w tym oświadczeniu nie została postawiona kropka nad “i” – ocenia Jacek Jakubczyk, dyrektor zarządzający i partner agencji ITBC Communication. – Z tego oświadczenia nie wynika tak naprawdę, co się wydarzyło. TVN trochę przyznaje się do winy, skoro chce wypłacić odszkodowania, ale robi to wyłącznie między wierszami – dodaje Jakubczyk. Innego zdania jest Marek Wróbel, prezes agencji Neuron PR. – W języku korporacyjno-dyplomatycznym to wysoki stopień przyznania się. Gdyby np. rozstali się z Kamilem Durczokiem ze względów zdrowotnych albo osobistych, to by oznaczało, że jest on winny, ale stacja nie zamierza tego komentować – zauważa Wróbel.
Jednak według Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej, prezes agencji Satori PR, podawanie niejednoznacznych informacji w sytuacji kryzysu nie jest korzystne. – Tak sformułowane oświadczenie stacji w połączeniu z oświadczeniem wydanym przez Kamila Durczoka, który nie odnosi się do sprawy, będzie rodzić kolejne pytania. Jeżeli nie był winny, to skąd odejście i porozumienie? Jeśli jednak odszedł, to jaka była wina: mobbing czy molestowanie? – analizuje Kaczmarek-Śliwińska.
Natomiast dla Małgorzaty Zaborowskiej, prezes agencji United PR, oświadczenie TVN jest klarownym i dobrym sposobem zamknięcia sprawy. – Stwierdzono nieprawidłowości, od których stacja się odcina, zaproponowano zadośćuczynienie ofiarom i wdrożono odpowiednie procedury, które mają przeciwdziałać tego typu zjawiskom w przyszłości – chwali Zaborowska. Dodaje także, że ludzka ciekawość domaga się szczegółów i detali, ale ich podawanie nie leży w interesie TVN. – Stacja wręcz nie powinna, z uwagi na ochronę własnej reputacji i potrzebę zachowania anonimowości ofiar, podawać szerszych informacji – podkreśla Zaborowska. W jej opinii obszerniejsze wyjaśnienia mogłyby zadziałać na niekorzyść nadawcy i rodzić dalsze spekulacje.
- Ludzie chcieliby mieć nazwiska, ckliwe i krwawe historie – dodaje Marek Wróbel. Podkreśla, że choć pole do spekulacji nadal będzie, to znacznie mniejsze niż dotychczas, ze względu na to, że Kamil Durczok nie jest już pracownikiem stacji. – Podstawę zrobili, ale na pewno to nie koniec kłopotów – podkreśla Wróbel.



