Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

29-07-2015, 06:36

Janusz Daszczyński zaczyna kadencję prezesa TVP  »

Press
(RUT)
29-07-2015

Janusz Daszczyński zaczyna urzędowanie jako prezes Telewizji Polskiej – do pracowników i współpracowników TVP skieruje e-mailowy list, w którym zarysuje “priorytety na najbliższe cztery lata”.

Janusz Daszczyński

Wczoraj walne zgromadzenie spółki skwitowało jej poprzedni zarząd. Z kolei rada nadzorcza TVP będzie dziś debatować, czy Daszczyński ma kierować telewizją samodzielnie. On sam pytany przez “Presserwis”, czy wolałby zarząd jednoosobowy, odpowiedział: “Czy zarząd TVP jest jedno-, dwu-, czy trzyosobowy, to widzów telewizji publicznej raczej nie interesuje. Ważne jest, jaki i jakiej jakości program otrzymują, co obserwują na ekranie”.

Daszczyński poinformował nas, że już dziś napisze list do pracowników TVP, w którym “zarysuje priorytety na najbliższe cztery lata”. “Ten list nie ma charakteru poufnego. To raczej coś w rodzaju manifestu, mój przewodnik dla telewizji publicznej na nadchodzące miesiące i lata” – zapowiedział.

Z wybranego przez radę nadzorczą TVP w czerwcu trzyosobowego zarządu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji 14 lipca powołała tylko prezesa Janusza Daszczyńskiego, bez członków zarządu: Wiesława Roli i Mariana Zalewskiego. Dziś rano rada nadzorcza ma się ustosunkować do skutków decyzji regulatora. Dwóch członków rady – Leszek Rowicki i Tadeusz Kowalski – zaproponowało, by czasowo ustalić w TVP zarząd jednoosobowy. – Na razie nie dostaliśmy odpowiedzi ze strony przewodniczącego – mówi Leszek Rowicki, wiceprzewodniczący rady nadzorczej. Przewodniczący Stanisław Jekiełek nie odpowiadał również na telefony z “Presserwisu”.

Posiedzenie rady nadzorczej TVP pierwotnie planowano na wtorek, ale w ostatniej chwili przewodniczący przesunął je na środę. W TVP nie ustają spekulacje na temat możliwych scenariuszy dalszych wydarzeń. Rada nadzorcza może ogłosić kolejny konkurs, by uzupełnić dwa miejsca w zarządzie. Rozważano też oddelegowanie kogoś z rady do zarządzania spółką z nowym prezesem, ale to rozwiązanie budzi wątpliwości prawne. Łatwy do przeprowadzenia nie będzie też wariant z dyrektorami generalnymi “wspomagającymi” Janusza Daszczyńskiego. – W telewizji nie ma takich stanowisk – mówi nam zorientowana w sprawie osoba z TVP. Sama zmiana struktury organizacyjnej nie jest tu największym problemem, choć wymaga trochę czasu. Ale wpisanie dyrektora generalnego do regulaminu wynagrodzeń wymagałoby zgody związków zawodowych. – To nie do przejścia – ocenia nasz rozmówca. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że rozważana jest wersja z pełnomocnikami: to stanowisko w regulaminie figuruje (podobnie jak prokurent czy doradca, również brane pod uwagę). Wśród ewentualnych pełnomocników wymienia się m.in. nazwisko Mariana Zalewskiego.

Zalewski wysłał wczoraj pracownikom TVP list pożegnalny, dziękując za współpracę, którą będzie “mile wspominać”. “Poczytuję sobie za zaszczyt nadzorowanie w minionej kadencji budowy nowoczesnej technologicznie telewizji publicznej, uczestniczenie w obronie tożsamości i rozwoju Telewizji Regionalnej i oddziałów terenowych, a także umacnianie roli i znaczenia Agencji Produkcji Telewizyjnej i Filmowej” – napisał. Krótkie podziękowanie za współpracę przesłał też odchodzący prezes Juliusz Braun. “Rozstając się z Państwem, serdecznie dziękuję Wszystkim, z którymi miałem okazję współpracować w minionych latach. Łączę życzenia zdrowia, pomyślności w życiu prywatnym i sukcesów w pracy” – napisał Braun.

Wczoraj odbyły się wznowione po przerwie walne zgromadzenia (stanowi je minister skarbu) Polskiego Radia, Radia Białystok i Radia Rzeszów. Zarządy wszystkich spółek dostały absolutorium z wykonania obowiązków w ub.r.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/49524,Janusz-Daszczynski-zaczyna-kadencje-prezesa-TVP

28-07-2015, 07:24

Kulisy24 trafiły w lukę po dziennikarstwie śledczym. O wsparcie od czytelników łatwiej niż o reklamodawców  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
28-07-2015

Minął miesiąc od startu portalu Kulisy24.com tworzonego przez byłych dziennikarzy tygodnika “Wprost”. Redakcja jest zadowolona z zainteresowania internautów, przy czym w serwisie nadal nie ma reklam. – Reklamodawcy zachowują ostrożność wobec wyraźnie sprofilowanych światopoglądowo treści. Dlatego dobrym pomysłem było założenie fundacji, dzięki której redakcja zdobywa środki na funkcjonowanie - oceniają dla Wirtualnemedia.pl dziennikarze Mariusz Zielke i Mariusz Kowalewski oraz Tomasz Rzepniewski z MEC.

Portal Kulisy24 wystartował 18 czerwca, dokładnie rok od wkroczenia funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratorów do redakcji tygodnika “Wprost”. W marcu br. po tym jak Sylwestra Latkowskiego na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił Tomasz Wróblewski, a dziennikarze Michał Majewski, Agnieszka Burzyńska, Olga Wasilewska, Izabela Smolińska i Paulina Socha-Jakubowska złożyli wypowiedzenia. To oni tworzą teraz Kulisy24.com, redakcją kieruje Latkowski.

Latkowski wyjaśnia, że – tworząc portal – jego zespół kierował się zasadami niezależnego dziennikarstwa, którego “opinie nie zależą od kierunków politycznych, nie dyktują ich partie i ugrupowania”. – Takie, które jest wolne od wpływów biznesu i dla którego dobrem nadrzędnym jest zawsze interes publiczny. Nie zgadzamy się na to, aby zwyciężały partykularne interesy poszczególnych osób, niezależnie od tego, jak daleko sięgałyby ich wpływy – tłumaczy naczelny kulisy24.com.

Od początku w serwisie nie ma reklam, a portal utrzymuje się dzięki wsparciu Fundacji Wolne Słowo oraz z indywidualnych wpłat czytelników. – Wszystko, co robimy, robimy własnymi siłami, korzystając z Państwa wsparcia finansowego. Bez niego nie ma możliwości, aby portal Kulisy24.com się utrzymał. Dlatego rozważcie swoją pomoc. Nawet niewielkie finansowe wpłaty mają dla nas wielkie znaczenie – zaapelował Latkowski.

Były dziennikarz śledczy Mariusz Zielke, który po odejściu z “Pulsu Biznesu” w 2009 roku założył serwis NGI24.pl, a obecnie przede wszystkim pisze książki, kibicuje redakcji Kulisy24 i przewiduje, że ich projekt ma duże szanse na sukces.

- Po pierwsze, portal trafia w niszę, gdy niemal wszystkie redakcje uciekają od dziennikarstwa śledczego jako ryzykownego i odstraszającego reklamodawców. Po drugie, nie stawia na reklamy, tylko na dobrowolne wpłaty. Wiele osób, firm i instytucji może chcieć finansować taką działalność i płacić za to, żeby zajmować się ich często słusznymi sprawami, którymi nie chcą zajmować się duże media – zauważa Zielke. – Taki model może się sprawdzić. Może też wywołać kontrowersje, bo pewnie wcześniej czy później pojawią się przy jakimś tekście zarzuty, że redakcja zajmuje się daną sprawą dlatego, że konkurent opisywanego negatywnego bohatera tekstu za to zapłacił. Moim zdaniem, tego nie da się uniknąć, ale najlepszą obroną będą dobre, profesjonalne i udokumentowane teksty – ocenia dziennikarz.

Dziennikarz Mariusz Kowalewski, który w ub.r. prowadził blog z artykułami śledczymi Mariusz Kowalewski.com ocenia, że portalowi Kulisy24.com trudno będzie pozyskać z reklamodawców.

- Obecnie w Polsce więcej można stracić niż zyskać kiedy redakcja zajmuje się tekstami śledczymi. Media utrzymują się z reklam. Wystarczy je wycofać, by doprowadzić wydawcę do kłopotów finansowych. Nie chcę być złym prorokiem, ale wydaje mi się, że portal Kulisy24.com, będzie miał problemy ze znalezieniem reklamodawców – ocenia dziennikarz.

Dlatego – jego zdaniem – dobrym pomysłem było założenie fundacji, dzięki której redakcja zdobywa środki na funkcjonowanie. Kowalewski podkreśla, że taki model pozyskiwania funduszy na dziennikarstwo śledcze od lat funkcjonuje w USA czy w krajach Europy Zachodniej.

W opinii Mariusza Zielke, portal byłych dziennikarzy “Wprost” może zbudować markę, która z czasem przyciągnie również reklamodawców. – Bo ci przede wszystkim boją się wplątania w jakąś nieczystą grę i niestety dmuchają na zimne, całe dziennikarstwo śledcze traktując jako “uwikłane”. Dużym ryzykiem są rzeczywiście procesy, które mogą wygenerować spore koszty, szczególnie w wypadku porażek, a postępowania w polskich sądach są przewlekłe i niepewne, nawet jeśli napisało się prawdę i dopełniło rzetelności – prognozuje.

Sylwester Latkowski poinformował, że w ciągu miesiąca od startu portalu do redakcji wpłynęło już pierwsze pismo przedprocesowe. Czy obsługa prawna w związku z pozwami po publikacjach – bez pomocy działu prawnego dużego wydawcy – generuje duże koszty? – Z tego co zauważyłem portal Kulisy24.com pisze na swoich stronach, kto sprawuje nad nimi ochronę prawną. Wydaje mi się, że jest to taki barter: wy umieszczacie, kto wam daje obsługę prawną, my was bronimy albo za darmo, albo za niewielką opłatą – ocenia Mariusz Kowalewski. Dodaje, że jemu pomagał znajomy prawnik, a większość pism procesowych pisał samodzielnie, uzgadniając ich treść.

Tomasz Rzepniewski, managing partner, digital & new services w MEC, mówi portalowi Wirtualnemedia.pl, że zainteresowanie umieszczeniem reklamy obok kontrowersyjnych treści zależy od polityki danej marki. – Mówiąc bardzo ogólnie, reklamodawcy zachowują ostrożność wobec wyraźnie sprofilowanych światopoglądowo treści, a także  tematów związanych z wyznaniem czy religią – wyjaśnia Rzepniewski.

- Pracujemy dla marek, które od dawna jasno komunikują, że nie chcą pojawiać się ze swoimi komunikatami w takim otoczeniu. Co więcej, wśród dużych reklamodawców jeszcze do niedawna sam portal o2.pl z jego “kontrowersyjnymi” artykułami i zdjęciami z pierwszej strony również budził pewne kontrowersje. Obecnie się to trochę zmieniło, gdyż sam wydawca złagodził styl i zmienił nieco politykę redakcyjną – opisuje Tomasz Rzepniewski.

Czy więc da się zarobić na reklamach serwis z artykułami głównie o aferach, przestępstwach i dramatach ludzkich? W ocenie Rzepniewskiego, niewiele firm będzie chętnych na zakup reklamy bezpośrednio u takiego wydawcy.- Mam tutaj na myśli duże, wizerunkowe formy reklamowe, branding serwisu, projekty niestandardowe, itp. Na pewno większe koncerny mogą być zachowawcze. Ryzyko, że część konsumentów poczuje się z różnych względów dotknięta jest duże, natomiast potencjalne korzyści, z punktu widzenia zasięgu, mogą się pojawić dopiero gdy zbuduje on popularność – dodaje menedżer.

Jednocześnie Rzepniewski zaznacza, że reklamy w serwisie z kontrowersyjnymi treściami prędzej czy później się pojawią. – Wystarczy, że taki wydawca “wepnie” na swój serwis specjalne kody i z dnia na dzień może stać się częścią dużej, globalnej sieci reklamowej. Przykładem takiej sieci jest chociażby Google Display Network (GDN). Co prawda, prowadząc kampanie w GDN można wykluczyć treści, na których nie chcesz się wyświetlać, ale nie każdy o tym wie, nie każdy ma taką świadomość – zauważa.

Partner zarządzający w MEC podkreśla, że ryzyko wyświetlania reklam w serwisach z takimi treściami istnieje wtedy, gdy firma wykupuje reklamę w tzw. modelach programatycznych, poprzez różnego rodzaju platformy typu ad exchange. – To, co my jako agencja rozwijamy i w co inwestujemy ogromne środki, to tworzenie rozwiązań technologicznych, które pozwalają naszym klientom w pełni korzystać z zalet zautomatyzowanego zakupu powierzchni reklamowej, ale tylko i wyłącznie na powierzchniach reklamowych oferujących wysokiej jakości treści – podkreśla Rzepniewski.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/kulisy24-trafily-w-luke-po-dziennikarstwie-sledczym-o-wsparcie-od-czytelnikow-latwiej-niz-o-reklamodawcow-opinie

27-07-2015, 20:35

“Ostre Pióro” BCC dla Marka Durmały  »

TVP Katowice
27-07-2015

W Promnicach katowicka loża Business Center Club rozdała w poniedziałek “Ostre Pióra”. Wśród wyróżnionych znalazł się Marek Durmała – reporter i prowadzący “Aktualności” oraz “Relacje” – ekonomiczny program na antenie TVP Regionalna.

Business Center Club wręcza “Ostre Pióra” od osiemnastu lat. Wyróżnienie to jest przyznawane przedstawicielom mediów ogólnopolskich i regionalnych, którzy w swojej pracy zawodowej propagują zasady przedsiębiorczości, szerzą edukację ekonomiczną i wspierają idee wolnego rynku.

Całość: http://katowice.tvp.pl/21004356/ostre-pioro-bcc-dla-marka-durmaly

27-07-2015, 20:22

Ostre Pióro dla Marii Zawały z Dziennika Zachodniego  »

Dziennik Zachodni
27-07-2015

Podczas debaty poświęconej sytuacji służby zdrowia organizowanej przez Business Centre Club wręczono nagrody Ostrego Pióra.

Ostre Pióra dla Marii Zawały i Marka Durmały

Red. Maria Zawała, nasza redakcyjna koleżanka otrzymała Ostre Pióro za propagowanie w swojej pracy zawodowej, społecznej odpowiedzialności biznesu i polityki oraz dbałości o dostarczanie rzetelnych informacji biznesowych i gospodarczych z regionu. Nagrodę otrzymał także Marek Durmała z TVP Katowice.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/4693210,ostre-pioro-dla-marii-zawaly-z-dziennika-zachodniego,id,t.html

27-07-2015, 18:15

W Katowicach odbędzie się turniej piłkarski imienia Dariusza Kmiecika, tragicznie zmarłego dziennikarza  »

Onet.pl
(ks)
27-07-2015

Memoriał im. Dariusza Kmiecika odbędzie się jesienią w Katowicach. To pomysł katowickiego radnego, aby uczcić pamięć tragicznie zmarłego dziennikarza, który wraz z rodziną zginął w gruzach kamienicy przy ul. Chopina w Katowicach.

Zawody odbędą się pod koniec października, w rocznicę katastrofy – Darek był katowiczaninem, więc Katowice powinny godnie uczcić jego pamięć – mówi Krzysztof Pieczyński, katowicki radny i pomysłodawca memoriału.

– Znałem go długie lata. Był, podobnie jak ja, miłośnikiem piłki nożnej, stąd pomysł na takie zawody – dodaje. Radny chce zorganizować jednodniowy turniej dla ośmiu drużyn, w których zagrają dziennikarze z całego kraju. Impreza miałaby odbyć się 24 października w hali Klubu Sportowego Kolejarz lub Ośrodku Sportowym Szopienice.

Władze miejskie pozytywnie odniosły się do tego pomysłu. Na interpelację odpowiedział Krzysztof Mikuła, wiceprezydent Katowic. – Z zainteresowaniem przyjęliśmy pomysł organizacji w naszym mieście Memoriału. Proponowana inicjatywa byłaby wspaniałą formą upamiętnienia zmarłego dziennikarza. Jednocześnie informuję, że miasto dołoży wszelkich starań, aby proponowana impreza mogła się odbyć w tym roku w Katowicach – czytamy w odpowiedzi wiceprezydenta Katowic.

Jak zapewnia Krzysztof Pieczyński, szczegóły tego wydarzenia będą znane już pod koniec sierpnia. W przygotowaniu zawodów zaangażowani są redakcyjni koledzy zmarłego dziennikarza i jego brat. – Mam nadzieję, że wszystko się powiedzie, a memoriał będzie odbywał się co roku – dodaje.

Przypomnijmy, że do wybuchu gazu w kamienicy przy ulicy Chopina w Katowicach doszło 23 października 2014 roku. Eksplozja doszczętnie zniszczyła trzy piętra budynku. Zawaliła się cała ściana frontowa, niszcząc zaparkowane na ulicy samochody. Niestety, nie wszystkich mieszkańców udało się ewakuować. Trzyosobowa rodzina – reporter TVN 24 Dariusz Kmiecik i jego żona dziennikarka TVP Brygida Frosztęga-Kmiecik oraz ich niespełna dwuletni synek – zginęła w gruzach.

Całość: http://eurosport.onet.pl/w-katowicach-odbedzie-sie-turniej-pilkarski-imienia-dariusza-kmiecika-tragicznie/vkyjj8

27-07-2015, 07:13

Dziennikarz “Najwyższego Czasu” oskarża Cezarego Gmyza o manipulowanie dowodem sądowym  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
27-07-2015

Dziennikarz Leszek Szymowski powiadomi prokuraturę o możliwości popełnienia przez Cezarego Gmyza przestępstwa manipulacji dowodem. Chodzi o nagranie dostarczone do sądu, które – zdaniem Szymowskiego – mogło być montowane – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl. – Uważam, że Szymowski jest osobą skrajnie niewiarygodną, która przegrała już wiele procesów – komentuje Gmyz.

Cezary Gmyz

Leszek Szymowski jest dziennikarzem tygodników “Angora” oraz “Najwyższy Czas”, a także autorem kilkunastu książek. Pozwał Cezarego Gmyza za artykuł, który ukazał się w „Rzeczpospolitej” w kwietniu 2012 roku. Autor posługujący się inicjałami “ceg” opisał jak Jan Piński, doradca wydawcy książek Szymowskiego, próbował zastraszyć zbierającego materiały do artykułu o nich dziennikarza dziennika tym, że ujawni współpracę Cezarego Gmyza z UOP-em na początku lat 90. W artykule znalazły się też krytyczne opinie o książkach Szymowskiego.

Szymowski uznał, że pod inicjałami “ceg” kryje się Cezary Gmyz i to właśnie on jest autorem tej publikacji. Zarzucił mu w pozwie rozpowszechnianie szkalujących go informacji bez dania mu szansy na zajęcie stanowiska. Domagał się przeprosin i zapłaty 20 tys. zł odszkodowania. Jednak Gmyz w odpowiedzi na pozew twierdził, że nie jest autorem artykułu i domagał się jego oddalenia. Dziennikarz “Najwyższego Czasu” wystąpił więc do spółki Gremi Media, wydawcy “Rzeczpospolitej”, z zapytaniem o autorstwo spornej publikacji i otrzymał pisemne zaświadczenie, że artykuł jest napisany przez Cezarego Gmyza. Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się jednak do tłumaczenia byłego dziennikarza “Rz”, że oświadczenie wydawcy to dowód nielegalny, oddalił go, a w konsekwencji oddalił całe powództwo.

- Nie mogę ujawnić, czy jestem autorem tekstu podpisanego inicjałami “ceg”, ponieważ tajemnica dziennikarska obejmuje zarówno informatorów, jak i autorów. Jej uchylenia sąd może zażądać od wydawcy “Rzeczpospolitej” tylko w przypadku najcięższych przestępstw – wyjaśniał portalowi Wirtualnemedia.pl Gmyz.

Leszek Szymowski odwołał się od wyroku, a Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił poprzednie orzeczenie. – Sąd stwierdził, że tajemnica dziennikarska i prawo do zachowania w tajemnicy nazwiska autora nie może służyć unikaniu odpowiedzialności cywilnej za naruszanie dóbr osobistych - tłumaczy nam Szymowski. Sprawa została odesłana do ponownego rozpatrzenia, a pierwszą datę wyznaczono na 13 sierpnia.

Dziennikarz “Najwyższego Czasu” opisuje, że w postępowaniu przed sądem Gmyz powoływał się na rozmowę z Janem Pińskim, obecnym redaktorem naczelnym “Uważam Rze”. – W odpowiedzi na pozew i późniejszych dokumentach Cezary Gmyz twierdził, że tę rozmowę nagrał, dodając adnotację “nagranie rozmowy w załączeniu”, ale nigdy go nie doręczył. Złożyłem wniosek, aby sąd zobowiązał pozwanego do dostarczenia tego nagrania - opisuje Szymowski. – Najpierw jednak Gmyz dostarczył 27-sekundowy fragment, a teraz płytę CD z nagraniem, które w mojej ocenie nosi znamiona montażu - dodaje.

Szymowski zapowiada, że w poniedziałek złoży do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przez dziennikarza tygodnika “Do Rzeczy” przestępstwa manipulacji dowodem.

- Uważam, że Szymowski jest osobą skrajnie niewiarygodną, która przegrała już wiele procesów zarówno naruszeń dóbr osobistych jak i zniesławień, a w swoich publikacjach wypisuje często straszliwe bzdury. Sądzę, że tego typu“wrzuty” pod moim adresem mieszczą się w kręgu dotychczasowej działalności Leszka Szymowskiego - tłumaczy w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Cezary Gmyz. – Dostarczyłem nagranie na oryginalnym nośniku, nigdy nie było ono montowane, wobec czego jeśli Leszek Szymowski złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przeze mnie przestępstwa to myślę, że sam będzie odpowiadał za zawiadomienie o przestępstwie, które nie miało miejsca - podkreśla.

Cezary Gmyz dodaje, że dostarczony dowód jest “skrajnie niekorzystny” dla Szymowskiego i dlatego dziennikarz “NC” próbuje “rozpaczliwie podważyć autentyczność i integralność nagrania”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dziennikarz-najwyzszego-czasu-oskarza-cezarego-gmyza-o-manipulowanie-dowodem-sadowym