Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

01-09-2015, 07:27

Joanna Lichocka dalej komentuje politykę w “Gazecie Polskiej Codziennie”. Sakiewicz: startujący w wyborach też mogą pisać  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
01-09-2015

W poniedziałkowym wydaniu “Gazety Polskiej Codziennie” ukazał się felieton Joanny Lichockiej, w którym była dziennikarka, obecnie kandydatka do Sejmu z list PiS, ocenia zmiany na listach wyborczych PO. – Byłaby duża strata, gdyby biorący udział w polityce nie pisali felietonów – tłumaczy Wirtualnemedia.pl Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny “GPC”.

Joanna Lichocka

Przed weekendem informowaliśmy, że Joanna Lichocka przyjęła propozycję startu do Sejmu od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Złożyła rezygnację z zasiadania w kierownictwie oddziału warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zrezygnowała ze współpracy z Telewizją Republika. Zamierza jednak nadal publikować na łamach “Gazety Polskiej”.

- Mam zamiar pisać teksty publicystyczne, tak jak robi to wielu polityków. Jednak zawsze będzie przy nich adnotacja, jaką funkcję obecnie pełnię - zapewniła w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Joanna Lichocka. Już w poniedziałkowym numerze “Gazety Polskiej Codziennie” opublikowano felieton “Niech toną”, w którym komentuje usunięcie Pawła Zalewskiego z list wyborczych Platformy Obywatelskiej. Pod artykułem znajduje się dopisek: “Autorka przyjęła propozycję kandydowania z list PiS‑u w najbliższych wyborach do Sejmu z okręgu kalisko-leszczyńskiego”.

Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny “Gazety Polskiej Codziennie” i “Gazety Polskiej” pytany przez Wirtualnemedia.pl, dlaczego na czas kampanii wyborczej nie zawieszono współpracy z Joanną Lichocką, wskazuje, że nawet w tym okresie do gazety piszą posłowie. - Pisać może każdy. Politycy są podpisywani jako kandydaci, startujący z danej listy. Wszyscy, którzy startują w wyborach, mają prawo publikować teksty. Byłaby duża strata, gdyby ludzie, biorący udział w polityce, nie pisali felietonów – wyjaśnia Tomasz Sakiewicz.

Na łamach “Gazety Polskiej Codziennie” i “Gazety Polskiej” czytać można teksty m.in. europosła Ryszarda Czarneckiego, Andrzeja Waśko czy Krzysztofa Czabańskiego, który również wystartuje w wyborach parlamentarnych z listy PiS. Pod każdym felietonem znajduje się odpowiednia adnotacja z podaniem pełnionej funkcji. Czabański współpracuje też z “Do Rzeczy” i “Niedzielą”, od ogłoszenia kandydowania jak na razie nie ukazały się jego nowe artykuły.

Joanna Lichocka była też wicenaczelną “Gazety Polskiej Codziennie”. Tomasz Sakiewicz poinformował portal Wirtualnemedia.pl, że obecnie przebywa ona na urlopie i nie pełni tej funkcji.

Z kolei dla “Wprost” felietony pisze prawnik i publicysta Piotr “VaGla” Waglowski, który na początku sierpnia ogłosił, że będzie kandydował do Senatu, a na czas kampanii nie wstrzyma działalności publicystycznej. Do nowego numeru “Do Rzeczy” dołączony jest zbiór felietonów Pawła Kukiza, byłego felietonisty tego tygodnika, który po otrzymaniu 20 proc. głosów w pierwszej turze wyborów prezydenckich został liderem partii Kukiz ’15. Felietonistą “Polityki” jest natomiast Jan Hartman, jeden z liderów ruchu Wolność i Równość.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/joanna-lichocka-dalej-komentuje-polityke-w-gazecie-polskiej-codziennie-sakiewicz-startujacy-w-wyborach-tez-moga-pisac

31-08-2015, 08:24

Przejęcie Presspubliki przez Gremi Media wstrzymane sądownie przez akcjonariuszy  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
31-08-2015

Sąd Okręgowy w Warszawie w ramach zabezpieczenia roszczenia dwóch mniejszościowych akcjonariuszy wstrzymał emisję przez Gremi Media akcji podwyższających 19-krotnie kapitał, którymi spółka chce zapłacić za udziały Presspubliki.

Grzegorz Hajdarowicz

Decyzja o emisji przez Gremi Media nowych akcji o wartości 200,2 mln zł dla firm KCI i Gremi (wszystkie są kontrolowane przez Grzegorza Hajdarowicza) w zamian za należące do nich 8,1 proc. udziałów Presspubliki została podjęta na początku lipca br. Zdecydowały o tym głosy większościowych akcjonariuszy, natomiast część mniejszościowych była temu przeciwna. W efekcie transakcji kapitał spółki ma wzrosnąć 19-krotnie.

W piątek Gremi Media poinformowała, że dwóch mniejszościowych akcjonariuszy, Piotr Szczęsny i Radosław Kędzior, złożyło do XX Wydziału Gospodarczego Sądu Okręgowego w Warszawie pozew o uchylenie uchwał udziałowców spółki o pozbawieniu dotychczasowych akcjonariuszy prawa kupna nowych akcji oraz 19-krotnego podwyższeniu kapitału i zmiany statusu firmy. Sąd w ramach zabezpieczenia roszczenia postanowił wstrzymać wykonanie tych uchwał do czasu prawomocnego wyroku.

Gremi Media złożyła zażalenie na to postanowienie sądu. Zapowiada też, że podejmie odpowiednie kroki prawne w tej sprawie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/przejecie-presspubliki-przez-gremi-media-wstrzymane-sadownie-przez-akcjonariuszy

31-08-2015, 08:12

Krzysztof Czabański kandydatem Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
31-08-2015

Publicysta Krzysztof Czabański, w przeszłości m.in. prezes Polskiej Agencji Prasowej i Polskiego Radia, będzie kandydował do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości.

Krzysztof Czabański

Krzysztof Czabański w Sejmie chciałby zająć się m.in. naprawą mediów publicznych. Plan ich gruntownej reformy PiS przedstawił podczas swojego kongresu programowego na początku lipca.

Czabański będzie startował w wyborach z pierwszego miejsca na liście partii w okręgu toruńsko-włocławskim, skąd pochodzi. W 2011 roku bez powodzenia starał się o mandat posła z listy PiS w okręgu bielskim.

W ostatnich latach Krzysztof Czabański współpracuje jako publicysta m.in. z tygodnikami “Do Rzeczy” (do końca ub.r. współpracował z “W Sieci”) i “Niedziela”, Telewizją Republika oraz Radiem Wnet. W latach 2006-2009 był prezesem Polskiego Radia, w latach 2007-2009 – członkiem rady nadzorczej Telewizji Polskiej, a w 1992 roku i latach 1999-2000 – prezesem Polskiej Agencji Prasowej. W latach 90. pracował też m.in. jako zastępca redaktora naczelnego “Tygodnika Solidarność”, redaktor naczelny “Expressu Wieczornego”, współpracował z różnymi tytułami prasowymi. W latach 70. był reporterem w czasopismach RSW Prasa-Książka-Ruch, a w latach 80. pracował w prasie opozycyjnej.

W piątek okazało się, że do Sejmu z listy PiS będzie kandydować Joanna Lichocka, ostatnio związana z “Gazetą Polską” i Telewizją Republika, co wywołało wiele komentarzy w środowisku dziennikarskim.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/krzysztof-czabanski-kandydatem-prawa-i-sprawiedliwosci-do-sejmu

31-08-2015, 07:57

Mariusz Walter: sprzedaż TVN wymusiła rodzina Jana Wejcherta, byłem przeciwny zatrudnieniu Tellenbacha  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
31-08-2015

Mariusz Walter w wywiadzie dla miesięcznika “Forbes” stwierdził , że żałuje sprzedaży stworzonej przez siebie stacji TVN. Ujawnił też, że był przeciwny pomysłowi, by Markus Tellenbach zastąpił na stanowisku prezesa TVN jego syna Piotra Waltera.

Mariusz Walter

Większościowym udziałowcem Grupy TVN od lipca br. jest firma Scripps Networks Interactive, która przejęła pakiet kontrolny spółki od Grupy Canal+ i Grupy ITI. Za ITI stali Mariusz Walter, Jan Wejchert i  Bruno Valsangiacomo, którzy w 1997 roku stworzyli TVN.

Mariusz Walter, honorowy prezydent Grupy ITI, w rozmowie z “Forbesem”, opublikowanej w nowym wydaniu miesięcznika, stwierdził, że godząc się na sprzedaż TVN czuł się “jakby sprzedał 25 lat pracy i 50 lat swojego dorobku w mediach”. – Sprzedaż była wymuszoną decyzją. Przede wszystkim przez zgon mojego przyjaciela, Jana Wejcherta – powiedział Walter, przypominając, że większość rodziny Wejchertów chciała zająć się inną działalnością niż prowadzenie biznesu telewizyjnego.

- Mieli formalne i rzeczywiste prawo do swoich udziałów w dziedzictwie ITI. A że były to kwoty duże, przekraczające wówczas nasze możliwości, musiało dojść do sprzedaży “rodowych sreber”. Nie można było zaspokoić ich słusznych oczekiwań przez spółkę, która osiągnęła rozsądną granicę zadłużenia i nie powinna zaciągać kolejnych kredytów na wykup niektórych udziałowców – wyjaśnił w wywiadzie Walter.

Przypomnijmy, że Grupa ITI w 2011 roku sprzedała mniejszościowe udziały w Grupie TVN (do której włączono nieco wcześniej platformę cyfrową N) koncernowi Vivendi kontrolującemu Grupę Canal+. W 2012 roku Grupa TVN sprzedała 75 proc. udziałów Onetu wydawnictwu Ringier Axel Springer Media AG, natomiast Grupa ITI w 2013 roku sprzedała sieć Multikino firmie Vue-Entertainment, a na początku ub.r. – Legię Warszawa biznesmenom Bogusławowi Leśnodorskiemu i Dariuszowi Mioduskiemu.

Mariusz Walter podkreślił, że Scripps Networks Interactive został nowym właścicielem, bo złożył najlepszą ofertę. Ponadto udziałowców ITI ujęło to, że jest firmą rodzinną, podobnie jak kiedyś TVN. Walter jest przekonany, że z nowym właścicielem firma nadal będzie się rozwijać. – Do tego stopnia jestem przekonany, że gdyby on po obowiązkowym wezwaniu i wykupieniu akcji spółki z giełdy zdecydował się kiedyś wrócić na rynek, zainwestowałbym sporą część prywatnego majątku w akcje TVN – zapewnił Walter.

Współtwórca TVN skomentował też zmianę na stanowisku prezesa TVN, która miała miejsce w 2009 roku. Wówczas nowym zarządzającym stacją na miejsce jego syna Piotra Waltera został Markus Tellenbach, sprowadzony przez Wejcherta i Valsangiacomo menedżer ze Szwajcarii. Współtwórca TVN uważa, że ta decyzja została podjęta “niezgodnie z jego nadzieją, że ITI jest i pozostanie firmą rodzinną”, a synowie właścicieli holdingu obejmą rządy w stacji.

Walter przyznał, że Tellenbach jest fachowcem i dobrze przygotował TVN do sprzedaży. – Ale to nie znaczyło, że trzeba było rezygnować z mojego syna, Piotra, jako zarządzającego. Mówię to nie tylko jako ojciec – zaznaczył.

W rozmowie z “Forbesem” Walter odniósł się też do częstych zarzutów, że TVN i TVN24 sprzyjają jednej opcji politycznej. – Jeżeli ludzie różnych opcji politycznych mają prawie w każdej chwili dostęp do anteny i mówią, co chcą , to jest to najlepszy dowód obiektywności TVN24 – uważa Walter. Podkreślił on, że już od trzech lat nie miał wpływu na to co się dzieje na antenie stacji.

Walter skomentował też fakt, że TVN swoją siłę zbudował emitując nie autorskie pozycje, ale programy na licencjach zagranicznych. – Wielkim zmartwieniem nadawców jest trudność w wymyślaniu własnych programów. Widziałem kiedyś w Amsterdamie w firmie Endemol, jak wielu ludzi nad jak wieloma projektami pracuje i jak wiele tych projektów ląduje w koszu – powiedział Walter.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/mariusz-walter-sprzedaz-tvn-wymusila-rodzina-jana-wejcherta-bylem-przeciwny-zatrudnieniu-tellenbacha

31-08-2015, 07:50

Ewa Wanat: Jestem w szoku, że rada nadzorcza publicznego radia będzie się zajmowała prywatnym komentarzem na Facebooku  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
31-08-2015

W ubiegłym tygodniu Ewa Wanat, redaktor naczelna Polskiego Radia RDC, umieściła na Facebooku krytyczny komentarz o pomyśle cofnięcia reformy obniżającej wiek szkolny do 6 lat. Przewodniczący rady nadzorczej Wojciech Borowik potępił jej wpis. – Jestem w szoku, że rada nadzorcza publicznego radia będzie się zajmowała moim prywatnym komentarzem na moim prywatnym Facebooku – dziwi się Wanat.

Ewa Wanat

O zajęciu się sprawą przez radę nadzorczą RDC pisaliśmy przed weekendem. Organ przeanalizuje wpis Ewy Wanat, który umieściła na swoim profilu na Facebooku na początku ubiegłego tygodnia. “Dlaczego polskie sześciolatki są głupsze od rówieśników z Włoch, Francji i Niemiec? A może tylko państwu Elbanowskim rodzą się takie nierozgarnięte dzieci?” – napisała we wtorek Wanat. Jej komentarz odnosił się do postulowanego przez Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców cofnięcia reformy posyłającej 6-latki do szkół.

- Mój wpis był ironią, sarkazmem. Chciałam pokazać jaki wniosek można wysnuć z akcji oporu przeciwko wysyłaniu 6-latków do szkół, z tego co robią państwo Elbanowscy – tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl Ewa Wanat.

Ironii nie dostrzega jednak przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Radia RDC. – Uważam, że ten wpis jest skandaliczny – stwierdza w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

- Chcę, aby rada się nad tym pochyliła ze względu na to, co się zdarzyło przy okazji tego wpisu, na komentarze i odniesienia. Sam byłem o to pytany, byłem też atakowany, że taka osoba pełni funkcję redaktora naczelnego. Uważam, że powinniśmy zapoznać się z wpisem, a także opiniami i ocenami, które pojawiły się w internecie oraz z tym, jak różne osoby się do tego odnoszą – wyjaśnia Wojciech Borowik.

Istotnie, na profilu Wojciecha Borowika znalazły się krytyczne komentarze wobec ubiegłotygodniowego wpisu Wanat, na które przewodniczący rady nadzorczej RDC na bieżąco odpowiadał, deklarując zajęcie się sprawą przez RN. – Ta osoba kieruje RDC, a to jest radio publiczne. Wojtku, udziel proszę odpowiedzi nam wszystkim – czy i co rada nadzorcza Radia Dla Ciebie zamierza zrobić w sprawie tej wypowiedzi?! – zapytał publicysta Paweł Nassalski, podpisujący się jako “ekspert Prawa i Sprawiedliwości”. – Czy mógłbyś proszę zwrócić uwagę tej pani? Naprawdę konieczne jest zatrudnianie takich chamów w radio? – dopytywał Adam Pietrasiewicz.

Borowik nie potrafi powiedzieć, czy rada nadzorcza będzie wzywać Wanat do złożenia wyjaśnień za internetowy komentarz. – Pani Ewa jest na zwolnieniu, nie mamy z nią żadnego kontaktu – mówi nam. Przewodniczący podkreśla, że RN nie ma uprawnień do ukarania redaktor naczelnej. Może jednak wnioskować o nałożenie kary do prezesa radia. – Nie wiem, jaką opinię wyda rada nadzorcza. Na pewno przedstawię tę sprawę pozostałym członkom, wprowadzę do porządku obrad i będę starał się zgromadzić jak najwięcej ocen i opinii – zapowiada.

Ewa Wanat odpowiada, że „oceny i opinie”, które pojawiły się pod facebookowym wpisem świadczą tylko i wyłącznie o osobach, które je tam umieściły, nie zaś o niej jako właścicielce profilu. – Ja nie odpowiadam za komentarze pod moim wpisem. To nie są moi znajomi z Facebooka tylko hejterzy, którzy się tam znaleźli po tym, jak skrajnie prawicowe portale opublikowały treść wpisu o 6-latkach. Mało jest tam merytorycznej dyskusji, za to dużo zwykłego hejtu – tłumaczy redaktor naczelna Polskiego Radia RDC. – Jestem w szoku, że rada nadzorcza publicznego radia będzie się zajmowała moim prywatnym wpisem na moim prywatnym facebooku. Zresztą nie podałam na profilu, że jestem redaktor naczelną Radia RDC, wpisałam, że jestem dziennikarką. Teraz pracuję w RDC, ale sobą jestem przez cały czas – podkreśla Wanat.

Przewodniczący RN nie poprzestał na deklaracji przedstawienia treści wpisu na posiedzeniu RN – na swoim profilu na Facebooku wystosował w sobotę apel do polityków koalicji politycznej Zjednoczona Lewica o ocenę komentarza Ewy Wanat o dzieciach Elbanowskich. – To sprawa, która dotyczy lewicy. Jej wrażliwości. Szczególnie zwracam się do Barbary Nowackiej. Basiu, będziesz milczeć w tej sprawie? Mam nadzieję, że wykażesz się charakterem i powiesz co o tym myślisz! – apelował. W innym komentarzu dał Ewie Wanat wybór – bycie redaktor naczelną RDC lub pozostanie “skandalizującą celebrytką”. – Moim zdaniem dokonała wyboru. I ja ten wybór mam zamiar uszanować – stwierdził. Niektórzy internauci wskazywali Borowikowi, że jest to wewnętrzna sprawa firmy, której nie powinno się wynosić na zewnątrz spółki.

- Ten komentarz jest zawoalowaną groźbą, jednocześnie tak to wygląda jakby pan Borowik wiedział przed zebraniem jakie decyzje podejmie RN. I brzmi dość triumfalistycznie – ocenia Ewa Wanat. Dziennikarka uważa, że rada nadzorcza “szuka pretekstu”, by zająć się jej osobą. – Po wywiadzie dla “Dużego Formatu”, w którym opowiedziałam o naciskach jasne było, że czekają tylko na pretekst – podkreśla. W marcu br. w rozmowie z Marcinem Kąckim Wanat relacjonowała konflikty z radą programową i radą nadzorczą stacji. Wywiad ukazał się dwa tygodnie po tym jak rozgłośnia rozstała się z Elizą Michalik, a portal Wirtualnemedia.pl napisał o tym, że członkowie organów doradczych chcieli dyscyplinować dziennikarzy.

Wojciech Borowik jest prezesem Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Na Facebooku chwali się, że walczył o zniesienie cenzury w Polsce, jednocześnie cieszył się z wygranej Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Pytamy zatem, czy redaktor naczelny publicznego radia ma prawo do wyrażania prywatnych opinii? – Oczywiście, że ma prawo, ale musi też brać pod uwagę, że wyrażanie takich opinii będzie powodowało reakcję i ich ocenę – odpowiada.

Zgodnie z harmonogramem kolejne posiedzenie RN RDC odbędzie się pod koniec września. Przewodniczący nie przewiduje zwoływania nadzwyczajnego zabrania rady ze względu na wpis z prywatnego profilu jednego z pracowników.

- Ja nigdzie się z tego radia nie ruszam, ponieważ nic złego nie robię. Wręcz przeciwnie – uważam, że robię dobre radio, które po 20 latach różnych przygód wreszcie stało się ważnym radiem. Zrobiliśmy tam kupę dobrej roboty i ja nie zamierzam się z tego radia nigdzie ruszać – deklaruje Ewa Wanat.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/ewa-wanat-jestem-w-szoku-ze-rada-nadzorcza-publicznego-radia-bedzie-sie-zajmowala-prywatnym-komentarzem-na-facebooku

31-08-2015, 07:33

Joanna Lichocka o wejściu do polityki: chcę zmienić system III RP  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
31-08-2015

Joanna Lichocka, dotąd dziennikarka “Gazety Polskiej” i Telewizja Republika, zamierza kandydować do Sejmu z list Prawa i Sprawiedliwości. – Jest mnóstwo polityków wśród dziennikarzy, a prawie nie ma dziennikarzy wśród polityków – mówi Wirtualnemedia.pl Lichocka.

Joanna Lichocka

Informację o tym, że Lichocka zostanie kandydatką do Sejmu w tegorocznych wyborach parlamentarnych z list Prawa i Sprawiedliwości w okręgu kalisko-leszczyńskim podaliśmy w piątek. – Otrzymałam taką propozycję od Jarosława Kaczyńskiego i ją przyjęłam – mówi Wirtualnemedia.pl Joanna Lichocka, zastrzegając, że ostateczny kształt list PiS będzie znany w najbliższą środę.

- Ta decyzja jest konsekwencją mojej pracy publicystycznej w ciągu ostatnich lat. Zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej straciłem złudzenia co do systemu III RP i bardzo dobitnie i konsekwentnie o tym pisałam. Od dawna mówiłam też, że koniecznie trzeba zmienić ten system. Propozycja Jarosława Kaczyńskiego trafiła w moment, kiedy ta zmiana może się dokonać. Stanie się to także wtedy, gdy zaangażują się w nią różni ludzie, których Polska obchodzi – mówi Lichocka.

Dziennikarka zaznacza, że jest mnóstwo polityków wśród dziennikarzy, a prawie nie ma dziennikarzy wśród polityków.  – To również trzeba zmienić, bo kondycja zawodu dziennikarskiego w tym systemie pozostawia wiele do życzenia. Przypomnę, że cały czas obowiązują przepisy prawa prasowego z okresu Stanu Wojennego. Tutaj widzę rolę dla siebie – wyjaśnia w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Informacja o tym, że Lichocka będzie kandydować do Sejmu była na gorąco komentowana przez dziennikarzy w mediach społecznościowych. Przez niektórych bardzo krytycznie. – Niepokorna towarzyszka Lichocka. Gratulacje. Wreszcie praca dla PiS będzie sformalizowana – napisał Tomasz Lis. – No i mamy nowy standard dziennikarstwa prawdziwie niezależnego i obiektywnego – ironizował Konrad Piasecki.

Część ludzi mediów w decyzji dziennikarki nie widzi jednak nic złego. – Co wg pana red. jest w tym nieobiektywnego albo nagannego? Transfery w te stronę to norma. Jeden Michnik poszedł w drugą – napisał w odpowiedzi Piaseckiemu Bartłomiej Maślankiewicz. – Nie wadzi mi kandydowanie Lichockiej. Jak się już wyzłośliwicie, to pomyślcie, że droga do polityki jest w tym zawodzie jednokierunkowa – dodał Tomasz Skory.

Joanna Lichocka odrzuca zarzuty osób twierdzących, że jej wejście do polityki to dowód na to, że nie jest niezależną dziennikarką. – Mogę im jedynie odpowiedzieć, że w takim razie nie byłam niezależna przez 24 lata pracy. Gdyby prześledzili moją aktywność zawodową, jeszcze od czasów “Tygodnika Solidarność”, gdzie pracowałam w 1991 roku, zobaczyliby, że cały czas piszę to samo i nie zmieniłam poglądów – broni się Lichocka.

Dziennikarka poinformowała, że w czwartek złożyła rezygnację z pełnienia funkcji szefa warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. – Nie chcę, żeby Stowarzyszeniu można było zarzucić upartyjnienie – mówi Lichocka.

Joanna Lichocka odeszła już z Telewizji Republika – ta już w piątek nie nadała programu, który zawsze prowadziła.  Lichocka od kilku jest też zastępca redaktora naczelnego “Gazety Polskiej Codziennie” – Od piątku przebywam na urlopie – informuje.

- Nie jest do przyjęcia, bym była jednocześnie politykiem i dziennikarzem informacyjnym – mówi Joanna Lichocka. Nadal jednak będzie publikować w “Gazecie Polskiej”. – Mam zamiar pisać teksty publicystyczne tak jak robi to wielu polityków. Jednak zawsze będzie przy nich adnotacja, jaką funkcję obecnie pełnię – zapewnia Lichocka.

Dziennikarka w przeszłości pracowała w “Tygodniku Solidarność” (w latach 90. XX wieku), w latach 2004-2006 prowadziła w Telewizji Puls program publicystyczny “Puls Wieczoru”, a w latach 2007-2009 – “Forum” w Telewizji Polskiej.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/joanna-lichocka-o-wejsciu-do-polityki-chce-zmienic-system-iii-rp#