Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

28-09-2015, 10:06

Rada programowa TVP chce więcej z abonamentu dla telewizji publicznej  »

Press
(PR)
28-09-2015

Rada programowa TVP SA wsparła starania zarządu Telewizji Polskiej SA o zwiększenie środków abonamentowych.

Członkowie rady programowej TVP SA podczas posiedzenia podkreślali, że Telewizja Polska w 2016 roku ma otrzymać z abonamentu zaledwie 335 mln zł, a to, ich zdaniem, stanowczo za mało dla realizacji zadań programowych i stawia to spółkę w trudnej sytuacji. “W przyszłym roku Telewizję Polską czekają ogromne wydatki związane z transmisjami ważnych wydarzeń społecznych” – powiedział prezes TVP Janusz Daszczyński. Chodzi m.in. o pielgrzymkę papieża do Polski, Światowe Dni Młodzieży oraz Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro i 1050. rocznicę Chrztu Polski. Dla realizacji planowanych zadań programowych TVP chce z abonamentu 465 mln zł.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/50162,Rada-programowa-TVP-chce-wiecej-z-abonamentu-dla-telewizji-publicznej?target=pressletter&uid=556

28-09-2015, 06:41

Grzegorz Chlasta redaktorem naczelnym RDC. Odchodzi Rafał Betlejewski  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
29-09-2015

Grzegorz Chlasta zostanie nowym redaktorem naczelnym Polskiego Radia RDC na miejsce Ewy Wanat. Z rozgłośnią natomiast rozstaje się natomiast Rafał Betlejewski – ustalił portal Wirtualnemedia.pl.

Funkcję redaktora naczelnego RDC po zwolnieniu Ewy Wanat pełniła chwilowo prezes Jolanta Kaczmarek. Teraz stanowisko to obejmie Grzegorz Chlasta, który został już oficjalnie przedstawiony pracownikom jako nowy redaktor naczelny i dyrektor programowy RDC. Będzie także nadal odpowiedzialny za publicystykę w rozgłośni.

Grzegorz Chlasta

Grzegorz Chlasta do zespołu RDC dołączył w maju 2013 roku wraz z Ewą Wanat. Od 2007 roku pracował w TOK FM, gdzie prowadził program “Popołudnie Radia TOK FM”. W przeszłości współpracował z Sekcją Polską Radia BBC oraz TVP. Przez kilka lat był też rzecznikiem Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Malta. W RDC prowadzi poranki.

O swoim odejściu z Polskiego Radia RDC poinformował natomiast Rafał Betlejewski, autor audycji “Science Frikszyn” i “Między innymi Betlejewski”.

- Odchodzę z RDC nie godząc się ze stylem zwolnienia Eliza Michalik i Ewa Wanat. Nie mogę zostać i firmować nazwiskiem tych złych decyzji, podjętych z pogwałceniem prawa. Próbowałem wielokrotnie mediować w tej sprawie z Jolantą Kaczmarek, która jednak pozostała głucha na wszystkie argumenty i swoim postępowaniem doprowadziła do rozbicia redakcji RDC. Mówię to z wielką przykrością, szczególnie, że nie potrafię zrozumieć powodów decyzji Zarządu – napisał dziennikarz.

Betlejewski jest kolejną osobą, która kończy pracę w RDC po dyscyplinarnym zwolnieniu Ewy Wanat przez zarząd rozgłośni. Wcześniej ze współpracy zrezygnowali Mike Urbaniak, Maciej Nowak i Maciej Łubieński, a Tomasz Cyz zawiesił prowadzenie swojej audycji “Dominanta wtrącona”. W ubiegły piątek po powrocie z urlopu Tomasz Stawiszyński przekazał słuchaczom porannego pasma, że decyzję w sprawie swojej obecności w redakcji podejmie w tym tygodniu.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/grzegorz-chlasta-redaktorem-naczelnym-rdc-odchodzi-rafal-betlejewski

28-09-2015, 06:12

Ewa Wanat: wpis na Facebooku był tylko pretekstem, żeby się mnie pozbyć. Idę do sądu  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
28-09-2015

Dwa tygodnie temu Ewa Wanat została dyscyplinarnie zwolniona z funkcji redaktor naczelnej Polskiego Radia RDC za wpis na Facebooku, który według zarządu rozgłośni godził w dobre imię spółki. Strony próbowały dojść do porozumienia, ale sprawa trafi do sądu pracy. – Powód zwolnienia jest kuriozalny. Co najmniej dwa razy doszło do złamania prawa – pierwszy raz, kiedy zarząd zwolnił Elizę Michalik, drugi, kiedy zwolnił mnie – wyjaśnia w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Ewa Wanat.

Ewa Wanat

Miesiąc temu na swoim profilu na Facebooku Ewa Wanat skomentowała kampanię “Ratuj maluchy”, prowadzoną przez Karolinę i Tomasza Elbanowskich. Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców oraz skupieni wokół akcji rodzice domagają się cofnięcia reformy obniżającej wiek szkolny dzieci do 6 lat. Elbanowscy są rodzicami siedmiorga dzieci.

- Dlaczego polskie sześciolatki są głupsze od rówieśników z Włoch, Francji i Niemiec? A może tylko państwu Elbanowskim rodzą się takie nierozgarnięte dzieci? – napisała Wanat. Wpis ten nie spodobał się przewodniczącemu rady nadzorczej RDC Wojciechowi Borowikowi, który – publicznie krytykując tę opinię – zapowiedział zajęcie się sprawą na wrześniowym posiedzeniu. Wanat tłumaczyła wtedy, że jej wpis był ironiczny i sarkastyczny, a ponadto opublikowała go na swoim prywatnym profilu. Tematu nie podjęła rada programowa rozgłośni mimo zgłoszonego przez jednego z członków wniosku o wyrażenie dezaprobaty dla zachowania redaktor naczelnej.

Trzy tygodnie po napisaniu komentarza o “nierozgarniętych dzieciach” Karoliny i Tomasza Elbanowskich Ewa Wanat została dyscyplinarnie zwolniona przez zarząd Polskiego Radia RDC. Pismo rozwiązujące umowę o pracę otrzymała pocztą, będąc na zwolnieniu lekarskim. Prezes stacji Jolanta Kaczmarek w uzasadnieniu tej decyzji stwierdziła, że zarząd utracił zaufanie do swojej pracownicy, której “działania i wypowiedzi pozostawały w jawnym konflikcie i godziły w dobre imię spółki”. Dyscyplinarkę za wpis na Facebooku potępili dziennikarze, a Towarzystwo Dziennikarskie zaapelowało do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o interwencję w rozgłośni. – Decyzje personalne wewnątrz spółek leżą w kompetencji zarządów – odpowiedział nam członek KRRiT Krzysztof Luft.

Ewa Wanat pełniła funkcję dyrektora programowego i redaktora naczelnego Polskiego Radia RDC od maja 2013 roku. Prowadziła poranne pasmo w piątki oraz wieczorną audycję “Depko i Wanat o seksie” wraz z seksuologiem Andrzejem Depko. Wcześniej, do kwietnia 2012 roku, była szefową TOK FM. Od listopada 2012 roku prowadziła na antenie radiowej Jedynki program “Kochaj się”, który był kontynuacją znanej z anteny TOK FM audycji “Kochaj się długo i zdrowo”. Przed Ewą Wanat funkcję redaktora naczelnego RDC piastował Paweł Homa. Po odejściu Homy, obowiązki tymczasowo przejęła prezes zarządu RDC Jolanta Kaczmarek.


Z byłą redaktor naczelną Polskiego Radia RDC Ewą Wanat rozmawiamy o powodach jej zwolnienia dyscyplinarnego, zarzutach do pracy dziennikarzy oraz naciskach na redakcję.


Łukasz Brzezicki: Publikację naszej rozmowy wstrzymywaliśmy ze względu na mediacje, które prowadziła pani z zarządem RDC. Jest szansa na wycofanie dyscyplinarki?

Ewa Wanat: Nie doszło do porozumienia. Sprawę kieruję do sądu pracy. Pozew jest już gotowy.

Czego będzie się pani domagać?

Nie mogę tego na tym etapie ujawniać, wszystko jest w pozwie.

Prezes Jolanta Kaczmarek twierdzi, że nie mogła spełnić pani żądań, bo były wygórowane.

Kiedy wpisze pan moje imię i nazwisko w dowolną wyszukiwarkę wyskoczy panu kilkadziesiąt stron z wynikiem „Ewa Wanat dyscyplinarnie zwolniona”. To jest coś, co zostanie w internecie do końca mojego życia. Z dnia na dzień zostałam też bez zarobków. Zażądałam odszkodowania, bo prezes postanowiła poczęstować mnie wilczym biletem, a biorąc pod uwagę to, co zrobiłam dla RDC, jest to głęboko niesprawiedliwe. Poza tym to normalna procedura, że odchodzący menedżer czy dyrektor otrzymuje odprawę. Takie rozwiązanie leży również w interesie pracodawcy, ponieważ do ugody wpisuje się zakaz konkurencji. Przeważnie okres ten wynosi od 12 do 24 miesięcy.

Na czym stanęło?

Zarząd zamknął dyskusję na kwocie równej mojej trzymiesięcznej pensji oraz wypłaceniu ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Czyli to, co mi się tak czy siak należy zgodnie z moją umową o pracę. W zamian zażądał, bym do końca życia nie komentowała żadnego aspektu mojej pracy w RDC, okoliczności odejścia z rozgłośni oraz okoliczności zawarcia ugody z zarządem. Po prostu straciłabym prawo do dwóch lat życia zawodowego. Nigdy nie słyszałam o takim rozwiązaniu w polskim prawie. To zwykłe kneblowanie ust.

Przebywała pani na zwolnieniu lekarskim, a dyscyplinarkę przesłano pocztą. Jaki oficjalny powód rozwiązania umowy o pracę został podany?

“Ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, polegające na publicznym wypowiadaniu się w sposób godzący w dobre imię spółki w tym m.in. poprzez wpis na portalu społecznościowym Facebook z 26 sierpnia br. o treści (…)”. Chodzi o komentarz na temat polskich sześciolatków, które według wielu rodziców, w tym państwa Elbanowskich, którzy rozpętali absurdalną akcję “ratuj maluchy”, nie są dość zdolne by iść do szkoły, tak jak ich rówieśnicy w większości krajów Unii Europejskiej. Interpretacja zarządu jest taka, że moja wypowiedź godzi w dobre imię spółki.

Wpis o dzieciach Elbanowskich miał “naruszać zasady zawartej umowy o pracę oraz obowiązujące w spółce regulacje wewnętrzne i normy etyczne”, które panią obowiązywały jako pracownika. Czy w umowie był zapis o zakazie wyrażania prywatnych opinii?

Nie było takiego zapisu. Jest za to późniejsza uchwała jednoosobowego zarządu, podjęta większością głosów, czyli jednym, należącym do Jolanty Kaczmarek, przy zero wstrzymujących się i zero przeciwnych, w sprawie wypowiedzi pracowników na portalach społecznościowych. Według tej uchwały dziennikarz wypowiadający się np. na Facebooku nie przestaje reprezentować RDC. Może się wypowiadać w kwestiach merytorycznych, nie dotyczących działalności radia, ale jednocześnie “musi poinformować wcześniej zarząd albo osobę upoważnioną”. W praktyce stosowanie tego zapisu wyglądałoby tak, że przed każdym wpisem na FB lub Twitterze należałoby wystosować podanie do zarządu z planowaną treścią wpisu i poczekać na jego akceptację.

Umowa o pracę regulowała stosunek pracy i moje obowiązki jako redaktor naczelnej i dyrektor programowej, a nie to co robię w czasie prywatnym. Poza tym umowa o pracę i uchwały zarządu regionalnego radia nie stoją ponad konstytucją, która zapewnia każdemu wolność słowa i swobodę wyrażania własnego zdania.

Dlaczego kieruje pani sprawę do sądu pracy, skoro w spółce funkcjonowały wewnętrzne regulacje dotyczące wypowiedzi w mediach społecznościowych?

Powód zwolnienia podany w wypowiedzeniu jako ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych jest kuriozalny, prawdziwa przyczyna jest gdzie indziej – moja niezgoda i protest wobec bezprawnego zwolnienia Elizy Michalik. Co najmniej dwa razy doszło do złamania prawa – pierwszy raz, kiedy zarząd zwolnił Elizę Michalik, drugi, kiedy zwolnił mnie. Ustawa o prawie prasowym mówi jednoznacznie, że zatrudniać i zwalniać dziennikarzy może tylko redaktor naczelny. Jest to standard europejski, który ma tworzyć ścisły mur między właścicielem, wydawcą, zarządem spółki a redakcją. Ma chronić niezależność dziennikarską, aby dziennikarze czuli komfort pracy, mieli pewność, że nie będą poddawani naciskom politycznym i ekonomicznym, którym zarządy czy wydawcy podlegają. Sterowanie redakcją przez zarząd spółki z pominięciem redaktora naczelnego jest powrotem do starych feudalnych wzorów z czasów Radiokomitetu.

Jeśli do złamania tych reguł dochodzi w mediach komercyjnych to można nad tym ubolewać, krytykować i traktować jako naganne. Ale w mediach publicznych, które powinny być wzorcem z Sevres, takie działanie jest skandaliczne. To gwałt na niezależności dziennikarskiej. Funkcjonariusz publiczny, jakim jest prezes zarządu publicznego radia, nie może łamać prawa. A Jolanta Kaczmarek otwarcie się do tego przyznaje. Dlaczego Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie reaguje? Czyżby nie znała prawa prasowego? To nie jest jakiś wewnętrzny regulamin spółek, to jest ustawa.

Wielu dziennikarzy w komentarzach po zwolnieniu Elizy oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwrócili na to uwagę, ale nikogo z osób odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa w mediach publicznych to nie zainteresowało. KRRiT, która jako konstytucyjny organ ma stać na straży wolności i niezależności mediów publicznych, nie widzi problemu. Może dlatego, że takich przypadków w tych mediach jest więcej, tylko nikt o tym nie mówi głośno. Ja powiedziałam i to był początek końca.

Zdaniem prezes Kaczmarek, idąc na zwolnienie lekarskie zostawiła pani całe radio, swój zespół, a ona straciła partnera. Zaczęła pani “chorować na RDC”.

Udzielając wywiadu dla “Dziennika Gazety Prawnej” pani prezes doskonale wiedziała, bo jej powiedziałam, na co jestem chora i na co się leczę. Sugerowanie, że moje zwolnienie jest taktyczne, jest niskie. Nie chcę tego nawet szerzej komentować.

A może pani “robi z siebie ofiarę”, po tym jak “narozrabiała”, pisząc o dzieciach Elbanowskich?

Ale w jaki sposób robię z siebie ofiarę? Po pierwsze złamano prawo prasowe, po drugie prawo pracy. Ofiarą są zasady. Nie ja.

Czy w najważniejszych dla rozgłośni sprawach istniał dialog między zarządem a redaktorem naczelnym?

Do marca miałyśmy dobry kontakt. Wszystkie ważne strategiczne decyzje były konsultowane i wypracowywane wspólnie z zarządem. Z chwilą zwolnienia Elizy w zespole pękło. To było właściwie jak gwałt. Gwałt na zaufaniu, na poczuciu bezpieczeństwa dziennikarzy. Wielu z nich poczuło się oszukanych.

Ale kiedy pytałem o pogłoski w sprawie gęstej atmosfery w radiu, to nie chciała pani odpowiadać.

Bo nie chciałam już podgrzewać i tak napiętej atmosfery. Obawiałam się, że zmarnuje się ciężka dwuletnia praca naszego zespołu. Staraliśmy się robić radio inne niż wszystkie, otwierające nowe sposoby myślenia, próbujące spojrzeć na ważne sprawy z różnych, często zaskakujących, nieszablonowych perspektyw. Pomysł na to radio, ramówka była efektem mojej kilkumiesięcznej pracy. To był spójny program, w którym każdy element jest tak samo istotny, każdy z wybranych przeze mnie autorów programu jest częścią układanki, tworzącej całość. Program, w którym mieścili się zarówno Michalik jak i Piotr Gursztyn.

Eliza została zwolniona, pan do mnie zadzwonił z pytaniem, co o tym sądzę. Powiedziałam prawdę, że się z tym nie zgadzam i nie zgadzam się z oceną jej pracy jaką miała prezes. Co to za powód zakończenia współpracy: „nieakceptowalny styl prowadzenia audycji”? To redaktor naczelny i słuchacze oceniają czy dziennikarz dobrze pracuje, czy źle. Audycja “Bez pudru” była lubiana, świadczy o tym m.in ilość głosów sprzeciwu po jej usunięciu z ramówki.

Potem był wywiad dla “Dużego Formatu”.

Uznałam, że skoro RDC to publiczne medium, opłacane z publicznych pieniędzy, wszelkie zakulisowe działania polityczne, naciski ze strony rady nadzorczej i programowej powinny być publicznie znane.

Po marcu nagle przestałyście rozmawiać ze sobą?

To znowu przenoszenie problemu na konflikt personalny, żeby odwrócić uwagę od jego istoty. A istotą jest niezgodna z prawem decyzja zarządu. Nie było żadnego konfliktu do tamtego momentu. Nie był to, jak przedstawia to pani Kaczmarek, konflikt między rozwydrzoną redaktorką a zarządem, lecz trwający wiele miesięcy niepokój całej grupy dziennikarzy, nie z powodu spraw personalnych, ale z powodu zagrożonych imponderabiliów naszego zawodu – niezależność, nieuleganie naciskom, wolność wyrażania poglądów. Zarząd niestety nie podjął żadnych kroków do zażegnania tego kryzysu.

Czy w pani opinii wpis na Facebooku był prawdziwym powodem zwolnienia czy tylko pretekstem?

Oczywiście, że to był pretekst do tego, żeby się mnie pozbyć. Dlaczego? Nie mam pojęcia. To nie jest pytanie do mnie tylko do zarządu. Może dlatego, że nie pozwalałam, żeby naciski z zewnątrz – nieważne, czy z prawej, czy z lewej strony – miały wpływ na program.

Długo nie powtarzałam dziennikarzom, jakie zarzuty kieruje się pod ich adresem, żeby ich chronić, żeby nie mieli wrażenia, że są na cenzurowanym. Mieli dobrze pracować, z przekonaniem i poczuciem misji, czerpać radość z pracy, która jest doceniana przez słuchaczy. Niektórzy chcieli nawet pracować za darmo. Kiedy zarząd zasugerował, że “Homolobby” jak na tę porę emisji (poniedziałki po godz. 23.00 – przyp. red.) jest za drogą audycją, Mike Urbaniak i Maciej Nowak stwierdzili, że będą to robić bez pieniędzy. Czuli się związani z ideą tego radia. Właśnie m.in. za wprowadzenie pierwszego takiego programu w polskich mediach publicznych jestem nominowana do Europejskiej Nagrody Tolerancji.

Jakie jeszcze zarzuty stawiano dziennikarzom?

Wiceprzewodniczący rady nadzorczej Piotr Dmochowski-Lipski, który za czasów prezesury Bronisława Wildsteina w TVP był dyrektorem finansowym, zarzucał mi na jednym z posiedzeń, że Rafał Betlejewski godzi w polską rację stanu, bo jest “antyamerykański”. Zarzuty płynęły również od rady programowej, w której jeszcze przed wyborem do RN był pan Wojciech Borowik, przy okazji przewodniczący Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Wobec Tomka Stawiszyńskiego były takie, że zaprasza nieodpowiednich gości. Wskazywano tu na filozofa i teologa, byłego zakonnika Tadeusza Bartosia, z którym dyskutuje o teologii, kościele katolickim i papieżu, a to ponoć nie jest odpowiedni gość do prowadzenia takich rozmów. Pytano o to, czy “Homolobby” wpisuje się w ogóle w misję mediów publicznych. Odpowiadałam twierdząco, ponieważ rolą mediów publicznych jest również edukacja społeczeństwa na temat środowisk wykluczonych czy dyskryminowanych. Pani minister Fuszara na wspólnym posiedzeniu KRRiT i szefów regionalnych rozgłośni wskazywała ten program jako modelowo realizujący misję.

Przeciwko dyscyplinarce protestują słuchacze i sympatycy RDC. Twórca akcji chce złożyć w siedzibie RDC petycję o przywrócenie pani do pracy. Podpisało ją już 3 tys. osób. Jak pani ocenia ten oddolny ruch?

Jestem bardzo głęboko poruszona tym, że słuchacze się tak mobilizują. Nie spodziewałabym się, że moje zwolnienie będzie miało tak wielki oddźwięk. Nie jest przyjemne zostać zwolnionym dyscyplinarnie, ale taka akcja działa w sposób mocno wspierający, jak kojący balsam na siniaki.

“RDC, radio z charakterem” – tak się reklamowaliście. Charakter mieli nadawać m.in. ludzie tworzący rozgłośnię. Oni rezygnują teraz z pracy albo myślą o odejściu. Czy teraz charakter rozgłośni się zmieni?

Jak pan słusznie zauważył, charakter tego radia określał cały zespół. To jest radio autorskie, radio wielu osobowości z charakterem, liczą się ludzie, a nie tytuły audycji. Kiedy prezes zwalniała Elizę Michalik powiedziała mi, że “Bez pudru” to jest “taki program publicystyczny, który ma się między innymi odnosić do feminizmu, więc może go ktoś inny poprowadzić”. Pomysł na formułę tego programu był pomysłem Elizy i autorskiej audycji Elizy Michalik nie może prowadzić nikt poza Elizą. Programu Elizy Michalik bez Elizy Michalik nie będzie. Podobnie jest teraz. Część zespołu odeszła i na pewno w jakimś stopniu charakter radia się zmieni. Ale każdy zarząd i właściciel ma prawo zmieniać sobie linię programową jak chce. Przestaje mu się podobać proponowana przez obecnego redaktora naczelnego, to zmienia redaktora naczelnego. Dobrze jednak by robił to w cywilizowany sposób i zgodnie z prawem.

Czy nowy charakter rozgłośni może mieć związek ze zmianami politycznymi – jak sugeruje Towarzystwo Dziennikarskie?

Myślę, że nie bez powodu otrzymałam zwolnienie dyscyplinarne podczas trwającej kampanii wyborczej.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/ewa-wanat-wpis-na-facebooku-byl-tylko-pretekstem-zeby-sie-mnie-pozbyc-ide-do-sadu

26-09-2015, 14:40

Radio Zet zaczynało jako Radio Gazeta – stacja ma już 25 lat  »

Press
(PR)
26-09-2015

Radio ZET

Radio Zet w poniedziałek 28 września 2015 nada program urodzinowy, bo tego dnia stacja kończy 25 lat. Na antenie będzie można usłyszeć historyczną oprawę dźwiękową i setkę największych przebojów 25-lecia wybieranych przez słuchaczy Zetki podczas wakacji. Pamiętacie kto był głosem tej stacji?

28 września 1990 roku słuchaczy Radia Gazeta (pod taką nazwą zaczynało Radio Zet) powitał głos Rafała Korsaka. Była to pierwsza komercyjna rozgłośnia w Warszawie. Nadawała na częstotliwości 67 UKF. Pomysłodawcą i założycielem radia był Andrzej Woyciechowski – dziennikarz radiowy, prasowy i telewizyjny (współpracował z Polskim Radiem, Telewizją Polską, Radio France Internationale RFI, agencją prasową Agence France-Presse, Radiem Wolna Europa, francuskimi gazetami “Le Monde” i “Liberation”, a także Telewizją Polsat, gdzie prowadził pierwszy polski talk-show “Na każdy temat”). Wspierali go Janusz Weiss i Leszek Stafiej. Pierwsza siedziba stacji mieściła się w budynku Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego przy ul. Nowy Świat 49 w Warszawie.

Wśród pierwszego zespołu Radia Zet byli: m.in.: Andrzej Morozowski, Krzysztof Skowroński, Wojciech Jagielski, Szymon Majewski, Beata Sadowska, Robert Bernatowicz, Rafał Sławoń, Małgorzata Łaszcz, Marcin Dziedzic, Kamila Ceran, Doman Nowakowski.

Radio Zet jako pierwsza stacja w Polsce wprowadziła na antenę wywiady z politykami na żywo, bez przygotowania i bez wcześniejszego udostępniania pytań. Program “Gość Radia Zet” wymyślił Andrzej Woyciechowski i prowadził go niemal do śmierci w 1995 roku. Jego pierwszym gościem był Leszek Balcerowicz. 7 października 2015 ukaże się książka “Moje Radio ZET – zapis ostatniego wywiadu-rzeki z Andrzejem Woyciechowskim, który przeprowadziła Iwona Jurczenko-Topolska na kilka miesięcy przed jego śmiercią.

Od 1994 roku Radio Zet jest stacją ogólnopolską. Na antenie Zetki swoje programy mieli: Maria Wiernikowska, Dorota Wellman, Jacek Żakowski, Bogusław Wołoszański, Hanka Bielicka, Bogusław Linda, Krystyna Janda, Marcin Prokop, Michał Figurski, Jarosław Kuźniar, Justyna Pochanke, Hubert Urbański, Anna Popek, Karolina Korwin-Piotrowska, Edyta Jungowska.

Całość: http://www.press.pl/newsy/radio/pokaz/50156,Radio-Zet-zaczynalo-jako-Radio-Gazeta---stacja-ma-juz-25-lat

26-09-2015, 08:54

Nową siedzibę TVP w Warszawie wymyślił m.in. architekt z Pszczyny  »

Dziennik Zachodni
Aleksandra Smolak
26-09-2015

Architekt z Pszczyny Marcin Kropidło jest współautorem zwycięskiej koncepcji na ultranowoczesną siedzibę Telewizji Polskiej w Warszawie. Oto jej projekt.

Tak z zewnątrz ma wyglądać nowa siedziba Telewizji Polskiej przy Woronicza 17

Telewizja Polska chce wybudować w Warszawie nową siedzibę kanałów informacyjnych. Warszawska firma Mąka Sojka Architekci wygrała konkurs na jej projekt. Prace nad nim prowadził m.in. pszczynianin Marcin Kropidło, absolwent Wydziału Architektury na Politechnice Śląskiej w Gliwicach.

Konkurs został rozstrzygnięty w ubiegłym tygodniu.

- Był dwuetapowy. Do pierwszego etapu zostało dopuszczonych 47 prac, a do etapu drugiego przeszło pięciu finalistów, w tym projekt naszej pracowni – opowiada Marcin Kropidło, członek firmy architektonicznej Mąka Sojka Architekci.

- Ogłoszenie wyników miało miejsce 14 września w siedzibie Stowarzyszenia Architektów Polskich i wtedy się dowiedzieliśmy, że nasza praca wygrała – dodaje.

Co wyróżnia zwycięski projekt? – Poszukiwaliśmy prostej formy, która zestroi model działania redakcji informacyjnych TVP ze specyfiką procesu tworzenia telewizyjnego materiału informacyjnego – opisuje swój projekt firma Mąka Sojka Architekci.

Trochę jak fabryka

Projekt pozwala na wgląd nie tylko w ostateczny efekt pracy dziennikarskiej, ale również w poszczególne fazy procedury obróbki informacji. – W naszym projekcie można odnaleźć nawiązania do przestrzeni nawy fabrycznej, gdzie w jednym obszarze, na różnych poziomach równolegle tworzy się wielowątkowy kontent, dając wszystkim pracownikom poczucie współuczestnictwa w realizowaniu wspólnego i wartościowego dzieła sztuki dziennikarskiej – opisują swoją pracę członkowie pracowni.

Nowoczesny projekt ma pozwolić na znaczne obniżenie kosztów funkcjonowania budynku. Czy jednak nowa siedziba powstanie?

- Zarząd TVP nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, czy Telewizja Polska będzie realizowała projekt, który zwyciężył w konkursie. Decyzja zostanie podjęta w trakcie najbliższych tygodni – mówi dyplomatycznie Joanna Rogalińska z biura prasowego TVP. Obecnie siedziba programów informacyjnych TVP mieści się w Centrum stolicy , przy placu Powstańców Warszawy. Nowa siedziba powstałaby przy Woronicza 17, czyli tam, gdzie mieszczą się główne budynki TVP. Dzięki temu wszystkie programy TVP zostałyby usytuowane obok siebie, właśnie przy Woronicza.

Nowa siedziba TVP ma zostać wybudowane przy Woronicza także z powodu wolnej przestrzeni, która powstała w wyniku wyburzenia starego budynku. Dotychczas mieścił się tam bowiem 11-piętrowy budynek z lat 70. Groził jednak zawaleniem i od czterech lat ludzie telewizji w nim już nie pracowali. Budynek został rozebrany około pięciu miesięcy temu, na wniosek Juliusza Brauna, byłego już prezesa TVP.

Kiedy budowa? No właśnie

Na decyzję nowego zarządu w sprawie realizacji projektu architektów grupy Mąka Sojka Architekci przyjdzie nam jeszcze poczekać. Firma jest jednak dobrej myśli. – W zeszłą sobotę odbyła się dyskusja pokonkursowa, podczas której nie było żadnych zdecydowanych głosów przeciwko naszemu projektowi, padały raczej opinie pozytywne – mówi Kropidło. Firma Mąka Sojka Architekci ma na swoim koncie niejeden poważny projekt. W jej dorobku są takie realizacje jak osiedle Żoliborz Artystyczny, rozbudowa szpitala przy ulicy Karowej, apartamenty S-place przy Rydygiera, budynek Klimt House. Wszystkie w Warszawie. Zaprojektowali też Centrum Handlowe Galeria Veneda w Łomży oraz Hotel Bonifacio pod Warszawą.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/8513496,nowa-siedzibe-tvp-w-warszawie-wymyslil-min-architekt-z-pszczyny-wizualizacje,id,t.html

26-09-2015, 06:19

KRRiT: odbiorcy mediów będą wciąż migrować do internetu  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
26-09-2015

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji opracowała strategię rozwoju rynku medialnego w Polsce na najbliższe pięć lat. Dokument diagnozuje stan polskich mediów, wskazuje prognozy ich rozwoju do 2020 roku i ma być podstawą do dalszych merytorycznych dyskusji o polskich mediach.

Jan Dworak

Analiza pokazuje polskie media w perspektywie biznesowej, kulturowej czy kulturotwórczej i wskazuje potencjalne kierunki rozwoju branży medialnej. Strategia powstała w oparciu o autorskie teksty. W analizie zawarte są wnioski z dyskusji prowadzonych przez zespół, wśród których znaleźli się: Dominik Batorski, Wojciech Dziomdziora, Tomasz Gackowski, Andrzej Garapich, prof. Tadeusz Kowalski, prof. Tadeusz Miczka, Agnieszka Ogrodowczyk i prof. Stanisław Piątek.

Według ekspertów wartość rynku mediów – zakładając liniowy model rozwoju – osiągnie w 2020 roku poziom ok. 37,3 mld zł (wobec 33,3 mld zł w 2016 roku). Dostęp do internetu będzie stanowić największy segment tego rynku z 30-procentowym udziałem.

Najszybciej w nadchodzących latach będą rozwijały się segmenty rynku związane z technologiami cyfrowymi, w szczególności reklama w internecie (wzrost o 15,2 proc.), dostęp do internetu (+7,5 proc.) oraz gry wideo (+7,8 proc.). Na przeciwnym biegunie znajdują się segmenty związane z tradycyjnymi mediami, jak rynek prasy (spadek o 1,6 proc.), rynek płatnej telewizji (-1,2 proc.) czy rynek radiowy (-1 proc.).

Postępująca migracja odbiorców mediów do internetu ma związek z trendami demograficznymi oraz upowszechnieniem dostępności treści medialnych w tym kanale odbioru. Z tego powodu reklama wideo w internecie stanie się coraz bardziej pożądana dla reklamodawców, natomiast budżety reklamowe w codziennej prasie drukowanej zostaną istotnie zredukowane.

Przygotowana przez KRRiT strategia zakłada, że konsumenci będą zwracać coraz większą uwagę na urządzenia z dostępem do internetu, np. telewizory z funkcją smart tv i telewizją hybrydową. Odbiorcy mediów zauważają bowiem możliwości techniczno-informacyjne, jakie dają te narzędzia. Nie zmieni się ogólny czas poświęcany na konsumpcję mediów, a jedynie sposób jego wykorzystania.

W ciągu kolejnych pięciu lat w dalszym ciągu spadać ma czytelnictwo drukowanej prasy codziennej, co nie będzie się przekładało na sprzedaż e-wydań tytułów. Oryginalne treści będą rozpowszechniane w wielu kanałach, głównie w internecie, i dlatego zmianie może ulec ich zawartość. Eksperci przewidują, że nadal postępować będzie konsolidacja rynku prasowego.

Słuchacze rozgłośni radiowych coraz chętniej odbierają stacje za pośrednictwem internetu. Ten trend utrzyma się, nie wpłynie to jednak na ogólne wyniki słuchalności. Jako niezagrożone ocenione zostały wpływy reklamowe na rynku radiowym, gdyż nie jest on zagrożony rewolucją internetową (radio pozostanie „medium towarzyszącym”).

Uruchomienie na szerszą skalę nadawanie w systemie DAB+ oraz migracja słuchaczy do internetu wymuszą na nadawcach specjalizację programową, ograniczanie warstwy słownej, a także dalsze zubożanie form radiowych (np. playlisty utworów jednego wykonawcy lub jednego gatunku). Zwiększać ma się również konsolidacja rynku radiowego.

W sektorze telewizyjnym ze względu na spadające znaczenie reklamy na rzecz innych źródeł przychodu poszukiwane będą nowe formy lokowania tematów lub produktów w audycjach. Zdaniem ekspertów, którzy przygotowali strategię, nadal rosnąć ma liczba oferowanych odbiorcom programów telewizyjnych. Postępować będzie również specjalizacja oferty programowej (dalszy rozwój kanałów tematycznych).

Do 2020 roku zapowiadany jest w Polsce ciągły wzrost znaczenia mediów społecznościowych jako narzędzia dostępu do treści oraz filtrowania informacji. Trend ten połączono z fragmentacją innych kanałów odbioru. W wyniku zaostrzającej się konkurencji w zdobywaniu uwagi odbiorców coraz większą rolę odgrywać będzie tabloidyzacja oferowanych treści. Media skupią się także na rozwoju technik umożliwiających im profilowanie użytkowników, co ma przyczynić się do lepszego ukierunkowania i personalizacji ofert i reklam.

Przewodniczący KRRiT Jan Dworak tłumaczy, że przygotowane opracowanie będzie podstawą do dalszych dyskusji nad kondycją mediów.

- Ten dokument pełni rolę ważnego tła dla wszystkich konkretnych, merytorycznych dyskusji o mediach. Czy będzie to dyskusja o niezbędnej reformie mediów publicznych, ochronie małoletnich, wspieraniu rodzimej twórczości audiowizualnej czy cyfryzacji nadawania radiowego. Strategia rozwoju rynku medialnego w Polsce na lata 2015-2020 powinna pełnić rolę najszerszego wspólnego mianownika dla wygłaszania szczegółowych poglądów czy poszukiwania praktycznych rozwiązań – mówi Jan Dworak, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/krrit-odbiorcy-mediow-beda-wciaz-migrowac-do-internetu