Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

28-11-2015, 07:30

Segregacja mediów przez polityków jest niedopuszczalna  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
28-11-2015

Niedopuszczalne jest jakiekolwiek segregowanie mediów, zwłaszcza przez osoby publiczne, w tym polityków, którzy mają obowiązek rozmawiania z dziennikarzami. Nie ma nieodpowiednich pytań, są tylko pytania, na które polityk jest nieprzygotowany – oceniają Bogusław Chrabota, Zbigniew Lazar, Tomasz Gackowski i Grzegorz Miecugow.

W swoim felietonie pt. “Łaźcie do zakłamanych mediów jeszcze częściej, uwiarygadniajcie i czyńcie z nich centrum debaty. Daleko zajdziecie!” Michał Karnowski, członek zarządu Fratrii ds. redakcyjnych, zaapelował do polityków z obozu rządzącego, żeby zastanowili się nad ograniczeniem swojej obecności w nieprzychylnych im mediach, m.in. w największych kanałach telewizyjnych. Zaznacza jednak, że nie namawia do bojkotu. – Ale to pędzenie na wyścigi do tych przybytków, ta radość, że teraz jest się najważniejszym, że kamery, światła i kolejny słowny ping-pong, wydaje mi się dość żałosna i nieskuteczna – pisze publicysta.

- Chadzanie do takich miejsc jest przeciwskuteczne. Szans na uczciwe przedstawienie swojego stanowiska w takich rozmowach nie ma żadnych. Dostarcza się natomiast paliwa do kolejnych ataków i uwiarygadnia media kłamliwe. W ten sposób ładuje się akumulatory, by za chwilę przyłożyć obozowi zmiany tak, że nogami się nakryje! – stwierdza Karnowski.

Dziennikarz nie wskazuje, jakie media ma na myśli. Można się jednak domyślić, że felieton powstał po niedzielnym wywiadzie Karoliny Lewickiej z wicepremierem i ministrem kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotrem Glińskim w programie TVP Info “Minęła dwudziesta”. Dziennikarka skupiła się w audycji przede wszystkim na jego interwencji u marszałka województwa dolnośląskiego przed premierą spektaklu teatralnego “Śmierć i dziewczyna”. Dyskusja była niespokojna, minister starał się czytać i wyjaśniać pismo, które wysłał marszałkowi, natomiast Lewicka przerywała, zadając konkretne pytania i prosząc wielokrotnie o odpowiedzi. Tuż po zakończeniu wywiadu Lewicka została odsunięta od prowadzenia tego programu. Komisja etyki TVP uznała jednak, że dziennikarka nie złamała procedur nadawcy, a prezes Janusz Daszczyński przywrócił ją prowadzenia do “Minęła dwudziesta”.

Redaktor naczelny “Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota uznaje ograniczenie obecności w mediach za represję. – Chyba nie ma sensu. To samo-zamykanie pola informacyjnego. Ludzie nie są idiotami, dostrzegają subtelności na linii dziennikarze – politycy. Choć są oczywiście tytuły (jak np. Nie) do których przyzwoici ludzie nie powinni zaglądać – wskazuje naczelny “Rz”.

- Są różne media, także te, które można identyfikować jako “zdecydowanie wrogie aktualnemu układowi władzy”. – Są też bardziej neutralne, choć osobiście uważam, że stosunek do rządzących (zwłaszcza do ich pomysłu na sprawowanie władzy) powinien się odzwierciedlać na łamach i nie ma w tym nic dziwnego. W przypadku “Rzeczpospolitej”, gazety, którą interesuje przede wszystkim państwo i gospodarka, zawsze byliśmy, jesteśmy i będziemy krytyczni wobec działań niszczących demokratyczne państwo i antyrozwojowych w obszarze gospodarki. Niezależenie od tego, czy rządzący nazywają się PO, czy PiS - deklaruje Bogusław Chrabota.

Ekspert ds. wizerunku Zbigniew Lazar, założyciel i prezes agencji Modern Corp., wypowiada się w sposób stanowczy: absolutnie niedopuszczalne jest jakiekolwiek segregowanie mediów. – Zwłaszcza przez osoby publiczne, politycy, przedstawicieli rządu, samorządu czy spółek Skarbu Państwa. Nie mają prawa odmawiania rozmowy z jakimkolwiek medium, a ich obowiązkiem jest rozmowa z dziennikarzem każdej stacji lub gazety, przychylnych czy nieprzychylnych – ocenia Lazar.

- Oczywiście, dziennikarz z medium mniej przychylnego powinien się stosownie zachowywać, ale ma prawo zadawać dociekliwe i “podłe” pytania w imieniu widzów, czytelników, wyborców i całego narodu. Jeżeli zadaje pytania złagodzone to z rozmowy wychodzi “laurka”, a laurek nie chcemy. Nie ma nieodpowiednich pytań, są takie, na które polityk jest nieprzygotowany – tłumaczy prezes Modern Corp.

Czy główne media są nastawione liberalnie, a więc politycy z PiS są i będą częściej krytykowani niż ci z PO? Zbigniew Lazar przyznaje, że pytania do Ewy Kopacz rzeczywiście były zadawane w sposób bardziej łagodny niż te podczas rozmów z przedstawicielami obecnego rządu, można było je odczytywać jako “laurki” wobec urzędującej premier. Zwraca jednak uwagę, że partia rządząca nie powinna się obrażać na media. – Obowiązkiem każdej osoby publicznej jest pozyskiwanie zwolenników. To że na jakimś rynku nie ma naszych produktów to nie znaczy, że powinniśmy sobie ten rynek odpuścić. Wprost przeciwnie – jedziemy tam, spotykamy się, pozyskujemy go. Tak samo nie wolno stawiać krzyżyka na danym medium – wyjaśnia Zbigniew Lazar.

Ograniczanie występowania w “mediach nieprzychylnych” medioznawca dr Tomasz Gackowski z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego określa jako nierozsądne z perspektywy logiki wyborczej i politycznej. Ekspert przypomina, Prawo i Sprawiedliwość już kiedyś bojkotowało TVN24, odmawiając udziału w audycjach i udzielania wypowiedzi w setkach.

- TVN nie wiele na tym stracił, a PiS nie dość, że nie zyskał, to jeszcze świadomie ograniczył swoją ekspozycję i widoczność medialną. Taka postawa nie jest korzystna ze względów marketingowych. Trudniej w ten sposób przekonywać do swoich racji widzów-obywateli. Warto jednak pamiętać, że rolą dziennikarza jest dopytywać gościa, przerywać mu, jeśli ten nie chce odpowiadać na jasno i uczciwie postawione pytania. Pomimo takich trudności sprawny polityk obecny w studiu ma zawsze szansę na przekazanie własnej wizji, narracji która trafia do widza-wyborcy. I to jest ta wymierna korzyść, z której trudno zrezygnować politykom, nawet jeśli wiedzą, iż rozmowa z danym dziennikarzem czy dziennikarką nie będzie należała do łatwych i przyjemnych - ocenia medioznawca.

- Samo zniechęcanie do przyjmowania zaproszeń od mediów, które są nam nieprzychylne, z którymi się nie zgadzamy, może bardzo łatwo doprowadzić do odrealnienia obecnej władzy – oderwania od spraw, tematów i problemów, które są dla władzy najtrudniejsze. Politycy, będąc przyzwyczajeni do interakcji tylko z tymi dziennikarzami, którzy są cierpliwsi i częściej wsłuchują się w ich rację, bardzo łatwo mogą stracić czujność, instynkt samozachowawczych, a nawet pozbawić się tzw. słuchu i wyczucia nastrojów społecznych sporej rzeszy obywateli. To bardzo ryzykowne, gdyż może w dłuższej perspektywie czasowej skutkować nawet niechęcią polityków wobec danych mediów, by nie powiedzieć arogancją, która zawsze zwiastuje upadek – dodaje dr Tomasz Gackowski.

Grzegorz Miecugow, szef redakcji “Szkła Kontaktowego” w TVN24, przypomina, że politycy PiS – bojkotując jego stację – nie wskazali, jak długo potrwa ich strajk, po czym ponownie pojawili się w programach stacji.

- Nawoływanie dzisiaj do czegoś takiego jest czymś niekompletnym. Jeżeli sami chcą się pozbawić możliwości uzasadniania swoich wyborów politycznych to znaczy, że mają kłopot z uzasadnianiem tych wyborów. A to nie jest najlepsza rekomendacja dla nowej władzy – uważa Miecugow i odwraca pytanie o nieprzychylność dużych stacji wobec obecnego rządu. – Czy pan Karnowski odważył się kiedykolwiek skrytykować cokolwiek, co robi PiS? Bo w mediach „sprzyjających PO” krytyka PO jest powszechna i naturalna, a w mediach “sprzyjających PiS” jest bałwochwalstwo i uwielbienie, nic więcej – ocenia dziennikarz.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/segregacja-mediow-przez-politykow-jest-niedopuszczalna-opinie

27-11-2015, 18:01

PiS bierze się za media. Powszechna opłata i Rada Mediów Narodowych  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
27-11-2015

PiS-owska reforma mediów publicznych, które zmienią się w media narodowe, coraz bliżej. Politycy z prezydentem na czele będą powoływać Radę Mediów Narodowych, która następnie będzie wybierała nowe władze mediów publicznych. Za polityczne media narodowe zapłaci każdy Polak.

PiS, który obecnie rządzi Polską, od lat twierdzi, że media publiczne manipulują opinią publiczną. By dbać o “rzetelną i obiektywną informację”, którą zapowiedziała panie premier w expose, nowa władza planuje tzw. skok na media. I wiele wskazuje, że nastąpi to już po nowym roku. Krzysztof Czabański, pełnomocnik rządu ds. reformy mediów publicznych zapowiedział na antenie Telewizji Republika, że projekt reformy mediów publicznych trafi do parlamentu w grudniu lub w styczniu.

Nowa władze mediów publicznych wybiorą politycy. - Będzie stworzona na wzór KRRiT Rada Mediów Narodowych. Chcę podkreślić, że te media po przekształceniach będą się nazywać mediami narodowymi. Rada będzie stworzona przez Sejm, Senat i Prezydenta. Ta Rada będzie wybierać poszczególnych szefów i będzie ich rozliczać z realizacji misji. Przy pomocy społecznych rad programowych, które będą przy każdym z tych poszczególnych mediów łącznie z regionalnymi. One będą spełniać bardzo mocną rolę. O wiele mocniejszą niż obecne rady programowe - zapowiedział Czabański.

To jednak nie koniec zmian. PiS chce rozszerzyć misję mediów publicznych. - My ją jeszcze doprecyzujemy i wzmocnimy pewnymi elementami jak polityka historyczna, żeby to było wprost napisane, że obowiązkiem mediów publicznych jest bronić polskiej racji stanu, pokazywać ją, bronić dobrego imienia Polski na świecie, czy prowadzić politykę edukacyjną i historyczną w tym wymiarze - zapowiedział na antenie TV Republika Czabański.

By spełnić wszystkie medialne założenia PiS-u, nowa władza musi zadbać o dobre finanse. - Jak media będą miały pieniądze, to może przestaną robić program nieraz o wątpliwej jakości, ale będą miały ofertę dobrą dla widza. Jeżeli będziemy płacić abonament powszechnie, a projekt zakłada pewne formy poboru, który zapewnia tą powszechność, to dostaniemy produkt na dobrym poziomie - zapowiada Czabański.

Jak podaje PAP, zanim nowa władza zasiądzie za sterami mediów publicznych już w przyszłym tygodniu do zarządów i Rad Nadzorczych publicznych mediów zostanie wysłane pismo, którego celem będzie przestrzeżenie ich przed działaniem na szkodę spółek. Jak wyjaśnia Czabański, chodzi o to, by władze nie zawierały kontraktów bardzo korzystnych dla jakichś podmiotów, ale na szkodę spółki.

Całość: http://media2.pl/media/129961-PiS-bierze-sie-za-media.-Powszechna-oplata-i-Rada-Mediow-Narodowych.html

27-11-2015, 16:23

TVN przegrał w sądzie. Musi zapłacić 250 tys. zł kary za “Rozmowy w toku”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
PP
27-11-2015

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił odwołanie telewizji TVN od decyzji przewodniczącego KRRiT nakładającej na nadawcę karę w wysokości 250 tys. zł. Stacja została ukarana za emisję treści nieodpowiednich dla dzieci i młodzieży w programie “Rozmowy w toku”.

Ewa Drzyzga - "Rozmowy w toku"

W marcu 2013 roku Krajowa Rada uznała, że, klasyfikując cztery audycje z cyklu “Rozmowy w toku” nadane w 2012 roku w godz. między 15.00 a 16.00 jako odpowiednie dla widzów od lat 12, TVN naruszył art. 18 ust. 5 ustawy o radiofonii i telewizji. Odcinki te zatytułowane były: “Po co talent, po co szkoła – ja pozować będę goła!” (emisja 30 marca 2012 roku), “Jak imprezuje ćpunka z gimnazjum?” (6 kwietnia), “Na randkach spotykam samych zboczeńców!” (16 maja) oraz “Popatrz na mnie! Widzisz przed sobą pustaka?” (17 lipca).

- KRRiT stwierdziła, że w porze chronionej wyemitowane zostały przekazy mogące mieć negatywny wpływ na prawidłowy fizyczny, psychiczny lub moralny rozwój małoletnich z uwagi na sposób prezentacji omawianych problemów, a także dobór tematyki, dotyczącej głównie sfery obyczajowej – podano w komunikacie przesłanym Wirtualnemedia.pl.

Krajowa Rada nałożyła na TVN karę w wysokości 250 tys. zł. Stacja odwołała się od tej decyzji do Sądu Okręgowego w Warszawie. Ten 23 listopada br. podzielił stanowisko regulatora w tej sprawie i oddalił odwołanie nadawcy. Wyrok nie jest prawomocny.

Przypomnijmy, że w 2010 roku KRRiT nakazała zapłacić telewizji TVN 300 tys. zł kary za złamanie przepisów ustawy o radiofonii i telewizji w zakresie ochrony małoletnich w odcinku “Rozmów w toku” z 2010 roku pod tytułem “Najlepsza na świecie jest miłość w klozecie”. Po odwołaniach stacji, sądy dwa razy przyznawały w tej sprawie rację Krajowej Radzie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tvn-przegral-w-sadzie-musi-zaplacic-250-tys-zl-kary-za-rozmowy-w-toku

27-11-2015, 14:12

Polskie Radio przeprowadziło kontrolę trasy “Lata z radiem”, dyrektor Agencji Promocji zwolniona  »

Press
(RUT, KOZ)
27-11-2015

Przeprowadzona przez Polskie Radio kontrola trasy koncertowej ”Lata z radiem” wykazała liczne nieprawidłowości. To jej pierwszy audyt od kilku lat. Czy wyniki kontroli były powodem odwołania Mirosławy Mieszkowskiej – dyrektor Agencji Promocji?

– Kontrola wykazała błędy proceduralne w organizacji imprezy, ale mają charakter wewnętrzny i nie chciałbym o nich mówić – mówi “Presserwisowi” Henryk Cichecki, członek zarządu Polskiego Radia. Poprzednią kontrolę przeprowadzono kilka lat temu, w tym roku zlecił ją prezes radia Andrzej Siezieniewski. Czy wyniki kontroli były powodem odwołania Mirosławy Mieszkowskiej – dyrektor Agencji Promocji (agencja ta organizuje trasę)? – Częściowo tak, ale nie była to główna przyczyna. Powodem przede wszystkim był brak całościowej koncepcji funkcjonowania Agencji Promocji, która działała tak naprawdę od imprezy do imprezy – odpowiada Henryk Cichecki.

Wyniki kontroli sprawiły, że prezes Andrzej Siezieniewski nie sprzeciwił się decyzji Henryka Cicheckiego o odwołaniu Mieszkowskiej. – Pan Cichecki nadzoruje ten pion i miał prawo podjąć taką decyzję. Nie sprzeciwiałem się, bo nie widziałem ku temu powodu. Kontrola ”Lata z radiem” wykazała liczne nieprawidłowości, a to się składa na ocenę pracy dyrektor Agencji Promocji – mówi Andrzej Siezieniewski.

- Nie mogę się odnieść do wyników kontroli, bo mi ich nie przedstawiono – mówi Mirosława Mieszkowska. Henryk Cichecki pytany, czy odwołana dyrektor je poznała, odpowiada: – Zapoznała się z protokołem pokontrolnym.

Polskie Radio nie rezygnuje z trasy ”Lata z radiem”. W 2016 roku roku odbędzie się kolejna edycja, być może w nieco zmienionym charakterze. Jak się dowiedzieliśmy, zarząd radia zamierza powołać zespół, który ma mu przedstawić propozycję zmian i koncepcję przyszłorocznej imprezy. W zespole znajdą się m.in. przedstawiciele Programu I i Agencji Promocji.

Tegoroczna trasa ”Lata z radiem” tak jak w poprzednich latach odwiedziła 20 miast. W całości sfinansowana była ze środków zewnętrznych: od sponsorów i miast, w których odbyły się koncerty.

Całość: http://www.press.pl/newsy/radio/pokaz/50767,Polskie-Radio-przeprowadzilo-kontrole-trasy-Lata-z-radiem_-dyrektor-Agencji-Promocji-zwolniona

27-11-2015, 10:15

W kuluarach sejmowych dziennikarze musieli pracować bez kamer  »

Press
(AMP)
27-11-2015

W tym tygodniu obowiązywał zakaz wnoszenia kamer do kuluarów budynku sejmowego. Według kancelarii Sejmu to ze względów bezpieczeństwa. Nie wiadomo, czy zakaz taki marszałkowie zarządzą na stałe.

W kuluary sejmowe mogli wchodzić wszyscy dziennikarze z przepustkami, ale bez kamer i ekip technicznych. – W ogóle nas o tym wcześniej nie poinformowano. Dopiero podczas pracy dowiedzieliśmy się od strażników Straży Marszałkowskiej, że nie wolno nam wchodzić do kuluarów z operatorem – mówi Kamila Biedrzycka, dziennikarka TVP Info. “No i stało się. Dziennikarze sami będą kręcić wideo smartfonami” – komentował wczoraj na Twitterze Marek Kacprzak, dziennikarz Polsat News.

Jan Węgrzyn, zastępca szefa Kancelarii Sejmu, tłumaczy, że wstęp do Sejmu reguluje zarządzenie marszałków Sejmu i Senatu. – Poprosiliśmy o taki zakaz ze względu bezpieczeństwa. Ja osobiście o mało co nie zostałem poturbowany kamerą, inni posłowie także się skarżyli – mówi Węgrzyn. Zaznacza, że Kancelaria poprosiła o wprowadzenie takiego zakazu tylko na ten tydzień, czyli na środowe i czwartkowe obrady. Czy będzie prosić o wprowadzenie tego zakazu na następne posiedzenia? – Nie wiem, zobaczymy – odpowiada Jan Węgrzyn.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/50765,W-kuluarach-sejmowych-dziennikarze-musieli-pracowac-bez-kamer?target=pressletter&uid=556

27-11-2015, 09:40

Marcin Wojciechowski, były dziennikarz “GW”, nie zdążył objąć ambasady w Kijowie  »

Press
(AMP, PAP)
27-11-2015

Marcin Wojciechowski, były rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a wcześniej dziennikarz “Gazety Wyborczej”, nie będzie jednak ambasadorem na Ukrainie. Nominację zablokował Witold Waszczykowski, nowy szef MSZ.

Marcin Wojciechowski

Witold Waszczykowski w czwartek w rozmowie z PAP poinformował, że były rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski nie wyjedzie w planowanym pierwotnie terminie na placówkę do Kijowa. Nominację Wojciechowskiego na ambasadora Polski na Ukrainie podpisał na początku sierpnia br. poprzedni prezydent Bronisław Komorowski. Były dziennikarz “Gazety Wyborczej” otrzymał ją 3 listopada z rąk Grzegorza Schetyny, szefa MSZ w rządzie Ewy Kopacz.

Witold Waszczykowski, nowy szef polskiej dyplomacji, poinformował, że poprosił dotychczasowego ambasadora, Henryka Litwina, o pozostanie na placówce w Kijowie przynajmniej do lata przyszłego roku. “Jest to związane z sytuacją trudną na Ukrainie, która nie wiemy, jak się potoczy. W związku z tym nie możemy sobie pozwolić w tej chwili na eksperymenty i na zmiany” – tłumaczy minister.

Marcin Wojciechowski odmówił komentarza w tej sprawie. Nowym rzecznikiem prasowym MSZ został natomiast Artur Dmochowski. Był on redaktorem naczelnym Wydawnictwa Słowa i Myśli, współpracował z “Gazetą Polską” i “Gazetą Polską Codziennie”. Wcześniej był m.in. redaktorem nowojorskiej gazety emigracyjnej “Nowy Dziennik”, kierował redakcją TVP Kraków, był dyrektorem programowym TV Wisła i pierwszym dyrektorem TVP Historia.

Całość: http://www.press.pl/personalia/pokaz/50764,Marcin-Wojciechowski_-byly-dziennikarz-GW_-nie-zdazyl-objac-ambasady-w-Kijowie?target=pressletter&uid=556