Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

22-12-2015, 04:40

Przedstawiciele rządu nie konsultowali z KRRiT reformę mediów publicznych. “Zaproponowaliśmy ekspercką pomoc”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Łukasz Brzezicki
22-12-2015

Przygotowany przez KRRiT projekt zmian w finansowaniu mediów publicznych trafił w listopadzie br. do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w którym Krzysztof Czabański pracuje nad reformą w mediach publicznych. Na razie nikt się z Radą nie konsultował. – Zaproponowaliśmy pomoc, nie mamy odpowiedzi – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Jan Dworak, przewodniczący KRRiT.

Jan Dworak

W poniedziałek Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przedstawiła opracowany we współpracy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego nowy model finansowania mediów publicznych. Jest on oparty o powszechną składkę audiowizualną w wysokości 8,33 zł, która co miesiąc płaciliby wszyscy obywatele uzyskujący dochody. KRRiT szacuje, że model ten pozwoli na zebranie 2,68 mld zł rocznie, które przeznaczone zostaną na telewizję i radiofonię publiczne oraz nowo utworzony Fundusz Jakości, który ma dopełniać realizację misji publicznej.

Przygotowany przez Krajową Radę raport został w listopadzie przekazany zespołowi, który pod kierownictwem wiceministra kultury Krzysztofa Czabańskiego pracuje w MKiDN nad reformą w mediach publicznych. Pierwszy z dwóch projektów ustaw ma trafić do Sejmu jeszcze w grudniu, a pod obrady trafi w przyszłym miesiącu.

Szykowany przez PiS projekt ustawy o mediach narodowych ma być procedowany drogą parlamentarną, dlatego po zatwierdzeniu przez KRRiT nowego modelu informacja o nim została przesłana również do parlamentu oraz resortów skarbu i cyfryzacji. Jak dotąd przedstawiciele rządu nie spotkali się, ani nie konsultowali się z Krajową Radą.

- Nie było spotkania z przedstawicielami Ministerstwa Kultury. Napisaliśmy listy do premier Beaty Szydło i do władz parlamentarnych, w którym poinformowaliśmy o naszych pracach i o nieustającej chęci eksperckiej pomocy. Na razie nie mamy odpowiedzi – tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl Jan Dworak, przewodniczący KRRiT.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości pracuje nad własnym modelem finansowania mediów publicznych, który ma zostać wprowadzony w życie oddzielną ustawą wiosną 2016 roku. W przygotowywanym systemie abonament radiowo-telewizyjny również zostanie zastąpiony przez powszechną składkę audiowizualną, która ma wynosić ok. 10 zł miesięcznie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/przedstawiciele-rzadu-nie-konsultowali-z-krrit-reforme-mediow-publicznych-zaproponowalismy-ekspercka-pomoc

21-12-2015, 18:36

Nadchodzi nowa jakość w Telewizji Katowice  »

TVP Katowice
Marta Janota
21-12-2015

Więcej informacji z regionu, więcej kultury i sportu, czyli telewizja regionalna bliżej widza. Już od 4 stycznia na naszej antenie Poranek z Telewizją Katowice. Program to pierwsza ze zmian w ramówce stacji. W marcu pojawią się kolejne programy, a wśród nich magazyn interwencyjno–policyjny i sportowy. W poniedziałek w studiu Telewizji Katowice bladym świtem zrobiło się niezwykle tłoczno, a to za sprawą próby generalnej pierwszego Poranka z Telewizją Katowice.

Zapowiedź nowego w TVP Katowice

W nowym programie będzie między innymi prognoza pogody, informacje o warunkach na drogach w regionie i przegląd lokalnej prasy. Ponadto relacje na żywo z ważnych wydarzeń w województwie, rozmowy z ciekawymi ludźmi i dyskusje w studiu. Nowością ma być również krótki kurs języka hiszpańskiego.

Całość: http://katowice.tvp.pl/23262785/nadchodzi-nowa-jakosc-w-telewizji-katowice

21-12-2015, 16:57

Michał Pol w radzie powołanej przez ministra sportu  »

Press
(KOZ)
21-12-2015

W 25-osobowej społecznej radzie sportu, powołanej przez ministra sportu Witolda Bańkę, znalazło się dwóch dziennikarzy: redaktor naczelny ”Przeglądu Sportowego” Michał Pol i redaktor naczelny katowickiego ”Sportu” Andrzej Wasik.

Ministerstwo Sportu w piątek opublikowało listę osób, które znalazły się w radzie. Oprócz Pola i Wasika są na niej głównie byli sportowcy.

Michał Pol, redaktor naczelny ”Przeglądu Sportowego” i serwisów sportowych Grupy Onet-RASP, mówi, że dostał zaproszenie od ministra sportu. – Doceniam to, że minister chce zasięgnąć języka trenerów, byłych zawodników i środowiska dziennikarskiego – mówi Pol. Czy dziennikarzowi wypada brać udział radzie powołanej przez ministra? – Dziennikarzowi, redaktorowi naczelnemu największej polskiej gazety sportowej z takimi tradycjami – jak najbardziej – odpowiada Pol.

”Przegląd Sportowy” i katowicki ”Sport” należą do Ringier Axel Springer Polska.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/50998,Michal-Pol-w-radzie-powolanej-przez-ministra-sportu

21-12-2015, 10:04

Wystąpienie Tomasza Lisa na demonstracji KOD wywołało dyskusję o roli dziennikarza  »

Press
(KOZ)
21-12-2015

Tomasz Lis, redaktor naczelny “Newsweek Polska” i autor programu w TVP 2 “Tomasz Lis na żywo”, przemawiał na demonstracji, którą w sobotę zorganizował Komitet Obrony Demokracji. W mediach społecznościowych wybuchła dyskusja, czy dziennikarz może się tak angażować w spór polityczny. Dziennikarze są podzieleni, czy powinien to robić.

”Mogą nam odbierać programy, mogą nam wyłączać mikrofony, ale nigdy nie zamkną nam ust. Nigdy!” – wykrzykiwał na demonstracji Tomasz Lis. ”Każdy metr kwadratowy tej ziemi jest nasiąknięty krwią. Najlepsze córki, najwspanialsi synowie tego narodu walczyli, byśmy mieli to, co dzisiaj: wolność, demokrację, wolność słowa, więc pytam: czy pozwolimy to sobie odebrać?” – kontynuował.

– Skorzystał z praw obywatelskich. Dziennikarz jest też obywatelem – mówi Paweł Lisicki, redaktor naczelny ”Tygodnika do Rzeczy”. – Są publicyści, którzy uważają, że jest potrzebna bezpośrednia obecność i to robią – zarówno z lewej, jak i z prawej strony – dodaje.

Według Wojciecha Czuchnowskiego, dziennikarza ”Gazety Wyborczej”, są sytuacje, kiedy dziennikarz może wyjść ze swojej roli i występować jako obywatel. – Prawo do wyjścia poza to, co dziennikarzowi wypada, a co nie, dała Tomaszowi Lisowi partia rządząca. Wielokrotnie był atakowany nie tylko przez sprzyjające PiS media, ale i polityków tej partii. Jarosław Sellin zapowiadał wyrzucenie Lisa z Telewizji Polskiej. Dali tym Lisowi prawo do tego, by wyszedł z roli dziennikarza – komentuje Wojciech Czuchnowski. Czy to był występ dziennikarski, czy już polityczny? – Występ obywatela, który wcześniej był atakowany jako dziennikarz przez władzę w sposób bardzo wyraźny. Miał do tego prawo – odpowiada Wojciech Czuchnowski.

Tomasza Lisa usprawiedliwia też Jacek Żakowski, publicysta ”Polityki”. – W normalnie funkcjonującym demokratycznym kraju narzucamy sobie większe ograniczenia. Teraz mamy do czynienia z sytuacją dość radykalną. Zgadzam się z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Martinem Schultzem, że to wygląda na zamach stanu. W takich radykalnych sytuacjach ten chłód liberalno-demokratycznych mediów oczywiście znika, a górę bierze postawa obywatelska – twierdzi Żakowski.

Innego zdania jest Bogusław Chrabota, redaktor naczelny ”Rzeczpospolitej”. – Dziennikarze nie są od tego, by robić politykę ani się w nią angażować, a ją relacjonować – mówi Bogusław Chrabota. – Albo się relacjonuje politykę i wtedy jest się dziennikarzem, albo się politykę robi. To nie jest zły wybór. Każdy może go dokonać. Faktem jest, że są to dwie różne role – dodaje.

W weekend w mediach społecznościowych zaczęły krążyć memy nawiązujące do wystąpienia Tomasza Lisa na demonstracji. Na jednym z nich Lis miał dorobiony charakterystyczny mały, czarny wąsik. ”Tym razem i my się musimy oburzyć… Polski internet jeńców nie bierze – rozumiemy, ale mimo całej jednoznaczności oceny postaci redaktora Lisa – to chyba jednak przesada…” – skomentowała na Facebooku redakcja ”Tygodnika do Rzeczy”.

Nie udało się nam wczoraj skontaktować z Tomaszem Lisem.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/50996,Wystapienie-Tomasza-Lisa-na-demonstracji-KOD-wywolalo-dyskusje-o-roli-dziennikarza?target=pressletter&uid=556

21-12-2015, 08:53

Europejska Unia Nadawców zaniepokojona planami zmian w mediach publicznych  »

Press
(PAP, KOZ)
21-12-2015

Europejska Unia Nadawców w liście otwartym do premier Beaty Szydło wyraziła zaniepokojenie planami zmian w mediach publicznych w Polsce. Według wiceministra kultury Krzysztofa Czabańskiego, który przygotowuje reformę mediów, EBU opiera się na pogłoskach i doniesieniach medialnych.

“Wzywamy polski rząd, by oparł się pokusie wykorzystania strukturalnych zmian w mediach publicznych jako sposobu na wzmocnienie kontroli politycznej nad mediami” – napisał w liście szef EBU Jean-Paul Philippot. Ocenił, że jeśli zdaniem polskich władz zmiany w systemie zarządzania Telewizją Polską i Polskim Radiem są konieczne, należy je przeprowadzić po wnikliwej analizie i ocenie oddziaływania i powinny one wynikać z otwartej, demokratycznej debaty. Zaoferował jednocześnie, że “EBU jest gotowa wesprzeć polski rząd i zapewnić mu fachową pomoc prawną”.

“Pluralizm i niezależność mediów publicznych od władz politycznych to kluczowe zasady mediów publicznych w społeczeństwie demokratycznym (…). Nie powinny zależeć od woli polityków. Przykłady podobnych praktyk można niestety znaleźć w innych krajach i zazwyczaj świadczą one o słabościach lub złym funkcjonowaniu instytucji demokratycznych” – ocenił szef EBU.

Według Krzysztofa Czabańskiego EBU, wysyłając list do polskich władz, nie kierowała się faktyczną znajomością sytuacji w Polsce ani wiedzą na temat projektów reformy mediów publicznych. “Gdyby EBU była naprawdę zainteresowana tym, co się dzieje w polskich mediach, to najpierw napisałaby do nas list z pytaniem. Tymczasem przysłano list otwarty, który – jak sami autorzy przyznają – opiera się na pogłoskach, na plotkach i doniesieniach dziennikarskich” – powiedział Czabański Polskiej Agencji Prasowej.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/50993,Europejska-Unia-Nadawcow-zaniepokojona-planami-zmian-w-mediach-publicznych

21-12-2015, 08:49

Tomasz Lis słusznie otrzymał Hienę Roku? Redaktorzy naczelni podzieleni  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
21-12-2015

Hiena Roku to tytuł od jednej grupy dla drugiej grupy, a jak się komuś wytyka uchybienie standardom dziennikarskim, to warto zacząć od siebie. Z drugiej strony, niechęć Tomasza Lisa do niektórych środowisk i ludzi zaczyna rzutować na całe środowisko dziennikarskie – tegoroczną decyzję SDP komentują Jarosław Kurski, Mariusz Staniszewski, Paweł Lisicki, Paweł Nowacki i Sławomir Jastrzębowski.

Tomasz Lis

W piątek Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich poinformowało o przyznaniu antynagrody dziennikarskiej Hieny Roku 2015 Tomaszowi Lisowi. Jak podkreśla zarząd SDP, Lis “wielokrotnie łamał zasady etyki dziennikarskiej”, ale wymienia tylko podanie przez niego na antenie TVP2 tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich informacji o rzekomym wpisie twitterowym córki Andrzeja Dudy.

Lis i Telewizja Polska przeprosili za ten błąd następnego dnia w „Wiadomościach”, a do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęły skargi na audycję.

W komentarzach na Twitterze Tomasz Lis nazwał w piątek Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich “największymi pisowskimi wazeliniarzami”, a tytuł Hieny Roku – “największym honorem”. – Nagrodę chcę odebrać osobiście. Przypominam, że szef SDP, niejaki Skowroński (Krzysztof Skowroński, prezes SDP – przyp. red.), to konferansjer PiS-u, który od PiS brał pieniądze. Niezależność czy sprzedajność? – napisał w piątek Lis.

- Jak się komuś wytyka uchybienie standardom dziennikarskim, to warto zacząć od siebie. Hiena Roku to kolejna autokompromitacja SDP i pokornych, którzy szykują się na miejsce po Tomaszu Lisie w nowej narodowej TVP. Żenada niewarta komentarza - stwierdza krótko Jarosław Kurski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego “Gazety Wyborczej”, poproszony przez portal Wirtualnemedia.pl o ocenę postanowienia Stowarzyszenia.

Zdanie przeciwne ma Mariusz Staniszewski, zastępca redaktora naczelnego tygodnika “Wprost”. – Dziwię się, że tak późno to nastąpiło – mówi o tytule Hieny Roku dla Tomasza Lisa. – Przykład z fałszywym wpisem podany przez SDP był ewidentnym włączeniem się w negatywną kampanię wyborczą przez Tomasza Lisa. Zresztą nie po raz pierwszy. Natomiast standardy dziennikarskie łamał on wielokrotnie wcześniej. Tocząc wojnę z tabloidami zapraszał jako ekspertów do studia telewizyjnego adwokatów, którzy byli jego obrońcami. Nie wiadomo, w jakiej oni tam występowali formie – czy jako jego obrońcy, czy to była forma zapłaty? Nie jesteśmy w stanie tego określić – ocenia Mariusz Staniszewski.

Wskazuje również na ogromną – jego zdaniem – stronniczość Tomasza Lisa oraz zaangażowanie po jednej ze stron obozu politycznego. – Kaczyński i PiS to jedyny temat, który obchodzi redaktora naczelnego jednego z najważniejszych tygodników w Polsce. Nikt nie odbiera mu prawa do pisania o tym, natomiast przechył w jedną stronę jest tak ewidentny, że trudno domniemywać nawet, że Tomasz Lis próbuje zachować standardy obiektywizmu. Pozbawia to odbiorców możliwości realnej weryfikacji faktów – zaznacza Staniszewski. – Tomasz Lis był jednym z pierwszych ludzi, którzy przestali patrzeć władzy na ręce. Zamiast tego toczył spór polityczny, wikłając środowisko dziennikarskie w awanturę polityczną, na którą większość dziennikarzy nie ma ochoty. Jeżeli tak zachowuje się jeden z najbardziej znanych polskich dziennikarzy to cień pada na wszystkich innych – ocenia Mariusz Staniszewski.

Staniszewski nawiązuje do procesu o naruszenie dóbr osobistych, jaki Hanna i Tomasz Lisowie wytoczyli redaktorowi naczelnemu i wydawcy „Super Expressu”. Osią sporu była m.in. publikacja prywatnych zdjęć domu oraz fotografowanie małżeństwa bez zgody w miejscach publicznych. W marcu 2010 roku warszawski sąd okręgowy uznał zasadniczą część pozwu Lisów i nakazał pozwanym publikację przeprosin w wielu mediach oraz zapłatę odszkodowania. Sąd apelacyjny w październiku 2010 roku podtrzymał to orzeczenie, zmniejszając kwotę odszkodowania. Parę dziennikarską reprezentował w sądzie mecenas Maciej Ślusarek, który rok wcześniej wystąpił w roli eksperta w odcinku “Tomasz Lis na żywo”, poświęconym tabloidom i mediom nakręcającym ciekawość odbiorców. Został wówczas przedstawiony jako adwokat prowadzący sprawy o ochronę dóbr osobistych.

Redaktor naczelny Grupy Super Express Sławomir Jastrzębowski uważa, że Hiena Roku dla Tomasza Lisa jest słuszna i spóźniona o co najmniej kilka lat.

- Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Tomasz Lis jest hieną i zakałą polskiego dziennikarstwa. To żaden dziennikarz, tylko zwykły, prymitywny, partyjny, propagandysta. To widać jak na dłoni w każdym jego programie i tekście. Jego niechęć, chorobliwa nienawiść do określonych partii, ugrupowań i ludzi zaczyna wyglądać na jakąś aberrację. Bardzo długo trzymano go w telewizji publicznej, bo był po prostu użyteczny dla wielu polityków - ocenia Sławomir Jastrzębowski. - On robił dla nich brzydką robotę, a oni płacili mu fortunę. Po absolutnym skandalu z Kingą Dudą, powinien być natychmiast wyrzucony z każdej szanującej się telewizji, ale był nietykalny, bo wciąż był pewnym środowiskom przydatny. Myślę, że po wyrzuceniu go z telewizji może stać się sztandarową postacią reprezentującą interesy Niemców w polskich mediach, co utrwali w polskim społeczeństwie jego haniebny wizerunek. Swoją drogą to bardzo ciekawy przypadek, kiedy dobry kiedyś dziennikarz dla kariery i pieniędzy stoczył się na samo dno - dodaje.

Zastępca redaktor naczelnej “Dziennika Gazety Prawnej” ds. online Paweł Nowacki oraz szef redakcji tygodnika “Do Rzeczy” Paweł Lisicki nie chcą oceniać tegorocznej decyzji Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich o przyznaniu Hieny Roku.

- Mam bardzo poważne zastrzeżenia do tej antynagrody. Znacznie bardziej przemawia do mnie wskazywanie, kto – zdaniem kapituły – dobrze sobie poradził niż piętnowanie ludzi w taki sposób – tłumaczy Lisicki. – Bardzo krytycznie oceniam działalność Tomasza Lisa w mediach. Myślę jednak, że jedną rzeczą jest ocena krytyczna, na która każdy może sobie pozwolić, na przykład pisząc teksty publicystyczne, a czymś innym jest oficjalne napiętnowanie kogoś przez jakąś instytucję. W tym drugim przypadku mam poważne wątpliwości – dodaje redaktor naczelny “Do Rzeczy”.

- Branża dziennikarska jest bardziej podzielona niż świat polityczny, a przynajmniej ta część, która zajmuje się polityką i próbuje wypowiadać się w imieniu jakiejś części społeczeństwa. Hiena Roku to tytuł od jednej grupy dla drugiej grupy. W zależności od osoby, której jest przyznawana ma jakiś swój wydźwięk polityczny. Ale to środowisko dziennikarskie żyje tymi sprawami, natomiast dla przeciętnego czytelnika, internauty czy widza antynagroda dziennikarzy jest drugorzędna. Raczej nie zmieni jego przekonania na temat poszczególnych przedstawicieli naszego zawodu, może go tylko utwierdzić w przekonaniu – zauważa Paweł Nowacki.

Z kolei Mariusz Staniszewski uważa, że antynagrody dziennikarskie powinny być przyznawane. Zwraca uwagę na osoby, które w ubiegłych latach otrzymały Hienę Roku, wymieniając Grzegorza Hajdarowicza i Cezarego Łazarewicza. – Piętnowane są działania ludzi wyjątkowo szkodliwych z punktu widzenia zawodu dziennikarstwa, takich, którzy łamią wszelkie zasady i podważają całą etykę zawodu, który i tak jest podważony poprzez np. zwężenie rynku. Dodatkowe działania niezgodne ze standardami powodują, że zaufanie do dziennikarzy spada. Środowisko dziennikarskie nie ma innego narzędzia niż piętnowanie ludzi, którzy te standardy łamią. Dlatego przyznawanie Hieny Roku jest słuszne – uważa wicenaczelny “Wprost”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tomasz-lis-slusznie-otrzymal-hiene-roku-redaktorzy-naczelni-podzieleni-opinie