Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

27-12-2015, 22:57

Polscy dziennikarze porwani przez Al Kaidę uwolnieni  »

Press
KOZ
27-12-2015

Reporter Marcin Mamoń i operator Tomasz Głowacki zostali uwolnieni z rąk syryjskiej Al-Kaidy. W niedzielę wieczorem obaj wrócili rejsowym lotem ze Stambułu do Warszawy.

Jak przypomina Informacyjna Agencja Radiowa, Marcin Mamoń i Tomasz Głowacki w połowie listopada udali się do Syrii, by zrealizować zdjęcia do niezależnego filmu o samozwańczym Państwie Islamskim. Po przekroczeniu granicy z Turcją zniknęli jednak bez śladu i nie dotarli na umówione miejsce.

Informacja o porwaniu nie została upubliczniona ze względu na bezpieczeństwo Polaków; nieznane też są okoliczności uwolnienia – informuje  IAR.

Według Wyborcza.pl, już przed wylotem z Turcji dziennikarze prosili znajomą o zorganizowanie briefingu na lotnisku w Warszawie. Chcieli opowiedzieć o swoim porwaniu i uwolnieniu. Do briefingu jednak nie doszło.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/51030,Polscy-dziennikarze-porwani-przez-Al-Kaide-uwolnieni

27-12-2015, 22:00

Tomasz Niewiadomski dopłaci milion złotych za “Przekrój”, którego nie wydaje  »

Press
(GK)
27-12-2015

Przekrój

Spółka Gremi Media SA kontrolowana przez Grzegorza Hajdarowicza poinformowała o zawarciu porozumienia z Tomaszem Niewiadomskim w sprawie zmiany ceny sprzedanego dwa lata temu tygodnika “Przekrój”.

Według umowy zawartej w październiku 2013 roku fotograf Tomasz Niewiadomski kupił prawa do wydawania “Przekroju” za 7 mln zł. Z tej kwoty od razu firma Niewiadomskiego przelała 4 mln zł. Pozostała część miała być rozliczona “świadczeniem przez kupującego usług reklamowych lub innych o podobnym charakterze w okresie nie dłuższym niż 5 lat od daty zawarcia umowy na rzecz sprzedających lub ich podmiotów powiązanych”. Problem w tym, że mimo zapowiedzi firma Tomasza Niewiadomskiego do dziś nie wydała żadnego numeru kupionego pisma. Dlatego 22 grudnia br. zawarto porozumienie pomiędzy spółkami Gremi Sukces i Presspublica a firmą Tomek Niewiadomski Fotografia o zmianie ceny sprzedaży z 7 mln zł na 5 mln zł. Brakujący do zamknięcia transakcji milion zł firma Niewiadomskiego dopłaci spółkom Hajdarowicza do końca 2015 roku.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/51029,Tomasz-Niewiadomski-doplaci-milion-zlotych-za-Przekroj_-ktorego-nie-wydaje

26-12-2015, 19:40

Dziennikarz śledczy doby PRL-u. Śledził szynkę i 5800 ton cytrusów  »

Dziennik Zachodni
Tomasz Szymczyk
15-12-2015

Dziś sklepowe półki uginają się od towarów. Kiedyś świąteczne zakupy wyglądały inaczej. W grudniu zawsze informował o tym “Dziennik Zachodni”. Martwiliśmy się o cytrusy, karpia, kiełbasę i choinki.

Zakupy bielizny w Zenicie

To już ostatni dzwonek na świąteczne zakupy, które są, niezależnie od upływającego czasu, nieodłącznym elementem Bożego Narodzenia. Bo są produkty, bez których nie ma wigilijnej kolacji. Większość sklepów i marketów świąteczną szatę przybrała już na początku listopada, gdy do magazynów powędrowały niesprzedane znicze. Nie zawsze było jednak tak, że świąteczne dekoracje i płynące z głośników dźwięki nieśmiertelnego “Last Christmas” towarzyszyły nam tak długo. Jeszcze 20-30 lat temu handlowe przygotowania do świąt wyglądały zupełnie inaczej.

- Wówczas wszelkie świąteczne wystawy w witrynach robiło się znacznie później niż teraz, na kilka dni przed świętami – wspomina Halina Cichoń, która przez wiele lat pracowała w handlu. – Cały sklep był przesiąknięty świąteczną atmosferą, a co najważniejsze – ludzie, pomimo tego, że stali w ogromnych kolejkach, to byli dla siebie mili i sympatyczni – dodaje.

Funkcję dzisiejszych galerii handlowych w latach 80. pełniły domy towarowe. Na początku grudnia 1986 roku “Dziennik Zachodni” odwiedził m.in. katowicki Skarbek, gdzie wielu mieszkańców regionu poszukiwało gwiazdkowych prezentów. Zainteresowaniem cieszyły się zwłaszcza wyroby zagraniczne, czyli te importowane z Węgier, Czechosłowacji i NRD. Jak się okazuje, nowością nie są emitowane dziś w hipermar-ketach kolędy. Już wówczas była tu “zradiofonizowana reklama, informacje handlowe, komunikaty, a także życzenia dla solenizantów przeplatane muzyką”.

Informacji o przedświątecznych problemach w handlu mniej jest w gazetach z lat 70. Jeżeli temat handlu się pojawia, to w aspekcie pozytywnym, bo trudno inaczej nazwać informację o 200 sprzedanych sztukach… gitar klasycznych w sklepie muzycznym przy ul. Warszawskiej w Katowicach. Gwoli ścisłości, z półek znikały też wówczas flety, akordeony i harmonijki ustne…

A choinki? To przecież nieodłączny element Bożego Narodzenia. Już w latach 60., obok tych tradycyjnych, przywożonych z lasu, w sklepach pojawiały się choinki sztuczne. W 1976 r. do samego tylko Sosnowca sprowadzono 5200 sztuk. Trochę mało, jak na prawie 200-tysięczne miasto. W katowickim “Zenicie” sprzedaż sztucznych choinek zaczynała się już we wrześniu.

Świąteczne zakupy sprzed lat i te dzisiejsze wiele różni. Łączy je słowo “kolejka”. Kiedyś klienci stali przed sklepami, gdy “rzucono” do nich jakiś towar. Dzisiejsze kolejki do pięt nie dorastają tamtym, ale swoje w kolejce do kasy odstać trzeba. Dawne i obecne czasy łączy również to, że zakupy prawie zawsze były na celowniku mediów. Jak z innej epoki wyglądają dziś dostępne w internecie materiały “Dziennika Telewizyjnego” z lat 80.

My postanowiliśmy się przyjrzeć świątecznym zakupom na przestrzeni lat na łamach “Dziennika Zachodniego”. Wiele z tych informacji dzisiaj jest abstrakcją. Taka była jednak rzeczywistość. Dla naszych Czytelników z lat 60. czy 80. szczególnie ważne były na przykład informacje o tzw. towarach luksusowych.

7 grudnia 1961 roku w katowickich “Delikatesach” po raz pierwszy w ówczesnym roku pokazały się pomarańcze. Z Grecji. Rodzynków i fig handlowcy spodziewali się dopiero za kilka dni. 15 grudnia 1986 roku na pierwszej stronie DZ pojawiła się informacja, że do portu w Szczecinie bahamska jednostka „Columbia Refeer” dostarczyła 5800 ton cytrusów. “Wyjątkowo dużo będzie w tym roku od lat nieoglądanych u nas w ciągłej sprzedaży cytryn, a także będą pomarańcze i grapefruity” – pisaliśmy.

Dzień później nasi dziennikarze sprawdzali, jak z przedświątecznym handlem radzi sobie katowicka Spółdzielnia Spożywców “Społem”. Efekt? Mieszkańcy stolicy województwa mieli szczęście, gdy trafili na mąkę krupczatkę lub cukier puder. Problem był także z gotowymi słodyczami. “Czekolada na kartkowe przydziały dla dzieci jest tylko w śladowych ilościach, herbatników i ciastek mogłoby być znacznie więcej” – donosił DZ.

Do ciasta przydałaby się kawa, ale pod warunkiem, że uda się ją kupić. W 1961 r. brak kawy był jedną – jak przekazał dyrektor DH Delikatesy – z “trudności przejściowych”, bo… zapasy kawy z magazynów sprzedano za szybko. Kawy w tym sklepie nie było aż do świąt, dlatego tuż przed sylwestrem DZ znów podjął ten temat. Okazało się, że można ją kupić np. w Zagłębiu. “Oznacza to, że niedostatki w zaopatrzeniu sklepów w kawę są czysto lokalne i widocznie wynikają z niezaradności miejscowego handlu” – pisaliśmy.

Świąteczny stół nie mógł i nie może obejść się bez ryby. DZ zawsze na początku grudnia przekazywał informacje na temat pracy Centrali Rybnych.

W 1966 r. śląski rynek wchłonął 1500 ton samego karpia, a do tego 1000 ton śledzi i 1200 ton innych ryb mrożonych. 20 lat później w samych tylko Katowicach karpie sprzedawano w 70 punktach, ale zdarzało się, że na całe miasto przychodziło dziennie tylko 15 beczek. Zapowiadana była jednak dostawa mrożonych karpi z Jugosławii.

W 1986 r. zawierciańskie sklepy dysponowały z kolei 528 tonami wędlin, z czego 95 ton stanowiły wyroby wysokogatunkowe. “Biorąc pod uwagę ilość wydanych biletów towarowych, winno to zabezpieczyć potrzeby” – poinformowano naszego reportera w tamtejszym Urzędzie Miejskim.

W 1980 r. ogromny problem z zakupem wędlin pojawił się w Częstochowie. W ówczesnym województwie częstochowskim z powodu zbyt małej ilości szynek i baleronów nie sprawdził się system kartkowy, dlatego zdecydowano się na sprzedaż wędlin na zasadzie… rejonizacji: “W 90, wyznaczonych jako najbardziej odpowiednie do tego placówkach mięsnych i spożywczych, mogą kupić szynkę, po okazaniu dowodu osobistego, mieszkańcy najbliższych ulic. Aby usprawnić trudną w tych dniach pracę ekspedientek i zapewnić sprawiedliwy rozdział wędlin, dyżurujące w sklepach społeczne komisje, posiadające pełne listy mieszkańców danego rejonu, sprawdzają prawdziwość danych. Każda rodzina może nabyć tylko jedną szynkę lub inną wędzonkę. Jeżeli ktoś nie zdążył sprawdzić, do jakiego sklepu został przydzielony, może to jeszcze uczynić”.

Ech, Bareja by tego nie wymyślił…

DZ z 12 grudnia 1986 r.:

“O informację na temat świątecznego szczytu zakupów pod względem zaopatrzenia i funkcjonowania sklepów zwrócił się do dyrektorów organizacji i przedsiębiorstw rynkowych wojewoda katowicki Tadeusz Wnuk na spotkaniu, które odbyło się wczoraj w Urzędzie Wojewódzkim”.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/9220105,dziennikarz-sledczy-doby-prlu-sledzil-szynke-i-5800-ton-cytrusow,id,t.html

26-12-2015, 14:53

Michał Figurski zapowiada powrót do pracy w Polsat News  »

Press
(JJ)
26-12-2015

W świątecznym programie “Widzi mi się” (Polsat News) wyemitowano wywiad z Michałem Figurskim, prowadzącym ten program do 20 września br., kiedy to po wylewie trafił do szpitala. Figurski zapowiedział w nim, że wróci do pracy.

Michał Figurski

Michał Figurski w wywiadzie wyemitowanym w pierwszy dzień świąt opowiadał, że jego życie wyhamowało. “Świat nagle stanął. Nagle znalazłem się w świecie, gdzie wszystko dzieje się bardzo powoli. Skończyło się tempo, szaleństwo. Dla mnie to gigantyczna lekcja pokory bo jestem człowiekiem potwornie niecierpliwym, ruchliwym, wszystko w moim życiu działo się pod wpływem emocji. Teraz muszę ponieść konsekwencje, a może karę za to wszystko, bo muszę uczyć się niebywałej cierpliwości” – wyznał 42-letni dziennikarz, siedzący na wózku w gabinecie rehabilitacyjnym.

Figurski zapowiedział powrót do pracy w Polsat News.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/51028,Michal-Figurski-zapowiada-powrot-do-pracy-w-Polsat-News

23-12-2015, 10:15

Życzenia świateczne i noworoczne  »

Zarząd Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP w Katowicach
23-12-2015

Drogie Koleżanki i Koledzy, Przyjaciele

Niech nadchodzące święta Bożego Narodzenia

spędzone w gronie najbliższych

przyniosą wszystkim wiele radości, ciepła i optymizmu,

a Nowy Rok 2016 stanie się czasem nadziei

na realizację wielu zamysłów

życzy

Zarząd Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP

w Katowicach

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/9780

23-12-2015, 08:11

Wojna o Nagrodę Kisiela. Wydawca “Wprost”: nastąpił sabotaż  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
23-12-2015

Fundacja im. Stefana Kisielewskiego poinformowała o wyborze trzech laureatów tegorocznej Nagrody Kisiela. Wydawca “Wprost” uważa, że dokonano tego całkowicie bezprawnie, bo to on jest organizatorem Nagrody Kisiela i zapowiada kroki prawne w tej sprawie.

Nagroda Kisiela

Nagroda Kisiela, upamiętniająca Stefana Kisielewskiego, przyznawana jest od 1990 roku osobistościom ze świata polityki, publicystyki i biznesu. W poniedziałek zarząd Fundacji im. Stefana Kisielewskiego poinformował o tegorocznych jej laureatach.

W kategorii “osoba publiczna”  Nagrodę Kisiela przyznano prezesowi Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzejowi Rzeplińskiemu – za “obronę demokratycznego państwa prawa”. W kategorii „publicysta” za “potęgę milczenia” nagrodzony został ks. Adam Boniecki, zaś w kategorii “przedsiębiorca” uhonorowano twórców gry wideo “Wiedźmin”: Adama Kicińskiego i Marcina Iwińskiego (CD Projekt), za – jak uzasadniono – “wielką grę”.

Laureatów wybrała część dotychczasowej Kapituły Nagrody przy wsparciu Fundacji im. Stefana Kisielewskiego, którą założyli Jerzy Kisielewski, Jan Kisielewski, Jan Krzysztof Bielecki, Stefan Bratkowski, Wojciech Trzciński, Wiesław Uchański, Wiesław Walendziak i Tomasz Wołek.

- W latach 1990-91 nagrody przyznawał osobiście Stefan Kisielewski. Po jego śmierci czyni to wyłącznie kapituła, złożona z laureatów kolejnych lat – napisał w komunikacie zarząd Fundacji.

Tymczasem w czerwcu br. “Wprost” wręczył Nagrody Kisiela Ryszardowi Florkowi i Pawłowi Lisickiemu, a o wyróżnieniach decydowali nie tylko członkowie Kapituły, ale też czytelnicy tygodnika. Na stronie internetowej wszyscy zainteresowani mogli głosować na kandydatów, a ich glosy uzupełniły te oddane przez Kapitułę.

Wówczas rodzina Stefana Kisielewskiego i część członków Kapituły Nagrody Kisiela skrytykowała ten sposób wyboru laureatów. – Według nieuzgodnionych wcześniej zasad o wyborze kandydatów współdecydować mieliby czytelnicy, z natury swej anonimowi. Jest to drastyczne naruszenie dobrego obyczaju. Inicjatywę tygodnika “Wprost” uznajemy za akt samozwańczy, nieprawy i z natury rzeczy nieważny – pisali oni w oświadczeniu.

W reakcji na wybór laureatów dokonany w poniedziałek przy wsparciu Fundacji im. Stefana Kisielewskiego  Michał M. Lisiecki, prezes AWR “Wprost”, wydał oświadczenie, w którym napisał, że traktuje te działania “jako całkowicie bezprawne, szczególnie nieetyczne i będące próbą sprzeniewierzenia praw do tytułu “Nagrody Kisiela”.

Zdaniem Lisieckiego, miał miejsce „sabotaż niemający nic wspólnego z poszanowaniem imienia Stefana Kisielewskiego i godzący bezpośrednio w prawa AWR “Wprost”, ponieważ “rzekomy wybór laureatów – odbył się nie tylko za plecami redakcji “Wprost” – ale przede wszystkim za plecami większości członków Kapituły – którą stanowią wszyscy dotychczasowi laureaci nagrody”.

- Niezależne grono osób, które przyznało w dniu wczorajszym Nagrody Kisiela, należy uznać za samozwańcze, niemające poszanowania dla korzeni powstania nagrody, a nawet idei samej Nagrody Kisiela – napisał szef AWR “Wprost”. I przypomniał, że to ta firma posiada „wyłączne prawa ochronne na znak towarowy: Nagrody Kisiela od 1999 roku, a także prawa ochronne do pokrewnych znaków towarowych”.

- Oznacza to, że żaden podmiot lub osoba trzecia nie może legalnie, bez zgody AWR “Wprost” posługiwać się wskazanymi znakami towarowymi w zakresie identycznym lub podobnym – czego na bazie wcześniejszej korespondencji świadomi są wszyscy członkowie kapituły i rodzina Kisielewskich – stwierdził Lisiecki.

Zdaniem Michała M. Lisieckiego, inicjatywę części członków Kapituły „należy uznać za element “gry polityczno-medialnej” stojącej w sprzeczności z ideą samych Nagród Kisiela”. Dlatego zapowiedział on, że “podejmie wszelkie przewidziane kroki prawne celem powstrzymania nielegalnych działań i bezprawnego posługiwania się tytułem “Nagrody Kisiela”.

Przypomnijmy, że w 2007 roku część członków Kapituły Nagrody Kisiela (m.in. prof. Władysław Bartoszewski, Lech Wałęsa, Andrzej Olechowski, Jan Krzysztof Bielecki, Leszek Balcerowicz, Tomasz Lis i Hanna Gronkiewicz-Waltz), sprzeciwiła się, aby patronem medialnym wyróżnienia był tygodnik “Wprost” . W konsekwencji nagrody nie były przyznawane w latach 2007-2009. Przywrócono je po przejęciu “Wprost” przez PMPG Polskie Media.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wojna-o-nagrode-kisiela-wydawca-wprost-nastapil-sabotaz