Wielu dziennikarzy jest przekonanych, że po przyjęciu nowelizacji ustawy medialnej w redakcjach Telewizji Polskiej i Polskiego Radia dojdzie do wielu zmian. “Gazeta Wyborcza”, Renata Kim i Paulina Młynarska zachęciły do solidaryzowania się z niepewnymi przyszłości dziennikarzami mediów publicznych, natomiast Tomasz Terlikowski i Karolina Korwin Piotrowska zasugerowali im, żeby po ewentualnym zwolnieniu spróbowali założyć własne media.
Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji, przyjęta w zeszłym tygodniu przez parlament, czeka na podpis prezydenta. Po wejściu w życie spowoduje natychmiastowe odwołanie obecnych zarządów i rad nadzorczych mediów publicznych oraz da prawo ministrowi skarbu państwa do powołania nowych kierownictw. Będzie obowiązywać przez pół roku.
W czwartek rezygnacje, przyjęte przez prezesa Telewizji Polskiej, złożyli dyrektorzy TVP1, TVP2, TVP Kultura, Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i kadr TVP. Beata Tadla i Diana Rudnik w “Wiadomościach” zasugerowały, że są niepewne, czy dalej będą pracować w redakcji programu, a w niedzielę w TVP Info Krzysztof Ziemiec stwierdził, że obserwował wcześniej takie roszady wywoływane zmianami politycznymi.

Renata Kim
W sobotę o solidarność z dziennikarzami mediów publicznych zaapelowała Renata Kim, szefowa działu Społeczeństwo w “Newsweek Polska”. – Drodzy dziennikarze i nie tylko, czy nie uważacie, że powinniśmy zaprotestować jakoś przeciwko PiSowskiej rewolucji w publicznych mediach? Wesprzeć naszych kolegów? Są w fatalnej sytuacji, boją się zwolnień. Ale też tego, że nowe władze zniszczą to wszystko, na co pracowali latami. Zastanówmy się wspólnie, co możemy zrobić – napisała na Facebooku. – A ja uważam Renato, że sami dziennikarze publicznych mediów powinny przestać pozwalać pomiatać sobą i powinni byli zrobić to już dawno. Teraz jest ostatni moment np. na strajk. Potem znowu się przyzwyczają – jak zawsze się przyzwyczajają – odpowiedziała Ewa Wanat, zwolniona we wrześniu ub.r. z funkcji redaktor naczelnej Polskiego Radia RDC.
- I znowu nie tylko: co myślicie o proteście przed siedzibą TVP na Woronicza? 9 stycznia? – zasugerowała Renata Kim. – I pamiętajmy o Polskim Radiu! O wszystkich programach – zaznaczyła.

Paulina Młynarska
Paulina Młynarska, dziennikarka związana m.in. z Grupą TVN, w piątek w felietonie na Onecie zapytała w tytule: “Czas na bojkot mediów publicznych?” oraz przypomniała, jak środowisko dziennikarskie podzieliło się po wprowadzeniu stanu wojennego: niektórzy chcieli dalej pracować, a inni zrezygnowali lub zostali negatywnie zweryfikowani. Ponadto państwowe media były bojkotowane przez odbiorców. – Czy w dzisiejszych warunkach, kiedy nie ma w Polsce, nad czym ubolewam, związków zawodowych twórców i dziennikarzy audiowizualnych, nowy bojkot jest możliwy? Najbliższe dni pokażą odpowiedź na to pytanie. Mam nadzieję, że moje środowisko wykaże się solidarnością wobec kolegów i koleżanek z TVP i Polskiego Radia – stwierdziła Młynarska. Zadeklarowała też, że nie będzie przyjmowała zaproszeń do programów w publicznych mediach.
Część dziennikarzy zwróciła jednak uwagę, że takich gestów solidarności całego środowiska z niesłusznie zwalnianymi dziennikarzami nie było w ostatnich latach, kiedy np. z funkcji dyrektora radiowej Trójki zwolniono Krzysztofa Skowrońskiego, a za zwolnionym redaktorem naczelnym “Uważam Rze” Pawłem Lisickim odeszli prawie wszyscy dziennikarze tygodnika (część stworzyła “Do Rzeczy”, inni przeszli do “W Sieci”). – Gdzieście byli obrońcy wolności mediów wcześniej? O np. wtedy gdy red. Lis mówił “gdybyście mieli jaja dawno byście z pracy zrezygnowali!”. Te słowa padły gdy po spotkaniu Hajdarowicza z rzecznikiem rządu Tuska zaczęto czystkę w “Rzepie” i “Uważam Rze”. A to przecież tylko jeden z wielu przykładów – napisał na facebokowym profilu Renaty Kim Tomasz Rożek z “Gościa Niedzielnego”. – A jakie to ma znaczenie teraz? Kiedy PiS naprawdę chce na rympał przejąć media? Naprawdę nie widzisz problemu? – zapytała go dziennikarka “Newsweeka”. – Problemów widzę sporo, jednym z nich jest wiarygodność protestujących. Gdyby protestowali kiedyś i dzisiaj nie powiedziałbym słowa. Skoro otworzyły im się oczy dopiero teraz nie podejrzewam że są ślepi. Jest gorzej, widzą tylko na jedno oko. I to jest problem. Jeden z wielu. A tak przy okazji, pamiętasz nowelizację ustawy medialnej z czerwca 2010 roku? Wtedy PO też zmieniła zasady powoływania rad nadzorczych po to by mieć kontrolę. Protestowałaś? Protestowałaś jak usidlano “Rzepę”? – wyliczył Tomasz Rożek.
Redaktor naczelny Telewizji Republika Tomasz Terlikowski w komentarzu na Fronda.pl zauważył, że dziennikarzom konserwatywnym, po tym jak stracili pracę w tzw. mediach mainstreamowych, udało się uruchomić własne pisma i stacje, więc ci, którzy mogą zostać zwolnieni w najbliższym czasie, powinni postąpić podobnie. – Dziennikarze tych mediów, tak jak ich koledzy i koleżanki z prawej strony, których wyrzucano (a tu na razie nic takiego się nie stało, zmienione zostało tylko prawo), gdy władzę przejmowała PO z PSL-em do spółki, mogą zacząć tworzyć własne media, tak jak stworzyliśmy w szerokiej grupie Telewizję Republika, jak wyrzuceni z “Uważam Rze” stworzyli “Do Rzeczy”, jak wyrzucony z Trójki Krzysztof Skowroński stworzył Radio Wnet, jak bracia Karnowscy wraz z ludźmi, których wyrzucono z TVP, a później z “Uważam Rze”, utworzyli wPolityce i “w Sieci”. Jak wcześniej udało się stworzyć niemal z niczego portal Fronda.pl. – wyliczył Terlikowski.
- Tak więc drodzy protestujący zamiast kurczowo trzymać się stołków pokażcie, że też potraficie zrobić coś własnego. Nie za kasę publiczną, i nie za kasę z Niemiec, ale za własną, ewentualnie pochodzącą z polskiego kapitału – zasugerował szef TV Republiki. – Jeśli Wam się uda, to nie tylko nikt już nie będzie mógł was ruszyć, ale co więcej zbudujecie bardziej pluralistyczny rynek medialny i pokażecie, że jesteście w stanie samodzielnie, często w realnej biedzie, zbudować silne, konkurencyjne media – dodał.
Podobną opinię w felietonie na Onecie wyraziła Karolina Korwin Piotrowska. Przypomniała, że w prasie drukowanej już parę lat wcześniej wskutek kryzysu ekonomicznego dziennikarzom zaczęło wieść się gorzej: niektórych zwalniano, wielu mocno obniżano wynagrodzenia. Dlatego musieli szukać nowych pomysłów na pracę zawodową. Jednocześnie zwróciła uwagę, jak łatwo można obecnie twórczo zaistnieć w internecie, co dowodzą chociażby blogerzy i youtuberzy.
- W telewizji państwowej robiłam “Filmidło” i pamiętam ten dyskomfort i strach związany z tym, że kiedy zmieniał się szef anteny, oczywiście zawsze z nadania politycznego, wszyscy trzęśli się jak osiki, że ich wywalą. Mnie też w końcu wywalili i dziękuję za to Bogu, bo pewnie gryzłabym teraz ze strachu o swój byt korytarze w TVP – wspominała Korwin Piotrowska. – Przyszła nowa głodna jakiegokolwiek sukcesu miotła, może nie podoba się ona politycznie i w przejmowaniu władzy ma grację niewidomego słonia w składzie porcelany, ale może zamiast protestować, bo nie robiliście, poza małymi wyjątkami, wybitnych dzieł, szukać roboty gdzie indziej? Usiąść i zamiast puszczać hymn Europy zastanowić się, jak się robi internetowe radio, jak się robi blogi, felietony do netu, jak stawia się portal i szuka dla niego inwestora? Bo nikt pieniędzy nie przyniesie w walizeczce, tylko trzeba ruszyć tyłek i je znaleźć? – zasugerowała publicystka.
Pisząc o puszczaniu hymnu, nawiązała do akcji dyrektora radiowej Jedynki Kamila Dąbrowy, który w geście niezgody na nowelizację ustawy medialnej nakazał od piątku emitować co godzinę na przemian hymny Polski i Unii Europejskiej. Nie zgadza się tym biuro programowe Polskiego Radia, a niektórzy dziennikarze krytykują akcję, zaznaczając, że nie uzgadniano jej z nimi.