Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

05-01-2016, 11:10

Kamil Dąbrowa tłumaczy słuchaczom Jedynki akcję z hymnami  »

Press
(KOZ)
05-01-2016

Protest Programu I Polskiego Radia przeciwko nowelizacji ustawy medialnej podzielił zespół Jedynki. Grupa dziennikarzy wystąpiła przeciwko dyrektorowi Kamilowi Dąbrowie do Komisji Etyki Polskiego Radia. Do akcji Programu I nie przyłączyły się inne stacje publicznego radia. Dziś dyrektor Dąbrowa tłumaczy słuchaczom dlaczego stacja gra hymn co godzinę i dlaczego o północy zamiast “Mazurka Dąbrowskiego” jest piosenka z kabaretu.

Kamil Dąbrowa

Jedynka od 1 stycznia br. o każdej pełnej godzinie gra „”Mazurka Dąbrowskiego” na zmianę z hymnem Unii Europejskiej, czyli ”Odą do radości” Ludwiga van Beethovena. – Chcemy zwrócić uwagę opinii publicznej, słuchaczy, ale również pana prezydenta, w którego rękach teraz jest ustawa, na to, co się stanie z mediami publicznymi, jeśli nowelizacja ustawy w obecnym kształcie zostanie podpisana – mówi Kamil Dąbrowa.

Wątpliwości w sprawie grania hymnu przedstawił Paweł Kwieciński, dyrektor biura programowego i rozwoju korporacyjnego Polskiego Radia (wcześniej Kwieciński był m.in. wicedyrektorem Jedynki, kiedy anteną kierował Marcin Wolski, a prezesem – Krzysztof Czabański). “Naruszenie dobra, jakim jest symbol państwowy, nie mieści się w określonych ramach uzasadnionej krytyki” – stwierdził. Jego zdaniem akcja Jedynki ”nie mieści się w założeniach polityki programowej Polskiego Radia, zgodnie z którymi relacjonowanie debaty publicznej opiera się na równym dystansie do wszystkich jej uczestników”.

– Dyrektor Kwieciński zastanawia się nad tym, czy “Mazurek Dąbrowskiego” może być wykorzystywany w akcji protestacyjnej. Też miałbym takie wątpliwości, ale to nie jest akcja protestacyjna. Tak określają ją media i mają do tego prawo – mówi Kamil Dąbrowa. Jednocześnie zaznacza: – Hymn nie jest wykorzystywany jako krytyka czegokolwiek czy kogokolwiek.

Kamil Dąbrowa przypomina, że Program I grał dotychczas “Mazurka Dąbrowskiego” o północy. – I nikomu nie przeszkadzał. A granie go częściej w mediach, które w przyszłości – nie wiem, czy tak się stanie – mają być mediami narodowymi – nie powinno nikogo irytować – stwierdza.

Dyrektor Dąbrowa o swoim pomyśle z hymnami poinformował Henryka Cicheckiego, członka zarządu Polskiego Radia. – Wiedziałem o akcji i wyraziłem swoje obiekcje. Pozostawiłem wolną rękę dyrektorowi Dąbrowie, bo to on odpowiada za program – mówił “Presserwisowi” Cichecki.

Dziennikarze Jedynki są podzieleni. Części nie podoba się, że dyrektor Dąbrowa nie konsultował akcji z całym zespołem (poinformował o niej szefów redakcji w sylwestra). List otwarty napisała dziennikarka Jedynki Małgorzata Raducha, która stwierdziła, że czuje się ”jak mięso armatnie wykorzystane w bratobójczej walce”. Granie hymnów poparł natomiast inny dziennikarz Programu I Przemysław Szubartowicz. ”Ja wykonuję swoją pracę rzetelnie i spokojnie, a hymn mi w tym nie przeszkadza” – napisał na Twitterze.

Grupa pracowników Jedynki przeciwko akcji zaprotestowała do Komisji Etyki Polskiego Radia. Dziennikarka Programu I Magdalena Mikołajczuk, inicjatorka protestu do tego gremium, nie chce ujawnić treści listu. – To jest pismo, które zostało wysłane do Komisji Etyki Polskiego Radia. Nie będę mówić, co w nim jest – mówi Mikołajczuk. Nie podaje, ile osób się pod nim podpisało.

Magdalena Mikołajczuk treść pisma odczytała na wczorajszym zebraniu zespołu Jedynki, na którym pojawiło się 71 osób. – Ten list to skandaliczny brak lojalności względem kierownictwa anteny. Zamiast pisać listy do Komisji Etyki lepiej przyjść na kolegium i przegadać temat w gronie ludzi tworzących program – komentuje Michał Niewiadomski, kierownik redakcji aktualności w Jedynce.

Dziś Kamil Dąbrowa bierze udział w audycji “Głos za głos”, nadawanej między godz. 10 a 11 w ramach pasma “Cztery pory roku” w Programie I. Tematem dyskusji ze słuchaczami jest właśnie protest Jedynki.

Program I rozesłał wczoraj list otwarty pracowników i współpracowników anteny, którzy przypominają, że w Polsce nie udało się zbudować demokratycznego systemu mediów publicznych wolnego od wpływu partii politycznych. ”Obecna sytuacja, która polega na kolejnej próbie ich upaństwowienia przez partię rządzącą, jest tego skutkiem” – uważają i domagają się wpływu na media publiczne. ”Przyszła pora zapytać dziennikarzy, jak powinny wyglądać media publiczne” – piszą.

Do akcji polegającej na graniu hymnów nie przyłączył się ani Program III, ani Program IV Polskiego Radia. – Nie dziwimy się protestowi Jedynki, ponieważ dziennikarze radia publicznego mają święte prawo czuć się dotknięci tym, co od kilku dni o ich pracy wygadują politycy. Natomiast w Trójce przyjęliśmy od dawna taką zasadę, że używanie anteny do protestu jest ostatecznością – komentuje Magda Jethon, dyrektor radiowej Trójki. Kierująca Czwórką Iwona Kostka-Kwiatkowska stwierdza natomiast: – Na antenie radiowej Czwórki ani tej, ani żadnej podobnej akcji nie będzie, gdyż przyświeca nam zasada całkowitej apolityczności.

Jednocześnie trwa giełda nazwisk osób, które miałyby pokierować Polskim Radiem. Wśród dziennikarzy Polskiego Radia wymieniani są: Barbara Stanisławczyk (była redaktor naczelna ”Sukcesu”), Wojciech Poczachowski (kojarzony z PiS, członek zarządu Polskiego Radia od listopada 2009 roku do sierpnia 2011 roku) czy Krzysztof Skowroński (prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich). – Dziennikarskich plotek nie komentuję – ucina Stanisławczyk. Skowroński w grudniu ub.r. mówił ”Presserwisowi”: ”Nikt ze mną nie rozmawiał, nikt mi tego nie proponował. A jak ktoś ze mną porozmawia i zaproponuje, to zobaczymy”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/radio/pokaz/51085,Kamil-Dabrowa-tlumaczy-sluchaczom-Jedynki-akcje-z-hymnami

05-01-2016, 09:53

Nowa ustawa medialna: pięć osób w Radzie Mediów Narodowych, przez trzy miesiące weryfikacja pracowników  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
05-01-2016

Według projektu ustawy o mediach narodowych Telewizja Polska, Polskie Radio, PAP i państwowe rozgłośnie radiowe będą działać jako państwowe osoby prawne kierowane przez dyrektorów, których wybierze 5-osobowa Rada Mediów Narodowych. Po trzech miesiącach od wejściu ustawy wygasną umowy o pracę wszystkich zatrudnionych, chyba że nowi szefowie je przedłużą.

Projekt ustawy o mediach narodowych został przygotowany przez posłów PiS pod kierownictwem Krzysztofa Czabańskiego, rządowego pełnomocnika ds. reformy mediów publicznych. Dotyczy mediów określanych obecnie jako państwowe, czyli Telewizji Polskiej, Polskiego Radia, Państwowej Agencji Prasowej oraz 17 państwowych rozgłośni regionalnych.

Według projektu wszystkie te firmy zmienią status prawny: ze spółek prawa handlowego na państwowe osoby prawne. Każdą będzie kierować dyrektor pełniący jednocześnie funkcję redaktora naczelnego. Z dniem wejścia w życie aktu wygasną kadencje dotychczasowych zarządów i rad nadzorczych.

Te zarządy i rady nadzorcze najprawdopodobniej zostaną dopiero powołane przez ministra skarbu państwa – stanowi o tym przyjęta w zeszłym tygodniu przez parlament nowelizacja obecnej ustawy o radiofonii i telewizji, którą musi jeszcze podpisać prezydent. Przy czym nowelizacja będzie obowiązywać tylko do końca czerwca br.

Do czasu powołania przez Radę Mediów Narodowych nowych dyrektorów mediami będą kierować dotychczasowi prezesi lub osoby wskazane przez przewodniczącego Rady.

Ponadto po trzech miesiącach od wejścia w życie ustawy wygasną umowy o pracę wszystkich osób zatrudnionych w mediach narodowych, chyba że zostaną w tym czasie przedłużone. Ma to dać dyrektorom możliwość, żeby ocenili “zasadność utrzymania dotychczasowych stanowisk pracy i przydatność osób je zajmujących”.

Według projektu nowej ustawy działalność mediów narodowych będzie nadzorować Rada Mediów Narodowych złożona z pięciu członków: po dwóch powołają Sejm i prezydent, a jednego – Senat, natomiast przewodniczącego wyznaczy marszałek Sejmu. Kadencja każdego członka będzie trwać sześć lat, na kolejną będzie mógł zostać powołany po minimum trzech latach od zakończenia poprzedniej.

Rada zajmie się m.in. określeniem statutów mediów narodowych i zasad wynagradzania dyrektorów, ich zastępców i innych pracowników na kierowniczych stanowiskach, rozpatrywaniem skarg na działalność mediów narodowych oraz zarządzaniem Funduszem Mediów Narodowych. Natomiast przewodniczący Rady będzie powoływał i odwoływał dyrektorów i ich zastępców oraz kierowników oddziałów terenowych TVP.

Ponadto Rada przy wszystkich mediach narodowych powoła społeczne rady programowe, które mają proponować szefostwom mediów działania związane z realizacją misji publicznej. Rady programowe będą liczyć od 9 do 15 członków, których Rada Mediów Narodowych będzie powoływać na trzyletnie kadencje kandydatów zgłaszanych przez m.in. stowarzyszenia twórcze, organizacje pożytku publicznego, związki zawodowe, organizacje pracodawców, Kościół katolicki oraz inne kościoły i związki wyznaniowe.

Co roku do końca marca Rada będzie przedstawiała Sejmowi, Senatowi i prezydentowi sprawozdanie ze swojej działalności.

Dyrektorzy mediów narodowych będą przygotowywać roczne plany programowo-finansowe kilkuletnie plany realizacji misji publicznej, których projekty będą wcześniej oceniane przez społeczną radę programową i podawane do wiadomości publicznej, a następnie zatwierdzane przez Radę Mediów Narodowych. Dyrektorzy będą też przedstawiać Radzie i radom programowym sprawozdania finansowe i z realizacji misji.

Przychody mediów narodowych będą pochodzić z kilku źródeł: Funduszu Mediów Narodowych (nie będzie z niego korzystać PAP), refundacji kosztów audycji tworzonych na podstawie umowy z ministrami, obrotu prawami do audycji, opłat za serwis informacyjny i dotacji z budżetu państwa, a także reklam i działalności gospodarczej (na nią będzie potrzebna zgoda Rady Mediów Narodowych).

Według projektu z Funduszu Mediów Narodowych będzie finansowana “realizacji misji publicznej instytucji narodowej radiofonii i telewizji”. Ze środków Funduszu będą też pokrywane koszty działania Rady Mediów Narodowych. Fundusz będą zasilać przede wszystkim środki z abonamentu radiowo-telewizyjnego. Zgodnie z projektem premier na wniosek ministra kultury powoła międzyresortowy zespół, którego zadaniem będzie opracowanie “nowoczesnej koncepcji finansowania mediów narodowych”. Zespół będzie miał na to czas do 31 maja br.

Jaka będzie misja programowa mediów narodowych? – Kultywowanie tradycji narodowych oraz wartości patriotycznych i humanistycznych, przyczynianie się do zaspokajania duchowych potrzeb słuchaczy i widzów, rozbudzanie i zaspokajanie ich wszechstronnych zainteresowań, upowszechnianie dorobku polskiej i światowej nauki i twórczości artystycznej, popularyzowanie różnych form obywatelskiej aktywności, ułatwianie dostępu do obiektywnej informacji oraz tworzenie warunków pluralistycznej debaty o sprawach publicznych – przez oferowanie społeczeństwu i jego poszczególnym częściom zróżnicowanych programów i innych usług w zakresie informacji, publicystyki, kultury, edukacji, sportu i rozrywki z zachowaniem bezstronności, pluralizmu, niezależności i wysokiej jakości – czytamy w projekcie ustawy. Media mają też respektować “chrześcijański system wartości, przyjmując za podstawę uniwersalne zasady etyki”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/nowa-ustawa-medialna-piec-osob-w-radzie-mediow-narodowych-przez-trzy-miesiace-weryfikacja-pracownikow

05-01-2016, 09:50

Śledztwo ws. zabójstwa Jarosława Ziętary umorzone, bo świadkowie zmienili zeznania  »

Press
(JJ)
05-01-2016

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie umorzyła śledztwo ws. uprowadzenia i zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary z powodu wycofania się świadków z wcześniejszych zeznań – poinformował w poniedziałek prokurator Piotr Kosmaty.

Legitymacja dziennikarska Jarosława Ziętary

Prokurator Kosmaty zaznacza, że “główni świadkowie, na podstawie których sformułowano zarzuty, zaczęli diametralnie zmieniać swoje zeznania”. “Przy ocenie całokształtu materiału dowodowego doprowadziło to do podważenia wiarygodności i umorzenia postępowania” – powiedział PAP Kosmaty. Podkreślił, że nie oznacza to zakwestionowania “uprowadzenia, przetrzymywania i zamordowania Jarosława Ziętary”, a podstawą umorzenia jest jedynie “niewykrycie sprawcy”. Kosmaty uważa, że umorzenie ws. uprowadzenia i zabójstwa nie będzie miało wpływu na toczący się przed Sądem Okręgowym w Poznaniu proces byłego senatora Aleksandra Gawronika, oskarżonego o podżeganie do zabójstwa dziennikarza. Podkreślał, że w sprawie podżegania do zabójstwa “zeznania złożyły całkiem inne osoby”.

Podobnego zdania jest Krzysztof M. Kaźmierczak dziennikarz “Głosu Wielkopolskiego”, przedstawiciel Komitetu Społecznego “Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”. – Do zastraszenia kluczowych świadków doszło już przed rokiem. Od tamtego czasu umorzenie wątku realizacji zabójstwa Jarosława Ziętary było właściwie kwestią czasu. Dalsze starania śledczych niewiele mogły dać, o czym pisaliśmy już wcześniej w książce “Sprawa Ziętary” – mówi “Presserwisowi” Kaźmierczak. Jego zdaniem “ta porażka prokuratury ma jednak dobrą stronę, bo w śledztwie bezsprzecznie wykazano, że do porwania i morderstwa doszło i nie będzie się dalej mówić o Ziętarze jako o zaginionym, tylko o ofierze zbrodni”. – Mam nadzieję, że jak zapewnia prokuratura, nie jest zagrożony drugi wątek sprawy, w którym o zlecenie zabójstwa oskarżono Aleksandra G. – mówi Krzysztof M. Kaźmierczak.

Symboliczna nagrobek Jarosława Ziętary

“Gazeta Wyborcza” podaje, że do świadków umorzonego śledztwa ws. zabójstwa dotarli ludzie związani z podejrzanymi (byli nimi ochroniarze Elektromisu Mirosława R. pseudonim “Ryba” i Dariusza L. pseudonim “Lala”). Po zmianie zeznań pierwszy ze świadków zrezygnował z ochrony policji i oświadczył, że zamierza opuścić Polskę. Wcześniej zeznawał, że widział, jak ochroniarze porywają dziennikarza i wciągają go do auta. Później jednak zmienił zdanie. Jego pierwszej wersji nie potwierdził też drugi świadek incognito.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/51084,Sledztwo-ws_-zabojstwa-Jaroslawa-Zietary-umorzone_-bo-swiadkowie-zmienili-zeznania

05-01-2016, 07:57

Setna rocznica urodzin Wilhelma Szewczyka  »

Dziennik Zachodni
Teresa Semik
05-01-2016

Dziś mija setna rocznica urodzin Wilhelma Szewczyka, poety, prozaika, śląskiego polityka i działacza społecznego.

Wilhelm Szewczyk

Przez wiele lat Wilhelm Szewczyk był także felietonistą Dziennika Zachodniego. Co tydzień, w piątkowych wydaniach gazety ukazywały się jego teksty pod wspólnym tytułem: “Z mojego raptularza”, a poruszały sprawy Śląska i jego wybitnych mieszkańców.

Wilhelm Szewczyk był postacią niezwykłą, wręcz legendą życia kulturalnego Śląska, animatorem życia literackiego. Pracował w Radiu Katowice, był naczelnym “Odry”, a potem “Poglądów”. Napisał ponad 50 książek, w tym poemat “Hanys”, którym zadebiutował jeszcze przed wojną, a następnie “Posągi”, “Czarne słońce”, “Ptaki, ptakom”.

Był też wybitnym znawcą literatury i kultury niemieckiej. Równie imponujący był jego temperament towarzyski, a z uciechami życia się nie ukrywał. Lubił cygara, piwo i golonkę.

W młodych latach mieszkał w familoku w Czerwionce i codziennie z okna oglądał kopalnię “Dębieńsko”, gdzie górnikiem był jego ojciec, powstaniec śląski. Ten śląski pejzaż ciągle przewijał się w jego twórczości. Nie przepracował w “Dębieńsku” ani jednej dniówki, ale jak pisał potem w “Mojej kopalni”, zapamiętał “wszystkie jej głębie, dudnienia, syki i jęki”.

Służba w Wehrmachcie to był jego wielki kompleks i bolesna rana. Nigdy do tej przyszłości nie wracał. Dopiero niedawno odnaleziono w katowickim archiwum listy, jakie pisał w czasie wojny do gauleitera Fritza Brachta, gdy przyznano mu trzecią grupę folkslisty: “Przyznaję z ręką na sercu, że nie ma dla mnie, jako Polaka, miejsca na Niemieckiej Liście Narodowej”. Zmarł 25 lat temu 8 czerwca w Katowicach.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/9255870,setna-rocznica-urodzin-wilhelma-szewczyka,id,t.html

05-01-2016, 07:48

Czabański: jeśli ograniczymy reklamy w mediach publicznych, nadawcy prywatni zapłacą im za swoją nadwyżkę  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
05-01-2016

Wiceminister kultury Krzysztof Czabański przyznał, że przyjęta w ubiegłym tygodniu nowelizacja ustawy medialnej jest sprzeczna ze słowami Lecha Kaczyńskiego na temat mediów publicznych, ale zaznaczył, że to jedynie “krok tymczasowy”. “Duża” reforma nie zlikwiduje reklam, ale wprowadzi składkę audiowizualną. Opłaty od nadawców prywatnych na rzecz publicznych mogą pojawić się, tylko jeśli w tych drugich ograniczona zostanie emisja reklam.

Krzysztof Czabański

Prowadząca poranną audycję “Gość Radia ZET” Monika Olejnik rozmawiała wczoraj z wiceministrem kultury Krzysztofem Czabańskim na temat reformy w mediach publicznych. Dziennikarka przypomniała posłowi PiS słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 2008 roku, który krytykował nowelizację ustawy medialnej przygotowaną przez Platformę Obywatelską. W tamtym projekcie zarządy również były powoływane przez ministra skarbu. – Jeżeli my wracamy do struktur, w ramach których rząd mianuje szefa telewizji i to ma być odpolitycznienie mediów publicznych, to (…)można dosłownie wszystko. Można pokazywać czarną ścianę i mówić, że jest biała – mówił wtedy Lech Kaczyński. PO wycofała się wówczas z krytykowanego rozwiązania.

- Słusznie się przeciwstawił, to jest tymczasowo. My robimy krok tymczasowy po to żeby doprowadzić do przekształcenia mediów, gdzie nie będzie rząd powoływał – wyjaśniał Krzysztof Czabański. – Musimy zmienić kierownictwa mediów publicznych po to żeby je po pierwsze obejrzeć, po drugie żeby razem z nimi współpracować przy tym wielkim przekształceniu. Te kierownictwa pokazały w ostatnich tygodniach, że absolutnie nie chcą współpracować – dodał.

Pełnomocnik rządu ds. reformy mediów publicznych podtrzymał wolę wprowadzenia powszechnej składki audiowizualnej, ponieważ abonament radiowo-telewizyjny w obecnej formie płaci niecałe 8 procent obywateli. Zmiana finansowania mediów publicznych nie wycofa jednak całkowicie reklam z anten. Czabański zaznaczył, że być może z czasem zostanie ograniczony czas ich emisji.

- Być może z czasem pójdziemy trochę drogą ograniczania czasu reklam, za pewną rekompensatę finansową z obrotów reklam, z tego że się reklamy powiększą dla mediów prywatnych – stwierdził. – Nie tylko składka audiowizualna może być źródłem dochodów dla mediów publicznych, są również inne formy tego dochodu przewidziane i być może pójdziemy na ograniczanie czasu, ale na pewno w tej chwili będzie taki sam czas obowiązywał, jak w dotychczasowej ustawie, może bardziej rygorystycznie, wręcz rygorystycznie będziemy przestrzegać tego żeby nie tworzono sztucznych przerw w programach po to żeby puszczać reklamy, bo jak pani wie taka falandyzacja prawa następuje – wyjaśnił.

W ostatnich dniach unijny komisarz Günther Oettinger skrytykował wprowadzane w mediach publicznych zmiany i ostrzegł, że UE może uruchomić “kontrolę mechanizmu państwa prawa i postawić Polskę pod nadzorem”. Wcześniej przeciwko wprowadzanej nowelizacji ustawy medialnej protestowały europejskie organizacje, m.in. Europejska Unia Nadawców.

- No trochę późno protestują, bo mieli wiele lat na to żeby zobaczyć, że media publiczne w Polsce są niszczone i są w bardzo złej sytuacji – odniósł się do krytyki i podkreślił, że Donald Tusk już w 2007 roku wezwał do niepłacenia abonamentu i stwierdził, że media publiczne powinny zostać zlikwidowane albo mocno osłabione. Czabański – wtedy jako prezes Polskiego Radia – napisał list otwarty, w którym chciał postawić Tuska przed Trybunałem Stanu za “zniszczenie mediów publicznych”.

Ustawa o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji czeka na podpis prezydenta Andrzeja Dudy. Po tym jak zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw kadencje obecnych zarządów TVP i Polskiego Radia zostaną wygaszone, a nowych prezesów wskaże minister Skarbu Państwa. Mają nimi być Jacek Kurski (TVP) i Barbara Stanisławczyk (Polskie Radio).

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/czabanski-jesli-ograniczymy-reklamy-w-mediach-publicznych-nadawcy-prywatni-zaplaca-im-za-swoja-nadwyzke

05-01-2016, 06:56

Wicedyrektorzy przejęli zarządzanie głównymi kanałami TVP  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
05-01-2016

Po rezygnacji dyrektorów czołowych anten Telewizji Polskiej kierowanie nimi przejęli wicedyrektorzy. Natomiast kierownictwo nad Telewizyjną Agencją Informacyjną sprawuje teraz sekretarz programowa TVP Info. Nowi szefowie kanałów pojawić się mają po zmianie zarządu TVP.

Obowiązki dyrektora TVP1 pełni obecnie Andrzej Rychcik, wiceszef anteny od 2011 roku. Kierowanie TVP2 przejęła Ewa Latkowska, wieloletnia wicedyrektor Dwójki ds. finansowych, a TVP Kultura – wicedyrektor Marzena Adamczyk.

Z kolei obowiązki dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, odpowiedzialnej za wszystkie programy informacyjne Telewizji Polskiej, sprawuje teraz Beata Jakoniuk-Wojcieszak, od 2010 roku sekretarz programowa TVP Info. Była ona też szefem tej stacji w latach 2007-2008, gdy powstała ona z przekształcenia TVP3.

Dyrektor TVP1 Piotr Radziszewski, dyrektor TVP2 Jerzy Kapuściński, dyrektor TVP Kultura Katarzyna Janowska, dyrektor TAI Tomasz Sygut i dyrektor biura zarządzania zasobami ludzkimi Ewa Ger swoje wypowiedzenia złożyli 31 grudnia ub.r., uznając, że nie widzą możliwości współpracy z nowymi władzami TVP. Była to wspólnie uzgodniona przez nich decyzja, a prezes TVP Janusz Daszczyński przyjął wszystkie rezygnacje.

Nowi dyrektorzy TVP1, TVP2, TVP Kultura i TAI powinni zostać powołani, gdy zmieni się zarząd Telewizji Polskiej, co zakłada uchwalona przez PiS mała nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji. Nowy zarząd i radę nadzorczą TVP wybierze bezpośrednio minister skarbu – nieoficjalnie mówi się, że spółką pokieruje Jacek Kurski, zaś szefową TAI będzie Marzena Paczuska. Ustawa czeka jeszcze na podpis prezydenta, wejdzie w życie zaraz po publikacji w Dzienniku Ustaw.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wicedyrektorzy-przejeli-zarzadzanie-glownymi-kanalami-tvp