Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

28-05-2016, 09:12

Bursztynowy Motyl dla Tadeusza Biedzkiego  »

Dziennik Zachodni
28-05-2016

Tadeusz Biedzki, został nagrodzony najważniejszą polską nagrodą w dziedzinie literatury podróżniczej, czyli Bursztynowym Motylem im. Arkadego Fiedlera. Honoruje się nią corocznie autora najlepszej polskiej książki o tematyce podróżniczej.

Tadeusz Biedzki

Jury Konkursu im. Arkadego Fiedlera, obradujące w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu, spośród ponad 60 pozycji doceniło walory i uznało za najlepszą książkę o tematyce podróżniczej 2015 r. W piekle eboli Tadeusza Biedzkiego. Ta fascynująca relacja z dramatycznych wydarzeń w Afryce Zachodniej podczas panującej tam epidemii eboli, podana bez retuszu i politycznej poprawności, jest wciąż jedyną w świecie książką o tym kontynencie walczącym ze śmiertelnym wirusem.

Uroczyste wręczenie nagrody odbędzie się w najbliższy poniedziałek, 30 maja br. o godz. 12.00, w Muzeum-Pracowni Literackiej Arkadego Fiedlera w Puszczykowie (ul. Słowackiego 1, tel. 601 688 196, 61 8133-190, 61 8133-794) k. Poznania.

Z Tadeuszem Biedzkim można w najbliższym czasie spotkać się i porozmawiać osobiście w następujących dniach i miejscach:

* 30 maja (poniedziałek) przed lub po wręczeniu nagrody w Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie

* 30 maja przed lub po spotkaniu z czytelnikami w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu (godz. 18.000)

* w innych terminach w Katowicach lub Warszawie po wcześniejszym umówieniu się pod nr tel. 601 413 342.

W piekle eboli

Autor jedzie do sparaliżowanej przez ebolę Afryki i śledzi losy ludzi w czasach zarazy. Uczestniczy w krwawej ofierze, przedziera się przez lasy namorzynowe i dżunglę, spotyka Polaka z kopalni diamentów, zostaje przemytnikiem, słucha opowieści o zabijaniu dzieci, a w głębi dżungli o czarach, duchach i zombie. W prezencie otrzymuje żonę wodza, częstują go pieczenią z małpy i nietoperza, ssaków-nosicieli wirusa eboli. Widzi męczarnie konających, rozpacz i obojętność wobec śmierci. Wybitny znawca Afryki pokazuje ją prawdziwą, bez retuszu i politycznej poprawności. Trudno oderwać się od książki, która jest i podróżnicza, i sensacyjna równocześnie, bo do Gwinei, Sierra Leone i Liberii autor dostaje się przez zieloną granicę i jest tam świadkiem zdumiewających wydarzeń.

O Autorze

Tadeusz Biedzki – pisarz, podróżnik i przedsiębiorca. Od dwudziestu pięciu lat podróżuje z żoną po świecie, zaglądając tam, gdzie nie docierają turyści. Odwiedził kilkadziesiąt krajów. Ciekawi go egzotyka, Trzeci Świat i historia. Swoje niebezpieczne przygody, fascynujące miejsca i ludzi opisuje w książkach. Jego wydany w 2012 r. Sen pod baobabem wybrano podróżniczą książką roku. W 2013 r. ukazała się Zabawka Boga, porównywana z Kodem Leonarda da Vinci oraz Imieniem róży, i uznana przez recenzentów za nowatorską powieść, łączącą elementy podróżnicze, historyczne i sensacyjne, za którą otrzymał kilka nagród m.in. Zakon Rycerski Templariuszy nagrodził go Honorowym Mieczem Dobrego Rycerza. Wydane w 2014 roku Dziesięć bram świata – opis dziesięciu najbardziej dramatycznych wydarzeń, jakie przeżył oraz zdumiewających losów ludzi, których poznał w świecie – wciąż cieszy się ogromną popularnością. Na początku 2015 roku zaryzykował niebezpieczną podróż po Afryce Zachodniej, m.in. nielegalnie dostał się do Gwinei, Sierra Leone i Liberii, gdzie szalała epidemia eboli. Był tam jedynym polskim i jednym z nielicznych zachodnich reporterów. W piekle eboli jest pierwszą w świecie tak obszerną i fascynującą relacją z wyprawy przez kraje zarazy.

Nagroda Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera

Nagroda przyznawana jest od 1996 roku dla uczczenia pisarza i obieżyświata Arkadego Fiedlera (1894–1985). Honoruje się nią corocznie polskiego autora najlepszej książki o tematyce podróżniczej i krajoznawczej. Pomysł organizacji konkursu i ustanowienia nagrody powstał w Bibliotece Raczyńskich w 1994 roku podczas obchodów setnych urodzin podróżnika. Inicjatorem był Janusz Dembski. Wśród członków jury jest syn pisarza, Marek Fiedler. Wręczenie nagrody następuje w Muzeum-Pracowni Literackiej Arkadego Fiedlera w Puszczykowie. Fundatorem statuetki jest Wojciech Kruk, natomiast nagrodę pieniężną przyznaje Marszałek Województwa Wielkopolskiego. Dotychczasowymi laureatami nagrody byli m.in. Stanisław Szwarc-Bronikowski, Olgierd Budrewicz, Jerzy Kukuczka, Jacek Pałkiewicz, Wojciech Jagielski, Wojciech Cejrowski, Elżbieta Dzikowska i Ryszard Kapuściński.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/serwisy/kultura/a/bursztynowy-motyl-dla-tadeusza-biedzkiego,10043574/

28-05-2016, 07:07

Dorota Gawryluk: Politycy mieli, mają i będą mieli wpływ na Telewizję Polską  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Patryk Pallus
28-05-2016

- Codziennie staramy się przekonywać widzów, że najbardziej bezstronnie opowiadamy o tym co dzieje się w Polsce i na świecie – mówi Wirtualnemedia.pl Dorota Gawryluk, szefowa “Wydarzeń”. – “Wiadomości” oglądam rzadko. Czytam jednak o nich w gazecie, która codziennie komentuje ten program. Dlaczego teraz “Wiadomości” są tak monitorowane, a wcześniej nie?

Dorota Gawryluk

Patryk Pallus: Od końca lutego jest Pani szefem “Wydarzeń”. Przez ostatnie lata nie było tego stanowiska w strukturze i wydaje się, że wszystko działało. Dlaczego je utworzono?

Dorota Gawryluk: Jest to podkreślenie znaczenia “Wydarzeń” w naszej stacji. Dla mnie objęcie tej funkcji oznacza, że mam więcej pracy, odpowiedzialności, ale też satysfakcji,

To nie był awans po to, by nie odeszła Pani do Telewizji Polskiej? Media podawały, że nowe władze TVP chciały Panią zatrudnić.

Było wiele doniesień medialnych.

Dostała Pani propozycję pracy w TVP?

Nie będę o tym mówić. Nawet jeśli taka oferta się pojawiła, to stanowi tajemnicę biznesową. Gdybym opowiadała o wszystkich propozycjach… Nie komentuję takich spraw.

Jednak pracowała Pani TVP w latach 2004-2007, najpierw za prezesa Jana Dworaka, a potem Bronisława Wildsteina. Odeszła Pani, gdy prezesem został Andrzej Urbański przetransferowany do TVP z Kancelarii Prezydenta, uznając, że polityk nie powinien być szefem TVP. Teraz na czele telewizji publicznej stoi Jacek Kurski, do niedawna europoseł, wcześniej poseł. Co Pani na to?

Patrząc na historię Telewizji Polskiej, jest to nic nowego. Politycy mieli na nią wpływ, mają oraz będą mieli. I to politycy tworzą takie prawo, które każda władza zmienia, ale kierunek pozostaje ten sam. Często media publiczne w Europie tak wyglądają, zatem Polska to nie jest ewenement w skali światowej. Media publiczne są łakomym kąskiem dla polityków, taka jest rzeczywistość. Różnica jest taka, że jedni to robią w białych rękawiczkach, a inni bez.

Z powodu ostatnich zmian w mediach publicznych o 29 miejsc obniżyła się pozycja Polski w Światowym Indeksie Wolności Prasy.

Nie znam dokładnie kryteriów tego rankingu, ani okresu jakiego dotyczył. Nie wiem też, jaka była nasza pozycja w czasach, gdy rządziła Platforma Obywatelska czy inne partie. Nie sądzę, żeby wówczas stopień upolitycznienia mediów publicznych był mniejszy niż obecnie. Upolitycznienie jest niestety zmorą dziennikarzy. To oni dostają po głowie, nikt inny.

Gdy pracowała Pani w TVP za Bronisława Wildsteina czuła Pani, że jest tam prawdziwa niezależność dziennikarska?

Prezes Wildstein był jednym z nielicznych prezesów, który nie był politykiem, ale ten okres trwał krótko.

Jaki ma Pani główny cel jako szefowa “Wydarzeń”?

Podstawowy cel to utrzymanie poziomu “Wydarzeń”, ich oglądalności i rozwijanie programu. Celem każdego szefa jest, by program był jak najlepszy. Codziennie staramy się swoją pracą przekonywać widzów, że najlepiej i najbardziej bezstronnie opowiadamy o tym, co dzieje się w Polsce i na świecie. Jesteśmy świetnym zespołem z ogromnym doświadczeniem, ale chcemy się rozwijać i mamy na to swoje pomysły, które stopniowo będziemy wprowadzać w życie.

“Wydarzenia” są powszechnie postrzegane jako obiektywne, rzetelne. Wynika to z badań sondażowych czy z kolejnych monitoringów zlecanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

Moim zadaniem jest utrzymać tę pozycję, a to nie jest to takie proste. Bez wątpienia cieszą nas przede wszystkim oceny i opinie zwykłych widzów. I jest to rzeczywiście powód do zadowolenia, że najwyraźniej jesteśmy najbardziej obiektywni - a to powinno być celem każdego dziennikarza. Dziennikarze nie są od reprezentowania partii politycznych.

Najczęściej w przestrzeni medialnej porównuje się “Fakty” z “Wiadomościami”, “Wydarzenia” są trochę w cieniu. Chce Pani to zmienić?

“Wydarzenia” mają swoją bardzo silną pozycję na rynku. Jesteśmy programem, który bardzo chętnie oglądają młodzi ludzie, wśród nich jesteśmy liderem.  Rywalizacja TVP i TVN za bardzo moim zdaniem wchodzi na grunt polityczny i wspierania konkretnych opcji politycznych. My chcemy przede wszystkim informować, a nie mówić ludziom, co i jak mają myśleć.

Mówimy o grupie wiekowej 16-49? Tam to jednak “Fakty” wygrywają zazwyczaj pod względem oglądalności.

Różnie bywa, ale zasadniczo w grupie widzów 16-29 jesteśmy najchętniej oglądanym serwisem informacyjnym. Jesteśmy też pierwszym wydaniem spośród głównych programów informacyjnych nadawanych każdego dnia.

Wszyscy stawiają teraz na internet, media społecznościowe. “Fakty” TVN mają ponad 470 tys. fanów na Facebooku, a “Wydarzenia”… zero. Odpowiada to Pani? Czy tu się coś zmieni?

Jesteśmy obecni w Internecie od kilku lat. Nasze wydania i materiały można oglądać w IPLI, niedawno ruszył nasz nowy portal Polsatnews.pl, więc spokojnie robimy swoje i rozwijamy się. Naszym celem jest rzetelne dziennikarstwo i liczba zadowolonych widzów, a nie “lajków” na Facebooku. Poza tym jesteśmy częścią Polsat News i wzajemnie z siebie czerpiemy. Polsatnews ma kilkadziesiąt tysięcy fanów, jest też aktywny profil na Twitterze, na którym zresztą udzielają się również nasi dziennikarze. Mamy swój pomysł na obecność w Internecie i nie będziemy ścigać się na liczby polubień, tweetów czy obserwujących.

Mamy zaraz Euro 2016, a ja pamiętam Euro 2008, wtedy ruszał Polsat News, a nową oprawę i studio otrzymały też “Wydarzenia”.  Czy teraz po ośmiu latach program dostanie nową czołówkę i odświeżoną scenografię?

Myślimy o tym. Jeśli coś postanowimy, to na pewno o tym opowiemy.

Spośród wieczornych dzienników w “Wydarzeniach” jest najwięcej materiałów społecznych, w tym sensacyjnych, a mniej polityki. To dobra proporcja?

Nie zakładamy z góry, ile jakich tematów będzie w programie, ale w sposób rzetelny relacjonujemy to, co się dzieje. Jest wiele tematów społecznych, bo Polska to nie tylko polityka i Warszawa. Wiele spraw dzieje się poza stolicą i nie dotyczy stricte politycznych zdarzeń.

W “Wydarzeniach” będzie więcej informacji z zagranicy? Od lat się mówi się, że część widzów sięga po pilota, jak w dzienniku zaczyna się materiał ze świata. Jak jest w serwisie Polsatu?

Nie obserwujemy takiego zjawiska. Gdy coś ważnego dzieje się za granicą, to informujemy o tym naszych widzów. Byłoby dziwne, gdybyśmy pomijali na przykład sprawy związane z Unią Europejską. Mamy korespondentów w Brukseli, Waszyngtonie czy w Moskwie, w każdym ważnym miejscu świata.

To jest co zmieniać w “Wydarzeniach”?

Dlaczego nowy szef ma wiązać się ze zmianami? Umiejętna kontynuacja tego, co dobre, również jest wartością dla stacji. Byłam już w Polsacie wiceszefem informacji oraz szefem publicystyki. To nie jest zatem pierwsza funkcja kierownicza, którą pełnię. Tworzę “Wydarzenia” od wielu lat i nie muszę udowadniać, że zbuduję coś na nowo. Ten program to doświadczenie i ludzie. To jest nasza siła, znamy się, cenimy i możemy na sobie polegać.

Skąd pomysł na “Wydarzenia 22.00”, które od marca emitowane są w Polsat News?

Przede wszystkim z siły i marki “Wydarzeń”. A poza tym “Wydarzenia” są pierwszym wieczornym programem informacyjnym i jako pierwsze podsumowują dzień. Z kolei 22.00 to już nie tylko podsumowanie, ale i komentarz. Wydarzenia 22.00 są kierowane do widzów, którzy nie widzieli wydania o 18.50. Nie przypadkiem wśród jego gospodarzy jest Grzegorz Kozak, bo w tym wydaniu jest właśnie więcej informacji zagranicznych. Jest też rozmowa z gościem, sport i pogoda. To najszerszy obraz dnia.

Może poza Grzegorzem Kozakiem warto byłoby postawić w “Wydarzeniach” na nowe twarze?

Stawiamy. Ostatnio do prowadzących Wydarzenia 15.50 dołączyła Agnieszka Mosór.

I związana jest z Polsatem od 1998 roku.

I jest świetną dziennikarką. Zespół “Wydarzeń” jest bardzo dobry i  doświadczony. Co trzecia osoba z zespołu jest związana z Polsatem ponad 20 lat. Ale jest też świeża krew, kilku reporterów, którzy dołączyli do nas na przestrzeni ostatnich lat.

Pytam, bo TVN przyjął Piotra Kraśkę, Jacka Tacika i Dianę Rudnik. Polsat zaś nikogo z byłych dziennikarzy TVP nie zatrudnił. Może jest niepisany zakaz przyjmowania ludzi z TVP? Tak mówi się wśród dziennikarzy.

Tak mówi się na rynku? To plotka. O zatrudnieniu w Polsacie decydują jedynie kompetencje i możliwość działania w strukturze. Poza tym zatrudniamy w zależności od potrzeb, a nie od tego kto kogo w jakiej stacji zwolnił.

Myśli Pani o kolejnych mutacjach “Wydarzeń”? Wydanie o 22.00 się sprawdza, Polsat News zyskał w tym paśmie widzów. A Grupa TVN uruchomiła ostatnio weekendowe “Fakty po południu”, a wcześniej “Fakty za zagranicy” w TVN24 BIS.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników “Wydarzeń” - i już od wielu lat nadajemy z sukcesem “Wydarzenia” popołudniowe. Szykujemy się na wrzesień, ale nie mogę jeszcze powiedzieć z czym.

Będą zmiany wizualne, czy też merytoryczne?

Pracujemy nad kilkoma sprawami. Chcę mniej mówić, a pokazać realne efekty naszej pracy.

Gdy kończy się “Gość Wydarzeń” to jest słynna godz. 19.30. Ogląda Pani “Wiadomości”?

Nie jestem w stanie, ale dlatego, że jestem w pracy. Kończę właśnie wtedy program.

Nie prowadzi Pani “Wydarzeń” o 18.50 każdego dnia.

Tak, ale wciąż jeszcze w Polsacie.

Ale czy szef programu informacyjnego Polsatu nie powinien wiedzieć co się dzieje w konkurencyjnym dzienniku, do niedawna najpopularniejszym w Polsce?

Słuszny przytyk! A tak na poważnie, to nie muszę oglądać codziennie programów konkurencji, wiem, w jaki sposób realizuje i tworzy swój program zarówno konkurencja z 19.00, jak i 19.30. Ale jak tylko znajduję czas, to chwilę zerkam na i “Fakty”, i “Wiadomości”.

Na pewno jednak udało się Pani jakieś wydanie zobaczyć. Zauważała Pani zmiany w “Wiadomościach”? Są bardziej pluralistyczne czy nie? Dużo o tym się pisze w mediach.

Oglądam rzadko, tylko w weekendy. Czytam jednak o nich w gazecie, która codziennie komentuje ten program. Trafiłam tam nawet na opis reporterów, o których nigdy nawet nie słyszałem. Jestem pod wrażeniem. Zaczynam się zastanawiać, jaki jest cel tego wszystkiego? Dlaczego teraz “Wiadomości” są tak monitorowane, a wcześniej nie?

Bo środowisko dziennikarskie jest mocno podzielone. Jedne media krytykują jedną część klasy politycznej, a pozostałe – drugą część.

Patrząc na to, co się dzieje w mediach, uważam, że przekraczamy pewną granicę śmieszności.

Członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Krzysztof Luft powiedział niedawno, że takiego upolitycznienia mediów publicznych, w tym TVP, to jeszcze nigdy nie było. Zgadza się Pani z tym?

Nie chcę tego analizować, bo nie wiem, co Krzysztof Luft miał na myśli. Zawsze ubolewałam, że media publiczne są elementem władzy, łakomym kąskiem dla polityków. Jeszcze nikt nie wymyślił wyjścia z tej sytuacji. Jeśli kiedyś wszystkie siły polityczne będą rozsądne i będą potrafiły się dogadać w tej sprawie, to będzie bardzo dobrze. Na razie jednak od wielu lat jest jak jest. Na szczęście to nie mój problem, bo pracuję w Polsacie.

Sądzi Pani, że coraz więcej osób będzie zmęczonych sporem dwóch obozów i będzie poszukiwało mediów środka? To może być siła “Wydarzeń”?

To jest siła “Wydarzeń”. Nie chcemy się ustawiać po żadnej stronie barykady w tej wojnie informacyjnej. Na pewno nie zgodziłabym się być szefową tego programu, gdybym nie wierzyła głęboko, że to co robimy, ma sens.

Czy poglądy nie przeszkadzają w rzetelnej pracy dziennikarskiej? Jak to oddzielić?

Każdy człowiek ma poglądy. Jedni czynią z nich swoją siłę, to ich wybór. Ja wchodząc w świat dziennikarski, dokonałam innego wyboru. To jest podstawa, elementarz pracy dziennikarskiej.

W Polsacie pracują ludzie o różnych poglądach, np. Pani i Jarosław Gugała różnią się na pewno. Jak ta współpraca się udaje?

Ja nie wiem, na kogo w wyborach głosował Jarosława Gugała. Pan też nie dałby sobie ręki uciąć, że wie, na kogo ja głosowałam. Czasami widzowie dzwonią i mają do Jarka Gugały czy mnie pretensje, ale inne niż moglibyśmy się spodziewać. Jeśli się z Jarkiem różnimy to pod względem podejścia do różnych spraw. Stoimy jednak wspólnie na stanowisku, że partię rządzącą należy rozliczać z rządzenia. Dziennikarze mają obowiązek patrzeć władzy na ręce.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dorota-gawryluk-politycy-mieli-maja-i-beda-mieli-wplyw-na-telewizje-polska

27-05-2016, 18:42

Alarm bombowy i ewakuacja w siedzibach Ringier Axel Springer Polska, Telewizji Polskiej i KRRiT  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
27-05-2016

W piątek po południu otrzymano zgłoszenia o podłożeniu ładunków wybuchowych m.in. w siedzibach Grupy Onet – RAS Polska, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, oddziałów regionalnych Telewizji Polskiej i budynku TVN w Krakowie. Ze wszystkich tymczasowo ewakuowano pracowników.

Fałszywy, na szczęście, alarm bombowy w budynku TVP Katowice

Z siedziby Grupy Onet – Ringier Axel Springer Polska mieszczącej się przy ul. Domaniewskiej w Warszawie ewakuowano ok. 150 osób, a z biura Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przy skwerze Ks. Kar. Stefana Wyszyńskiego – 40 ludzi. Ponadto wyprowadzono osoby ze wszystkich oddziałów regionalnych Telewizji Polskiej oraz z budynku TVN w Krakowie.

Jak przekazało portalowi Wirtualnemedia.pl biuro prasowe Komendy Głównej Policji, informacja o zagrożeniu została przesłana pracownikom firm mailowo po godz. 13. Według ustaleń “Gazety Wyborczej” wszystkie maile brzmiały identycznie: “W waszych budynkach podłożono bomby zapalające z białego fosforu, będzie masakra. Uciekajcie!!!”.

Równocześnie takie sygnały otrzymano m.in. w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, centrach handlowych w Krakowie, Katowicach i Gdyni oraz w sklepach Biedronka.

W żadnym z tych miejsc nie znaleziono na razie ładunków wybuchowych. W większości pracownicy wrócili do budynków ok. godz. 16.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/alarm-bombowy-i-ewakuacja-w-siedzibach-ringier-axel-springer-polska-telewizji-polskiej-i-krrit

27-05-2016, 09:54

“Fakty w południe” od 30 maja w TVN24, prowadzącymi Diana Rudnik i Dagmara Kaczmarek-Szałkow  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
27-05-2016

W poniedziałek 30 maja na antenie TVN24 zadebiutuje nowy program “Fakty w południe”, który na zmianę będą poprowadzić Diana Rudnik i Dagmara Kaczmarek-Szałkow – ustalił portal Wirtualnemedia.pl.

Diana Rudnik w studiu TVN24

Nowy magazyn będzie emitowany od poniedziałku do piątku o godz. 12.00 i potrwa godzinę. W programie znajdą się pierwsze podsumowania informacji i wydarzeń dnia.

Premierę “Faktów w południe” zaplanowano na poniedziałek 30 maja. Program na zmianę poprowadzą Dagmara Kaczmarek-Szałkow i Diana Rudnik, która będzie gospodynią pierwszego wydania.

Ramówka TVN24 po zmianach:
5.55 – 10.00 – pasmo “Wstajesz i wiesz”
10.00 – 12.00 – pasmo “Dzień na żywo”
12.00 – 13.00 – “Fakty w południe”
13.00 – 15.00 – pasmo “Dzień na żywo”
15.00 – 16.00 – “15. na żywo”

“Fakty w południe” to kolejny program TVN24 oparty na marce “Faktów” – na antenie stacji emitowane są codzienne “Fakty po południu” (od 16.00 do 17.30) i publicystyczne “Fakty po Faktach” (o godz. 19.20). W kwietniu TVN24 rozpoczęła także emisję weekendowych wydań “Faktów po południu” (prowadzi je Diana Rudnik).

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/fakty-w-poludnie-od-30-maja-w-tvn24-prowadzacymi-diana-rudnik-i-dagmara-kaczmarek-szalkow

27-05-2016, 09:34

Co jest etyczne?  »

Press
Joanna Sędek
27-05-2016

Sprawdziliśmy, co zdaniem dziennikarzy przystoi… dziennikarzom

Co i rusz czytamy słowa oburzenia na dziennikarzy za ich udział w wojnie politycznej, po jej lewej bądź prawej stronie. Dlatego na nasze zlecenie PressInstitute sprawdził, co o styku etyki dziennikarskiej i polityki sądzą sami dziennikarze. Badanie przeprowadzono w dniach 11–17 kwietnia metodą ankiety internetowej. Odpowiedziało na nią 252 dziennikarzy z całej Polski, ze wszystkich rodzajów mediów. Wyniki są w wielu kwestiach zaskakująco jednomyślne – i to napawa optymizmem.

Dziennikarz a partie polityczne

Jeżeli chodzi o jakąkolwiek aktywność dziennikarzy związaną z partiami politycznymi – ankietowani są zdecydowanie przeciwni. Na prawie wszystkie pytania dotyczące obecności dziennikarzy w akcjach partyjnych większość wskazała odpowiedź “nie”.

Ci, którzy nie zgadzają się na żadną aktywność dziennikarzy w spotkaniach partii, podkreślali w komentarzach, że bezstronność i obiektywizm są priorytetami w tym zawodzie, a wszystkie działania o zabarwieniu politycznym są niedopuszczalne. Jako wyjątek wskazują jednak wypowiedzi publicystyczne i komentarze, odpowiednio oznaczone.

Ponad połowa – 57,5 proc. – ankietowanych nie widzi natomiast problemu w podpisywaniu przez dziennikarza petycji, listu poparcia czy projektu ustawy przygotowanego przez partię polityczną. Część dziennikarzy zwracała jednak uwagę, że dopuszczają złożenie takiego podpisu, o ile te partyjne projekty dokumentów dotyczą “ważnych społecznie problemów” (np.: ustawa o rynku książki czy czytelnictwie) lub jeśli “odpowiadają poglądom dziennikarza” (np. kwestia ochrony praw zwierząt).

Podobnie było w przypadku pytania o udział w demonstracjach organizowanych przez partie polityczne: “jeśli dotyczy to zwykłej działalności partii” – ankietowani odpowiadali “zdecydowanie nie”; “jeśli partia organizuje protest np. przeciw łamaniu konstytucji” albo „dotyczący spraw światopoglądowych (typu aborcja)” – część badanych to akceptowała. Ci ankietowani podkreślają, że dziennikarz jest wciąż obywatelem, który “ma prawo do swoich poglądów politycznych”.

Zwracano też uwagę, że aktywność dziennikarza związana z akcjami partyjnymi zależy też od tego, jakiego dziennikarza kwestia dotyczy: co jest etycznie dopuszczalne dla dziennikarza sportowego czy lifestylowego albo publicysty, nie jest już etyczne w przypadku dziennikarza newsowego czy politycznego.

Dziennikarz a ruchy obywatelskie

Ta część badania dotyczyła zaangażowania dziennikarzy w działania podejmowane przez różne organizacje społeczne walczące o wolności obywatelskie – np. Komitet Obrony Demokracji, Solidarni 2010. Tu przyzwolenie ankietowanych znacznie wzrasta w porównaniu z pierwszą, partyjną częścią badania.

Choć ankietowani w swoich komentarzach wskazywali różne wyjątki czy warunki: “tak, o ile ta organizacja nie ma jednoznacznych powiązań politycznych”, “tak, jeśli jest to udział ściśle prywatny”, “dziennikarz może działać na rzecz obrony praw obywatelskich, ale kiedy jest silnie identyfikowany z konkretnym medium, powinien się zdecydować, co jest dla niego ważniejsze: działalność polityczna czy medialna”.

Ci, którzy wskazali odpowiedzi “tak”, argumentowali m.in.: “to są normalne aktywności obywatelskie”, “dziennikarz jest obywatelem jak każdy”.

Z kolei ci, którzy uważają, że w przypadku dziennikarzy żadna aktywność w organizacjach obywatelskich nie jest dopuszczalna, argumentowali m.in.: “jest to także opowiedzenie się po którejś ze stron (…) dziennikarz nie jest od oceny, jest od przekazywania informacji”.

Dziennikarz a media zagraniczne

Dziennikarze są innego zdania niż obecna władza w Polsce – ponad 80 proc. ankietowanych uważa, że dziennikarze mają prawo wypowiadać się – zarówno negatywnie, jak i pozytywnie – w mediach zagranicznych na temat sytuacji w Polsce i komentować ją na tamtejszych blogach czy profilach społecznościowych mediów zachodnich. Jako argumenty na “tak” podawano m.in.: “prawo do wolności słowa powinno dotyczyć wszystkich – w granicach dopuszczalnych prawem”, “to po prostu działalność dziennikarska”, “dziennikarz jest też źródłem informacji. Dla mediów zagranicznych – bardzo cennym”. Część ankietowanych stawia jednak warunek: “tak, jeśli jest to rzetelna analiza”, “bez skrajnych ocen”, “w zgodzie z prawdą”.

Dziennikarz a organizacje skrajne

Co do przynależności dziennikarzy do organizacji związanych ze skrajnymi ideologiami dominuje odpowiedź “nie” – odnośnie do zarówno organizacji nacjonalistycznych i faszyzujących, jak też komunistycznych i skrajnie lewicowych. Choć kilka procent badanych dopuszcza (lub nie wie, czy jest to etyczne) aktywność w takich organizacjach – pomimo tego, że polska konstytucja zakazuje istnienia partii i organizacji odwołujących się do nazizmu, faszyzmu czy komunizmu, a Kodeks karny wyznacza nawet kary za propagowanie faszyzmu lub totalitaryzmu.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44096,co-jest-etyczne_

27-05-2016, 07:01

Magda Jethon: Ruszamy z serwisem internetowym KOD, potem radio  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Krzysztof Lisowski
27-05-2016

- 4 czerwca br. startujemy z serwisem internetowym KODuj24.pl. Jestem człowiekiem radia i mam nadzieję, że możliwie szybko uruchomimy także kanał radiowy – zapowiada w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Magda Jethon, była szefowa radiowej Trójki.

Magda Jethon

- Na razie mogę potwierdzić, że 4 czerwca br. ruszy strona internetowa KODuj24.pl, która w niedalekiej przyszłości rozwinie się – mam nadzieję – w prężny portal informacyjny. Na razie intensywnie pracujemy nad uruchomieniem tego projektu i jeszcze nie mogę zdradzić wszystkich szczegółów. Wszystko dzieje się bardzo szybko, ale zapewniam, że będą zaskoczenia i niespodzianki. W tej chwili wszystkie osoby zaangażowane w pracę nad stroną KODuj24.pl robią to na zasadach wolontariatu – mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Magda Jethon.

Jethon zapowiada także możliwie szybkie utworzenie kanału radiowego. – Myślimy o uruchomieniu takiego kanału – jestem człowiekiem radia i na pewno chciałabym na tym polu wykorzystać swoje doświadczenie. Jednak w tym przypadku na zasadzie wolontariatu nie da się wiele zrobić. Mam nadzieję, że na ewentualne uruchomienie radia uda nam się znaleźć stosunkowo szybko finansowanie. Chcielibyśmy taki kanał uruchomić jak najszybciej – zapowiada Magda Jethon.

Dziennikarka nie podaje na razie szczegółów dotyczących planowanej zawartości strony KODuj.24.pl ani współpracowników. Na razie wiadomo tylko, że w dniu startu w serwisie znajdzie się m.in. reportaż Chrisa Niedenthala, a głównym tematem będzie rocznica wyborów 4 czerwca 1989 roku.

Komitet Obrony Demokracji zapowiadał uruchomienie własnych mediów już dwa miesiące temu. Założyciel KOD-u Mateusz Kijowski poinformował wtedy, że KOD chce założyć nie tylko portal internetowy, ale także radio i telewizję.

Magda Jethon przez ostatnie siedem lat (z prawie roczną przerwą) była dyrektorem radiowej Trójki, odeszła z Polskiego Radia na początku br. na własną prośbę za porozumieniem stron. Z radiową Trójką była związana od 1977 roku. W czerwcu br. nakładem Wydawnictwa Znak ukaże się jej książka “Państwu pierwszym opowiem o Trójce”. Znaleźć się mają w niej anegdoty i ciekawe historie związane z pracą w radiowej Trójce na przestrzeni 40 lat. W książce zostaną też zamieszczone wypowiedzi wielu gwiazd, m.in. Anny Dymnej, Zbigniewa Zamachowskiego i Jerzego Owsiaka.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/magda-jethon-ruszamy-z-serwisem-internetowym-kod-potem-radio