Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

06-06-2016, 07:29

Wydawca “Wprost” zawiadamia prokuraturę i CBA ws. publikacji “Gazety Finansowej”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
06-06-2016

Michał M. Lisiecki i należąca do niego spółka AWR “Wprost”, będąca wydawcą tygodnika “Wprost”, złożyli do prokuratury i Centralnego Biura Antykorupcyjnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w sprawie publikacji Grzegorza Jakubowskiego na łamach „Gazety Finansowej”. Doniesienie dotyczy również Jana Pińskiego, redaktora naczelnego tygodnika.

Michał M. Lisiecki - prezes PMPG Polskie Media

W ostatnim wydaniu “GF” opublikowano artykuł Jakubowskiego pt. “Wprost na dno”, w którym autor opisuje przygotowaną dla spółek Skarbu Państwa ofertę artykułów eksperckich na łamach tygodnika “Wprost”. Jeden taki tekst – jak podaje “Gazeta Finansowa” – ma kosztować 109 tys. zł. Dodatkowo dziennikarz opisuje, że sprzedaż egzemplarzowa “Wprost” jest o 16 proc. niższa niż sprzedaż ogółem.

Tydzień wcześniej “Finansowa” opisała, jak prezes Amber Gold Marcin P. miał w lipcu 2012 roku zwrócić się o pomoc do prezesa PMPG Michała M. Lisieckiego po krytycznych publikacjach dziennika “Puls Biznesu” na temat jego parabanku. Według tygodnika, Lisiecki miał szukać obsługi PR dla Amber Gold. Grupa PMPG Polskie Media zaprzeczyła tym doniesieniom oraz pozwała wydawcę “GF” i autora artykułu Grzegorza Jakubowskiego.

W związku z publikacjami na łamach “Gazety Finansowej”, Michał M. Lisiecki i AWR “Wprost”, spółka wydająca tygodnik “Wprost”, złożyły do prokuratury i CBA zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Grzegorza Jakubowskiego oraz Jana Pińskiego, redaktora naczelnego pisma.

W zawiadomieniu podano, że dopuścili się oni rozpowszechniania fałszywych informacji o przedsiębiorstwie oraz osobach nim zarządzających. Chodzi o czyny określone w art. 26 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz przestępstwa określonego w art. 267 § 4 kodeksu karnego.

- Wydawca liczy, że odpowiednie organy ścigania skutecznie zajmą się sprawcami czynów niedozwolonych, gdyż działania Pińskiego i Jakubowskiego przybrały w ostatnich tygodniach skalę wyjątkowo napastliwą – informuje w komunikacie AWR “Wprost”.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu w serwisie internetowym Wprost.pl opublikowano artykuł, opisujący, że Paweł Miter, dziennikarz współpracujący z “Warszawską Gazetą” (wydaje ją Piotr Bachurski), ostrzegł mailowo zarząd Amber Gold o działaniach planowanych wobec spółki przez ABW tuż przed zamknięciem linii lotniczych OLT Express. W artykule zamieszczono długi mail, w którym Miter m.in. negatywnie ocenił krytykowanie firmy przez niektóre tytuły prasowe, m.in. “Newsweeka” i “Gazetę Wyborczą”.

W tekście pojawiła się także sugestia, że “Gazeta Finansowa” atakuje Michała M. Lisieckiego, ponieważ we “Wprost” zatrudniono jednego z jej byłych ważnych pracowników. Ponadto kierowana przez Jana Pińskiego spółka wydająca tygodnik “Wprost Przeciwnie” (ukazywał się krótko jesienią 2011 roku) przegrała z wydawcą” Wprost” proces o nieuczciwą konkurencję.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wydawca-wprost-zawiadamia-prokurature-i-cba-ws-publikacji-gazety-finansowej

06-06-2016, 06:37

Telewizja Polska chce zlecić audyt badania oglądalności realizowanego przez Nielsen Audience Measurement  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
bg
06-06-2016

Biuro koordynacji programowej Telewizji Polskiej szuka firmy, która przeprowadzi audyt panelu telemetrycznego Nielsen Audience Measurement. Właśnie poinformowało o zamiarze przeprowadzenia dialogu technicznego w tej sprawie.

Siedziba TVP

Jak podaje TVP w opublikowanym ogłoszeniu, celem dialogu technicznego jest rozpoznanie możliwości sprawdzenia kwestii dotyczących panelu telemetrycznego realizowanego przez Nielsen Audience Measurement.

Sprawdzone mają być m.in. reprezentatywność badania założycielskiego dla populacji Polaków korzystających z telewizji, poprawność procedur oraz rekrutacja do panelu, zgodność jego struktury z badaniem założycielskim. TVP chce też sprawdzić zgodność prowadzonego pomiaru telemetrycznego z faktyczną oglądalnością kanałów telewizyjnych w Polsce. Ponadto wybrana firma będzie kontrolować przestrzeganie standardów realizacji badania i jego jakość.

Telewizja Polska zamierza także zlecić audyt panelu telemetrycznego Nielsen Audience Measurement pod kątem zgodności z powszechnie akceptowanymi międzynarodowymi standardami TAM (Television Audience Measurement).

Firmy zainteresowane udziałem w dialogu ogłoszonym przez TVP mogą składać wnioski o dopuszczenie do dialogu do 20 czerwca br. Do dialogu mają zostać zaproszeni wszyscy, którzy takie wnioski złożą. Na obecnym etapie TVP nie podaje terminu przeprowadzenia rozmów z zainteresowanymi firmami.

Władze Telewizji Polskiej od kilkunastu tygodni próbują podważyć wiarygodność badań telemetrycznych realizowanych przez NAM. W połowie kwietnia prezes TVP Jacek Kurski ocenił, że w panelu tego badania jest zbyt mało gospodarstw domowych (ok. 2 tys.) i są one rozmieszczone w całym kraju w sposób niereprezentatywny dla ogółu społeczeństwa, np. za mało jest osób z małych miejscowości położonych daleko od dużych miast. W połowie maja Kurski dodał m.in., że wśród uczestników badania jest za mało osób w wieku ponad 70 lat i mieszkających w województwach, w których PiS ma największe poparcie, ponadto panelistów nie pyta się w ogóle o poglądy polityczne.

W drugiej połowie maja TVP ogłosiła dialog techniczny dotyczący wspólnego pomiaru oglądalności w telewizji i internecie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/telewizja-polska-chce-zlecic-audyt-badania-ogladalnosci-realizowanego-przez-nielsen-audience-measurement

06-06-2016, 06:28

Dorota Ceran: TVP Łódź rozstała się ze mną z powodu felietonów dla “Gazety Wyborczej”. Telewizja Polska zaprzecza  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pl
06-06-2016

Dorota Ceran, dziennikarka współpracująca z łódzkim ośrodkiem Telewizji Polskiej, twierdzi, że zerwano z nią umowę, ponieważ pisała dla “Gazety Wyborczej” felietony krytyczne wobec rządu. Szef TVP Łódź Hubert Bekrycht informuje natomiast, że nie wyklucza dalszej współpracy z dziennikarką.

Dorota Ceran

Dorota Ceran jest związana z łódzkim ośrodkiem Telewizji Polskiej od 25 lat. Zajmowała się głównie przygotowywaniem reportaży o tematyce kulturalnej i społecznej. Kiedyś była etatowym pracownikiem TVP, a w ostatnim czasie współpracowała z Telewizją Polską na mocy umowy o dzieło. Od października ub.r. pisze felietony dla łódzkiego wydania “Gazety Wyborczej”, które podpisywane są “Dorota Ceran, reporterka TVP” lub “Dorota Ceran, reporterka związana z TVP”.

W swoich felietonach dla łódzkiej “Gazety Wyborczej” krytykowała ostatnio rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz prezydenta Andrzeja Dudę. W tekście “Patrole ONR w Łodzi. Wstyd na mojej ulicy” napisała m.in.: “Nie podoba się obecnej władzy III Rzeczpospolita, a z jaką łatwością czerpie z doświadczeń Trzeciej Rzeszy!”. Natomiast w felietonie “Hejt, pogarda, oskarżenia, czyli burda pospolita” zwróciła się do prezydenta Andrzej Dudy: “Gotów jest Pan uciekać się do form tak niegodnych Prezydenta ani nikogo uczciwego, że to wydaje się niewiarygodne. Proszę powiedzieć, że to był złośliwy dubbing, że to nie Pan, że to niewybredny żart, że to nie jest konstrukcja wypowiedziana przez Głowę Mojego Państwa!!! To, że bzdury wygaduje jakiś szeregowy poseł czy nawet prezes partii, można zignorować, ale słów Prezydenta zignorować się nie da!!!!”.

Jak stwierdziła Dorota Ceran w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, powodem nieprzedłużenia z nią współpracy przez szefa łódzkiego ośrodka Telewizji Polskiej Huberta Bekrychta jest fakt, że była podpisywana jako „reporterka TVP”, choć nie miała na to zgody rzecznika Telewizji Polskiej. Twierdzi również, że Bekrycht miał zastrzeżenia do treści tekstów ukazujących się na łamach “Gazety Wyborczej”.

- Zarzucano mi, że moje teksty mają znamiona przestępstwa. Usłyszałam, że pisanie, iż rząd PiS czerpie z tradycji faszystowskich to przestępstwo – opisała nam Dorota Ceran. – Miałam zgodę na pisanie felietonów do “Gazety Wyborczej” od Jacka Grudnia, poprzedniego dyrektora łódzkiego ośrodka TVP – dodała dziennikarka.

Jacek Grudzień w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl potwierdził tę informację. Dodał również, że nie blokował innym dziennikarzom TVP Łódź możliwości publikowania tekstów w prasie. Nie występował do rzecznika TVP o zgodę na pisanie przez podległych mu dziennikarzy felietonów prasowych, ponieważ nie było takiego zwyczaju, aby centrala wyrażała zgodę na tego typu aktywności pracowników regionalnych ośrodków Telewizji Publicznej.

Grudzień potwierdził natomiast, że osobiście jako szef TVP Łódź występował o zgodę na pisanie felietonów dla “Dziennika Łódzkiego” i ją uzyskał. – Była to część mojego kontraktu z TVP, który wynegocjowałem – poinformował. Zapytany, czy ktokolwiek z centrali Telewizji Polskiej zwracał mu uwagę, że reporterzy TVP wykorzystują szyld Telewizji Polskiej bez zgody rzecznika prasowego, zaprzeczył.

Jak dowiedział się serwis Wirtualnemedia.pl w centrum informacji TVP, Dorota Ceran nigdy nie występowała do biura prasowego TVP o zgodę na publikowanie w gazetach artykułów jako reporterka TVP i pod oficjalnym szyldem Telewizji Polskiej. – Pracownicy i współpracownicy TVP, którzy chcą występować publicznie poza jej anteną, a zwłaszcza używać do tego marki TVP, zobligowani są do uzyskania formalnej zgody rzecznika prasowego TVP – przekazało nam centrum informacji.

Dyrektor TVP Łódź poinformował też serwis Wirtualnemedia.pl, że łódzki ośrodek Telewizji Polskiej nie zerwał z Dorotą Cetan umowy o dzieło na realizowany przez nią film. Hubert Bekrycht zaprzeczył również, jakoby wykluczał dalszą współpracę z Dorotą Ceran.

- Moja firma w tej chwili się ośmiesza. Wykorzystuje się ją instrumentalnie jako propagandową platformę. Media publiczne powinny pokazywać wszystkie strony politycznego sporu, a pokazują jedną. Zwalniać takich dziennikarzy jak Katarzyna Lewicka, Diana Rudnik czy Piotr Kraśko, a przyjmować Michała Rachonia to nieporozumienie. Degraduje się firmę – mówiła serwisowi Wirtualnemedia.pl Dorota Ceran.

W rozmowie z nami potwierdziła, że jest związana umową o dzieło z TVP do końca czerwca br. Dodała również, że nigdy nie kwestionowano merytoryczności jej pracy dla TVP Łódź. Z nieoficjalnych wypowiedzi osób związanych z łódzkim ośrodkiem Telewizji Polskiej, do których dotarł serwis Wirtualnemedia.pl także wynika, iż przełożeni Ceran publicznie nie wyrażali zarzutów do jej pracy.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dorota-ceran-tvp-lodz-rozstala-sie-ze-mna-z-powodu-felietonow-dla-gazety-wyborczej-telewizja-polska-zaprzecza

06-06-2016, 06:19

Regulatorzy opóźniają zastąpienie Czwórki przez Polskie Radio 24? KRRiT i UKE: decyzja w tym tygodniu  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
06-06-2016

Wiceminister kultury Krzysztof Czabański zasugerował, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji opóźnia zmianę koncesji, na mocy której w nadawaniu analogowym Czwórka zostanie zastąpiona przez Polskie Radio 24. KRRiT i Urząd Komunikacji Elektronicznej odpowiadają, że postępują w tej sprawie zgodnie z procedurami, a decyzja może zostać podjęta w tym tygodniu.

Siedziba Polskiego Radia

W czwartek wiceminister kultury Krzysztof Czabański podczas posiedzenia sejmowej podkomisji zajmującej się projektami nowych ustaw medialnych stwierdził, że przy zmianach koncesji nadawcy napotykają obecnie różne problemy.

- Tak jak teraz dotyczy to Polskiego Radia, które chce, żeby Program Czwarty przeszedł do internetu, a minister Luft, razem z pozostałymi ministrami w Krajowej Radzie, od trzech czy czterech tygodni nie chce wydać zgody na program informacyjny na antenie – stwierdził. – Wniosek czeka na zgodę, bo w ustawie jest zapisane, że musi być Program Czwarty na antenie. To są realne niebezpieczeństwa takiego dosłownego zapisu – dodał.

Jak już informowaliśmy w marcu, władze Polskiego Radia zdecydowały, że nadawana obecnie analogowo Czwórka, skierowana głównie do młodych słuchaczy, przejdzie na emisję tylko cyfrową i w internecie, a w nadawaniu analogowym zostanie zastąpiona przez informacyjne Polskie Radio 24. Czwórka zakończyła już współpracę z niektórymi prezenterami, m.in. Filipem Chajzerem i Dawidem Podsiadło.

22 kwietnia Polskie Radio przesłało do Urzędu Komunikacji 46 wniosków o zmianę rezerwacji (zastąpienie Czwórki przez Polskie Radio 24) na swoich nadajnikach w różnych miastach. Zgodnie z Ustawą o radiofonii i telewizji prezes UKE ma przesłać projekty decyzji rezerwacyjnych do uzgodnienia z przewodniczącym KRRiT.

- Pisma informujące o wszczęciu postępowań zostały wysłane do Polskiego Radio 29 kwietnia. Dopiero 24 maja Polskie Radio odpowiedziało na wszczęcia postępowań i podtrzymało złożone wnioski – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Artur Koziołek, rzecznik prasowy Urząd Komunikacji Elektronicznej. – Obecnie przygotowywane są projekty decyzji zmieniających i wysyłane do KRRiT celem uzgodnienia.14 projektów decyzji już wysłano do KRRiT, 17 projektów jest przygotowanych do wysyłki, a pozostałe do wtorku zostaną przesłane do KRRiT – informuje.

Krajowa Rada potwierdza, że nie otrzymała jeszcze od UKE wszystkich projektów decyzji wnioskowanych przez Polskie Radio. – Wniosek Polskiego Radia o zmianę koncesji satelitarnej (w zakresie zmiany nazwy programu z „Polskie Radio 24” na „Czwórka Polskie Radio” oraz zapisów programowych) ma być rozpatrywany na najbliższym posiedzeniu KRRiT – informuje nas Anna Szydłowska-Żurawska, dyrektor departamentu prezydialnego KRRiT.

Obaj regulatorzy podkreślają, że działają w tej sprawie zgodnie z procedurami i ustawowymi terminami. – Nie ma w tym wypadku żadnych odstępstw od procedury stosowanej w podobnych przypadkach – zapewnia Anna Szydłowska-Żurawska. – Po uzgodnieniu decyzji przez przewodniczącego KRRiT (ustawowo może trwać do 30 dni) niezwłocznie wydamy decyzje. Jednocześnie informuję, że do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej nie wpłynął żaden wniosek o wyjątkowe przyśpieszenie postępowania – dodaje Artur Koziołek.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/regulatorzy-opozniaja-zastapienie-czworki-przez-polskie-radio-24-krrit-i-uke-decyzja-w-tym-tygodniu

05-06-2016, 11:19

Nie widzę szansy, by Koduj24.pl było czymś więcej niż medium partyjnym  »

Press
Rafał Betlejewski
05-06-2016

Rafał Betlejewski

Dziwię się Magdzie Jethon, że zdecydowała się na firmowanie nazwiskiem mediów partyjnych KOD. Mateusz Kijowski sygnalizował mi ochotę stworzenia mediów KOD-u już w marcu. Spotkaliśmy się, aby pogadać o ewentualnej współpracy Medium#Publicznego z KOD-em. Spotkaliśmy się dwukrotnie, ale nie zdecydowaliśmy się na współpracę. Dlaczego?

Propozycja by podłączyć się pod KOD była dla Medium#Publicznego bardzo atrakcyjna – KOD to w końcu wielki ruch społeczny, energia tłumu, dostęp do finansowania, co dla tworzącego się medium może być kluczowe. Ale połączenie się z ruchem tak mocno naładowanym ideologią polityczną po prostu kasuje naszą wiarygodność i nie pozwoli nam zachować obiektywizmu. Pytałem Mateusza wprost, jak chce uniknąć stworzenia mediów partyjnych, ale nie potrafił przedstawić konkretnej wizji. On nie jest dziennikarzem.

Czy na łamach Koduj24.pl można będzie przeprowadzić krytykę KOD-u lub ujawnić jakieś nieprawidłowości z nim związane? Czy będzie można pisać pozytywnie o innym kandydacie na prezydenta niż Mateusz Kijowski? Już wczoraj na antenie Radia Medium#Publiczne rzeczniczka KOD-u oświadczyła, że Kijowski byłby świetnym kandydatem na prezydenta. Czy rzeczniczka KOD-u zniesie krytykę tej kandydatury na stronie Koduj24.pl?

Wystarczy przeczytać rozmowę Magdy Jethon z Karolem Modzelewskim, która pojawiła się na inaugurację portalu. Niestety potwierdza ona smutne przewidywania. Jednostronne opinie rysujące KOD jako “obywatelski opór wobec państwa policyjnego” raczej nie zapowiadają obiektywizmu dziennikarskiego i otwartości na dialog.

Polskie dziennikarstwo i media są w kryzysie – wszyscy to wiemy. Kryzys ten polega przede wszystkim na utracie wiarygodności. Media publiczne zostały przejęte przez partię rządzącą, a pozostałe media są całkowicie spolaryzowane na prawą i lewą stronę. Osoba myśląca, która nie chce dogmatycznie popierać jednej z opcji, a opowiada się po prostu za odpowiedzialnością społeczną jest w Polsce w kłopocie. Komu wierzyć, co czytać?

Mateusza Kijowskiego osobiście bardzo lubię i życzę mu powodzenia w walce politycznej. Ma do tego prawo, jak każdy obywatel. Ale polecałbym mu zastanowić się, czy dobrze robi, że otwiera KOD-owskie media. Wiem, że ma dobre intencje, ale czy nie przyczynia się w ten sposób do dalszej demoralizacji środowiska dziennikarskiego w Polsce? Wielu dziennikarzy nie będzie miało wyboru, jak tylko pójść do jego partyjnej gazety wyzbywając się koniecznej dla tego zawodu niezależności. Wszyscy mamy kredyty i z czegoś trzeba żyć. Zupełnie niechcący Koduj24.pl może wielu dziennikarzom wyrządzić tę samą krzywdę, co prawicowym dziennikarzom wyrządziło “wSieci” i Radio Maryja.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44226,nie-widze-szansy_-by-koduj24_pl-bylo-czyms-wiecej-niz-medium-partyjnym

05-06-2016, 07:30

Dziadul: Człowiek innego świata. Nie trzeba było być celebrytą, by być kimś  »

Dziennik Zachodni
Jan Dziadul
05-06-2016

Jan Dziadul

Miałem przyjemność uzasadniać Grand Prix w konkursie Silesia Press. Wyniki znacie. Zwycięski wywiad wyprowadza z cienia postać niezwykłą – Jerzego Gottfrieda, lata temu okrzykniętego architektem Katowic i naczelnym budowniczym Śląska.

Ciut wcześniej, na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, przysłuchiwałem się dyskusji o metropoliach, w której to słupski prezydent Robert Biedroń krytykował nasilający się centralizm władzy w Polsce. Przytoczył m.in. przykład ustawy dekomunizującej naszą przestrzeń publiczną – choć nie wymienił jej z imienia – ale i tak było jasne, o co chodzi, kiedy grzmiał: Dopóki będę prezydentem, nikt z Warszawy nie będzie decydował, jak w moim mieście nazywają się place i ulice. To przywilej mieszkańców Słupska i cześć pieśni.

Spróbuję te dwa akapity spiąć tematyczną klamrą.

Znakomitą rozmowę z Gottfriedem czytałem “na żywo” pod koniec ubiegłego roku na naszych łamach. Inaczej jednak ona smakuje, gdy podlega zawodowej ocenie. I gdy czyta się między wierszami. Ta sztuka niegdyś powszednia, wyprowadzająca mentalnie nielotną cenzurę w pole – dziś, kiedy wszystko wolno i pod pierwszym dnem nie kryje się drugie i trzecie, niemal zanikająca. A jednak…

Gottfriedowie – lwowska familia osiadła na Śląsku od 1928 r. Z wojenną przerwą w Warszawie po wysiedleniu ze Świętochłowic. Jerzy, powstaniec warszawski, ranny na Mokotowie w czasie ataku na koszary SS. Ma swoją prawdę o narodowym zrywie stolicy. Niczym nie usprawiedliwia takiego szafowania życiem i krwią ludzi.

Ale zaraz gryzie się w język i zastrzega: “Kiedyś postanowiłem, że o powstaniu nie powiem złego słowa”. I nie powiedział. Ale sprawny czytacz międzywierszowy swoje wie.

W całej jedenastoletniej historii konkursu Silesia Press wiele prac poświęcano śląskim architektom albo ich dziełom. Bo też twórców mamy wybitnych. Ale dla sprawnej konkluzji w sukurs przychodzi mi wieszcz – architektów wprawdzie było wielu, ale żaden z nich nie śmiałby stanąć przy Gottfriedzie. Dlaczego więc zamilkł na lata, przyjmując jedynie funkcję bacznego obserwatora architektonicznej i urbanistycznej przestrzeni?

Patrz między wiersze, czytaczu! To jak amen w pacierzu szmatława łata przypięta wszechobecnemu wówczas socrealizmowi – w architekturze, sztuce, obyczajności – jednym słowem w życiu en masse. Tylko z drugiej strony – w tamtych latach, po wojnie, która zrównała z ziemią ludzi i domy – jakie wzorce mogły nam Szanowny Panie Jerzy przyświecać? Troskliwie hołubiony kaganiec oświaty szlag trafił w zawierusze dziejowej, trzeba było się przerzucić na kadzidło, którym nowa władza upajała swoje monumentalne zapędy i idee – także w architekturze.

Jerzy Gottfried twierdzi, że na Śląsku socrealizm się nie przyjął. Bo też gdzie go szukać? W projekcie byłego gmachu związków zawodowych, dzisiaj części Urzędu Marszałkowskiego? W Centrum Kultury Śląskiej w Świętochłowicach, wcześniejszym Domu Kultury Huty “Zgoda”? A może w Teatrze Ziemi Rybnickiej? Czy z tamtą złą epoką nie kojarzy się czasem wyburzony wieżowiec DOKP?

Serce twórcy krwawi, kiedy jego dzieło rozbierane jest cegła po cegle, albo niszczeje, jak kompleks pawilonów wystawienniczych przy Targach Katowickich (d. OPT) – jednak nijak nie da się przypisać dziełom tym socjalistycznej formy i treści. Może ktoś dojrzy jej cień w kształcie “Kapelusza” w Hali Kwiatów w Parku Śląskim?

Szkoda, że mistrz Gottfried tak późno otworzył się na prawdy oczywiste. Wszak projekty tamtych budowli nie zawsze kreślono w partyjnych gabinetach. Niegdyś Jerzy Ziętek wybrał się w delegację, żeby obejrzeć słynny park Prater. Siadał sobie przy piwie z wiedeńskimi kamratami nad modrym Dunajem, a Gottfried kombinował – co by tu można było zaszczepić w naszym rodzimym socjalistycznym WPKiW? Z tego architektonicznego podglądania wyrosła w naszym parku ponad 50-metrowa wieża szklarniowa. Już nie istnieje. A na kształt “Kapelusza” Ziętek nic nie powiedział, bo cenił mądrzejszych od siebie – w danej dziedzinie, rzecz jasna.

Teraz postać generała ma zniknąć z naszej przestrzeni publicznej. Zamiast do Parku Śląskiego jego imienia będzie się chodzić… proszę dopisywać. W następnej kolejności pod nóż mogą pójść dzieła Gottfrieda i jemu podobnych. Ludzie, weźmy się z samorządem za ręce! Pokażmy za Biedroniem, że nikt nam nie będzie dyktował, pod jakimi nazwami mamy mieszkać, po jakich ulicach chodzić i jeździć.

Zakończę cytatem z Gottfrieda, z myślą otwartą i ukrytą. “Wszystko się starzeje, ludzie i rzeczy materialne, (…) ale czy to powód, aby bez refleksji demolować i zastępować nowymi? Burzymy w ten sposób swoją pamięć dla jakiegoś wyśnionego nowatorstwa. A społeczeństwo bez historii, bez tradycji i sentymentu nie istnieje”.

Słyszymy od czasu do czasu głosy, żeby zburzyć Pałac Kultury i Nauki – najjaśniejszą stołeczną gwiazdę niegdysiejszego socrealistycznego nieboskłonu. Wierzę w intuicję i zdrowy rozsądek warszawiaków. “I w ogóle, i w szczególe i pod każdym innym względem”.

Nagrodziliśmy materiał o człowieku z zapominanego świata, w którym nie trzeba było być celebrytą, aby być kimś.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/opinie/felietony/a/dziadul-czlowiek-innego-swiata-nie-trzeba-bylo-byc-celebryta-by-byc-kims,10064018/