Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

04-06-2016, 13:57

KRRiT o odsunięciu Tomasza Zimocha przez Polskie Radio: wywoła autocenzurę, godzi w wolność słowa  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
04-06-2016

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji krytycznie oceniła odsunięcie Tomasza Zimocha od pracy, m.in. relacjonowania Euro 2016 i igrzysk olimpijskich. – Jest to działanie wywołujące autocenzurę dziennikarzy, obniżające poziom debaty publicznej w Polsce i godzące w wolność słowa – ocenia KRRiT.

Jan Dworak, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

W opublikowanej w piątek opinii na temat działań władz Polskiego Radia wobec Tomasza Zimocha KRRiT zaznaczyła, że wiele razy odnosiła się do przypadków naruszania podstawowych wartości: wolności słowa i swobody wypowiedzi w radiu i telewizji, do czego jest zobowiązana konstytucyjne.

Krajowa Rada odsunięcie Tomasza Zimocha od pracy uznaje za kolejny taki przypadek. Podkreśla, że prawo do krytyki jest istotą debaty publicznej, jest zagwarantowane w Konstytucji RP i pochodnych od niej aktach prawnych, a także stanowi kanon Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

- Zobowiązanie pracownika do dbałości o dobre imię pracodawcy nie może wyłączać prawa do krytycznych ocen, szczególnie gdy wynikają one z troski o autorytet i pozycję nadawcy publicznego – uzasadnia KRRiT, przypominając wydane na tej podstawie orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2009 roku na korzyść pracownika w sprawie Wojtas-Kaleta przeciw Polsce.

- Odsuwanie uznanego komentatora od mikrofonu na czas ważnych wydarzeń sportowych pogłębi “efekt mrożący” w publicznych mediach. Jest to działanie wywołujące autocenzurę dziennikarzy, obniżające poziom debaty publicznej w Polsce i godzące w wolność słowa - uważa Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Tomasz Zimoch został bezterminowo zawieszony w obowiązkach pracownika przez władze Polskie Radia w połowie maja, kilka dni po ukazaniu się wywiadu z nim w “Dzienniku Gazecie Prawnej”. Dziennikarz w rozmowie negatywnie ocenił zmiany w Polskim Radiu, które nastąpiły od zmiany jego władz na początku br. (m.in. przeprowadzanie wywiadów przez dziennikarzy z małym doświadczeniem radiowym i nagranie wcześniej wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim).

Już dzień po ukazaniu się wywiadu został za to krytykowany w oświadczeniu przez Polskie Radio, które uznało, że jego wypowiedzi są bardzo krzywdzące, mocno jednostronne i nieobiektywne, niegodne dziennikarza i naruszające etykę zawodową. Pod koniec maja Zimoch ujawnił, że wycofano go z ekipy dziennikarskiej, która będzie relacjonować Euro 2016 i igrzyska olimpijskie.

Zarząd Polskiego Radia wypowiedzi Tomasza Zimocha skierował do Komisji Etyki PR, przed którą już dwukrotnie stawił się dziennikarz. W rozmowie z Wirtualnemedia.pl podkreślił, że nie żałuje swoich słów z wywiadu w “DGP”, i zaprzeczył plotkom, jakoby miał już pewną pracę w którejś z rozgłośni komercyjnych.

Odsunięcie Zimocha od pracy zaraz po ogłoszeniu tej decyzji skrytykował Press Club Polska. Natomiast w tym tygodniu swoje negatywne opinie o działaniach nadawcy wobec dziennikarza wyraziły Stowarzyszenie Dziennikarzy RP, Stowarzyszenie Wolnego Słowa i korespondent Czeskiego Radia w Polsce Petr Vavrouška.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/krrit-o-odsunieciu-tomasza-zimocha-przez-polskie-radio-wywola-autocenzure-godzi-w-wolnosc-slowa

04-06-2016, 12:52

Komisja Etyki: Tomasz Zimoch w słowach o stanie wojennym nielojalny wobec Polskiego Radia  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
04-06-2016

Komisja Etyki Polskiego Radia oceniła, że wypowiedź Tomasza Zimocha porównująca obecną sytuację w firmie do stanu wojennego i komuny naruszyła wewnętrzne zasady etyczne, godzi w dobre imię Polskiego Radia i świadczy o braku lojalności dziennikarza wobec nadawcy.

Tomasz Zimoch

Wypowiedzi Tomasza Zimocha, którymi zajmowała się Komisja Etyki PR, znalazły się w wywiadzie opublikowanym w “Dzienniku Gazecie Prawnej” w połowie maja. Dziennikarz w rozmowie oprócz wsparcia stanowiska prezesa Trybunału Konstytucyjnego i skrytykowania dosadnych wypowiedzi o nim wyrażonych przez polityków PiS negatywnie ocenił zmiany w Polskim Radiu, które nastąpiły od zmiany jego władz na początku br. (m.in. przeprowadzanie wywiadów przez dziennikarzy z małym doświadczeniem radiowym i nagranie wcześniej wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim). Tekst opatrzono zdjęciem, na którym Zimoch wykonuje tzw. gest Kozakiewicza.

Nazajutrz Polskie Radio w oświadczeniu mocno skrytykowało dziennikarza, uznając, że jego słowa o nadawcy są bardzo krzywdzące, mocno jednostronne i nieobiektywne, niegodne dziennikarza i naruszające etykę zawodową. Dwa dni potem Zimoch został bezterminowo zawieszony w obowiązkach pracowniczych, a zarząd Polskiego Radia jego wypowiedzi skierował do Komisji Etyki.

Komisja dwukrotnie wezwała Tomasza Zimocha na rozmowę: w minioną środę i dwa tygodnie wcześniej. Dziennikarz stawił się razem ze swoim pełnomocnikiem. – Czułem się chwilami jak dziecko – skomentował Zimoch drugą rozmowę.

W piątek po południu Komisja Etyki przesłała zarządowi Polskiego Radia opinię w sprawie wypowiedzi Zimocha. Zgłosiła zastrzeżenia do jego słów: “To jest gorzej niż w stanie wojennym, gorzej niż za komuny. To jest poniżanie dziennikarzy, wydawców. Ludzie są upokorzeni, zmęczeni”. Zdaniem Komisji te słowa naruszają zasady etyki zawodowej obowiązujące w Polskim Radiu, godzą w dobre imię publicznego nadawcy oraz świadczą o braku lojalności Zimocha wobec nadawcy.

Komisja zaznaczyła, że nie analizowała słów dziennikarza dotyczących obecnej sytuacji politycznej w Polsce, ponieważ takie wypowiedzi mieszczą się w ramach wolności wyrażania opinii.

Opinia Komisji Etyki nie ma mocy wiążącej, nie znalazły się w niej żadnej sugestie co do ewentualnych konsekwencji dyscyplinarnych wobec Tomasza Zimocha. Decyzja w tej sprawie należy do władz Polskiego Radia.

W rozmowie z Wirtualnemedia.pl Zimoch podkreślił, że nie żałuje swoich słów z wywiadu w “DGP”, i zaprzeczył plotkom, jakoby miał już pewną pracę w którejś z rozgłośni komercyjnych. Na razie został usunięty z ekipy dziennikarzy Polskiego Radia, którzy będą relacjonować Euro 2016 i igrzyska olimpijskie.

W wywiadzie w weekendowym wydaniu “Polski The Times” Zimoch powiedział, że według otrzymanego przez niego pisma decyzję o wykreśleniu go z listy dziennikarzy obsługujących Euro i igrzyska jednoosobowo podjęła prezes Polskiego Radia w tym samym dniu, kiedy został zawieszony. – Pani prezes powiedziała do mnie, że obraziłem polskie społeczeństwo. A ja od tego dnia nie spotkałem nikogo, kto by mnie skrytykował – stwierdził dziennikarz.

Tomasz Zimoch pracuje w Polskim Radiu od początku lat 80., jest związany z redakcją sportową Jedynki. Zajmuje się komentowaniem meczów piłkarskich, zawodów kolarskich, pływackich i konkursów skoków narciarskich. Relacjonował najważniejsze wydarzenia sportowe: 11 igrzysk olimpijskich, a także finały piłkarskich mistrzostw świata i Europy. Jego cechą charakterystyczną jest bardzo emocjonalny komentarz i oryginalne metafory.

Wiosną ub.r. był jednym z jurorów w programie “Celebrity Splash” w Polsacie, a cztery lata temu użyczył swojego wizerunku do kampanii reklamowej piwa Tyskie “Poleć Zimochem”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/komisja-etyki-tomasz-zimoch-w-slowach-o-stanie-wojennym-nielojalny-wobec-polskiego-radia

03-06-2016, 17:57

Mariusz Kowalewski pracuje w TVP.info.pl  »

Press
(DR)
03-06-2016

Dziennikarz śledczy Mariusz Kowalewski do kwietnia br. związany z “Wprost” (AWR Wprost) pracuje w serwisie TVP.info.pl.

Mariusz Kowalewski w przeszłości był reporterem "Superwizjera" TVN

- W portalu będę zajmował się tym, o czym pisałem do tej pory: sprawami śledczymi – mówi Kowalewski.

W kwietniu br. Kowalewski na Twitterze poinformował, że rozstaje się z tygodnikiem “Wprost”, w którym pracował od roku. Wcześniej z tym tytułem związany był od lipca 2013 do lipca 2014 roku. Pracował także m.in. w TVN i “Rzeczpospolitej”.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44207,mariusz-kowalewski-pracuje-w-tvp_info_pl

03-06-2016, 15:37

Polskie Radio odpowiada na protesty ws. zawieszenia Tomasza Zimocha: nie chodzi o politykę, krytyka wynika z manipulacji  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
03-06-2016

Prezes i rzecznik prasowy Polskiego Radia odpowiedzieli na krytyczne opinie o zawieszeniu Tomasza Zimocha wyrażone przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP, Stowarzyszenie Wolnego Słowa i Petra Vavrouškę. Podkreślają, że odsunięcie dziennikarza od pracy nie wynika ze względów politycznych ani nie ogranicza wolności słowa, a krytyka tej decyzji bierze się ze zmanipulowanego przekazu.

Barbara Stanisławczyk

Dziennikarz sportowy radiowej Jedynki Tomasz Zimoch trzy tygodnie temu udzielił wywiadu “Dziennikowi Gazecie Prawnej”, w którym oprócz mocnego poparcia stanowiska prezesa Trybunału Konstytucyjnego i skrytykowania dosadnych wypowiedzi polityków PiS na temat sędziów negatywnie ocenił też niektóre zmiany w Polskim Radiu, które nastąpiły od zmiany jego władz na początku br. (m.in. przeprowadzanie wywiadów przez dziennikarzy z małym doświadczeniem radiowym i nagranie wcześniej wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim).

Wydanie “Dziennika Gazety Prawnej” z wywiadem ukazało się w piątek 13 maja, a następnego dnia Polskie Radio w oświadczeniu mocno skrytykowało Tomasza Zimocha wypowiedzi o nadawcy, uznając je za bardzo krzywdzące, mocno jednostronne i nieobiektywne, niegodne dziennikarza i naruszają etykę zawodową. W poniedziałek 16 maja Zimoch został bezterminowo zawieszony przez zarząd w obowiązkach pracownika, a sprawę jego wypowiedzi skierowano do Komisji Etyki PR. Okazało się, że dziennikarza wycofano z ekipy Polskiego Radia na Euro 2016 i igrzyska olimpijskie.

Tomasz Zimoch razem ze swoim pełnomocnikiem już dwa razy stawił się przed Komisją Etyki Polskiego Radia: w zeszłą środę oraz dwa tygodnie wcześniej. Wciąż nie wiadomo, kiedy zostanie podjęta opinia w jego sprawie (nie ma ona mocy wiążącej, decyzje o pracownikach podejmuje kierownictwo nadawcy). W wypowiedzi dla portalu Wirtualnemedia.pl. dziennikarz stwierdził, że nie żałuje swoich słów z wywiadu w “DGP” i zaprzeczył pogłoskom, jakoby miał już pewną pracę u jednego z nadawców komercyjnych.

Zawieszenie Zimocha niedługo po wydaniu tej decyzji skrytykował Press Club Polska, oceniając, że “kierownictwo Polskiego Radia dokonując zmian i nie zachowując przy tym bezstronności politycznej i merytorycznych kryteriów musi liczyć się z naturalną konsekwencją jaką jest wyrażanie opinii przez osoby, dla których dobro mediów publicznych jest wartością”. Natomiast w tym tygodniu swoje negatywne opinie na ten temat wyraziły Stowarzyszenie Dziennikarzy RP, Stowarzyszenie Wolnego Słowa i korespondent Czeskiego Radia w Polsce Petr Vavrouška.

Stowarzyszenie Dziennikarzy RP i Petr Vavrouška swoje stanowiska przesłały do Polskiego Radia. W piątek prezes nadawcy Barbara Stanisławczyk-Żyła przekazała organizacji odpowiedź, przesyłając ją także portalowi Wirtualnemedia.pl. Szefowa Polskiego Radia stwierdziła, że o zawieszeniu Tomasza Zimocha przesądziły jego słowa w wywiadzie, że w Polskim Radiu “jest gorzej niż w stanie wojennym, gorzej niż za komuny. Ludzie są upokorzeni, zmęczeni”.

- W Polskim Radiu istnieją drogi formalnego zgłaszania zauważonych nieprawidłowości. Tomasz Zimoch, dla którego “najważniejsze jest dobro instytucji, w której pracuje” nigdy z takiej możliwości nie skorzystał, a jego publiczne wypowiedzi godzą w wizerunek Polskiego Radia – ocenia Barbara Stanisławczyk-Żyła. Zgadza się, że każdy ma prawo do wyrażania publicznych komentarzy. - Widzę jednak różnicę między komentowaniem rzeczywistości, a posługiwaniem się kłamstwem, językiem nienawiści i obrażaniem innych - podkreśliła.

Petrowi Vavroušce odpowiedział natomiast Łukasz Kubiak, rzecznik prasowy Polskiego Radia. Zwrócił uwagę, że czeski dziennikarz wskazał na wypowiedzi Zimocha dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, sugerując, że to one są powodem konsekwencji dyscyplinarnych wobec komentatora. – Zauważam, że w sprawie Tomasza Zimocha często zabierają głos ludzie, którzy nie czytali opisywanego wywiadu, a swoją opinię opierają na zmanipulowanym przekazie, który od początku tej sprawy funkcjonuje w obiegu medialnym. Podstawowa manipulacja polega na twierdzeniu, że Tomasz Zimoch został ukarany za wyrażanie poglądów politycznych i krytykę obecnego rządu. Prawda jest inna. Dziennikarz poniósł konsekwencje naruszenia zasad etycznych obowiązujących w Polskim Radiu – wyjaśnił Kubiak.

Rzecznik nadawcy też zasugerował, że Tomasz Zimoch ze swoimi wątpliwościami i krytycznymi uwagami powinien był najpierw zgłosić się do wewnętrznych jednostek firmy. – Jeśli Tomaszowi Zimochowi leży na sercu dobro Radia i słuchaczy (co wielokrotnie było podkreślane przez niego samego), to przyzna Pan, że najwłaściwszym sposobem rozwiązania rzekomych problemów w Radiu, o których wspomina red. Zimoch w wywiadzie, powinno być ich zgłoszenie przełożonemu oraz Komisji Etyki Polskiego Radia, a nie publiczne o nich opowiadanie. Podkreślę – gdyby faktycznie przywołane w wywiadzie zdarzenia miały miejsce – napisał Łukasz Kubiak czeskiemu dziennikarzowi.

- Tomasz Zimoch nigdy wcześniej nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń odnośnie sytuacji w Radiu. Zgadzam się z Panem, że odpowiedzi w wywiadzie są zawsze subiektywne. Nie oznacza to jednak, że mogą być kłamliwe, napastliwe i obraźliwe. Powinny być raczej wyważone, choćby dlatego, że jak Pan pisze Polskie Radio, podobnie jak Czeskie Radio, chce mieć najlepszych dziennikarzy, którzy są dla swoich słuchaczy autorytetami – dodał rzecznik PR. – Zgadzam się również, że pracownik nie może zamykać oczu na problemy w pracy, które dotyczą go osobiście, ale jak wspomniałem wyżej istnieją właściwe i niewłaściwe sposoby na ich rozwiązanie – dodał.

W liście Petra Vavrouški pojawiła się opinia, że zawieszenie Tomasza Zimocha może wywołać autocenzurę u innych pracowników Polskiego Radia oraz jest powrotem do standardów komunistycznych. – Jako korespondent zagraniczny spędziłem też cztery lata w Rosji, na Białorusi i Ukrainie. Zawsze broniłem kolegów z tych krajów, kiedy władze karały ich za krytyczne wypowiedzi i mówienie prawdy. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że będę musiał bronić dziennikarza z Polski ukaranego za wyrażanie własnych poglądów – stwierdził czeski dziennikarz.

- Wszelkie Pańskie odniesienia do Rosji, Białorusi, Ukrainy, kar za wyrażanie własnych poglądów i mówienie prawdy, o stwarzaniu atmosfery lęku i autocenzurze są nietrafione i muszą się brać z przyjęcia fałszywego założenia, że Tomasz Zimoch ponosi konsekwencję wypowiedzi na tematy polityczne, podczas gdy w rzeczywistości jest to wyłącznie konsekwencja podważenia dobrego imienia instytucji zaufania publicznego, w której pracuje i złamania zasad etyki zawodowej. Nie śmiem podejrzewać, że z premedytacją bierze Pan udział w fałszowaniu rzeczywistości - odpowiedział mu Łukasz Kubiak.

Rzecznik Polskiego Radia przesłał też odpowiedź na uchwałę zarządu Stowarzyszenie Wolnego Słowa. Tak jak Barbara Stanisławczyk-Żyła przypomniał wypowiedź Zimocha z wywiadu, że obecnie w Polskim Radiu jest gorzej niż za komuny i w stanie wojennym. Podkreślił, że to słowa daleko wykraczające poza konstytucyjną wolność słowa, na którą w swojej uchwale powołały się władze stowarzyszenia.

- Najbardziej dziwi mnie fakt, że dawni działacze opozycji antykomunistycznej i podziemia solidarnościowego, dla których pojęcie stanu wojennego powinno być w sposób szczególny przykre, uważają za dopuszczalną krytykę pracodawcy porównanie sytuacji w miejscu pracy do jeszcze gorszej niż w stanie wojennym i jeszcze gorszej niż za komuny… – napisał Łukasz Kubiak o członkach zarządu Stowarzyszenia Wolnego Słowa. – Jeszcze raz podkreślam, że zawieszenie red. Tomasza Zimocha w obowiązkach pracowniczych nie godzi w żaden sposób w fundamentalną zasadę wolności wypowiedzi, a jest jedynie konsekwencją naruszenia przez pracownika Polskiego Radia obowiązujących reguł i podważenia dobrego imienia pracodawcy – zaznaczył.

Stowarzyszenie Dziennikarzy RP
Odpowiadając na Państwa pismo w sprawie dziennikarza Polskiego Radia Tomasza Zimocha pragnę zwrócić Państwa uwagę na jego wypowiedź, na którą się Państwo nie powołują, a która jest podstawą decyzji Zarządu Polskiego Radia. Redaktor Tomasz Zimoch powiedział o swoim miejscu pracy: “[…] jest gorzej niż w stanie wojennym, gorzej niż za komuny. Ludzie są upokorzeni, zmęczeni.” W Polskim Radiu istnieją drogi formalnego zgłaszania zauważonych nieprawidłowości. Tomasz Zimoch, dla którego “najważniejsze jest dobro instytucji, w której pracuje” nigdy z takiej możliwości nie skorzystał, a jego publiczne wypowiedzi godzą w wizerunek Polskiego Radia.
Zgadzam się z Państwem i z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, że “dziennikarz ma prawo, ale także i obowiązek komentowania spraw o znaczeniu publicznym”, widzę jednak różnicę między komentowaniem rzeczywistości, a posługiwaniem się kłamstwem, językiem nienawiści i obrażaniem innych. W Polskim Radiu stawiamy na rzetelne i profesjonalne dziennikarstwo, mocno oparte na etyce zawodowej.
Z poważaniem,
Barbara Stanisławczyk-Żyła
Prezes Zarządu Polskiego Radia SA
——————————————————————————————–
Zarząd Stowarzyszenia Wolnego Słowa

W nawiązaniu do podjętej przez Państwa w dniu 01.06.2016 r. “Uchwały w sprawie szykan wobec red. Tomasza Zimocha” chciałbym wyrazić zdumienie i zaniepokojenie faktem, że dołączyli Państwo do grona osób próbujących zmanipulować prawdę o sytuacji, w jakiej znalazł się red. Tomasz Zimoch wskutek jego publicznych wypowiedzi o Polskim Radiu. Jeśli czytali Państwo wypowiedzi Tomasza Zimocha, to muszą przyznać, że słowa: “[…] jest gorzej niż w stanie wojennym, gorzej niż za komuny. Ludzie są upokorzeni, zmęczeni.” wykraczają daleko poza wolność słowa gwarantowaną w Konstytucji, na którą się Państwo powołują.

Najbardziej dziwi mnie fakt, że dawni działacze opozycji antykomunistycznej i podziemia solidarnościowego, dla których pojęcie stanu wojennego powinno być w sposób szczególny przykre, uważają za dopuszczalną krytykę pracodawcy porównanie sytuacji w miejscu pracy do jeszcze gorszej niż w stanie wojennym i jeszcze gorszej niż za komuny… Podobnie wygląda sytuacja ze zdjęciem ilustrującym wywiad, na którym red. Zimoch  wykonuje wulgarny gest. Dziwię się również, że naruszenie dobrego imienia instytucji zaufania publicznego nie jest dla Państwa równoznaczny z brakiem profesjonalizmu i rzetelności dziennikarskiej.

Jeszcze raz podkreślam, że zawieszenie red. Tomasza Zimocha w obowiązkach pracowniczych nie godzi w żaden sposób w fundamentalną zasadę wolności wypowiedzi, a jest jedynie konsekwencją naruszenia przez pracownika Polskiego Radia obowiązujących reguł i podważenia dobrego imienia pracodawcy.

Z poważaniem,
Łukasz Kubiak
rzecznik prasowy Polskiego Radia
——————————————————————————————–
Petr Vavrouška
Szanowny Panie,
Uprzejmie dziękuję za Pański list otwarty w sprawie Tomasza Zimocha skierowany do Polskiego Radia, który dotarł do mnie w dniu 31.05.2016 r. Na wstępie chciałbym zwrócić uwagę na pewną niespójność, która pojawiła się już na początku Pańskiego listu. Pisze Pan, że byłoby dla Pana zrozumiałe, gdyby zwolnienie Tomasza Zimocha wynikło m.in. z poważnego naruszenia etyki dziennikarskiej. Otóż po pierwsze Tomasz Zimoch nie został zwolniony i w dalszym ciągu pozostaje pracownikiem Polskiego Radia, a po drugie faktycznie naruszył etykę dziennikarską oraz dobre imię pracodawcy. Zauważam, że w sprawie Tomasza Zimocha często zabierają głos ludzie, którzy nie czytali opisywanego wywiadu, a swoją opinię opierają na zmanipulowanym przekazie, który od początku tej sprawy funkcjonuje w obiegu medialnym. Podstawowa manipulacja polega na twierdzeniu, że Tomasz Zimoch został ukarany za wyrażanie poglądów politycznych i krytykę obecnego rządu. Prawda jest inna. Dziennikarz poniósł konsekwencje naruszenia zasad etycznych obowiązujących w Polskim Radiu. Mam nadzieję, że czytał Pan wywiad, który przywołuje, więc musi przyznać, że dowolny pracownik, który powiedziałby publicznie o swoim pracodawcy: “[…] jest gorzej niż w stanie wojennym, gorzej niż za komuny. Ludzie są upokorzeni, zmęczeni” spotkałby się ze zdecydowaną jego reakcją. Przypomnę, że dodatkowo wywiad został zilustrowany wulgarnym gestem red. Zimocha.

W Polskim Radiu funkcjonuje niezależna Komisja Etyki, której członkowie są wskazywani przez pracowników Radia. Jeśli Tomaszowi Zimochowi leży na sercu dobro Radia i słuchaczy (co wielokrotnie było podkreślane przez niego samego), to przyzna Pan, że najwłaściwszym sposobem rozwiązania rzekomych problemów w Radiu, o których wspomina red. Zimoch w wywiadzie, powinno być ich zgłoszenie przełożonemu oraz Komisji Etyki Polskiego Radia, a nie publiczne o nich opowiadanie. Podkreślę – gdyby faktycznie przywołane w wywiadzie zdarzenia miały miejsce.

Tomasz Zimoch nigdy wcześniej nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń odnośnie sytuacji w Radiu. Zgadzam się z Panem, że odpowiedzi w wywiadzie są zawsze subiektywne. Nie oznacza to jednak, że mogą być kłamliwe, napastliwe i obraźliwe. Powinny być raczej wyważone, choćby dlatego, że jak Pan pisze Polskie Radio, podobnie jak Czeskie Radio, chce mieć najlepszych dziennikarzy, którzy są dla swoich słuchaczy autorytetami. Zgadzam się również, że pracownik nie może zamykać oczu na problemy w pracy, które dotyczą go osobiście, ale jak wspomniałem wyżej istnieją właściwe i niewłaściwe sposoby na ich rozwiązanie.

Wszelkie Pańskie odniesienia do Rosji, Białorusi, Ukrainy, kar za wyrażanie własnych poglądów i mówienie prawdy, o stwarzaniu atmosfery lęku i autocenzurze są nietrafione i muszą się brać z przyjęcia fałszywego założenia, że Tomasz Zimoch ponosi konsekwencję wypowiedzi na tematy polityczne, podczas gdy w rzeczywistości jest to wyłącznie konsekwencja podważenia dobrego imienia instytucji zaufania publicznego, w której pracuje i złamania zasad etyki zawodowej. Nie śmiem podejrzewać, że z premedytacją bierze Pan udział w fałszowaniu rzeczywistości.

Łączę wyrazy szacunku,
Łukasz Kubiak
rzecznik prasowy Polskiego Radia

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/polskie-radio-odpowiada-na-protesty-ws-zawieszenia-tomasza-zimocha-nie-chodzi-o-polityke-krytyka-wynika-z-manipulacji/page:2

03-06-2016, 14:45

PGNiG kupiło dla szkół 4 tys. prenumerat prawicowych miesięczników historycznych  »

Press
(IKO)
03-06-2016

Fundacja Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa kupiła 4 tys. rocznych prenumerat miesięczników “Historia do Rzeczy” (Orle Pióro) oraz “W Sieci Historii” (Fratria), które od czerwca br. są rozsyłane do 4 tys. szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych.

Czasopisma trafiły głównie do szkół wiejskich i w małych miejscowościach, ale także do placówek w dużych miastach. Fundacji PGNiG (fundacja angażuje się w działania na rzecz wspólnoty Polaków i historii Polski) zależało, aby tytuły te dotarły do szkolnych bibliotek, których nie stać na zakup czasopism. Miesięczniki zostały kupione w ramach kampanii “Rozgrzewamy polskie serca”, której celem jest kształtowanie i pielęgnowanie pamięci historycznej Polaków. Patronat nad akcją objął Dawid Jackiewicz, minister skarbu państwa.

- Jesteśmy zachwyceni tym, że nasz miesięcznik trafi do większej liczby młodych ludzi. Z wielką radością obserwuję olbrzymie zainteresowanie wśród młodzieży dziejami najnowszymi: żołnierzami wyklętymi, ludobójstwem na Wołyniu czy II wojną światową. Ta problematyka jest obecna na naszych łamach, więc wydaje się, że nadajemy na podobnych falach co młode pokolenie – mówi Piotr Zychowicz, redaktor naczelny “Historii do Rzeczy”. – Należy cieszyć się, że znalazł się fundator, który w ramach swojej misji kupił te dwa tytuły, dzięki czemu promuje czytelnictwo prasy. A jakie one są, to jego wybór – mówi Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy.

W 2015 roku średnia sprzedaż miesięcznika “W Sieci Historii” wyniosła 24,7 tys. egzemplarzy przy nakładzie 59 tys. egz. – wynika z danych ZKDP, z kolei “Historia do Rzeczy” nie jest tytułem kontrolowanym przez Związek.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44210,pgnig-kupilo-dla-szkol-4-tys_-prenumerat-prawicowych-miesiecznikow-historycznych

03-06-2016, 10:44

Dorota Kania uniewinniona od zarzutu korupcji wobec rodziny Dochnala. “To były pożyczki, a nie łapówki”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
03-06-2016

Sąd apelacyjny w Warszawie uchylił wyrok sądu pierwszej instancji skazujący dziennikarkę “Gazety Polskiej” Dorotę Kanię, uznając, że nie jest działania wobec rodziny Marka Dochnala, w efekcie których uzyskała 270 tys. zł pożyczek, nie nosiły znamion korupcji.

Dorota Kania

W procesie chodziło o kontakty Doroty Kani z rodziną Marka Dochnala w latach 2005-2006, kiedy biznesmen przebywał w areszcie podejrzewany o skorumpowanie posła SLD Andrzeja Pęczaka. Kania wielokrotnie spotykała się wtedy z żoną i teściową Dochnala, obiecywała im pomoc w zwolnieniu przedsiębiorcy z aresztu, powołując się na znajomości z politykami PiS-u i Lechem Kaczyńskim. Pisała korzystne dla Dochnala artykuły w “Życiu Warszawy”, doprowadziła do spotkania jego adwokatów z ówczesnym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro i prokuratorem generalnym Januszem Kaczmarkiem. Jednocześnie pożyczała od rodziny biznesmena różne kwoty, łącznie 270 tys. zł, czego nie zgłosiła do urzędu skarbowego.

Kiedy nie udało się doprowadzić do wcześniejszego zwolnienia Dochnala z aresztu, Dorota Kania zerwała kontakty z jego żoną i teściową, zwróciła im też pożyczone pieniądze. Biznesmen ujawnił całą sprawę w 2008 roku po opuszczeniu aresztu.

W procesie postawiono Dorocie Kani zarzut wyłudzenia 270 tys. zł od rodziny Dochnala. W lipcu ub.r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi uznał dziennikarkę za winną i skazał na trzy lata więzienia. Kania zapowiedziała apelację od tego wyroku.

W czwartek sąd okręgowy uchylił wyrok skazujący, uznając, że Dorota Kania nie dopuściła się korupcji wobec rodziny Marka Dochnala. Uzasadniono, że dziennikarka powoływała się na wpływy wśród rządzących polityków nie tylko w kontaktach w rodziną biznesmena, lecz także innymi osobami. Ponadto pierwszy raz spotkała się z żoną i teściową Dochnala z ich inicjatywy, przed otrzymaniem pierwszej pożyczki wykonała już działania korzystne dla przedsiębiorcy (teksty w „ŻW” i zorganizowanie spotkań z Ziobrą i Kaczmarkiem), ponadto była zaprzyjaźniona z jego rodziną. Dlatego nie można uznać, że pożyczki były łapówkami.

Wyrok sądu apelacyjnego jest prawomocny.

- Sąd w całości podzielił argumentację obrony. Nie miał najmniejszych wątpliwości – co warte podkreślenia – że pani Dorota Kania nie popełniła tego czynu, który był jej zarzucany. Czyli że pożyczka była tylko i wyłącznie pożyczką, nie miała żadnego charakteru łapówki, a czynności wykonywane przez panią Dorotę Kanię – rozmowy z prokuratorami, z adwokatami itp. – były związane wyłącznie z pracą dziennikarską i nie wykraczały poza żadne normy – skomentował dla serwisu Niezalezna.pl mecenas Maciej Zaborowski, obrońca Doroty Kani. – Sprawiedliwości stało się zadość i po blisko ośmiu latach ten koszmar wreszcie się skończył – stwierdziła sama dziennikarka.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dorota-kania-uniewinniona-od-zarzutu-korupcji-wobec-rodziny-dochnala-to-byly-pozyczki-a-nie-lapowki