Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

29-06-2016, 17:01

TVP żegna się z Jarosławem Kretem: skończyła się jego umowa, usunięto go z grafiku  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
29-06-2016

Prezenter pogody Jarosław Kret nie znalazł się w nowym grafiku dyżurów antenowych Telewizji Polskiej, a z końcem czerwca wygasa jego umowa z TVP. – Szefostwa TVP nie stać nawet na godne pożegnanie jednej ze swoich największych gwiazd – oburza się Beata Tadla. TVP na razie nie skomentowała sprawy.

Jarosław Kret

- Jarek właśnie się dowiedział, że nie ma go na grafiku. Od koleżanki, nie od szefów. Dyrektor nie znalazł czasu, by mu podziękować – poinformowała w środę po południu na portalach społecznościowych Beata Tadla, partnerka życiowa Jarosława Kreta (pracowała przez ponad trzy lata w “Wiadomościach” TVP1, zwolnioną ją w styczniu br.).

Według Tadli usunięcie Kreta z grafika oznacza, że TVP definitywnie zakończy z nim współpracę. – Szefostwa TVP nie stać nawet na godne pożegnanie jednej ze swoich największych gwiazd – skrytykowała dziennikarka.

Centrum informacji Telewizji Polskiej nie odpowiedziało na razie na nasze pytania w tej sprawie.

W rozmowie z Gazeta.pl Jarosław Kret poinformował, że był zatrudniony w TVP na umowie cywilnoprawnej przedłużanej co kilka miesięcy. Jego obecna, półroczna umowa obowiązuje do końca czerwca. W ostatnim czasie był kilka razy wzywany na spotkanie z Mariuszem Pilisem, dyrektorem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, ale w ostatniej chwili rozmowę odwołano.

Jarosław Kret zaczął pracę w Telewizją Polskiej ponad 20 lat temu. Początkowo był reporterem “Teleexpressu”, a potem gospodarzem programów podróżnych w Warszawskim Ośrodku Telewizyjnym (obecnie TVP3 Warszawa). Prezenterem pogody został w 2002 roku, od 2004 roku przedstawiał prognozy po “Wiadomościach” w TVP1, a od 2013 roku także w porannym paśmie TVP Info.

Ponadto prowadził kilka innych programów w TVP1 (“Od słów do głów” w latach 2007-2008) i w TVP Info (“Planeta według Kreta” w latach 2009-2010, „Podróże z barometrem” w latach 2010-2011, “Polska według Kreta” w latach 2011-2013), wziął udział w pierwszej edycji programu “Gwiazdy tańczą na lodzie” w TVP2.

W 2012 roku otrzymał Telekamerę w kategorii Prezenter pogody. W tej funkcji wyróżniał się obrazowym językiem i żartami.

W latach 1998–2001 był dziennikarzem i redaktorem w “National Geographic”, w 2005 roku prowadził sobotnie wydania “Lata z Radiem” w Jedynce.

W ostatnich miesiącach z Telewizją Polską pożegnało się kilkoro znanych dziennikarzy z programów nieinformacyjnych (w programach i kanałach informacyjnych duże roszady personalne nastąpiły już w styczniu i lutym br., zaraz po powołaniu nowych władz firmy). Z końcem marca z TVP po 31 latach pracy odeszła Grażyna Torbicka, a w połowie czerwca po prawie trzech latach zakończono emisję programu “Świat się kręci”, którego główną prowadzącą była Agata Młynarska.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tvp-zegna-sie-z-jaroslawem-kretem-skonczyla-sie-jego-umowa-usunieto-go-z-grafiku

29-06-2016, 16:35

Karolina Jackowska w ekipie Faktów RMF FM  »

Portal medialny.pl
kw
29-06-2016

Do zespołu Faktów RMF FM 1 lipca br. dołączy nowa prezenterka – Karolina Jackowska.

Karolina Jackowska

Jackowska poprzednio pracowała w Radiu Eska. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Informatyki Stosowanej i Zarządzania oraz Warszawskiej Szkoły Fotografii.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/55305/karolina-jackowska-w-ekipie-faktow-rmf-fm.html

29-06-2016, 13:36

Poseł PiS wyprosił dziennikarzy z obrad komisji sejmowej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
łb
29-06-2016

Przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz, poseł PiS, wyprosił z sali dziennikarzy i operatorów, którzy mieli relacjonować prace parlamentarzystów nad projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. – Straszy media, że w przyszłości mogą nie dostać przepustek do Sejmu – opisują dziennikarze.

Członkowie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka obradują dziś nad nowym projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości. W projekcie znalazły się te same propozycje zmian zakwestionowane wcześniej przez Komisję Wenecką, m.in. orzekanie stosunkiem dwóch trzecich głosów i powiększenie składu TK z dziewięciu do jedenastu sędziów.

Przewodniczący komisji poseł Stanisław Piotrowicz wyprosił z sali dziennikarzy sejmowych i operatorów kamer, argumentując, że przekaz z obrad można oglądać w internecie za pośrednictwem strony internetowej Sejmu. Spotkało się to z protestem parlamentarzystów z partii opozycyjnych.

Dziennikarze są oburzeni zachowaniem przewodniczącego Piotrowicza który miał im grozić zablokowaniem przepustek do Sejmu. Narzekali, że jakość streamingu sejmowego jest zła i pozbawiona dźwięku, co utrudnia im pracę.

- Podobno posiedzenie komisji sprawiedliwość, która będzie rozpatrywać projekty o TK tylko przez pierwsze 5 minut otwarte dla mediów! – napisał na Twitterze Kamil Dziubka, reporter Onetu. – Piotrowicz ogłasza 30 sekund przerwy, aby dziennikarze mogli opuścić salę – relacjonował Michał Olech z portalu 300polityka.pl. – Piotrowicz straszy media, że w przyszłości mogą nie dostać przepustek do Sejmu – dodał Olech.

W podobny sposób sytuację relacjonował na antenie TVN24 reporter Rafał Poniatowski.

Przypomnijmy, że w kwietniu media podawały, iż Kancelaria Sejmu chce, aby przedstawicieli mediów obowiązywały w Sejmie podobne zasady co do ubioru jak pracowników Kancelarii: mają nosić stroje formalne w stonowanych kolorach, natomiast niewskazane są ubrania sportowe i z grafikami reklamowymi.

Kilka miesięcy temu marszałek Marek Kuchciński zapowiedział ograniczenia w dostępie dziennikarzy do korytarzy i pomieszczeń sejmowych. Mają oni pracować głównie w pomieszczeniach naprzeciw wejścia głównego, wcześniej zajmowanych przez Straż Marszałkowską.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/posel-pis-wyprosil-dziennikarzy-z-obrad-komisji-sejmowej-wideo

29-06-2016, 13:23

Oko.press pozywa TVP i zawiadamia prokuraturę  »

Press
(MAK)
29-06-2016

Serwis Oko.press pozywa TVP za nieudzielenie informacji i uzależnianie dostępu do niej od przychylności dziennikarza.

Dziennikarze serwisu Oko.press zwrócili się do Telewizji Polskiej z pytaniami o koszt transmisji Światowych Dni Młodzieży i dofinansowania na ten cel z budżetu państwa oraz o warunki emisji spotu reklamowego Ministerstwa Obrony. “Na pismo Oko.press, dotyczące warunków emisji spotu MON, TVP odpowiedziała tylko częściowo – zasłaniając się tajemnicą handlową. Prośba o uzupełnienie informacji – skierowana do telewizji przez dziennikarza OKO.press Jakuba Stachowiaka, spotkała się z odmową. Do odpowiedzi dołączono za to omyłkowo wewnętrzną korespondencję, w której pracownicy TVP naradzają się, czy mogą mu podać więcej danych” – relacjonuje na Oko.press Bianka Mikołajewska, zastępca naczelnego Oko.press.

Z cytowanej korespondencji wynika, że Joanna Stempień- Rogalińska z Centrum Informacji TVP instruowała Wojciecha Kowalczyka, wiecedyrektora biura reklamy: “W tym przypadku nie możemy pozwolić sobie na nadmierną szczerość. To nie jest życzliwy dziennikarz”.

- Pozwaliśmy TVP do Sądu Administracyjnego w Warszawie za naruszenie prawa do informacji o działalności organów władzy publicznej oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej. Wystąpiliśmy o zobowiązanie władz TVP do udzielenia nam odpowiedzi – mówi Bianka Mikołajewska. Dodaje, że Oko.press zawiadomił też prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które ma polegać na nieudzieleniu informacji publicznej przez prezesa TVP Jacka Kurskiego i wiceprezesa Macieja Staneckiego oraz przez Joannę Stempień- Rogalińską z Centrum Informacji TVP. “Trudno bowiem, naszym zdaniem, o bardziej ewidentny przykład naruszenia prawa do informacji motywowanego złą wolą i względami światopoglądowymi czy też politycznymi” – napisała Mikołajewska.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44592,oko_press-pozywa-tvp-i-zawiadamia-prokurature

29-06-2016, 10:35

- Pani Janina  »

Press
Andrzej Skworz
29-06-2016

Andrzej Skworz

Gdy się ostatnio spotkaliśmy na kawie w Sheratonie, gdzie wszyscy kłaniali jej się z daleka – był prawie rok po aferze podsłuchowej. “Panie Andrzeju, my się już chyba nie zgodzimy” – stwierdziła na moją kolejną uwagę, że dziennikarze powinni tak samo patrzeć na obie strony politycznego sporu, a w sprawie wejścia ABW do “Wprost” widzieć zamach na wolność słowa.

Nasz spór przerwał Krzysztof Kilian, była szara eminencja liberałów, który dosiadł się do naszego stolika. Szybko przycichłem, gdy zaczęli rozmawiać o bieżącej polityce, wymieniać się kontekstami, zasłyszanymi ploteczkami i najnowszymi faktami, o których gazety jeszcze nie napisały. Słuchałem ludzi, których polityka fascynowała i którzy znali ją od podszewki.

Zarzucano Janinie Paradowskiej, że wielu polityków znała nawet zbyt dobrze, że chętniej słuchała jednych, a drugim nie dowierzała. Oczywiście, miała swoje sympatie, ale budowały się one przez lata dziennikarskich doświadczeń, a nie towarzyskich układów. Rozmawiała z ludźmi ze wszystkich partii, trudno jednak, by ze wszystkimi się zgadzała. Lecz, jako jedna z nielicznych, potrafiła docenić kogoś z drugiej strony politycznej barykady, kto powiedział coś mądrego.

Gdy coś ją w mediach poruszyło, dzwoniła lub SMS-owała. I nie tak jak inni wyłącznie z pochwałami, ale też, by zaznaczyć odrębne stanowisko, poinformować, z czym się nie zgadza.

Ale ja ceniłem ją nie tylko za to, jakim była dziennikarzem, lecz także człowiekiem.

Była jedynym Dziennikarzem Roku, który systematycznie przychodził na gale Grand Press. A jeśli nie mogła, dzwoniła i tłumaczyła, że np. ma ważną premierę w operze, więc przeprasza. To było wyjątkowe. Kiedyś jej to powiedziałem, a ona spojrzała na mnie zdziwiona i tym swoim charakterystycznym, mało radiowym głosem, zapytała: – Ale jak to, Panie Andrzeju? Przecież należy się szacunek i tej nagrodzie, i środowisku, które nas wybierało.

Choć wobec tego środowiska była krytyczna jak mało kto. Znała wszystkie jego wady i potrafiła je bezlitośnie punktować. Po śmierci męża jeszcze bardziej rzuciła się w wir dziennikarstwa i pracy. Pisanie do “Polityki”, praca w Tok FM, studenci w Collegium Civitas oraz ci w Krakowie – to nadawało sens jej życiu w ostatnich latach.

Nie zdążyłem zapytać, czy naprawdę już się nie zgodzimy. Pewnie by potwierdziła. Ona nie była kurkiem na wieży, nie zmieniała szybko raz wyrobionego poglądu.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44594,pani-janina

29-06-2016, 10:12

Odeszła ikona dziennikarstwa  »

Press
(IKO), (JM), (DR), (KOZ)
29-06-2016

Wręcz opętana dziennikarstwem i polityką. Miała swoje poglądy, ale można się było z nią nie zgadzać. Żyła teatrem. Fascynatka kryminału. Robiła pyszne pierogi i lubiła rozmawiać o ciuchach. Ikona dziennikarstwa – tak Janinę Paradowską wspominają koledzy i znajomi.

Wiesław Władyka, publicysta “Polityki”, członek zarządu wydawnictwa Polityka

Wiesław Władyka

Janina Paradowska była postacią, damą, osobą numer jeden w “Polityce” – co pokazała także ankieta, którą przeprowadziliśmy w ub.r. W ostatnich latach była więc szczególnie eksponowana na łamach tygodnika. Czytelnicy doceniali ją, zaczynali lekturę od rubryki “Tydzień w polityce według Paradowskiej”. Ona przez lata zbudowała sobie autentyczny autorytet, co nie jest łatwe. Wypowiadała się w wielu sprawach, jej głos był ważny. Była osobą zdecydowaną, przekonaną do pewnych racji, których potrafiła bronić. W jej pokoju zawsze toczyła się jakaś dyskusja.

Ona kochała politykę. Miała doskonały warsztat i z czasem osiągnęła imponujący stan wiedzy, czemu sprzyjało jej małżeństwo z prawnikiem Jerzym Zimowskim, byłym podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Stała się znawcą prawa, kompetentnym analitykiem, który może stanąć do jakiejkolwiek dyskusji z konstytucjonalistami czy profesorami prawa. To połączenie żwawości i świeżości dziennikarskiej z przekonaniem, że państwo powinno być państwem prawa, czyniło z niej publicystkę wyjątkową.

Jej odejście jest ogromną stratą dla “Polityki”, zwłaszcza emocjonalną. Wszyscy byliśmy jak rodzina. Janka żyła przede wszystkim swoją pracą. Jeśli było trzeba, pracowała w weekendy i wieczorami. Na przyjemności pozwalała sobie tylko wtedy, gdy miała wolny wieczór.

Piotr Mucharski, redaktor naczelny “Tygodnika Powszechnego”

To była jedna z osobowości prawdziwego świata mediów, a nie tego cyrku, który mamy teraz. Smutno mi i żal, że taka indywidualność, ktoś opętany dziennikarstwem i jednocześnie polityką, ktoś o wyrazistych poglądach – nagle odchodzi. Była dla mnie profesjonalistką do bólu, z głębokim wglądem w to, co się dzieje w tym całym kotle politycznym. Jak wszyscy, jestem kompletnie zaskoczony.

Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka “Faktów” TVN

Katarzyna Kolenda-Zaleska

Janka była dla mnie ikoną rzetelnego dziennikarstwa. Taki wzór do naśladowania. Można było się z nią nie zgadzać co do poglądów. Wielokrotnie spierałyśmy się o różne rzeczy. Gdy coś napisałam i jej się nie podobało, potrafiła do mnie zadzwonić i dyskutować. Ale to zawsze była ciekawa dyskusja, ona zawsze miała argumenty.

Była staroświeckim wzorem prawdziwego dziennikarza, który to wzór zobowiązuje do tego, że jest się w miejscach, w których coś się dzieje, rozmawia się z ludźmi, którzy mają na coś wpływ. Gdy czytałam teksty Janki, a wcześniej widziałam ją wędrującą po sejmie, od gabinetu do gabinetu – wiedziałam, że to ma ręce i nogi, i że mogę temu ufać. Wielu publicystów nie widziałam w sejmie od stu lat, a Janka musiała wszystko dotknąć, przegadać, przemyśleć, a potem dopiero pisała tekst.

Mimo wielu nieszczęść, które na nią spadły, była pogodną osobą. Dołączyła do naszej fundacji Charytatywny Bal Dziennikarzy jakieś dwa-trzy lata temu i była niezwykle zaangażowana. Przychodziła na wszystkie zebrania. Raz na jakiś czas zapraszała nas do siebie do domu na pierogi. A ostatnio zrobiła też bigos. Uwielbialiśmy do niej przychodzić. Czasami się zasiedzieliśmy i mieliśmy wyrzuty sumienia, a wtedy ona mówiła: “Dajcie spokój, mi jest przyjemnie, że przychodzicie”. Z nią można było porozmawiać nie tylko o polityce, ale też o literaturze, teatrze. Z podziwem na nią patrzyłam, kiedy ostatnio opowiadała mi, że właśnie jedzie do Wrocławia, by obejrzeć “Dziady”. Pojechała też specjalnie, żeby obejrzeć ten kontrowersyjny spektakl “Śmierć i dziewczyna”. Była na każdej premierze w teatrze.

Poza tym była bardzo kobieca i elegancka. Moim zdaniem Janka była najlepiej ubraną dziennikarką w Polsce, z klasą i szykiem. Lubiła pogadać o ciuchach. Oczywiście polityka była jej żywiołem, ale była kobietą z krwi i kości, wszechstronną.

Konrad Piasecki, dziennikarz RMF FM

Konrad Piasecki

Mam taki jej obraz z ostatniego spotkania, a widzieliśmy się w zeszłym tygodniu: osoby pełnej energii, życia, wigoru, snującej wakacyjne plany, mówiącej o wyjeździe do Sopotu, bo uwielbia to miejsce. Słyszę jeszcze, jak mówi, które kryminały przeczytała i polecała mi najlepsze z nich.

Zapamiętam ją jako osobę, która w życiu publicznym i politycznym formułowała ostro i zdecydowanie swoje poglądy, ale w życiu prywatnym była pełna opiekuńczości i troski o swoich młodszych kolegów po fachu. Była człowiekiem-instytucją; osobą, która z racji doświadczenia, ale i wieku trochę matkowała wielu dziennikarzom, także tym, którzy wchodzili do zawodu. Nigdy z nią nie pracowałem w jednej redakcji, ale zawsze słyszałem, że roztaczała nad dziennikarzami opiekę i budowała ducha zespołu.

Ilekroć się ostatnio spotykaliśmy, pytała mnie, czy nie jestem znużony rozmowami z politykami, bo ona miała chyba nasilające się poczucie, że te rozmowy są trochę jałowe, że politycy coraz częściej wygłaszają formułki wcześniej przygotowane i coraz trudniej wejść z nimi w rzeczywisty dialog i wydobyć z nich, co naprawdę myślą i coś, co posuwałoby ten świat do przodu. Mimo wszystko ona jednak była owładnięta pasją polityczną i emocjami w patrzeniu na polską rzeczywistość.

Zapamiętam, jak siedzimy w Między Nami na podwórku i pijemy jakąś herbatę czy wodę, to było ostatnie spotkanie z nią… Nigdy nie przypuszczałbym, że to tak szybko może się stać.

Monika Olejnik, prowadząca “Kropkę nad i” w TVN 24

Monika Olejnik

Janinę Paradowską znałam dwadzieścia kilka lat, poznałyśmy się na korytarzu sejmowym w 1989 roku. Należała do grupy sprawozdawców sejmowych, była niezwykłą postacią – bardzo dobrze wykształconą, miała świetną pamięć. Była uczestnikiem wszystkich najważniejszych wydarzeń politycznych. Kochała politykę, była duszą towarzystwa, niezwykle dbała o wygląd, zawsze miała na sobie cudowną biżuterię, cudowne stroje. Miała poczucie humoru i dystans, również do siebie.

No i była strasznie ostrą dziennikarką. Bezkompromisową, której się politycy bali.

Miała ostre pióro, jej artykuły omawiano, były ważne. Świat dziennikarstwa stracił wybitną, niepowtarzalną postać. Dziennikarze mogą się od niej uczyć rzetelności. Jej artykuły są ponadczasowe, adepci dziennikarstwa będą mogli do nich zaglądać i czerpać wiedzę na temat tych czasów, gdy oni byli dziećmi. Zapamiętam związane z nią różne sytuacje sejmowe, polemiki – nie zawsze miałyśmy takie samo zdanie, często się spierałyśmy. Spotykałam Janinę też w teatrze, była melomanką, uwielbiała opery. Nie wszyscy ją znają z tego, że potrafiła mieć taki dystans do siebie, iż występowała na scenie – tańczyła kiedyś nawet kankana. Lubiła kolegów dziennikarzy, zapraszała nas do siebie. Słynne były jej pierogi.

Janka była twarda. Miała uroczego męża, Jerzego Zimowskiego. Tworzyli fantastyczną parę. Była naprawdę niezwykłą postacią.

Ewa Milewicz, dziennikarka “Gazety Wyborczej”

Zawsze podziwiałam wszechstronność Pani Janiny. Pisała do “Polityki” stale – co tydzień pojawiał się jej tekst, przeprowadzała wywiady, ale też współpracowała z lokalnymi mediami, chodziła do radia, gościła w programach publicystycznych, była stałą bywalczynią opery. Przywiązywała wielką wagę do ubioru – była wręcz nienagannie ubrana. Gotowała. Potrafiła, opowiadając o premierze w operze, wtrącić od niechcenia, że musi kupić mięso. Była też członkinią Klubu 22 skupiającego kobiety zaangażowane politycznie. Nigdy nie rozumiałam, jak ona to robi. Wzbudzała tym mój podziw. Pod względem charakteru była niezwykłą osobą. Zaimponowała mi, że niedługo po tym, jak zginął jej mąż, poprowadziła program w radiu. Tekst można w takim stanie jakoś napisać, ale co innego wystąpić na antenie. Ona nie robiła z tej śmierci sprawy publicznej.

Jacek Żakowski, publicysta “Polityki”

Jacek Żakowski

Janina Paradowska była osobą przede wszystkim bardzo przejmującą się. Nie tylko Polską, światem, polityką, ale też ludźmi dookoła, co bardzo dobrze było widać w jej relacjach ze studentami z Collegium Civitas. Mam wrażenie, że Janka była osobą, która stawała się ważna w życiu wszystkich osób dookoła, a oni byli dla niej ważni. Jeśli ktoś był chory, stawała na uszach, żeby pomóc. Gdy źle szło w polityce, dniami i nocami kombinowała, co zrobić, aby szło lepiej. Zajmowała się nie tylko politycznymi sprawami – była też fascynatką kryminału. Zasiadała w jury wrocławskiego konkursu na powieść kryminalną. Była fascynatką opery – nie opuszczała premier. Nie tylko była na nich, ale je przeżywała.

Dla nas wszystkich jej śmierć to ogromna strata, nie tylko dla tygodnika. Janina była istotnym elementem życia publicznego. Była nie tylko dziennikarką, ale także aktorem, gdyż jej teksty i opinie miały wpływ. Gdy ktoś taki odchodzi, myślimy sobie, że na nas, tych, którzy zostają, pozostaje ciężar dźwignięcia jeszcze tego kawałka odpowiedzialności za świat. A to jest spory kawałek. Luka, która powstała w tygodniku, też jest duża. Janka prowadziła cotygodniową rubrykę z insiderskimi tekstami. Miała wpływ na nasze myślenie. Tego zabraknie też wielu aktorom sceny politycznej. Nawet jeśli ktoś się z nią nie zgadzał, musiał brać pod uwagę jej zdanie.

Paweł Lisicki, redaktor naczelny “Tygodnika do Rzeczy”

Janinę Paradowską poznałem w 1991 roku, gdy ja się pojawiłem w “Życiu Warszawy”, a ona właśnie stamtąd odchodziła. Już wtedy miała rozpoznawalne nazwisko, oczywiście nie aż w takim stopniu jak teraz. Potem zawodowo już się nie zetknęliśmy, bo po “Życiu Warszawy” szybko trafiła do “Polityki”, gdzie już była cały czas. Często się nie zgadzałem z tezami jej publicystyki, ale ceniłem jej złośliwość, sarkazm, przenikliwość, zdolność widzenia rzeczy w sposób inny od powszechnie przyjętego. Dziennikarze mogliby się od niej uczyć tego sarkazmu, ironii, która się pojawiała czasami w jej tekstach. Zawsze miała swoje zdanie, nie ustępowała w dyskusjach z innymi, prezentowała je do końca. To są cechy ważne dla dziennikarza. Miała swój niepowtarzalny styl pisania, mówienia i działania w przestrzeni publicznej. Wyrobiła sobie pozycję silnej, mocnej publicystki, z której zdaniem należało się liczyć – niezależnie od tego, czy się człowiek z nią zgadzał, czy nie.

Tomasz Wołek, publicysta

Tomasz Wołek

Była wybitnym dziennikarzem. Z pewnością najlepiej przygotowanym do funkcji publicysty politycznego, nie tylko parlamentarnego, chociaż wiele czasu spędziła w sejmie. Miała największą i najmocniej ugruntowaną wiedzę na ten temat. Ona znała wszystkie ustawy, uchwały, postulaty. Doskonale to pamiętała. Miała w komputerze, kto co powiedział, z jakiej partii przeszedł, jak w danej sytuacji się zachował, jak i kiedy głosował. Potrafiła w pamięci przywołać zdarzenie i je zestawić. To był komputer gigantycznej wiedzy na tematy polityczne i społeczne. Pisała przejrzystym stylem, bez udziwnień, bardzo kompetentnie i klarownie.

Miałem do czynienia z Janiną Paradowską na kilku płaszczyznach, m.in. była moją dziennikarką w “Życiu Warszawy”. Wprawdzie najpierw był krótki okres nieszczególnych relacji, ale potem to się zmieniło. Występowałem u niej w Superstacji, w Tok FM czy podczas spotkań kapituły Nagrody Kisiela. Potrafiła być cięta, nawet złośliwa, ale była to złośliwość inteligentna, wymierzona w punkt. Była dziennikarzem, którego nie można było zbyć błahym tekstem. Dociskała, wiedziała, o co pytać, rozmówca nie miał szans wykręcić się sianem.

Jacek Kowalczyk, redaktor prowadzący “Polityki”

Janina Paradowska z całą pewnością należała do najważniejszych osób w redakcji; słuchano jej, jej słów nie można było nie brać pod uwagę. Miała mnóstwo pomysłów, podrzucała tematy, zauważała zjawiska czy trendy, których inni jeszcze nie dostrzegali. To był zapewne efekt tego, że miała stały i bogaty kontakt z mnóstwem ludzi, ogromny krąg znajomych. Miała też dostęp do praktycznie całego środowiska politycznego w Polsce – może z wyjątkiem skrajnie prawej strony. Gdy usłyszałem w Tok FM, że Janina Paradowska nie żyje, byłem w szoku, jak większość osób w redakcji. Ona ostatnio rzeczywiście słabo się czuła, już nie na wszystkie kolegia przychodziła, ale robiła wszystko jak dawniej – by nie siedzieć bezczynnie. Była w nieustającym pędzie, w ciągłym kontakcie ze wszystkimi. No i oczywiście dochodził do tego teatr, który uwielbiała i do którego regularnie chodziła. Odeszła tak szybko, jak żyła.

Całość: http://www.press.pl/tresc/44593,odeszla-ikona-dziennikarstwa