W połowie lutego rada nadzorcza Radia Opole przyjęła ciekawą uchwałę zobowiązującą p.o. prezesa do niezatrudniania dziennikarzy z “obcych, prywatnych, konkurencyjnych mediów”.
Tymczasem rada nie może mówić zarządowi, kogo ma zatrudniać, a kogo nie. Obecnie np. niedzielną audycję z politykami w Radiu Opole prowadzi redaktor naczelny “NTO” Krzysztof Zyzik, felietony ma Zbigniew Górniak, szef portalu koledzyzwojska.pl, a codzienny program “Na opak” przygotowuje Marek Świercz, dotąd naczelny “Polskiej Gazety Opolskiej”. Czy to oni mają wedle uchwały, która “zobowiązuje p.o. prezesa do niezwłocznego zaprzestania ww. praktyk”, stracić pracę?
Roland Mutwin, który szefuje radzie nadzorczej, nie chciał z nami o tym rozmawiać, bo stwierdził, że to tajemnica spółki i że nie mamy prawa nawet wiedzieć o takich uchwałach. Przyznał jednak, że wpuszczanie do rozgłośni dziennikarzy konkurencyjnych mediów to “wpuszczanie lisa do kurnika”. – A takich rzeczy się nie robi – uważa. Spytaliśmy, czy chodzi o tych, którzy już w radiu pracują. – Ja nie znam dziennikarzy, z którymi rozgłośnia współpracuje – zastrzega Mutwin i dodaje, że o tym, kto jest konkurencyjny, ma zdecydować prezes.
Tymczasem wymienieni wyżej dziennikarze nawet nie słyszeli o takim pomyśle. – Więcej, właśnie powiedziano mi, że rozgłośnia chce przedłużyć naszą współpracę do wakacji – mówi nam Górniak.
Od nas też usłyszał o uchwale Tomasz Szymborski, szef rady programowej Radia Opole, i się zdziwił. – Nikt nas o tym nie informował. Naturalnie na najbliższym posiedzeniu [w poniedziałek - przyp. red.] zajmiemy się tym i poprosimy o wyjaśnienie powodów podjęcia uchwały zarówno przewodniczącego rady nadzorczej, jak i prezesa zarządu – obiecuje.
Wiele osób interpretuje uchwałę jako ukłon w stronę dziennikarzy radia. Są w niej nawet zapisy, że “Radio Opole ma swoich dziennikarzy, których umowa o pracę zobowiązuje do wykonywania pracy, a też ma umożliwiać im jej wykonywanie, czyli przygotowywanie programów i audycji”. Jeśli więc uchwała zostanie zrealizowana, będą mieć więcej programów i może nie będą się już tak bardzo oburzać wyborem aż trzyosobowego zarządu radia (konkurs już rozpisano) w firmie, w której wciąż słyszą o cięciach.
Zaprzecza jednak temu szefowa związku zawodowego zrzeszającego dziennikarzy w radiu Beata Granatowska. – Gdyby taki był motyw rady, wiedzielibyśmy coś o takim posunięciu, a nie wiemy. Poza tym to bardzo dziwne, bo ta sama rada jeszcze kilka miesięcy temu przekonywała nas, że dziennikarze z zewnątrz to oszczędności w rozgłośni, nie trzeba płacić im ZUS-u – mówi.
Jeszcze inna interpretacja jest taka, że chciano się w ten sposób pozbyć dziennikarzy, z którymi współpracę zaczął odwołany prezes Marcin Palade. – Może o taką wendetę chodzić, poza tym mimo wszystko jest to dobra wieść dla nas, że możemy mieć więcej pracy – mówi nam jeden z dziennikarzy radia, ale anonimowo. – Tyle że rada takich rzeczy robić nie może – dodaje.
Niestety, co p.o. prezes zrobi z tą uchwałą, nie wiemy, bo Roszkowiak nie odbiera od nas telefonu.
W radiu mówią, że wsadził ją na razie do szuflady.