22-04-2009, 20:01
DZIEŃ PISMAKA »
Zigniew Aleksander Wieczorek
22-04-2009
Najpierw centrum Katowic. Jak się nic nie dzieje to nic; a w tę środę (22 kwietnia) wszystko naraz. Wyszedłem z domu na wsi przed 9.00. Autobusy długo jeżdżą do cywilizacji.
O godzinie 11.00 w siedzibie radia wręczenie zielonych czeków przez Wojewódzki Fundusz. Jeden taki czek – otrzymują go różni społecznicy ekolodzy – to 7500 zł.
Przydałoby się na naprawę auta.
Na balkonie siadam koło dawno nie widzianej pani prezes Joli. Boże, ta wyprawa z nią na targi poznańskie w połowie lat 90-tych!. 700 km w jeden dzień a jeszcze jej się ubzdurało, żeby zrywać jemioły. To na szczęście, bo urządzała właśnie galerię artystyczną – spodnie potargałem i przekonałem się, że żadna jemioła nie rośnie nisko…
Co dawali w materiałach? Kubek i koszulkę. Może być. Na “koryto” się nie załapałem – dopiero rozkładali prowiant. Rzecznik lotniczy Czarek jednak wycyganił wcześniej jakąś kiełbasę z którą wypadł na dwór. Szybciej, dalej, prędzej!
Teraz biegiem do Urzędu Marszałkowskiego – tam ma być medialne sympozjum. Tylko w której sali?! Zawsze się gubię w tym przedwojennym molochu. Wpadam na jakąś „imprę” – całe grono pije kawę i je ciasteczka. Nie, to konferencja archiwistów.
Pytam panią w biurze obok: “Nie jestem punktem informacyjnym!” stwierdza z oziębłą miną i piłuje dalej paznokcie. Dusiłbym takie od razu i siadał z ulgą z krzesło elektryczne. Ś.P. Duda Gracz o podobnych zadętych osobach mówił BIURWA.
13.00 to Związek Górnośląski. Na 1 maja organizują w skansenie Gody śląskie. Będzie msza, śpiewy, krupniok i piwo. Redaktorów przyszło ze czterech; przeważnie w wieku mojego starszego syna. Rzecznikiem Związku jest Darek Szmidt, którego pamiętam z “Dziennika Śląskiego”. Gazetę założył Wojciech Fibak zanim się przerzucił na obrazy i kinematografię. Związek mieści się w Katowicach w byłej siedzibie bonzów PZPR, którzy urządzali tu zakrapiane imprezy dla aktywu.
Zmiana miasta – idę na dworzec i pociągiem jadę do Świętochłowic, gdzie o 16.00 nadzwyczajna Rada Miasta. Pan prezydent Moś boksuje się z opozycją, która ma nieoczekiwanie większość. Kłócą się o wszystko i niczego nie mogą uchwalić. Tym razem przedmiotem sporu jest zburzenie jednego mostu. Pogadali, pogadali, ale przeszło.
Proszę zaprzyjaźnioną działaczkę o przesłanie mi majlem wyniku ostatniego głosowania i z powrotem na dworzec. W katowickiej dzielnicy Szopienice bawi prezydent miasta Uszok… Kończę przed 20.00. Do domu docieram po 21.00 przez ciemną wielką łąkę na której płoszę Bogu ducha winne bażanty. Musiałem iść na skróty, gdyż następny dobry autobus dopiero za godzinę.
Jutro kolejny dzień pismaka…Tylko kiedy pisać jak walnąłem na łóżko bez sił?!
ZEW
Całość: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/naluzie/528432,Dzien-pismaka.html


