23-10-2009, 18:46
Zmarł redaktor Grzegorz Stański »
23-10-2009
W piątek zmarł w Warszawie w wieku 62 lat zasłużony dziennikarz sportowy redaktor Grzegorz Stański, autor i współautor wielu publikacji piłkarskich. Jego największą pasją była piłka nożna, był wybitnym ekspertem w tej dziedzinie, autorem wielu książek poświęconych tematyce futbolowej.
Urodził się 28 lutego 1947 roku w Iłży. Pracę dziennikarską rozpoczął w 1968 roku w “Sztandarze Młodych”, a niespełna dwa lata później trafił do katowickiego “Sportu” z którym związał się na kilkadziesiąt lat. Był jego legendą i filarem warszawskiej filii. Przez wiele lat pracował także w “Piłce Nożnej”.
Stański był absolwentem wydziału polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, uchodził za wybitnie zdolnego człowieka. W latach 1970-1998 pracował w katowickim “Sporcie”, przez 10 lat był kierownikiem warszawskiej redakcji “Sportu”. Później był zatrudniony w tygodniku “Piłka Nożna”.
Grzegorz Stański przyjaźnił się z największymi gwiazdami polskiego futbolu, szczególnie z Kazimierzem Górskim i piłkarzami jego drużyny.
Był współautorem takich publikacji, jak “Liga gra i po czterdziestce”, “Liga gra i po pięćdziesiątce”, “Mundial 78″, “Mundialowy pamiętnik Antoniego Piechniczka” czy wielu tomów Encyklopedii Piłkarskiej Fuji.
Jego koledzy i współpracownicy łączyli tę niezwykłą miłość do piłki z faktem, że urodził się w tym samym dniu, miesiącu i roku co… Włodzimierz Lubański. Często żartowali: “Stański jak Lubański”. Zmarł tego samego dnia, w którym 62. lata temu urodził się tak często opisywany przez niego Kazimierz Deyna.
Drugą miłością Grzegorza Stańskiego był sport ciężarowy. Opisywał wiele turniejów mistrzostw świata i Europy w tej dyscyplinie ze znajomością równie wielką jak jego publikacje o piłce nożnej. I z podnoszeniem ciężarów związał się w ostatnich latach swej pracy zawodowej i swego życia.
Żegnaj legendo! Odszedł red. Grzegorz Stański
Ciężko pisać tak, żeby ręka nie drżała, kiedy odchodzi bliski kolega. A takim był dla mnie i dla mnóstwa kolegów dziennikarzy redaktor Grzegorz Stański. Zmarł dziś około godziny 11:00. Żył 62 lata.
Źle się poczuł na początku obecnego tygodnia i już nie dało się odwrócić biegu spraw.
Był lubiany, bo był dobrym fachowcem i przy tym dobrym kolegą, co wcale nie jest zbyt częste. Jak by to było wczoraj, pamiętam Euro ’84 i nasze wspólne nocowanie w takich śmiesznych klitkach internatu w Nanterre pod Paryżem, i dzielenie się przywiezionymi z Polski konserwami. Bo wtedy delegacje zagraniczne nie były tak hojnie opłacane przez pracodawców jak obecnie. Grześka “Sport” i moja “Piłka Nożna” dały na bilety lotnicze, załatwiły francuską wizę, udostępniły paszport, ale dalej… radźcie sobie sami.
Był legendą dziennika “Sport”, filarem jego warszawskiej filii. Na ostatnim piętrze gmachu przy Wiejskiej, nieopodal Sejmu, a jeszcze bliżej legendarnego “Czytelnika”, wprowadzał do dziennikarskiego zawodu tak znane dziś postacie jak Michał Listkiewicz, Andrzej Kostyra (szef sportu w “Super Expressie”, komentator bokserski) czy Tomasz Rudomino (ostatnio znaczący człowiek w strukturach TVP).
W czasach kiedy telewizja nie miała tak rozbudowanej oferty programowej jak dziś, redaktor Stański dzięki swemu znakomitemu warsztatowi przybliżał – jako specjalny wysłannik “Sportu” – Czytelnikom kulisy igrzysk olimpijskich, piłkarskich mistrzostw świata, no i mistrzostw Europy, jak choćby te wspomniane z roku 1984 we Francji. Ma w dorobku cenne pozycje książkowych, między innymi po Mundialu ’82 przygotował bodaj jedyną w całości poświęconą Antoniemu Piechniczkowi.
Jeszcze bardziej nasze drogi zeszły się na przełomie XX i XXI wieku. Te kilka lat przepracowane z Grzegorzem w “Piłce Nożnej”, w jednym pokoju, to był piękny okres. Ale wtedy też dobitnie przekonaliśmy się, że za długo to dobrze raczej być nie może. Z redakcji “PN” zostaliśmy bowiem wyrzuceni mniej więcej w tym samym czasie.
Musiał być skazany na futbol ktoś, kto urodził się tego samego dnia, miesiąca i roku co Włodzimierz Lubański. Tak, Grzegorz na świat przyszedł też 28 lutego 1947 roku. Dlatego często lubiliśmy podkreślać: “Stański jak Lubański”.
I los, ten okrutny, już do końca wiązał Go z piłka nożną. Bo przecież dzisiejsza data, odejścia Grzegorza od nas, to jest data urodzin drugiego giganta polskich boisk, Kazimierza Deyny przecież.
Spoczywaj Drogi Gregorio w spokoju, będziemy o Tobie pamiętać. Będziemy Ciebie wspominać jak najlepiej, bo sobie na to zasłużyłeś!
Cześć Jego Pamięci!
Roman Hurkowski
Po Jego pogrzebie, Stefan Szczepłek napisał: W czwartek na Cmentarzu Wolskim pożegnaliśmy Grzegorza Stańskiego. W latach 70. i 80. był jednym z najbardziej znanych dziennikarzy sportowych, podporą oddziału warszawskiego katowickiego “Sportu”. Urodził się tego samego dnia co Włodzimierz Lubański, zmarł w rocznicę urodzin Kazimierza Deyny a chowano go w chwili, kiedy PZPN ogłaszał, że Franciszek Smuda został nowym trenerem kadry. Grzesiek spoczął niedaleko Bernarda Blauta. Na pogrzeb przyszło niewielu jego kolegów dziennikarzy, zapomniał o nim PZPN, dla którego wiele dobrego Grzegorz zrobił. Żal.
Całość: http://beta.sportowefakty.pl/pilka-nozna/106657/zmarl-redaktor-grzegorz-stanski


