Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

18-11-2009, 16:45

Leksykon polskiego dziennikarstwa  »

Szanowni Koleżanki i Koledzy,

Otrzymaliśmy list Tadeusza Myślika, sekretarza generalnego SD RP, informujący nas, że dr Elżbieta Ciborska, wieloletnia członkini naszego Stowarzyszenia, przygotowuje kolejne wydanie leksykonu polskiego dziennikarstwa. Pierwsze ukazało się w roku 2000. W przedmowie do niego, nieodżałowanej pamięci red. Marian Podkowiński napisał: “W tym zawodzie nie ma mowy o anonimowości. A mimo to pamięć jest ulotna, a upływ czasu bezlitosny. Każda więc dziennikarska działalność, odciskająca się silnie na życiu narodu, zasługuje na jej dokumentowanie w zaproponowanej tu formie”.

Do listu dołączona jest ankieta, którą po wypełnieniu, prosimy odesłać na adres: Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Oddział w Katowicach, 40-098 Katowice, ul. Młyńska 1 (VIII piętro, pokój 804) z dopiskiem “Ankieta” lub e-mailem na adres: sdrp.katowice@op.pl.

ANKIETA SDRP

Serdecznie pozdrawiamy
Hanna Jarosz-Jałowiecka, Zbigniew Konarski
Wiceprzewodniczący ZO SD RP w Katowicach

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/132

15-11-2009, 16:49

“DJ Durczok, satyryk Czyż. Tylko w radiu Egida”  »

Gazeta Wyborcza Katowice
Magdalena Warchala
15-11-2009

Kamil Durczok prowadził w Egidzie audycję z muzyką new romantic, a wspólnie z Markiem Czyżem także program satyryczny, który nikogo nie śmieszył. Henryk Grzonka omal nie puścił studia z dymem. Na zorganizowanej w Katowicach gali z okazji 40-lecia studenckiej rozgłośni powróciły wspomnienia.

Dawnych wspomnień czar: Marek Czyż, Kamil Durczok i Henryk Grzonka

Radio studentów Uniwersytetu Śląskiego jest tylko o rok młodsze od uczelni. Redakcja rozgłośni od początku mieściła się w Domu Studenta nr 1 w Ligocie, a odbierać program mogli tylko mieszkańcy akademików (dziś nadawany jest przez internet na cały świat).

Henryk Grzonka, komentator sportowy i dziennikarz Radia Katowice, a kiedyś student wydziałów radia i telewizji oraz politologii, pamięta, że Egida była dla żaków oknem na świat. – Głośnik był w każdym pokoju. Nie było internetu, a telewizor stał tylko w świetlicy – wspomina.

Przed 30 laty Grzonka został redaktorem naczelnym Egidy. Dwa lata później rozgłośnia dostała pozwolenie na rozbudowę redakcji, która mieściła się dotąd w pięciu pokojach. Do Ligoty przyjechali robotnicy, studenci mieli im pomagać. Prace po czterech dniach wstrzymało ogłoszenie stanu wojennego. Studenci musieli natychmiast wrócić do domów, bo wprowadzono zakaz przebywania poza miejscem zameldowania. – Po Bożym Narodzeniu zezwolono na opuszczanie mieszkań, jeśli miało się delegację. Załatwiłem sobie papier u kolegi z komendy ZHP i przyjechałem na Ligotę. Ku mojemu zdumieniu, spotkałem kolegów, którzy wpadli na podobny pomysł – opowiada Grzonka.

Młodzi zakasali rękawy i zabrali się do pracy. W DS nr 1 zamieszkali nielegalnie, na co kierowniczka osiedla przymykała oko. Strach padł na studentów dopiero wtedy, gdy w sąsiednich akademikach zakwaterowało się ZOMO. Na szczęście zomowcom nie przyszło do głowy, że prawie pod ich nosem ktoś może waletować.

Już po remoncie ściany studia wytłumiono wykładziną nasączoną substancją przeciwogniową. Okazało się, że nieskuteczną. Pewnej nocy dziennikarze Egidy oglądali w studiu film, później rozeszli się do pokojów. Ze snu wyrwała ich koleżanka, która wówczas zastępowała portiera. Wołała, że Egida się pali. Faktycznie, od niedopałków papierosów zajęła się wykładzina. Pożar ugaszono, ale ściana w korytarzu była osmolona. Trzeba było ją szybko odmalować, a w studiu przybić nową wykładzinę. No i rano nikt nawet się nie domyślił, że nocą studio płonęło.

Do pracy w Egidzie Grzonka przyjął młodszych kolegów: Durczoka i Czyża, dziś dziennikarzy telewizyjnych TVN i TVS. Wspominał, że Durczok, obecnie prowadzący “Faktów”, od publicystyki wolał wtedy muzykę. – Miałem program “Muzyczka z zębem”, w którym grałem new romantic. Publicystyka mnie nudziła. Dopiero Krystyna Bochenek zapytała mnie, kiedy wreszcie zabiorę się za coś poważniejszego – przyznaje Durczok. Jego najpiękniejszym wspomnieniem z Egidy jest… opróżnianie szafy z pustych butelek po coli i oranżadzie, którą młodzi dziennikarze pili, imprezując w studiu. – Sprzedawaliśmy je, a za zarobione pieniądze robiliśmy kolejną imprezę – opowiada Durczok.

- A pamiętasz program satyryczny, który razem prowadziliśmy? – pyta Czyż. – Trudno było go zmontować, bo podczas każdego skeczu parskaliśmy śmiechem. Tylko że one nikogo poza nami nie bawiły.

- Czy mógłby pan pozdrowić nas w “Faktach”? – poprosiła w sobotę Durczoka jedna ze studentek podczas urodzinowej gali w kinoteatrze Rialto. – Obiecuję, że zadedykuję wam uśmiech na koniec poniedziałkowego serwisu – obiecał.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,7255669,DJ_Durczok__satyryk_Czyz__Tylko_w_radiu_Egida.html

13-11-2009, 18:58

“Studenckie radio Egida ma 40 lat”  »

Telewizja Silesia
PAP
13-11-2009

Studenckie Radio Egida

Działające przy Uniwersytecie Śląskim w Katowicach Studenckie Studio Radiowe Egida świętuje 40-lecie istnienia. To jedna z najstarszych rozgłośni akademickich w Polsce. Dziennikarską karierę rozpoczynali tu m.in. Piotr Baron i Kamil Durczok.

Podczas uroczystości zostaną zaprezentowane najważniejsze dokonania Egidy. Będzie też mowa o ostatnich działaniach rozgłośni i kierunkach rozwoju. Najbardziej zasłużeni dla Egidy odbiorą okolicznościowe dyplomy.

Jubileuszowa gala odbędzie się w sobotę w Kinoteatrze Rialto w Katowicach. Wystąpi m.in. śląski multiinstrumentalista, wokalista i kompozytor Józef Skrzek. Wśród zaproszonych gości są rektor UŚ prof. Wiesław Banyś i reprezentanci władz.

Po raz kolejny urodziny Egidy będą świętować także dziennikarze, którzy swoją karierę rozpoczynali właśnie w radiu Uniwersytetu Śląskiego. Swoją obecność zapowiedzieli między innymi Henryk Grzonka, Marek Czyż, Kamil Durczok i Piotr Baron.

“Szczycimy się tymi znanymi nazwiskami, ale przez Egidę przeszło wiele innych osób, które nie są tak rozpoznawalne, ale dziś są znakomitymi dziennikarzami. Ludzie, którzy przeszli przez nasze radio, robią karierę także poza mediami” – podkreśla redaktor naczelny Egidy Radosław Aksamit.

Od czasu powstania studio rozgłośni mieści się w jednym z akademików UŚ w Katowicach-Ligocie. Przez lata audycje Egidy docierały do studentów osiedla akademickiego przez radiowęzeł, od 2008 r. radia można też słuchać za pośrednictwem internetu (www.egida.us.edu.pl).

Zespół współpracowników liczy dziś 48 osób. Jak mówi red. Aksamit, do atutów Egidy należy muzyka, której nie sposób znaleźć w innych stacjach radiowych. Ostatnio w Egidzie odrodziła się publicystyka, na antenę wróciły też wiadomości.

“Staramy się przywrócić studentom Egidę jako markę, która kiedyś była bardzo dobrze rozpoznawalna i ceniona, nie tylko na Śląsku” – zaznaczył szef rozgłośni.

Radio jest finansowane przez UŚ i samorząd studencki, od niedawna źródłem utrzymania są także reklamy.

Patronat nad sobotnią uroczystością objęli rektor UŚ, a także Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Całość: http://www.tvs.pl/18194,studenckie_radio_egida_ma_40_lat.html

12-11-2009, 20:49

Powstał polski Press Club  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kk/pap/pr
12-11-2009

Integracja środowiska, dbałość o dziennikarskie standardy oraz inicjowanie międzynarodowej współpracy – to podstawowe cele polskiego Press Clubu. We wtorek klub zainaugurował działalność konferencją prasową w siedzibie przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

- Kto nie idzie do przodu, ten się cofa. W bardzo wielu zawodach, także w dziennikarstwie, należy się doskonalić zawodowo – podkreślał na konferencji prezes Press Clubu Marcin Lewicki. Małgorzata Naukowicz, członkini Rady Press Clubu podkreślała zaś, że jednym z podstawowych zadań jego członków będzie dbanie “o standardy dziennikarstwa w Polsce, które zdarza się, że pozostawiają wiele do życzenia”.

Press Club jest organizacją non profit, utrzymującą się ze składek członkowskich. Jego członkami mogą zostać dziennikarze, rzecznicy prasowi państwowych instytucji publicznych lub niekomercyjnych organizacji pozarządowych oraz świeżo upieczeni absolwenci dziennikarstwa. Klub oferuje też członkostwo korporacyjne, oferowane podmiotom, które zechcą wesprzeć Press Club finansowo lub rzeczowo.

Już na starcie swojej działalności Press Club Polska został przyjęty do International Association of Press Clubs (zrzesza 27 Press Clubów, w około 20 krajach), co – jak podkreślał członek Rady Press Clubu Jarosław Włodarczyk – jest “ewenementem”. “Większość Press Clubów jest przyjmowana do federacji po kilku latach działalności” – wyjaśnił.

“Zaletą tego, że jesteśmy w międzynarodowej federacji jest nie tylko to, że możemy czerpać z międzynarodowych doświadczeń, ale też, że członkowie Press Clubu Polskiego, po wcześniejszym zaanonsowaniu mogą korzystać z przywilejów i infrastruktury Press Clubów w danym kraju” – dodał Włodarczyk.

Jak zapowiadali członkowie Rady Press Clubu ma on być miejscem spotkań, dyskusji, wymiany doświadczeń. Klub chce organizować spotkania “off the record” z politykami, ludźmi kultury. Mają to być zarówno zamknięte, elitarne debaty (wyłącznie dla klubowiczów), jak i spotkania otwarte.

Jego zadaniem będzie też m.in. reprezentowanie oraz ochrona zawodowych i społecznych interesów dziennikarzy, promowanie profesjonalnych kontaktów z zagranicznymi mediami, organizacja wyjazdów oraz uzyskiwanie stypendiów. Press Club ma być też miejscem do pracy dla dziennikarzy (zwłaszcza współpracowników i wolnych strzelców), którzy nie mają możliwości korzystania z własnego miejsca w redakcji lub z jakichkolwiek powodów wolą pracować poza nią.

Press Club chce też monitorować poprawność języka polskiego w mediach, a nawet “konkretnie z imienia, nazwiska i programu wymieniać, kto zrobił jaki błąd językowy”. Press Club stawia sobie też za cel monitorowanie wolności mediów oraz działalność szkoleniową. Jedne z pierwszych warsztatów mają być przeznaczone dla szefów muzycznych stacji radiowych i dotyczyć historii muzyki rozrywkowej w Polsce.

Polski Press Club liczy na starcie ok. 20 osób, kolejnych sto osób zostało już zaproszonych do członkostwa. Docelowo, w ciągu roku Press Club chce przyjąć maksymalnie 300 członków.

O przyjęciu nowego członka do klubu decydować będzie Rada Press Clubu, którą tworzą: dziennikarka, wieloletnia współpracownik programu TVN Uwaga Edyta Krześniak, reporterka Radia TOK FM Małgorzata Naukowicz, wykładowca wydziału Dziennikarstwa UW Marcin Lewicki, fotograf Jacek Marczewski, dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej Wojciech Tumidalski, b. dziennikarz m.in. TVP, właściciel agencji PR Jarosław Włodarczyk.

Press Club przewiduje trzy poziomy członkostwa, od których uzależniona jest wysokość miesięcznej składki: dla dziennikarzy – 30 zł, dla ludzi mediów, nie będących dziennikarzami np. rzeczników prasowych, doradców medialnych – 300 zł, dla członków korporacyjnych – 3000 zł. Z czasem klub chce przyznawać też członkostwo honorowe.

Do końca listopada na stronie internetowej Press Clubu pojawi się wniosek, który należy wypełnić, by starać się o członkostwo w klubie.

Idea powstania Press Clubu narodziła się w środowisku uczestników i organizatorów corocznych rejsów dziennikarzy na Darze Młodzieży. – To było pięć lat temu. Pomyśleliśmy, że fajnie byłoby stworzyć w Polsce takie miejsce doskonalenia zawodowego – od tego wyszliśmy – opowiadał o genezie klubu Lewicki.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/powstal-polski-press-club

05-11-2009, 16:51

“PiS ma dwóch kandydatów na dyrektora TVP Katowice”  »

Gazeta Wyborcza Katowice
pj
05-11-2009

Marek Chrupała, kierownik emisji w TVP Katowice i Filip Rdesiński, dziennikarz “Gazety Polskiej”, są kandydatami na stanowisko dyrektora stacji.

Ośrodkiem w Bytkowie od kilku lat kieruje Miłosz Stawecki, ale wiele wskazuje na to, że jego dni w dyrektorskim fotelu są policzone. Od działacza śląskiego PiS-u dowiedzieliśmy się, że w partii wymienia się co najmniej dwóch kandydatów na dyrektora TVP Katowice. Potwierdził nam to również Piotr Pietrasz, rzecznik regionalnych struktur partii.

Chodzi o Marka Chrupałę i Filipa Rdesińskiego. Chrupała od 1994 roku pracuje w TVP Katowice. Jest kierownikiem wydziału emisji. Na swoim profilu w portalu goldenline.pl chwali się, że ukończył kursy: zarządzanie średnim biznesem na Śląsku, BHP oraz eksploatacja i dozór urządzeń, instalacji i sieci.

Rdesiński jest dziennikarzem bliskiej PiS-owi “Gazety Polskiej”, pracował też dla “Misji specjalnej” i “Wiadomości”. – Nic nie wiem o mojej kandydaturze, nie zamierzam tego komentować – powiedział nam Rdesiński. Chrupała mówi dokładnie to samo. Z naszych informacji wynika, że działacze śląskiego PiS-u są podzieleni w sprawie obsady stanowiska dyrektora TVP Katowice. – Szanse Chrupały oceniam na 70 proc., Rdesińskiego na 30, ale wszystko jest możliwe – mówi jeden z działaczy.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,7227085,PiS_ma_dwoch_kandydatow_na_dyrektora_TVP_Katowice.html

04-11-2009, 16:55

Tajemnica watykańskiej przesyłki dla generała Ziętka  »

Gazeta Wyborcza Katowice
Anna Malinowska
04-11-2009

Pojawił się nowy fakt w biografii generała Jerzego Ziętka. Okazuje się, że dostał w prezencie od Piusa XII obraz z dedykacją. Rodzina i znajomi generała rozpoczęli poszukiwania daru, który podobno trafił do jednej z parafii.

Mirosław Słomczyński, autor publikacji o generale, wspólnie z Wiesławem Wilczkiem pracuje teraz nad nową książką. Roboczy tytuł to “Śladami Jerzego Ziętka”. Autorzy zamierzają skoncentrować się na dokonaniach generała, m.in. Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku, Spodku czy sanatorium w Rabce.

- Podczas rozmowy z Zygmuntem Klimczykiem, bliskim współpracownikiem Ziętka, wspomniał on o wyjątkowym prezencie z Watykanu, który trafił do generała. Nigdy wcześniej w żadnej publikacji nie spotkałem się z informacją na ten temat – zapewnia Słomczyński.

Historia dotyczy lat 50. minionego wieku. Ziętek pełnił wówczas różne funkcje w województwie. Nikt nie miał jednak wątpliwości, że bez względu na zajmowane stanowisko miał pełnię władzy. Od końca wojny przez kolejnych 35 lat nazywany był katowickim wojewodą. – W latach 50. miał swoich wrogów. Można powiedzieć, że w partii popadł w niełaskę – dodaje Słomczyński.

W tym czasie generałowi zmarło dwoje dzieci. Ziętek był kompletnie załamany. – Klimczyk wspomina, że wszyscy wiedzieli o jego rozpaczy. W zmaganiach z osobistym dramatem chciał pomóc ówczesny biskup Hebert Bednorz. On właśnie miał zwrócić się do Watykanu o przesłanie pamiątki na te trudne dni – mówi Słomczyński.

Ziętek miał otrzymać obraz będący reprodukcją wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej. Na jego odwrocie miała znajdować się dedykacja – słowa otuchy papieża Piusa XII. Generał miał następnie przekazać obraz jednej z parafii. – Z oczywistych względów nie mógł takiego daru trzymać u siebie. Nikt by się pewnie o całej sprawie nie dowiedział, nawet Klimczyk, gdyby nie pewna kontrola. Dyrektor urzędu do spraw wyznań wizytował jeden z kościołów. Najprawdopodobniej w Mikołowie. Zauważył nowy obraz na ścianie. Kiedy zapytał, skąd się tu wziął, jedna z zakonnic powiedziała, że to przecież dar od generała. Dyrektor szybko poinformował kogo trzeba – mówi Słomczyński. Jego zdaniem sprawa watykańskiego podarunku dała pretekst partyjnym przeciwnikom generała, żeby wyrzucić go z PZPR. Później został jednak do partii przywrócony.

Jerzy Ziętek, poseł i jeden z wnuków generała, przyznaje, że w żadnej z rodzinnych historii nie słyszał o obrazie od papieża.

- To, że historię zna jego bliski współpracownik, wcale mnie nie dziwi. Z biskupem Bednorzem łączyła go niesamowita płaszczyzna porozumienia. Duchowny odwiedzał go jeszcze przed śmiercią w szpitalu. Powszechnie wiadomo, że obaj dobrze się rozumieli – uważa wnuk generała.

Kazimierz Kutz, reżyser świetnie znający Ziętka: – Bednorz i Ziętek to byli ludzie z tej samej gliny, wywodzili się z tego samego środowiska. Gdyby nie noszone na co dzień kostiumy, byliby serdecznymi przyjaciółmi. Ziętek był śląskim plebejuszem z katolickimi korzeniami. Kiedy był w żałobie, biskup rzeczywiście mógł go chcieć pocieszyć i w Watykanie poprosić o taki obraz. To do nich pasuje.

Wnuk generała wysłał już zapytania do mikołowskich parafii i zgromadzeń zakonnych. – Pan Klimczyk nie pamięta dokładnie, czy chodziło o tę miejscowość. Od czegoś trzeba jednak zacząć. Bardzo liczę na odnalezienie tej pamiątki. Być może żyją jeszcze świadkowie tego, jak dziadek obraz do kościoła przywiózł – zastanawia się jego wnuk.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,7218582,Tajemnica_watykanskiej_przesylki_dla_generala_Zietka.html#ixzz1UdZPlzvZ