Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

18-12-2009, 16:51

“Władza bez cenzury w Zabrzu”  »

Telewizja Silesia
Adam Szaja
18-12-2009

Sytuacja ta nigdy nie powinna się wydarzyć. Zamknięcie w sekretariacie, groźby i zastraszanie. Tak zakończyła się wizyta ekipy Zabrze TV w gabinecie dyrektora Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Dziennikarze realizowali materiał na temat dostępności instytucji dla niepełnosprawnych. Dyrektor zażądał skasowania materiału grożąc interwencją policji i więzieniem.

Ekipa Zabrze TV usłyszała groźby ze strony dyrektora Muzyki i Tańca w Zabrzu, kiedy po nagraniu chciała wyjść z dyrektorskiego gabinetu. – Sekretarka zagrodziła mi drogę wraz z kierowcą, który pracuje w Domu Muzyki i Tańca. Nie chcieli nas wypuścić, kazali nam zmazać materiał - relacjonuje Łukasz Gawin z Zabrze TV. Jednak dziennikarze nie tylko nie skasowali materiału, ale zarejestrowali wszystko co działo się w sekretariacie, gdy byli uwięzieni.

Ekipa telewizyjna chciała zrealizować materiał o dostępności Domu Muzyki i Tańca dla niepełnosprawnych. Dyrektor domagał się skasowania nagranego materiału.

Do Domu Muzyki i Tańca przyjechała policja. Jak mówi Grzegorz Gałuszka, miał podejrzenia, dlaczego dyrektor w taki sposób się zachowuje. – Poprosiliśmy o zbadanie alkomatem pana dyrektora Śmietanę, natomiast stwierdzono, że nie ma takiej potrzeby i go nie zbadano – mówi. Nie zbadano, bo według rzecznika zabrzańskiej policji – mimo prośby ekipy telewizyjnej – nie było ku temu podstaw. – Myślę, że tam chyba nikt nie był agresywny i nie widzę bynajmniej podstaw do tego, żeby policjanci musieli badać którąś ze stron właśnie pod kątem stanu trzeźwości – oświadcza asp. szt. Marek Wypych z KMP w Zabrzu

Z dyrektorem Wiesławem Śmietaną nie udało nam się dziś skontaktować. W jego sekretariacie powiedziano nam, że jest na L4.

Całość: http://www.tvs.pl/informacje/19483/

18-12-2009, 16:50

“PiS i lewica podzielą się rządami w Radiu Katowice”  »

Gazeta Wyborcza Katowice
pj
18-12-2009

Lider katowickiego Prawa i Sprawiedliwości oraz dwóch byłych prezesów rozgłośni – jeden związany z PiS-em, a drugi kojarzony z Ordynacką i lewicą – weszli do nowej rady nadzorczej Radia Katowice.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wybrała wczoraj czterech członków rady nadzorczej Radia Katowice. Jej skład wskazuje na to, że kontrolą nad rozgłośnią podzielą się PiS i SLD. Z tym pierwszym ugrupowaniem są związani dwaj członkowie rady: Piotr Pietrasz, katowicki radny i rzecznik regionalnych struktur PiS-u, oraz Wojciech Poczachowski, były prezes Radia Katowice, a dziś prokurent Polskiego Radia SA. Poczachowski w lutym zeszłego roku został odwołany z funkcji prezesa katowickiego radia, a został nim niecałe dwa lata wcześniej, po nieudanej próbie dostania się do parlamentu z list PiS-u. Część rady nadzorczej szybko zaczęła być krytyczna wobec jego poczynań.

W radzie zasiadł także Wiesław Rola, kojarzony z Ordynacką i lewicą poprzednik Poczachowskiego w fotelu prezesa.

KRRiT zdecydowała także, że w radzie zasiądzie Andrzej Arendarski, szef Krajowej Izby Gospodarczej, były poseł związany niegdyś ze Stronnictwem Demokratycznym i Kongresem Liberalno-Demokratycznym. Ministerstwo Skarbu w radzie reprezentuje z kolei Paweł Jeleń.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,7382340,PiS_i_lewica_podziela_sie_rzadami_w_Radiu_Katowice.html

16-12-2009, 19:46

“Feliks Wspaniały”  »

Dziennik Zachodni
Maria Zawała
16-12-2009

70. urodziny Feliksa Netza, katowickiego poety, pisarza i tłumacza.

Feliks Netz

Pisanie jest zagadką. Nie wiem, dlaczego się pisze, ale wiem, że na nic innego bym tego nie zamienił – mówił wczoraj wzruszony Feliks Netz, dziękując gościom za wspólne z nim przeżywanie swoich 70 urodzin.  Jubileusz jednego z najwybitniejszych mistrzów słowa, mistrzów polskiej literatury, odbył się w Bibliotece Śląskiej w Katowicach.

Trudno jednoznacznie zdefiniować twórczość Feliksa Netza, bo to prawdziwie współczesny człowiek renesansu – nieustannie powtarzał prowadzący spotkanie redaktor Maciej Szczawiński z Radia Katowice – rozgłośni, która od lat była i jest azylem także dla Netza – poety, prozaika, pisarza, tłumacza, twórcy słuchowisk.

Urodziny były również okazją do promocji najnowszego tomu wierszy Feliksa Netza “Trzy dni nieśmiertelności”. Wierszy, które odbierają oddech – tak można je najkrócej scharakteryzować.

Prof. Marian Kisiel, przyjaciel i znawca twórczości Netza mówił o nich znacznie dłużej, podkreślając przede wszystkim ich neoklasyczny charakter i zdolność poety do mówienia o rzeczywistości mocno, ale z dystansem.

- Feliks jest niezwykle skromnym człowiekiem, ale jestem absolutnie przekonany, że jego książka “Wir”, jeden z czterech tomów poezji, które dotychczas stworzył, a która ukazała się w 1985 roku, jest jedną z najważniejszych pozycji polskiej literatury lat 80. “Trzy dni nieśmiertelności” to już prawdziwe arcydzieło – podkreślił prof. Kisiel, który był także autorem niezwykłego prezentu dla Feliksa Netza. Książki “Album jubileuszowy”, wydanej z Tadeuszem Siernym, na którą składają się osobiste refleksje przyjaciół Netza, m.in. Kazimierza Kutza. To jemu Netz podarował swój słynny wiersz “Śmierć jak kromka chleba”.

Słuchowisko Netza, poświęcone tragedii w kop. Wujek – “Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską” – otrzymało nagrodę na międzynarodowym konkursie Prix Italia w 2006 roku. Jedna z jego powieści – “Dysharmonia caelestis” – w 2005 roku nominowana była do nagrody NIKE, a eseje “Ćwiczenia z wygnania” otrzymały tegoroczną nominację do Nagrody Mediów Publicznych COGITO. Przetłumaczył z rosyjskiego m.in. “Eugeniusza Oniegina” Puszkina, sonety Brodskiego. a także wiele dzieł literatury angielskiej i przede wszystkim węgierskiej. Jest cenionym w świecie znawcą, komentatorem i tłumaczem dzieł Sandora Maraiego.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/kultura/199065,feliks-wspanialy,id,t.html?cookie=1

15-12-2009, 17:02

“Sonety Tadeusza Kijonki”  »

Dziennik Zachodni
Henryka Wach-Malicka
15-12-2009

Nowy cykl wierszy Tadeusza Kijonki – poety i dziennikarza, redaktora naczelnego miesięcznika “Śląsk” w Katowicach – nosi tytuł Sonety brynowskie.

Cykl opublikowany został w Twórczości, najstarszym dziś polskim piśmie literackim. Sonet jest bardzo trudną formą poetycką, o skodyfikowanym układzie rymów i zwrotek oraz żelaznym podziale na część opisową i liryczną refleksję.

Właśnie ze względu na tę skomplikowaną budowę, sonet rzadko jest przez współczesnych literatów uprawiany. Tadeusz Kijonka, zapytany dlaczego wybrał ten akurat gatunekpoetycki, odpowiada:

- To forma o pięknej i długiej tradycji w literaturze polskiej. Sonety pisali przecież Adam Asnyk, Leopold Staff, a w czasach nam bliższych tworzył je Stanisław Grochowiak. To rzeczywiście gatunek trudny, ale też frapujące, poetyckie wyzwanie. Z drugiej strony, dla lirycznego opisu świata, a taki charakter mają moje wiersze, sonet jest formą idealną. Nie łamiąc reguł, można powiedzieć nim znacznie więcej o rzeczywistości niż w jakiejkolwiek inny sposób.

Tadeusz Kijonka jest zwolennikiem tradycji, a rymowanie, w najlepszym słowa rozumieniu, przychodzi mu bez wysiłku. Wielu jego znajomych pamięta, że łatwo i z dobrym skutkiem można go było namówić na poetycką improwizację. Wystarczyły tylko: chwila zastanowienia i temat, a po chwili wiersz był gotów.

Sonety brynowskie rodziły się jednak długo i są bardzo przemyślanym zestawem wierszy, z powtarzającym się motywem przemijania, melancholii i poetyckim portretem autora. Pierwszy wiersz z tego cyklu powstał pod wpływem obrazu jesiennych liści, spadających przed gankiem domu poety. Potem pojawiły się wspomnienia, próba podsumowania życia i twórczości, tęsknota za bratem Edwardem, zmarłym na białaczkę w osiemnastym roku życia, przypomnienie lubianych miejsc.

To nie są wiersze do szybkiego czytania, bo najwięcej prawdy zawarł Tadeusz Kijonka nie w strofach, a pomiędzy nimi, w znakach, które w uważnym czytelniku muszą wywołać różnorodne skojarzenia. Przy okazji publikacji Sonetów brynowskich wydarzyła się zresztą znacząca pomyłka. Redaktorzy Twórczości sądzili bowiem, że tytuł miał brzmieć Sonety brwinowskie. Przez skojarzenie z Brwinowem, miejscem zamieszkania Jarosława Iwaszkiewicza…

DO KRESU

Z gór schodzą śniegi zakosami stoków,
Koczują w lasach, nim szczezną w wądołach.
I garstki śniegu też donieść nie zdołasz
Tam, gdzie przeważa się szala wyroku.

Szczyt jeszcze w błyskach, lecz co krok po kroku
Wysepki śniegu toną dookoła.
Co ślad – bez śladu: kto woła, skąd woła?
Znów w oczach drzazgi śnieżystych obłoków.

Gdzie tamte śniegi w szczytach górskich grzbietów:
Te dni zwietrzałe, listy bez adresów,
Wymienne wiersze rówieśnych poetów?

Z gór zeszły śniegi. Jak strzępy notesu
Tonące skrawki… I tak już do kresu,
Gdzie dreszcz – śnieg tamten pierwszego sonetu.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/kultura/197959,sonety-tadeusza-kijonki,id,t.html

15-12-2009, 11:10

Odszedł Jan Suchan  »

15-12-2009
Jan Suchan

Jan Suchan

Dzisiaj rano zmarł nagle nasz Przyjaciel, Wspaniały i Szlachetny Człowiek, prawdziwa legenda “Nowin Gliwickich”, fotoreporter Jan Suchan. Miał 65 lat. Odwołując się do bohaterów Sienkiewicza, chciałoby się zawołać: “Larum grają, Jasiu, a Ty gdzie jesteś? Dziś poniedziałek, gazetę trzeba robić, a Ciebie tutaj nie ma”.

Tak jak intensywnie pracowałeś, tak szybko odszedłeś. Dlaczego? Pozostaje wiele pytań pełnych żalu i bólu, na które brak odpowiedzi…

Dla nas pozostanie na zawsze Jasiem. Człowiekiem legendą. Nie tylko “Nowin”, ale i Gliwic. Z redakcją gazety związany był 40 lat. Wiecznie w biegu, wiecznie z aparatem i charakterystyczną fajką w ustach. To jego zdjęcia ilustrowały nasze artykuły, a czasem mówiły więcej niż sam tekst. To on swoim obiektywem zatrzymywał czas, łapał, co nieuchwytne. Jego fotografie pozostaną  prawdziwą, niepisaną historią naszego miasta i całego powiatu. Jasiu. Człowiek z aparatem. Kronikarz miejsc, wydarzeń i ludzi… Jaki żal, że nie ma Cię już z nami…

Żegnaj, Jasiu! Będzie nam bez Ciebie bardzo, bardzo ciężko?

Przyjaciele z “Nowin”

 

WSPANIAŁY FOTOGRAF, WSPANIAŁY CZŁOWIEK. MIAŁ 65 LAT

Jasiu Suchan nie żyje? Ta niesamowicie smutna wieść dotarła do nas w poniedziałkowy ranek.

To niemożliwe – przecież jeszcze w piątek robił zdjęcia. Jasiu, legenda gliwickiej fotografii zmarł nagle w poniedziałek, na zawał serca. Od 40 lat związany był z Nowinami Gliwickim.

Wiecznie w biegu, wiecznie z aparatem i charakterystyczną fajką w ustach. Jego zdjęcia nie tylko ilustrowały materiały prasowe ale często mówiły więcej niż sam tekst.

Dokumentował prawdziwą, niepisaną historię Gliwic. Jasiu. Człowiek z aparatem. Wspaniały fotograf, wspaniały człowiek…. trudno jest pisać, gdy żegna się kogoś tak przedwcześnie…..

Nabożeństwo żałobne w intencji Jana Suchana odprawione zostanie w czwartek, 17 grudnia o godz. 9:00 w kościele p.w. Wszystkich Świętych. Ostatnie pożegnanie o godz. 13:00 na Cmentarzu Centralnym.

chociaż większym ryzykiem
rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało
i stale za późno

ks. Jan Twardowski

 

Jan Suchan, legenda śląskich fotoreporterów, nie żyje

Kiedy dzisiejszego wieczoru wychodziłam z redakcji, mogłabym przysiąc, że właśnie mignęła mi w tłumie jego charakterystyczna, postawna sylwetka. Lekko pochylona, z aparatem fotograficznym na ramieniu. Ale Jasia Suchana na gliwickiej ulicy nikt już nie spotka. Dacie wiarę? W szalonym pędzie codzienności – odszedł nagle, poniedziałkowego poranka. Nie wytrzymało serce. Janek 20 lutego skończyłby 66 lat.

- Brakuje słów, kompletny szok. On był… zawsze! - mówiła wczoraj ze ściśniętym gardłem Małgorzata Lichecka, sekretarz redakcji “Nowin Gliwickich”, która pracowała z nim od wielu lat.

Jeszcze w ten weekend robił zdjęcia, biegał z obsługi na obsługę. Z nieodłączną fajką w ustach, przenikliwie, ale zawsze serdecznie spoglądał na świat i na ludzi, których fotografował. Punktualny, niezwykle słowny, dyskretny – superprofesjonalny. Uczyliśmy się od niego!

Robienie zdjęć było całym jego światem – sposobem na życie, hobby. To było to coś, co go napędzało. Nie dbał o splendory, nagrody, choć miał ich na swym koncie mnóstwo. Janek nie lubił na temat swoich fot perorować, opowiadać, nie przeliczał. Foty mówiły za niego. Był skromny i powściągliwy, ale jakże serdeczny!

Janek pochodził z Boniowic. Fotografią pasjonował się od dzieciństwa. Swej redakcyjnej koleżance, Barbarze Rozkrut, zdradził kiedyś przy okazji przygotowywaniu numeru na jubileusz tego pisma, że “Suchan – fotograf” narodził się w wieku 7 lat.

- Z Francji wrócił jego ojciec. Przywiózł synom (Jasiu ma starszego o sześć lat brata) dwa profesjonalne aparaty fotograficzne – Kodaka 10×15/Box 6×9 i Agfę. Sami zrobili powiększalnik i… zaczęło się. Suchan, już jako pierwszoklasista, robił zdjęcia klasowe swoim kolegom i koleżankom z podstawówki. Był rok 1951. Fotografia, najpierw traktowana niemal jako zabawa, stała się z czasem Jego pasją. Już w czasie służby wojskowej fotografia i filmowanie były jego głównym zajęciem, w sumie zawodem - relacjonuje Barbara. – Gdy trafił do PAN-u nikt nie musiał Go już uczyć, jak robić dobre zdjęcia. Papiery nigdy nie były dla niego ważne, ale po namowach znajomych i pracodawców zdał właściwe egzaminy w Pomaturalnym Technikum Fotograficznym w Katowicach-Piotrowicach i otrzymał tytuł mistrza-fotografa.

Z redakcją “Nowin Gliwickich” Janek związany był od ponad 40 lat. Wcześniej, jeszcze w latach sześćdziesiątych ub. wieku, pracował w Polskiej Akademii Nauk, biurko w biurko z Jerzym Buzkiem. W Zakładzie prowadził Laboratorium Filmowo-Fotograficzne. Miał dzięki temu dostęp do aparatury, o jakiej inni mogli jedynie pomarzyć – pracował m.in. na kamerze zwanej ?lupą czasu”, która pozwalała na sfilmowanie skomplikowanych procesów chemicznych.

Wreszcie prowadził własny, renomowany zakład fotograficzny przy ul. Matejki, ale zawsze pasjonowały go zdjęcia reporterskie i artystyczne. Rozpoczął więc współpracę z “Nowinami Gliwickimi”. Kiedy przyszło mu wybierać: gazeta, czy zakład fotograficzny – wybrał pracę w terenie.

Jak anegdotycznie mówili jego koledzy – przez lata pracy w zawodzie uwiecznił w kadrze chyba wszystkie pokolenia gliwiczan. Był żywą kroniką i symbolem – ikoną miasta po prostu.

Janek miał niezwykły dar – przykładając aparat do oka, widział więcej, niż inni. A do tego znał każdy kamień w mieście i powiecie. Pamiętał miejsca, twarze, wydarzenia. Zaglądał do przepastnych archiwów i wydobywał cuda, chwile, twarze zatrzymane w kadrze.

- Janek zawsze był na planie zdjęciowym niezwykle opanowany, spokojny, z dystansem i właściwą oceną sytuacji, która cechuje najwyżej rangi fotoreporterów, z dużym doświadczeniem - mówi jeden ze znanych śląskich fotoreporterów. – To był ktoś! W środowisku był bardzo ceniony, młodsi w zawodzie mogli zawsze liczyć na jego życzliwość i pomoc. Dusza człowiek!

Z ust do ust w mieście ludzie powtarzają sobie informację, że pogrzeb Janka odbędzie się w czwartek, 17 grudnia o godz. 13. na gliwickim Cmentarzu Centralnym przy ul. Kozielskiej.

Chociaż wciąż nie możemy uwierzyć, że Cię nie spotkamy na żadnej dzisiejszej obsłudze i że nie będzie Cię jutro na Rynku – mimo wszystko przyjdziemy na cmentarz. Pożegnamy Cię, Jasiu, ale nie zapomnimy.

Patrz tam jako! 

 Marlena Polok-Kin
“Polska Dziennik Zachodni”
16 grudnia 2009

Pożegnanie

Jasiu, patrz tam jako!

Jeszcze tak niedawno rozmawialiśmy, pytał mnie, jak idzie, jak ze zdrowiem. Nigdy bym nie przypuszczał, że Pan wezwie go do siebie tak szybko – mówił z żalem ks. Robert Chudoba nad trumną fotoreportera “Nowin Gliwickich”, jednego z najbardziej rozpoznawalnych gliwiczan, Jana Suchana, w otoczeniu tłumów autentycznie zasmuconych ludzi.

Czuliśmy ten żal i niedosyt, najpierw podczas porannego nabożeństwa w kościele pw. Wszystkich Świętych, a potem krocząc w nieprzebranym tłumie, który w czwartek wczesnym popołudniem na gliwickim Cmentarzu Centralnym pożegnał największego fotoreportera w historii gliwickich mediów.

Artysta i humanista

Jasiu odszedł zbyt szybko, w lutym świętowałby 66. urodziny. Pozostawił po sobie nie tylko tysiące zdjęć i przepastne archiwa, gdzie z pieczołowitością przechowywał zatrzymane w kadrze wydarzenia ważne dla miasta i powiatu.

Przede wszystkim – serdeczną pamięć ludzi – zarówno tych, z którymi się bezpośrednio zetknął, jak i Czytelników, którzy cenili jego pracę. Bo widać w niej było jego serce i pasję twórczą. Za trumną Jasia szła w mroźne wczesne popołudnie rzesza bliskich, przyjaciół i zwykłych ludzi, których przywiodła na cmentarz potrzeba serca, chęć pożegnania człowieka pełnego życzliwości, który w codziennym pędzie zawsze znajdował choć chwilę, by przystanąć, porozmawiać z drugim człowiekiem.

Ceniony fachowiec

W żałobnym kondukcie szły także znane twarze – ludzi lokalnej polityki, biznesu, kultury, mediów, koledzy po fachu. Dokładnie tak, jak za życia, gdy szacunkiem i sympatią cieszył się u ludzi różnych poglądów, ponad jakimikolwiek podziałami.

- Jasiu był nie tylko doskonałym fachowcem, był po prostu artystą, humanistą – wspominał jeden z nich.  – Wszystko, co robił, czynił z pasją. W młodości trzy lata studiował medycynę, a przecież wśród wykonujących tę profesję wielu jest ludzi artystycznie uzdolnionych i kochających innych. Jak Jasiu.

Inni, ze ściśniętym gardłem, mówili po prostu – tak żal tego chłopa, dobry człowiek z niego był. Żałowali, że nie zdążyli mu podziękować, nie zdążyli pójść na tak długo umawianą herbatkę na jego ulubionym, gliwickim Rynku. Dokładnie tak, jak my, przyjaciele z “Polski Dziennika Zachodniego”.

Dni mijają, a my wciąż nie wierzymy, że już nigdy nie zobaczymy Jasia Suchana na gliwickiej ulicy, z charakterystyczną fajeczką i nikonem przewieszonym przez ramię.

- Jasiu, dziś wszyscy o Tobie dobrze mówią, czyli ci błogosławią – podkreślał ks. Robert Chudoba. – Powiem tak, jak się zwykle żegnaliśmy, bo żeśmy mówili po śląsku: Jasiu, patrz tam jako.

Marlena Polok-Kin
“Polska Dziennik Zachodni”
19-20 grudnia 2009

nekrolog-jana-suchana

 

3 rocznica śmierci Jana Suchana, legendarnego gliwickiego fotoreportera

Odszedł nagle, poniedziałkowego ranka, 14 grudnia 2009 roku. Nie miał czasu przystanąć, pomyśleć o sobie, pozwolić na przerwę. Był fotoreporterem z krwi i kości, ciągle w biegu.

Przez wiele lat związanym z “Nowinami Gliwickimi”. Jeszcze kilkanaście godzin przed śmiercią robił zdjęcia. Lata mijają, a nam wciąż trudno uwierzyć, że już Go na gliwickiej ulicy nie zobaczymy. Nie poczujemy zapachu fajki i silnego uścisku dłoni.

Nie znaliście Jasia Suchana osobiście? Wybierzcie się na wystawę do Willi Caro “Marzenia (z) betonu”. Wiele z prezentowanych na ekspozycji zdjęć to właśnie jego foty. Dzięki synowi, Mikołajowi Suchanowi, doskonale znanego Czytelnikom z naszych łamów, będziecie znów mogli się z Jasiem spotkać.

Znajdziecie akurat na tych zdjęciach Gliwice sprzed lat, a może odnajdziecie także siebie? Zdjęcia Jasia mają niezwykłą moc, tak jak on sam był niezwykłym człowiekiem.

Nigdy jednak nie chciał o zdjęciach opowiadać, rozkładać swoich prac na czynniki pierwsze. Po prostu pokazywał nam świat widziany swoimi oczami i zatrzymany w kadrze. Spojrzeniem uważnym, ale zawsze pełnym serdeczności przyglądał się drugiemu człowiekowi.

Tej sympatii, profesjonalizmu i klasy Jasia w otaczającym świecie tak bardzo nam brakuje.

Tradycyjnie wybraliśmy się dzisiaj po południu na grób Jasia na Cmentarzu Centralnym. Bo taką mamy potrzebę. Wraz z kolegami z innych gliwickich mediów powspominamy, zapalimy znicz, porozmawiamy z Jasiem. I jeszcze raz zgodzimy się – to nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych.

Czas mija, a my tylko utwierdzamy się w przekonaniu, że Jasia nie zastąpi nikt.

Pamiętamy, Jasiu!

 Marlena Polok-Kin
“Polska Dziennik Zachodni”
14 grudnia 2012

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/157

14-12-2009, 20:36

Finał z ludzką twarzą: Dziennikarze o EFS  »

14-12-2009

Uroczystą galą zakończyła się III edycja konkursu dziennikarskiego “Ludzka twarz Europejskiego Funduszu Społecznego”, zorganizowanego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej we współpracy z Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Polsce i Ministerstwem Rozwoju Regionalnego. Rozdanie nagród miało miejsce dziś przed południem, w ramach ogólnopolskiej konferencji MRR “Efekty i wyzwania Europejskiego Funduszu Społecznego w Polsce”.

Już po raz trzeci z rzędu Departament Wdrażania EFS w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej we współpracy z Departamentem Zarządzania EFS w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego i Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Polsce przyznali nagrody dziennikarskie w konkursie promującym Europejski Fundusz Społeczny. W tym roku konkurs swoim patronatem objął Instytut Spraw Publicznych i Stowarzyszenie Polskich mediów.

Konkurs “Ludzka twarz EFS” został stworzony po to, aby udowadniać, że o funduszach europejskich można informować w jasny, przystępny i przyjazny człowiekowi sposób, bez używania biurokratycznego języka i nużącej terminologii.

Poprzez przedstawianie historii ludzkich w prasie, radiu i telewizji dziennikarze biorący udział w konkursie mieli za zadanie pokazać, jak wielkie możliwości daje Europejski Fundusz Społeczny, a zarazem przekonać odbiorców, w jaki sposób środki z EFS mogą wpłynąć na życie ludzkie, dając beneficjentom projektów szansę na zatrudnienie, rozwój i realizację swoich marzeń.

Do konkursu można było zgłaszać materiały prasowe, internetowe, radiowe i telewizyjne, opublikowane w mediach w okresie od 1 października 2008 r. do 16 października 2009 r.

Zgłoszenia można było nadsyłać do 16 października 2009 r.

Spośród łącznie 64 nadesłanych prac dziennikarskich, w tym 35 artykułów prasowych, 15 audycji radiowych i 9 reportaży telewizyjnych, które zakwalifikowały się do konkursu, w Kategorii Mikrofon jury przyznało III miejsce Józefowi Wyciskowi z Radia Katowice S.A. za pracę Suma – “EFS dla ludzi”.

Całość: http://ludzkatwarzefs.pl/#/poprzednie_edycje_III_edycja_section.html