Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

03-02-2010, 16:58

“Radiolokator”  »

NIE
Mateusz Cieślak
03-02-2010

Nie sprawdził się w lokalnym radiu dlatego zarządza teraz radiem ogólnopolskim.

Wojciech Poczachowski

Wojciech Poczachowski, były prezes Radia Katowice, następnie prokurent Polskiego Radia SA, a dziś członek zarządu PR SA i członek rady nadzorczej Radia Katowice, stanie przed sądem pozwany o naruszenie dóbr podległej mu rozgłośni. Obwinia go Radio Katowice.

Kiedy Wojciecha Poczachowskiego z hukiem wyrzucono z Radia Katowice w lutym 2008 r., nikt nie przypuszczał, że za kilkanaście miesięcy będzie on współkierował całym publicznym radiem w Polsce. On sam też tego nie wiedział. W Radiu Maryja oraz w Telewizji Trwam nagadał na katowicką rozgłośnię. Za te oskarżenia kierownictwo Radia Katowice blisko rok temu skierowało pozew do sądu. Niedawno sąd postanowił rozpocząć proces.

Poczachowski jest jedynym reprezentantem PiS w ścisłym kierownictwie radia publicznego. Na prośbę tygodnika “NIE” o rozmowę kazał sobie przysłać listę pytań i obiecał odpowiedzieć pisemnie. Nie odpowiedział, choć pytania były nieskomplikowane.

– Czy zdarzało się, że tytułował Pan siebie hrabią? – pytaliśmy między innymi.

SZEF NICZEGO

Hrabia Wojciech Poczachowski na początku lat 80. maszerował w mundurku Drużyn Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego. Następnie po półrocznym okresie kolaborowania z reżimem komunistycznym w Telewizji Katowice – jakby powiedziano w PiS – przeniósł się na eksponowane stanowisko w targach katowickich, po czym postanowił udać się na emigrację. Pod koniec lat 80. wystąpił o obywatelstwo RFN, dokumentując swoje niemieckie pochodzenie. Niemcy uznali go za tzw. późnego przesiedleńca.

Wedle biogramu zamieszczonego przez Wikipedię, miał on być szefem polskiej redakcji w Radiu Essen, co okazało się bujdą na resorach. Polskiej redakcji w tym radiu nigdy nie było.

W latach 90. Poczachowski powrócił na łono Słowiańszczyzny, a po wygranej AWS narodził się dla wielkiej polityki. Dawny kolega z harcerstwa był dziennikarzem katolickiego “Gościa Niedzielnego”. On to miał polecić hrabiego wojewodzie Markowi Kempskiemu. Poczachowski został najpierw wicedyrektorem, a potem dyrektorem Biura Prasowego Wojewody Śląskiego.

STASI SIĘ ŚLIZGA

W 2006 r. odbyły się wybory nowych władz Radia Katowice. Ku powszechnemu zdumieniu prezesem został właśnie hrabia. Część lokalnych polityków prawicy się wściekła. Zarzucali Poczachowskiemu, że ukrył listę działaczy prasy podziemnej, którzy mieli być odznaczeni przez ministra Ujazdowskiego odznaką zasłużonych dla kultury polskiej. Posądzali go o próbę storpedowania wystawy poświęconej enerdowskiej służbie bezpieczeństwa STASI w Katowicach. Do zorganizowania wystawy doszło z rocznym poślizgiem i po osobistej interwencji Hanny Labrenz-Weiss z Instytutu Gaucka u wojewody śląskiego. Rządom Poczachowskiego w radiu sprzeciwiała się Jadwiga Chmielowska, jedna z najbardziej znanych działaczek podziemnej opozycji na Śląsku, wybrana do Rady Nadzorczej Radia Katowice z poparciem PiS. W tym czasie ktoś zmienił jej oficjalny biogram zamieszczony na stronach internetowej encyklopedii Wikipedia. Wedle nowych wpisów, miała być ona agentką zwalczającą polskość. Dowodów bezpośrednich, że za tymi wpisami stoi Poczachowski nie ma, jednak okazało się, że numer identyfikacyjny komputera, z którego wysłano dyskredytujące Chmielowską informacje, jest taki sam, jak numer identyfikacyjny komputera, z którego wysłano tekst biogramu Wojciecha Poczachowskiego, zamieszczony na stronach Wikipedii, a bardzo dla niego pochlebny.

Poczachowski doprowadził do wyrzucenia z pracy wiceprzewodniczącego “Solidarności” w Radiu Katowice za to, że ten sprzeciwiał się wiernopoddańczym peanom wygłaszanym na cześć prezesa radia przez innych członków kierownictwa związku. Oto przykład jednego z takich peanów (podpisany przez szefów “Solidarności” i OPZZ): Głęboko zaniepokojeni rozlicznymi informacjami (…) pragniemy wyrazić poparcie dla linii organizacyjno-programowej wdrażanej od ponad 6 miesięcy przez prezesa Polskiego Radia Katowice Redaktora Naczelnego Wojciecha Poczachowskiego (…). Po rozlicznych konsultacjach prowadzonych w zespole z członkami naszych związków chcemy tym działaniom udzielić zdecydowanego poparcia.

Oficjalnie podano inny powód wyrzucenia związkowca, ale zachowały się dokumenty, z których jasno wynika, co było faktyczną przyczyną zwolnienia. Później sąd nakazał przywrócenie wiceprzewodniczącego do pracy.

Hrabia zwalczał także Jacka Filusa, członka zarządu Radia Katowice, który jeszcze jako szeregowy dziennikarz odpowiadał za programy katolickie. Ślady tych działań do dziś można odtworzyć na podstawie stenogramów z posiedzeń rady nadzorczej radia. Czyżby Poczachowski chciał być jedynym obrońcą właściwej wiary w radiu?

HEJ, STRZELCY WRAZ

Poczachowski nakazał nadawać hymn państwowy o północy, a za dnia emitować patriotyczne pieśni w rodzaju “Hej, strzelcy wraz”. Ściany rozgłośni kazał obwiesić symbolami państwowymi.

Wśród innych dokonań prezesa Poczachowskiego trzeba odnotować:

1. Kominy płacowe. Fundusz płac dla kadry kierowniczej w marcu br. wyniósł ponad 100 tys. zł. Fundusz płac dla wszystkich pozostałych pracowników radia w marcu 2008 r. wyniósł nieco ponad 151 tys. Dyrektor ds. administracyjnych, osoba po szkole średniej, otrzymywał pensję na poziomie członka zarządu, czyli około 15 tys. zł. Pensje załogi kształtowały się na poziomie 2 tys. zł.

2. Kosztowną strukturę organizacyjną. Na 39 dziennikarzy przypadało aż 22 różnej maści kierowników czy dyrektorów.

3. Niekompetencję, która owocowała gigantycznymi stratami. W trakcie próby oratorium “Misa de Spe” Radio Katowice po piracku (bo bez stosownej umowy) podpięło się do aparatury nagłaśniającej i posłało fragment mszy w eter. Trzeba było zapłacić odszkodowanie za kradzież części utworu. Ugoda kosztowała radio prawie 80 tys. zł.

4. Próżność. Słynna była sprawa zakupu mebli do gabinetu prezesa za ok. 36 tys. zł.

5. Straszliwy spadek słuchalności Radia Katowice. Tylko 1,39 proc. mieszkańców woj. śląskiego w wieku 30–39 lat słuchało katowickiej rozgłośni radia publicznego. Odpowiednie analizy są w posiadaniu Tygodnika “NIE”.

W chwili nominacji Poczachowskiego na prezesa Radia Katowice miało zysk wynoszący ok. 900 tys. zł. Po kilku miesiącach rządów hrabiego zysk ten zmalał do 5 tys. Pod koniec jego rządów sytuacja finansowa rozgłośni byłaby fatalna, gdyby nie wsparcie finansowe KRRiT.

Hrabia Poczachowski rządził Radiem Katowice od 2006 r. do lutego 2008 r. Gdy kolejni członkowie rady nadzorczej składali wnioski o jego odwołanie, on złożył do prokuratury doniesienia o popełnieniu przez nich przestępstw (żadne z tych doniesień nie zakończyło się postawieniem zarzutów). Rada uznała to za szantaż (o czym można przeczytać w protokołach z jej posiedzeń), lecz nie dała się zastraszyć. Na jej 5 członków za odwołaniem hrabiego głosowały aż 4 osoby. Pisemnego odwołania nie zdołano mu jednak wręczyć, gdyż w tym samym dniu Poczachowski ciężko się rozchorował. Chorował tak przez bite 9 miesięcy.

KOŚCI Z NASZYCH KOŚCI

Pogrążony w chorobie Poczachowski wydał oświadczenie, że w Radiu Katowice dokonano zamachu stanu. Za jego usunięciem stoi postkomuszy “układ”, związany z PZPR, SLD i Ordynacką. Jako ofiara komuszej intrygi Poczachowski był prezentowany w Radiu Maryja i w Telewizji Trwam.

Jego los miał dowodzić, że w dzisiejszej Polsce niszczeni są ci, którzy walczą o zachowanie tożsamości narodowej, którzy są jak krew z krwi i kość z kości naszych. W Telewizji Trwam Poczachowski tak przedstawiał przyczyny jego odwołania:

– To ma być ostatni cios zadany de facto suwerennej informacji, jaką posiada w regionach, przepraszam, że tak to określę górnolotnie, państwo polskie – stwierdził były prezes Radia Katowice. Dodał, że w ciągu niespełna pół roku od jego odejścia katowicką rozgłośnię radia publicznego doprowadzono do poziomu jakiegoś zakładowego radyjka.

Następcy Wojciecha Poczachowskiego uznali jego wypowiedzi za oszczercze i pozwali go do sądu. Zapomnieli, że ma plecy. Jeszcze jako prezes Radia Katowice Poczachowski zaprosił prezydenta Lecha Kaczyńskiego na uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej 80. rocznicę uruchomienia rozgłośni. Zamiast Lecha przyjechał Jarosław, co oczywiście tylko podniosło rangę imprezy. W kręgach związanych z PiS krąży anegdota, jakoby na jednym ze spotkań z Jarosławem Kaczyńskim Wojciech Poczachowski stanął wyprężony na baczność i powiedział:

– Panie prezesie. Melduje się wierny żołnierz PiS na Śląsku.

Autorzy pozwu nie przypuszczali, że chory Poczachowski wykrzesze z siebie tyle sił, by dojechać do Kielc i tam czekać na audiencję u Przemysława Gosiewskiego.

Zabiegi dały efekt. Na początku października hrabia Poczachowski został zatrudniony jako prokurent zarządu Polskiego Radia SA. Następnie otrzymał nominację na członka zarządu PR SA, skoro jest jedynym reprezentantem PiS w ścisłym kierownictwie radia publicznego, świadczy to o jego wyjątkowo mocnej pozycji u boku prezesa Kaczyńskiego. O skierowanym przeciwko niemu pozwie mówi, że to zwykła “pomyłka”.

Dzieje Poczachowskiego charakteryzują politykę PiS w przejętych przez tę partię mediach publicznych.

Całość: http://www.nie.com.pl/art22054.htm

02-02-2010, 16:50

“Gazeta nie chciała być tubą władzy, to wójt ją zamknął?”  »

Gazeta Wyborcza Katowice
Przemysław Jedlecki
02-02-2010

Wójt Ożarowic wstrzymał druk gminnej gazety, bo dziennikarze nie poprawili tekstów według jego życzeń. – Miałam nadzieję, że czasopismo nie musi być tubą propagandową władzy – mówi Danuta Brix, naczelna pisma.

W grudniowym numerze “Naszych Gminnych Spraw” Danuta Brix sporo miejsca poświęciła budowie kolei do Pyrzowic. Inwestycja wzbudza ogromne kontrowersje i każda propozycja poprowadzenia przyszłej trasy ma swoich zwolenników i przeciwników. Brix opisała wszystkie warianty i stwierdziła, że dziś zamiast jednej koncepcji trasy (wzdłuż autostrady A1) jest ich kilka, w tym dwie bardzo niekorzystne dla mieszkańców. W obszernym materiale wyjaśniła też, jak do tego doszło.

- Chciałam pokazać ludziom wszystkie opcje, żeby każdy mógł wyrobić sobie zdanie i wiedział, jak kolej zmieni życie gminy. Pokazałam też, że nie wszystkie decyzje wójta były w tej sprawie dobre – mówi naczelna.

Mieszkańcy Ożarowic nie mieli jednak okazji przeczytać tego tekstu. Gdy pismo było już w drukarni, gmina, która jest wydawcą pisma, zatrzymała druk.

- Gazeta ukazywała się przez siedem lat. Zawsze myślałam, że pismo, którego wydawcą jest gmina, nie musi być tubą propagandową władzy. Od 2008 roku narastał jednak konflikt między nami a wójtem – mówi Brix. Wójtowi nie spodobało się, że pisała o niekorzystnie wytyczonej dla mieszkańców strefie ochronnej lotniska. – Usłyszałam, że Ożarowice są udziałowcem Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego i nie powinnam działać na niekorzyść lotniska – mówi Brix.

Po tym zdarzeniu władze gminy zażyczyły sobie, że ma “konsultować” wszystkie teksty przed drukiem. Brix poskarżyła się w Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Specjaliści z CMWP uznali, że wójt gminy narusza wolność prasy, i przypomnieli, że cenzura prewencyjna jest zakazana.

- Gdy zapowiedziałam, że więcej tekstów nie pokażę, gmina ostrzegła, że mnie zwolni. Poszłam więc do wójta, który przy tekstach zrobił dopiski – mówi Brix. Naczelna postanowiła jednak, że wójta nie posłucha, i tekstów nie zmieniła. Grudniowy numer trafił do drukarni, ale gmina wstrzymała druk. Pismo zostało zlikwidowane.

Oficjalny powód to brak pieniędzy. Naczelna nie wierzy w to wyjaśnienie. – Miesięcznik kosztował 2 zł. Ukazywał się w nakładzie 1150 sztuk, przy przeciętnej sprzedaży ponad tysiąca egzemplarzy – mówi Brix. Jest przekonana, że likwidacja pisma to efekt sporu o “konsultacje” tekstów, a nie sprawa pieniędzy. – Na promocję gmina przeznaczyła w tym roku 100 tys. zł – przypomina Brix.

Grzegorz Czapla, wójt Ożarowic, przekonuje, że żadnego konfliktu z naczelną nie ma. – Rada po prostu nie dała pieniędzy na wydawanie pisma – przekonuje. Jego zdaniem “Nasze Gminne Sprawy” były tylko informatorem gminnym. – Tam było zero pracy dziennikarskiej, szukania, dociekania. Dostawali materiały powierzone do druku – mówi Czapla.

Wójt chciał czytać teksty przed drukiem, by mieć pewność, że nic nie będzie manipulowane. – Jak się przepisuje np. protokół ze spotkania w sprawie linii kolejowej, to wszystko powinno być po kolei, a nie tylko wybrane fragmenty. O sprzedaży miesięcznika też ma swoje zdanie. – Zostało nam 6 tys. starych, niesprzedanych egzemplarzy. Wcześniej z własnych pieniędzy kupowałem 40 sztuk miesięcznie i rozdawałem gdzie się dało – mówi. – Ostatni numer został zatrzymany, bo informacje o kolei były podane w sposób wybiórczy. Mieszkańcy gminy żałują, że pismo zniknęło z kiosków. – To było jedyne miejsce, w którym można się było dowiedzieć wszystkiego, co się u nas dzieje – mówi Grzegorz Drwal.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,7518143,Gazeta_nie_chciala_byc_tuba_wladzy_to_wojt_ja_zamknal_.html

29-01-2010, 11:43

Ekologia nie jest dla zielonych i urzędników. Jest dla Ciebie!  »

Dziennik Zachodni
PS
29-01-2010

Denerwuje cię, że posortowane przez ciebie śmieci trafiają na jedno wysypisko? Nie lubisz odpadków walających się po ulicach i osiedlach? Nie chcesz, aby twoja rodzina oddychała dymem z kominów? Śląska Akademia Ekologiczna jest właśnie dla ciebie.

W piątek w Katowicach z inicjatywy Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Katowicach i Polski Dziennika Zachodniego zainicjowana została Śląska Akademia Ekologiczna skupiająca ludzi różnych zawodów i środowisk kształtujących opinię publiczną.

- Ekologia nie jest zajęciem tylko dla zielonych i urzędników. Ekologia jest kołem napędowym gospodarek światowych. Ciągle szukamy misji rozwojowej dla Śląska. Chcemy odejść od stawiania się w roli ofiary ekspansji gospodarczej. Możemy być zarzewiem nowoczesnego myślenia o środowisku – mówi Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Katowicach. – Akademia to niesformalizowana grupa ludzi. Chcemy działać spontanicznie i indywidualnie. Chcemy zarażać pozytywnie pomysłami na ekologię w poczuciu odpowiedzialności za region, w którym żyjemy.

Inicjatorzy Akademii, wśród których są m.in. prof. Krystyna Doktorowicz, Michał Smolorz, Marek Czyż z TVS, Jolanta Matiakowska, Maciej Bakes z Radia Katowice, Gabriela Lenartowicz – prezes WFOŚ, Elżbieta Kazibut-Twórz z Polski Dziennika Zachodniego, Beata Netz, Piotr Biernat chcą poprzez inicjowanie oraz organizowanie publicznych dyskusji, działań organizacyjnych i prawnych wpływać na zmianę postaw, które poprawią jakość życia w regionie. Swój udział w tworzeniu Akademii zadeklarowały i przesłały swe poparcie dla tej inicjatywy Krystyna Bochenek, dr Jan Olbrycht, prof. Marek Szczepański, dr Krzysztof Łęcki, ks. Prałat Stanisław Puchała i Kamil Durczok.

Ci wszyscy ludzie chcą stworzyć społeczny ruch zrzeszający ludzi nauki, sztuki, świata biznesu, mediów i życia publicznego, który zmieni wizerunek województwa śląskiego, kojarzonego wciąż ze zdewastowaną ekologicznie częścią Polski. Zamierzają poprzez tworzenie grupy wsparcia i nacisku dążyć do tego, aby nasz region, podobnie jak Dolina Krzemowa mógł wykorzystać dziś swą szansę, stać się poligonem doświadczalnym, gdzie można stosować najnowocześniejsze technologie, testować unikatowe i odkrywcze techniki oraz rozwiązania naukowców w zgodzie z nowym wymiarem myślenia o ekologii.

- Dzikich wysypisk jest coraz więcej, bo wzrosły opłaty środowiskowe i nie opłaca się wozić na legalne składowiska śmieci. Wybudowano sortownie, kompostownie, wydaje się ogromne pieniądze na szkolenie dzieci, ale nic się nie zmienia. Mówienie o ekologii staje się mówieniem bez sensu w sytuacji, gdy sortujemy śmieci, a potem przyjeżdża śmieciarka i wrzuca je wszystkie w jedno miejsce – mówi dziennikarka ekologiczna Jolanta Matiakowska.

Jednym z pierwszych tematów Akademii jest nagłośnienie właśnie spraw związanych z gospodarką odpadami. – Formalnie władze miast mają instrumenty sprawdzania, czy mieszkańcy wywiązują się ze swoich obowiązków legalnego pozbywania się nieczystości. Ale w praktyce wygląda to inaczej. Dlaczego straż miejska nie sprawdza rachunków i umów na wywóz śmieci? – pyta retorycznie Michał Smolorz.

Kolejnym zadaniem będzie walka o rewitalizacje terenów poprzemysłowych. Z terenu województwa nie ma obecnie żadnego wniosku o dofinansowanie takich działań ze strony gmin. Dlaczego? Bo celem ma być poprawa krajobrazu, a nie zagospodarowanie terenu na cele przemysłowe i gminy nie widzą w tym żadnego interesu. A tymczasem dbałość o estetykę to jeden z ważniejszych celów działań ekologicznych.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/215539,ekologia-nie-jest-dla-zielonych-i-urzednikow-jest-dla-ciebie,id,t.html

18-01-2010, 16:50

“Radio Katowice pozwało swojego byłego prezesa?  »

Gazeta Wyborcza Katowice
Przemysław Jedlecki
18-01-2010

Wojciech Poczachowski, były prezes Radia Katowice, zaś obecnie członek rady nadzorczej tej rozgłośni, ma z nią proces. Radio pozwało go o naruszenie dóbr osobistych. Poszło o wypowiedzi Poczachowskiego w Radiu Maryja.

Uważany za człowieka PiS-u (startował kiedyś z jego listy w wyborach) Poczachowski wystąpił przed rokiem w audycji “Niszczenie regionalnych mediów publicznych niszczeniem polskiej racji stanu na przykładzie Radia Katowice”. Opowiadał o swojej pracy. Pochwalił się, że wprowadził w katowickiej rozgłośni nadawanie hymnu państwowego, a także tym, że za jego rządów stacja doczekała się sztandaru i powstała w niej redakcja informacji i publicystyki.

Poczachowski do lutego 2008 roku był prezesem katowickiej rozgłośni, ale został odwołany, bo rada nadzorcza krytycznie oceniła jego działalność. Obwiniano go o słabą słuchalność radia, nie najlepiej prowadzoną gospodarkę płacowo-finansową oraz o konflikty w zarządzie stacji. Smaczku wypowiedziom eksprezesa dodawał fakt, że gdy pojawił się w toruńskim studiu formalnie był jeszcze pracownikiem Radia Katowice.

Wypowiedzi Poczachowskiego nie wszystkim przypadły do gustu. Najbardziej zirytowało ich stwierdzenie, że rozgłośnia zeszła do poziomu “jakiegoś zakładowego radyjka”. Poczachowski sugerował też, że za jego odwołaniem stali ludzie, którzy kierowali się własnym, prywatnym interesem i prawdopodobnie mieli nadzieję na to, że być może uda się spółkę podzielić, a oni staną się jej udziałowcami. – Wiem na pewno, jakie podejmują działania, bo wszystkie dokumenty są w mojej dyspozycji i wskazują wyraźnie drogę, jaką oni wybrali – oświadczył Poczachowski.

Nowy zarząd Radia Katowice postanowił pozwać go do sądu. Spółka zarzuca mu naruszenie dóbr osobistych. Jeśli były prezes przegra toczący się właśnie proces przed Sądem Okręgowym w Katowicach, będzie musiał przeprosić radio i wpłacić 10 tys. zł na konto fundacji Iskierka.

Członkowie zarządu radia Tomasz Heryszek i Jacek Filus nie chcą komentować pozwu. Poczachowski, który dziś jest członkiem zarządu Polskiego Radia SA i członkiem rady nadzorczej Radia Katowice, przekonuje, że pozew to nieporozumienie.

- Mówiłem prawdę, to można wszędzie i zawsze udowodnić. Ta wojenka dowodzi tego, że ludzie, którzy kierują radiem po moim odejściu i doprowadzili je do katastrofy finansowej, szukają zasłony dymnej, by nie było widać, że rozgłośnia jest zarządzana nieprofesjonalnie – twierdzi Poczachowski.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,7464426,Radio_Katowice_pozwalo_swojego_bylego_prezesa.html

18-01-2010, 13:49

“Anitę Gargas niepokoją: Kublik, Lis i “Teraz My!”  »

Gazeta Wyborcza Katowice
Przemysław Jedlecki
18-01-2010

Twórczyni programu “Misja Specjalna” w TVP, obecna wicedyrektor TVP1 ds. publicystyki, przyjęła zaproszenie NZS-u i przyjechała na Uniwersytet Śląski, by opowiedzieć o dziennikarstwie śledczym. Słuchało jej osiem osób.

Anita Gargas

Anita Gargas odwiedziła Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Spotkanie zostało starannie przygotowane. Na wydziale działacze Niezależnego Zrzeszenia Studentów rozwiesili plakaty, a stosowny anons ukazał się także na stronie internetowej UŚ. Wizytę Gargas reklamowano jako okazję do poznania zawodu dziennikarza śledczego “od kuchni”. Ciekawych nie było jednak zbyt wielu. Na spotkanie z Gargas przyszło tylko osiem osób (razem z organizatorami, pracownikiem wydziału chemii i dziennikarzem Gazety Wyborczej).

Kto słuchał, ten dowiedział się np. że dziś w Polsce niewiele mediów chce albo może przekazywać prawdę. Jednak Gargas najbardziej szokuje to, że media stają się władzą absolutną, nad którą stoi tylko opinia publiczna. – A opinie publiczną można odpowiednio wyćwiczyć. Media potrafią okręcić sobie polityków wokół palca, to duża pokusa dla dziennikarzy – oceniła Gargas.

Nie obyło się bez krytyki kolegów po fachu. Dziennikarzom z programu “Teraz my!” (TVN) dostało się za to, że wykorzystali nagrania rozmów posłanki Samoobrony Renaty Beger z Adamem Lipińskim z PiS przeciwko – jak to określiła Gargas – “jakiejś partii” (nagrania kompromitowały polityków PiS-u – przyp. aut.). – Samoobrona wiedziała, że wszystko jest nagrywane – przypomniała Gargas. Niepokoi ją też Tomasz Lis, który kiedyś został wymieniony w prezydenckim sondażu. – Skąd mamy wiedzieć, że kiedyś nie wystartuje w wyborach? I jak mamy traktować jego programy? Czy to nie prekampania? – zastanawiała się autorka “Misji Specjalnej”. Nawiązała też do tekstu Agnieszki Kublik z “Gazety” na temat “Misji…”. Kublik przypomniała w swoim tekście, że “Misja Specjalna” lojalnie i z dużą determinacją wspierała PiS w budowie IV RP, a na dzień przed wtargnięciem agentów ABW do domu Barbary Blidy program pokazał reportaż o mafii węglowej. Gargas mówiła, że gdy pojawiły się takie zarzuty obdzwoniła dziennikarzy, którzy o tym pisali. – Żaden nie oglądał tego programu. Oni to przeczytali w “Gazecie Wyborczej” i to wystarczyło, żeby wylać na nas potoki oszczerstw – mówiła do słuchaczy Gargas. Przez kilka minut przekonywała, że program nie miał z Blidą nic wspólnego, bo był trzecim z kolei, który traktował o nieprawidłowościach w górnictwie, no i przecież w żadnym z nich nazwisko byłej posłanki nie padło. – W 2005 roku związki Blidy z Barbarą Kmiecik opisywał dziennikarz lokalnej “Gazety”. Wtedy można było pisać prawdę, a w 2007 roku już nie. Dziś w Siemianowicach Śląskich Blida ma już swoją tablicę – mówiła z nutą ironii Gargas.

(Ale Gargas się myli. “Gazeta” także po śmierci Blidy pisała o jej znajomości z Kmiecik i kulisach prowadzonego przeciwko niej śledztwa. Zeznania Kmiecik zapoczątkowały śledztwo przeciwko mafii węglowej, ale zakończyło się klapą. O korupcję oskarżono tylko cztery osoby, z czego jedna nie miała żadnych związków z górnictwem. Z braku dowodów zostało też umorzone śledztwo przeciwko prezesowi spółki węglowej, któremu rzekomo Blida miała przekazywać łapówkę od Kmiecik. Wcześniej na podstawie tej informacji prokuratura poleciła Blidę zatrzymać. Umorzono też wszystkie wątki dotyczące rzekomego korumpowania przez “Alexis” polityków lewicy.)

Anita Gargas chwaliła się też, że kiedyś ktoś związany z PiS-em próbował wstrzymać emisję reportażu na temat jednego z samorządowców. – Nie ulegliśmy, ale tego “Gazeta” nie napisała – mówiła prelegentka. “Gazecie” dostało też za to, że “choć ukazywała się ze znaczkiem Solidarności, to długo udawała niezależną”. (Jak było naprawdę, łatwo sprawdzić -red.) Stwierdziła, że media często powiązane są z jakąś opcją, tylko że widz lub czytelnik nie zawsze o tym wie. Nie wiadomo, czy miała na myśli obecną sytuację mediów publicznych, w tym zatrudniającej ją TVP, zarządzanej wspólnie przez PiS i SLD.

Na tym spotkanie się zakończyło. Osiem osób rozeszło się w spokoju.

Całość: http://wyborcza.pl/1,76842,7468036,Anite_Gargas_niepokoja__Kublik__Lis_i_Teraz_My_.html

16-01-2010, 10:46

“Pożar przerywa program TVP Katowice”  »

Dziennik Zachodni/TVP Katowice
Łukasz Szewczyk
16-01-2010

W piątek (15 stycznia 2010 roku) wczesnym popołudniem pożar przerwał pracę dziennikarzy w katowickim oddziale Telewizji Polskiej, co zmusiło stację także do przerwania nadawania programu.

Pożar w budynku TVP Katowice wybuchł w bufecie po godzinie 13, co wymusiło przerwanie prac w ośrodku – informuje Dziennik Zachodni. Zarządzono ewakuację pracowników, odcięto prąd oraz wyłączono urządzenia emisyjne – stacja na kilka godzin przerwała emisję programu, przełączono się na ogólnopolską antenę TVP Info. Przedstawiciele stacji przepraszali widzów za brak programów lokalnych, ale na szczęście o godz. 17.30 można już było bez przeszkód zobaczyć główne wydanie lokalnego serwisu informacyjnego – “Aktualności”.

Całość: http://media2.pl/media/60651-pozar-przerywa-program-tvp-katowice-wideo.html