Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

31-03-2010, 16:47

“Czy papierowe gazety przetrwają? Dziennik Zachodni z pewnością tak.”  »

Dziennik Zachodni
PS
31-03-2010

Pierwsze spotkanie z cyklu Europejskie Forum Mediów odbędzie się dzisiaj w katowickiej restauracji Oko miasta. Dziennikarze śląskich mediów będą dyskutować z publicystą Piotrem Zarembą o tym, czy prasa drukowana przetrwa.

Spotkanie zainauguruje oraz poprowadzi dr Marek Migalski.

Europejskie Forum Mediów to przedsięwzięcie skierowane do przedstawicieli mediów lokalnych. Projekt ten ma być inspiracją do dyskusji nad stanem i przyszłością  mediów lokalnych w województwie śląskim. Niemniej jednak wychodząc od problemów lokalnych, sztuka dziennikarska będzie rozpatrywana na wielu płaszczyznach, odnosząc się również do skali krajowej i europejskiej.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/aktualnosci/239032,czy-papierowe-gazety-przetrwaja-dziennik-zachodni-z,id,t.html

30-03-2010, 11:29

“Śląska Fotografia Prasowa 2009″. Zwycięzcy  »

Wiadomości24.pl
Adam Podgórski
30-03-2010

Konkurs “Śląska Fotografia Prasowa” organizowany jest od siedmiu lat. Jest to najważniejsza tego typu impreza w regionie.

Jego zadaniem jest nie tylko wybór i nagrodzenie najlepszych fotografii wykonanych przez profesjonalistów, ale też zasymilowanie środowiska fotoreporterów. Na tegoroczny konkurs “Śląska Fotografia Prasowa 2009″ wpłynęło do Biblioteki Śląskiej 481 zdjęć 58 autorów. Na wystawę konkursową, a tym samym do ścisłego finału, jury zakwalifikowało 164 zdjęcia 30 autorów.

Jury obradowało w składzie: przewodniczący komisji – prof. Marian Oslislo, Rektor Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach; prof. Jan Malicki – dyrektor Biblioteki Śląskiej; Katarzyna Łata-Wrona – Prezes ZPAF/Okręg Śląski; Zbigniew Podsiadło – fotografik; Witold Englender – fotografik; Martyna Radłowska-Obrusnik – przedstawicielka Syndykatu Dziennikarzy Republiki Czeskiej, współorganizatorka konkursu.

I nagrodę zdobył Arkadiusz Gola, za fotografię: “Romskie dzieci”, przedstawiającą dzieci państwa Kwieków w przedpokoju swojego mieszkania w Orzegowie.
II nagroda przypadła Robertowi Wiąckowi za cykl zdjęć pt. “Kwartał Warszawska – Pawła – Wodna – Górnicza”.
III nagrodą podzielili się ex aequo: Radosław Kaźmierczak – cykl zdjęć pt. “Młodzi” (zdjęcia nowożeńców Sylwii i Szymona) oraz Przemysław Strzelecki (cykl zdjęć pt. “Uliczna salsa”).

Zdjęcie Grzegorza Celejewskiego uhonorowane nagrodą im. Jana Suchana

Przyznano także nagrodę specjalną im. Jana Suchana, ufundowaną przez Vattenffal, której laureatem został Grzegorz Celejewski, nagrodzony za zdjęcie “Bez tytułu”, pokazujące życie codzienne mieszkańców zabytkowego osiedla robotniczego Zandka w Zabrzu.

W plebiscycie czytelników Biblioteki Śląskiej najwięcej głosów padło na zdjęcie Romana Koszowskiego pt. “Cisza strefy zero”. Przedstawia ono fortepian w szkole muzycznej w Prypeci – miejscowości kiedyś zamieszkiwanej przez kilkadziesiąt tysięcy osób. Po katastrofie w elektrowni jądrowej w Czarnobylu 26 kwietnia 1986 roku tętniące życiem miasto, w ciągu kilku godzin zamieniono w opustoszałą strefę zwaną Strefą Zero – zamkniętą i niezamieszkaną.

Wystawę “Śląska Fotografia Prasowa 2009″ można oglądać w holu Biblioteki Śląskiej do końca marca.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/slaska_fotografia_prasowa_2009_zwyciezcy_131479.html

30-03-2010, 10:57

Komu płaci prezydent?  »

Nowiny.pl
Łukasz Żyła
30-03-2010
Miasto płaci rybnickiej telewizji za produkcję Miejskiego Programu Informacyjnego. W zeszłym tygodniu, w nagrywaniu wywiadu z prezydentem miała swój udział również rzeczniczka rybnickiego urzędu – Lucyna Tyl (na zdjęciu). Urzędniczka twierdzi, że wywiadu nie przeprowadzała i nie pracowała dla telewizji. – Trzymałam tylko mikrofon – tłumaczy się. – Takie zachowanie jest całkowicie nieetyczne – zwracają uwagę obserwatorzy życia publicznego.

Lucyna Tyl w rozmowie z prezydentem Rybnika Adamem Fudalim

Czyżby w urzędzie płacili za mało? Rzeczniczka rybnickiego magistratu podczas oficjalnego spotkania, zorganizowanego przez Urząd Miasta chwyciła za mikrofon jednej ze stacji telewizyjnych. Sama twierdzi, że dziennikarką nie jest.

Podczas imprezy w Niedobczycach z okazji zakończenia budowy kanalizacji, przyłapaliśmy rzeczniczkę Urzędu Miasta, gdy pomagała przy kręceniu Miejskiego Programu Informacyjnego, za którego realizację telewizja TVT dostaje pieniądze z rybnickiego magistratu. Czy w czasie swojej pracy w urzędzie rzeczniczka pracowała dla telewizji, czy może swą usługę wykonywała jako wolontariusz? – Nic z tych rzeczy, nie rozumiem w czym problem. Po prostu trzymałam mikrofon, zwykła ludzka uprzejmość – tłumaczy Lucyna Tyl, z wydziału promocji i informacji UM Rybnik.

Urzędnik zawsze pomoże

MPI, czyli Miejski Program Informacyjny to serwis, za który miasto płaci telewizji TVT. Pierwsza umowa została zawarta w minionym roku, jakiś czas po tym, gdy firma przeniosła się na rybnicki rynek do kamienicy nr 1, należącej do miasta. Po 23 lutym zawarto kolejną umowę. Już bez przetargu. Za wcześniejszą usługę z miejskiej kasy wypłynęło 78 tys. 880 zł. Zapytaliśmy Krzysztofa Jarocha,  szefa rybnickiego wydziału promocji i informacji, czy pojawianie się rzeczniczki z mikrofonem telewizji, która z pieniędzy miasta nagrywa program miejski nie kładzie się cieniem na przejrzystość pracy urzędu. – Z tego co wiem, pani rzeczniczka nie przeprowadzała wywiadu, pomogła tylko operatorowi. To zwykła naturalna rzecz – powiedział nam naczelnik i były rzecznik prasowy UM Rybnik.

Na bakier z etyką

– To jest tak jakby miasto zleciło budowę drogi i urzędnicy sami ją budowali w prywatnej firmie. Obojętne, czy rzeczniczka trzyma mikrofon, czy wykonuje jakiekolwiek inne prace. Takie zachowanie jest całkowicie nieetyczne – mówi Szymon Osowski, prawnik ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich.

Tematem współpracy urzędów miast i gmin z  lokalnymi mediami od dawna interesuje się również Stowarzyszenie Bona Fides. – W przyszłym roku chcielibyśmy sprawdzić w ten sposób całe województwo. Do naruszeń prawa lub działań na jego granicy dochodzi niestety bardzo często. Media lokalne przez takie działania miasta stają się od niego zależne. Można przywołać tylko ostatnie oświadczenie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka  (fundacja uznała wydawanie gazet przez samorządy za sprzeczne z ideą niezależności prasy – przyp. red.). Samorządy nie powinny, ani nagrywać programów, ani wydawać gazet – zaznacza Grzegorz Wójkowski, prezes stowarzyszenia.

Całość: http://www.nowiny.pl/egazeta/tygodnik-rybnicki/2010-03-30/57596-komu-placi-prezydent.html

29-03-2010, 11:34

“Michał Smolorz pisze o istocie sporu w sprawie Alicji Tysiąc”  »

Dziennik Zachodni
Michał Smolorz
27-03-2010

Każda ze stron może być niezadowolona z orzeczenia, może mieć subiektywne poczucie niesprawiedliwości, ale nie wolno  w praworządnym państwie kwestionować prawomocnego wyroku, a tym bardziej imiennie odsądzać sędziego od czci i wiary – pisze Michał Smolorz.

Dwa razy do roku na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach odbywają się dni skupienia dla ludzi mediów. Pożyteczne to spotkania, bo – niezależnie od wyznawanego światopoglądu – formułowane tam przemyślenia związane z etyką i posłannictwem zawodowym, mają charakter uniwersalny.

Minionej soboty otrzymaliśmy tam dwa ważne przesłania. Najpierw każdy odebrał skopiowany artykuł pt. Wymiary Sprawiedliwości, autorstwa Artura Bazaka z “Rzeczpospolitej” (z 12 marca 2010 roku). Tekst jest komentarzem do niedawnego wyroku sądowego nakazującego redaktorowi naczelnemu “Gościa Niedzielnego” przeproszenie Alicji Tysiąc oraz zadośćuczynienie doznanej krzywdzie.

Drugim ważnym przekazem sobotniego spotkania było słowo wstępne wygłoszone przez ks. dr. Arkadiusza Wuwera, socjologa i etyka, wielkiego przyjaciela ludzi mediów. Mówca trafnie wypunktował główne grzechy popełniane przez współczesnych polskich dziennikarzy.

To kaznodziejskie napomnienie – samo w sobie ważne i słuszne – w zadziwiający sposób zderzyło się z treścią wręczonego nam artykułu i w ogóle z debatą wokół wyroku w sprawie: Alicja Tysiąc – “Gość Niedzielny”. W tej kwestii jesteśmy ofiarami wielu dziennikarskich wykroczeń – niestety – po obu stronach ideologicznej barykady.

O co chodzi w tym sporze

Długo unikałem zabierania głosu na ten temat, bo nie ma tu dobrych i jednoznacznych rozwiązań. Jeśli w końcu formułuję garść przemyśleń, to zastrzegam: mój głos nie dotyczy aborcji, nie dotyczy postaci głównej bohaterki, nie komentuje treści wyroków sądowych, jakie na jej rzecz zapadły. Dotyczy manipulowania informacją i kilku innych dziennikarskich nadużyć.

Pierwsza manipulacja przeinacza samą istotę sporu i wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Alicja Tysiąc przeciwko Polsce. Od początku luminarze prawa konsekwentnie informują i napominają: to nie był spór o prawo do aborcji i nie o nim Trybunał orzekał. To był spór o niedbałość polskiego prawodawcy, o brak czytelnej procedury prawnej. I tylko za tę niedbałość, za kiepskie polskie prawodawstwo Alicja Tysiąc otrzymała odszkodowanie.

Mimo napomnień prawników, wciąż czytamy o rzekomym odszkodowaniu za odmowę aborcji. Także ks. Marek Gancarczyk w swym spornym artykule napisał, że “Alicja Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania plus koszty postępowania za to, że nie mogła zabić swojego dziecka”.

Ta manipulacja ma wymiar i skutki salwy artyleryjskiej, ukazuje bowiem strasburski trybunał jako antypolską mafię proaborcyjną – czym przecież nie jest.

Między karą a zadośćuczynieniem

Druga manipulacja polega na fałszowaniu istoty wyroku polskiego sądu w sporze pomiędzy Alicją Tysiąc a redakcją “Gościa Niedzielnego”. Katowicki tygodnik i jego stronnicy konsekwentnie mówią i piszą o rzekomym skazaniu ks. Gancarczyka na dotkliwą karę, robi to też dziennikarz “Rzeczpospolitej” w dostarczonym nam artykule.

Tymczasem żadnego skazania i żadnej kary nie było. Pojęcia winy, skazania i kary występują wyłącznie w procesie karnym, w którym sądzi się sprawców przestępstw określonych w kodeksie. Żaden oskarżyciel (ani publiczny ani prywatny) nie oskarżył o nic księdza redaktora, nie zapadł żaden wyrok skazujący i nie orzeczono żadnej kary.

Spór był wyłącznie cywilny i toczył się o szkodę w dobrach osobistych powódki, zaś wyrok jedynie nakazuje zadośćuczynienie doznanej krzywdzie. Konsekwentne używanie pojęcia rzekomego skazania na karę jest obliczone na wywołanie wrażenia represji karnych na wzór tych z czasów PRL-u. Katolicyzm dokładnie rozróżnia karę za grzechy od obowiązku zadośćuczynienia, więc nie udawajmy, że nie wiemy o co chodzi.

Powaga rzeczy osądzonej

Jest wreszcie problem uszanowania zasady res iudicata pro veritate habetur (sprawę osądzoną uważa się za prawdę).

Każda ze stron może być niezadowolona z orzeczenia, może mieć subiektywne poczucie niesprawiedliwości, ale nie wolno w praworządnym państwie kwestionować prawomocnego wyroku, a tym bardziej publicznie i imiennie odsądzać sędziego od czci i wiary oraz przypisywać mu jakichś niegodziwych intencji.

Dotyczy to zarówno wyroku, jaki zapadł w Strasbourgu, jak i tego orzeczonego w Katowicach. Ks. Marek Gancarczyk tą żelazną regułą wzgardził, publicysta Rzeczpospolitej kontynuuje niechlubne dzieło.

Sędzia nie tworzy prawa, lecz je wykonuje, w jego granicach orzeka, uosabia majestat Europy lub państwa polskiego, więc publiczne poniewieranie go jest w najwyższym stopniu naganne. A przyrównanie sędziów do hitlerowskich zbrodniarzy, głęboko emocjonalne i nieprofesjonalne, narusza wszelką tolerancję i reguły debaty publicznej – niezależnie od tego, jak słuszne byłyby racje moralne autora.

Ks. Gancarczyk – jako kapłan i jako publicysta – ma swoje prawa i wolności, również Alicja Tysiąc ma swoje obywatelskie prawa i wolności. Kiedy te prawa i wolności znalazły się w konflikcie, sąd je tylko rozgraniczył i to rozgraniczenie każda ze stron powinna uszanować.

Prawo, które legło u źródeł wyroku w sprawie przeciwko “Gościowi Niedzielnemu”, zostało ustanowione demokratycznie, z zachowaniem wszystkich standardów, także z udziałem katolickich deputowanych. Nie można dziś tego prawa kontestować tylko dlatego, że stanęło na drodze naszym osobistym racjom i poglądom. Jeśli uznamy, że sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, to znaczy, że rok 1989 i upadek PRL-u był niepotrzebny.

Szacunek dla człowieka

Autorytety Kościoła konsekwentnie powtarzają, że potępiać trzeba zło, a nie człowieka. Uczynił to także w ostatnim liście pasterskim (bardzo wyważonym i stonowanym, co należy docenić!) arcybiskup metropolita katowicki ks. Damian Zimoń.

Niestety, wcześniej stało się, co się stało: redaktor naczelny “Gościa Niedzielnego” publicznie napiętnował Alicję Tysiąc i temu nie da się zaprzeczyć ani czymkolwiek usprawiedliwić.

Artur Bazak na łamach “Rzeczpospolitej” robi de facto to samo, choć daleko bardziej profesjonalnie, bez emocji, za to z nieskrywaną pogardą dla adwersarzy: Czekam na to, aż polskie feministki razem z młodymi pryszczatymi lewicy, wspólnie z katolickimi dysydentami, którzy porzucili stan kapłański, popijając szampana w jednej ze swoich modnych knajp, wpadną na pomysł napisania alternatywnej historii chrześcijaństwa, w której dzieciobójstwo będzie przejawem wrażliwości wobec uciemiężonych przez mężczyzn kobiet.

Trzymajmy się zatem – wszyscy razem – reguł, o które apelujemy. W imię tych reguł błagam też na koniec: proszę mi nie przyklejać łatki zwolennika aborcji, wroga Kościoła lub “Gościa Niedzielnego”. Alicja Tysiąc nie jest moją bohaterką, podobnie jak stojący za nią wielobarwny tłum; nie podzielam ich poglądów ani systemu wartości.

Pragnę tylko, aby dziennikarskie reguły, które stały się meritum ostatniego dnia skupienia, stosować jednakowo do wszystkich stron tego sporu i nie posługiwać się po cichu narzędziami, które oficjalnie uznajemy za niemoralne.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/stronaglowna/237420,michal-smolorz-pisze-o-istocie-sporu-w-sprawie-alicji-tysiac,id,t.html

26-03-2010, 14:06

Maciej Muzyczuk został dyrektorem TVP w Warszawie  »

Dziennika Zachodni
AGA
26-03-2014

Nowy dyrektor katowickiego ośrodka TVP Katowice Jerzy Nachel wprowadza ważne zmiany personalne.

Od 1 kwietnia stacja będzie mieć nową szefową sztandarowego programu informacyjnego, czyli Aktualności. Zostanie nią wieloletnia dziennikarka tej stacji Iwona Flanczewska-Rogalska.

Poważny awans spotkał byłego dziennikarza Polski Dziennika Zachodniego i TVP Macieja Muzyczuka. Został dyrektorem zarządu TVP w Warszawie. Będzie dyrektorem zarządzającym, co oznacza, że stanie się jednym z najważniejszych decydentów w telewizji.

Także były dyrektor katowickiego ośrodka, Miłosz Stawecki, znalazł pracę w stolicy. W TVP Info będzie odpowiadał za publicystykę.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/237281,maciej-muzyczuk-zostal-dyrektorem-tvp-w-warszawie,id,t.html

22-03-2010, 22:43

“Zmiany personalne w TVS”  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
22-03-2010

Zgodnie z zawartym w grudniu 2009 roku kontraktem, pod koniec marca 2010 roku Andrzej Andrzejewski kończy swoją misję na stanowisku dyrektora naczelnego TVS.

- Przez trzy miesiące dyrektor wykonał wszystkie powierzone mu zadania, m.in. : powołał do życia nową strukturę organizacyjną stacji, powiązał wysokość wynagrodzeń z aktywnością zawodową, przeprowadził uzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia zwolnienia, zadbał o właściwy tok produkcji audycji telewizyjnych oraz wziął udział w renegocjacjach strategicznych dla TVS umów. Co najważniejsze: w tym trudnym okresie zwiększyła się oglądalność stacji w grupie docelowej – mówi Prezes TVS Arkadiusz Hołda.

W ciągu kilku najbliższych miesięcy Andrzej Andrzejewski ma stać się wiodącym producentem zewnętrznym stacji. - Moją przyszłość wiążę z TVS. Stworzyłem podwaliny nowego systemu producenckiego i zamierzam sprawdzić jak on działa w praktyce. Będę produkował dla stacji kilka stałych pozycji programowych o tematyce rozrywkowej, które, mam nadzieję, zdobędą serca widzów - zapewnia Andrzej Andrzejewski.

Całość: http://media2.pl/media/62577-zmiany-personalne-w-tvs.html