Specjalistyczne czasopismo medyczne i uzdrowicielskie “Szaman” ukazuje się regularnie od sierpnia 1990 roku. Jako pierwsze w Polsce podjęło tematykę, szeroko rozumianej medycyny naturalnej i alternatywnej. Na łamach miesięcznika “Szaman” publikują wybitni specjaliści – lekarze i terapeuci – doświadczeni znawcy problematyki zdrowotnej. Miesięcznik “SZAMAN”, wciąż będący unikatem wśród polskich czasopism, stara się w każdym numerze zamieszczać praktyczne porady, jak zapobiegać rozmaitym dolegliwościom oraz jak je leczyć – w myśl zasady: “PRZEDE WSZYSTKIM NIE SZKODZIĆ” (Primum non nocere)! “Szaman” jest miesięcznikiem założonym przez dziennikarzy Ninę Grellę i nieżyjącego już Andrzeja Wrazidło w 1990 roku.
Nina Grella i Andrzej Wrazidło
Oboje poznali się podczas studiów (polonistyka na Uniwersytecie Jagiellońskim) i stworzyli zgraną parę małżeńsko-zawodową. Znani śląscy dziennikarze i specjaliści z zakresu medycyny naturalnej. Wspólnie założyli miesięcznik popularyzujący medycynę naturalną “SZAMAN – Człowiek – Zdrowie – Natura” i największą w Polsce przychodnię medycyny holistycznej, czyli łączącej wiedzę akademicką i niekonwencjonalną.
Dwudziestolecie miesięcznika “Szaman”
W sierpniu 1990 roku z inicjatywy redaktor Niny Grelli pojawił się na rynku prasowym w Polsce niekonwencjonalny miesięcznik “Szaman”. Miesięcznik “Szaman” był efektem zainteresowania medycyną naturalną redaktor Niny Grelli, ale także rezultatem buntu przeciwko trwałości niegodziwych zachowań różnych sierot po okresie PRL-u, które jak wtedy mówiono “załapały się na styropian”, awansowały w nowym systemie politycznym i wszystkimi siłami próbowały pozbyć się tych, którzy dobrze znali ich przeszłość, zwykle esbecką.

Nina Grella
Jedna z takich styropianowych sierot po PRL-u postanowiła pozbyć się redaktor Niny Grelli z zespołu redakcyjnego “Trybuny Robotniczej”, z której już w stanie wojennym wyrzucono panią Ninę Grellę i jej męża, a do której wróciła na mocy ustawy o znoszeniu skutków stanu wojennego. Redaktor Nina Grella powiedziała wtedy publicznie: dosyć tego! Ustrój dyktatury proletariatu w PRL ją wyrzucił, a potem przyszła kościelna Silidarność i próbowała zrobić dokładnie to samo. Redaktor Nina Grella postanowiła założyć własną gazetę, tak, aby nikt już nie zamykał usta dziennikarzom ani nie wyrzucał z pracy za przekonania i poglądy: ani PZPR ani Solidarność.
Kilka miesięcy wcześniej, przed założeniem gazety, redaktor Nina Grella wpadła na pomysł organizowania “szamańskich śród” w katowickim Klubie Dziennikarza. Spotkania środowe od razu zdobyły ludzkie serca, a sala często nie mogła pomieścić wszystkich chętnych. “Szamańskie Środy” gromadziły tłumy ludzi spragnionych wiedzy o medycynie naturalnej, uzdrawianiu i rozmaitych terapiach, którą to medycynę lansowała przez wiele lat za czasów PRL poprzez katowicką popołudniówkę “Wieczór” redaktor Maria Jarochowska, znana wśród przyjaciół jako Ika. Po koleżeńsku, redaktor Ika Maria Jarochowska wsparła pomysł założenia gazety, podobnie jak i mąż Niny Grelli, pan Andrzej Wrazidło.
Ryzyko było w 1990 ogromne, szalejąca spirala inflacji solidarnościowej, a i po przeżyciach z wywalaniem z pracy w stanie wojennym Ninie Grelli i Andrzejowi Wrazidło nie wiodło się najlepiej. Nowa gazeta nie miała żadnego kapitału startowego na założenie firmy ani reklamę. Pierwszy “Szaman” wydany został jednak na kredyt. Nina Grella w drukarni poklepała pierwszą paczkę gazet i powiedziała” “Idź do tych, którzy Cię potrzebują i sprawiaj radość im i nam!” I tak się stało.
Na rok 2010, w swoje dwudzieste urodziny “Szaman” ma ponad 30 tysięcy sztuk nakładu, co oznacza, że czyta ten miesięcznik środowisko około 80-100 tysięcy osób! Jak na rodzaj niszowej publikacji o uzdrawianiu, jest to w Polsce bardzo dużo. Spora część nakładu wędruje do innych krajów i jest czytana jako pismo wśród Polonii, która wyraźnie cierpi na deficyt tego rodzaju publikacji. O dziwo, redakcja nie ma zbytnio pieniędzy na reklamę ani huczne obchody 20-tej rocznicy powstania miesięcznika, ale za to ma liczne grono sympatyków, którzy całkiem dobrze propagują pismo i wiedzę naukową na temat medycyny naturalnej.
Szamanka z Katowic – Nina Grella
Autorka m.in. bestselerowej książki “Leczenie naturalne” (80 tys. nakładu), także i “Zdrowy ogród” i “Małe cuda codzinności”. Współautorka, innego bestsellera, wraz z Siergiejem Litwonowem “Widzę bez okularów”. Pomysłodawczyni i współwydawca (wraz z mężem, Andrzejem Wrazidło), miesięcznika “Szaman – Człowiek, Zdrowie, Natura”. Współorganizuje (wczesniej także wraz z mężem), największą w Polsce imprezę popularyzującą medycynę naturalną – targi “Bliżej zdrowia, bliżej natury” w Katowicach, a także – wraz z gliwickim Instytutem Onkologii – szeroko zakrojone akcje antynowotworowych badań profilaktycznych i wykładów zatytułowanych “Zdążyć przed rakiem”.
Dziś już nie dojdziemy pewnie do tego, czy Jan Kiepura śpiewając lat temu kilkadziesiąt swój wielki szlagier “Ninon” słowa refrenu kierował do małej dziewczynki z Galicji, która wciąż grymasiła, a jej kwaśna mina denerwowała otoczenie, czy też adresował je do kogoś zupełnie innego. W każdym razie Janina Grella wzięła sobie tekścik do serca i postanowiła uczynić zeń motto swojego życia. Odtąd więc Nina jest zawsze radosna, czym czasem wywołuje wśród obecnych podobne reakcje jak wtedy, gdy nosiła warkoczyki.
Nina Grella jest kobietą-instytucją, i to nie tylko w śląskiej prasie, w której bryluje niepodzielnie, zaliczając kolejno: organ, popołudniówkę i wreszcie normalną, przyzwoitą gazetę. Ale żeby nie było aż nadto normalnie, Nina Grella założyła i wydaje miesięcznik “Szaman”, który jak wszystko, czego się tknie, stał się przebojem. Jest niezniszczalna, niezatapialna, niezmordowana i wiecznie zadowolona, co w środowisku dziennikarskim należy do całkowitej rzadkości. I taka sytuacja trwa od… No właśnie, tu dotykamy delikatnej materii. Bo o ile kobiet generalnie nie wypada pytać o wiek, to Niny wcale nie trzeba o to pytać. Otóż lat temu kilka w ramach zawodowych obowiązków dziennikarki specjalizującej się w tematyce medycyny i mody Nina Grella poddała się testowi na witalność.
Nie wiemy, po co były te szczegółowe badania, bo po prawdzie wystarczyłby li tylko rzut oka, by wpisać 18-21, ale uczeni chcieli mieć pewność, więc do mędrca oka dodali szkiełko. No i wyszło, co miało wyjść: Nina biologicznie jest ledwie co dojrzałą panną. Ale przecież takiej metryki na czole sobie nie przywiesi, więc kiedy państwo B. (patrz: Krystyna i Andrzej Bochenkowie) wydali party w stylu lat siedemdziesiątych z okazji srebrnego wesela, Nina Grella założyła obłędne mini z czasów młodości. I wtedy dla wszystkich stało się jasne – przez najbliższe 50 lat będziemy świadkami długotrwałego déjá vu. My będziemy się starzeć i kapcanieć, a tylko Nina Grella będzie taka, jak była i jaka wciąż jest. Chwała jej za to! – pisał w 2004 roku Dziennik Zachodni.
Ostatnia droga Redaktora Andrzeja Wrazidło
Rodzina, przedstawiciele mediów, politycy, ludzie kultury i nauki, przyjaciele i znajomi przyszli tłumnie w sobotę, 12 maja 2007 roku by towarzyszyć w ostatniej drodze wybitnemu śląskiemu dziennikarzowi, redaktorowi Andrzejowi Wrazidle. Rodzina, przedstawiciele mediów, politycy, ludzie kultury i nauki, przyjaciele i znajomi przyszli tłumnie w majową sobotę, by towarzyszyć w ostatniej drodze wybitnemu śląskiemu dziennikarzowi, redaktorowi Andrzejowi Wrazidle.
Odszedł przedwcześnie z tego świata, po ciężkiej chorobie nowotworowej, która niespodziewanie przerwała jego pełne zawodowych planów życie. – Był człowiekiem, na którym zawsze można było polegać, który przez cały czas niełatwej dziennikarskiej służby prawdzie zachowywał się godnie – mówił redaktor Kazimierz Zarzycki, żegnając zmarłego w imieniu śląskich dziennikarzy.
Redaktor Andrzej Wrazidło po ukończeniu studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie swoją pierwszą pracę rozpoczął w redakcji Dziennika Zachodniego. Niemal całe swoje zawodowe życie zajmował się tematyką ekonomiczną. Uczciwie i rzetelnie, o czym świadczy m.in. fakt, że jego książka “Mit o śląskim Eldorado”, którą napisał już podczas pracy w redakcji Trybuny Robotniczej, gdzie przez parę lat był też zastępcą redaktora naczelnego, nigdy nie ujrzała światła dziennego, wstrzymana przez cenzurę PRL.
Represjonowany w stanie wojennym, z zakazem jakiejkolwiek pracy umysłowej (IPN przyznał mu status pokrzywdzonego), trafił w końcu do redakcji tygodnika “Górnik”, gdzie jako pierwszy dziennikarz w kraju po 1989 roku podjął śledztwo w sprawie losów polskich górników, zmuszanych do niewolniczej pracy w kopalniach Związku Radzieckiego. W latach 90-tych XX wieku był naczelnym tygodnika Panorama.
W 1990 roku razem z żoną Niną Grellą założył i redagował miesięcznik “Szaman-człowiek, zdrowie, natura”, popularyzując w całym kraju medycynę naturalną. Do ostatnich chwil swego życia kierował założonym wraz z żoną Centrum Medycyny i Psychoterapii w Katowicach. – Będzie nam Ciebie Andrzeju bardzo brakowało, Twojej wiedzy, pogody ducha i życzliwości – stwierdził w imieniu własnym i wszystkich, którzy Go znali znany bioenergoterapeuta, Paweł Trembaczowski. Redaktor Andrzej Wrazidło spoczął w Alei Zasłużonych Cmentarza Komunalnego w Katowicach przy ul. Murckowskiej. Cześć Jego Pamięci.