Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

13-09-2010, 18:57

Sprostowanie do tekstu “Dziennikarze z piaskownicy”  »

Newsweek.pl
Jarosław Dudycz
13-09-2010

W ostatnim swoim wpisie w Redakcji jak po łysym koniu przejechałem się po redaktorze naczelnym Dziennika Zachodniego. Zarzuciłem mu, że debatę o autonomizacji Górnego Śląska prowadzi w sposób nieodpowiedzialny i mało rozwojowy, wciąż publikując teksty tylko trzech autorów i nie reagując na głosy płynące z zewnątrz. Przyznam, że Marek Twaróg mógł się po przeczytaniu moich sformułowań sążniście wściec i poczuć dotkniętym, wszak zarzuciłem jego gazecie wszystko co najgorsze: infantylizm, niepoważne traktowanie czytelników, uśmiercanie debat. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko tyle, że miałem pewne przesłanki, żeby taką tyradę pod adresem Dziennika Zachodniego wypowiedzieć. Prawdą jest, że przez trzy tygodnie nikt na moje listy nie reagował, redakcja przeciągle milczała, dział Opinii nie odniósł się do żadnego z moich pytań.

Jak się jednak okazało dziś rano, po tym jak odebrałem mejla od redaktora naczelnego, milczenie nie wynikało ze złej woli i z niechęci do przyjmowania głosów polemicznych, z przaśności redakcyjnej pracy, ale z trudności zewnętrznych, za które poturbowany przeze mnie Twaróg wcale nie odpowiada.

Mój błąd zatem: zamiast cierpliwie czekać i prowadzić prywatną korespondencję, postanowiłem sprawę nagłośnić. W dodatku pofolgowałem swojej nerwowości, użyłem ciętego języka, byłem niemiły. Urządziłem sobie felietonowy festyn, odsądzając całą redakcję od czci i wiary.

Biorę za to odpowiedzialność. Szczerze przepraszam redaktora naczelnego. Tym bardziej, że jego otwartość na głosy autorów niezatrudnionych w redakcji jest w istocie bardzo duża. Okazało się, że w Gazecie Wrocławskiej wtedy miałem okazję to i owo wydrukować, kiedy właśnie Twaróg był jej redaktorem.

Muszę zatem publicznie odwołać swoje zdanie, że Marek Twaróg jest dziennikarzem, który ma w nosie czytelników, muszę odwołać zdanie, że szkodzi wolnej dyskusji. Co więcej, dzisiejsza wymiana mejli nakazuje mi wyartykułować zdanie przeciwne: Twaróg popiera debaty i chętnie analizuje nadesłane teksty, jest przy tym człowiekiem cierpliwym i serdecznym. Najlepszym na to dowodem jego postępowanie wobec mojego felietonu, w sprawie którego wywołałem tak wielkie zamieszanie: Marek Twaróg, mimo że na niego nawrzeszczałem, zechce ten tekst wydrukować. A zatem jest człowiekiem dużej klasy, nie wykazuje małostkowości i mściwości.

Raz jeszcze Pana, Panie Marku, przepraszam. I nie ukrywam, że jest mi głupio z powodu tekstu Dziennikarze z piaskownicy. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy się kontaktować już bez tak przykrych incydentów.

Dodam jeszcze, że możliwość wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa jest w gruncie rzeczy bardzo przyjemna i niewątpliwie służy rozwojowi zawodowemu, szczerze zachęcam kolegów blogerów do podążania tą drogą. Miejcie odwagę posprzątać, gdy wcześniej narozrabiacie.

Jarosław Dudycz

Całość: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/539642,Sprostowanie-do-tekstu-dziennikarze-z-piaskownicy.html

13-09-2010, 18:26

“Katowickie reportaże prezentowane podczas Europejskiego Festiwalu Filmowego Integracja Ty i Ja”  »

TVP Katowice
13-09-2010

“Ich dwoje” Izy Szukalskiej, “One i On” Brygidy Frosztęgi – Kmiecik oraz “My się po prostu kochamy” Izoldy Czmok – Nowak z TVP Katowice prezentowane były podczas tegorocznej edycji Europejskiego Festiwalu Filmowego Integracja Ty i Ja, odbywającego się w Koszalinie.

Całość: http://www.tvp.pl/katowice/polecamy/katowickie-reportaze-prezentowane-podczas-europejskiego-festwialu-filmowego-integracja-ty-i-ja/2691602

13-09-2010, 18:19

“Nagrody w konkursie “Tak! Pomagam” przyznane. Sukces katowickich dziennikarzy”  »

TVP Katowice
13-09-2010

Obradująca w składzie: Barbara Falandysz, członek-założyciel polskiego UNICEF-u, Dariusz Pietrowski, prezes Stowarzyszenia Centrum Wolontariatu, Ewa Stępniewicz, dziennikarka TVP Katowice oraz Tomasz Trabuć kapituła ogłosiła zwycięzców konkursu “Tak! Pomagam”.

Brygida Frosztęga - Kmiecik

Wszystkie trzy nagrody główne przyznane zostały dziennikarzom związanym z Telewizją Katowice. Pierwsze miejsce za reportaż o założycielce Fundacji “Iskierka” zajęła Brygida Frosztęga – Kmiecik, drugie – Bożena Klimus i Jan Zub – autorzy dokumentu “Spełnione marzenia doktor Joli”, trzecie –  Izolda Czmok - Nowak za produkcję “Uśmiech na receptę”.

Łącznie na konkurs, którego celem jest propagowanie idei wolontariatu, nadesłano blisko 50 prac. W sierpniu br. kapituła konkursowa nominowała do nagród 11 najbardziej wartościowych artykułów i reportaży, spośród których wyłoniła zwycięzców.

Członkowie Kapituły zwracali uwagę na to, czy materiał przyczynia się do promocji idei wśród opinii publicznej oraz na ile dana publikacja może zachęcić lub być inspiracją dla czytelników, słuchaczy i telewidzów do podejmowania działań wolontarystycznych. W ocenie Kapituły istotne były również walory warsztatowe materiału - premiowany był przede wszystkim ciekawy i indywidualny charakter.

 

 10 września w Warszawie odbyło się uroczyste wręczenie nagród.

 I miejsce – Brygida Frosztęga – “Iskierka”

Ta opowieść to dowód na to, że nawet w najtrudniejszych momentach życia można odnaleźć siłę, dać wiarę. Pomóc sobie i innym. Bohaterka reportażu stoczyła walkę o zdrowie swojego syna. Zna każdy etap choroby nowotworowej, wie co niesie ze sobą taka diagnoza. Postanowiła wykorzystać swoje doświadczenia i wiedzę by innym rodzicom choć trochę ułatwić ten trudny czas. Tak powstała Fundacja ISKIERKA, która ma pod opieką kilka dziecięcych oddziałów onkologicznych na Śląsku. Reportaż pokazuje działania Fundacji, ale także siłę i charyzmę głównej bohaterki, która zmieniła swoje życie by pomóc zmieniać życie innych, oswoić chorobę, odnaleźć małe radości…

 II miejsce – Bożena Klimus i Jan Zub - “Spełnione marzenia doktor Joli”

Jest to opowieść o ludziach, którzy wraz z doktor Markowską budują nowy dom hospicyjny. Zarówno gimnazjaliści jak i emeryci w czasie wolnym pracują na placu budowy nowego hospicjum w Mysłowicach.

 III miejsce – Izolda Czmok – Nowak  – “Uśmiech na receptę”

W kolorowych strojach, makijażu i obowiązkowo z czerwonym noskiem niosą małym pacjentom uśmiech. Dla nich najważniejsze jest to, aby żadne dziecko nie kojarzyło pobytu w szpitalu z cierpieniem, bólem, zastrzykami i bolesną terapią. Tak właśnie licealiści i studenci z fundacji “Dr Clown” pomagają chorym dzieciom przebywającym w szpitalach i placówkach specjalnych.

Całość: http://www.tvp.pl/katowice/polecamy/nagrody-w-konkursie-tak-pomagam-przyznane-sukces-katowickich-dziennikarzy/2691594

10-09-2010, 08:53

“Nagroda Prezydenta Katowic dla Ewy Niewiadomskiej”  »

Polskie Radio Katowice
10-09-2010

Nasza radiowa koleżanka, Ewa Niewiadomska, odebrała w auli Akademii Muzycznej w Katowicach, Nagrodę Prezydenta Katowic w dziedzinie kultury.

- Wyróżnienie przyznawane jest między innymi za dokonania wspomagające rozwój i upowszechnianie kultury oraz sztuki - powiedział prezydent Katowic, Piotr Uszok.

Ewa Niewiadomska jest szefową Redakcji Kultury Polskiego Radia Katowice oraz twórczynią programów “Więcej Kultury Proszę!”, “Pozytywka” i “Moc Kultury”. Była wielokrotnie nagradzana, między innymi: “Srebrną Maską” Śląskiego Teatru Tańca, “Głową otwartą na teatr” Teatru Śląskiego, nagrodą ASP – “Artyści Swoim Przyjaciołom” i tytułem “Zasłużony dla kultury Polskiej”. Zasiada także w Radzie Programowej projektu – Katowice Europejską Stolicą Kultury 2016.

Jak podkreśla Ewa Niewiadomska, rodowita Katowiczanka, dzisiejsza nagroda jest dla niej szczególnie ważna.

Całość: http://www.radio.katowice.pl/index.php?id=94&tx_ttnews[tt_news]=6976&tx_ttnews[backPid]=14&cHash=a93f9faba6

08-09-2010, 18:48

Dziennikarze z piaskownicy  »

Newsweek.pl
Jarosław Dudycz
08-09-2010

Temat autonomizacji Górnego Śląska, jakichś szczególnych praw i przywilejów dla tego regionu, interesował mnie zawsze o tyle, o ile w Redakcji szumne teksty-manifesty przeciw Ruchowi Autonomii Śląska sporządzał nasz kolega, Pan Rajmund Pollak. Poglądów Pana Rajmunda streszczać nie zamierzam, są nam dobrze znane, a gdyby ktoś spoza Redakcji zainteresowałem się nimi – zawsze można wspomniane artykuły odnaleźć. To właśnie dzięki nim dowiedziałem się, że sprawa jest bardzo burzliwa, jedni za autonomizacją optują, inni ten projekt postponują, jedni swoich adwersarzy nazywają polskimi nacjonalistami, drudzy mówią o śląskich wywrotowcach i zdrajcach. Emocji co niemiara, w debacie mnóstwo prawdziwych Polaków stojących naprzeciw prawdziwych Ślązaków. I trudno przecież, żeby pałali do siebie sympatią. Gdy się spotykają jedni prawdziwi z innymi prawdziwymi, to zawsze idą ze sobą na noże. Prócz kwestii tych żywiołowych emocji, które widziałem u Pollaka, sprawa autonomii Śląska zaciekawiła mnie jeszcze tak jakoś najzwyczajniej w świecie, zmieściła się w ramach moich zainteresowań i predyspozycji psychicznych, odpowiedziała mojej humanistycznej wrażliwości. Zawsze interesowały mnie, na płaszczyźnie filozoficznej i kulturowej, wątek wartości narodowych, temat wolności i ruchów separatystycznych, a poza tym różne takie lokalne ciekawostki i psychologiczne zakamarki. Zawsze cieszyło mnie, gdy ktoś przejawiał specjalne upodobania i osobliwe intuicje, jakąś osobną drogę, gdy odrzucał patetyczne mity polskości na rzecz drobniejszych i bardziej zniuansowanych kryteriów postępowania. Gdy ktoś miał własny światek naprzeciw tego większego, naprzeciw świata innych.

W te wakacje miałem spory kontakt z prasą regionalną, bo bawiłem w różnych województwach. Ostatnio goszczę w śląskim, znajduję się więc w strefie kolportażu Dziennika Zachodniego. Format, układ tekstu, rubryki bardzo mi znane, bo na co dzień czytam u siebie, a nawet miałem okazję tam drukować, siostrzaną Gazetę Wrocławską.Obydwa tytuły to córki ogólnopolskiego projektu Polska-The Times, który opiera się na szeregu lokalnych redakcji patrzących na świat przez pryzmat sytuacji w małych ojczyznach. Bardzo ciekawa rzecz, wielka polityka ustępuje sprawom samorządowym, a wielkie legendy – tym mniejszym, bliższym ludziom, lepiej znanym.

To właśnie za sprawą Dziennika Zachodniego, intensywnie go ostatnio czytając, mając w pamięci to wszystko, co wyżej napisałem: i Rajmunda Pollaka, i własne pasje, poświęciłem więcej czasu sprawie autonomizacji Śląska, dyskusjom na ten temat, tożsamości poszczególnych stronnictw. W rzeczonym Dzienniku debata o problemie przebiegała ostatnio bardzo dziwnie, groteskowo wręcz. Toczyła się między trzema osobami, między Jerzym Gorzelikiem, Michałem Smolorzem i Witoldem Naturskim, na próżno było szukać innych nazwisk. Panowie na łamach gazety prowadzili prywatną wymianę zdań, zarzucali się felietonami, raz po raz odpowiadali na różne swoje oskarżenia. I nikt inny do debaty nie przystąpił, żadnych innych głosów nie opublikowano. Postanowiłem przesłać swój felietonik. Taki z zewnątrz pisany, przez człowieka, który z Górnym Śląskiem niewiele ma wspólnego, trochę się jednak zna na sprawach narodowych i na problemie wolności.

I cisza. Nikt mi nie odpisał. Mejle – jak kamień w wodę. Czekałem blisko dwa tygodnie, dopytywałem, interesowałem się tematem. Odzewu nie było.

Nie denerwuje mnie, oczywiście, to, że nikt mojego tekstu nie wydrukował w ciemno, z automatu, bo wysłałem. Sęk w tym, że gazeta w ogóle do tekstu się nie odniosła, machnęła nań ręką, dziwacznie zlekceważyła, że ktoś ma ochotę włączyć się do dysputy. Niby prowadzi rozbudowaną debatę o jakimś problemie, a naprawdę w nosie ma problem jako taki, przyglądanie się zagadnieniu, istotna jest wyłącznie polityka redakcyjna. Żeby ktoś chociaż napisał: nie potrzebujemy Pańskiego tekstu, jest kiepski, nie pasuje nam do niczego. Ale tak nie napisano, po prostu wrzucono tekst do kosza. Idę o zakład, że nikt go nawet nie przeczytał, nie sprawdził, czy mu się przyda, żadnej o nim nie było rozmowy. A w gazecie drukowano tymczasem do znudzenia wypociny wciąż tych samych autorów i bezczelnie udawano, że dyskusja wspaniale się toczy.

A w istocie nie toczyła się wcale, bo trudno przecież za żywy tok dyskusji brać taką sytuację, w której dany problem omawia się za pomocą tekstów li tylko trzech panów, którzy te teksty napisali, bo redakcja poprosiła. A w dodatku są ci panowie jakoś dziwnie upolitycznieni i dziwnie siebie nielubiący.

Z całym szacunkiem, ale taka publicystyka ma rangę rozmowy dzieciaków w piaskownicy.

Rangę podwórka mają przy tym takie redakcje, które sobie zakładają skrzynki mejlowe po to, żeby idiotycznie sterczały z redakcyjnej stopki i niczemu innemu nie służyły.

I tym samym rodzi się taka moja porada dla naczelnego, którym jest Marek Twaróg: niech Pan sobie kupi dwa plastikowe kubki w supermarkecie i połączy je sznurkiem. Będzie w sam raz do kontaktów z redakcją. Bo innych kontaktów Pan, jak widać, nie potrzebuje.

Uprzedzając nasuwające się siłą rzeczy pytanie: nie liczyłem na żadne honorarium za opublikowanie tekstu. Więc ewentualny argument, że dyskusja nie mogła być rozszerzona z powodów finansowych, jest niezbyt trafny.

Jarosław Dudycz

Całość: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/539524,Dziennikarze-z-piaskownicy.html

07-09-2010, 14:50

“Reporterzy Radia Katowice i Gazety Wyborczej łączą siły”  »

Polskie Radio Katowice
07-09-2010

Co można zrobić z dobrym reportażem radiowym i świetnymi zdjęciami?

 Wystarczy je połączyć, żeby powstała nowa jakość. Krótki reportaż czyni to jeszcze bardziej interesującym, a zdjęcia nabierają nowego znaczenia. Zaczynamy od przejmującej opowieści o majowej powodzi, opowieści o katowickiej dzielnicy Nikiszowiec i malarza Erwina Sówki. Kolejne będą się pojawiały co miesiąc.

Oczywiście fotocasty nie są nowością w internecie, ale u nas można je oglądać po raz pierwszy. Autorami pierwszych fotocastów są Anna Dudzińska i Przemek Jendroska (na podstawie zdjęć fotoreporterów Gazety Wyborczej). Dźwięk realizował Jacek Kurkowski.

Całość: http://www.radio.katowice.pl/index.php?id=259&tx_ttnews%5Btt_news%5D=6874&tx_ttnews%5BbackPid%5D=66&cHash=7636e900ed