Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

15-01-2011, 19:04

“Rząd poprawia prawo dla mediów”  »

Gazeta Wyborcza
es
15-01-2011

Ministerstwo Kultury ma gotowy projekt zmiany prawa prasowego. Znika z niego prawo do “odpowiedzi”, zostaje tylko “sprostowanie”. Nie będzie obowiązku rejestrowania prasy internetowej.

Nad nowelizacją pracowano od 2008 roku. Sprawę przyśpieszył wyrok Trybunału Konstytucyjnego, w wyniku którego za półtora roku znikłyby z prawa prasowego wszystkie przepisy dotyczące sprostowań (dotyczą nieprawdziwych informacji) i odpowiedzi (czyli polemik).

Trybunał uznał, że są sprzeczne z konstytucją, bo granice sprostowania i odpowiedzi są nieostre i nie do końca wiadomo, co jest czym. A powody, dla których redakcja może odmówić ich opublikowania, są niejasne. Tymczasem grozi za to redaktorowi naczelnemu kara ograniczenia wolności lub grzywna.

Ministerstwo Kultury w projekcie pozostawiło tylko sprostowanie. Jak dotąd może dotyczyć informacji “nieprawdziwej lub nieścisłej”. Za jego nieopublikowanie ma grozić tylko grzywna. Ale powody, dla których można odmówić opublikowania sprostowania, zostały takie jak dzisiaj, czyli – według Trybunału Konstytucyjnego – niejasne, a przez to naruszające konstytucję.

Mimo postulatów części środowiska nie zniesiono obowiązku autoryzowania wypowiedzi. Ale wyznacza się jego termin: 12 godzin w przypadku dzienników, trzy dni – innych wydawnictw, chyba że strony umówią się inaczej. Ma to przeciwdziałać wstrzymywaniu publikacji pod pozorem autoryzacji.

Projekt rozstrzyga, że prawu prasowemu nie podlegają blogi internetowe, serwisy społecznościowe i inne “przekazy niepodlegające procesom przygotowywania redakcyjnego”. To znaczy, że nie trzeba ich rejestrować jako prasy, nie będą miały obowiązku zamieszczania sprostowań czy komunikatów urzędowych. Ale ich autorzy nie będą mogli korzystać z ochrony prawa prasowego: powoływać się na ochronę źródeł informacji czy zachowywać incognito, jeśli ktoś zechce pozwać ich do sądu, bo administrator strony będzie musiał podać ich dane do celów procesu sądowego.

Projekt doprecyzowuje definicję dziennikarza: byłaby to tylko osoba zatrudniona w redakcji lub działająca na podstawie umowy cywilnoprawnej.

Zwalnia się prasę internetową z obowiązku rejestracji.

W projekcie nie uwzględniono też innych postulatów środowiska dziennikarskiego i wydawców prasy: zniesienia sankcji karnych, czyli tzw. przestępstw prasowych (np. nieopublikowanie sprostowania), a także wykreślenia z kodeksu karnego przestępstwa pomówienia za pomocą środków masowego komunikowania.

Nie zakazano też samorządom lokalnym posiadania własnych mediów (szczególnie w mniejszych ośrodkach eliminują one z rynku media niezależne i w ten sposób monopolizują rynek informacji i debaty). Wydawcy postulowali też zniesienie obowiązku bezpłatnego publikowania komunikatów urzędowych.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75478,8951041,Rzad_poprawia_prawo_dla_mediow.html

15-01-2011, 17:51

Znak szczególny: profesjonalizm  »

Gazeta Uniwersytecka UŚ
Jolanta Kubik
15-01-2011

Rzeczniczka prasowa Uniwersytetu Śląskiego wyróżniona

Magdalena Ochwat otrzymała wyróżnienie przyznawane przez redakcję serwisu Nauka w Polsce Polskiej Agencji Prasowej w konkursie „Popularyzator Nauki 2010”. Po raz pierwszy uhonorowano ludzi świata mediów, którzy promują badania naukowe.

Magdalena Ochwat z symboliczną szklaną kulą

Szklana kula symbolizująca ziemski glob stoi na biurku dr Magdaleny Ochwat, rzecznika prasowego uczelni, tuż obok komputera. To nagroda, którą odebrała 15 grudnia w Warszawie podczas ceremonii zorganizowanej przez Polską Agencję Prasową. Z tej kuli, jak żartuje laureatka, przyszłości nie da się wywróżyć.

– Każdy dzień przynosi coś nowego. Rano około 9.30, kiedy wracam z zajęć na Wydziale Filologicznym do rektoratu, nie wiem, co się wydarzy, co przyniesie dzień, z jakimi pytaniami zadzwonią dziennikarze i o czym będą chcieli rozmawiać. Ta niepewność jest ekscytująca. Moja praca wymaga równocześnie zorganizowania, aktywności i dyspozycyjności – mówi Magdalena Ochwat.

Nagrody „Popularyzator Nauki” przyznaje serwis Nauka w Polsce Polskiej Agencji Prasowej przy współpracy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Celem przedsięwzięcia jest wyróżnienie ludzi nauki, zespołów naukowych, dziennikarzy i redakcji, które przyczyniają się do promowania nauki. W 2010 r. wyróżnienia przyznano po raz szósty w kategoriach: naukowiec, instytucja naukowa oraz dziennikarz redakcja lub instytucja nienaukowa.

Po raz pierwszy natomiast serwis wyróżnił rzeczników prasowych uczelni, jednostek naukowych i badawczych. Nagrody otrzymali: Natalia Osica, rzecznik Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, Marek Pawłowski z Instytutu Problemów Jądrowych w Świerku i Magdalena Ochwat z Uniwersytetu Śląskiego.

Rzeczniczka UŚ została doceniona „za jakość przekazywanych informacji, pomoc w kontaktach z naukowcami, zaangażowanie w promocję macierzystych placówek i popularyzację nauki oraz rzetelną współpracę z mediami”.

– To wyróżnienie ma dla mnie szczególne znaczenie. Po raz pierwszy od trzech lat, odkąd pełnię obowiązki rzeczniczki prasowej Uniwersytetu Śląskiego, otrzymałam od samych dziennikarzy wyraźny sygnał, że wykonuję moją pracą dobrze. Nagroda jest dla mnie przede wszystkim motywacją do dalszych działań. To również cenna informacja zwrotna od osób, z którymi pracuje na co dzień. Okazuje się, że w Polsce niewielu rzeczników prasowych promuje projekty badawcze. Wyróżnienie w konkursie „Popularyzator Nauki” to zielone światło dla tematów związanych z nauką, które jawią się często jako trudne i mało interesujące. Tymczasem okazuje się, że świat badań laboratoryjnych i odkryć naukowych może być przystępny i ciekawy dla szerokiej publiczności, a media chcą o nim pisać – mówi Magdalena Ochwat.

O laureatce konkursu mówi Magdalena Warchala, dziennikarka „Gazety Wyborczej”: – Nigdy nie odkłada nic na później. Ma zawsze rzetelne informacje. Spośród rzeczników prasowych wyróżnia ją to, że nie mówi dziennikarzom, że coś jest niemożliwe. Co więcej, wychodzi z inicjatywą, znajduje tematy-perełki. Promuje nie tylko uczelnię, ale i ciekawych ludzi, którzy tworzą środowisko akademickie.

Tydzień po gali w Polskiej Agencji Prasowej Magdalena Ochwat została doceniona także przez internautów. Zajęła wysokie czwarte miejsce w rankingu najładniejszych rzeczniczek prasowych w Polsce, przeprowadzonym przez portal gazeta.pl.

– Najciekawszy w mojej pracy jest stały kontakt z ludźmi. Lubię to, co robię – mówi. – Znajduję zrozumienie dla moich działań w uniwersytecie. Jestem pomostem łączącym media ze środowiskiem akademickim. Nasi eksperci pojawiają się w środkach masowego przekazu bardzo często, pełnią rolę liderów opinii publicznej, chętnie komentują różne wydarzenia. Pod tym względem jesteśmy w ścisłej czołówce. Takiego sukcesu nie byłoby oczywiście bez efektywnej współpracy, za którą już teraz bardzo dziękuję – dodaje laureatka.

Magdalena Ochwat jest doktorem nauk humanistycznych. Obowiązki rzecznika prasowego Uniwersytetu Śląskiego pełni od roku 2008, wcześniej reprezentowała w tym zakresie Wydział Filologiczny UŚ. Prowadzi zajęcia m.in. z emisji głosu i dydaktyki literatury polskiej i kontekstów kulturowych. Obok profesjonalizmu jej znakiem rozpoznawczym są… czarne szpilki.

Całość: http://gu.us.edu.pl/node/264801

15-01-2011, 10:39

“Ministerstwo Kultury przygotowało projekt nowelizacji Prawa prasowego”  »

Press
15-01-2011

Projekt nowelizacji Prawa prasowego w przyszłym tygodniu ma trafić pod obrady rządu – powiedział w piątek PAP minister kultury Bogdan Zdrojewski.

W grudniu ub.r. Trybunał Konstytucyjny orzekając, że niekonstytucyjne są przepisy Prawa prasowego dotyczące sprostowań, dał Sejmowi 18 miesięcy na ich nowelizację. Według TK, przepisy te są “ogólnikowe, niepełne i niejednoznaczne”. O powrocie do prac nad nowelizacją napisała w piątek “Rzeczpospolita”.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski powiedział PAP, że rząd zajmie się sprawą zmian w ustawie o prawie prasowym prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. “Taka decyzja zapadła w ubiegłym tygodniu (…), oczywiście porządek obrad jest ogłaszany w poniedziałek, więc 100-procentowej pewności nie ma, ale planujemy zająć się tymi zmianami” – powiedział PAP Zdrojewski.

Minister zaznaczył, że ostateczne przepisy nowelizacji cały czas są jeszcze dyskutowane. Dotyczy to np. przepisu o czasie na autoryzację wypowiedzi udzielonej mediom. W ostatniej wersji projektu zakładano, że wypowiedź dla dzienników trzeba będzie autoryzować “nie później niż w ciągu sześciu godzin”, a dla czasopism – w ciągu trzech dni. Teraz czas dla dzienników miałby być wydłużony do 12 godzin.

W ostatniej wersji projektu, przesyłanej do konsultacji środowiskowych, przewidziano m.in. zniesienie obowiązującego dziś przepisu, który pozwala zawiesić dziennik lub czasopismo, jeśli w ciągu roku trzykrotnie popełniono w nim przestępstwo.

Nowością miała być także liberalizacja kryteriów, które spełniać musi redaktor naczelny – w projekcie zrezygnowano m.in. z wymogu, by był on obywatelem Polski.

Projekt w ostatniej wersji stwierdzał też wprost, że blogi internetowe, korespondencja elektroniczna, serwisy społecznościowe oraz prywatne strony internetowe nie mogą być uznawane za prasę.

Zmienione były w niej przepisy dotyczące sprostowań oraz zlikwidowano przepis o prawie do odpowiedzi na materiał prasowy.

Wprowadzono też definicję dziennikarza. Miała nim być “osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, na rzecz i z upoważnienia redakcji, w szczególności pozostająca z redakcją w stosunku pracy”. Z dziennikarza zdejmowano obowiązek “służby państwu”.

Projekt dotykał też kwestii tajemnicy dziennikarskiej. Proponowano m.in., by za treść opublikowanych materiałów prasowych i listów do redakcji, których autorstwo lub źródło zawartych w nich informacji pozostaje w tajemnicy, odpowiadał redaktor naczelny.

Rozszerzony miał być krąg podmiotów zobowiązanych do udzielania informacji prasie, przez włączenie do niego: przedsiębiorców, stowarzyszeń, fundacji, spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych.

W projekcie eliminowano z obowiązującego prawa prasowego karę ograniczenia wolności za naruszenia spowodowane opublikowaniem materiału prasowego, pozostawiając jedynie zagrożenie karą grzywny. Nie dotykał on jednak kary pozbawienia wolności za zniesławienie, którą przewiduje art. 212 Kodeksu karnego. W uzasadnieniu do projektu napisano, że depenalizacja zniesławienia zostanie przeprowadzona przy okazji nowelizacji Kodeksu karnego.

Projekt nowelizacji miał oczyścić Prawo prasowe z reliktów PRL-u.

Całość: http://www.press.pl/newsy/pokaz.php?id=24950

14-01-2011, 19:59

Piekary są jak Białoruś – zarzuty postawione piekarskim dziennikarzom wywołały dyskusję  »

Dziennik Zachodni
Małgorzata Węgiel
14-01-2011

Krzysztof T. (jeszcze do niedawna Krzysztof Turzański) i Maciej W. (przed tygodniem Maciej Wąsowicz) – wydawca i redaktor naczelny “Przeglądu Piekarskiego” we wtorek usłyszeli zarzuty prokuratorskie. Czy to zarzuty o nierzetelność i niekompetencję? Nie. Piekarscy dziennikarze są podejrzani o… nieumieszczenie stopki redakcyjnej w czterech z 84 numerów gazety.

- W numerach 76, 77, 78 i 79 “Przeglądu Piekarskiego” nie są zamieszczone informacje, które ustawodawca określa jako obowiązkowe (…) nazwa i adres wydawcy lub innego właściwego organu, adres redakcji oraz imię i nazwisko redaktora naczelnego, miejsce i data wydania, nazwa zakładu wykonującego druk prasowy, międzynarodowy znak informacyjny i bieżąca numeracja – czytamy w zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Co ciekawe, zawiadomienie to złożyła gmina Piekary Śląskie, a podpisał je sam wiceprezydent Janusz Pasternak. Stało się to 19 października ugiegłego roku, kiedy piekarska scena polityczna żyła walką wyborczą między oponentami: Stanisławem Korfantym i Krzysztofem Turzańskim.

- Każdy obywatel, świadek łamania prawa, ma obowiązek powiadomić organa ścigania o fakcie łamania prawa i ja ten obowiązek wypełniłem – mówi Pasternak. Na pytanie dlaczego ów obowiązek wypełnił w środku kampanii wyborczej, wiceprezydent odpowiada wymijająco. – Prawo prasowe obowiązuje zawsze – mówi.

- Brak stopki to wynik błędu grafika, którego nie zauważyliśmy i który został zmultiplikowany. To rzeczywiście zaniedbanie, więc bijemy się w piersi – tłumaczy Turzański i odbiera zawiadomienie prezydenta jako atak na wolne medium.

- Skoro zarzuty postawiono nam, trzeba postawić je także miejskiej gazecie jaką jest “Głos Piekarski”. Tutaj w stopce redakcyjnej od samego początku wydawania gazety nie zamieszcza się danych wymaganych ustawą Prawo prasowe art. 27. Nie ma informacji kto jest wydawcą, gdzie znajduje się jego siedziba, jaki jest adres redakcji – podano jedynie adres korespondencyjny. Janusz Pasternak nie dopełnił obowiązków służbowych, skoro nie wyciągnął takich samych konsekwencji w stosunku do “Głosu Piekarskiego”. Chyba panuje równość wobec prawa? – peroruje Turzański. Wiceprezydent nie chce komentować zarzutów Turzańskiego.

Całość: http://piekaryslaskie.naszemiasto.pl/artykul/736992,piekary-sa-jak-bialorus-zarzuty- postawione-piekarskim,id,t.html

14-01-2011, 19:20

“12 godzin na autoryzację”  »

rp.pl
Dorota Kołakowska, Katarzyna Borowska
14-01-2011

Po wywiadzie nie będzie można zmieniać sensu swych wypowiedzi

Ministerstwo Kultury przygotowało projekt zmian w ustawie z 1984 r. W przyszłym tygodniu zajmie się nim rząd.

Najważniejsze zmiany resort proponuje w kwestii autoryzacji wypowiedzi oraz sprostowań.

Nowe zapisy zakładają, że autoryzacja dla dziennika nie będzie mogła trwać dłużej niż 12 godzin, a dla czasopism – nie dłużej niż trzy dni. Dotychczasowe przepisy nie określały żadnych terminów.

W projekcie zapisano też nową definicję autoryzacji: “Nie stanowi autoryzacji przekazanie nowej treści wypowiedzi lub zaproponowanie nowych pytań, a także przekazanie nowych informacji lub odpowiedzi”.

Ma to zapobiec zdarzającym się sytuacjom, gdy rozmówcy zmieniają w autoryzacji sens swoich wypowiedzi. Jednak prawnicy zwracają uwagę na niefortunny zapis o “przekazaniu nowej treści”. – Ten zapis można interpretować jako taki, który może zamykać drogę do zmian, skoro autoryzacja nie może być nową treścią – mówi mec. Monika Brzozowska zajmująca się prawem prasowym z Kancelarii Adwokackiej Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy. – W takiej sytuacji dopiero w praktyce zostanie wypracowane, co można rozumieć przez ten zapis i ową “nową treść”.

W myśl nowego projektu bohater tekstu nie będzie też mógł domagać się zamieszczenia swoich opinii w formie odpowiedzi na publikację. Pozostanie tylko sprostowanie, czyli rzeczowe wskazanie błędów i odniesienie się do faktów.

Jednocześnie utrzymano zakaz komentowania sprostowania w tym samym numerze.

Nowelizacja rozszerza katalog podmiotów zobowiązanych do udzielania informacji prasie. Na pytanie o swą działalność wykraczającą poza zakres informacji publicznej będą musieli odpowiadać: przedsiębiorcy, stowarzyszenia, fundacje, spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe. Chyba że takie informacje naruszą prawo do prywatności.

W projekcie pojawia się pojęcie “dokument elektroniczny”. Jednak nowe przepisy prawa prasowego nie obejmą samego Internetu, ale rozpowszechnianie treści z dzienników i czasopism w sieci. Zarejestrowanie internetowego dziennika w sądzie nie będzie obowiązkowe. Za prasę nie będą też uważane: blogi, korespondencja elektroniczna, fora internetowe, serwisy społecznościowe.

Projekt zawiera też wiele przepisów porządkujących. Wyrzucono z niego odesłania do prawa z PRL, zlikwidowano np. zakaz, że redaktorem naczelnym musi być osoba o polskim obywatelstwie.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski w rozmowie z “Rz” kilka tygodni temu zapewniał, że nowe przepisy zostaną uchwalone jeszcze w tej kadencji Sejmu. – Konsultacje trwały dłużej, bo wiele instytucji chciało wyrazić opinie – mówił.

– Nowelizacja prawa prasowego jest konieczna. To prawo jest przestarzałe – mówi “Rz” Dominika Bychawska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jej zdaniem dobrze się stało, że została usunięta instytucja odpowiedzi na artykuł. – Ale niepotrzebnie ciągle za odmowę umieszczenia sprostowania grozi odpowiedzialność karna. Usunięto karę ograniczenia wolności, karą jest tylko grzywna. Ale w świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka odpowiedzialność karna jest zbyt daleko idącą ingerencją i powoduje nadmierne dolegliwości. Odpowiedzialność cywilna jest wystarczającym instrumentem ochrony prywatności – mówi Bychawska.

– Intencją, jak rozumiem, jest zachowanie oryginalnego kształtu wypowiedzi lub rozmowy i wydaje mi się, że to jest sensowny pomysł, bo rzeczywiście mamy do czynienia z nadużyciami podczas autoryzacji – mówi Jacek Żakowski, publicysta.

 – Takie sztywne określanie w przepisach terminów, np. 12 godzin na autoryzację, chyba nie ma sensu, raczej powinny decydować zwyczaje, kultura. Bo co pani zrobi, gdy ja teraz powiem, że autoryzuję pani tę wypowiedź do jutra do 18?

Całość: http://www.rp.pl/artykul/118849,593702.html

14-01-2011, 17:48

Dziennikarze bez mandatu  »

Press
14-01-2011

Między patrzeniem władzy na ręce a sprawowaniem władzy niektórzy dziennikarze postawili znak równości.

Podczas ostatniej kampanii samorządowej na listach wyborczych figurowało wielu dziennikarzy, głównie z mediów lokalnych. Zwykle w regionach media nie płacą dobrze, a czasem też nieregularnie, niechętnie też dają etaty, a funkcja radnego gwarantuje stałą dietę.

Wojciech Pacula

W Rzeszowie ośmioro dziennikarzy “Super Nowości” założyło Komitet Wyborczy „Rzeszów lepszy o 100 procent”. Z “Tygodnika Tomaszowskiego” po mandaty ruszyli dziennikarze Magdalena Malec i Tomasz Maliszewski – z list Platformy Obywatelskiej (Malec do rady miasta, Maliszewski do rady gminy Tyszowce), oraz sekretarz redakcji Wojciech Stepaniuk (do rady gminy Bełżec z listy Stowarzyszenia Rozwoju Lokalnego Niwa, którego jest wiceprezesem). Dziennikarka Radia Wrocław i wielokrotnie nagradzana reportażystka tej stacji Jolanta Krysowata ubiegała się o mandat radnej powiatu oławskiego z trzeciego miejsca na liście Prawa i Sprawiedliwości, z Radia Opole prowadząca audycje o rolnictwie Halina Nabrdalik ubiegała się o mandat opolskiego sejmiku wojewódzkiego z listy PSL, a z Radia Katowice startowało aż pięciu etatowych dziennikarzy i dwóch współpracowników. Dostał się tylko jeden – publicysta motoryzacyjny Wojciech Pacula, który kandydował do rady miasta Sławkowa.

– Traktuję mój mandat jako służbę dla lokalnej społeczności, ale w radiu nie zajmuję się jej problemami. W dużych miastach radnych obowiązuje dyscyplina partyjna i takiej dyscyplinie nie chciałbym się podporządkować. Ale w Sławkowie nie ma polityki – zapewnia Wojciech Pacula.

Całość: http://www.press.pl/lewa_strona/pokaz.php?id=1952