Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

20-01-2011, 12:23

“Milcząca TV”  »

Głos Zabrza i Rudy Śląskiej
Przemysław Jarasz
20-01-2011

Stacja chwaliła się pełną niezależnością. Przestała nadawać od czasu przegranych wyborów prezydenckich Mirosława Sekuły.

Internetowa Zabrze TV – mianująca się do niedawna jedyną niezależną telewizją w mieście, przestała nadawać swe audycje i programy. Ich operator nie nagrywał już także sesji Rady Miejskiej – było to od dwóch lat stałym wręcz zwyczajem tej stacji. Według naszych ustaleń program „zszedł z Internetu” dokładnie wraz z przegraną w prezydenckich wyborach samorządowych posła Platformy Obywatelskiej Mirosława Sekuły. Stacja nie zdążyła nawet poinformować o wyniku wyborów i składzie nowej Rady Miejskiej. Czyżby więc potwierdzały się nasze podejrzenia, iż stacja była zapleczem medialnym posła, mającym za zadanie głównie piętnowanie urzędującej władzy i mówienie wyłącznie dobrze o zabrzańskiej Platformie i jej kandydacie?

Pierwszy raz o dziwnie niezależnej Zabrze TV napisaliśmy w listopadzie 2010 roku pokazując, jak wbrew zasadom, jej reklama znalazła się w finansowanym z publicznych pieniędzy biuletynie informacyjnym biura poselskiego Mirosława Sekuły. Ujawniliśmy też, że wbrew przepisom prawa prasowego stacja nie wykazywała, kto ją finansuje (kto jest wydawcą), kim jest redaktor naczelny, ani nawet gdzie mieści się siedziba redakcji. Główna dziennikarka nagrywająca programy – Grażyna Herich czuła się tak dobrze w otoczeniu posła Sekuły, że obok jego biura nagrywała swoje wywiady z zaproszonymi gośćmi.

- Faktycznie, od ostatnich wyborów samorządowych ludzie z Zabrze TV chyba ani razu nie zjawili się w urzędzie, a już na pewno nie prosili o wypowiedź przed kamerą – przyznaje pytany o sprawę Dariusz Krawczyk, naczelnik Wydziału Kontaktów Społecznych UM w Zabrzu.

Choć (współ)pracownicy Zabrze TV starali się działać jak normalna redakcja, to pod wieloma względami odstawała ona organizacyjnie od zasad panujących w profesjonalnych mediach. Na przykład główną formą kontaktu widzów ze stacją było… wypełnienie formularza internetowego. Bo gdy dzwoniło się pod podany numer telefonu słyszało się zaskakującą informację: - My nie jesteśmy Zabrze TV, tylko firmą z nią współpracującą. Najlepiej kontaktować się z nimi poprzez pocztę elektroniczną - oznajmił nam męski głos.

Czy taką internetową telewizję można więc było w ogóle uznawać za prasę w rozumieniu ustawy prawo prasowe? – Mam co do tego poważne wątpliwości. Bo w dzisiejszych czasach każdy ma prawo chodzić po mieście z kamerą i publikować nagrania w Internecie, ale nie oznacza to automatycznie, że przysługują mu prawa należne prasie – przyznaje proszony przez GŁOS o komentarz prasoznawca, profesor Marian Gierula, kierownik Zakładu Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. – By w ogóle można było mówić o danym wydawnictwie jako prasowym, bezwzględnie muszą być znane tak podstawowe informacje jak pełna nazwa prawna jego wydawcy, nazwisko redaktora naczelnego i adres siedziby redakcji. Pod tym względem prasa musi być absolutnie przejrzysta, a informacje jawne. Bez tych informacji trudno nawet mówić o sądowej rejestracji tytułu Na mój gust to co państwo opisujecie to jakieś amatorskie przedsięwzięcie.

Sama Grażyna Herich także przestała się pojawiać na publicznych spotkaniach w Zabrzu. Na nasze szczegółowe pytania wysłane do niej już w listopadzie 2010 roku, a dotyczące zasad funkcjonowanie Zabrze TV, nie odpowiedziała nam do dziś. Telefonu od nas też już nie odbiera…

PRZEMYSŁAW JARASZ

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/1047

20-01-2011, 11:55

“Dbałość o fakty i słowa”  »

Głos Zabrza i Rudy Śląskiej
(red)
20-01-2011

Dziennikarze GŁOS-u nominowani do Local Press 2010

To dla redakcji GŁOS-u kolejne ogromne wyróżnienie. Materiały dwóch naszych reporterów: Pawła Franzke i Przemysława Jarasza zostały nominowane w ogólnopolskim konkursie dziennikarskim Local Press 2010. W miniony piątek (14 stycznia) w sali kolumnowej Sejmu odbyła się uroczysta gala wieńcząca tegoroczną, III edycję tego przedsięwzięcia organizowanego przez Stowarzyszenie Gazet Lokalnych, pod honorowym patronatem Marszałka Sejmu – Grzegorza Schetyny.

Jury konkursowe pod przewodnictwem wybitnej literatki i dziennikarki Teresy Torańskiej z Gazety Wyborczej składało się z czołowych polskich dziennikarzy i redaktorów z m.in. Newsweeka, Rzeczpospolitej i TVN-u oraz ekspertów mediowych i przedstawicieli firm i instytucji współpracujących ze stowarzyszeniem.

Artykuł red. Przemysława Jarasza Haki na naczelnika został nominowany w najbardziej prestiżowej kategorii „dziennikarstwo śledcze i interwencyjne”. W publikacji tej ujawniliśmy kontrowersyjną przeszłość nowego naczelnika Urzędu Skarbowego w Zabrzu, który otrzymał swe stanowisko poza ogłoszonym konkursem i mimo tego, że kilka lat wcześniej z poprzedniej pracy odchodził w atmosferze skandalu ocierającego się o prokuraturę. W artykule pokazaliśmy też jak wszczęte wówczas w sprawie postępowanie prokuratorskie oraz dyscyplinarne rozeszło się po kościach – choć dowody i relacje były bardzo niepokojące. W sprawie bardzo mocno przewijała się postać pochodzącego z Zabrza wysoko postawionego byłego już urzędnika ministerstwa finansów.

Z kolei nasz redakcyjny fotoreporter Paweł Franzke uzyskał nominację w kategorii „fotografia prasowa” za zdjęcie Wakacje marzeń, ukazujące młodą mieszkankę Rudy Śląskiej w czasie, gdy podwórko przed rodzinnym familokiem starała się choć odrobinę zamienić w nadmorską plażę.

Dodajmy, że za najlepszą gazetę lokalną roku został uznany Tygodnik Podhalański.

Całość: www.gloszabrza24.pl

17-01-2011, 19:52

Nagroda reporterów dla Artura Domosławskiego  »

Press
pr
17-01-2011

Stowarzyszenie Krajowy Klub Reportażu przyznało swoją Nagrodę Honorową za rok 2010 Arturowi Domosławskiemu za książkę “Kapuściński non-fiction”.

Artur Domosławski

Ogólnopolska organizacja reportażystów – Stowarzyszenie Krajowy Klub Reportażu – postanowiła przyznać swoją Nagrodę Honorową za 2010 r. Arturowi Domosławskiemu za książkę “Kapuściński non-fiction”.

“Podjęta przez nas decyzja nie należała do łatwych, zważywszy, iż Ryszard Kapuściński był w przeszłości laureatem przyznanej mu pośmiertnie przez KKR Nagrody Honorowej za 2007 rok. Jednak rzetelność tomu Artura Domosławskiego, jego znakomity reporterski warsztat, a jednocześnie takt i umiar autora w prezentowaniu faktów nie zawsze łatwych do zaakceptowania przez miłośników twórczości Ryszarda Kapuścińskiego, do których zalicza się wielu członków naszej organizacji, sprawiają, że czytelniczy sukces książki “Kapuściński non-fiction” okazuje się w pełni zasłużony” – napisano w komunikacie.

“Nie bez znaczenia dla nas jest również to, że laureat wykazał wielką odwagę w dokumentowaniu faktów i wydarzeń zapisanych na kartach swojego bardzo osobistego dzieła, wydatnie wzbogacającego wiedzę o człowieku, którego pisarski dorobek w znaczącym stopniu współtworzy historię polskiego reportażu” – dodano.

Istniejące od 1996 r. Stowarzyszenie Krajowy Klub Reportażu przyznaje Nagrody Honorowe od 2003 r. Wśród dotychczasowych laureatów znaleźli się m.in. Barbara Włodarczyk (TVP), Oriana Fallaci, Reporters Sans Frontiers (RSF) – międzynarodowa organizacja dziennikarska Reporterzy Bez Granic.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/nagroda-reporterow-dla-artura-domoslawskiego

17-01-2011, 18:51

Nagroda Local Press dla Adriana Czarnoty  »

nowiny.pl
17-01-2011

Już po raz trzeci dziennikarze z pism lokalnych rywalizowali w konkursie „SGL Local Press 2010”. Jest to najbardziej prestiżowy konkurs dla dziennikarzy prasy lokalnej. W tym roku główną nagrodę w kategorii “Biznes i ekonomia” zdobył Adrian Czarnota – redaktor naczelny “Nowin Raciborskich” za tekst “KWK Nędza fedruje”.

Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Prasy Lokalnej, a patronat nad nim sprawuje Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Grzegorz Schetyna. Tytuł Gazety Lokalnej Roku zdobył Tygodnik Podhalański. Uroczysta gala konkursowa odbyła się 14 stycznia br. w Sali Kolumnowej Sejmu RP.

Jury konkursowe pod przewodnictwem Teresy Torańskiej z “Gazety Wyborczej” składało się z czołowych polskich dziennikarzy i redaktorów z “Dziennika Gazety Prawnej”, “Newsweeka”, “Rzeczpospolitej”, Radia Olsztyn, TVN, z ekspertów mediowych i przedstawicieli firm i instytucji współpracujących z SGL. W każdej kategorii jury przyznało po pięć nominacji, z których był wybierany zwycięzca. Autorzy zwycięskich materiałów – oprócz honorowych dyplomów – otrzymali także nagrody finansowe w wysokości  3000 zł.

Ponad 20 proc. Polaków czyta tygodniki lokalne.

Równocześnie z ogłoszeniem wyników konkursie Local Press ogłoszone zostały wyniki kolejnego badania czytelnictwa tygodników lokalnych skupionych w sieci reklamowej “Tygodnik Lokalny” (do której należą także Nowiny Raciborskie, Nowiny Wodzisławskie i Tygodnik Rybnicki). W 2010 r. czytelnictwo tygodników lokalnych wzrosło o połowę i przekroczyło 20 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, wynika z badań Millward Brown SMG/KRC na zlecenie Stowarzyszenia Gazet Lokalnych. Daje to “Tygodnikowi Lokalnemu”, wspólnej marce utworzonej przez niezależne tygodniki, pozycję zdecydowanego lidera na polskim rynku prasowym. “Tygodnik Lokalny” ma ponad 6 milionów czytelników, czyli najwięcej z polskiej prasy (i więcej niż trzy główne tygodniki opinii razem wzięte), a jego jednorazowy nakład przekracza 870 tys. egz. Tygodniki lokalne są jedynym segmentem polskiej prasy, który – mimo odmiennych trendów – stale rośnie i poprawia pozycję rynkową. Tygodniki lokalne są liderami czytelnictwa i sprzedaży na terenie ukazywania się.

Pisma skupione w SGL i w “Tygodniku Lokalnym” należą do prywatnych polskich wydawców lub do spółdzielni dziennikarskich, utrzymują się ze sprzedaży egzemplarzowej i z reklam, nie korzystają z dopłat i z subwencji od lokalnych władz. Kluczem do sukcesu tygodników lokalnych jest dostarczanie wiarygodnych i pełnych informacji z “małych ojczyzn”, a także niezależność, poważnie pojmowana funkcja kontrolna i dziennikarski dystans wobec władz samorządowych. Choć większość ogłoszeń w pismach skupionych pod Brandem “Tygodnik Lokalny” dotyczy lokalnego rynku, to wiarygodne i opiniotwórcze tygodniki lokalne stają się ważnym medium dla ogólnopolskich reklamodawców: firm, instytucji finansowych, instytucji publicznych prowadzących edukację ekonomiczną (jak NBP), czy popularyzujących wiedzę o funduszach europejskich (jak Ministerstwo Rozwoju Regionalnego). “Tygodnik Lokalny” zapewnia bowiem skuteczne dotarcie do mieszkańców polskiej prowincji, czyli do 30 milionów Polaków mieszkających poza stolicą i miastami wojewódzkimi.

Jest to już szósta edycja badań czytelnictwa prasy lokalnej, prowadzonych od początku przez instytut Millward Brown SMG/KRC. W badaniu uczestniczyło 107 pism o łącznym nakładzie 871 tys. egz., ukazujących się na obszarze niemal 300 powiatów i oznaczonych brandem parasolowym “Tygodnik Lokalny”. Badanie zostało przeprowadzone od września do grudnia 2010 r. na próbie liczącej 5121 osób.

Całość: http://www.nowiny.pl/69117-nagroda-local-press-dla-adriana-czarnoty.html

17-01-2011, 11:28

Adrian Ołdak z “Dziennika Zachodniego” do “Nowego Przemysłu”  »

WIRTUALNEMEDIA.PL
pp
17-01-2011

Adrian Ołdak objął stanowisko zastępcy redaktor naczelnego “Miesięcznika Gospodarczego Nowy Przemysł” (PTWP SA).

Ołdak przez wiele lat był dziennikarzem gazety “Polska Dziennik Zachodni”, wydawanej przez Polskapresse.

Redaktorem naczelnym “Nowego Przemysłu” jest Wojciech Kuśpik.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/adrian-oldak-z-dziennika-zachodniego-do-nowego-przemyslu

17-01-2011, 08:28

“Uwaga, idą zmiany prawa prasowego”  »

Gazeta Wyborcza
Piotr Rogowski, radca prawny Gazety Wyborczej
17-01-2011

Pod pretekstem kosmetycznych zmian w prawie prasowym politycy mogą nam zafundować drastyczne tłumienie krytyki.

18 stycznia 2011 r. Rada Ministrów ma rozpatrzyć projekt nowelizacji ustawy Prawo prasowe. Nowelizację, po kilku latach prac i konsultacji przygotowało Ministerstwo Kultury.

Konieczności nowelizacji prawa prasowego, a zwłaszcza tzw. kosmetycznej jego “dekomunizacji”, nikt nie podważa. Potrzeba nowelizacji wynika również z orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował przepisy dotyczące sprostowań i odpowiedzi.

Projekt resortu kultury ogranicza się szczęśliwie (dla mediów) do nowelizacji częściowej i nie zmierza (przynajmniej na tym etapie) do radykalnych zmian w określeniu na nowo warunków funkcjonowania mediów i dziennikarzy. Realizuje priorytet “zdekomunizowania”, przez co należy rozumieć usuwanie z przepisów ustawy (powstałej jeszcze w 1984 r.) wszelkich odniesień do instytucji PRL. Szereg przepisów ulega niezbędnej systematyzacji i pewnemu dostosowaniu do obecnych warunków (w tym technologicznego rozwoju mediów).

Niestety, projekt nie realizuje wielu postulatów wydawców prasy. Usunięto z ustawy tzw. odpowiedź prasową (dualizm sprostowania i odpowiedzi budził poważne wątpliwości w praktyce), pozostawiając sprostowanie jako odnoszące się jedynie do faktów (a nie opinii czy ocen). Jednak projekt nadal nie wprowadza ścisłej definicji “sprostowania” ani precyzyjnych przesłanek odmowy jego publikacji, co podnosił Trybunał Konstytucyjny. Pozostają zatem te same wątpliwości, które dotyczyły poprzednich zapisów.

Co gorsza, pozostawiono przepis o odpowiedzialności karnej redaktora naczelnego za naruszenie przepisów dotyczących publikacji sprostowań.

Projekt uściśla przepisy o autoryzacji, by przeciwdziałać powszechnej praktyce wykorzystywania tej instytucji do odwlekania daty publikacji albo nadawania swojej wypowiedzi zupełnie innej treści. Z drugiej jednak strony w dobie elektronicznych mediów przyjęcie sztywnego terminu 12 godzin (w dziennikach) na dokonanie autoryzacji przez zainteresowanego to rozwiązanie szkodliwe. Informacje żyją dziś bowiem niekiedy kilka godzin. A zatem polityk, urzędnik czy przedsiębiorca mogą (powołując się na projektowany przepis) zapobiec niekorzystnej publikacji lub odwlec ją do następnego dnia, kiedy nie będzie ona miała już żadnego znaczenia.

Projekt nie uwzględnił tak oczywistych propozycji (zgłaszanych np. przez Izbę Wydawców Prasy), jak całkowita depenalizacja prawa prasowego, wprowadzenie zakazu prowadzenia działalności prasowej przez organy państwowe i samorządowe, wprowadzenie odpłatności za komunikaty organów państwowych i samorządowych czy też złagodzenie ograniczeń dotyczących tzw. sprawozdawczości sądowej.

Największe jednak obawy budzi nie wersja ministerialna nowelizacji, ale to, że w parlamencie politycy mogą wykorzystać ten skromny i kosmetyczny w sumie projekt do dalej idących ograniczeń i tłumienia dziennikarskich swobód.

Po 1989 r. forsowano już kilkanaście projektów nowelizacji prawa prasowego. Szczęśliwie dla mediów i demokratycznego społeczeństwa żadnego z nich nie udało się politykom doprowadzić do końca. Zadziwiające było to, że większość z nich proponowała rozwiązania bardziej rygorystyczne aniżeli ustawa z 1984 r. (czyli z PRL).

To przecież w ostatnich latach znaleźli się politycy proponujący drakońskie grzywny dla dziennikarzy czy wręcz sankcje pozwalające na zamykanie gazet. Całkiem niedawno – w projekcie z 4 kwietnia 2008 r. – posłowie PiS proponowali rozwiązania, których przyjęcie “zmrażało” prasę. Obok zwiększenia odpowiedzialności dziennikarzy i wydawców proponowano np. rozpoznawanie spraw prasowych przez sądy na posiedzeniach niejawnych i w ekspresowym tempie.

Nawet kiedy rząd skierował do Sejmu pożądaną nowelizację polegającą na zniesieniu kary pozbawienia wolności za zniesławienie dokonane w mediach – Sejm nie zaakceptował tego rozwiązania. W efekcie jesteśmy jednym z niewielu krajów Europy, gdzie za zniesławienie np. polityka, urzędnika czy firmy dziennikarz może pójść na rok do więzienia.

W prawie prasowym (także tym z 1984 r.), jeśli czegoś potrzeba, to jak największej deregulacji ustawowej i wprowadzenia w to miejsce środowiskowych samoregulacji.

Jeżeli politycy chcą pomóc prasie – a z projektu nowelizacji wynika, że zmierza on rzekomo do zagwarantowania prasie swobodnego wypełniania jej funkcji – to są znacznie lepsze sposoby. Jednym z nich jest poważne zajęcie się ekonomicznymi i społecznymi aspektami funkcjonowania mediów, zwłaszcza prasy drukowanej. Trzeba by np. wdrożyć systemowe zachęty do powstrzymania spadku jej czytelnictwa czy zadbać o poprawę (z uwagi na obywatelską funkcję prasy) warunków ekonomicznych jej funkcjonowania (VAT na prasę itp.). Może, podobnie jak we Francji, rząd mógłby na rok wykupić prenumeratę wybranego tytułu prasowego dla każdego maturzysty.

Byłaby to większa korzyść dla gwarantowania swobody krytyki prasowej.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,8955894,Uwaga__ida_zmiany_prawa_prasowego.html