Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

31-01-2011, 19:36

“Marek Czyż pożegnał się z TVS”  »

Gazeta Wyborcza Katowice
pj
31-01-2011

Marek Czyż, jeden z najpopularniejszych i najbardziej doświadczonych dziennikarzy telewizyjnych w regionie, odchodzi z TVS.

Czyż o swojej decyzji poinformował już prezesa TVS Arkadiusza Hołdę. – Uznałem, że w TVS nie mam już nic do zrobienia. Jestem przede wszystkim dziennikarzem, a linia programowa stacji i kierunek jaki obiera nie pozwala na taką pracę. Wiem, że istnieją stacje, które stawiają przede wszystkim na teledyski, teleturnieje i telenowele. To też jest metoda na istnienie na rynku, ale z przykrością muszę powiedzieć, że TVS nie jest już tą telewizją, do której trzy lata temu przychodziłem – mówi Czyż, który do tej pory był dyrektorem programowym stacji i jedną z głównych jej podpór.

Zanim przeszedł do TVS był przez dwanaście lat związany z telewizją publiczną. W Warszawie prowadził m.in. “Gościa Jedynki” i “Forum”. Po powrocie do TVP Katowice prowadził “Aktualności”, “Trzeci wymiar” oraz “Rozmowę dnia”. W TVS prowadził m.in. serwisy informacyjne i autorski program komentatorski.

Wcześniej z TVS pożegnał się m.in. Rafał Kurowski, który wcześniej kierował redakcją “Aktualności” w katowickim oddziale TVP.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,9031824,Marek_Czyz_pozegnal_sie_z_TVS.html

31-01-2011, 19:16

TV droga do S********a?  »

SILESIA24.com.pl
Maciej Wąsowicz
31-01-2011

Dziś chciałbym powiedzieć: to nic – tak jak próbowałem to zrobić kiedy z TVS odchodził pierwszy dyrektor programowy, ojciec-założyciel stacji – Sławomir Zieliński.

Choć już wtedy zastanawiałem się nad odejściem to wówczas, tego letniego dnia, stojąc na parkingu przygryzłem wargi, zebrałem się i sam sobie próbowałem udowodnić, że jakoś to będzie. Bo przecież został szyld, została marka, nad którą razem pracowaliśmy, zostali jeszcze Ci wspaniali ludzie, których Sławek zatrudniał.

Wtedy mówiłem sobie – został przecież Hasiński, został Kurowski, został Czyż. Nie będzie źle. Wierzyłem, że to jeszcze da się uratować.

I udawało się do czasu… Do czasu, kiedy odszedł człowiek, który to wszystko zaprojektował  – Jarosław Hasiński.

Ale i wtedy jeszcze zupełnie niepoprawnie – wierzyłem. Wtedy mówiłem sobie: został newsroom.

Serce każdej redakcji. Tam przecież zostali Ci, z których umiejętności korzystałem, których talentowi nadal mogłem się przyglądać, od których mogłem każdego dnia uczyć się warsztatu dziennikarza i Ci, którym po cichu zazdrościłem predyspozycji do zawodu, których mnie gdzieś na etapie stworzenia poskąpiono.

Przyznaję się – wtedy też jeszcze wierzyłem, bo widziałem entuzjazm, a każdego dnia na korytarzach mijałem uosobioną pracę godną katorżnika. Pracę, która przekładała się na rosnące słupki oglądalności informacji, pracę, efektami której przejmowali się samorządowcy, regionalni politycy, działacze społeczni, ludzie, którym na czymkolwiek zależało. Aż w końcu pracę, która zmuszała dziesiątki tysięcy, a w najlepszym czasie setki tysięcy osób, by o 21.30 usiąść przed telewizorem i usłyszeć na przykład: Marek Czyż,  dziś dla Państwa w sumie zebraliśmy – zapraszam na Informacje.

No właśnie wtedy jeszcze informacje pisane z dużej litery. Dziś nie. Nie ma już Zielińskiego, Hasińskiego, nie ma Kurowskiego, ani Czyża.  I z odejściem tego ostatniego flaga z masztu też jakby zjechała.

Zostały niedobitki tych najzdolniejszych, o których pisałem powyżej. Znakomitych dziennikarzy, którzy poradzą sobie ze zrobieniem zabawnego materiału w każdej stacji w kraju, napiszą jeszcze kłujący do żywego tekst do niejednego dziennika, a i dadzą swój znakomity, niski damski głos do wielu audycji radiowych.

Ale wraz z odejściem Marka Czyża uciekło też chyba najważniejsze – nawet najmniejsze złudzenie, że wszystko idzie drogą w dobrym kierunku, drogą, która nie przypomina równi pochyłej.

Maciej Wąsowicz

Całość: http://www.silesia24.com.pl/blog/Maciej.W%C4%85sowicz/1/tv-droga-do-sa/844.html

31-01-2011, 18:45

“Wniosek SLD do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie inwigilacji dziennikarzy”  »

Press
(PAP, KOZ)
31-01-2011

Klub SLD zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy umożliwiające prowadzenie czynności operacyjnych wobec dziennikarzy.

W ocenie Sojuszu przepisy, które pozwalają m.in. pozyskiwać billingi rozmów prowadzonych przez dziennikarzy przez telefony komórkowe i dane o lokalizacji tych telefonów, są niezgodne z wieloma zapisami ustawy zasadniczej. Między innymi z art. 2, zgodnie z którym Polska ”jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”, a także z art. 47 ustawy zasadniczej, który stwierdza, że ”każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym”.

Według wniosku SLD przepisy te naruszają też art. 49, zgodnie z którym ”zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się”, a ich ograniczenie „może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie”. Są również sprzeczne z art. 51 konstytucji mówiącym, że ”władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym”.

Wniosek SLD to pokłosie październikowej publikacji ”Gazety Wyborczej”. Podała ona wówczas, że w latach 2005-2007 służby objęły kontrolą operacyjną telefony dziesięciorga dziennikarzy różnych mediów. Gazeta dotarła do materiałów ze śledztwa, które prowadziła i umorzyła – nie stwierdzając przestępstwa – zielonogórska prokuratura.

Całość: http://www.press.pl/newsy/pokaz.php?id=25106

28-01-2011, 20:43

“Będzie reforma Rady Etyki Mediów?”  »

WIRTUALNEMEDIA.PL
kk/pr/zz/rt/pap
28-01-2011

Brak odpowiedniej reakcji na naruszanie zasad etycznych przez dziennikarzy zarzuca Radzie Etyki Mediów Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Fundacja apeluje o gruntowną reformę REM, tak, by jej działalność wpływała na podnoszenie dziennikarskich standardów.

“Ze względu na brak realnych działań, podejmowanych przez Radę Etyki Mediów w zakresie podnoszenia standardów profesjonalizmu i etyki dziennikarskiej apelujemy o podjęcie reform w celu uskutecznienia jej działalności” – oświadczyło Obserwatorium Wolności Mediów Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dodając, że “(…) należy się zastanowić, czy utrzymanie niewłaściwie funkcjonującej w praktyce Rady Etyki Mediów ma dalszy sens”.

O podjęcie się takiej reformy Fundacja zwraca się do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, przy czym proponuje aktywną pomoc i konsultacje w pracach nad zmianą sposobu funkcjonowania REM.

“REM jest powoływana przez Konferencję Mediów Polskich, którą tworzą m.in.: wszystkie stowarzyszenia dziennikarskie, Polskie Radio, TVP, Polsat i w związku z tym do tego tematu może się ustosunkować Konferencja, a nie ja, jako przewodnicząca SDP” - powiedziała szefowa SDP Krystyna Mokrosińska. “SDP może przekazać to pytanie wszystkim członkom Konferencji” – dodała.

Fundacja Helsińska proponuje oprzeć reformę REM na regulacjach norweskich i wskazuje na Norweską Radę Prasową, która powołana została “w celu dbania o etyczne standardy i profesjonalizm w mediach drukowanych, radiu, telewizji oraz internecie”. Norweska Rada działa na zasadzie samoregulacji

Norweskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy oraz Norweskiej Izby Wydawców Prasy. Jako inny możliwy kierunek reformy Fundacja wskazuje rozwiązanie brytyjskie, gdzie w ramach rad nadzorczych mediów funkcjonują komisje etyczne.

Przewodnicząca REM Magdalena Bajer, podobnie jak szefowa SDP nie zapoznała się jeszcze z propozycją Fundacji.

“Trudno mi odpowiedzieć na pytanie, czy potrzebna jest gruntowna reforma REM. Rada jest krytykowana, a bywa, że atakowana, co pokazuje niezrozumienie pewnych rzeczy (…).Mimo, że skutki działania REM nie są imponujące, to jednak jakieś są. Na pewno takie niezależne ciało jest potrzebne, a czy to będzie kontynuacja tej naszej Rady, czy coś innego – to już temat do dyskusji” – powiedziała Bajer.

Dodała, że dyskusja nad nową formułą REM “pewnie jest potrzebna, ale takie dyskusje już bywały”. “Rada ewoluowała w swoich sposobach działania, myślę, że w dobrym kierunku. To się nie bardzo da przeformułować, bo jeśli by były takie próby i pomysły, żeby trochę bardziej prawnie osadzić radę, czy wyposażyć ją w jakieś środki finansowe na organizację, to z tym zawsze się wiąże pewna zależność, bo ktoś te środki musiałby dać. Więc to trzeba zważyć” – zaznaczyła.

Uzasadniając potrzebę gruntownej reformy REM Fundacja Helsińska wskazuje na “powtarzający się brak odpowiedniej reakcji i działań ze strony REM w przypadkach naruszeń zasad etycznych przez dziennikarzy”. “Nasze wątpliwości budzą ostatnie doniesienia o błędach popełnianych przez Radę Etyki Mediów oraz zainicjowanie przeciwko niej postępowania z art. 212 k.k. przez toruńską redakcję »Nowości«” – oświadczyła Fundacja w piśmie kierowanym m.in. do REM, SDP, KRRiT i ministra kultury.

W sprawie toruńskich “Nowości” chodzi o stanowisko REM, w którym dziennikarzom gazety zarzucono złamanie zasad Karty Etycznej Mediów. Dziennikarze nie zgadzając się z orzeczeniem zapowiedzieli wystąpienie na drogę prawną, bo jak twierdzą Rada ich pomówiła.

Fundacja Helsińska odwołuje się też do własnych doświadczeń w kontaktach z REM. Podaje m.in. przykład interwencji w sprawie posługiwania się wizerunkiem nieletnich w mediach, która pozostała bez skutecznej reakcji REM.

W ostatnich miesiącach głośna była sprawa, w której REM padła ofiarą oszustwa i na podstawie niezweryfikowanego doniesienia wydała oświadczenie potępiające reportera jednej z gazet za prowokację dziennikarską, której miał się dopuścić. REM powoływała się przy tym na informacje od burmistrza Złocieńca, który stanowczo zaprzeczył jednak, by kiedykolwiek kontaktował się z REM.

W piątek z kolei rozpocznie się pierwsza rozprawa w procesie o ochronę dóbr osobistych, jaką członkom REM wytoczyli dziennikarze: Anna Marszałek i Bertold Kittel.

Rada Etyki Mediów istnieje w Polsce od 1996 r. – od samego początku jej pracami kieruje Magdalena Bajer. Członków REM wybierają na zasadzie konsensusu przedstawiciele Konferencji Mediów Polskich, która skupia większość mediów i środowisk dziennikarskich. Obecnie Konferencji przewodzi SDP, a w najbliższych tygodniach dokonywany będzie wybór REM nowej kadencji.

REM nie dysponuje żadnymi sankcjami, do jej kompetencji należy wypowiadanie się przy okazji ważnych, budzących wątpliwości etyczne zjawisk w mediach oraz w sprawach związanych z przestrzeganiem Karty Etycznej Mediów z 1995 r.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/bedzie-reforma-rady-etyki-mediow

28-01-2011, 19:31

“Polska Dziennik Zachodni” z dodatkiem reklamowym wojewody”  »

Press
(SK)
28-01-2011

“Polska Dziennik Zachodni” (Polskapresse) ukazała się z dodatkiem reklamowym “Wojewoda dla regionu”, który promuje wojewodę śląskiego Zygmunta Łukaszczyka i jego dokonania podczas ubiegłorocznych klęsk żywiołowych.

Dodatek krytykują lokalni politycy. Jednak wicenaczelny ”DZ” uważa, że tego typu publikacja nie zaszkodzi wizerunkowi gazety, bo to tylko reklamowy insert. Dodatek otwiera zdjęcie ubranego w służbowy polar Łukaszczyka (Platforma Obywatelska) pochylającego się – wraz z kandydującym wówczas na prezydenta Bronisławem Komorowskim – nad mapą w okresie powodzi. Artykuł na rozkładówce ”Wojewoda w akcji, wojewoda na posterunku” mówi o zaangażowaniu administracji wojewódzkiej w czasie powodzi i awarii energetycznej w styczniu ub.r. ”Zarządzał, organizował akcje ratownicze i pomocowe (…). Nie ma wątpliwości, że to on, jako pierwszy, wziął sprawy w swoje ręce. Konsekwentnie i skutecznie” – głosi podpis przy fotografiach. Jest też obszerny wywiad z wojewodą, zatytułowany ”Słowa trzeba zawsze dotrzymywać”. Dodatek skrytykowali przedstawiciele konkurencyjnych partii Prawa i Sprawiedliwości oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Uważają, że dodatek to promocja wojewody przed wyborami parlamentarnymi.

Publikacji broniła rzeczniczka wojewody Marta Malik. Przypominała, że w ubiegłym roku Urząd Wojewódzki wydał taki dodatek w katowickiej ”Gazecie Wyborczej” (Agora). – Ten dodatek ma charakter informacyjny, a nie promocyjny – tłumaczyła Malik. Podkreślała, że tytuły artykułów zostały nadane przez redakcję, a nie urzędników.

Janusz Szymonik, zastępca redaktora naczelnego ”Polski Dziennika Zachodniego”, nie obawia się, że ta publikacja zaszkodzi wizerunkowi gazety. – Redakcja taki dodatek traktuje jak każdy inny insert – wyjaśnia Szymonik. Dlatego na każdej stronie dodatku zaznaczono, że ma charakter reklamowy. Dodatkowo na przedostatniej stronie w ramce jest informacja ”Dodatek promocyjno-reklamowy”. – Nigdzie też nie pojawia się winieta z logo ”Dziennika Zachodniego” – zastrzega Szymonik.

Zdaniem Krystyny Doktorowicz, medioznawcy z Uniwersytetu Śląskiego, każda redakcja, publikując tego typu dodatek, musi sobie założyć, że będzie kojarzona z konkretnym ugrupowaniem politycznym. – Przez czytelników tytuł może być teraz uważany za dziennik sprzyjającym danemu politykowi czy partii – zauważa Doktorowicz. Uważa jednak, że większa krytyka powinna w tym przypadku spłynąć na polityka, który chce zaistnieć w mediach, niż na gazetę. – W dłuższej perspektywie to nie wpłynie negatywne na wizerunek gazety, bo czytelnicy dostaną szybko inne materiały promocyjne i przejdą na nad tym do porządku dziennego – twierdzi.

Całość: http://www.press.pl/newsy/pokaz.php?id=25081

27-01-2011, 10:26

“Wolność słowa sądu nie interesuje”  »

Gazeta Wyborcza
Piotr Rogowski radca prawny "Gazety Wyborczej"
27-01-2011

Bloger zamilknie, bo denerwował władze

Trzysta godzin prac społecznych i roczny zakaz publikowania artykułów dla blogera z podpoznańskiej Mosiny to wyrok rażący surowością. Jest on kolejnym dowodem na to, jak kontrowersyjnym przepisem jest osławiony art. 212 § 2 k.k.

Artykuł 212 jest chętnie wykorzystywany przez polityków, urzędników, działaczy (szczebla od krajowego po – jak w wypadku blogera z Mosin – lokalne) w celu zastraszania dziennikarzy lub wzięcia surowego odwetu za krytyczne publikacje.

Sędziowie, którzy wydają tego typu wyroki, zdają się nie rozumieć, jak wielkie znaczenie dla demokracji ma swoboda wypowiedzi. Można przypuszczać, że w ogóle nie znają oni orzecznictwa Europejskiego Trybunału w Strasburgu, który od lat negatywnie ocenia tego typu orzecznicze ekscesy. Skazanie dziennikarza na roczny zakaz wykonywania zawodu przypomina retorsje rodem z PRL-u. Sąd nie musiał sięgać po taki środek. Jeżeli po niego sięgnął, to znaczy, że uczynił to celowo.

W sprawie chodziło o krytykę w stosunku do osoby pełniącej funkcje publiczne. W takim przypadku zakres dopuszczalnych, surowych, nawet przesadzonych ocen jest daleko szerszy niż w przypadku zwykłego Kowalskiego, a jednocześnie ochrona prawna udzielana takim osobom jest dalece węższa. Ten wyrok nie powinien się ostać. Należy mieć nadzieję, że spotka się z powszechną krytyką i zostanie uchylony. Jednak to, co zadziwia, to fakt, że takie wyroki mogą nadal zapadać w demokratycznym państwie, w środku Europy. W państwie, które szczyci się standardami innymi aniżeli te na Białorusi.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75968,9010775,Wolnosc_slowa_sadu_nie_interesuje.html#ixzz1CJZCYtkJ