Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

02-02-2011, 18:13

“Tarnowskie Góry: Radio byłego starosty powiatu wylądowało w koszu na śmieci”  »

Dziennik Zachodni
Krzysztof Szendzielorz
02-02-2011

Nie będzie powiatowej stacji radiowej o nazwie Radio 4TG, którą w ubiegłej kadencji chcieli powołać starosta Józef Korpak i radni powiatowi.

- Jeśli radio miało służyć promocji powiatu, to są skuteczniejsze i tańsze metody na osiągnięcie tego celu – mówi Lucyna Ekkert, która jest nowym starostą.

Były zarząd powiatu nie zarezerwował też w budżecie na 2011 rok ok. 800 tys. zł na pierwszy rok działalności stacji. Gminom Kalety i Ożarowice, które miały tworzyć spółkę z powiatem, wojewoda zakwestionował uchwały w tej sprawie. Spółka nie została zarejestrowana w sądzie choć miała już swojego prezesa i radę nadzorczą. W starostwie twierdzą, że nikt im nigdy nie płacił wynagrodzeń. Z 30 tys. zł kapitału zakładowego wydano jedynie 900 zł na akt notarialny.

Pomysł powołania stacji budził wiele kontrowersji. Podśmiewano się, że spółka powoła tak naprawdę Radio Józef, które będzie tubą propagandową ówczesnego starosty. Józef Korpak twierdzi, że decyzja nowego zarządu powiatu jest przedwczesna. – Nie zarezerwowaliśmy w projekcie budżetu na ten rok pieniędzy, bo zakładaliśmy udział w tworzeniu stacji partnerów prywatnych, którzy także wyłożyliby środki na ten cel. Widać jednak, że ani prezes, ani rada nadzorcza spółki, jak i zarząd powiatu nie podjęli próby, by takich prywatnych partnerów pozyskać – mówi Korpak.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/aktualnosci/364041,tarnowskie-gory-radio-bylego-starosty-powiatu-wyladowalo-w,id,t.html

02-02-2011, 10:54

“Haiti Józefa Wolnego” w ZPAF  »

02-02-2011

Ponad rok temu potężne trzęsienie ziemi uderzyło w Haiti. Przyniosło ogromne zniszczenia i wiele ofiar. Dramat spotęgował wybuch epidemii cholery zbierającej śmiertelne żniwo.

Przejmujący zapis kwietniowej wizyty na Haiti znanego fotografika i fotoreportera Józefa Wolnego od 2 lutego br. oglądać można w siedzibie Związku Polskich Artystów Fotografików przy ul. św. Jana w Katowicach.

Całość: http://www.fotal.pl/haiti-jozefa-wolnego

01-02-2011, 19:40

Czyż: Będę milczał w ośmiu językach  »

Dziennik Zachodni
Maria Zawała
01-02-2011

Z Markiem Czyżem, dyrektorem programowym TVS, o jego odejściu ze stacji rozmawia Maria Zawała

Po trzech latach pracy w TVS, współzakładaniu tej stacji i byciu jej twarzą zarówno telewizyjną jak i promocyjną, odchodzisz. Dlaczego?

Marek Czyż

Bo ta stacja drastycznie różni się dziś od tej, do której trzy lata temu przychodziłem. Mój pogląd nie telewizję nie musi być lepszy, ale jest inny. Na tyle inny, że nie byłem w stanie tego pogodzić. Jestem przede wszystkim dziennikarzem, a skoro zapotrzebowania na dziennikarstwo w tej stacji już nie ma, więc nie było sensu udawać, że się w jej formule mieściłem. Nie twierdzę, że to źle, że emitowanie rozrywki, filmów, muzyki i teleturniejów to nie metoda na robienie telewizji. To jest metoda, tak funkcjonuje w kraju wiele stacji, ale ja w takiej formule nie miałem już za wiele do roboty. Byłem skłonny, z uwagi na kryzys na rynku, godzić się na pewne posunięcia sugerowane przez zarząd, które niewiele mają wspólnego z dziennikarstwem, ale miałem swoje priorytety, a prezes swoje. Tyle że jego są ważniejsze, bo on za to płaci. To naturalne i nie sposób się wdawać w spór. Mam zresztą wielki podziw dla prezesa Hołdy za to, że znalazł wiele odwagi, by tworzyć telewizję. Na pewno na regionalną telewizję jest na Śląsku zapotrzebowanie.

Dokąd zmierza ta stacja?

Stacja zmierza w kierunku pozyskiwania gotowego contentu na rynku – filmów, programów rozrywkowych, teleturniejów, i umieszczaniu tych formatów w ramówce. To taka stacja odtwórcza a nie twórcza . Są takie stacje w Polsce -zatrudniają minimum osób i świetnie sobie radzą – taki jest Puls, TVN7, Tele5, Tv4, itp. To też sposób na interes, tylko ja się nie zgadzam na swoje w nim uczestnictwo, bo nie jestem specjalistą od zakupów, tylko dziennikarzem. TVS zaś chce być wyłącznie emitentem produktów kupionych na rynku krajowym i zagranicznym. Publicystyka i informacje to nie będzie w przyszłości format tej stacji.

A czy będzie to jeszcze telewizja regionalna, śląska?

Myślę że zostanie w niej ślad regionalnej pieczatki w postaci porannego “Radia na wizji”, śląskich szlagrów, koncertu życzeń czy kuchni śląskiej i mam nadzieję Informacji, na kóre nikt nie dokona zamachu. Tylko nie wiem, czy to wystarczy, by nazywać się nadal telewizją regionalną. Nie da się utrzymywać, że telewizja jest regionalna, bo emituje regionalne piosenki, a między nimi meksykańskie telenowele, niemieckie komedie romantyczne, a późno w nocy mocno erotyczny content, przeplatany ukrytymi kamerami nie wiadomo skąd.

A miało być tak pięknie. Trzy lata temu byłeś pełen optymizmu?

Wszyscy byliśmy optymistami. Wielu zadowolonych jest nadal. Ja jednak sądzę, że trochę się przeliczono z wielkością rozwoju tej stacji na początku i z drogą rozwoju w następnych miesiącach. Choć raz jeszcze powtarzam, jest miejsce na regionalną telewizję. Zwłaszcza na Śląsku, tak bardzo przywiązanym do swojej tradycji i odrębności. To jedyny region, w którym może się to udać. Tylko trzeba być do takiej inwestycji dobrze przygotowanym. Być może TVS jako spółka była do tego przygotowana, ale po drodze wiele się wydarzyło, np. kryzys gospodarczy, który kilka większych od TVS podmiotów medialnych zmiótł z rynku. On rzutował na całe miesiące pracy tej stacji. Na wiele decyzji, które trzeba było podjąć. Ja to rozumiem i podziwiam prezesa Hołdę za to, co chciał zrobić. To się jeszcze może udać. Będę trzymał kciuki, ale prezes na pewno musi być bardzo ostrożny z ruchami, które wykonuje telewizja, bo choć to z jednej strony przedsiębiorstw, jak inne, jednak ma specyficzny produkt. Na nim trzeba się bardzo dobrze znać.

To kto właściwie kogo przestał potrzebować. TVS Czyża czy Czyż TVS-u?

TVS nie potrzebował Czyża nawet jak powstawał. Gdy prezes Hołda tworzył telewizję, nawet nie wiedział o moim istnieniu. Spotkaliśmy się dopiero na pewnym etapie. Czy ja potrzebowałem TVS? Tak. Zaryzykowałem przechodząc z telewizji publicznej do TVS. Może poniosły mnie koszty związane z tym transferem? Ale na pewno wiem, że bardzo chciałem w TVS pracować. To miał być taki mój śląski TVN I w pewnym sensie był. Inny ład korporacyjny, szybsze decyzje. Układ organizacyjny prywatnej firmy. Dużo wygodniej nam się pracowało. Potem jednak pojawiły się kłopoty i wyszło, że Czyż do TVS nie pasuje. Moja wizja TVS, raz jeszcze chciałbym to podkreślić, nie musi być lepsza od tej, którą przyjął zarząd stacji, ale jest inna i ja do niej nie pasuję.

Co będziesz teraz robił. Urlop od telewizji czy następna telewizja?

Oczywiście, że telewizja.

Nieoficjalnie mówi się, że w piątek poprowadzisz w TVP Info program “Forum”. Powrócisz do telewizji publicznej?

Dopóki nie będę miał podpisanej umowy z nowym pracodawcą, będę milczał w ośmiu językach na temat mojej przyszłości zawodowej. Nie czynię sekretu z tego, że będę szukał pracy w telewizji, bo na tym się znam. Akwizytorem proszków do prania nie będę.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/stronaglowna/363805,czyz-bede-milczal-w-osmiu-jezykach,id,t.html#material_2

01-02-2011, 19:12

Czyż zamiast Kulczyckiego w ”Forum” TVP Info  »

Press
(RUT)
01-02-2011

Od najbliższego piątku program publicystyczny ”Forum” w TVP Info poprowadzi Marek Czyż, ostatnio dyrektor programowy TVS i prezenter programu informacyjnego tej stacji.

W ”Forum” Marek Czyż zastąpi Jarosława Kulczyckiego, który prowadził ten program od stycznia 2009 roku. Kulczycki pozostanie w TVP Info prezenterem ”Info Dziennika”, ponadto od tego miesiąca będzie też gospodarzem poranków kanału.

Całość: http://www.press.pl/newsy/pokaz.php?id=25126

01-02-2011, 18:27

“Rusza siódma edycja konkursu Grand Press Photo”  »

Press
(RG)
01-02-2011

Od 1 lutego można zgłaszać zdjęcia do Ogólnopolskiego Konkursu Fotografii Prasowej – Grand Press Photo 2011. Przewodniczącym jury jest w tym roku amerykański fotoreporter Lucian Perkins, zwycięzca World Press Photo z 1996 roku.

Już po raz siódmy miesięcznik ”Press” organizuje konkurs dla zawodowych fotoreporterów pracujących w redakcjach prasowych i agencjach fotograficznych oraz dla freelancerów. W tym roku oceniane będą zdjęcia wykonane między 1 kwietnia 2010 roku a 31 marca 2011 roku. Można je zgłaszać w pięciu kategoriach: Wydarzenia, Ludzie, Życie codzienne, Sport, Przyroda – osobno zdjęcia pojedyncze, osobno fotoreportaże. Jeden autor może zgłosić do konkursu maksymalnie pięć pojedynczych fotografii i trzy fotoreportaże. W każdej kategorii zostaną przyznane nagrody, a spośród wszystkich nadesłanych prac wybrane zostanie Zdjęcie Roku – jego autor otrzyma 10 tys. zł.

Tradycyjnie już przewodniczącym jury Grand Press Photo będzie zwycięzca World Press Photo, a obok niego w jury zasiądą polscy zawodowi fotoreporterzy i fotoedytorzy. Przypomnijmy, że w poprzednich edycjach konkursowemu jury przewodniczyli: Francesco Zizola, Claus Bjorn Larsen, Jean-Marc Bouju, Eric Grigorian, Spencer Platt i Finbarr O’Reilly. W tym roku jury przewodniczy utytułowany amerykański fotoreporter Lucian Perkins – jego zdjęcie z Czeczenii wygrało World Press Photo w 1996 roku. Perkins przez 27 lat był fotoreporterem “The Washington Post”, dokumentował największe wydarzenia na świecie; jest dwukrotnym laureatem Nagrody Pulitzera. Prace do Grand Press Photo 2011 przyjmowane będą do 1 kwietnia br.

Ogłoszenie wyników nastąpi w maju 2011 roku. Regulamin konkursu znajduje się na stronie Grandpressphoto.pl. Mecenasem Grand Press Photo 2011 jest firma Nikon Polska. Sponsorami konkursu i wystawy są: Grupa Żywiec SA, PKN Orlen, sieć Plus. Jak co roku wszystkie zdjęcia, które trafią do finału, zostaną zaprezentowane na wystawie konkursowej. Jednocześnie w polskich miastach wciąż prezentowane są finałowe zdjęcia z ubiegłorocznej edycji konkursu. Wystawę Grand Press Photo 2010 oglądali już mieszkańcy Warszawy, Białegostoku, Gdańska, Poznania, Krakowa, Częstochowy, Lublina. Obecnie można ją oglądać w Katowicach w Silesia City Center (do 13 lutego), następnie zawita do Łodzi.

Całość: http://www.press.pl/newsy/pokaz.php?id=25114

31-01-2011, 23:14

Media w sieci, media w sieci…  »

Silesia24.com.pl
Dawid Ulyssaeir Ślusarczyk
31-01-2011

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że polskie media tkwią w jakimś wielkim kryzysie (ach, to przedwyborcze słowo-klucz!) wywołanym skutkami szybkiego upowszechnienia się Internetu, za którym to upowszechnieniem nie byli w stanie nadążyć czytelnicy i wydawcy. Popularyzacja dostępu do Sieci sprawiła, że rozwiązał się ogromny worek, z którego wypadły miliony niedojrzałych nasion – twórców, którzy w przyszłości mieli “wykiełkować” i dać plon w postaci całej masy publikacji zrodzonych przez szlachetne i dorodne rośliny – przyszłych dziennikarzy, redaktorów i komentatorów. Na taki “urodzaj” nie byli gotowi także ogrodnicy, którzy wcześniej zajmowali się rozwijaniem i pielęgnacją dziennikarstwa tylko we własnym, nie za dużym ogródku i jego bezpośrednim otoczeniu. Może zwyczajnie nie byli w stanie zająć się wszystkimi roślinami, może w ogóle nie spróbowali, lub ja nie natrafiłem na ślady tego, na całkiem czytelne lub mocno skryte znaki – nie mnie oceniać. Faktem jest za to, że nie wzięto pod opiekę rzeszy ludzi chcących pisać, tworzyć i komentować, za to dano ludziom do ręki potężne “wsparcie”: pozorną anonimowość w sieci.

Nic więc dziwnego, że wobec braku wyraźnie przedstawionych autorytetów w temacie, szerokiego wypaczenia sposobu rozumienia prawa do swobodnego kształtowania i prezentowania myśli czy poglądów – teraz rozumianego powszechnie jako wolna amerykanka – zapanował bezład i chaos a pozostawione same sobie “sadzonki” zdziczały. Jakość zgubiła się gdzieś w tej masie słabizny i lichości, w komentarzach do coraz słabszych artykułów zrodziły się prawdziwe patologie, zatracił się warsztat, którego ślady szczęśliwie wciąż jeszcze można gdzieś odnaleźć w szanujących się wydawnictwach które nie odwróciły się całkiem od publikowania w papierowej formie, choć i do nich przedostały się złe nawyki. Pod tym względem dużo gorzej powodzi się “tuż za rogiem”, czyli w obrębie internetowych serwisów tych samych wydawnictw lub internetowych wydawnictw w całości, które osobiście trochę obwiniam o to, że w milczeniu wyrażają aprobatę dla tej bylejakości. I tak to dziś czasem zapomina się, że nieważne jak bardzo subiektywnie lub obiektywnie zdarza nam się wypowiadać, profesjonalizm i stałe dążenie do niego są zawsze absolutnie konieczne.

Tylko czy przy rozmiarach Internetu, niezliczonych blogach, portalach i vortalach, które piszącym na ich łamach twórcom (bo przecież zwykle nie dziennikarzom) poprzeczkę ustawiły dość nisko, czy  w tej sytuacji serwisom idącym w stronę jakości oraz rzetelności uda się pokazać, wybić, potem przetrwać i zdystansować konkurencję wyraźnie stawiającą na ilość? Czy dobre słowo obroni się w wirtualnym świecie tak samo, jak wysoka jakość powinna bronić się sama w rzeczywistym?

Ale może się mylę i nasze krajowe dziennikarstwo (również to, przez które rozumie się dziennikarsko-publicystyczną działalność w Sieci) ma się całkiem dobrze, zwłaszcza jeśli chodzi o nowe pokolenia, może nie brakuje autorytetów skłonnych poświęcić się trochę nauczaniu, podobnie jak może nie brakować chętnych by raz jeszcze zasiąść “w szkolnej ławce” i pomęczyć się nad domowym zadaniem. Jakakolwiek nie byłaby przyczyna leżąca u źródła powstania tekstu, który zmusił mnie do “opadnięcia rąk”, pragnę zaznaczyć iż moim celem jest przede wszystkim zwrócenie uwagi na samo zjawisko upadku warsztatu w Internecie. Może dlatego,  że i ja jestem trochę takim, nieco zagubionym samoukiem, uczniem szukającym swojego Mistrza, kogoś kto potrafiłby mi wpoić na dobre, że nie ma lepszych i gorszych słońc na niebie. Może ze świadomości, że jako początkujący “komentator” zdarza mi się popełniać teksty za długie i zbyt nudne we wstępie, czasem nawet dalej. Może powodem jest wszystko po trochu. Jakkolwiek by nie było –rację mam, czy też mylę się twierdząc, że mediom internetowym trzeba dorosnąć przynajmniej tak jak społeczeństwu, może nawet przed nim by temu pomóc na równe nogi stawać,  wreszcie wyjść mediom z sieci, uciec z pułapki tandety i kiczu, podnieść się z poziomu bruku?

Dawid Ulyssaeir Ślusarczyk

Całość: http://www.silesia24.com.pl/blog/ulyssaeir/1/media-w-sieci-media-w-sieci/851.html