Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

03-02-2011, 11:17

“W Sejmie ruszyła debata nad zmianą przepisów dla mediów”  »

rp.pl
ele
03-02-2011

Do 12 lutego firmy i organizacje zainteresowane uczestniczeniem w debacie w sprawie zmian w ustawie o radiofonii i telewizji, jakie są konieczne w związku ze zmianą prawa UE, mogą zgłaszać uwagi do Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. W komisji powstała specjalna podkomisja, która ma się zajmować tylko tą sprawą.

Ustawa jest nowelizowana w przyspieszonym tempie – tzw. dyrektywa audiowizualna, której przepisy ma teraz zawierać, jest z grudnia 2007 roku i przyjęła ją już większość państw UE. Komisja Europejska wystosowała do Polski w tej sprawie tzw. uzasadnioną opinię, potem może np. nałożyć na nas karę

Planowane zmiany w przepisach precyzują m.in., jak w materiałach telewizyjnych i radiowych powinno się informować o zamieszczeniu w nich markowych produktów, zakazują natomiast nieoznaczonego lokowania produktów. Ustawa będzie też po zmianach obejmowała tzw. mediowe usługi na żądanie (także w Internecie, gdzie zaliczają się do nich serwisy z filmami w sieci).

Na wczorajszym posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu, gdzie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy, uwagi zgłaszał m.in. Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy. Izba uważa, że umożliwienie nowych działań reklamowych telewizjom pogłębi różnicę w wydatkach na reklamę w telewizji i prasie. Zbigniew Benbenek, szef rady nadzorczej Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych (właściciel m.in. Radia Eska), bronił z kolei radia, któremu twórcy chcą zaostrzyć przepisy o nadawaniu polskiej muzyki poprzez dopisanie, w jakich godzinach taka muzyka ma być nadawana.

Całość: http://www.rp.pl/artykul/67344,604362-Ruszyla-debata-nad-zmiana-przepisow-dla-mediow.html

03-02-2011, 11:12

Ostatnia noga  »

SILESIA24.com.pl
Krzysztof Turzański
03-02-2011

O TVS można wiele mówić. Złego i dobrego. Ostatnio więcej złego. Szkoda. Zmarnowano ogromny potencjał, przede wszystkim naprawdę dobry zespół ludzi, którzy po prostu odeszli. Ostatnia wiadomość – odejście Marka Czyża, to zwyczajny gwóźdź do trumny.

Odszedłem z TVS jako jeden z pierwszych. Dziś z zespołu, z którym miałem przyjemność pracować pozostały niedobitki. Odeszli najlepsi. O tym, że to równia pochyła było wiadomo kiedy odszedł Kurowski, a decyzja Czyża tylko to potwierdziła.

Rafał Kurowski napisał “fuck the system”. I słusznie. Tylko żeby ktoś jeszcze wyciągał z tego wnioski. TVS wiele mnie nauczył, zdobyłem tam ogromne doświadczenie. A później stał się wielkim rozczarowaniem. Dlaczego? Pozwolę sobie zakończyć ostatnim zdaniem felietonu Kurowskiego. Bo nic więcej dodawać nie trzeba.

W sytuacji, w której program informacyjny nie może swobodnie informować a stwarza pozory uczciwego i bezstronnego staje się Wielką Ściemą…

Krzysztof Turzański

Całość: http://www.silesia24.com.pl/blog/krzychu/1/ostatnia-noga/879.html

03-02-2011, 11:11

“Kocham Katowice” – nowy dodatek do “Dziennika Zachodniego”  »

WIRTUALNEMEDIA.PL
pr
03-02-2011

Od 4 lutego br. co piątek mieszkańcy Katowic wraz z wydaniem magazynowym “Dziennika Zachodniego” (Polskapresse) otrzymywać będą dodatek  “Kocham Katowice”, który zastąpi dotychczas wydawany tygodnik lokalny “Dziennik Zachodni – Katowice”.

Tygodnik ma zawierać informacje dotyczące lokalnej polityki i kultury. Na jego łamach poruszane będą aktualne problemy mieszkańców Katowic, przybliżona zostanie historia i tradycja miasta.

Specjalnie dla mieszkańców Katowic, przygotowano zerowe wydanie dodatku “Kocham Katowice”, które rozesłane zostało do wszystkich gospodarstw domowych.

Nowy tygodnik miejski promowany jest outdoorowo (billboardy, siatka) oraz na łamach “Dziennika Zachodniego”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/kocham-katowice-nowy-dodatek-do-dziennika-zachodniego

03-02-2011, 11:04

“KRRiT staje w obronie blogera: sąd naruszył wolność prasy.”  »

Dziennik Gazeta Prawna
PAP
03-02-2011

Naruszeniem wolności prasy nazwała w swoim stanowisku KRRiT wyrok poznańskiego sądu w sprawie blogera Łukasza Kasprowicza. Został on skazany na zakaz wykonywania zawodu dziennikarza przez rok za wpisy dotyczące działalności burmistrz Mosiny (Wielkopolskie).

Wyrok zapadł w ubiegłym tygodniu w sądzie w Poznaniu; dziennikarz lokalnej gazety został skazany za wpisy na internetowym blogu. Proces wytoczyła mu burmistrz Mosiny Zofia Springer, która poczuła się obrażona wpisami krytykującymi jej decyzje. Sąd uznał, że dziennikarz dopuścił się zniesławienia.

Poza rocznym zakazem publikowania artykułów Kasprowicz został też skazany m.in. na karę 300 godzin prac społecznych oraz zobowiązany do opublikowania przeprosin.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w stanowisku zamieszczonym na jej stronie internetowej wyraziła “głębokie zaniepokojenie wydanym orzeczeniem”.

“Niepokój budzi sytuacja, w której politycy prowadzą polemikę z prasą za pomocą przepisów prawa karnego. Wymierzony przez poznański sąd zakaz wykonywania zawodu dziennikarza przez okres jednego roku stanowi poważne ograniczenie wolności prasy. Praktyka taka narusza jeden z filarów państwa demokratycznego, jakim jest prawo do wolnego i nieskrępowanego głoszenia swoich poglądów” – napisano w stanowisku KRRiT.

Jej zdaniem spory dotyczące ochrony dóbr osobistych powinny być rozstrzygane pomiędzy stronami na drodze cywilnoprawnej, a tym bardziej w sytuacji, jeżeli stronami sporu są polityk i dziennikarz.

“W przypadku naruszenia przez dziennikarza zasad staranności zawodowej orzeczenie sądu cywilnego nie budzi kontrowersji takich, jakie budzą wyroki sądów karnych. Orzeczenia sądów karnych zawsze sprawiają wrażenie podejmowania prób krępowania wolności słowa przez organy państwa” – napisano.

Kasprowicz powiedział w środę PAP, że cała ta sprawa nie dotyczy wyroku jako takiego, ale zakazu wykonywania zawodu dziennikarza. “Gdyby było tak, jak uważa oskarżycielka, tak poważne instytucje nie zajmowałyby się tym problemem” – dodał (wyrok skrytykowała też Helsińska Fundacja Praw Człowieka).

Z treścią stanowiska KRRiT nie zgadza się burmistrz Mosiny; jej zdaniem zostało ono wydane bez znajomości okoliczności całej sprawy.

“W tym piśmie pada sformułowanie o dopuszczalnej krytyce. Akt oskarżenia nie dotyczył krytyki, tylko mówił o szkalowaniu mojej osoby i informacjach kłamliwych, które nie miały się nijak do prawdy. Określenia “esbecki pomiot”, “tapirowany kundel”, określanie urzędu jako “burdelu”, którego jestem szefową, i oskarżanie mnie o jakieś “przekręty” to obrażanie mnie i szkalowanie” – powiedziała PAP Zofia Springer.

Zdaniem burmistrz nie można mówić, że kara pozbawienia możliwości wykonywania zawodu jest w tym przypadku nieadekwatna.

“Kierowca, gdy zostanie złapany pijany, musi się liczyć z tym, że straci prawo jazdy, straci narzędzie pracy i możliwość zarobkowania. Tak samo dziennikarz, pracując słowem, musi mieć świadomość, że jeśli będzie łamał prawo, może zostać ukarany. Daleka jestem od ograniczania wolności słowa, każdy ma prawo do własnej opinii i krytyki, ale nie ma prawa do obrażania i kłamstw” – dodała.

Według prokuratury, artykuły Kasprowicza miały charakter niczym nieuzasadnionych spekulacji, były oszczercze i zniesławiające. Dziennikarz po wydanym wyroku zapowiedział jego zaskarżenie.

Całość: http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/320350,krrit-staje-w-obronie-blogera-sad-naruszyl-wolnosc-prasy.html

03-02-2011, 11:00

“Nasz fotoreporter Arek Gola podbija świat”  »

Dziennik Zachodni
Aldona Minorczyk-Cichy
03-02-2011

W Centrum Historii Górnictwa w Pas de Calais we Francji dzisiaj otwarta zostanie wystawa zdjęć Górnicy stąd i skądinąd. Wśród 25 najlepszych fotografów świata, którym bliski jest temat górnictwa, prace będzie prezentować także fotoreporter Dziennika Zachodniego Arkadiusz Gola.

Organizatorów wystawy ujął cykl zdjęć Arka, przedstawiający kobiety pracujące w śląskich kopalniach, należących do Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego. Zobaczyli je w Zabrzu w Muzeum Górnictwa Węglowego i zapragnęli sprowadzić do Francji.

- Z centrum w Pas de Calais utrzymujemy kontakty od trzech lat. Ta współpraca pięknie się nam rozwija. I nam, i tej instytucji bardzo zależyna ochronie dziedzictwa poprzemysłowego – podkreśla Dorota Kosińska z Wydziału Promocji i Turystyki zabrskiego Urzędu Miejskiego.

Francuzi oprócz Arka Goli zaprosili też innego Polaka – Aleksandra Prugara.

- Na pracach 25 fotografów organizatorzy chcą pokazać ostatnie 50 lat historii światowego górnictwa – podkreśla Dorota Kosińska.

Na wystawie zobaczyć będzie można kopalnie złota w Brazylii, kopalnie miedzi z Kuby, srebra z Boliwii, a także górników z Maroka, Polski i Niemiec. Prezentowane tam będą też prace legendarnego węgierskiego fotografa Roberta Capy (zmarł w 1954 roku w wieku 41 lat w wyniku wybuchu miny podczas wojny w Indochinach).

Wśród pozostałych 24 autorów zdjęć nie brakuje laureatów najbardziej prestiżowego konkursu fotograficznego World Press Foto. Także Arek Gola jest laureatem wielu konkursów. Rok temu zajął II miejsce w Grand Press Foto (kategoria sport).

Na koncie ma m.in. I i II nagrodę w konkursie Polska Fotografia Prasowa, wyróżnienie w Newsreportaż, główną nagrodę w konkursie ekologicznym Bayera, II miejsce w prestiżowym konkursie BZ WBK Press Foto oraz tytuł Dziennikarza Roku 2003 “Dziennika Zachodniego”. Praca licencjacka, jaką obronił w Instytucie Twórczej Fotografii w Opawie, została uznana za najlepszą w 2009 roku.

Śląska rzeczywistość utrwalona na zdjęciu Arkadiusza Goli

Cykl zdjęć Arka Goli powstawał kilka lat. W 2004 roku część z nich można było zobaczyć na łamach “Dziennika Zachodniego” w fotoreportażu “Barbórki 2004″. Pokazano w nim m.in. Zuzannę Maziec, która w kopalni pracowała wówczas od 22 lat, w tym ostatnie 8 na płuczce i w sortowni w “Polsce-Wirku” w Rudzie Śląskiej.

- Ja się nie skarżę na pracę. Przyzwyczaiłam się. Mąż jest bezrobotny, ktoś musi utrzymać dom – mówiła nam wtedy Zuzanna.

Wszechobecny kurz węglowy, huk maszyn przewalających węgiel, błoto i przenikliwe zimno – to “przeróbka”, miejsce gdzie węgiel wydobyty pod ziemią jest płukany, sortowany i ładowany na wagony. W Niemczech kobiet na tym oddziale nie ma już od pół wieku. Na Śląsku ciągle tu pracują i modlą się, aby tej pracy nie zabrakło. Większość haruje fizycznie.

Są zmęczone, mają ubrudzone i zniszczone twarze, ale niezwykły hart ducha. Są twarde, ale nie zatraciły kobiecości. I to właśnie dzisiaj zobaczą ci, którzy odwiedzą Centrum Historii Górnictwa w Pas de Calais.

Starałem się uchwycić to, co wydaje się nieuchwytne

Mówi Arkadiusz Gola, fotoreporter

Staram się utrwalać na fotografii śląską rzeczywistość, tradycje, które przemijają. Na pomysł cyklu portretów kobiet pracujących w kopalniach wpadłem przy okazji innego materiału o górnictwie. Zafascynował mnie niezwykły kontrast pomiędzy delikatną urodą tych kobiet, a często nawet młodych dziewcząt, a tym, w jakich warunkach przebywają i jak ciężką wykonują pracę.

Mroczne, brudne otoczenie, hałas, pył i duża wilgotność – to wszystko odciska piętno. One nie są wymuskane, nie mają tipsów, makijażu i butów na obcasach. Są w strojach roboczych, które maskują ich sylwetki. Często są ubrudzone, mają włosy w nieładzie. Mimo to nadal pozostają kruche, delikatne, po prostu kobiece. Starałem się to uchwycić.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/stronaglowna/364354,nasz-fotoreporter-arek-gola-podbija-swiat,id,t.html

02-02-2011, 23:56

FUCK THE SYSTEM – zakrzyknąłem w myślach  »

SILESIA24.com.pl
Rafał Kurowski
02-02-2011

Marek Czyż odszedł z TVS.

Życie informacji można podzielić na kilka okresów. Niespokojne wyczekiwanie, podsycane plotkami, przypuszczeniami lub rzeczową analizą. Gwałtowne narodziny i krzykliwe dzieciństwo, które hałaśliwym efektem kuli śniegowej przetacza się przez wszystkie media, krótki czas dojrzewania (pojawiają się bardziej dociekliwe pytania, wywiady itp.) schyłek i na koniec informacja ląduje na śmietniku lub w zamrażarce. Dzisiejszy wywiad Marka dla Dziennika Zachodniego znamionuje schyłek więc to ostatnia okazja aby samemu coś na ten temat napisać.

Rafał Kurowski

Należę do grona admiratorów talentu Marka Czyża i miałem przyjemność z bliska w wielu miejscach, różnych czasach i konfiguracjach personalnych przyglądać się jego pracy. Ostatnio wspólnie pracowaliśmy w TVS. Spędziłem tam dwa i pół roku i był to okres z mojego punktu widzenia owocny. Czas wielu wyzwań zawodowych, które z biegiem czasu stawały się coraz pospolitsze, karlały aż wreszcie ulegały całkiem ciekawym wynaturzeniom. W zamian, na coraz większą próbę była wystawiana uczciwość zawodowa i zwykła przyzwoitość.

Praca w TVS przypominała sceny z filmu “Dziecięce pytania”  w reżyserii J. Zaorskiego. Oglądałem go wiele lat temu i nie wiem czy był udany pod względem artystycznym ale schyłek pracy w TVS przywołał w mojej pamięci kilka obrazów. Grupa młodych ambitnych architektów projektuje osiedle mieszkaniowe. Domy, szkoła, przedszkole, sklepy, ośrodek zdrowia, dom kultury, basen i dużo zieleni. Z biegiem czasu na kolejnych spotkaniach i konsultacjach z projektu znikają: szkoła, przedszkole, sklepy, ośrodek zdrowia, dom kultury, basen i dużo zieleni. Pozostają bloki. Tak też było z TVS – em. Z ambitnego planu powołania nowoczesnej stacji regionalnej pozostały szlagry, disco polo, hinduski gabinet osobliwości, latynoskie solitery i  soft porno dla emerytów (ciekawe co na to przeor klasztoru na Jasnej Górze, biskup sosnowiecki i inni duchowni, którzy w czasach przedsoftpornograficznych gościli w stacji zapraszani z nadzieją na dobre relacje albo pośrednie lub bezpośrednie korzyści).  Ale nie to jest problemem.
Każdy ma prawo robić ze swoimi pieniędzmi to na co ma ochotę.

Z pewnością właściciel TVS miałby spore problemy z otrzymaniem tytułu pracodawcy roku, miesiąca czy kwadransa? Wpompowane w stację spore pieniądze wymagały niemałego zatrudnienia. Zabrakło pieniędzy, determinacji, wizji i szczęścia a zwolnienia stały się emblematem polityki kadrowej. Ale i to nie jest problemem. Prawo pracodawcy. Gdy posługując się kłamstwem zwolniono i oczerniono mojego najbliższego współpracownika postanowiłem i ja wkrótce pożegnać się ze stacją. Ale nie to jest problemem. Każdy ma prawo kłamać byle nie na sali sądowej.

Prawdziwy problem leży gdzie indziej. Stacja zatrudniająca dziennikarzy, którzy tworzą serwis informacyjny wpisuje się w reguły zjawiska nazywanego czwartą władzą. Dziennikarze pełnią funkcję kontrolną, patrzą trzem pozostałym władzom na ręce, dbają o to aby władza się nie wynaturzyła, stoją na straży zasad demokracji. Który z polityków, urzędników, prezesów spółek skarbu państwa targany wyrzutami sumienia publicznie przyznałby się do przyjmowania łapówek, molestowania swoich podwładnych, podsłuchiwania, malwersowania itp.  Przez dwa lata udało nam się w tym zakresie wiele. Czwarta władza przy placu Grunwaldzkim bacznie się przyglądała. Moi młodsi, utalentowani i bezkompromisowi koledzy oraz koleżanki osiągnęli w tej mierze wiele sukcesów. Do czasu gdy reportaże nie zaczęły coraz częściej naruszać interesów biznesowych, towarzyskich i świętego spokoju tego, który za wszystko płacił.

W czasach kryzysu najłatwiejsze i najpewniejsze okazują się pieniądze samorządów. Im więcej informatorów miejskich, programów sponsorowanych czy biznesów zależnych od decyzji lokalnych polityków tym mniejsza ochota na uczciwe informacje. Gdy po telefonie jednego z prezydentów właściciel stacji zablokował emisję materiału, powiedziałem sobie w myślach ulubione FUCK THE SYSTEM, podziękowałem mu za współpracę i pożegnałem. Czy dobór tematów powinien zależeć od miasta, firmy i osoby, której one dotyczą, kontekstu w jakim się pojawiają?  Co to ma wspólnego z dziennikarstwem, uczciwością, regułami czwartej władzy? Nie chciałem aby pobudzona skrajnymi emocjami moja wyobraźnia podsuwała mi wizje, w których stoję na czele grupy wymuszającej haracze od samorządów, potrząsam medialną maczugą lub grzecznie chowam ją za plecami w zależności od tego jakie są potrzeby chwili.

W sytuacji, w której program informacyjny nie może swobodnie informować a stwarza pozory uczciwego i bezstronnego staje się Wielką Ściemą a to nie jest już tylko sprawa właściciela stacji.

Rafał Kurowski

Całość: http://www.silesia24.com.pl/blog/kura/1/fuck-the-system-zakrzyknalem-w-myslach/876.html