Panie zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
św. Tomasz z Akwinu

Tej, wydanej w 2001 roku książki uświadczyć nie sposób. Ukazała się w mizernym nakładzie 10 lat temu i słuch po niej zaginął. A szkoda. Jest bowiem jedną z nielicznych publikacji opisujących pismaczy los, bez oglądania się na jakiekolwiek konwenanse. Pierwsza to i bodaj jedyna ze znanych mi pozycji oddających to, co wydarzyło się po 1989 roku w śląskim środowisku dziennikarskim.
Autor, co wynika z jego poniżej zamieszczonego CV, należy do generacji, która ten najpiękniejszy ze światów ujrzała w latach pięćdziesiątych minionego stulecia. A że w związku z wrodzoną przypadłością wścibskości od wczesnych lat dziecięcych penetrował i zgłębiał niedostępne jego rówieśnikom rejony, przeto dziwić się nie należy, iż pokonując liczne przeszkody trafił do dziennikarskiego stanu. Daje temu wyraz w swym dziele, przywołując sytuacje i ludzi, pochylając się nad minionym i utyskując, w sposób nieco megalomański, nad własnym losem dziennikarza wzgardzonego.
A ma co wspominać. Zaczynał, jak wielu innych w ówczesnej rzeczywistości gierkowskiej doby, w mediach zakładowych (radiowęźle i kilku gazetach), a później w prasie lokalnej… Zanim trafił do dzienników miał już za sobą spory bagaż doświadczeń, nabytych w pracy w co najmniej kilkunastu tytułach. W odróżnieniu jednak od osławionego Mr Adzia, którego napastliwe rymotwórstwo zniesmaczyło prawie całą brać dziennikarską, Wieczorek, ze swoim rozdętym ego, przypinając łaty bardzo wielu koleżankom i kolegom, koncentruje jednak swoją uwagę na przeobrażeniach i kondycji środowiska.
Charakteryzując swych nie- i przyjaciół obdziela ich (nierzadko ponad miarę) nie zawsze smakowitymi złośliwościami, nurzając w żółci zmaltretowanej wątroby. W swym zacietrzewieniu zdarza mu się przeinaczyć to i owo, pomylić imiona bohaterów, zaś znane skądinąd sytuacje nieco skonfabulować. Cóż, licentia poetica.
Niezależnie od oceny tego 120-stronicowego “Mojego abecadła”, jest ono ważkim, bo w takiej właśnie formie utrwalonym, zapisem stanu śląskich mediów w pierwszej dekadzie nowej rzeczywistości.
ów
Zbigniew Aleksander Wieczorek, redaktor, poeta
Kiedyś lewica, teraz krwawica.
Pisał do 115 redakcji, w tym do:
“Wprost”, “Panoramy”, “Giełdy Samochodowej”, prasy polonijnej, współpracował z TVP Katowice.
Na koncie ma trzy książki: “Moje abecadło” (o dziennikarstwie), “Szara kamienica” (o Zawierciu), ”Ameryka jest dla byka” (o Chicago).
Maluje, pisze wiersze.
Bloger VIP NEWSWEEK, 185 tysiące wejść.
www.zewpress.redakcja.pl
Redaktor naczelny “Roździenia” i “Życia Świętochłowic”,
Sekretarz redakcji Życia Katowic.Info.
zewpress@gazeta.pl