Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

31-03-2011, 12:25

Z TVP Katowice do TVN 24  »

MediaFM.net
kw
31-03-2011

Nina Graczyk opuszcza ekipę “Aktualności” TVP Katowice i przechodzi do katowickiego oddziału TVN 24 – dowiedział się portal medialny mediafm.net. Graczyk w “Aktualnościach” była reporterką. Wcześniej współpracowała z Antyradiem, NRJ FM, oraz właśnie TVN 24.

Całość: http://mediafm.net/telewizja/30394,Z-TVP-Katowicie-do-TVN-24.html

31-03-2011, 12:14

Sosnowiec: Joanna Bartel w ogniu pytań uczestników Junior Media  »

Dziennik Zachodni
JH
31-03-2011

W roli dziennikarzy – uczniowie śląskich szkół uczestniczący w projekcie Junior Media. Ich rozmówca to Joanna Bartel, aktorka znana m.in. z filmu “Święta wojna”. Młodzi dziennikarze w praktyce sprawdzają dziś w Media Centrum, czyli siedzibie redakcji “Dziennika Zachodniego” jak przeprowadza się m.in. wywiad.

Dowiedzieli się także czym zajmują się poszczególne działy redakcji, jaka jest różnica pomiędzy dziennikarzem, a redaktorem. Nasza redakcyjna koleżanka Agata Markowicz wyjaśniła im także czym jest pagina i dlaczego tak ważne jest umieszczenie w gazecie stopki redakcyjnej.

Młodzi dziennikarze przygotowali pytania, jakie chcieliby zadać Joanna Bartel. Mini-rozmowę przeprowadzili autorzy najlepszych. I nie obyło się bez pochwał z ust rozmówczyni. Wiktorię Pniok z SP nr 17 z Tychów aktorka pochwaliła za pytanie o Złoty Granat – Nagrodę na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Komediowych w Lubomierzu. Kasia Zakliczyńska wiedziała, że Joanna Bartel studiowała na Akademii Sztuk Pięknych. A Kamil Gładysz z gimnazjum im. Jana Pawła II w Borownie tak pokierował rozmową, że seria pytań i odpowiedzi swobodnie mogłaby się złożyć na profesjonalny wywiad. – Poszedłem na żywioł – przyznał Kamil. Przed młodymi adeptami dziennikarstwa jeszcze zwiedzanie drukarni “Dziennika Zachodniego” oraz nauka programu pomocnego przy składzie gazety.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/stronaglowna/386708,sosnowiec-joanna-bartel-w-ogniu-pytan-uczestnikow-junior,id,t.html

31-03-2011, 12:12

Wystartowała “Nowa Gazeta Śląska”  »

Winieta Nowej Gazety Śląskiej

31 marca na regionalnym rynku prasowym pojawiła się “Nowa Gazeta Śląska”, miesięcznik propagujący idee RAŚ-u. Jego wydawcą jest spółka Media Creative Group, a redaktorem naczelnym – Jarosław Gibas.

Jak napisała o sobie redakcja: to propozycja dla czytelnika oczekującego od prasy regionalnej czegoś znacznie więcej niż prostej rozrywki, taniej sensacji i banalnej diagnozy. Jesteśmy zespołem ludzi, który umiejętnie łączy górnośląską tradycję z nowoczesnością, globalizm z lokalnością. Tworzymy całkowicie nową jakość, której nie doświadczycie w innych tytułach prasowych, gdzie artykuł stanowi dodatek do reklam.

Elementem promocji nowego tytułu był, zorganizowany przez redakcję, flash mob na katowickim rynku, w ramach którego wszyscy zgromadzeni wraz z sygnałem hejnału (punkt 12.00) rozpoczęli lekturę pierwszego wydania nowego miesięcznika.

“Nową Gazetę Śląską”, miesięcznik 16 stron formatu A3, w cenie 2 złotych można będzie nabyć w sieci dystrybucyjnej Kolporter S.A. (kioski, salony prasowe, empiki).

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/1524

31-03-2011, 12:11

Junior Media w siedzibie “Dziennika Zachodniego”  »

Dziennik Zachodni
31-03-2011

Młodzi uczniowie wcielili się w czwartek role dziennikarzy. Wizytując biurowiec Media Centrum, czyli siedzibę “Dziennika Zachodniego”, mieli szansę zwiedzić drukarnię i redakcję oraz wziąć udział w najprawdziwszym kolegium.

Młodym adeptom sztuki dziennikarskiej niewątpliwie pomógł nasz specjalny gość – Joanna Bartel. Aktorka znana m.in. z filmu “Święta wojna” chętnie odpowiadała na pytania, dzięki czemu uczniowie mogli się przekonać w praktyce na czym polega przeprowadzanie wywiadów.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/386774,junior-media-w-siedzibie-dziennika-zachodniego,id,t.html

31-03-2011, 10:01

Bajtel rośnie jak na drożdżach!  »

Wieczór Śląski
Edward Kozak
31-03-2011

Mija trzeci rok istnienia na rynku medialnym Telewizji Silesia.

Rozmowa z Arkadiuszem Hołdą, pomysłodawcą telewizji i właścicielem stacji.

“W życiu dziecka to rok intensywnego rozwoju wyobraźni, dlatego dziecko potrzebuje nowych miejsc i bodźców. 3-letnie dziecko prawidłowo rozwinięte powinno całkowicie opanować umiejętność swobodnego poruszania się, samoobsługi w prostych czynnościach życia codziennego, posługiwania się zdaniami i bogatym słownictwem oraz wykazywać własną psychiczną odrębność i autonomię.”

( Kalendarz rozwoju dziecka )

Arkadiusz Hołda

Wszystko się zgadza, TVS jest już znaczącą stacją na polskim rynku medialnym, coraz swobodniej się po nim porusza, ale trzymając się tej konwencji  zapytajmy -  jak się czuje tata?

(śmiech) Jak każdy ojciec jest zadowolony i dumny, ma satysfakcję,  bo dzieciak jest zdrowy, rośnie, rozwija się i co najważniejsze – dobrze się  zapowiada!
Dobrze rokuje na przyszłość!

Czy sprawiał  problemy?

Oj było ciężko …
Trafiliśmy na wielki kryzys reklamowy i ciężko nam było przetrwać.
Zresztą w podobnym położeniu znalazły się inne, młode stacje i nie dały rady ..
Patrząc na przypadek TVN Warszawa, porównywalnej, bo też regionalnej, która właśnie upadła, to trzeba powiedzieć, że region Śląski jest mocny.
Skoro stacja warszawska nie przetrwała a stacja śląska rozwinęła się, to chyba znaczy, że Śląsk jest regionem dobrze rokującym na przyszłość.

Silesia była sama, a tam było potężne zaplecze finansowe TVN.

Tak, to prawda, my to inaczej zorganizowaliśmy tutaj wszystko.
Zorganizowaliśmy po śląsku, my tu na Śląsku jesteśmy od roboty, potrafimy robić a nie dyskutować.
Może przez to potrafiliśmy przejść przez kryzys, stacja się rozwija i myślimy nawet o nowym kanale.

Właśnie. Chodzą pogłoski, nawet trafiają się przecieki do prasy, że prezes Hołda kupuje nową telewizję?

Stacja wyszła na prostą i jest dochodowa, więc prowadzę pewne rozmowy, bo ja jestem człowiekiem, który rozwija kolejne biznesy i mam to, co mi czasem zarzucają najbliżsi – nie potrafię konsumować.
Cały czas inwestuję.
Tak, myślę o utworzeniu nowego kanału muzycznego albo o zakupie stacji telewizyjnej.

Niektórzy plotkowali, że Hołda rozwinie telewizję a potem ją sprzeda za podwójną cenę i zarobi dobrą kasę.

Ja nie mam natury handlarza.
Lubię tworzyć, kreować i rozwijać .
Od początku są to przedsięwzięcia przemyślane, oto przykład.
Wyższa Szkoła Techniczna,  której jestem założycielem i właścicielem, od nowego roku akademickiego będzie kształciła także dziennikarzy.
Studenci będą mieli tutaj w TVS możliwość ćwiczeń i praktyk, mogli będą próbować swych sił w zawodzie.
Nie będą musieli pukać do innych telewizji, wszystko mamy na miejscu.
Będą mogli sprawdzać się w TVS czy nowym kanale muzycznym.
Uruchamiam też wydział reżyserii, i ta telewizja będzie pokazywać realizacje i debiuty młodych twórców.
Nie będą musieli przebijać się przez układy i koterie.
W ministerstwie na akceptację czeka kolejny kierunek – aktorski.
Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów chce wykładać w naszej szkole, nie mogę zdradzić na razie nazwiska.
Tak więc telewizja Silesia ma zaplecze w postaci rozwijającej się, dużej śląskiej uczelni, bo już paro-tysięcznej. I to działa też w drugą stronę .
Absolutnie,  od początku stacja nie była na sprzedaż!
Jest pewną całością większej układanki.

Z okazji urodzin życzymy temu 3-letniemu bajtlowi, żeby rósł dalej, ku naszej wspólnej radości na fajnego karlusa!
Serdeczne życzenia od Wieczoru!

Całość: http://www.wieczorslaski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=546&Itemid=1

30-03-2011, 18:13

Piotr Najsztub: Dziennikarz obywatelski powinien być pieniaczem  »

Wiadomości24.pl
Lidia Raś
30-03-2011

- Dziennikarstwo obywatelskie powinno być bliskie pieniactwu. W warstwie społecznej, pieniacze ze swym uporem są niezwykle przydatni. W ostatnich latach dziennikarze zawodowi patrzą władzy na usta, więc szansą dziennikarzy obywatelskich jest patrzenie władzy na ręce – mówi Piotr Najsztub w wywiadzie dla Wiadomosci24.

Lidia Raś: Pamięta Pan swoją przygodę z dziennikarstwem obywatelskim? Rok 2007, I edycja konkursu na Dziennikarza Obywatelskiego i Pan w jury konkursu. Zapamiętałam Pana jako entuzjastę raczkującego wtedy zjawiska jakim było wtedy DO.

Piotr Najsztub

Piotr Najsztub: Tak, wydawało mi się wtedy, że wśród pewnej jałowości mediów „normalnych”, które obracają się wśród tych samych tematów, służą coraz bardziej wywoływaniu i podtrzymywaniu rozmaitych emocji, a nie zwracaniu uwagi na istotne sprawy i pilnowaniu potem tych istotnych spraw, dziennikarstwo obywatelskie tę lukę wypełni. Sądziłem, że będą się pojawiali ludzie, którzy będą śledzić działania różnych instytucji, patrzeć na ręce władzy. Sądziłem też, że DO będzie takim narzędziem, które będzie dostarczać nowych tematów. Tak się nie stało.

Przeczytałem niedawno raport NIK w sprawie tzw. Schetynówek. Podobno jakość pozostawia wiele do życzenia. Ja bym oczekiwał, że szeroka społeczność kierowców, którzy z tych dróg skorzystają, zbierze się i ktoś napisze jak to wygląda na co dzień. Ale nikt nie napisał… Szereg takich tematów nam umyka. Mam wrażenie, że Ci, którzy mieli ambicje być dziennikarzami obywatelskimi, dali się wciągnąć w nasz, zawodowców, wir. Komentują Tuska, Kaczyńskiego, sprawę krzyża na Krakowskim Przedmieściu i raport MAK, czyli robią to samo co my. Nie wypełnili tej luki.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo łatwiej jest pisać o Tusku i Kaczyńskim, bo ma się poczucie uczestniczenia w mainstreamie; ale to źle wróży. Były takie przypadki jak np. Kataryna, która pisała wnikliwie o różnych sprawach, drążyła, szukała, ale zdaje się, że nawet ona w ostatnich czasach wpadła w mainstream, a jej naśladowcy się nie pojawili. W ostatnich latach dziennikarze zawodowi patrzą władzy nie na ręce a na usta, więc szansą DO nadal jest patrzenie władzy na ręce.

Mówi się często, że dziennikarstwo obywatelskie rozkwita tam, gdzie silne jest społeczeństwo obywatelskie…

No tak, a u nas jest z tym marnie, bo nigdy nie mieliśmy takiego doświadczenia zbiorowego. Początek lat 80. wyzwolił patriotyzm, ale nie działania typowe dla społeczeństwa obywatelskiego; nie mamy wzorców. Myślę, że marzenie o społeczeństwie obywatelskim trzeba odłożyć, bo go w Polsce w najbliższym czasie mieć nie będziemy. Możemy mieć coraz silniejsze społeczności walczące o coś w swojej okolicy, więc może to za 20-30 lat spowoduje, że społeczeństwo obywatelskie się pojawi. Na razie jesteśmy skazani na jednostki pozarządowe, które jako jedyne będą mogły wpływać na rządzących.

Kim jest dla Pana modelowy dziennikarz obywatelski?

Człowiekiem z pasją pisania. I z pragnieniem, by być słyszanym. Tylko nie ma w nim wytrwałości i niestety „ego” dominuje. Dziennikarstwo obywatelskie powinno być bardziej zbliżone do pieniactwa. Jeśli dziennikarza obywatelskiego w pracy jego gminy coś oburza, to idzie do tej gminy, pisze, szuka, ktoś mu odpowiada, idzie na spotkanie rady… To jest dziennikarstwo obywatelskie. Bliskie pieniactwu. My uważamy, że pieniactwo to coś negatywnego. W sądzie, gdy sąsiad kłóci się sąsiadem – tak, ale w warstwie społecznej, pieniacze ze swym uporem są niezwykle przydatni.

Zawodowi dziennikarze, krytykując dziennikarstwo obywatelskie, często zarzucają mu nierzetelność, chęć realizowania jakichś swoich interesów. Według Pana słusznie?

Nawet w internecie obowiązują zasady prawa prasowego. Jest więc groźba, że jeśli pieniacz pomówi kogoś, będzie ukarany. Zanim się coś napisze, postawi zarzuty, trzeba mieć na to dowody. Jeśli ktoś pisze, bo coś usłyszał, a nie ma dowodów, to nie jest to dziennikarstwo obywatelskie, tylko donosicielstwo obywatelskie. Ale jest jeszcze coś, ja czytam też prasę lokalną i nie ma w niej tematów od dziennikarzy obywatelskich, bo DO wcale nie poruszają aż takich istotnych spraw lokalnych! A jeśli już coś się pojawi, to zwykle słabo udokumentowane.

Zaglądał Pan ostatnio na W24? W serwisie materiały przechodzą przez moderację, także pod kątem rzetelności informacji.

No i tak powinno być, bo jednak serwis jeśli jest poważny, to zamieszczając treści na swoich stronach, musi mieć możliwość skontrolowania tego co puszcza. Zmusza zresztą do tego prawo prasowe. Trudno oczekiwać, że sam dziennikarz obywatelski będzie o tym pamiętał, bo on jest głównie od podania informacji, ale jeśli puszczamy jego materiał, to musimy przefiltrować go zgodnie z założeniami sztuki dziennikarskiej.

Widzi Pan potrzebę większej kontroli w internecie?

Zasady kontroli są. To tylko rząd sprytnie udaje, że nie czytał dyrektywy unijnej, która niczego nie nakazywała, ale informowała w jakim kierunku zmierza internet i jak w związku z tym w przyszłości chronić różne interesy. Przecież w Polsce, w internecie obowiązują zasady prawa prasowego. Kodeks cywilny i kodeks prawny również działa wobec treści zamieszczonych w sieci, prawo autorskie też, tylko trzeba tego przestrzegać. Zgoda na powiększający się obszar anonimowości, w którym panują coraz większe emocje negatywne jest przyzwoleniem na bezkarność. Jeśli coś deprecjonujemy, to róbmy to z otwartą przyłbicą, a jeśli nie chcemy robić tego otwarcie, to dyskutujmy u cioci na imieninach.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/piotr_najsztub_dziennikarz_obywatelski_powinien_byc_18798 7.html?sesja_gratka=ed62b69f2f69cb6dcc6f6caf9f3671bd