Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

18-07-2011, 19:14

Wydawana w Warszawie “śląska” gazeta wieszczy nowy rozbiór Polski  »

Wiadomości24.pl
Grzegorz Franki
18-07-2011

Winieta Śląskiej gazety społeczno-politycznej

Zakamuflowaną opcję niemiecką na Śląsku zdemaskował jakiś czas temu Jarosław Kaczyński. Krzysztof Karwat zajrzał do ukazującej się od niedawna “Śląskiej Gazety” i odkrył nową zakamuflowaną opcję, tym razem warszawską.

“Dziennik Zachodni” publikuje artykuł Krzysztofa Karwata o ukazującym się od niedawna w regionie górnośląskim tygodniku, którego nazwa jest dość sugestywna: “Gazeta Śląska”.

Karwat skusił się do przejrzenia tygodnika, bo zaintrygował go sensacyjnie brzmiący tytuł nad winietą: “Nowy rozbiór Polski tym razem może mieć miejsce w Katowicach!”.

W środku gazety odnalazł kolejny artykuł, który stanowił dopełnienie tego ze strony głównej. Ten sam autor ostrzegał: “Na razie zwolennicy RAŚ tylko maszerują, ale jak zaczną się zbroić, będzie już za późno!”

Autor obu materiałów to Rajmund Pollak – były radny Ligi Polskich Rodzin w sejmiku województwa śląskiego i były przewodniczący Solidarności w Fiat Auto Poland, który nie tylko przez dziennikarzy zapamiętany został ze swych ekstrawaganckich pomysłów i często niezrozumiałych wypowiedzi.

W kolejnym materiale Pollaka wyraża on swoje opinie: “Moim zdaniem, zamiast tworzyć bazy w Afganistanie należy w Katowicach, Gliwicach, Siemianowicach Śląskich i w Chorzowie utworzyć nowe jednostki wojska polskiego! Zamiast RAŚ powinni po Katowicach maszerować komandosi z orzełkiem w koronie i biało-czerwonych opaskach na ramionach!”.

Prawie cała jedna kolumna “Śląskiej Gazety” poświęcona jest reklamie książki, “którą powinien przeczytać każdy Polak”. Tytuł dzieła to “Zamach w Smoleńsku”, a napis na okładce brzmi: “niepublikowane dowody zbrodni”.

Po przeczytaniu innych artykułów Krzysztof Karwat zapoznał się ze stopką redakcyjną gazety. Okazało się, że jest ona wydawana w Warszawie, a oprócz Pollaka pisze w niej jeszcze publicysta ukrywający się pod pseudonimem “Tutejszy” oraz europoseł PiS-u Ryszard Czarnecki, który choć Ślązakiem nie jest, to może gdzieś się na Śląsku zakamuflował.

O tym, jakie inne (niekoniecznie śląskie) tematy porusza “Śląska Gazeta” z Warszawy przeczytać można w internetowym wydaniu Dziennika Zachodniego.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/wydawana_w_warszawie_slaska_gazeta_wieszczy_nowy_rozbior_ 203033.html

18-07-2011, 18:39

KRRiT zaniepokojona atakiem na ekipę Polsatu, reporterka składa skargę  »

Press
(TAM, PAP)
18-07-2011

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wyraziła zaniepokojenie atakiem na ekipę telewizji Polsat podczas pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Nad stanowiskiem w tej sprawie pracuje też sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu. 

Chodzi o zdarzenie, do którego doszło 10 lipca. Według ekipy Polsatu została ona zaatakowana przez uczestników pielgrzymki. Reporterka Ewa Żarska zapowiada złożenie dziś prywatnej skargi w związku z naruszeniem jej nietykalności osobistej – jak twierdzi, została uderzona w twarz przez jednego z pielgrzymów. Częstochowska policja wszczęła już postępowanie w sprawie zniszczenia kamery stacji. Straty wyniosły ponad 1 tys. zł.

Stanowisko KRRiT w sprawie pobicia dziennikarki na Jasnej Górze

KRRiT odniosła się do uniemożliwienia ekipie Polsatu wykonywania obowiązków dziennikarskich. “Wszystkie media mają prawo do relacjonowania ogólnodostępnych wydarzeń dotyczących ważnych spraw społecznych, odbywających się w przestrzeni publicznej” – czytamy w stanowisku regulatora. “W wypadku imprez o charakterze masowym to na ich organizatorach ciąży obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim zgromadzonym, w tym również dziennikarzom” – głosi dokument.

Wspólnego stanowiska w sprawie zajścia nie udało się wypracować sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) przedstawiła projekt opinii w sprawie wydarzeń na Jasnej Górze, w którym m.in. wyrażono oczekiwanie wobec władz Radia Maryja, Telewizji Trwam i “współpracującego z nimi ugrupowania politycznego”, że będą przestrzegać obowiązującego w Polsce prawa i wyciszać emocje budujące “atmosferę nienawiści”. Projekt oprotestowali jednak posłowie PiS. Anna Sobecka (PiS), była spikerka Radia Maryja, zaznaczyła, że dziennikarze, którzy mieli zostać zaatakowani na pielgrzymce, pracowali bez akredytacji, o którą nie wystąpili do jej organizatorów. W jej ocenie świadczy to o tym, że była to “zorganizowana prowokacja”. Posiedzenie komisji zostało przerwane do jutra.

Całość: http://www.press.pl/newsy/pokaz.php?id=26535

18-07-2011, 09:34

“Wystawa marynistyczna Adama Daszewskiego w Radzionkowie”  »

Dziennik Zachodni
SZEN
18-07-2011

Redaktor “Dziennika Zachodniego” Adam Daszewski to znawca tematyki marynistycznej oraz kolekcjoner związanych z nią ciekawostek. Przez ponad 40 lat nasz redakcyjny kolega zebrał około 16 tys. pocztówek okrętów.

Adam Daszewski

W zbiorach posiada także inne ciekawostki, jak chociażby listy pasażerów, pokładowe menu, gazety wydawane na polskich transatlantykach. Część tej kolekcji można do 28 lipca oglądać w galerii “Mozaika” w Centrum Kultury “Karolinka” w Radzionkowie. Na wystawie znajdują się także eksponaty związane ze zwodowanym w 1972 roku statkiem M/S “Radzionków”. Jego matka chrzestna Emilia Bacia oraz członek pierwszej obsady marynarskiej statku M/S “Radzionków” Jan Wieczorek także pojawili się na wernisażu wystawy Adama Daszewskiego.

Wernisaż, który odbył się 15 lipca, był okazją nie tylko do opowieści na temat pasji kolekcjonerskiej Adama Daszewskiego, ale także wspomnień z wodowania jedynego, jak dotąd statku, który nosił nazwę miasta Radzionków. Adam Daszewski przypomniał jednak, że Górny Śląsk miał w przeszłości silne związki z morzem, właśnie za sprawą chociażby okrętów o takich nazwach, jak “Śląsk”, “Katowice”, czy “Chorzów”.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/kultura/428510,wystawa-marynistyczna-adama-daszewskiego-w- radzionkowie,id,t.html

17-07-2011, 19:04

Zakamuflowana opcja warszawska w tygodniku “Śląska Gazeta”  »

Dziennik Zachodni
Krzysztof Karwat
17-07-2011

Od niespełna dwóch miesięcy w kioskach leży nowy tytuł prasowy. To tygodnik “Śląska Gazeta”. Zaglądnąłem do numeru 5, skuszony sensacyjnym tytułem nad winietą: “Nowy rozbiór Polski tym razem może mieć miejsce w Katowicach!”.

Wprawdzie tryb warunkowy – przyznacie Państwo – osłabia siłę perswazji, ale w środku tygodnika bez trudu odszukamy artykuł dopełniający, okraszony tytułem jeszcze dłuższym i właściwie nie pozostawiającym już żadnych wątpliwości: “Na razie zwolennicy RAŚ tylko maszerują, ale jak zaczną się zbroić, będzie już za późno!” Znaleźć tu można jeszcze trzeci artykuł tego samego autora, wsparty także dużą ilością wykrzykników i zdań zapisanych wersalikami (czyli samymi dużymi literami). Ten osobliwy styl wypowiedzi zdradza Rajmunda Pollaka, którego niezapomniane wystąpienia i ekstrawaganckie pomysły, swego czasu wyłącznie dużymi literami manifestowane w Sejmiku Śląskim, dziennikarze uporczywie próbowali tłumaczyć na język polski.

Na łamach “Śląskiej Gazety” Pollak nareszcie może wyrażać w pełni swą nieposkromioną ekspresję i zaniepokojenie losami Ojczyzny.

“Moim zdaniem, zamiast tworzyć bazy w Afganistanie – twierdzi Pollak bez cienia ironii – należy w Katowicach, Gliwicach, Siemianowicach Śląskich i w Chorzowie utworzyć nowe jednostki wojska polskiego! Zamiast RAŚ powinni po Katowicach maszerować komandosi z orzełkiem w koronie i biało-czerwonych opaskach na ramionach!”.

Dlaczego? – spytacie bezrozumnie. Bo “RAŚ chce autonomii dla Śląska w mojej ocenie wyłącznie po to, aby stworzyć tutaj nowe Kosowo”. Trzeba się zatem bronić, bo wokół sami zdrajcy i sprzedawczyki. Słowem – “nowa Targowica”. Nie dość, że autonomiści w każdej chwili mogą sięgnąć po broń, to jeszcze w przyszłości każą “dzieciom w Bielsku-Białej, Żywcu, w Częstochowie, w Sosnowcu i innych miejscowościach »godać po ślonsku«!”.

Na dodatek niecnie się przypisują do przedwojennych tradycji, a wtedy przecież autonomia Śląska “była autonomią od Niemiec, a nie autonomią od Polski!”, zaś “Sejm Śląski był jedną z najbardziej patriotycznie nastawionych instytucji i nigdy nie podjął żadnej uchwały ani rezolucji skierowanej przeciwko Polsce!”. Nie to co dzisiaj. Dostrzec jednak można pewne podobieństwa. Wtedy “przeciw Polsce byłana Śląsku organizowana V-ta kolumna”…

Poza Śląskiem nie lepiej.

Duże dzieło zatytułowane “Totalitaryzm w wersji turbo” ozdabia zgrabny fotomontaż. Premierowi Polski wyrastają z przedramion monstrualnej wielkości dłonie pomalowane na czerwono. Do lektury artykułu zachęca retoryczne pytanie: “Co to za państwo, w którym w katastrofie lotniczej zostaje wymordowana cała jego elita, a państwo to umywa ręce, nie pozostawiając wątpliwości, że te ręce jeszcze przed chwilą spływały krwią”.

O ile w tym przypadku odpowiedź jest prosta, o tyle w dwóch innych tekstach dziennikarze “Śląskiej” skutecznie próbują zrobić rzecz niewykonalną: wytłumaczyć, co Tadeusz Rydzyk miał na myśli, nie myśląc, gdy mówił coś, czego nie powiedział w Brukseli.

Warto też zajrzeć na 11 kolumnę, niemal w całości poświęconą reklamie książki, “którą powinien przeczytać każdy Polak”. Tytuł dzieła: “Zamach w Smoleńsku”. Na jego okładce wybito: “niepublikowane dowody zbrodni”. Jakieś wątpliwości? Dodatkowe pytania?

“Śląska Gazeta” – jak przystało na prawdziwie śląski tytuł – wydawana jest w stolicy. Zakamuflowana opcja warszawska? A jednak nie jest tak, że tylko osamotniony Rajmund Pollak to jedyny na jej łamach “nasz człowiek”. W stopce redakcyjnej, wśród stałych publicystów, odnajdujemy jeszcze dziennikarza, przed reżimem ukrywającego się pod jednoznacznym pseudonimem Tutejszy (to autor subtelnego tekstu pt. “Rządzą chamy”) oraz Ryszarda Czarneckiego.

Powie ktoś, że Czarnecki to przecież nie Ślązak, nawet nie mieszka w naszym regionie. Nieprawda. Poseł i europoseł (między innymi Samoobrony, teraz PiS-u) był i jest wszędzie, więc u nas na pewno też był albo i jest, tylko my na razie o tym nie wiemy, bo może się trochę zakamuflował.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/opinie/426862,zakamuflowana-opcja-warszawska-w-tygodniku-slaska-gazeta,id,t.html

16-07-2011, 14:23

Śpioch zła  »

Gazeta Wyborcza Katowice
Kazimierz Kutz
16-07-2011

Na szczęście mamy już za sobą epidemię lustracyjną i możemy też poznawać nazwiska nadgorliwców – tropicicieli, dla których “lista Wildsteina” była jak objawione pismo święte i pozwoliła im – z najniższych pobudek osobistych – na publiczne demaskowanie “agentów bezpieki”.

Istnieje taki gatunek ludzi świntuchów, którzy ujawniają się z nastaniem fali zła. A taką była lustracja: to ona obudziła regimenty “śpiochów zła”, ale pamiętajmy, że wyzwolił ją jeden z ideologicznych aniołków Jarosława Kaczyńskiego – Bronisław Wildstein. Człowiek z tej samej nadwiślańskiej gliny co Antoni Macierewicz. Czasem można mniemać, że są ludzie, dla których podłość jest przyjemnością i staje się dominantą ich osobowości. Tak może być w przypadku, który trzeba opisać.

Nasz “śpioch zła” jest dziennikarzem katowickim i nazywa się Tomasz Szymborski. Jego ofiarą – Marek Chyliński, były redaktor naczelny “Dziennika Zachodniego”, dziennikarz, autor książek i podręczników dziennikarstwa, wykładowca i pracownik naukowy, który w latach 80. został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa.

Tomasz Szymborski dokonał lustracyjnego odkrycia w Katowicach przy pomocy Zbigniewa Bereszyńskiego, pracownika naukowego Instytutu Pamięci Narodowej i w 2009 roku nadał mu publiczny rozgłos, także na stronach internetowych, a nawet napisał donos do pracodawcy Marka Chylińskiego, pana Axela Dickmana, właściciela Grupy Wydawniczej Passau w Austrii. Słowem, była to publiczna egzekucja, a raczej morderstwo ze stuprocentową premedytacją! Dla Marka Chylińskiego to śmierć cywilna. Choć został oczyszczony, będzie się za nim wlokła przez całe życie.

Znam smak doświadczenia Marka Chylińskiego, bo w tym samym czasie zrobiono ze mną to samo. W znanym ogólnopolskim szmatławcu “prawdziwych Polaków” ujawniono, że figuruję na “liście Wildsteina” jako “WT”, i choć byłem internowany (a IPN przyznał mi status poszkodowanego), musiałem się publicznie tłumaczyć z win niepopełnionych. Znam ten strach. I kiedy mogłem zajrzeć w swoją ubecką kartotekę, ze wstrętu do donosicielstwa nie uczyniłem tego. Nie chcę znać swoich donosicieli. Marek Chyliński nie miał tak luksusowej sytuacji. Jego odstrzelono w gołym polu na katowickim rynku.

Więc kiedy rzecz się stała, Marek Chyliński złożył do Sądu Okręgowego w Katowicach wniosek o autolustrację, czyli sięgnął do prawa. Dopiero niedawno, 30 maja, (po trzech latach!) sąd orzekł o jego niewinności.

W orzeczeniu sądu czytam: “bez jakiegokolwiek znaczenia dla rozpoznawanej sprawy jest fakt zarejestrowania jako Tajnego Współpracownika nie decyduje fakt, ani forma zarejestrowania jej w ewidencji organu bezpieczeństwa, lecz treść udzielonych tym organom informacji, urzeczywistniających współpracę. Zatem z samego faktu, iż lustrowany Marek Chyliński został zarejestrowany jako TW, w żaden sposób nie można stwierdzić, że kiedykolwiek czy w jakikolwiek sposób był tajnym współpracownikiem. Nie ma na to nawet cienia dowodu ani poszlak. Całokształt materiału dowodowego pozwala stwierdzić, że była to rejestracja całkowicie fikcyjna, tym bardziej że z innych spraw wiadome jest, że TW czy kontaktem operacyjnym można było zostać bardzo łatwo na papierze, pomijając takie, wręcz patologiczne sytuacje, gdzie jako kontakt operacyjny rejestrowało się osoby, z którymi w ogóle się nawet nie rozmawiało, a sama rejestracja wynikała jedynie z potrzeb statystyki SB”.

Marek Chyliński będzie zapewne szukał teraz sprawiedliwości w sądzie, bo jego oprawca działał z otwartą przyłbicą i z publicznym poklaskiem. Zdeptał jego osobistą godność. Tomasz Szymborski – bohater tej ponurej sprawy – nawarzył sobie piwa, które będzie musiał w najbliższej przyszłości wypić. Nie wiem, jaka grozi mu kara penitencjarna za swój podły czyn i ile będzie musiał wyłuskać pieniędzy, by spełnić zasądzone na rzecz poszkodowanego zadośćuczynienia finansowe. Jego przyszłość nie rysuje się różowo, może nawet czeka go status dziada i perspektywa bezdomności. Nie znam tego pana, nie wiem, w jakim jest wieku, i nie mam też powodu, żeby mu współczuć. Jest mi lodowato obojętny, ale chciałbym się dowiedzieć, dlaczego tak postąpił? Jaki z niego katolik i dziennikarz, na Boga! Skąd u niego wzięła się ta mieszanina zaślepiającej nienawiści i potrzeba “krwawej” zemsty na drugim człowieku?

Dlatego będę śledził dalszy bieg tej sprawy, by dowiedzieć się o głównej przesłance psychologicznej przestępstwa Tomasza Szymborskiego. Bo jest dla mnie niepojęta i nasuwa wiele pytań. Np. dlaczego on, zawodowy dziennikarz, skoro miał dostęp do kartotek IPN-u (przez pracownika tej instytucji z którym współdziałał), nie zbadał rzetelniej sprawy? A może jest ofiarą?

Może został podkupiony i napuszczony przez jakiś układ polityczny lub jeszcze gorszy – via IPN – który chciał się zagnieździć w spółce austriackiego właściciela, i uczciwy Chyliński był przeszkodą na ich drodze? A więc może Szymborski działał nie tylko z pobudek osobistych, ale i na zlecenie w imieniu jakiegoś “podkarpackiego patriotyzmu?”

W każdym przypadku skrajnym, a z takim mamy do czynienia, ukryta jest tajemnica, która nęci naszą potrzebę poznania prawdy i poszerzenia wiedzy o drugim człowieku. Ta może mieć kontekst szerszy, o którym mało wiedzieli bohaterowie tego dramatu.

Być może szykujący się proces Marek Chyliński – Tomasz Szymborski dotknie rzeczy mrocznych i tajemnych.

Kazimierz Kutz

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35068,9959141,Spioch_zla.html#ixzz1TvaLvccc

14-07-2011, 19:44

Telewizja UŚ – nabór dziennikarzy trwa!  »

PAP
14-07-2011

Już w październiku rozpocznie swoją działalność telewizja Uniwersytetu Śląskiego. W role dziennikarzy i operatorów kamer wcielą się studenci. Telewizja pokaże ważne uczelniane wydarzenia, odkrycia naukowe, wynalazki, a także wykłady.

Głównym zadaniem telewizji będzie informowanie o wszystkich wydarzeniach związanych z życiem uczelni. “Będziemy także celowali w wydarzenia związane z aglomeracją górnośląską. W tym wypadku skupimy się przede wszystkim na wydarzeniach kulturalnych oraz sprawach społecznych powiązanych ze środowiskiem akademickim” – powiedział koordynator projektu doktorant Radosław Aksamit.

Jednakże nie będzie to jedyny obszar działalności telewizji. Pomysłodawcy planują także udostępnienie za jej pomocą nagrań z wykładów. “Oferta telewizyjna będzie wszechstronna, dlatego pojawi się w niej także element dydaktyki” – wyjaśnił Aksamit.

Telewizja uniwersytecka będzie miała własną stronę internetową, dostępną dla każdego internauty. Niektóre nagrania będą jednak dodatkowym bonusem dla studentów.

Rozpoczęto już nabór współpracowników do telewizji, która zostanie uruchomiona początkiem nowego roku akademickiego 2011/2012. Zainteresowanie projektem jest ogromne i niemal każdego dnia zgłasza się około kilkunastu osób.

“Istotną sprawą jest stworzenie zespołu dziennikarzy, których chcemy znaleźć wśród studentów m.in. politologii o specjalności dziennikarstwo i komunikacja społeczna, choć oferta skierowana jest do wszystkich” – tłumaczy Radosław Aksamit.

Każdy z dziennikarzy zostanie wyposażony w kamerę, mikrofon oraz sprzęt do transmisji na żywo. Organizatorzy przedsięwzięcia liczą, że nowa metoda komunikacji ze środowiskiem uniwersyteckim, a także  mieszkańcami aglomeracji oraz absolwentami pozwoli wypromować uczelnię.

Własną telewizję internetową uruchomił już m.in. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pomysłodawcy telewizji z Uniwersytetu Śląskiego nie ukrywają, że wzorować będą się na pomysłach amerykańskich. Tam taka forma komunikacji popularna jest już od wielu lat.

Całość: http://www.kluczdokariery.pl/edukacja/strefa-studenta/aktualnosci/art,103,telewizja-us- nabor-dziennikarzy-trwa.html