Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

22-10-2011, 18:09

Apel SDP do właściciela “Rzeczpospolitej”  »

Z apelem do prezesa i właściciela Gremi Media Grzegorza Hajdarowicza o umożliwienie kontynuowania pracy redakcji dziennika “Rzeczpospolita” i tygodnika “Uważam Rze” w obecnym składzie zwróciło się w sobotę Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Autorzy apelu podkreślają jednocześnie, że “byłby to ważny i pozytywny sygnał dla znacznej części opinii publicznej i środowiska dziennikarskiego.

“Jesteśmy przekonani, że możliwość wyrażenia zróżnicowanych poglądów jest istotą demokracji. Dziennik »Rzeczpospolita« i tygodnik »Uważam Rze« są dziś ważnym filarem debaty publicznej. Sukces obu tytułów jest efektem pracy zespołów dziennikarzy i publicystów” – uważają autorzy apelu.

Pod apelem SDP podpisał się prezes Stowarzyszenia Krzysztof Skowroński oraz dwoje wiceprezesów: Agnieszka Romaszewska-Guzy i Piotr Legutko.

O pozostawienie Pawła Lisickiego na stanowisku redaktora naczelnego dziennika “Rzeczpospolita” i tygodnika “Uważam Rze” zaapelowało w poniedziałek dwunastu publicystów obu tytułów w liście otwartym do nowego właściciela spółki Gremi Media, Grzegorza Hajdarowicza, który od zeszłego tygodnia ma 100 proc. udziałów w wydającej “Rzeczpospolitą” i “Uważam Rze” Presspublice.

Lisicki kieruje “Rz” od 2006 r. Autorzy listu wyrazili przekonanie, że “tylko osoba Pawła Lisickiego na stanowiskach redaktora naczelnego dziennika »Rzeczpospolita« i tygodnika »Uważam Rze«, gwarantuje niezależność obu tytułów od nacisków politycznych i ich pomyślny rozwój biznesowy”. Podkreślili też, że prowadzenie obu pism przez Lisickiego umożliwiło sukces “Uważam Rze”, “które w bezprecedensowo szybkim czasie zdobyło przewodnictwo w rankingach sprzedaży tygodników”. “Zwracamy uwagę, że »Rzeczpospolita« pod kierownictwem Pawła Lisickiego stała się ważnym i ciekawym forum wymiany poglądów politycznych, społecznych i ekonomicznych, ożywiając przez to debatę publiczną w Polsce” – ocenili autorzy listu.

Jak napisali publicyści “Rz”, list powstał w związku z zeszłotygodniowym oświadczeniem Hajdarowicza na temat przyszłości gazety oraz “wobec licznych enuncjacji medialnych dotyczących losów gazety i ewentualnych zmian kadrowych”.

Hajdarowicz napisał w oświadczeniu umieszczonym na stronie internetowej dziennika, że “Rzeczpospolita” będzie “liberalno-konserwatywna, szanująca prawa każdego obywatela, broniąca zasad wolnego rynku, sprzyjająca przedsiębiorczości i inspirująca do działania”.

Jak zaznaczył nowy właściciel, “Rzeczpospolita” będzie “konserwatywna w myśleniu, innowacyjna w działaniu i otwarta duchem”. Napisał, że jest to “jedynie rozwinięcie credo byłego redaktora naczelnego Dariusza Fikusa – nowoczesna i wiarygodna” (Fikus od 1989 r. był redaktorem naczelnym “Rzeczpospolitej”, dwa lata później objął stanowisko prezesa Presspubliki. Obie funkcje pełnił do śmierci w 1996 r.). Hajdarowicz zapowiedział też, że w najbliższej przyszłości wszystkie jego media będą mieć wersje na tablety, a obecne wydania internetowe będą rozszerzone i wzbogacone.

Presspublica to wydawca m.in. dziennika “Rzeczpospolita” (sprzedaż miesięczna ok. 140 tys. egz.), gazety “Parkiet” (sprzedaż ok. 9 tys.), tygodnika “Uważam Rze” (sprzedaż ok. 130 tys.) oraz portali internetowych, w tym portalu rp.pl. Przychody grupy Presspublica wyniosły w 2010 roku 220,9 mln zł, a zysk 8,1 mln zł.

Całość: http://wiadomosci.onet.pl/media/apel-sdp-do-wlasciciela-rzeczpospolitej,1,4887936,wiadomosc.html

21-10-2011, 18:20

Śląska dziennikarka doceniona w Brukseli  »

Wiadomości24.pl
Adam Podgórski
21-10-2011

Śląska dziennikarka, Monika Cetera, znalazła się w gronie finalistów unijnego konkursu “Europa dla pacjentów”.

Monika Cetera

Konkurs “Europa dla pacjentów” jest organizowany od 3 lat przez Komisję Europejską – informuje Małgorzata Sznicer ze Stowarzyszenia Pro Bono Public Relations. – Promuje publikacje o tematyce zdrowotnej, których autorami są dziennikarze z 27 krajów Unii Europejskiej. W tegorocznej edycji na uznanie jury zasłużył tekst Moniki Cetery, pt. “Przyszłam tu leczyć zęby, nie rzucać palenie”. Został wyróżniony spośród 498 artykułów napisanych przez 358 autorów.

Wszystkie finałowe teksty krajowego szczebla po przetłumaczeniu na język angielski będą opublikowane w katalogu konkursowym i umieszczone na stronie internetowej konkursu. Finalistów etapu europejskiego poznamy 31 stycznia 2012 roku, podczas oficjalnej gali w Brukseli. Nagrody pieniężne zostaną przyznane za trzy pierwsze miejsca w kategorii głównej oraz za najlepszy tekst w kategorii specjalnej o szkodliwości palenia, w której został nominowany tekst Moniki Cetery, opublikowany na jednym ze śląskich portali internetowych.

W poprzednich edycjach finalistami krajowymi byli jedynie dziennikarze mediów ogólnopolskich, m.in. “Polityki” i “Przekroju”. Obok śląskiej dziennikarki, w europejskim finale, znalazła się Maria Lesińska-Kozioł z “Dziennika Polskiego”.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/slaska_dziennikarka_doceniona_w_brukseli_215689.html

21-10-2011, 09:30

Jak dziennikarze wykończyli polityka  »

Gazeta Wyborcza
Marek Wąs
21-10-2011

Europoseł PiS Tadeusz Cymański jest dziś politycznym trupem. Ale zanim zajmiemy się ruchawką w PiS, powinniśmy porozmawiać o skandalu we własnym środowisku – o upadku zasad i braku przyzwoitości wśród dziennikarzy.

Krótkie przypomnienie faktów. Cymański, w rozmowie z Moniką Olejnik, ocenił wyborczy wynik PiS jako porażkę, za co spotkała go wyjątkowo ostra krytyka niektórych partyjnych kolegów. Po tym wywiadzie do Cymańskiego zadzwoniło wielu dziennikarzy, w tym ja, oczywiście namawiając go na kolejny wywiad. Nie wiem co mówił innym, ale w długiej rozmowie ze mną wyraźnie zaznaczył, że na razie nie życzy sobie żadnej publikacji i dotyczy to wszystkich redakcji. Co jeszcze mówił? Tego państwu nie powiem, bo nie mogę. Skoro rozmówca tego sobie nie życzy, to treści rozmowy nie mam prawa wyjawić nawet przed sądem. Dziennikarz to zawód zaufania publicznego.

Znam Cymańskiego od lat, nigdy nie zażądał autoryzacji wywiadu, jest jednym z najbardziej przyzwoitych, prostodusznych i otwartych polskich polityków, oczywiście, pod warunkiem, że obie strony stosują się do obowiązujących zasad.

I nagle Wprost24.pl publikuje w internecie wywiad z Tadeuszem Cymańskim, w którym europoseł nazywa kilku przybocznych Jarosława Kaczyńskiego pachołkami. Narzeka na autokrację i dyktaturę w partii, prawie że nawołuje do zmiany prezesa. W tym momencie merytoryczna zawartość jego słów mnie nie interesuje. Interesuje mnie zamieszczony w tym serwisie wstęp do wywiadu:

“Kiedy zadzwoniliśmy do posła Cymańskiego i powiedzieliśmy, że mamy do niego kilka pytań, eurodeputowany stwierdził, że nie chciałby się wypowiadać, bo sytuacja w której się znalazł jest nieprzyjemna. Zastrzegł, że wolałby nie komentować szerzej ostatnich wydarzeń. Poniżej przedstawiamy treść rozmowy po wspomnianych słowach eurodeputowanego”.

Oczekuję od naczelnego portalu Wprost24 wyjaśnienia tej sytuacji. Złamaliście zasady, żeby ujawnić seryjnego mordercę? A może działaliście w “stanie wyższej konieczności”, kierując się “ważnym interesem społecznym”? Bo wszyscy już wiedzą, że autor wywiadu zadzwonił do Cymańskiego i kajał się przed nim za tę publikację. Że było mu zwyczajnie głupio, to mało powiedziane.

Słów wylanych na temat tabloidyzacji mediów i ich pogoni za sprzedażą nie sposób zliczyć, wspomnę tylko felietony Piotra Pacewicza w “Wyborczej”. Wymienię zaledwie trzy skutki publikacji w tym internetowym serwisie:

- depresja i polityczna marginalizacja Cymańskiego, który rozmawiał “off” w dobrej wierze;

- zasłużony spadek zaufania do dziennikarzy;

- no i ten trzeci, być może najbardziej okrutny – ktoś, dla sprzedaży, złamał kręgosłup niedoświadczonemu adeptowi dziennikarstwa i pokazał mu miejsce w szeregu. Ty jesteś gówniarz nie dziennikarz, my tu rządzimy, a jak ci już tak naprawdę zależy, to co najwyżej możesz zadzwonić i przeprosić. Żenujące.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75968,10516098,Jak_dziennikarze_wykonczyli_polityka.html#ixzz1baTVqgVD

20-10-2011, 19:19

Vademecum Pacjenta – nowa kolekcja Polskapresse  »

MediaFM.net
Magdalena Fris
20-11-2011

W piątek, 21. października br. Polskapresse rozpoczyna bezpłatną kolekcję “Vademecum Pacjenta” z praktycznymi poradami w zakresie profilaktyki medycznej i diagnostyki.

Vademecum Pacjenta

Dziesięć zeszytów to kompendium wiedzy medycznej – eksperci Wydawnictwa Szkolnego PWN doradzą, jak czytać wyniki badań laboratoryjnych, co robić w nagłych przypadkach i jak prawidłowo udzielać pierwszej pomocy. Czytelnicy poznają objawy najczęstszych chorób oraz listę obowiązkowych i zalecanych szczepień dla dzieci i dorosłych, koszyk darmowych świadczeń lekarskich oraz tańsze zamienniki popularnych leków. “Vademecum Pacjenta” podpowie także, gdzie ubiegać się o skierowanie do sanatorium, dodatki pielęgnacyjne i refundacje czy domagać się praw pacjenta. Wśród porad znajdą się także te dotyczące zdrowego odżywiania oraz tabele kaloryczne.

Seria “Vademecum Pacjenta” powstała we współpracy z Wydawnictwem Szkolnym PWN. Zeszyty ukazywać się będą codziennie od piątku 21 października w Warszawie (“Polska Metropolia Warszawska”) i soboty 22 października w pozostałych regionach Polskapresse (“Dziennik Bałtycki”, “Dziennik Łódzki”, “Dziennik Zachodni”, “Gazeta Krakowska”, “Gazeta Wrocławska”, “Głos Wielkopolski”, “Kurier Lubelski” poza piątkiem).

Bezpłatna kolekcja będzie wsparta kampanią w dziennikach i dodatkach telewizyjnych Polskapresse, a także zewnętrzną kampanią reklamową w kinach, stacjach radiowych Grupy Eurozet, WPROST, portalu wp.pl oraz lokalnymi kampaniami TV, radio, na ekranach LED. Kreację i media przygotował Dział Marketingu Polskapresse.

Całość: http://mediafm.net/prasa/33566,Vademecum-Pacjenta---nowa-kolekcja-Polskapresse.html

20-10-2011, 18:39

Radio Piekary hucznie świętuje swoje 15-lecie  »

Twoje Piekary
Monika Pacukiewicz
20-10-2011

O rozgłośni wciąż się mówi jako o fenomenie, a nie jednym z najważniejszych mediów w regionie. Szacunkowa liczba słuchaczy waha się w granicach 1,5 miliona tygodniowo.

Adam Gruca w studiu emisyjnym Radia Piekary

Radio Piekary ma już piętnaście lat. Z miejskiej stacji stało się jedną z najważniejszych śląskich rozgłośni. Dzisiaj dociera do słuchaczy mieszkających i w województwie opolskim czy małopolskim. Przez internet słuchają go ludzie rozsiani po całym świecie (nagrody wędrujące do fanów w Inowrocławiu już nikogo nie dziwią). Szacunkowa liczba słuchaczy waha się w granicach 1,5 miliona tygodniowo. Najważniejszym hasłem Radia Piekary jest “Na Śląsku, o Śląsku, po śląsku!”. – Na początku chcieliśmy, by było to radio dla ludzi, inne niż radia komercyjne – mówi Adam Gruca, prezenter, który jest w radiu od samego początku. – Z czasem wykształciła się formuła śląskiego radia. Ktoś się nawet śmiał, że jesteśmy “Radiu Klachula”, bo ludzi wpuszczamy na antenę. To my jako pierwsi wprowadziliśmy pozdrowienia nadawane na antenie. Teraz robią to wszystkie, także komercyjne stacje.

Słuchacze przywykli do swego radia

Adam Gruca przyznaje, że słuchacze Radia Piekary nie lubią zmian. Przyzwyczaili się do “swojego” radia: – Nawet były u nas takie żarty. Znajomy ze sklepu RTV opowiadał, że przychodzili do niego ludzie i prosili o radio, które nadaje Radio Piekary. Dzieci, które wychowywały się na audycji dla najmłodszych, podrosły i słuchają już audycji z muzyką. – Mamy specyficznych słuchaczy. Oni nie przełączają się na inną stację, tylko dzwonią do nas i… – Gruca szuka eleganckiego słowa: – …mówią nam, co jest źle. – Ale potrafią też ciasto przynieść, jak przychodzą zamawiać koncert życzeń – przypomina Anna Jurzyca, w radiu od ponad 14 lat. Jest dziennikarką, przygotowuje szereg audycji, m.in.: koncert życzeń, magazyn reporterski, serwis dobrych wiadomości. – Czasem traktują nas jak członków rodziny, mnie jak córkę czy wnuczkę – mówi Gabrysia Kokott, jedna z dziennikarek radia.

Dobre wiadomości

Wielu piekarskich radiowców powtarza, że ich słuchacze nie przepadają za polityką. Dlatego takie audycje jak serwis dobrych wiadomości cieszą się wielkim powodzeniem. – Ludzie dzwonią i opowiadają, że ktoś dostał dobre wyniki z Gliwic, czyli z onkologii. Ktoś zadzwonił i opowiedział, że ekspedientka znalazła i oddała portfel, ktoś dostał pracę, kto inny został dziadkiem – opowiada Anna Jurzyca. Przez ostatnich 15 lat radio wyrobiło sobie markę jednego z lepiej poinformowanych. Dziennikarze są na prawie wszystkich wydarzeniach i imprezach w regionie. – Jesteśmy “radiem blisko ludzi”. Dlatego interesują nas nawet te rzeczy, które do krajowych czy regionalnych mediów nie docierają. Każda dziura, każdy orlik… I daleko od sensacji – zaznacza Anna Jurzyca. Radiowcom daleko jest do sensacji, ale i do centrum. Siedziba jest w Piekarach, a to oznacza, że wszędzie trzeba dojechać. – Trzeba dojechać na miejsce, nie daj Boże w Katowicach, nagrać, obrobić… Poza tym nas jest bardzo mało: piątka, szóstka dziennikarzy w terenie – zdradza tajniki radiowej kuchni Jurzyca. Krystyna Gajdzik, dziennikarka i jedna z osób, które zakładały radio, przypomina: – Sukces radia polega na jego różnorodności. Większość audycji jest dla osób mających pond 30 lat, ale mimo to są audycje dla młodzieży. I choć większość muzyki, jaką nadajemy, to piosenki po śląsku czy tak zwana muzyka środka, to jest też audycja dla melomanów.

Tu najwięcej się godo

Radio Piekary znacznie wyprzedziło modę na śląskość. Jednak teraz nie spija śmietanki i nie może odtrąbić sukcesu z towarzyszenia odradzającej się tożsamości śląskiej. Choć to tu najwięcej się “godo”, do miana “śląskich mediów” aspirują regionalne gazety czy telewizje. O Radiu Piekary wciąż się mówi jako o fenomenie, a nie jednym z najważniejszych mediów w regionie. O fenomenie mówi między innymi prof. Marek Szczepański, socjolog i zwolennik nadania śląszczyźnie statusu języka regionalnego. – Radio Piekary znam, to fenomen, za każdym razem, gdy jestem w Piekarach, widzę, jaką ważną rolę tam odgrywa – mówi prof. Marek Szczepański. – Mimo że jest radiem lokalnym, stało się ważnym ośrodkiem społecznym skupiającym ludzi, i to nie tylko Ślązaków. Można się spierać o poziom radia, ale to ważny ośrodek skupienia.

Nadciąga cyfryzacja

Teresa Szaflik, dyrektor radia, podkreśla, że Piekary mają drugą w regionie słuchalność (ponad 10 proc. rynku) i wyprzedza je tylko RMF. Wśród stacji regionalnych są nie do pobicia. A jakie plany na przyszłość? – Radio zbliża się do cyfryzacji, więc wymiana sprzętu jest nieunikniona i już się do tego powoli przygotowujemy. Prowadzimy też remonty, idziemy do przodu. Chcielibyśmy zwiększyć zasięg, ale to się wiąże z pieniędzmi. Ludzie ganiają z antenami z podwórka na podwórko, wykrzywiają je na różne sposoby, byleby tylko nas usłyszeć – mówi Teresa Szaflik. – Jesteśmy przede wszystkim zadowoleni z faktu, że mamy wiernych słuchaczy, przetrwaliśmy na rynku, a koncepcja robienia radia familijnego po śląsku się sprawdziła.

Całość: http://www.twojepiekary.pl/Wydanie/Read/95,137,Radio-Piekary-hucznie-swietuje-swoje-15-lecie

20-10-2011, 14:32

Krytyka zachowania T. Lisa, dymisja w REM  »

PAP
PMB
20-11-2011

Maciej Iłowiecki poinformował, że odszedł z Rady Etyki Mediów. W przesłanym oświadczeniu napisał, że nie zgadza się z obecną polityką REM wobec dziennikarzy, która “usprawiedliwia wszelkie ich zachowania”. Wystąpienie z REM zapowiadał już w maju. Iłowiecki skrytykował zachowanie Tomasza Lisa w jego audycji w TVP.

Maciej Iłowiecki

- Rada usprawiedliwia wszelkie ich (dziennikarzy) zachowania i nie chce potępiać rozpanoszonego plotkarstwa i donosicielstwa, agresji, stronniczości i zaniedbywania powinności edukacyjnych, co uważam za jej podstawowy obowiązek – napisał Iłowiecki.

Oświadczył ponadto, że nie może i nie chce “tolerować chamstwa w żadnej postaci – co czyni Rada wobec niejakiego Nergala – Adama Darskiego”. Zdaniem Iłowieckiego “Nergal” – juror programu muzycznego TVP2 “The Voice of Poland” – szydzi publicznie z symboli religijnych, dowodząc tym nie tylko braku kultury, ale lekceważąc uczucia chrześcijan i konstytucję państwa, w którym żyje.

- Jego przydomek “Holocausto” jest wyrazem antysemityzmu – obraża Żydów żyjących i tych, którzy zostali wymordowani, a także tych, którzy zginęli z nimi i za nich – podkreślił.

Zdaniem Iłowieckiego REM, w której zasiadał, usprawiedliwia też agresję, stronniczość i brak kultury ze strony dziennikarzy, czego przykładem ma być zachowanie Tomasza Lisa w jego audycji w TVP.

- Powinnością dziennikarzy jest służba społeczna, dążenie do obiektywizmu (niezależnie od własnych poglądów, których zresztą dziennikarz nie może ukrywać) i kulturalne zachowanie wobec osób, z którymi rozmawiają – podkreślił Iłowiecki.

REM ustosunkowała się w ostatnich dniach do skargi dwóch członkiń Rady Programowej TVP, rekomendowanych do jej składu przez klub parlamentarny PiS: Barbary Bubuli (dostała się do Sejmu z listy PiS) i Bożeny Walewskiej. Uznały one, że Lis, rozmawiając 3 października z prezesem PiS w swoim programie “Tomasz Lis na żywo”, zachował się “niezgodnie z wszystkimi zasadami zawartymi w Karcie Etycznej Mediów”.

Zdaniem Bubuli i Walewskiej Lis zachował się niezgodnie z zasadą obiektywizmu, “ujawniając swoje poglądy polityczne i głęboką niechęć do poglądów gościa”. Podkreśliły, że autor programu “zachował się niezgodnie z zasadami szacunku wobec zaproszonego gościa” i nie zadbał “o formę przekazu, przerywał często rozmówcy, nie dając skończyć rozpoczętej myśli”, “zwrócił uwagę publiczności, że za często klaszcze”, a po zakończeniu rozmowy nie odprowadził Jarosława Kaczyńskiego “nawet do drzwi studia, odwrócił się na pięcie i odszedł”.

W odpowiedzi na tę skargę REM oświadczyła, że nie znajduje podstaw dla zawartych w niej zarzutów. Rada podkreśliła, że program Lisa ma charakter autorski, a gospodarz takiego programu decyduje o sposobie jego prowadzenia, a także o tym, jak dalece ujawni swoje poglądy polityczne.

- Jarosław Kaczyński, godząc się na wywiad tuż przed wyborami, musiał być przygotowany na to, że dziennikarz zada mu w imieniu wyborców trudne pytania. Wywiad z szefem głównej partii opozycyjnej nie sprowadza się przecież do rejestrowania wypowiedzi polityka, do czego wystarczyłby mikrofon, ale wymaga też dociekania tego, czego indagowany nie mówi, lub nie chce powiedzieć – oceniła REM.

Maciej Iłowiecki jest b. prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i b. członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Obecnie jest członkiem Komitetu Etyki w Nauce przy Polskiej Akademii Nauk.

Swoje odejście z Rady Etyki Mediów Iłowiecki zapowiedział na początku maja podczas uroczystości wręczenia nominacji członkom REM nowej kadencji. Mówił wówczas, że o powodach ustąpienia z REM poinformuje w liście do pozostałych członków Rady. Zaznaczył, że w jego przypadku “nie bez znaczenia są też względy polityczne”.

Nominacji na członka REM nowej kadencji nie przyjęła wówczas przewodnicząca Radzie od 1996 r. Magdalena Bajer. Jak wyjaśniła, nie może przyjąć nominacji na kolejną kadencję, bo “bardzo zasadniczo różni się z większością członków nowej rady w poglądach na zadania, jakie powinna ona wypełniać”, przez co – jak mówiła – “nie będzie miała możliwości urzeczywistniania swoich poglądów”.

Całość: http://wiadomosci.onet.pl/media/krytyka-zachowania-t-lisa-dymisja-w-rem,1,4885803,wiadomosc.html